StoryEditor
E-commerce
09.09.2021 00:00

Jak sprzedawać na azjatyckich platformach e-commerce

Coraz więcej polskich marek decyduje się na podbój azjatyckiego rynku online. Samo pojawienie się na platformach e-commerce nie gwarantuje jednak sukcesu. Kluczem do prowadzenia efektywnej sprzedaży jest poznanie nawyków konsumenckich oraz reguł rządzących tym rynkiem.

Azjatycki rynek online to eldorado dla europejskich firm i marek. Same Chiny w kontekście e-commerce wyceniane są na 2 biliony dolarów, generując obecnie ponad połowę obrotów globalnego handlu internetowego.

Podczas przypadającego na 11 listopada Dnia Singla, największego dnia zakupów w Chinach, Grupa Alibaba w 2020 r. odnotowała sprzedaż na poziomie 74 miliardów dolarów, na co złożyły się transakcje blisko 800 milionów użytkowników. Formuła cross-border uchyla drzwi do ekspansji tej części świata nawet dla firm średniego szczebla.

– Cross-border to relatywnie łatwy sposób na dotarcie do wschodnich konsumentów, który polega na sprzedaży produktów na głównych platformach zakupowych przy stosunkowo niskich kosztach inwestycji. Wprowadzenie marek odbywa się błyskawicznie, nawet w ciągu dwóch tygodni od podpisania umowy dystrybucyjnej – podkreśla Paulina Baumert, chinese market director w firmie Primavera Parfum, oferującej możliwość wejścia na rynek cross-border polskim markom i producentom.

Obecność na głównych azjatyckich rynkach online stwarza praktycznie nieograniczone możliwości rozwoju, ale generuje również pewne wyzwania. Trzeba jednak pamiętać, że wschodni konsument to zupełnie inny odbiorca niż ten w Europie – ma inne nawyki, przyzwyczajenia, źródła opinii i – co ważne – spędza dziennie ponad 7 godzin w mobilnym Internecie.

Zrozumienie  jego motywów zakupowych oraz reguł rządzących tym rynkiem jest kluczem do odniesienia sukcesu sprzedażowego. W przeciwnym razie pobyt na wschodnich rynkach może okazać się zwyczajnie stratą czasu i klapą finansową.

Marketing z udziałem liderów opinii 

Azjatycki rynek e-commerce zdominowany jest przez tzw. marketplace’y , czyli platformy sprzedażowe,  oferujące towary wielu sprzedawców jednocześnie. Przykładem jednej z największych tego typu witryn w regionie i na świecie jest dobrze znana w Polsce strona AliExpress. Do grona kluczowych graczy rynkowych zaliczają się również: Tmall, JD, Kaola czy Lazada, gwarantujące oryginalność nabywanych u siebie produktów. Okazuje się, że ponad 90 proc. zakupów online w Chinach odbywa się właśnie poprzez marketplace’y, zazwyczaj kosztem dedykowanych, firmowych platform zakupowych. Konsumenci z Państwa Środka szybko przywiązują się do konkretnych witryn, w ramach których mogą korzystać z bogatej oferty towarów wybranych marek w formie dedykowanych sklepów. Czy istnieje zatem gotowe remedium na zyskanie uwagi wschodniego odbiorcy w sieci?

Receptą na sukces wydaje się skuteczny marketing we współpracy z blogerami i celebrytami, tzw. KOL (tj. Key Opinion Leader) oraz KOC (Key Opinion Consumer), czyli opiniotwórczymi konsumentami. Jak twierdzi Paulina Baumert z Primavera Parfum, Azjaci w dużym stopniu polegają na rekomendacjach produktów oraz opiniach recenzentów internetowych.

