StoryEditor
Perfumerie
29.03.2024 15:00

Global Retail Innovations 2024: Douglas został doceniony za kreowanie wyjątkowych doświadczeń. Są też inne firmy z branży beauty

Także w polsce perfumerie Douglas mają rozwiązania kreujące wyjątkowe doświadczenia. Oferują zabiegi, usługi i porady. Na zdjęciu Dauglas w warszawskiej Galerii Mokotów / mat. prasowe
Flagowy sklep Douglasa w Dusseldorfie tworzy wciągające doświadczenie wokół tematu piękna i zachęca klientów do nawiązania kontaktu z marką – uznali eksperci grupy Ebeltoft, która przygotowała raport Global Retail Innovations 2024, prezentujący najbardziej inspirujące przykłady innowacji w handlu z całego świata. Oprócz globalnej sieci perfumeryjnej znalazło się w nim również kilka lokalnych firm z branży beauty.

Tegoroczny raport Grupy Ebeltoft „Global Retail Innovations 2024” prezentuje 52 przykłady innowacyjnych rozwiązań branży retail z trzech obszarów: wysokiej efektywności, kreowania wyjątkowych doświadczeń oraz działań na rzecz lepszego jutra.

Jednym z zaprezentowanych przykładów jest perfumeria Douglas w centrum Dusseldorfu doceniona za kreowanie wyjątkowych doświadczeń. Jest ona zlokalizowana przy Königsallee, ekskluzywnej ulicy handlowej. O jej luksusowym charakterze świadczą wysokiej jakości elementy w stylu Art Deco oraz niestandardowe meble. Klientów zaprasza do odpoczynku, relaksu i regeneracji. Ma bogatą ofertę zabiegów upiększających i wellness. Odbywają się one w  profesjonalnie wyposażonych kabinach zapewniających prywatność podczas usługi manicure, pedicure, robienia makijażu czy zabiegów pielęgnacyjnych.

Oprócz interakcji z doświadczonymi doradcami, klienci mogą Douglasie testować produkty w wirtualnych lustrach opartych na rozszerzonej rzeczywistości.

Flagowy sklep Douglas tworzy wciągające doświadczenie wokół tematu piękna i zachęca klientów do nawiązania kontaktu z marką Douglas. Sklep wychodzi naprzeciw potrzebom coraz lepiej poinformowanego klienta, który nieustannie poszukuje najnowszych trendów kosmetycznych oraz kompleksowych, wiarygodnych porad

– podsumowują eksperci grupy Ebeltoft.

W raporcie znalazła się też odzieżowa marka Stradivarius, która w sklepie w Barcelonie na 2 tys. mkw. ma m.in. Laboratorium Zapachów. Jest to strefa relaksu z możliwością testowania zapachów. Klienci otwierają małe przesuwane drzwiczki umieszczone na wysokości twarzy, aby poczuć zapach oferowanych przez markę perfum.

Za kreowanie wyjątkowych doświadczeń doceniona została też marka Two L(I)Ps z Singapuru. Otworzyła ona luksusowy sklep z kosmetykami do pielęgnacji intymnej. Jego ideą jest normalizacja tabu poprzez niekonwencjonalne doświadczenia zakupowe za pomocą interaktywnych instalacji wykorzystujących kremy, maseczki, serum i środki oczyszczające do intymnych części ciała. Produkty ukryte są za zasłonami, zachęcając kupujących do eksperymentowania z zapachami i konsystencjami na ich własnych warunkach.

Pozwala to kupującym odkryć tajemnice sklepu zgodnie z ich osobistym poziomem komfortu i bawić się tematami prywatności i podglądactwa. Przy okazji sklep edukuje konsumentów w zakresie praktyk pielęgnacyjnych i dbania o siebie

– oceniają autorzy raportu.

Otwarte w marcu 2023 roku flagowe studio fryzur marki Wells w Porto również zostało wyróżnione w kategorii: Kreowanie wyjątkowych doświadczeń. Oprócz profesjonalnych usług strzyżenia i koloryzacji zapewnia ono dostosowaną do indywidualnych potrzeb diagnostykę włosów i zalecenia pielęgnacyjne, ale nie tylko. Studio zlokalizowane w NorteShopping ma dwa piętra i zajmuje powierzchnię ponad 500 mkw. To nie tylko salon fryzjerski, ale i concept store z kolekcją ponad 400 marek oraz spersonalizowanymi poradami i wskazówkami ekspertów wyspecjalizowanych nie tylko w tematach włosowych. W sklepie klienci mogą eksperymentować z makijażami takich marek jak Clinique, Esteé Lauder, Pupa czy Lancôme. Poza tym pielęgnacja skóry i pielęgnacji ciała zyskały na znaczeniu wraz z wprowadzeniem Mask Bar – sekcji oferującej gamę 100 masek od wyselekcjonowanych marek. Sklep oferuje również usługę Click & Collect.

