StoryEditor
E-commerce
12.09.2023 18:09

Ruszyła platforma e-commerce Promotee.pl integrująca polskie sieci franczyzowe i umożliwiająca producentom dotarcie do drogerii, aptek i sklepów spożywczych

Promotee.pl to platforma B2B dla sklepów i sieci franczyzowych / wiadomoscikosmetyczne.pl
Promotee.pl łączy ze sobą producentów, hurtownie i sklepy z franczyzowych sieci. Jest gigantycznym projektem e-commerce zbierającym na swoim silniku platformy sieci franczyzowych oraz producentów i hurtownie, które oferują im towary. Umożliwia zarządzanie sprzedażą, promocjami, materiałami POS i rozliczanie działań sprzedażowych, a także rekrutowanie sklepów do sieci. Promotee.pl powstała w partnerstwie ze znanymi sieciami aptek, drogeryjnymi i spożywczymi. Już działa na niej 20 platform spożywczych. Za chwilę zostanie otwarta dla sieci drogeryjnych.

Na początku stycznia 2022 r. pisaliśmy o Grupie Nova i platformie novab2b.pl, która była pierwszym projektem e-commerce skierowanym do drogerii działających na rynku tradycyjnym i umożliwiającym właścicielom sklepów składanie przez internet zamówień u wielu dostawców oraz wyszukiwanie najkorzystniejszych ofert.

Czytaj więcej: Grupa Nova zamiast Kosmeterii i platforma handlowa dla drogerii z ofertami od największych dystrybutorów

To właśnie ta platfoma dała początek czemuś znacznie większemu, bo pozwoliła na przetestowanie wielu technologicznych rozwiązań, a także przekonała do nich właścicieli sklepów, hurtowni i producentów na co dzień konkurujących ze sobą.

Mowa o Promotee.pl. Trudno określić ten projekt jednym słowem. Jego twórcy nazywają go „ekosystemem”, dlatego, że zbiera w sobie indywidualne platformy sieci handlowych, oferty hurtowni i producentów. Jest mega marketplacem B2B, który już na starcie robi milionowe obroty.

–  Allegro, Amazon, nawet Eurocash.pl są jednorodnymi marketplaceami. Natomiast my stworzyliśmy e-commerce’owy ekosystem ponad 100 platform połączonych jednym silnikiem. Przepływy występują pomiędzy jego uczestnikami w różne strony – pomiędzy producentem a sieciami, między sklepami, hurtowniami, dystrybutorami – mówi Mariusz Szymanowski, współwłaściciel spółki Promotee.

 

E-commerce dla polskich sklepów tradycyjnych

 

Spółka Promotee powstała w październiku ub.r. na potrzeby stworzenia szerokiego modelu sprzedaży e-commerce w systemie B2B. Z założenia będą na niej działały wszystkie branże, które opierają się na modelu trójkąta: producent, dystrybutor, sklep detaliczny bądź sieć franczyzowa/lokalna. Nie jest platformą dla sieci typu Rossmann, czy Hebe.

Twórcy platformy największy potencjał widzą w sieciach spożywczych (około 200), farmaceutycznych (około 200) i drogeryjnych (kilkanaście) działających w modelu franczyzowym. – To pierwsze rynki, którymi się zajęliśmy – mówi Mariusz Szymanowski. –technologicznie wszystko wywodzi się z Grupy Nova, bo to na Grupie Nova przetestowaliśmy  narzędzia, silnik, technologię. Powstało coś, czego nikt dotąd nie stworzył – ekosystem połączonych naczyń.

Dodaje, że pomysł na Promotee.pl wziął się z dynamicznych zmian zachodzących w handlu i logistyce, ale ewoluował. – Gdy chciałem zaprosić sieci spożywcze na wspólną platformę ogólnopolską, bo od nich zacząłem rekrutację i mówiłem, że będą tu wszystkie hurtownie, oferty producentów, sklepy będą miały porównywarkę cen, to sieci nie podjęły tematu.

Ale na pytanie czy chcą mieć taką platformę dla siebie, dla swoich sklepów, gdzie w ich przestrzeń nie wejdzie nikt obcy, wszystkie odpowiedziały mi: tak. Wiedząc, że będą tu mieć platformę ze swoim logo, będą decydować które hurtownie będą widoczne, które sklepy będą miały dostęp do ofert oraz że będą mogły wykorzystać platformę np. do rekrutacji sklepów do sieci. Stworzyliśmy więc dla każdej zainteresowanej tym sieci osobną platformę, ale wszystkie te platformy znalazły się w jednym miejscu. Techologicznie jest to bardzo zaawansowany projekt i będzie rozwijany o nowe obszary – zapowiada Mariusz Szymanowski.

