StoryEditor
Opakowania
17.09.2021 00:00

Jest miejsce na ciekawe nowości. Jakich kosmetyków chcą detaliści?

„Nie posiadamy maki w portfolio, chętnie zapoznamy się z ofertą”, „Produkty mają bardzo duży potencjał, jesteśmy zainteresowani współpracą” – to efekty testowania produktów zgłoszonych do rankingu Perły Rynku Kosmetycznego przez menedżerów decydujących o wprowadzaniu nowych marek do sieci sprzedaży. Co przykuło ich uwagę? Ciekawe w formie, o dobrym składzie, porządnie wykonane, siedzące w trendach i spójne w swojej strategii sprzedażowo-marketingowej produkty. Co się nie podobało? - również powiedzieli otwarcie. To wskazówki dla wszystkich, którzy pracują nad nowościami. 

Choć nasze życie, a tym samym sprzedaż, przenosi się w dużej mierze do internetu, to w przypadku kosmetyków brak możliwości wypróbowania produktu jest dużą barierą w podjęciu decyzji o zakupie. I działa to tak samo na poziomie konsumenckim, gdy kupujący nie mają możliwości obejrzenia, powąchania, wypróbowania produktu, jak i na poziomie biznesowym – gdy osoby odpowiedzialne za wprowadzanie produktów do sieci sprzedaży muszą się oprzeć wyłącznie na obrazkach, katalogach, czy opisach.

Dlatego to, że jurorzy rankingu Perły Rynku Kosmetycznego, który od kilkunastu lat organizuje redakcja Wiadomości Kosmetycznych, osobiście testują zgłoszone do niego produkty ma tak ogromne znaczenie dla firm biorących udział w badaniu. Jest to ocena kompletna, opierająca się nie tylko na wrażeniach wizualnych, ale na osobistym doświadczeniu z produktem. Dla jurorów ważny jest każdy aspekt związany z produktem – od opakowania począwszy na promocji marki skończywszy, a do firm zarządzających markami trafia bezcenna informacja zwrotna. Po analizie produktu zrobionej przez praktyków, od których zależy budowa sieci dystrybucji, opiekunowie marek mają szansę zweryfikować swoją strategię dotyczącą produktu, by był on jak najlepiej dopasowany do potrzeb i warunków rynkowych.

Czytaj także: Perły Rynku Kosmetycznego 2021 rozdane

Chcąc podsumować to, co w ankietach oceniających produkty biorące udział w badaniu napisali jurorzy, należałoby przede wszystkim powiedzieć, że produkty muszą być spójne – wizerunek marki, opakowanie, cena, komunikat, który o produkcie idzie w świat, muszą ze sobą korespondować. Wdrożenia muszą być przemyślane, ceny skonfrontowane z rynkiem, a obietnice składane konsumentom spełnione.

Cena

Cena produktu nie może być nieadekwatna do pozycjonowania marki, nie może kłócić się z tym, co mówi o marce i produkcie producent, nie może odbiegać od realiów rynkowych. Wprowadzający produkt na rynek mają więc ważną lekcję do odrobienia – muszą przeanalizować w jakiej kondycji jest kategoria, w której chcą działać, jak kształtują się w niej ceny i co przez cenę chcą powiedzieć o swoim produkcie. Dobra cena nie znaczy niska cena – dobitnie świadczą o tym komentarze jurorów. Dobra cena to cena adekwatna do produktu i do otoczenia konkurencyjnego.

„Bardzo niska cena za tak dobry produkt. Wyższa cena pomogłaby w lepszym odbiorze kremu. Zbyt niska cena podaje w wątpliwość jakość zastosowanych składników”. 

„Bardzo wysoka cena w porównaniu z cenami produktów prestiżowych znanych i rozpoznawalnych marek”.

„Cena produktu podejrzanie niska”.

„Bardzo niska cena jest odzwierciedleniem jakości użytych składników”.

„Produkt sporo droższy od konkurencyjnych”.

