StoryEditor
Drogerie
17.01.2023 00:00

Drogeria DOT pracuje nad zmianą konsumenckich nawyków. Wielorazowe opakowania to jej świat

Na szyldzie napis drogeria DOT, ale przez okna nie widać charakterystycznych dla tego typu obiektów regałów z kosmetycznymi produktami i akcesoriami. Na środku przestronnego i jasnego wnętrza stoją za to sporej wielkości dystrybutory, nad którymi – w drucianych koszach – czekają puste butelki. Czy to jakiś warsztat lub manufaktura? Nie, to jak najbardziej sklep z kosmetykami myjącymi i detergentami, tyle, że nalewanymi własnoręcznie do wielorazowych butelek. Na szybie apel: „Zmień nawyki, zmieniaj świat”.

Drogeria DOT mieści się na warszawskim Mokotowie, na wprost brytyjskiej szkoły, do której uczęszczają uczniowie z 64 krajów, dowożeni tu przez rodziców z terenu całej Warszawy i okolic. Dlatego komunikacja w sklepie – wszelkie informacje i instrukcje – odbywa się w dwóch językach – polskim i angielskim. – Niestety klientów mówiących po angielsku nie jest tak dużo, jak się spodziewaliśmy w tej lokalizacji – mówi Magda Januszkiewicz, pomysłodawczyni konceptu, która stworzyła to miejsce wraz z partnerem biznesowym Adamem Siedleckim.   

Jednak drogeria komunikuje się nie tylko z okolicznymi mieszkańcami i przechodniami poprzez hasło na witrynie „Zmieniaj nawyki, zmieniaj świat”, ale też w mediach społecznościowych. O drogerii DOT pisały również „Wysokie Obcasy” i „Zwierciadło”, a Magda Januszkiewicz została zaproszona do udziału w kilku biznesowych programach i konkursach. To sprawiło, że miejsce stało się znane w pewnych kręgach. Niedaleka odległość od stacji metra Racławicka, sprawia, że do DOT trafiają klienci zainteresowani ekologią i ideą zero waste z całej Warszawy.

Butelka nie do śmieci, tylko do ponownego napełnienia

Większość klientów, którzy zajrzeli tu raz, przychodzi ponownie. – Produkty rozlewane są do zakupionych u nas wielorazowych butelek. Nasze statystyki pokazują, że ponad 80 proc. z nich wraca do obiegu, tzn. jest napełnianych ponownie – mówi pomysłodawczyni drogerii.

Butelki DOT powstają z plastiku z recyklingu (rPet). Są przeznaczone do wielokrotnego napełniania. Za każdym razem otrzymują nową etykietę, na której jest informacja o produkcie, który został do niej nalany (producent, nazwa, nr partii, zastosowanie, sposób użycia, skład i dodatkowe uwagi). Oferowane są w dwóch pojemnościach – 0,5 i 1 l, a koszt to – w zależności od wielkości – 2 lub 3 zł. Zamknięcie stanowi standardowa nakrętka, pompka lub spryskiwacz – w zależności od produktu i indywidualnych preferencji nabywcy.

W drogerii stoi 12 dystrybutorów, tworzących trzy strefy: pranie, sprzątanie i pielęgnację. Pierwszą grupę produktową tworzą: płyn do prania tkanin białych kolorowych oraz płyn do płukania marki Zielko, a także aktywny żel do prania oraz koncentrat do płukania tkanin marki Perlux. W strefie sprzątania znów znajdziemy dwa produkty z naturalnym składem marki Zielko (płyn do mycia łazienki i płyn do szyb i luster) oraz dwa standardowe marki Sidolux (żel do mycia naczyń i uniwersalny płyn do mycia), lub zamiennie firmy Adeva. Pielęgnację reprezentują marki Joanna i Yope, a produkty przez nie oferowane to szampony, żele pod prysznic i mydła w płynie.

