StoryEditor
Producenci
20.05.2019 00:00

Zenon Ziaja, prezes Ziaja Ltd Zakład Produkcji Leków: Największym zagrożeniem dla firmy jest nadmierna koncentracja

Zenon Ziaja, prezes największej polskiej firmy kosmetycznej powiedział w rozmowie z "Rzeczpospolitą", że jego firma na razie nie odczuwa spowolnienia. Zdaniem Zenona Ziai ubiegłoroczny wzrost przychodów jego firmy to wynik ponad dwukrotnego wzrostu eksportu, który był efektem bardzo dużych zamówień z Chin. Jednak przedsiębiorca widzi pewne zagrożenia dla rozwoju firmy - wynika z wywiadu dla "Rzeczpospolitej".

Wyniki Ziai według prezesa nie były rezultatem budowania marki na chińskim rynku, ale wynikały z popularnych, nie tylko w Azji, transakcji określanych jako cross border. Dlatego znacznie bardziej interesuje go budowanie marki za granicą i stabilny wzrost eksportu.Taką sprzedaż Ziaja zwiększa w dwucyfrowym tempie i w tym roku jej udział przekroczy 20 proc. przychodów.

Decyduje o tym obecność na takich rynkach jak Hiszpania, Ukraina, Słowacja, Czechy i Wietnam, ale w sumie Ziaja wysyła już produkty do 35 krajów. Za to bardzo ostrożnie pochodzi do eksportu do Chin.

Obecnie na ukończeniu jest inwestycja firmy za kilkanaście milionów złotych, która da jej oddech i zwiększy moce produkcyjne o połowę. Przerabiana jest hala produkcyjna, dodawana nowa powierzchnia, co pozwoli szybko zwiększyć produkcję, gdyby znów pojawiły się duże zamówienia. Na razie Ziaja produkuje rocznie ponad 80 mln sztuk kosmetyków i maści leczniczych, ale ta liczba może dojść do 120 -130 mln.

Zenon Ziaja zaznacza, że firma jak dotąd nie odczuwa spowolnienia, ale niepokojące są dane z GUS, w których wyraźnie je widać a informacje z rynku wskazują, że coraz gorzej jest z płatnościami, bo firmom zaczyna brakować gotówki. Poza tym zaznaczył, że nie czuje się komfortowo jako przedsiębiorca, gdy ciągle słyszy o zmianach w przepisach.

Jednak uważa, że największym zagrożeniem dla firmy jest nadmierna koncentracja, wręcz monopolizacja handlu detalicznego, co może skończyć się katastrofą w wielu branżach, nie tylko w kosmetykach. - Jeśli duży detalista zdobywa dominację, to narzuca warunki, które w dłuższym okresie są trudne do wytrzymania - uważa Zenon Ziaja.

Co do ewentualnej mody na P-Beauty, czyli urodę z Polski, Zenon Ziaja jest zdania, że wprawdzie polskie kosmetyki są dostrzegane i lubiane w Europie, ale daleko nam jeszcze do światowej pozycji. Podobnie jak polskim firmom jest daleko do globalnych koncernów kosmetycznych, choć idą one w dobrym kierunku. Ziaja Ltd w najbliższym czasie nie ma planów fuzji czy przejęć - zdradził w Rzeczpospolitej.
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 16:28
Zmiana na szczycie Eurofragance od 1 stycznia 2026 roku: Joan Pere Jiménez dyrektorem
Eurofragrance

Eurofragance poinformowało, że 1 stycznia 2026 r. stanowisko dyrektora generalnego objął Joan Pere Jiménez. Spółka, której centrala mieści się w Barcelonie, podkreśla, że nominacja jest elementem strategii opartej na rozwoju wewnętrznych talentów i ma wzmocnić jej pozycję w globalnym sektorze kompozycji zapachowych.

Nowy etap w zarządzaniu firmą opiera się na planie strategicznym zbudowanym wokół trzech filarów: innowacji, ludzi oraz klientów. Według zapowiedzi zarządu taki model ma przyspieszyć ekspansję na rynkach kluczowych i wzmocnić konkurencyjność Eurofragance w perspektywie kolejnych lat.