Opakowanie

Tylko raz da się zrobić pierwsze wrażenie. Również w przypadku kosmetyku, który klient widzi na półce, a go nie zna, nigdy o nim nie słyszał, nie ma z nim żadnych doświadczeń. Co rzuca się w oczy w pierwszej kolejności? Opakowanie. Epokę przesadnie dużych i przesadnie zdobionych kartoników mamy prawdopodobnie za sobą. Dziś na topie są opakowania oszczędne w formie, ale nie zgrzebne. Minimalistyczne, ale eleganckie. Przez jurorów dobrze oceniane były opakowania w stylistyce aptecznej – prawdopodobnie zwiększają zaufanie konsumenta do produktu, odróżniają też segment dermokosmetyków od pozostałych. Wreszcie, a może przede wszystkim – ekologia. Jeśli producent deklaruje, że oferuje kosmetyk naturalny, ekologiczny – opakowanie musi to potwierdzać. Opakowanie to jednak nie tylko estetyka, ale też nośnik praktycznych informacji. Powinno być przejrzyste, a umieszczanie na nim informacje czytelne i zrozumiałe dla odbiorcy. Musi też dobrze pełnić swoje funkcje użytkowe – powinno być trwałe, wygodne, pozwalać na wykorzystanie produktu do końca. Nie może kłócić się z pozycjonowaniem cenowym i wizerunkowym marki.

„Klasyczne opakowanie z informacją o ekologicznym charakterze produktu. Szklana buteleczka z niestety plastikowym korkiem”.

„Kontrast opakowań plastikowych z przesłaniem eco”.

„Odpowiednia oraz wygodna w użyciu pipeta, nie rozlewająca nadmiaru produktu podczas aplikacji”.

„Ogromny plus za opakowanie, butelkę, która zdecydowanie była najwygodniejsza oraz dzięki pompce najbardziej precyzyjna w aplikowaniu spośród wszystkich testowanych produktów”.

„Opakowania ekologiczne, zewnętrzne kartoniki w 100 proc. do recyclingu, szklane słoiczki”.

„Mam wrażenie, że te produkty mają być premium, ale opakowanie tekturowe premium nie jest”.

„Ciekawe opakowanie, wyróżniające się na półce. Oszczędność formy, nadruku a przy tym wszystko przejrzyste, komplet niezbędnych informacji na kartoniku”.

„Informacje na produkcie bardzo przejrzyste i napisane prostym, zrozumiałym językiem”. 

„Informacja o tym, że 98,7% składników jest pochodzenia naturalnego znajduje się z boku kartonika – uważam, że taka informacja powinna być na przodzie”.

„Słoiczek na krem ciężki, solidny, pasujący mocno do marki premium”.

„Bardzo estetyczne oraz przyjemne walory wizualne, silne nawiązanie do natury. Opakowanie stworzone z myślą o środowisku”.

„Apteczny wygląd, przyjemna etykieta oraz poręczna tuba”.

„Po zdjęciu folii rozpakowanie tekturowego opakowania bez jego rozdarcia jest wręcz niemożliwe. Niektóre osoby przetrzymują zapachy w kartonikach, żeby nie były wystawione na działanie słońca – w tym przypadku będzie to niemożliwe. Wyjmowanie z tego kartonika bardzo niepraktyczne”.

„Instrukcja użytkowania źle przetłumaczona”.

„Opakowanie zewnętrzne sugeruje bardzo bogaty, atrakcyjny produkt. Słoiki nie do końca pasują do koncepcji”.

„Brak polskich opisów na opakowaniu. Za dużo też się na nim dzieje, trudno znaleźć potrzebne informacje o produkcie i jego przeznaczeniu”.

„Opakowanie mogłoby bardziej przykuwać uwagę jak na naturalną linię vege”.

„Słaba jakość napisów na opakowaniu, zły nadruk, kłóci się z jakością jaką mają oferować produkty z tej półki cenowej”.