 

Jak działa Promotee.pl?

 

Ze strony głównej Promotee.pl przechodzi się na poszczególne branże: spożywczą, drogeryjną, farmację oraz dom-biuro-ogród. Pod każdą zakładką znajdują się dedykowane platformy stworzone dla sieci franczyzowych z danego rynku. Sieci korzystają z miejsca na Promotee.pl bezpłatnie i mają tu swoją przestrzeń do komunikacji ze sklepami, które działają w ramach sieci.

Najwięcej jest obecnie uruchomionych platform dla sieci spożywczych – bo już 20 (ponad 5 tys. sklepów), na razie działają dwie platformy sieci aptecznych (przygotowane miejsce dla 50.) oraz jedna sieć drogeryjna (Drogerie Nova), a miejsce przygotowane jest dla 13 polskich sieci zrzeszających sklepy kosmetyczne lub działających lokalnie. Platforma rozpoczęła działalność od współpracy z sieciami spożywczymi. Obecnie przyłączają się kolejne z różnych sektorów. Dołączyły także hurtownie, np. z sektora kosmetycznego hurtownia Sonia, PGD Polska, Błysk.

Obecnie na platformie dostępnych jest 114 tys. wszystkich produktów. Działa na niej ponad 200 sprzedawców – hurtowni bądź dystrybutorów.

Jak to działa? Producent zakłada jedno konto i z tego konta może „zarządzać” ofertami do wszystkich klientów, decydować, co widzą np. drogerie Jasmin, sklepy Chata Polska czy apteki Melissa.

Producent wystawia na platformie ofertę katalogową bez cen. Nie jest tu sprzedawcą. Sprzedaż odbywa się przez hurtownie. Właściciel sklepu widzi na platformie całą, pełną ofertę producenta. Wybiera produkt, którym jest zainteresowany i wówczas widzi podpiętą siatkę dystrybucyjną, czyli u kogo może kupić dany produkt.

Ale uwaga, ważne, każda platforma sieci handlowej działa jak marketplace. To organizator sieci drogerii, aptek, czy sklepów spożywczych „wpuszcza” na swoją platformę produkt, który chce zaoferować swoim sklepom detalicznym. Sklep widzi tylko dostawców autoryzowanych przez sieć, bo to ona decyduje, którzy sprzedający mogą się pojawić na jej platformie. Kupiec sieci widząc w specjalnej, zamkniętej strefie ofertę producenta decyduje się na nią bądź nie – tłumaczy Mariusz Szymanowski.  

Co podoba się producentom? Mariusz Szymanowski podaje przykład dużej firmy kosmetycznej, z która prowadził rozmowy:

– Nie są zainteresowani dotarciem do sklepów spożywczych, do drogerii tak, choć rynek mają tu dobrze poukładany, ale najbardziej zainteresował ich rynek apteczny, bo apteki sieciowe prowadzą drogeryjne sklepy internetowe i tam produkty tej firmy mają szansę zaistnieć. Producenci dostrzegli w tym systemie wielokanałowość.

Co może być przydatne dla sieci franczyzowych? Różne funkcje ułatwiające komunikację i rozliczenia ze sklepami. Dziś większość sieci rozsyła do wszystkich właścicieli sklepów tabelkę Excela z informacjami o produktach i cenach, by wpisali swoje zapotrzebowanie na nie. Następnie zamówienia te łączy się i wysyła zbiorcze do poszczególnych hurtowni lub producentów. W ten sposób rozliczane są także bonusy retro z tego tytułu. To jest proces skomplikowany i czasochłonny. Obecnie przez platformę sieć handlowa jest w stanie zrobić taką zbiorówkę w kilkanaście minut.

–  Hurtownie mają głównie asortyment szybkorotujący, pokrywają potrzeby sklepu w 20-30 proc. Drogerie chcąc się wyróżnić na tle sieci typu Rossmann czy Hebe muszą szukać asortymentu nieoczywistego. Tu jest przestrzeń dla małych dystrybutorów, którzy nie mają jak dotrzeć do drogerii, bo to jest za drogie – dodaje Mariusz Szymanowski.

 

Kto jest właścicielem Promotee.pl?