Proces sukcesji był planowany od 2023 r. i realizowany etapami w 2025 r., aby zapewnić ciągłość zarządzania. Dotychczasowy CEO, Laurent Mercier, który kierował spółką od 2018 r., pozostaje związany z Eurofragance jako członek rady dyrektorów, co ma zagwarantować stabilność strategiczną po zmianie na najwyższym stanowisku.

Joan Pere Jiménez jest związany z firmą od ponad 10 lat. Dołączył jako dyrektor operacyjny (COO), odpowiadając za efektywność operacyjną i rozwój zaplecza przemysłowego. Następnie kierował ekspansją w Europie, Afryce i Turcji, a później w regionie Azji i Pacyfiku. W okresie od stycznia 2024 r. do końca 2025 r. pełnił funkcję dyrektora ds. rynków (Chief Market Officer), zarządzając wszystkimi rynkami na poziomie globalnym.

Zapowiedziany plan działania obejmuje m.in. rozbudowę globalnej obecności poprzez nowe fabryki i Creative Centers oraz przyspieszenie cyfryzacji. Wśród priorytetów wskazano także taktyczne wykorzystanie narzędzi AI, które mają zwiększyć zwinność organizacyjną, tempo innowacji i bliskość współpracy z klientami na poszczególnych rynkach.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
23.01.2026 14:09
Nomi Beauty pozywa Estée Lauder o kradzież technologii i potencjalne straty
Estée Lauder mierzy się z kolejną w tym miesiącu kontrowersją.Marzena Szulc

Startup Nomi Beauty złożył pozew w federalnym sądzie na Manhattanie, oskarżając Estée Lauder Companies o bezprawne wykorzystanie technologii, która miała zwiększać sprzedaż kosmetyków w hotelach i kanałach duty free. Spółka twierdzi, że po zerwaniu kontraktów w 2018 i 2020 r. koncern miał przejąć rozwiązania umożliwiające identyfikację rzeczywistych preferencji konsumentów, co — według pozwu — przełożyło się na „dosłownie miliardy dolarów” nowego przychodu po stronie Estée Lauder.

Nomi, której nazwa jest fonetyczną grą słów od „know me”, wskazuje, że jej „tajny składnik” był projektowany z myślą o zwiększaniu sprzedaży w luksusowych hotelach — zarówno w strefach duty free, jak i poprzez zakupy dokonywane bezpośrednio w pokojach. Rozwiązanie miało też ograniczyć zależność koncernu od tradycyjnych kanałów detalicznych i wspierać marki należące do grupy, takie jak Clinique oraz MAC Cosmetics.

Zgodnie z treścią skargi Estée Lauder, zamiast wywiązać się z umów lub sfinalizować rozmowy o przejęciu Nomi, miał „zagłodzić” partnerów hotelowych startupu poprzez ograniczenie dostaw produktów, a następnie wdrożyć konkurencyjne programy. Te inicjatywy uruchomiono m.in. w Chinach, Kostaryce, Malezji, Wielkiej Brytanii oraz w Stanach Zjednoczonych, a — jak twierdzi Nomi — miały one opierać się na tych samych tajemnicach handlowych, które startup przekazywał koncernowi przez lata.

image

Ronald Lauder zamieszany w plany Trumpa dt. Grenlandii? Konsumenci sugerują bojkot Estée Lauder

Nomi domaga się odszkodowania o nieujawnionej wartości, obejmującego roszczenia kompensacyjne, karne oraz potrójne. Prawnik spółki, Matthew Schwartz, stwierdził w korespondencji mailowej, że „skradzione innowacje Nomi wprowadziły Estée Lauder w erę informacji”, a koncern nadal „czerpie z nich ogromne korzyści finansowe”. Obie firmy mają siedziby w Nowym Jorku; Estée Lauder nie odpowiedział bezpośrednio na prośby o komentarz.

Pozew pojawia się w momencie, gdy Estée Lauder realizuje strategię „Beauty Reimagined”, ogłoszoną w lutym ubiegłego roku. Plan zakłada m.in. nowe premiery w segmencie prestiżowym, uproszczenie łańcucha dostaw oraz redukcję kosztów, w tym zapowiedź nawet 7 000 zwolnień, mających pomóc w odbudowie wyników po okresie spadków sprzedaży.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
23. styczeń 2026 20:45