Większość produktów jest dostarczana do sklepu w 30 litrowych kanistrach, które – tak jak i butelki dla klientów – zaprojektowała i stworzyła Magda Januszkiewicz. – Szukając partnerów do naszego przedsięwzięcia mieliśmy właśnie taki warunek – że produkt jest rozlewany dla nas do naszych własnych wielorazowych pojemników, po to by nie generować jakichkolwiek odpadów – zastrzega nasza rozmówczyni.

Wyjątkiem jest tylko marka Yope, która do oferty dołączyła niedawno, na życzenie klientów. Jej produkty rozlewane są z 10-litowych refilli umieszczonych na tekturowym standzie. – Tu niestety powstaje odpad w postaci tekturowych i foliowych opakowań, dlatego pracujemy nad ustandaryzowaniem oferty. Mamy nadzieję, że mimo różnych obaw marki, zdecyduje się ona na przejście na nasz system – liczy właścicielka DOT.

To właśnie brak opakowań lub ekologiczne ich wersje zredukowane do absolutnego minimum są kluczowym czynnikiem przy doborze pozostałych produktów w ofercie drogerii DOT. Poza dystrybutorami z płynami i żelami do samodzielnego napełniania, w osobnej części sklepu zostały umieszczone regały, a na nich bambusowe akcesoria i  artkuły higieniczne, wielorazowe podpaski, szampony i odżywki do włosów oraz balsamy do ciała w kostce, wielorazowe waciki do demakijażu i gąbki Konjac, szczoteczki z plastiku z recyklingu z wymiennymi główkami i tabletki do mycia zębów w papierowych woreczkach lub szklanych słoiczkach. Ofertę uzupełniają akcesoria do sprzątania z ekologicznych materiałów, które po zniszczeniu czy użyciu mogą zostać poddane biodegradacji. Całej ofercie przyświeca więc idea zero lub less waste.

Zaczęło się od kawy nalewanej do własnego kubka

– W czasach gdy w Starbucksie są zniżki na kawę nalewaną do własnego kubka klienta, do sklepów można chodzić z własnymi pojemnikami na produkty kupowane na wagę, a ubieranie się w second handach stało się modne ze względu na niezgodę na zanieczyszczanie środowiska w procesie produkcji wciąż nowych ubrań, coraz bardziej zaczęły mi przeszkadzać opakowania po detergentach, które w ogromnych ilościach wynosiłam na śmietnik. Bardzo mi tu brakowało ekologicznych rozwiązań. Zaczęłam się tym interesować trzy lata temu i okazało się, że można z tym coś zrobić. Producenci do których zgłosiłam się z moim pomysłem, bardzo chętnie weszli we współpracę – opowiada o początkach idei, z której zrodziła się drogeria DOT, jej właścicielka.

Do wielorazowych kanistrów DOT swoje produkty rozlewają obecnie cztery firmy: Sylveco (Zielko), Lakma Strefa (Sidolox i Perlux), Adeva i Joanna. Kolejną ma być Yope. – Wiele innych, choć pomysł się im podobał, nie była w stanie przestawić produkcji tak, by rozlewanie odbywało się do innych butelek niż te, które zaprogramowane są w ich systemie produkcyjnym. Taka sytuacja dotyczy największych firm, z bardzo zautomatyzowaną produkcją – wyjaśnia Magda Januszkiewicz.

Współpraca nie była też możliwa, jeśli okazywało się, że firma korzysta z fabryk poza polską lub w jej odległych rejonach. – Taki transport generowałby niepotrzebne koszty i ślad węglowy. Zależy nam też na możliwości szybkiego domawiania produktów, jeśli nagle czegoś zabraknie. Pełna oferta jest u nas ważna, bo jak ktoś już się decyduje na korzystanie z naszego systemu i jedzie z butelkami specjalnie do naszego sklepu, nie możemy odsyłać go z kwitkiem. Jesteśmy przecież jedynym miejscem, gdzie można je napełnić. A często zdarza się, że ktoś wiezie nie tylko swoje opakowania, ale też butelki od sąsiadki czy teściowej, której robi zakupy – zdradza właścicielka

Klienci doceniają takie podejście – z każdym miesiącem rośnie liczba butelek użytych ponownie. Oznacza to, że nowi użytkownicy, którzy wchodzą w system, powtarzają swoje zakupy. Nie można zawieść ich oczekiwań. Tym bardziej, że coraz więcej jest osób przyjeżdżających z coraz bardziej odległych rejonów Warszawy, a nawet okolic stolicy.