 

Nadrzędną spółką jest Promotee, ale w obszarze rynku drogeryjnego kluczowym partnerem jest Grupa Nova (organizator sieci Drogerie Nova), która odpowiada za nadzór nad sektorem drogeryjnym na platformie. Nad sektorem farmaceutycznym czuwa Promotee Pharma spółka, której właścicielem jest sieć aptek Apteneo. Nad sektorem spożywczym – sieć HIT z Łodzi, pierwsza sieć spożywcza, z którą platforma rozpoczęła współpracę.

– W każdym rynku mamy partnera, który wywodzi się z danego sektora – mówi Mariusz Szymanowski.

Nie oznacza to, albo nie zawsze oznacza, powiązania kapitałowe.

Spółka Promotee ma trzech udziałowców. To Mariusz Szymanowski – współwłaściciel i prezes zarządu Grupy Nova Sp. z o.o.(platforma novab2b.pl), absolwent wydziału zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, od 25 lat związany z branżami kosmetyczną, farmaceutyczną, alkoholową oraz ubezpieczeniową. To Jacek Prusaczyk – związany przez lata z rynkiem FMCG, m.in. z Kompanią Piwowarską i Grupą Żywiec oraz z Hochlandem. Trzeci udziałowiec pozostaje anonimowy, ma 10 proc. udziałów.

W rynku farmaceutycznym cały projekt spina i jest powiązana z platformą kapitałowo spółka Promotee Pharma, której w 50 proc. udziałowcem jest Promotee Group, a w drugiej połowie spółka Zdrowie ze znakiem kangura Sp. z o.o.  (najstarsza sieć apteczna), której właścicielem jest spółka Apteneo.

Grupa Nova (Drogerie Nova) nie ma powiązań właścicielskich z Promotee.pl. Jest jednak najważniejszym partnerem branżowym w obszarze drogeryjnym, co wynika ze wspólnego budowania przez Mariusza Szymanowskiego i właścicieli sklepów zrzeszonych w Grupie Nova platformy novab2b.pl

 

Przyszłość e-commerce i nowe możliwości dla polskich sklepów i dostawców 

 

Wszystko wskazuje na to, że Promotee.pl będzie potężnym projektem. Już przygotowywana jest strefa produktów świeżych (pod nadzorem Ministerstwa Rolnictwa i ODR) – rolnicy będą mogli sprzedawać przez platformę produkty do okolicznych sklepów, które będą mogły je zamawiać z pominięciem pośredników. Rolnik sprzeda jabłka drożej, a sklep kupi taniej. Powstaje także koncepcja stworzenia ogólnopolskiej sieci sklepów spożywczych. Robocza nazwa to Polskie Specjały. Również będzie się to działo w ramach ekosystemu Promotee.pl

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
14.09.2026 11:16
Europejski e-commerce beauty rośnie. Notino, Douglas i Oriflame w czołówce transgranicznej sprzedaży
Zakupy online to główny motor cross-border.Samuel Regan-Asante

Europejski rynek online fashion, beauty i luxury wchodzi w kolejną fazę rozwoju, w której rosną znaczenie marketplace’ów, marek cyfrowych i re-commerce, a jednocześnie coraz większą przewagę zyskuje segment beauty. Według piątej edycji rankingu „TOP 500 Fashion, Beauty & Luxury Cross-Border Retail Europe 2026” firmy z zestawienia wygenerowały w 2025 r. 120 mld euro sprzedaży online, z czego 79 mld euro przypadło na handel transgraniczny.

Cross-Border Commerce Europe opublikował piątą edycję badania obejmującego 500 największych transgranicznych detalistów i marketplace’ów działających w obszarach mody, kosmetyków i dóbr luksusowych w Europie. Analiza obejmuje 30 rynków: 27 państw Unii Europejskiej, Wielką Brytanię, Szwajcarię i Norwegię. W 2025 r. cały europejski rynek fashion, beauty & luxury, uwzględniający zarówno sprzedaż online, jak i offline, był wart 635 mld euro. Z tego 185 mld euro przypadało na kanał internetowy. Oznacza to, że firmy ujęte w TOP 500 odpowiadały za około 65 proc. całego europejskiego rynku online w tych kategoriach.