Wells w Porto przoduje jako pionierski sklep grupy dzięki świeżej i innowacyjnej koncepcji holistycznego doświadczenia piękna, płynnie integrując perfumy, makijaż, fryzjerstwo, aptekę i spersonalizowane usługi pod jednym dachem, tworząc kompleksowe miejsce dla urody

– mówią autorzy raportu.

Dodają, że oferowane tu wciągające doświadczenie piękna wykracza poza tradycyjny handel detaliczny.

Klienci mogą nie tylko kupować produkty kosmetyczne i wellness, ale także korzystać ze spersonalizowanych usług. Włączenie do tej przestrzeni studia fryzjerskiego i sekcji z maskami stanowi kolejną innowację, tworzącą miejsce, w którym klienci mogą otrzymać dostosowane do potrzeb zalecenia i porady dotyczące pielęgnacji włosów i zapoznać się z szeroką gamą opcji pielęgnacji skóry. To przełomowe podejście podnosi poziom doświadczenia w handlu detalicznym kosmetykami, czyniąc flagowy sklep Wells miejscem docelowym dla entuzjastów urody poszukujących kompleksowych i wciągających wrażeń.

Natomiast studio Oz Hair & Beauty otwarte w budynku QVB w Sydney zostało docenione za wysoką efektywność. Markę Oz Hair stworzył w 1986 roku na przedmieściach Sydney fryzjer Elio Nappa wraz z żoną Venessą. Ich pasja doprowadziła do powstania całej sieci salonów, których wyróżnikiem jest stała jakość obsługi klienta. Natomiast w 2012 r. syn założycieli marki, Anthony Nappa, dostrzegł szansę w rozszerzeniu asortymentu oraz działalności. Tak powstała firma Oz Hair & Beauty, która łączy sprzedaż stacjonarną i e-commerce z konsultacjami online.

Okazało się, że oddani klienci salonów chcieli kupować produkty, na których pracują styliści ich fryzur. Asortyment został jednak rozbudowany na pozostałe kategorie kosmetyczne, a zakupom towarzyszą fachowe porady. Wszyscy kupujący mogą skorzystać z darmowej 30-minutowej wirtualnej konsultacji dotyczącej włosów, skóry lub makijażu.

Konsultacja może być prowadzona w formie rozmowy telefonicznej, spotkania na platformie Zoom lub na innych kanałach. Po jej zakończeniu do klienta wysyłana jest wiadomość e-mail zawierająca linki do omawianych produktów, dzięki czemu sam może zdecydować, czy chce dokonać zakupu online.

Fundamenty firmy Oz Hair And Beauty opierają się na rodzinnym dziedzictwie posiadania i prowadzenia salonów fryzjerskich: klient jest zawsze na pierwszym miejscu. Klienci zawsze mogą oczekiwać, że potrzymają konkurencyjną cenę i dodatkową wartość jaką są porady, konsultacje i odpowiedzi na nurtujące ich pytania. Oz Hair & Beauty umożliwia klientom okazanie swoich obaw, trafną diagnozę i zalecenia dostosowane do ich potrzeb

– ocenili twórcy raportu Global Retail Innovations 2024.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Handel
06.09.2026 09:16
60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku
”Dupe culture” nie jest jedynie przelotną modą z TikToka, co wyraźnie potwierdzają twarde dane analityczne (fot. Shutterstock)Shutterstock

Kupowanie tanich zamienników to już nie wstyd, lecz powód do dumy. „Dupe culture” zmienia polskie FMCG. Młodzi konsumenci chwalą się na TikToku kosmetykami z dyskontów. Jak sieci handlowe monetyzują ten trend, rzucając wyzwanie markom luksusowym?