– Większość lokalnych influencerów trudno nazwać ekspertami, ale ważniejsza od ich wiedzy jest więź łącząca ich z konsumentami, np. z powodu tego samego wieku, upodobań bądź po prostu medialnej rozpoznawalności. Dodatkowo Azjaci zwracają uwagę na to, co kupują i mówią ich rówieśnicy, dlatego popularnym zjawiskiem jest zamieszczanie opinii pod produktami. Z najnowszych opracowań wynika, że aż 75 proc. chińskich internautów czyni to przynajmniej raz w miesiącu – wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Live streaming nakręca sprzedaż

Coraz większą rolę w azjatyckim e-marketingu odgrywa bezpośrednia interakcja połączona ze sprzedażą, czyli live streaming. Trend ten pojawił się w Chinach w 2014 roku i od tego czasu podbija serca chińskich odbiorców (62,4 proc. tamtejszych internautów korzysta dziś z platform live streamingowych).

Live streaming to transmisja online prowadzona przez celebrytę, influencera czy prywatną osobę, podczas której prowadzący sprzedaje konkretne produkty, komunikując się z odbiorcami. Narzędzie to przyciąga każdorazowo miliony chińskich konsumentów do platform, ponieważ pozwala im dowiedzieć się dużo o produktach oraz sposobie ich używania, a dodatkowo skorzystać z ekskluzywnych ofert w interaktywny sposób. Dzięki temu firmy mogą na bieżąco rozwiązać wszystkie dylematy potencjalnego klienta oraz rozwiać jego ewentualne wątpliwości zakupowe.

O popularności tego rozwiązania świadczy fakt, że coraz częściej kopiuje je Zachód. W USA jakiś czas temu uruchomiono platformę Amazon Live do sprzedaży 24/7 w formacie live streaming shopping. Ze wschodniej recepty na sukces korzystają również polskie firmy. Primavera Parfum używa między innymi live streamingów Alibaby do reklamowania marek, z którymi współpracuje na tamtym rynku.

Pokolenie Z wyznacza trendy

Pokolenie Z (inaczej internetowe), zwane również zoomerami, to grupa osób urodzonych od końca lat 90. XX w. do początku lat 10. XXI w., dopiero co wkraczających na rynek pracy. Dziś to właśnie oni zaczynają stanowić o sile azjatyckiego e-commerce, a w przyszłości staną się główną lokomotywą wschodniego handlu elektronicznego.

Co prawda pieniądze, którymi dysponują, pochodzą zazwyczaj wyłącznie z kieszonkowego, ale mają duży wpływ i przełożenie na decyzje zakupowe swoich rodziców. Stanowiąc jedynie 15 proc. populacji Chin, generują aż 25 proc. wydatków na nowe marki – zazwyczaj w internecie, ze szczególnym upodobaniem mediów społecznościowych.

Według globalnej firmy doradczej Accenture, nawet 70 proc. chińskich konsumentów z pokolenia Z – lub osób urodzonych po 1995 roku – twierdzi, że woli kupować produkty bezpośrednio w mediach społecznościowych, w porównaniu ze średnią globalną wynoszącą 44 proc. Z kolei blisko 1/3, bo ​​31 proc. konsumentów z pokolenia Z w Chinach, wskazuje media społecznościowe jako popularne źródło inspiracji do wyboru produktów, podczas gdy 58 proc. twierdzi, że w ciągu ostatniego roku zwiększyło ich wykorzystanie do podejmowania decyzji zakupowych.

Źródłem ich decyzji są media społecznościowe, ale inspirację oraz „natchnienie” do wydawania pieniędzy czerpią od KOL lub KOC. Co ciekawe, w przypadku tzw. azjatyckich liderów opinii trudno o wspólny, łączący ich mianownik. Większość z nich wywodzi się z różnych branż i środowisk, a często jedyną cechą wspólną jest po prostu ich popularność.

 Aktualnie trendy dla pokolenia Z kreują w sieci m.in. znana chińska aktorka i modelka Li Jiaqi czy supergwiazda sprzedaży Weiya, której interaktywne transmisje na żywo na chińskiej platformie zakupów online Taobao (należącej do Alibaba Group) pomogły sprzedać miliony produktów. Młode pokolenie coraz częściej korzysta też ż z aplikacji typu Dianping i Meituan, oferujących recenzje, fora dyskusyjne i opcje zakupów grupowych.