120 mld euro sprzedaży TOP 500

Szczególnie istotny jest udział sprzedaży transgranicznej. Spośród 120 mld euro obrotu online wygenerowanego przez TOP 500 w 2025 r. aż 79 mld euro pochodziło z e-commerce cross-border. Oznacza to, że sprzedaż zagraniczna odpowiadała za około 66 proc. obrotu internetowego przedsiębiorstw znajdujących się w rankingu. Jednocześnie liczba firm uwzględnianych przy tworzeniu zestawienia wzrosła o 7,5 proc., co – zdaniem autorów badania – pokazuje utrzymującą się atrakcyjność europejskiego rynku transgranicznego, ale także rosnącą konkurencję.

image
Cross Border Commerce Europe

Sektor fashion, beauty & luxury pozostaje największą kategorią produktową europejskiego e-commerce. Według Cross-Border Commerce Europe odpowiada za 23 proc. całej internetowej sprzedaży produktów. W 2026 r. europejski rynek online w tych trzech segmentach ma wzrosnąć o 7 proc., do około 198 mld euro. Jeszcze szybciej ma rozwijać się grupa największych graczy: sprzedaż TOP 500 ma zwiększyć się o 8 proc., do 130 mld euro, a ich obroty transgraniczne o 10 proc., do 87 mld euro.

Na tym tle szczególnie interesująco przedstawia się sytuacja marketplace’ów. W 2025 r. generowały one 31 mld euro GMV w ramach TOP 500, odpowiadając za 39 proc. transgranicznego rynku online tej grupy. W 2026 r. wartość ta ma wzrosnąć do około 35 mld euro, czyli o 12 proc. Wzrost marketplace’ów jest jednym z najważniejszych czynników zmieniających strukturę europejskiego handlu internetowego. Jednocześnie umacnia się re-commerce, w tym sprzedaż C2C, napędzana m.in. poszukiwaniem niższych cen oraz rosnącym zainteresowaniem gospodarką obiegu zamkniętego.

Beauty radzi sobie lepiej niż moda

Jednym z najważniejszych wniosków raportu jest przewaga beauty nad fashion pod względem perspektyw rozwoju online. Autorzy badania wskazują, że kosmetyki korzystają z charakterystycznej dla tej kategorii wysokiej częstotliwości zakupów, powtarzalności sprzedaży, dużego zaangażowania konsumentów i niższego poziomu zwrotów niż w przypadku odzieży. Szczególnie istotne są segmenty skincare, kolorówki i wellness, które dobrze odpowiadają na zachowania konsumentów aktywnych cyfrowo.

image

„Unia zabiła mój biznes”: PPWR może zahamować zagraniczną ekspansję polskich e-sklepów

W przypadku branży kosmetycznej dodatkową przewagę zapewnia możliwość łączenia kilku modeli sprzedaży. Marki mogą rozwijać własne kanały DTC, budować społeczności w mediach społecznościowych, współpracować z twórcami internetowymi, a jednocześnie wykorzystywać zasięg wyspecjalizowanych e-drogerii i marketplace’ów. Taka wielokanałowość ułatwia również ekspansję zagraniczną. W praktyce marka kosmetyczna nie musi budować od podstaw własnej infrastruktury sprzedażowej na każdym rynku, aby rozpocząć działalność międzynarodową.

Potwierdza to ranking TOP 10 Beauty. Liderem europejskiego zestawienia jest Notino, wyprzedzające Douglas oraz Oriflame. Kolejne miejsca zajmują Di, Sephora, KIKO Milano, Weleda, L’Occitane, Garnier oraz Kérastase. Zestawienie pokazuje, że w transgranicznym e-commerce beauty konkurują ze sobą zarówno wyspecjalizowani sprzedawcy internetowi, sieci perfumeryjne, marki bezpośrednie, jak i globalne koncerny kosmetyczne.

Dla porównania, TOP 10 Fashion otwierają Amazon, Temu, eBay, Etsy i AliExpress, a więc przede wszystkim platformy o szerokim asortymencie oraz typu marketplace. W beauty struktura jest bardziej wyspecjalizowana. W pierwszej dziesiątce znalazły się przede wszystkim firmy i marki jednoznacznie kojarzone z kosmetykami, pielęgnacją, perfumerią lub profesjonalną pielęgnacją włosów. Jest to istotna różnica z punktu widzenia strategii ekspansji międzynarodowej.