Rozmowa z Magdą Januszkiewicz, współwłaścicielką drogerii DOT

Czy barierą dla korzystania z tego systemu przez większą liczbę klientów nie jest to, że takie zakupy trzeba zaplanować wcześniej i pamiętać o tym, żeby wziąć butelkę z domu?

To faktycznie jest pewien wysiłek, który trzeba włożyć w zmianę dotychczasowych nawyków. Jednak staraliśmy się, aby uczynić to wyzwanie jak najmniej uciążliwym. Dlatego nasze opakowania nie są szklane, co byłoby bardzo uciążliwe w kontekście ich trwałości oraz transportu, szczególnie dla osób, które przyjeżdżają do nas metrem lub rowerem. Jednak plastik – o ile jest wykorzystywany wielokrotnie – jest okej, szczególnie taki, który – jak nasze butelki – pochodzi z recyklingu.

Ideologicznie wszystko wygląda pięknie. Czy to się jednak spina ekonomicznie?

Tak. Przy czym warto wspomnieć, że nasz model biznesowy jest mieszany. Showroom i detaliści to jedna część biznesu - osiągnęliśmy rentowność ale mamy świadomość, że nie jesteśmy w stanie szybko zbudować skali. Skale natomiast budujemy oferując system DOT firmom i instytucjom. Jedna i druga noga biznesowa jest tak samo ważna. Bo wielka zmiana może nastąpić tylko wtedy, gdy zaangażujemy dużych graczy i odbiorców - tam z kolei decydentami są zwykli ludzie jak my, dlatego tak ważna jest edukacja i dostępność sklepu dla każdego.

Ale oprócz kwestii ekonomicznych czuję ogromną ulgę na myśl o tym, że mniej plastiku trafiło na wysypiska lub że mniej energii trzeba było zużyć, by takie odpady wywieźć, posegregować i poddać recyklingowi. Chociaż z drugiej strony wiem, że to teraz cenny surowiec. Granulat z opakowań pokonsumenckich jest wykorzystywany na wiele sposobów. Sama korzystałam z niego przy urządzaniu wnętrza. Nie chciałam wzorem sklepów z ekologicznym asortymentem czerpać z naturalnych zasobów, takich jak drewno. Płyty, z których powstały blaty, półki i dystrybutory zostały stworzone ze sprasowanych plastikowych odpadów. Podobnie zasłona odgradzająca zaplecze oraz pokrycie sofy stojącej w głównej części sklepu – są uszyte z materiału wykonanego z butelek PET.

 

Skoro do drogerii przyjeżdżają klienci z odległych dzielnic Warszawy i okolic miasta, to może czas pomyśleć o franczyzie?

Pracujemy nad taką ofertą. Dla nas sieć franczyzowa jest naturalnym kierunkiem, bo na niej mogło by się oprzeć lokalne centra dystrybucyjne dla klientów instytucjonalnych. I faktycznie mieliśmy już kilka zapytań od osób, które chciałaby uruchomić nasz system w swoich miastach. Bo choć w różnych miejscach, np. eko sklepach,  funkcjonują podobne rozwiązania to często oferują one bardzo drogie produkty. U nas te ceny są niskie ze względu na firmy, z którymi współpracujemy. Przynajmniej w części są to popularne, ekonomiczne marki. Jeśli natomiast ich składy komuś nie odpowiadają, to do dyspozycji są też droższe – naturalne. To jest nasz kompromis – nie chcieliśmy być kolejnym eko sklepem, w którym za szampon 100 ml płaci się minimum 60 zł. Bo choć kibicujemy takim miejscom, to tworzą one wrażenie, że ekologia jest czymś ekskluzywnym, na co nie każdego jest stać. Chcemy odczarować takie myślenie. U nas klient ma wybór – za 1 litr płynu do zmywania może zapłacić 30 zł – wybierając naturalność, lub 8 zł – decydując się na produkt z tradycyjnym składem.