Doznania

Producenci mówią najczęściej: „Nasze produkty wyróżniają się jakością”, „Nasze kosmetyki mają najlepszą jakość”. Czy konsument chce jakości? Tak, ale dla niego oznacza ona walory użytkowe produktu, czyli jak zachowuje się on na skórze, czy ją nawilża, natłuszcza, koi (krem, w zależności od potrzeb), czy się nie lepi (balsam do ciała, krem do rąk), czy nie przetłuszcza włosów (odżywka), czy jest trwały (np. pomadka, cień do powiek) czy się nie osypuje (puder), czy dobrze kryje (podkład), czy zmywa makijaż (nawilżana chusteczka, płyn micelarny). I dokładnie tak samo na kosmetyki zgłoszone do rankingu patrzyli jurorzy. Użyli produktów i sprawdzili, czy to, co jest na nich napisane znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Z dużym uznaniem spotkały się kosmetyki przyjemne w użytkowaniu, z ciekawymi roślinnymi składnikami i zgodne z ekologicznymi trendami. Na plus działały wegańskie formuły, pozbawione kontrowersyjnych składników, naturalne składy potwierdzone certyfikatami.

„Ogromny plus, że są to dobrej jakości produkty naturalne, certyfikowane”.

„Podczas codziennego używania sprawdzają się idealnie, a świadomość, że są naturalne, eco, vegan, daje komfort użytkowania”.

„Produkt szybko się wchłania oraz intensywnie nawilża skórę. Nie jest ciężki i nie pozostawia lepkości na skórze”.

„Bardzo pozytywne zaskoczenie, produkty godne uwagi, wegańskie oraz w ponad 97-98% z wykorzystaniem składników pochodzenia naturalnego, przy czym zachowują piękne walory zapachowe”.

„Bardzo dobry krem. Nawilża, a nie natłuszcza. Dobrze się wchłania. Skóra jest jędrniejsza i w lepszym stanie niż przed jego stosowaniem”.

„Produkt nie zmywa zwykłego tuszu do rzęs”.

„Krótka trwałość zapachu może zniechęcić do ponownego zakupu”.

„Duży atut to wykorzystane naturalne i organiczne formuły z certyfikatem Cosmos Organic”.

„Szeroka gama produktów pielęgnacyjnych o przyjemnych konsystencjach oraz zapachach. Plus za ceryfikaty ECOCERT oraz cruelty free”.

„Produkt niewygodny w użytkowaniu, „ucieka” z paznokcia przed włożeniem do lampy. Silnie barwi płytkę paznokcia”.

„Produkt bardzo łatwo rozprowadza się na skórze, matuje ją, delikatnie wyrównuje niedoskonałości, jednak kolor, nawet najjaśniejszy, po nałożeniu na twarz utlenia się i ciemnieje, więc skóra wygląda bardzo nienaturalnie”.

„Krem jest zaskakująco lekki w odniesieniu do opisu produktu, co wydaje mi się niespójne”.

„Opis produktu, jego działania, wzbudza podziw, ale nie da się tego odczuć”.

„Seria kosmetyków o przyjemnym zapachu, lekkiej konsystencji i dobrym wchłanianiu. Produkty dobrze pracują z kosmetykami do makijażu. Brak jednak widocznych efektów liftingujących czy wyjątkowo dobrego poziomu nawilżenia”.

Strategia marketingowa

Największym wyzwaniem dla wprowadzających na rynek kosmetyczny nowe marki i produkty jest jego nasycenie. Nie możemy mówić o rynku producenta, a nawet o rynku konsumenta. Tak naprawdę rynkiem rządzą detaliści – ci, którzy zapewniają dostępność produktów na półkach w sklepach stacjonarnych, czy w ich odpowiednikach w przestrzeni internetowej. A tu możliwości są ograniczone i zależne od wielu czynników, które składają się na wspomnianą na początku strategię marki. Produkt musi się wyróżniać na rynku, konsument musi go pożądać, a detaliście musi się opłacać wprowadzić go do sprzedaży. Marka musi mieć środki na reklamę i promocję w prasie i w miejscach sprzedaży, musi być o niej głośno w blogosferze (bo to wywołuje ssanie z rynku), dobrze jeśli współpracuje z szanowanymi ekspertami (lekarz, dermatolog, trycholog), musi wydzielić budżet na szkolenia dla personelu (w przypadku współpracy z sieciami i sklepami stacjonarnymi), musi tak zaplanować strategię cenową, by sprzedaż stacjonarna i w e-commerce nie były dla siebie niezdrową konkurencją. Wyraźnie widać w komentarzach jurorów, że dopiero połączenie tych wszystkich działań daje szansę na powodzenie we współpracy i dobre wyniki sprzedaży. Potwierdzenie znajdują także opinie, że dla konsumentów, ale i dla kontrahentów, liczy się coraz bardziej etyka marki, prowadzone przez nią działania prośrodowiskowe i prospołeczne.