– W przypadku branży kosmetycznej ważnym miejscem interakcji oraz zasięgania opinii jest wykorzystywana przez nas do działań marketingowych platforma Little Red Book, gdzie konsumenci często zamieszczają zdjęcia, nagrania prezentujące dany produkt czy sposób jego używania. Wzrost popularności tych rozwiązań odbiera splendor i sławę tradycyjnej poczcie pantoflowej – mówi specjalistka od współpracy z rynkiem azjatyckim.

Idealny produkt to…

Najlepiej skonstruowany marketing nie pomoże, jeśli produkt, z którym wchodzimy na rynek, nie spełnia oczekiwań tamtejszych konsumentów. Po wschodniej części globu pewne grupy towarów cieszą się niesłabnącą estymą. Zaliczają się do nich między innymi kosmetyki – głównie japońskich i francuskich marek, o wyrobionej pozycji rynkowej. Chińczycy mają do nich słabość głównie  z uwagi na ich ekskluzywność i rozpoznawalność, gdzie rzeczywiste działanie produktu ma często znaczenie drugorzędne.

Rosnąca popularność zakupów online produktów służących do pielęgnacji oraz urody to m.in. pochodna stale poszerzanego asortymentu w tym zakresie, wygody zakupowej oraz krótkich terminów realizacji dostaw. 

Drugą kategorią rosnąca w siłę są produkty dla domowych pupili.

– Podczas zeszłorocznego Dnia Singla (11 listopada) karma dla kotów była najlepiej sprzedającą się kategorią na transgranicznym rynku Tmall, wyprzedzając inne popularne kategorie importowe, takie jak m.in. mleko modyfikowane dla niemowląt czy serum do twarzy – uzupełnia swoją wypowiedź chinese market director w Primavera Parfum.

Na azjatyckim baby boomie korzysta też e-commerce. Nic więc dziwnego, że produkty dla matek i niemowląt rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, generując roczny obrót na poziomie 3 bilionów RMB i rosnąc w tempie około 15 proc. rocznie (dane za ostatnie trzy lata). Dużym popytem w sieci cieszą się również produkty luksusowe. Według prognoz firmy doradczej McKinsey i Bain, do 2025 roku Chiny będą odpowiadać za mniej więcej połowę wszystkich globalnych wydatków na dobra luksusowe.

Nie jest tajemnicą, że sukces na azjatyckim rynku online to składowa wielu czynników. Zrozumienie wszystkich elementów tej sprzedażowej układanki jest kluczowe dla powodzenia naszej kampanii we wschodniej części świata. Dopiero przy spełnieniu wszystkich wymogów rządzących tym rynkiem możemy pokusić się o skuteczną walkę z rodzimymi towarami i zagarnięcie kawałka internetowego tortu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Hanna Branczewska, TikTok Shop Polska: Jak marki beauty mogą wykorzystać nowy kanał sprzedaży? [FBK 2026]
Hanna Branczewska, TikTok Shop Polskawiadomoscikosmetyczne.pl

TikTok Shop ma zmienić sposób, w jaki konsumenci odkrywają i kupują kosmetyki. Zamiast samodzielnie szukać produktów, użytkownicy trafiają na nie za pośrednictwem twórców, transmisji na żywo i treści publikowanych w aplikacji. O tym, jak marki beauty mogą wykorzystać nowy kanał sprzedaży, jakie błędy popełniają i dlaczego warto wejść na platformę już teraz, mówiła Hanna Branczewska, Senior Acquisition Manager w TikTok Shop Polska, podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

W tym artykule przeczytasz:

  • TikTok Shop zmienia drogę do zakupu

  • Eveline Cosmetics i sprzedaż podczas transmisji na żywo

  • Nie tylko dla największych marek

  • Twórcy, autentyczność i zaufanie

  • Dlaczego warto wejść na TikTok Shop już teraz?