Tym tropem idą już niektóre sieci handlowe. Np. Carrefour zaczął uruchamiać w swoich warszawskich lokalizacjach refillomaty z produktami marki własnej. Czy obawiacie się takiej konkurencji?  
Skala tych działań wobec całej oferty handlowej w Warszawie jest tak minimalna, że trudno tu mówić o konkurencji. Poza tym ja tu bardziej widzę wsparcie wielkich graczy dla idei, która dla nas jest ważna. Szczerze mówiąc, dla mnie jest bardziej budujące niż niepokojące. Mam nadzieję, że wspólnie sprawimy, że już nikt nie będzie zdziwiony, spotykając na swojej drodze w sklepie automat do samodzielnego napełnienia wielorazowych opakowań, a chodzenie do sklepu z butelkami zabranymi z domu nie będzie traktowane jako zbyt angażujące.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
16.10.2026 15:43
Notino zapowiada dostawy kosmetyków w dwie godziny. Nowy sklep otwarty w Warszawie
Nowy sklep Notino w Złotych Tarasachwiadomoscikosmetyczne.pl

Notino świętuje 20-lecie działalności, a jednym z najważniejszych punktów jubileuszu jest otwarcie nowego sklepu w warszawskich Złotych Tarasach. Firma zapowiada rozwój usługi szybkich dostaw, która ma umożliwić klientom otrzymywanie zamówień nawet w ciągu dwóch godzin. Stacjonarny lokal to z kolei przykład podejścia, w którym obok szerokiego asortymentu i technologii coraz większe znaczenie mają doświadczenie zakupowe oraz edukacja konsumentów.

W tym artykule przeczytasz:

  • Notino chce dostarczać kosmetyki w dwie godziny
  • Od pierwszego sklepu do strategii omnichannel
  • 1800 marek w jednym portfolio
  • Niszowe perfumy, wirtualne testowanie i refille

Notino chce dostarczać kosmetyki w dwie godziny

Podczas jubileuszowego spotkania 15 października Bartosz Kliś, Co-CEO Notino, przedstawił kierunek rozwoju firmy, w którym istotną rolę ma odegrać usługa szybkich dostaw. Nowy sklep w warszawskich Złotych Tarasach, mimo niewielkiej powierzchni sprzedażowej, dysponuje zapleczem magazynowym pozwalającym na sprawną realizację zamówień.

Nie chodzi przy tym o znaną już usługę click & collect, która umożliwia zamówienie produktu online i odbiór w wybranym sklepie. Notino planuje rozwijać model fast delivery, zakładający dostarczenie zakupów bezpośrednio do klienta w ciągu dwóch godzin.

Jak wynika z zapowiedzi przedstawiciela firmy, usługa ma wkrótce wystartować w Warszawie. W dalszej perspektywie Notino chce rozwijać ten model również w innych dużych miastach Europy.

– W naszej wizji jest dostarczenie towarów do dwóch godzin w miastach, stolicach Europy – zapowiedział Bartosz Kliś.

Szybkie dostawy mają być kolejnym elementem rozwoju strategii omnichannel, łączącej sprzedaż internetową, aplikację mobilną i sklepy stacjonarne. W tym modelu placówka handlowa może pełnić nie tylko funkcję miejsca zakupów, ale również lokalnego zaplecza logistycznego.

image

Za dużo kosmetyków, trendów i recenzji? Notino ma nową strategię

Od pierwszego sklepu do strategii omnichannel

Notino rozpoczęło działalność w Polsce 20 lat temu, a rozwój sprzedaży stacjonarnej stał się ważnym elementem historii firmy. Jak przypomniał Bartosz Kliś, pierwszy sklep detaliczny Notino otwarto w Polsce w 2008 roku.