„Spotkałam się ostatnio z rekomendacją produktów przez profesjonalistów zajmujących się na co dzień trychologią, w związku z tym jest to dodatkowe potwierdzenie wysokiej jakość produktów oraz rezultatów przy ich regularnym stosowaniu”.

„Szerokie działania marketingowe. Strona www, instagram + bardzo intensywna współpraca z influencerami oraz makijażowe live'y ze znanymi make-up artystami”.

„Dobre wsparcie marketingowe – możliwość negocjacji cen zakupu, szeroka reklama, która odbiła się echem wśród blogerek”.

„Działania marketingowe podkreślają naturalny skład produktów”.

„Produkt potrzebuje nieco więcej reklamy w social mediach, jednak przy odpowiednim wsparciu na sklepach stacjonarnych na pewno będzie bardzo dobrze rotował”.

„Produkt będzie rotował tylko w przypadku odpowiedniego przeszkolenia pracowników lub przy wypróbowaniu przez nich produktu przed sprzedażą”.

„Strona www, instagram, silna pozycja rozpoznawalności brandu na rynku, dołączone bardzo szczegółowe i profesjonalne materiały marketingowe opisujące serie produktowe”.

„Duże wsparcie marketingowe w popularnych czasopismach dla kobiet i w prasie branżowej”.

„Firma zapewnia dobre warunki handlowe we współpracy z drogeriami”.

„Na Instagramie produkt widoczny jedynie na profilu głównym marki”.

„Ograniczona obecność w mediach społecznościowych. Nazwa produktu powoduje, że ciężko go znaleźć w social mediach”.

„Katalog nie wygląda nowocześnie”.

„Ogromnym atutem jest  współpraca z fundacją Gajusz”.

„Wspaniała i godna pochwalenia akcja 2H współfinansująca edukację”.

„Wartym zaznaczenia jest wspieranie polskich hut szkła przez firmę”.

Wejście do sieci sprzedaży

Największą nagrodą dla firm biorących udział w rankingu Perły Rynku Kosmetycznego jest bezpośrednie dotarcie do potencjalnych partnerów handlowych. I myli się ten, kto myśli, że z tej szansy korzystają tylko nowe firmy wchodzące na rynek. Wprost przeciwnie – jest wiele znakomicie rozpoznawalnych brandów, które co roku zgłaszają do rankingu swoje produkty. Dlaczego? Z tego samego powodu, o którym wspomniałam wcześniej – miejsca nie wystarczy dla wszystkich, handel współpracuje z wybranymi producentami, zmienia dostawców, ofertę, marki i produkty, które oferuje konsumentom. To niekończący się proces walki o przysłowiową półkę, a bywa, że wewnętrzne działania sprzedażowe zawodzą: „Świetne fluidy, niestety do momentu testowania nie słyszałam o nich, mimo współpracy z marką” – napisała jedna z jurorek. Jeśli jeszcze zastanawiacie się, czy warto wziąć udział w kolejnej edycji rankingu, kilka cytatów z jurorskich ankiet wpierających tę decyzję:

„Nie posiadamy maki w portfolio, chętnie zapoznamy się z ofertą”.

„Nie posiadamy marki w portfolio, aczkolwiek bardzo chętnie zapoznamy się bliżej z ofertą oraz warunkami handlowymi dystrybutora”.

„Nie posiadamy maki w portfolio, prowadziliśmy rozmowy około 2 lata temu, chętnie do nich  powrócimy i odświeżymy kontakt”.