TikTok Shop zmienia drogę do zakupu

TikTok Shop zmienia sposób, w jaki konsumenci poznają produkty i podejmują decyzje zakupowe. W tradycyjnym modelu klient często zaczyna od poszukiwania konkretnego kosmetyku. W przypadku handlu opierającego się na treściach wideo to produkt może trafić do użytkownika, zanim ten w ogóle pomyśli o jego zakupie.

– TikTok Shop zmienia to, jak klient odkrywa produkt. To nie klient szuka produktu, tylko produkt znajduje klienta – podkreślała Hanna Branczewska podczas Forum Branży Kosmetycznej 2026.

Znaczenie platformy nie kończy się jednak na transakcjach realizowanych bezpośrednio w aplikacji. Treści publikowane na TikToku mogą budować świadomość marki i wpływać na sprzedaż również w innych kanałach. Branczewska określiła ten mechanizm jako efekt halo.

– TikTok Shop jest katalizatorem wzrostu w całym handlu. Świadomość marki buduje się w aplikacji, ale często nie jest to zakup w aplikacji. Mamy tu tzw. efekt halo – mówiła przedstawicielka TikTok Shop Polska.

Eveline Cosmetics i sprzedaż podczas transmisji na żywo

Jak marki powinny przygotować się do sprzedaży na TikTok Shop? Jednym z kluczowych elementów jest widoczność w aplikacji i umiejętne połączenie produktu z treściami twórców. Użytkownik przeglądający stronę główną powinien trafić na materiał, który odpowiada jego zainteresowaniom i jednocześnie prezentuje konkretny kosmetyk.

Przykładem udanego wejścia na platformę jest Eveline Cosmetics. Jak wskazała Branczewska, marka rozpoczęła działania od głośnej transmisji na żywo, podczas której jeden z produktów – mgiełka – wyprzedał się.

Przypadek ten pokazuje potencjał formatu live commerce, w którym prezentacja produktu, kontakt z odbiorcami i możliwość zakupu odbywają się w ramach jednego doświadczenia. Sama obecność na platformie nie wystarczy jednak, by osiągnąć podobne wyniki. Istotne jest przygotowanie atrakcyjnego formatu, dobór odpowiednich osób prowadzących transmisję i zapewnienie produktom widoczności.

– Ludzie, wchodząc na live, muszą być zaciekawieni. Tutaj pozyskanie osób do jego prowadzenia jest kluczowe – zaznaczyła Branczewska.

image

Łukasz Bobiński, L’Oréal: Premiumizacja i doświadczenie napędzają rynek beauty. Co dalej z luksusem? [FBK 2026]

Nie tylko dla największych marek

TikTok Shop może być istotnym kanałem również dla małych i średnich przedsiębiorstw. Jak podkreślała przedstawicielka platformy, kluczowe nie jest to, jak duża jest firma, lecz czy potrafi dotrzeć do właściwej grupy odbiorców.

– To nie jest dla dużych firm, ale przede wszystkim dla małych i średnich biznesów. Główną rzeczą jest dotarcie do tego konsumenta, na którym nam zależy – mówiła.

W przypadku branży kosmetycznej znaczenie ma również sposób, w jaki użytkownicy korzystają z aplikacji. Spędzają w niej dużo czasu, a kontakt z treściami twórców może wpływać na ich zachowania zakupowe. Jak zauważyła Branczewska, konsumenci coraz częściej sprawdzają i porównują składy produktów.

Twórcy, autentyczność i zaufanie

Jednym z najważniejszych elementów strategii sprzedażowej na TikTok Shop jest współpraca z twórcami. Nie powinna ona ograniczać się do wyboru jednej rozpoznawalnej osoby i powielania tego samego schematu komunikacji. Różnorodność twórców pozwala docierać do szerszych grup odbiorców i pokazywać produkty z różnych perspektyw.