– W tamtym czasie słowo „omnichannel” jeszcze nie istniało. Dzisiaj, po tych 20 latach, jest to słowo używane przez wszystkich i wprowadzane w strategiach innych marek. Myśmy to zrobili w roku 2008 – mówił.

Dziś firma rozwija model, w którym poszczególne kanały sprzedaży mają wzajemnie się uzupełniać. Ważną rolę odgrywa w nim aplikacja mobilna, która ma ułatwiać klientom poruszanie się po rozbudowanej ofercie.

– W naszej strategii jest personalizacja, inspiracja, a po trzecie – prostota. Wielkie portfolio asortymentowe ma wiele imitacji. Jak w ramach tego asortymentu rozpoznać ten właściwy produkt, który odpowiada mi? Dlatego ważnym elementem naszej strategii jest mobilna aplikacja, która, wierzymy, jest oknem na świat beauty dla każdego klienta – podkreślał Kliś.

Przy szerokim wyborze kosmetyków wyzwaniem staje się nie tylko dostęp do produktów, ale również znalezienie tych, które odpowiadają indywidualnym potrzebom. Personalizacja i narzędzia cyfrowe mają pomóc klientom w podejmowaniu decyzji, a jednocześnie ułatwiać korzystanie z oferty niezależnie od miejsca i kanału zakupowego.

 

image
Bartosz Kliś – Co-CEO Notino
wiadomoscikosmetyczne.pl

 

1800 marek w jednym portfolio

Notino deklaruje, że w swojej ofercie ma około 1800 marek. Portfolio obejmuje zarówno rozpoznawalne marki polskie, takie jak Ziaja, Inglot i NeoNail, jak i produkty z zagranicznych rynków. W ofercie znajdują się między innymi kosmetyki koreańskie, zapachy z Bliskiego Wschodu oraz marki z segmentu prestiżowego i ultra-prestiżowego.

Tak szeroki wybór pozwala firmie docierać do klientów o różnych preferencjach i możliwościach zakupowych. Jednocześnie zwiększa znaczenie narzędzi, które pomagają porządkować ofertę i odkrywać mniej znane produkty.

W przypadku Notino rola sklepu stacjonarnego nie ogranicza się więc do prezentowania asortymentu dostępnego również online. Lokal ma zapewniać doświadczenie, którego nie da się w pełni odtworzyć podczas zakupów przez internet: możliwość testowania kosmetyków, poznawania zapachów i korzystania z rozwiązań technologicznych.

image

KIKO Milano debiutuje na Notino w Polsce. Czy będzie otwierać znowu salony?

Niszowe perfumy, wirtualne testowanie i refille

Nowy sklep w Złotych Tarasach wpisuje się w filozofię Notino, zgodnie z którą poszczególne lokale mają różnić się wyglądem i oferować klientom odmienne doświadczenia. Na stosunkowo niewielkiej powierzchni znalazło się miejsce na kilka rozwiązań wykraczających poza tradycyjny model perfumerii.

Klienci mogą odkrywać niszowe zapachy i korzystać z technologii umożliwiających wirtualne testowanie różnych odcieni kosmetyków. Szczególną uwagę zwraca również przestrzeń poświęcona refillom, czyli uzupełnianiu zapachów w przystosowanych do tego flakonach.

 

image
Nowy sklep Notino w Złotych Tarasach
wiadomoscikosmetyczne.pl

 

Notino współpracuje z L’Oréal nad popularyzacją rozwiązań tego typu. Obecność dedykowanej strefy w nowym sklepie pokazuje, że firma chce nie tylko udostępniać produkty, ale także zwiększać widoczność alternatywnych sposobów korzystania z kosmetyków.