„Nie posiadamy maki w portfolio, prowadziliśmy rozmowy, odświeżymy chętnie kontakt”.

„Produkty mają bardzo duży potencjał, jesteśmy zainteresowani współpracą”.

„Nigdy nie myślałam, że chciałabym wprowadzić plastry do drogerii, ale w tym przypadku jestem bardzo na tak”.

„Chętnie podjęłabym rozmowy na temat wprowadzenia produktów na nasze półki, ponieważ ich skuteczność, prezentacja mnie przekonują i mogłyby przekonać do siebie nasze klientki”.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Opakowania
22.07.2026 12:13
Refille miały zrewolucjonizować rynek beauty. Dlaczego konsumenci wciąż kupują je zbyt rzadko?
Czy kosmetyki refill naprawdę się przyjęły? Branża inwestuje, ale bariery pozostająShutterstock

Kosmetyki w opakowaniach uzupełniających miały stać się jednym z filarów zrównoważonego rozwoju branży beauty. W ostatnich latach niemal wszyscy najwięksi producenci inwestowali w rozwój refilli, a ich liczba na sklepowych półkach systematycznie rośnie. Mimo to konsumenci wciąż nie zmieniają swoich nawyków zakupowych tak szybko, jak oczekiwały marki. Problemem okazują się nie brak zainteresowania, lecz dostępność, cena i wygoda użytkowania.

W tym artykule przeczytasz:

  • Konsumenci deklarują zainteresowanie refillami
  • Ekologia wygrywa z modą
  • Co stanowi problem?
  • L‘Oréal zwiększa skalę inwestycji
  • Potrzebna jest współpraca całego rynku
  • Refille przechodzą pierwszy poważny test

Refille są dziś jednym z najczęściej komunikowanych kierunków rozwoju w branży kosmetycznej. Stawiają na nie zarówno globalni gracze, tacy jak np. L‘Oréal, jak i mniejsze marki. Chcą one ograniczać ilość odpadów opakowaniowych i odpowiadać na rosnące oczekiwania konsumentów dotyczące zrównoważonej konsumpcji.

Pojawia się jednak pytanie, czy coraz szersza oferta rzeczywiście przekłada się na zmianę zachowań zakupowych?

Konsumenci deklarują zainteresowanie refillami

Badanie przeprowadzone przez francuską organizację branżową Febea pokazuje, że zainteresowanie refillami systematycznie rośnie. W 2025 roku już 59 proc. Francuzek zadeklarowało zakup kosmetyku w opakowaniu uzupełniającym. Co istotne, większość osób, które raz zdecydowały się na takie rozwiązanie, wraca do niego przy kolejnych zakupach.

Najsilniejszą grupę odbiorców stanowią konsumenci kierujący się względami środowiskowymi oraz osoby aktywnie śledzące trendy beauty i nowości promowane w mediach społecznościowych. Dla pierwszej grupy kluczowe znaczenie ma ograniczenie ilości odpadów, dla drugiej – atrakcyjna forma produktu i innowacyjność.

image

Novvia Group przejmuje APC Packaging. Rynek opakowań beauty dalej się konsoliduje

Ekologia wygrywa z modą

Najważniejszym argumentem przemawiającym za zakupem refilli pozostaje troska o środowisko.

Według badania Febea wskazało ją 70 proc. respondentek. Na drugim miejscu znalazły się oszczędności finansowe (64 proc.), a następnie wygoda użytkowania (39 proc.) oraz atrakcyjny design systemów uzupełniających (21 proc.).

Jednocześnie konsumenci jasno określają swoje oczekiwania cenowe. Większość badanych uważa, że refill powinien kosztować przynajmniej 10–20 proc. mniej od standardowego produktu. Co więcej, aż 63 proc. respondentek deklaruje, że kupowałoby opakowania uzupełniające częściej, gdyby różnica cen była większa.

Co stanowi problem?

Choć zainteresowanie refillami rośnie, ich popularyzacja napotyka na kilka istotnych barier.