Spis treści:

  • Psychologia portfela, czyli nowa definicja konsumenckiego sprytu
  • Koniec ery wstydu: „Dupe Mindset” w liczbach i badaniach rynkowych
  • Inżynieria produktu: Jak zaprojektować dyskontowy hit z TikToka?
  • Organiczny zasięg za zero złotych, czyli algorytm w służbie detalu
  • Fast Beauty nad Wisłą
  • Inspiracja, klon czy plagiat?
  • Kto traci najwięcej?

Psychologia portfela, czyli nowa definicja konsumenckiego sprytu

Jeszcze dekadę temu marki własne sieci handlowych kojarzyły się z produktami gorszej jakości, wybieranymi wyłącznie z powodu ograniczeń budżetowych. Często ukrywano je na dnie koszyka, obawiając się oceny innych klientów. Dziś, za sprawą pokolenia Z oraz Millenialsów, obserwujemy na polskim rynku całkowite odwrócenie tego paradygmatu. „Dupe” (skrót od angielskiego słowa duplicate) przestał być postrzegany jako tania, żenująca podróbka. W nowej, cyfrowej rzeczywistości znalezienie kosmetyku, który kosztuje ułamek ceny oryginału, a oferuje zbliżone właściwości, to dowód na konsumencki spryt i nowoczesny pragmatyzm.

Dla młodych nabywców ślepe przepłacanie za logotyp straciło na znaczeniu. W dobie inflacji i presji ekonomicznej, kultura zamienników idealnie wpisuje się w szeroki nurt smart shoppingu. Konsument w mediach społecznościowych chwali się swoim odkryciem, udowadniając, że potrafi zoptymalizować budżet bez rezygnacji z doskonałego wyglądu czy pożądanego zapachu. Powodem do dumy nie jest już samo posiadanie luksusowego przedmiotu, ale wiedza, jak ten luksus rynkowo „zhakować”.

Koniec ery wstydu: „Dupe Mindset” w liczbach i badaniach rynkowych

Zjawisko to nie jest jedynie przelotną modą z TikToka, co wyraźnie potwierdzają twarde dane analityczne. Jak wynika z raportu globalnej agencji badawczej YPulse zatytułowanego „Dupe Mindset”, mamy do czynienia ze zjawiskiem strukturalnym. Aż 67 proc. konsumentów z grupy docelowej (18–39 lat) deklaruje świadome i regularne kupowanie zamienników.

Najbardziej przełomowy wniosek z tego badania obala jednak dotychczasowy mit biedy: aż 60 proc. młodych dorosłych stwierdziło, że wybraliby tani odpowiednik, nawet gdyby w danym momencie było ich stać na oryginalny produkt z perfumerii. Dodatkowo niemal 70 proc. z nich uważa, że używanie wysokiej jakości zamienników daje im takie samo poczucie ekskluzywności. Luksus dla pokolenia Z zyskał więc nową definicję – oderwał się od tradycyjnych, stuletnich domów mody na rzecz natychmiastowego zaspokajania potrzeb w ramach racjonalnego budżetu.

Na rodzimym gruncie polskim zjawisko to podsyca tzw. Fast Beauty. Z raportu CSA „Nowe oblicze piękna” płynie wniosek, że presja wyglądu jest ogromna – 58 proc. przedstawicieli pokolenia Z czuje się przytłoczonych pędzącymi trendami. Jednocześnie 79 proc. odczuwa bolesną zależność między zawartością portfela a możliwością dbania o urodę. Dyskontowe „dupes” rozwiązują ten ból niemal idealnie, dając bilet wstępu do modnego świata za jedyne kilkanaście złotych.

Inżynieria produktu: Jak zaprojektować dyskontowy hit z TikToka?

Naiwnością byłoby sądzić, że uderzające podobieństwo kosmetyków z dyskontu do najdroższych marek selektywnych to dzieło przypadku. Giganci rynku detalicznego tacy jak Biedronka czy Lidl działają tu z precyzją chirurga. Cały proces projektowania opiera się na strategii inżynierii wstecznej i natychmiastowym mapowaniu globalnych virali.

Tworzenie idealnego zamiennika opiera się na trzech filarach.