Uzupełnianie perfum wciąż nie jest w Polsce powszechnym nawykiem zakupowym. Jedną z barier może być niewystarczająca wiedza konsumentów o dostępności takiej możliwości i zasadach jej działania. Dlatego znaczenie ma nie tylko sama oferta refill, ale również jej odpowiednia ekspozycja oraz edukacja prowadzona w miejscu sprzedaży.

Jubileusz Notino stał się okazją do pokazania, jak zmienia się rola perfumerii w handlu kosmetykami. Obok szerokiego asortymentu i dostępności produktów coraz większe znaczenie mają technologie wspierające wybór, szybka realizacja zamówień oraz doświadczenia, które zachęcają do odwiedzenia sklepu. Zapowiadana usługa dostaw w dwie godziny może być kolejnym krokiem w kierunku modelu, w którym granica między sprzedażą internetową a stacjonarną staje się coraz mniej wyraźna.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Łukasz Matyński, Media Choice: Sama świadomość marki nie zapełni koszyka klienta [FBK 2026]
Łukasz Matyński, Media Choicewiadomoscikosmetyczne.pl

Dziś o sukcesie kosmetyku decyduje precyzyjne domknięcie sprzedaży na ostatniej prostej przed półką sklepową – to jedno z kluczowych haseł wystąpienia Łukasza Matyńskiego, współzałożyciela i członka zarządu agencji Media Choice, podczas tegorocznego Forum Branży Kosmetycznej.

W tym artykule przeczytasz:

  • Gra toczy się o uwagę: Głowa, lista, półka
  • Silna pozycja w negocjacjach z sieciami handlowymi
  • Rola zaufania i 4 główne błędy na ostatniej prostej
  • Technologia i elastyczność kluczem do sukcesu

  • Czym jest Forum Branży Kosmetycznej?

Podczas prelekcji „Od kampanii do koszyka. Co sprzedaje kosmetyki w Rossmannie i Biedronce?” przedstawiono analizę wyzwań współczesnego retailu oraz m-commerce. Wystąpienie dostarczyło producentom, marketerom i dystrybutorom danych na temat efektywnego zarządzania procesem zakupowym. Prelegenci skupili się na kluczowych etapach ścieżki klienta: od budowania świadomości marki (awareness) po maksymalizację rotacji produktów w punktach sprzedaży (sell-out).

Gra toczy się o uwagę: Głowa, lista, półka

Jak zaznaczył Łukasz Matyński, współzałożyciel i członek zarządu agencji Media Choice, same media nie sprzedają bezpośrednio – ich rolą jest odpowiednie przygotowanie decyzji zakupowej.

Sukces wymaga zgranego duetu działań. Droga produktu do koszyka wiedzie przez trzy etapy: głowa, lista, półka. Najpierw marka musi zakorzenić się w świadomości konsumentki, by następnie trafić na jej listę zakupową, a w finale – być fizycznie i łatwo dostępna na sklepowej półce - wyliczał ekspert.

Podkreślił, że ma to kluczowe znaczenie w kontekście nowych nawyków zakupowych Polaków. Choć aż 76 proc. klientów deklaruje, że robi listę zakupów, to zaledwie 12 proc. trzyma się jej bezwarunkowo. Oznacza to ogromną przestrzeń do walki o klienta, która w sklepie stacjonarnym trwa sekundy – ostateczny wybór przy półce zapada w czasie krótszym niż 4 sekundy.