Najczęściej wskazywaną jest ograniczona dostępność produktów, zwraca na nią uwagę 44 proc. uczestniczek badania. Konsumenci nadal nie znajdują opakowań uzupełniających dla wielu kosmetyków, z których korzystają na co dzień.

Drugim problemem pozostaje edukacja. Niemal jedna trzecia respondentów przyznaje, że nie do końca wie, jak działają systemy refill i jakie przynoszą korzyści. Pojawiają się również obawy dotyczące wygody korzystania z opakowań uzupełniających oraz kwestii higienicznych.

L‘Oréal zwiększa skalę inwestycji

Największym promotorem tego rozwiązania pozostaje obecnie L‘Oréal.

W czerwcu, z okazji World Refill Day, koncern rozpoczął trzecią odsłonę globalnej kampanii #JoinTheRefillMovement, obejmującej już 18 marek ze wszystkich czterech dywizji firmy. W Polsce oferta L‘Oréal obejmuje obecnie blisko 100 produktów dostępnych w formacie refill, od kosmetyków do pielęgnacji skóry, przez pielęgnację włosów, po perfumy.

Jednocześnie skala inwestycji systematycznie rośnie. W latach 2019–2025 liczba rozwiązań refill w portfolio Grupy zwiększyła się 3,7-krotnie. Firma rozwija także produkcję opakowań uzupełniających w swoich europejskich zakładach oraz inwestuje w technologie związane z gospodarką obiegu zamkniętego, takie jak bioplastiki, opakowania z alg czy papierowe butelki nadające się do recyklingu.

image

Dove rozwija antyperspiranty typu refill. Ambitne plany Unilevera

Potrzebna jest współpraca całego rynku

Rosnąca oferta producentów to tylko jeden z elementów układanki. L‘Oréal podkreśla, że upowszechnienie refilli wymaga zaangażowania całego łańcucha wartości – od projektowania opakowań i produkcji, przez logistykę, aż po współpracę z sieciami handlowymi.

To właśnie detal odgrywa kluczową rolę w popularyzacji opakowań uzupełniających. Jeśli refill jest trudny do znalezienia na półce lub różnica cen względem standardowego produktu okazuje się niewielka, konsumenci najczęściej wybierają tradycyjne opakowanie.

Refille przechodzą pierwszy poważny test

Jeszcze kilka lat temu opakowania uzupełniające były domeną luksusowych perfum i wybranych kosmetyków premium. Dziś pojawiają się już w niemal wszystkich kategoriach.

Branża beauty traktuje refille jako jeden z kluczowych kierunków rozwoju. Jednocześnie dostępne dane wskazują, że rynek wszedł w kolejny etap. Wyzwaniem nie jest już przekonanie producentów do inwestycji w nowe formaty, ale sprawienie, by konsumenci rzeczywiście zmienili swoje codzienne nawyki zakupowe.

O tym, czy refill stanie się standardem, zdecyduje więc nie liczba nowych premier, lecz to, czy opakowania uzupełniające będą łatwo dostępne, wyraźnie tańsze od tradycyjnych produktów i na tyle wygodne, by na stałe wpisać się w codzienną rutynę użytkowników.

 

Źródło:Cosmeticbusiness.com

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Opakowania
01.07.2026 00:12
Alergeny zapachowe – nowe wymogi etykietowania wejdą w życie z końcem lipca
Konsumenci coraz wnikliwiej badają etykiety produktów. Teraz lista alergenów, które muszą być wyszczególnianie w składzie na opakowaniu kosmetyku, zwiększyła się do 80shutterstock

31 lipca 2026 roku – to ostateczny termin, do którego można wprowadzać do obrotu (czyli po raz pierwszy udostępniać w unijnym łańcuchu dostaw przez producenta lub importera) kosmetyki oznakowane na starych zasadach. Po tej dacie każdy nowo wprowadzany na rynek produkt (lub nowa partia) musi już bezwzględnie spełniać nowe wymogi etykietowania (rozszerzona lista z 26 do ponad 80 alergenów).

Od 31 lipca 2026 roku zacznie obowiązywać nowe Rozporządzenie Komisji (UE) nr 2023/1545, które zmienia Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1223/2009 w zakresie oznakowania alergenów zapachowych w produktach kosmetycznych.