  • Pierwszym jest błyskawiczne odtwarzanie profilu zapachowego (tzw. nut olfaktorycznych) lub konsystencji masy kosmetycznej. Wprawdzie tanie perfumy rzadko posiadają wielogodzinną trwałość zaawansowanych kompozycji, ale dla konsumenta kluczowy jest „efekt wow” podczas testowania w sklepie.
  • Drugim filarem jest psychologia opakowań i kodowanie wizualne. Projektanci dyskontowi celowo wykorzystują kształty, ciężar i kolory kojarzące się z oryginałem. Jeśli luksusowy pierwowzór używa grubego szkła i złotej typografii, zamiennik na pewno powieli tę paletę. Co ciekawe, inżynierowie opakowań potrafią sztucznie dociążyć dno taniego flakonu, aby ten „leżał w dłoni” jak produkt z kategorii premium.
  • Trzeci filar to drastyczne skrócenie czasu od projektu do wdrożenia (time-to-market). Łańcuchy dostaw marek własnych są obecnie tak wyśrubowane, że odpowiedź na internetowy hit pojawia się na paletach w sklepach w zaledwie kilka do kilkunastu tygodni.

Organiczny zasięg za zero złotych, czyli algorytm w służbie detalu

Cała ta machina nie miałaby tak spektakularnych wyników bez potęgi algorytmów. TikTok, Instagram Reels i YouTube Shorts stały się głównymi dźwigniami sprzedażowymi dla branży detalicznej. Materiały typu ślepe testy zapachów czy nakładanie zamiennika na połowę twarzy generują dziesiątki milionów wyświetleń.

Dla biznesu FMCG to sytuacja bez precedensu. Sieci takie jak Biedronka czy drogerie typu Rossmann otrzymują olbrzymi, wysoce stargetowany zasięg reklamowy bez wydawania choćby złotówki na tradycyjny marketing medialny. Użytkownicy sami wytwarzają popyt, sami budują napięcie i sami wywołują w sobie psychologiczny lęk przed przegapieniem okazji (FOMO – Fear Of Missing Out). Jeden wiralowy film potrafi wyczyścić zapasy konkretnego perfumu w tysiącach sklepów w całej Polsce w przeciągu kilkunastu godzin.

Fast Beauty nad Wisłą

Analizując rynek, łatwo zauważyć, że najwięksi gracze w Polsce doskonale podzielili między siebie segmenty. Biedronka wyspecjalizowała się w zapachowym luksusie. Na jej półkach (m.in. pod marką BeBeauty) regularnie pojawiają się perfumy nawiązujące do światowych bestsellerów takich marek jak Tom Ford (np. słynne Lost Cherry), Yves Saint Laurent czy Carolina Herrera. Sieć opiera swoją sprzedaż na ofertach rotacyjnych (in-out), co dodatkowo wymusza szybką decyzję zakupową u klienta pod presją braku ponownej dostawy.

Lidl z kolei obrał kurs na zaawansowaną pielęgnację. Jego linia Cien, ze szczególnym uwzględnieniem kremów z Q10, od lat jest obiektem porównań do absurdalnie drogich kremów La Mer czy kosmetyków La Prairie. Nawet jeśli chemiczny skład lidlowskiego kremu nie opiera się na opatentowanych algach oceanicznych, jego właściwości nawilżające i otoczka „luksusu za grosze” wystarczają do zbudowania kultowego statusu na TikToku.

Swoją potęgę w tym trendzie budują również drogerie. Rossmann, wykorzystując marki Isana oraz Rival Loves Me, błyskawicznie reaguje na światowe trendy z Sephory. Gdy w sieci wybuchł szał na bazy rozświetlające od Charlotte Tilbury, płynne róże Seleny Gomez (Rare Beauty) czy krwawe peelingi kwasowe (The Ordinary), niemiecka drogeria natychmiast dostarczyła swoim nastoletnim klientkom budżetowe odpowiedniki w łudząco podobnych opakowaniach.

Inspiracja, klon czy plagiat?

Fenomen zamienników rodzi oczywiste pytanie z zakresu prawa własności intelektualnej: dlaczego koncerny luksusowe nie wytaczają dyskontom masowych procesów? Odpowiedź leży w lukach i konstrukcji samego prawa. Zastrzeżenie patentowe konkretnej kompozycji zapachowej jest na całym świecie niesamowicie trudne i często nieskuteczne.