Aby skutecznie trafić do umysłu konsumenta i na jego listę, marki powinny wykorzystywać synergię takich kanałów jak wideo, social media, influencer marketing oraz Pinterest (będący jedynym kanałem, w którym użytkowniczki budują wprost cyfrowe listy życzeń). Zdaniem eksperta dobrze dobrany format reklamowy do specyfiki danego medium to większość sukcesu. Z kolei na etapie umieszczania produktu na liście sprawdzają się retargeting, dedykowane aplikacje mobilne oraz gazetki handlowe. Gdy towar znajduje się już fizycznie na półce, niezbędne stają się działania typu drive-to-store domykające ostateczną decyzję.

image

Iwona Towalska, Unilever: Widzimy trzy filary wzrostu rynku personal care [FBK 2026]

Silna pozycja w negocjacjach z sieciami handlowymi

Z prelekcji mogliśmy dowiedzieć się, że działania mediowe pracują nie tylko na rzecz klienta detalicznego, ale budują też pozycję producenta w relacjach z B2B. Współczesne sieci handlowe nie kupują od dostawców wyłącznie obietnicy wysokiej marży – kluczowa jest dla nich rotacja towaru. Producent, który przychodzi na rozmowy handlowe z gotowym, profesjonalnym planem mediowym i strategią wsparcia sprzedaży, rozmawia z managerami sieci z zupełnie innej, znacznie silniejszej pozycji niż podmiot oferujący wyłącznie cennik produktów.

Ekspert przestrzegł jednocześnie przed nadużywaniem agresywnej polityki cenowej. Rabat nie buduje marki – to jedynie „wynajęcie” klienta na jeden konkretny zakup, które w długofalowej perspektywie niszczy marżowość i nie zapewnia lojalności.

Rola zaufania i 4 główne błędy na ostatniej prostej

W dobie mobile i m-commerce (gdzie już ponad połowa transakcji online odbywa się na smartfonach) kluczowe staje się zarządzanie reputacją. Aż 80 proc. konsumentów weryfikuje opinie i oceny w social media przed sfinalizowaniem transakcji. Zaniedbania w tym obszarze potęgują ryzyko porzucenia koszyka.

Dobre i wartościowe produkty kosmetyczne bardzo często niespodziewanie wypadają z asortymentu gigantów takich jak Rossmann czy Biedronka. Łukasz Matyński sformułował cztery kardynalne błędy, które najczęściej odbierają markom rotację:

  • Promocja zamiast budowania marki – skupianie się na krótkotrwałych obniżkach cenowych, które nie tworzą trwałej więzi i lojalności konsumenta.
  • Rozproszone działania – brak synergii pomiędzy kampaniami marketingowymi a logistyką i specyfiką sprzedaży u konkretnego retailera.
  • Ocenianie kampanii złą miarą – dobieranie nieadekwatnych wskaźników efektywności (KPI), które nie przekładają się na realny sell-out.
  • Brak informacji „gdzie kupić” – brak precyzyjnego i intuicyjnego przekierowania konsumenta z przestrzeni reklamowej (digitalu) wprost do punktu sprzedaży lub koszyka konkretnej sieci handlowej.

image

Aleksandra Kulińska, infuture.institute: tego oczekują konsumenci od branży beauty [FBK 2026]

Technologia i elastyczność kluczem do sukcesu

Wnioski? Współczesny rynek kosmetyczny weryfikuje marki bezlitośnie. Dobry produkt to dopiero bilet wstępu na półkę w Rossmannie czy Biedronce. Prawdziwa walka rozgrywa się na etapie optymalizacji procesów digitalowych, personalizacji oferty oraz automatyzacji marketingu. Marki, które nie potrafią przekuć obecności w mediach na natychmiastową rotację w sklepie i bezproblemowy proces zakupowy, szybko ustępują miejsca bardziej elastycznej konkurencji.

Czym jest Forum Branży Kosmetycznej?

Forum Branży Kosmetycznej to biznesowe wydarzenie dla branży kosmetycznej łączące konferencję, przestrzeń wystawienniczą i networking. FBK pod skrzydłami Wiadomości Kosmetycznych organizowane jest przez Wydawnictwo Gospodarcze, wydawcę biznesowych portali wiadomoscikosmetyczne.pl i wiadomoscihandlowe.pl oraz magazynu „Wiadomości Handlowe”.

 

image
Wiadomości Kosmetyczne
Katarzyna Pierzchała
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
16. październik 2026 23:45