– Mamy zespół zajmujący się twórcami, który analizuje ich wyniki i performance. Trzeba pamiętać, że z tymi twórcami warto pracować na szerszą skalę, żeby nie mieć tylko jednego typu twórcy. Żebyśmy nie pozostali z jednym, wyidealizowanym typem urody – wyjaśniała Branczewska.

W kosmetykach ma to szczególne znaczenie. Odbiorcy różnią się potrzebami, typem skóry, preferencjami i oczekiwaniami wobec produktów. Zróżnicowana grupa twórców może ułatwiać konsumentom znalezienie rekomendacji, z którymi rzeczywiście się utożsamiają.

Równie ważna jest autentyczność przekazu. Współpraca z twórcą nie powinna sprowadzać się wyłącznie do ekspozycji produktu. Istotne jest zbudowanie wiarygodności, która może przełożyć się na decyzję zakupową.

– To zaufanie będzie przekonywać do zakupu, więc warto myśleć o autentyczności – podkreślała przedstawicielka TikTok Shop Polska.

Branczewska zwróciła również uwagę na związek między popularnością treści a sprzedażą. Jak wskazała, produkty, które stają się viralami na TikToku, później dobrze sprzedają się w sklepie. 

image

„TikTok made me buy it” w polskim wydaniu. Twórcy monetyzują uwagę? Czat Tik Tok i Eveline Cosmetics na Forum Branży Kosmetycznej

Dlaczego warto wejść na TikTok Shop już teraz?

Podczas debaty przypomniano, że w dniu spotkania mijały cztery miesiące od uruchomienia TikTok Shop w Polsce. Rynek wciąż znajduje się więc na wczesnym etapie rozwoju, a marki i twórcy uczą się, jakie formaty najlepiej sprawdzają się w nowym kanale.

Zdaniem Branczewskiej to dobry moment, by rozpocząć działania, zanim konkurencja stanie się bardziej intensywna.

– Teraz jest idealny moment, żeby wejść, póki jeszcze nie ma aż takiego nasycenia i konkurencji. Teraz marki jeszcze się uczą, jak robić kontent i jak docierać do odbiorców – przekonywała.

Jednocześnie ostrzegała przed traktowaniem TikTok Shop jako kanału, który będzie generował sprzedaż bez zaangażowania marki. Konieczna jest regularna aktywność, przygotowanie odpowiednich treści oraz zbudowanie zespołu, który będzie rozumiał specyfikę platformy.

– Polec można na wykorzystaniu platformy. Nie dotrzecie do swojego konsumenta bez żadnej aktywności. Zdecydowanie trzeba poświęcić temu uwagę, zbudować zespół specjalistów – podsumowała Hanna Branczewska.

O Forum Branży Kosmetycznej

Forum Branży Kosmetycznej to biznesowe wydarzenie dla branży kosmetycznej łączące konferencję, przestrzeń wystawienniczą i networking. Skupia się na dostarczaniu wiedzy na temat rynku kosmetycznego, wiodących kategorii, trendów, konsumenckich, rozwoju kanałów sprzedaży oraz wyzwań stojących przed branżą. FBK pod skrzydłami Wiadomości Kosmetycznych organizowane jest przez Wydawnictwo Gospodarcze, wydawcę biznesowych portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl oraz magazynu „Wiadomości Handlowe”.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
15.10.2026 09:44
Klientki beauty uciekają z chińskich platform? Allegro zgarnia 88 proc. zamówień
Osoby korzystające z chińskich platform kierowały pod koniec analizowanego okresu znacznie większą część zamówień na Allegro (fot. Instagram Moonglaze)Instagram Moonglaze

Klienci chińskich platform przenoszą się na Allegro. Udział polskiego serwisu w zamówieniach tej grupy skoczył z 48 do 88 procent w zaledwie kilka miesięcy. Raport whenUbuy i iKsync ujawnia nowe zwyczaje zakupowe oraz potęgę dojrzałych konsumentów.