Można chronić znak towarowy, precyzyjne logo i unikalny design butelki, ale producenci zamienników potrafią lawirować po tej granicy perfekcyjnie. Nazwa odpowiednika jest inna, a czcionka tylko delikatnie nawiązuje do oryginału, nie wprowadzając w bezpośredni błąd co do pochodzenia towaru. W świetle prawa nie mówimy więc o nielegalnej podróbce, lecz o produkcie inspirowanym. Kluczowym argumentem obronnym dyskontów jest to, że klient w Lidlu doskonale wie, iż kupuje krem marki Cien. Nie ma tu mowy o oszustwie – konsument dokonuje wyboru w pełni świadomie.

Kto traci najwięcej?

Czy „dupe culture” dusi zyski koncernów takich jak LVMH czy Estée Lauder? Paradoksalnie nie. Grupa docelowa polująca na flakon perfum za 25 zł rzadko posiada budżet na wydanie 1500 zł w luksusowym butiku. Co więcej, istnienie tanich naśladowców utrwala w kulturze masowej status oryginału, ugruntowując go na pozycji ostatecznego wyznacznika prestiżu i marzenia zakupowego, które w przyszłości może zostać zrealizowane.

Największym przegranym całej rewolucji są marki z tzw. średniej półki, określane w biznesie jako segment masstige. Oferują one poprawne kosmetyki w cenach od 100 do 300 zł. Kiedy konsument ma do wyboru przeciętny produkt ze średniej półki w drogerii lub precyzyjnie zaprojektowany i sprawdzony przez tiktokerów dyskontowy zamiennik najdroższych marek za jedyne 20 zł, decyzja staje się prosta. Polacy omijają średnią półkę, maksymalizując w ten sposób użyteczność wydanego pieniądza.

Kultura „dupe” przestała być fanaberią nastolatków, a stała się solidnym, długofalowym wektorem rozwoju dla branży detalicznej. Będzie ona postępować i ewoluować. Marki własne, zyskując ogromny kapitał zaufania, w najbliższych latach zaczną przechodzić od etapu naśladownictwa do innowacji, oferując zaawansowane składy aktywne w dyskontowych cenach. Bariera pomiędzy produktem masowym a luksusowym na naszych oczach bezpowrotnie się zaciera. Wygranym tego procesu jest niewątpliwie poinformowany, sprytny konsument, dla którego dowodem wyczucia stylu jest dziś nie metka od słynnego projektanta, ale imponująco niski rachunek przy kasie.

Michał Czubak
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Perfumerie
04.09.2026 12:07
P-Beauty to odpowiedź na światowy luksus, nowa era retailu i starcie trendów na Douglas Summer Cruise
25-lecie sieci Douglas w PolsceDouglas

Polskie marki luksusowe bez kompleksów stają na półkach perfumerii Douglas choć za plecami lśnią rynkowe potęgi takie jak Estēe Lauder, Lancome, Sisley, Mugler czy Pradą, a największym wyzawaniem jest rosnąca konkurencja ze strony tańszych produtów K-Beauty. Firmy z kategorii P-Beauty pokazują jednak imponujące tempo skalowania biznesu oraz nowatorskie podejście do konsumentów i strategii omnichannel.

P-Beauty (Polish Beauty) przestało być jedynie lokalną alternatywą — dziś to dojrzały, bezkompromisowy segment premium. To właśnie przy polskich markach uczestnicy jubileuszowego Douglas Summer Cruise z okazji 25-lecia obecności sieci w Polsce zatrzymywali się najdłużej.

Polska odpowiedź na światowy luksus

Marka Hdrey to przykład przemyślanej strategii omnichannel. Budując równolegle własne salony monobrandowe, ze wszystkich sieci perfumeryjnych na rynku zdecydowała się na wyłączność w Douglas.

image
Stoisko HDrey na Douglas Cruise
materiały prasowe Douglas

Naprzeciw niej, bez świateł kamer i celebrytów, stanęła młoda polska firma SKN Hour. To rynkowy ewenement, który trafił na półki Douglas zaledwie pół roku po swoim oficjalnym debiucie. Przykład ten pokazuje nowy trend – skrócony do minimum cykl od powstania konceptu do wejścia w kanał prestiżowy. W rozmowie założycielka, Weronika, podkreśliła, że wejście do sprzedaży masowej (zwłaszcza stacjonarnej) nie jest łatwe nawet dla większych i znanych marek.

image
SKN Hour to polska marka luksusowa dostępna w sieci Douglas
materiały prasowe Douglas

Veoli Botanica istnieje na rynku od kilku lat i obecnie również działa w kanale omnichannel. Jest jednym z reprezentantów polskiej strefy luksusu — wyznacza trendy w kategorii zaawansowanych receptur i świadomej pielęgnacji, podpiera się badaniami, inwestuje w składniki i nie rezygnuje ze szklanych opakowań.