Marketplace’y rosną, ale wraca siła marek

Raport wskazuje jednocześnie na zmianę zachowań konsumentów po okresie dynamicznego rozwoju marketplace’ów i sprzedaży napędzanej performance marketingiem. Rosnące znaczenie mają autentyczność, zaufanie i emocjonalna więź z marką. Dotyczy to także beauty, gdzie społeczności konsumenckie mogą być istotnym źródłem międzynarodowego popytu. Jako przykłady marek cyfrowych wykorzystujących storytelling, współpracę z twórcami i strategie community-driven raport wymienia m.in. Skims, Fenty Beauty i Rare Beauty.

image

Karolina Szałas, PMR: E-sklepy i cross-border zyskują na znaczeniu [ROCZNIK WK 2025/26]

Jednocześnie rozwija się segment określany jako affordable premium, lokujący się pomiędzy masowym rynkiem a tradycyjnym segmentem premium i luxury. Konsumenci poszukują produktów zapewniających jakość, atrakcyjny design i poczucie wartości, ale przy cenach bardziej dostępnych niż w klasycznym segmencie luksusowym. Dla firm kosmetycznych oznacza to konieczność precyzyjnego pozycjonowania produktów oraz równoważenia ceny, jakości i wartości marki.

W przypadku mody presja jest większa m.in. ze względu na wyższy poziom zwrotów, problemy z zapasami oraz silną konkurencję cenową. Beauty ma pod tym względem bardziej sprzyjającą charakterystykę sprzedaży internetowej. Powtarzalność zakupów i mniejsza liczba zwrotów mogą ułatwiać budowanie wartości klienta w czasie oraz skalowanie działalności na kolejnych rynkach.

Regulacje stają się elementem konkurencji

Raport zwraca również uwagę na rosnące znaczenie regulacji dotyczących handlu transgranicznego. Wymogi związane ze zrównoważonym rozwojem, transparentnością produktów i kolejnymi regulacjami europejskimi wpływają na sposób funkcjonowania przedsiębiorstw. W przypadku branży kosmetycznej oznacza to m.in. konieczność zapewnienia odpowiedniej informacji o produktach, pochodzeniu i łańcuchu dostaw oraz dostosowania komunikacji do zmieniających się wymagań.

Cross-Border Commerce Europe wskazuje, że firmy inwestujące w identyfikowalność produktów, odpowiedzialne pozyskiwanie surowców, modele cyrkularne i transparentną komunikację mogą wykorzystywać regulacje nie tylko jako obowiązek kosztowy, ale również jako element budowania przewagi konkurencyjnej i zaufania konsumentów. Dla kosmetycznych e-commerce’ów działających w wielu krajach ma to szczególne znaczenie, ponieważ skala działalności zwiększa jednocześnie skalę wymogów, które trzeba spełnić na poszczególnych rynkach.

image

Notino zwiększa sprzedaż. Polska odpowiada już za ponad 15 proc. obrotów

Prognozy na 2026 r. wskazują, że wzrost będzie kontynuowany. Przy rynku online fashion, beauty & luxury szacowanym na około 198 mld euro, TOP 500 ma osiągnąć 130 mld euro sprzedaży, w tym 87 mld euro transgranicznie. Najszybciej, według prognozy, będzie zwiększał się GMV marketplace’ów – o 12 proc., do 35 mld euro. W przypadku beauty kluczowym czynnikiem pozostaje natomiast zdolność marek i wyspecjalizowanych sprzedawców do łączenia własnych kanałów sprzedaży z marketplace’ami, społecznościami cyfrowymi i ekspansją cross-border.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
09.09.2026 14:42
Agent AI sam kupił kosmetyk i zapłacił Blik. Pierwszy taki test w Polsce
Czy AI będzie robić zakupy za nas? Pierwszy taki pilotaż w PolsceShutterstock

Po raz pierwszy w Polsce agent AI samodzielnie przeprowadził cały proces zakupowy – od monitorowania dostępności kosmetyku po jego zakup i płatność Blikiem. Pilotaż przeprowadzono w sklepie internetowym Your KAYA. To przykład tzw. agentic commerce, który może zmienić sposób, w jaki konsumenci robią zakupy online.

W tym artykule przeczytasz:

  • Konsument określa zasady, agent wykonuje zadanie
  • AI może pilnować dostępności kosmetyku
  • Blik testuje agentic commerce
  • Czy klient przestanie sam robić zakupy?

Czy w przyszłości klient będzie musiał sam pamiętać o tym, że jego ulubiony kosmetyk wrócił do sprzedaży? Niekoniecznie. Pilotaż przeprowadzony przez Blik, Juo i PayU pokazuje scenariusz, w którym takie zadanie można powierzyć agentowi AI.

W teście agent monitorował dostępność konkretnego produktu w sklepie internetowym Your KAYA – lekkiego kremu do rąk o zapachu kokosa i migdałów. Kosmetyk był początkowo niedostępny. Kiedy ponownie pojawił się w sprzedaży, agent rozpoznał jego dostępność, dodał produkt do koszyka i samodzielnie sfinalizował transakcję.