Zmiana ta jest jedną z największych aktualizacji wymogów etykietowania zapachów w ostatnich latach i ma istotny wpływ na całą branżę kosmetyczną na terenie Unii Europejskiej.

Wprowadzane aktualizacje w rozporządzeniu kosmetycznym znacząco podnoszą poziom wymagań do spełnienia przez producentów, a tym samym wzmacnia transparentność składów produktów obecnych na półkach sklepowych wobec konsumentów. Zmianie ulega załącznik III do rozporządzenia kosmetycznego, a także rozszerzona została lista alergenów zapachowych poprzez dodanie 56 pozycji substancji objętych obowiązkiem wyszczególnienia na oznakowaniu produktu.

image

UE zaostrza przepisy dotyczące etykiet kosmetyków. Branża ma czas tylko do końca lipca

Najważniejsze zmiany w oznakowaniu alergenów zapachowych

Najbardziej znaczącą zmianą wprowadzoną przez Rozporządzenie Komisji (UE) 2023/1545 jest rozszerzenie wykazu substancji alergenów zapachowych, których obecność – po przekroczeniu określonych progów – musi zostać wskazana w wykazie składników na opakowaniu produktu kosmetycznego.

Wysokość progów oznakowania pozostają bez zmian w stosunku do wcześniej obowiązujących przepisów i wciąż są uzależnione od kategorii produktu:

·       0,001% – dla produktów niespłukiwanych (leave-on),

·       0,01%– dla produktów spłukiwanych (rinse-off).

Nowe regulacje obejmują także konieczność oznakowania dodatkowych substancji wymienionych w załączniku III do Rozporządzenia (WE) nr 1223/2009, jeśli ich zawartość w gotowym produkcie przekroczą wskazane progi.

Mimo użycia określenia „alergeny zapachowe” może sugerować, że regulacje dotyczą wyłącznie kompozycji zapachowych to obowiązek oznakowania obejmuje alergeny niezależnie od tego, skąd pochodzą. Alergen może znaleźć się w produkcie jako:

·       składnik kompozycji zapachowej lub aromatycznej,

·       składnik substancji złożonej np. olejku eterycznego lub ekstraktu roślinnego,

·       zanieczyszczenie,

·       substancja celowo dodana do receptury,

·       suma kombinacji kilku źródeł jednocześnie.

Najbardziej problematycznymi sytuacjami mogą być w momencie, gdy ten sam alergen pochodzi z kilku różnych surowców kosmetycznych. W takim przypadku należy zsumować wkład każdego ze źródeł i ocenić, czy łączne stężenie w produkcie końcowym przekracza próg wymagający deklaracji.

image

Sukces branży kosmetycznej. Osiągnięto wstępne porozumienie dotyczące pakietu legislacyjnego Omnibus VI

Szczególną uwagę należy zwrócić na surowce naturalne, takie jak olejki eteryczne czy ekstrakty roślinne, ponieważ ich skład chemiczny może podlegać wahaniom sezonowym, geograficznym lub związanym z metodą ekstrakcji. Oznacza to, że poziom alergenów może różnić się między partiami tego samego surowca.

Ostatecznie to osoba odpowiedzialna (ponosi odpowiedzialność za prawidłową ocenę i kalkulację poziomów alergenów w gotowym produkcie oraz za zapewnienie zgodności oznakowania z obowiązującymi przepisami.

Nazwy pojedyncze i grupowe – nowe zasady nazewnictwa alergenów zapachowych

Kolejną nowością wprowadzoną przez Rozporządzenie Komisji (UE) 2023/1545 jest dwutorowe podejście co do nazewnictwa alergenów. W przypadku nazw pojedynczych zasada jest stosunkowo prosta — jedna substancja odpowiada jednej nazwie INCI. Oznacza to, że jeśli stężenie danej substancji w gotowym produkcie przekracza próg oznakowania, tj. 0,001% dla produktów niespłukiwanych (leave-on) lub 0,01% dla produktów spłukiwanych (rinse-off), substancja ta musi zostać wymieniona w wykazie składników pod swoją własną nazwą INCI.