Nowy retail: Customer Experience zamiast samej półki

Jubileusz 25-lecia obecności sieci Douglas w Polsce wyraźnie pokazał ewolucję handlu stacjonarnego. Sama obecność produktu na półce to za mało — nowoczesna sprzedaż opiera się na relacji, technologii i doświadczeniu. Wyznacznikiem nowej ery w perfumeriach Douglas stają się zaawansowana diagnostyka sprzętowa, analizy skóry oparte na AI oraz eksperckie doradztwo. Sklep przekształca się w przestrzeń usług: miejsce, gdzie kosmetyk można dogłębnie poznać, dobrać podczas badania, umówić się na masaż czy skorzystać z profesjonalnego stoiska fryzjerskiego, które na evencie robiło ogromne wrażenie.

Azjatyckie starcie i niszowe zwieńczenie Wydarzenie stało się również areną konfrontacji dwóch azjatyckich filozofii: dynamicznego K-Beauty (z nowymi markami makijażowymi i pielęgnacyjnymi) oraz stanowiącej dla niego innowacyjną przeciwwagę Japan Beauty z neurokosmetyką na czele, skupioną na redukcji stresu skóry i biologicznej harmonii.

Równie intrygująco zaprezentowała się strefa zapachów niszowych. Obok legendarnych domów mody – jak Atkinsons czy Tom Ford – oraz bogatych flakonów inspirowanych estetyką arabską, wyrazisty akcent postawiła rodzima, polska marka perfum, udowadniając, że P-Beauty zdobywa najwyższe półki w każdej możliwej kategorii.

Jubileuszowy "rejs" z okazji 25-lecia obecności sieci Douglas w Polsce stał się doskonałą soczewką pokazującą głęboką transformację rynku kosmetycznego. Najważniejszym wnioskiem i wyraźnie zarysowanym trendem tego wydarzenia nie jest już tylko dominacja zachodnich koncernów, lecz potężna ekspansja rodzimego segmentu P-Beauty.

Widać dojrzewanie i profesjonalizację: rodzime firmy zaczęły robić to, co od dawna wdrażała Dr Irena Eris w segmencie luksusowym — przestały konkurować wyłącznie ceną czy naturalnym składem. Dziś rywalizują z globalnymi gigantami innowacją, estetyką i modelem dystrybucji. Marki takie jak Hdrey wyznaczają trend budowania hybrydowego modelu sprzedaży: rozwijając własne monobrandowe salony, jednocześnie świadomie wybierają wiodącego partnera perfumeryjnego.

Trendy beauty retail w Douglas Polska

Trend Customer Experience (od półki do doświadczenia): Ostateczny odwrót od tradycyjnej sprzedaży półkowej na rzecz retailu opartego na doświadczeniu (CX).

Trend Beauty-Tech: Miejsce na półce przestaje wystarczać. Nowym standardem staje się obecność wykwalifikowanego doradcy, zaawansowana diagnostyka sprzętowa w sklepach stacjonarnych oraz analizy skóry oparte na sztucznej inteligencji.

Trend rozwijającej się przestrzeni usług i doradztwa: Konsument nie przychodzi już tylko po produkt. Zgodnie z nowym trendem szuka regeneracji, wiedzy i opieki – od możliwości przetestowania formuł, przez masaże, po pełnowymiarowe strefy fryzjerskie.

Trend azjatycki i neurokosmetyka (biologiczna harmonia): O ile K-Beauty wciąż utrzymuje silną pozycję w obszarze dynamicznych nowości makijażowych i pielęgnacyjnych, o tyle nową siłą staje się Japan Beauty oraz neurokosmetyka, stawiająca na redukcję stresu biologicznego skóry, wyciszenie i wspieranie naturalnych procesów naprawczych.

Trend niszowego perfumiarstwa: Wyraźny odwrót od masowości na rzecz autentyczności i mocnych koncepcji wizualnych. Obok ikonicznych domów mody (Atkinsons, Tom Ford) rośnie popularność flakonów inspirowanych estetyką arabską oraz polskiego perfumiarstwa niszowego, co potwierdza, że trend P-Beauty objął już pełne spektrum branży.

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
13. wrzesień 2026 05:00