Chińskie platformy tracą na rzecz Allegro

Układ sił w polskim e-commerce uległ w ostatnich miesiącach zauważalnemu przesunięciu. Jeszcze w maju 2026 roku Allegro odpowiadało za 48 proc. zamówień wśród użytkowników kupujących na chińskich platformach. Jednak już w czerwcu wskaźnik ten wzrósł do 68 proc., w lipcu sięgnął 89 proc., a w sierpniu ustabilizował się na poziomie 88 proc.

W tym samym czasie Temu odnotowało gwałtowny odpływ transakcji. W maju platforma notowała 36 proc. udziału w zamówieniach badanych osób. W sierpniu było to zaledwie 6 proc. Podobny los spotkał innych graczy z Azji. Udział AliExpress wyniósł pod koniec lata 5 proc., natomiast Shein zanotowało zaledwie 1 proc.

Okres ten zbiegł się ze zmianami przepisów celnych dla drobnych przesyłek spoza Unii Europejskiej. Wzrost Allegro zaczął się jednak wcześniej, bo już w czerwcu.

- Widzimy jednocześnie wyraźną zmianę miejsca zakupów. Osoby korzystające z chińskich platform kierowały pod koniec analizowanego okresu znacznie większą część zamówień na Allegro. To ważny sygnał dla sprzedawców. Wybór platformy może szybko się zmieniać, dlatego warto uważnie obserwować zarówno cenę końcową, jak i wygodę całej transakcji - podkreśla Ewa Kraińska, CEO whenUbuy.

Zwyczaje zakupowe w sieci: częstsze transakcje i mniejsze koszyki

Raport „Kupione 2026” powstał na podstawie 199 014 rzeczywistych zamówień oraz ponad 408 tysięcy produktów.

Co ciekawe, użytkownicy azjatyckich aplikacji kupują znacznie częściej. Średnio realizują około 40 transakcji rocznie, podczas gdy pozostali klienci około 29. Z kolei ich pojedynczy koszyk jest wyraźnie skromniejszy. Wynosi średnio 112 zł w porównaniu do 149 zł u pozostałych kupujących.

Ostatecznie łączne roczne budżety obu grup są niemal identyczne. Wynoszą odpowiednio 4433 zł oraz 4311 zł.

Dojrzali konsumenci napędzają rynek e-commerce

Najwięcej pieniędzy w sieci zostawiają osoby w wieku 46–55 lat. Ich średnie roczne wydatki sięgnęły 7534 zł. Dla porównania najmłodsi dorośli (18–25 lat) wydali w tym samym czasie zaledwie 1638 zł, czyli ponad 4,5 raza mniej. Osoby w przedziale 56–65 lat wydały z kolei średnio 6815 zł.

Rekordzistami pod względem częstotliwości okazali się seniorzy. Klienci w wieku 56–65 lat zamawiali towary średnio 58 razy w roku.

- Dane pokazują, jak duże znaczenie dla e-commerce mają dojrzali konsumenci. W naszej próbie to właśnie oni kupują najczęściej i dysponują większymi budżetami zakupowymi. Dla sklepów to argument, żeby równie uważnie analizować ich potrzeby, sposób korzystania z platform i oczekiwania wobec obsługi - wskazuje Ewa Kraińska.

Kobiety odsyłają ponad połowę wartości zakupów

Wyjątkowo dużym wyzwaniem logistycznym i finansowym dla sprzedawców pozostaje kategoria odzieżowa.

Zwroty obejmują 30 proc. zamówień składanych przez kobiety oraz 20 proc. paczek zamawianych przez mężczyzn. Skala zjawiska staje się jeszcze wyraźniejsza przy analizie kwot. Kobiety odsyłają do sklepów aż 51 proc. łącznej wartości kupionych ubrań, natomiast mężczyźni zwracają 38 proc. wartości swoich modowych koszyków.

Michał Czubak
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. październik 2026 07:06