Natomiast jeśli obecnych jest kilka substancji wykazujących podobny potencjał uczulający to stosuje się nazwy grupowe. W tym przypadku obowiązek oznakowania powstaje nie na podstawie stężenia pojedynczego składnika, lecz łącznego stężenia wszystkich substancji należących do danej grupy. Jeśli suma ich zawartości przekroczy próg oznakowania, na etykiecie należy zastosować jedną nazwę grupową, zgodną z wykazem określonym w Załączniku III. Podanie obok niej również nazw poszczególnych substancji jest dopuszczalne, nie stanowi obowiązku.

image

Alergeny zapachowe – sprostowanie przepisów i znaczenie dla branży kosmetycznej

Grupowanie nazw alergenów stanowi odpowiedź na problem coraz dłuższych wykazów składników. Wprowadzenie nazw grupowych pozwala zachować transparentność wobec konsumenta, a jednocześnie ogranicza wydłużanie listy INCI, co ma szczególne znaczenie w przypadku produktów o ograniczonej powierzchni opakowania.

Od 31 lipca 2026 roku obowiązują nowe wymogi oznakowania alergenów

Nowe regulacje dotyczące oznakowania alergenów zapachowych obowiązują już od 16 sierpnia 2023 roku, jednak to 31 lipca 2026 roku oraz 31 lipca 2028 stanowią najważniejsze daty dla branży kosmetycznej.

31 lipca 2026 roku mija czas wprowadzania do obrotu produktów, które nie spełniają nowych wymagań, a po 31 lipca 2028 roku, nie będzie możliwe ich dalsze udostępnianie na rynku.

Zgodnie z rozporządzeniem kosmetycznym (WE) nr 1223/2009 za udostępnienie na rynku produktu kosmetycznego oznacza każde odpłatne lub nieodpłatne dostarczenie produktu kosmetycznego na rynek wspólnoty do celów dystrybucji, konsumpcji lub stosowania, w ramach działalności handlowej, a za wprowadzenie do obrotu uważa się udostępnienie produktu kosmetycznego na rynku Wspólnoty po raz pierwszy.

Warto pamiętać, że wprowadzane regulacje nie oznaczają konieczności zmiany samych receptur produktów. Wyszczególnienie w wykazie składników alergenów wynikają wyłącznie z nowego, bardziej transparentnego sposobu informowania konsumenta. Zmiana ma charakter wyłącznie informacyjny i dotyczy rozszerzenia zakresu deklaracji składników, a nie modyfikacji jakościowej lub ilościowej receptury.

Wpływ nowych regulacji na rynek kosmetyczny

Dla producentów branży kosmetycznej nowe zmiany legislacyjne dotyczące oznakowania alergenów zapachowych głównie oznaczają konieczność dostosowania etykiet produktów. W okresie przejściowym, trwającym do 31 lipca 2028 roku, na rynku mogą równolegle funkcjonować produkty o identycznym składzie, lecz z różniącym się wykazem składników INCI.

Taka sytuacja może rodzić pytania zarówno po stronie dystrybutorów i sprzedawców, jak i samych konsumentów, którzy mogą błędnie interpretować rozszerzony wykaz składników jako zmianę formulacji produktu. W praktyce oznacza to konieczność prowadzenia transparentnej komunikacji, wyjaśniającej, że nowe oznakowanie wynika wyłącznie ze zmian regulacyjnych i ma na celu zwiększenie transparentności przekazywanej informacji użytkownikowi.

Dla przedsiębiorców będzie to również wyzwanie logistyczne i regulacyjne — obejmujące zarządzanie zapasami, zapewnienie spójności dokumentacji oraz współpracę w całym łańcuchu dostaw. Warto pamiętać, że sama obecność alergenów zapachowych w składzie nie oznacza braku bezpieczeństwa przy zastosowaniu produktu, ale stanowi istotną informację dla osób z potwierdzoną nadwrażliwością lub alergią kontaktową.

Aleksandra Kondrusik

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. lipiec 2026 18:12