Zakup kosztował 19,99 złotych i został opłacony Blikiem. W momencie finalizacji użytkownik nie musiał wykonywać żadnej dodatkowej czynności.

Konsument określa zasady, agent wykonuje zadanie

Autonomiczny zakup nie oznaczał jednak, że sztuczna inteligencja otrzymała nieograniczony dostęp do konta czy środków użytkownika.

Najpierw konsument wskazał produkt i określił, że chce go kupić, gdy ponownie pojawi się w sprzedaży. Następnie potwierdził zgodę płatniczą, wpisując sześciocyfrowy kod BLIK i zatwierdzając operację w aplikacji bankowej. Dopiero uzyskane w ten sposób uprawnienie umożliwiło agentowi późniejsze samodzielne wykonanie transakcji.

Model opiera się więc na wcześniejszym określeniu celu, warunków i zakresu działania agenta. Konsument deleguje zadanie, ale to on ustala reguły, w ramach których sztuczna inteligencja może działać.

– Na rynku pojawia się coraz więcej rozwiązań, które potrafią wyszukać produkt, porównać oferty i wskazać najlepszą opcję zakupu. Płatność dotąd była brakującym elementem tego procesu. Nasze rozwiązanie domyka ten model: agent może przejąć cały proces zakupowy, od monitorowania oferty po finalizację transakcji Blikiem – mówi Monika Król, wiceprezeska Blika.

image

Ulta Beauty wchodzi w AI commerce. Partnerstwo z Google Gemini

AI może pilnować dostępności kosmetyku

Dla e-commerce beauty taki model może mieć szczególne znaczenie. Agent może nie tylko znaleźć kosmetyk, ale także obserwować jego dostępność i zareagować w określonym momencie.

W przyszłości podobny mechanizm może dotyczyć np. produktu, który regularnie znika ze sklepu, konkretnego wariantu kolorystycznego czy kosmetyku dostępnego w ograniczonej liczbie sztuk. Zamiast samodzielnie sprawdzać stronę sklepu, klient może określić warunki zakupu i pozostawić agentowi realizację zadania.

Technologia może być również wykorzystywana w przypadku zakupów cyklicznych. Agent może automatycznie zamawiać wskazane produkty zgodnie z ustalonym harmonogramem lub innymi warunkami.

Blik testuje agentic commerce

Pilotaż jest dla Blika próbą wykorzystania infrastruktury płatniczej w rozwijającym się modelu agentic commerce, w którym sztuczna inteligencja przejmuje część czynności wykonywanych dotychczas przez konsumenta.

– Agentic commerce zmienia definicję tego, kim jest kupujący, a wygrają w nim te systemy płatności, które będą gotowe na tę zmianę, zanim stanie się ona standardem rynkowym. Chcemy, żeby Blik był jednym z nich – podkreśla Monika Król.

W projekcie Juo odpowiadało za uruchomienie czatu z agentem AI, natomiast PayU obsłużyło płatność. Sklepem, w którym przeprowadzono test, był Your KAYA.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Czy klient przestanie sam robić zakupy?

Agentic commerce może oznaczać zmianę roli konsumenta w e-commerce. Zamiast samodzielnie wyszukiwać produkty, sprawdzać ich dostępność, dodawać je do koszyka i przechodzić przez proces płatności, klient może w przyszłości przede wszystkim określać, czego potrzebuje i na jakich zasadach chce dokonać zakupu.

To jednocześnie stawia przed rynkiem nowe pytania dotyczące kontroli, bezpieczeństwa i zakresu autonomii agentów. W przeprowadzonym pilotażu zakres działania oraz zgoda na płatność zostały określone wcześniej przez użytkownika.

Na razie jest to rozwiązanie testowe, ale sam kierunek może być istotny dla e-commerce, w tym również dla rynku kosmetycznego. Jeśli agenci AI zaczną przejmować kolejne etapy ścieżki zakupowej, sklep internetowy może stać się dla konsumenta nie miejscem, do którego przychodzi po produkt, lecz zapleczem, z którego agent dokonuje zakupu w jego imieniu.

Więcej o pierwszej w Polsce transakcji zrealizowanej przez agenta AI oraz o tym, jak agentic commerce może zmienić handel, można przeczytać w Wiadomościach Handlowych.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. wrzesień 2026 16:32