StoryEditor
Drogerie
15.05.2024 12:24

Drogeria, która przetrwała 30 lat. Jak to zrobiła Teresa Stachnio?

Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat / Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Drogeria Jasmin Elter, Osiedle Stefana Batorego 18, Poznań / Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio, założycielka i właścicielka drogerii Elter, jej córka Magdalena Okulicz-Kozaryn i Katarzyna Bochner, redaktor naczelna portalu wiadomoscikosmetyczne.pl / Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Drogeria Jasmin Elter, Osiedle Stefana Batorego 18, Poznań / Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Gallery
Poznańska drogeria Elter, zrzeszona w sieci Drogerie Jasmin, obchodzi w tym roku 30-lecie działalności. Z tej okazji świętuje przez cały maj. Każdego dnia na klientów czekają specjalne rabaty na dane kategorie produktów, a w sklepie stacjonarnym gratisy za zakupy. Producenci, którzy wsparli ten mały rodzinny biznes, zrobili wiele dobrego dla właścicielek sklepu i dla swoich marek.

Drogeria Elter działa na znanym poznańskim Osiedlu Batorego pod numerem 18. Wpisała się w ten krajobraz na stałe. Jest tu od 30 lat. Prowadzą ją znana w branży kosmetycznej Teresa Stachnio oraz jej córka Magdalena Okulicz-Kozaryn, która dołączyła do rodzinnego biznesu.

Niewielka drogeria jest zrzeszona we franczyzowej sieci Drogerie Jasmin i pod takim szyldem występuje, ale promuje się przede wszystkim jako drogeria Elter. To jej nazwa od początku istnienia, kiedy Teresa Stachnio wraz z mężem zdecydowali się na wynajęcie lokalu na osiedlu, na którym mieli swoje pierwsze mieszkanie, a obecnie także nazwa internetowego sklepu Elter dobradrogeria.com rozwijanego przez mamę i córkę.

Zarówno w stacjonarnej drogerii, jak i w internetowym sklepie, z okazji jubileuszu przez cały maj trwają specjalne akcje promocyjne. Przy zakupach internetowych klienci odbierają rabat na hasło „urodziny”. W stacjonarnym sklepie korzystają ze specjalnych cen na dane kategorie produktów w konkretnych dniach. Każda osoba robiąca zakupy otrzymuje również prezent niespodziankę. Zadbały o to same właścicielki, jak i producenci, którzy wsparli je w organizacji hucznych urodzin.

Szereg marek przekazało na tę okazję dodatkowe produkty, które klienci otrzymują jako gratis przy dowolnych zakupach. Cały czas informowani są o tym poprzez reklamy Google (celowane – emitowane w zasięgu działania drogerii), na plakatach (sklep został z tej okazji specjalnie udekorowany) poprzez ulotki rozdawane mieszkańcom. To działanie ma dodatkowy piękny akcent. Ulotki oraz drobne upominki  rozdają Paweł i Bartek z Warsztatu Terapii Zajęciowej „Przylesie" – placówki działającej w ramach Stowarzyszenia Na Tak na rzecz dorosłych osób z niepełnosprawnością intelektualną, którzy przychodzą do drogerii na praktyki, zdobywają nowe umiejętności, pomagają w sprzedaży i rozkładaniu towaru, przygotowują upominki dla klientów. Również stają za kasą i sprzedają. I są bardzo szczęśliwi, że mogą to robić.

Jak przy tak ogromnej konkurencji sieciowych drogerii, hipermarketów, dyskontów, udało się osiedlowej drogerii przetrwać przez 30 lat? Kiedy pobędzie się w niej jakiś czas (a ja spędziłam kilka godzin) – odpowiedź nasuwa się sama. Kluczem są międzyludzkie relacje. Jeśli do sklepu przychodzi klientka z naręczem róż i życzeniami z okazji urodzin oraz podziękowaniem za wspaniałą obsługę i opiekę, doradzanie w wyborze kosmetyków, w pielęgnacji skóry – to naprawdę wszystko od tego momentu wydaje się być jasne.

Nie, nie jest to drogeria urządzona w super nowoczesny sposób, nie ma ekranów z reklamami, elektronicznych cenówek, jest w niej bardzo mało miejsca, a właścicielki nie mają środków na dodatkowe inwestycje. Ale jest to drogeria, która działa w swojej kameralnej przestrzeni, ma od lat stałych klientów, dla których jest elementem stałego krajobrazu. „Dziewczyny, wytrwajcie, nie zamykajcie się, bo co ja bez was zrobię” – mówią klientki świadome, jak dziś trudno prowadzić biznes.

– Aby tak się stało osiedlowa tkanka handlowa musi trwać, powinny być drogerie, piekarnie, apteki, punkty usługowe, wówczas mieszkańcy są związani ze swoim miejscem życia, a ono się rozwija. Niestety tak obecnie się nie dzieje – przyznaje Teresa Stachnio, właścicielka i założycielka drogerii.

Zarazem widać, że jej ta sztuka przywiązania klientów do jej sklepu wspaniale się udała. „Dzień dobry, co słychać?” – rozbrzmiewa tu co chwilę. Stali bywalcy zaglądają, żeby zapytać, kiedy będzie urodzinowy tort. Sami zapowiadają się, że wpadną z ciastem, kupują drożdżówki, żeby „dziewczyny” miały coś pysznego do kawy. Kiedy pytam jedną z klientek, dlaczego przychodzi do tej drogerii odpowiada: – Obsługa jest przemiła. Od momentu, kiedy wejdzie pani do sklepu jest pani zaopiekowana. Jestem wdzięczna za doradztwo, wielu produktów nie znałam, nie wiedziałabym jak je stosować. Zakochałam się po prostu w tym sklepiku – odpowiada.

Widać również jak ogromną rolę odgrywa takie prowadzenie klientów w zwiększeniu wartości koszyka zakupowego i w pozostawieniu ich w przekonaniu, że trafili najlepiej jak mogli.

– Jestem alergiczką, poproszę hypoalergiczny tusz do rzęs – mówi klientka. I wychodzi dodatkowo z odpowiednią pianką do zmywania twarzy, tonikiem, kremem i balsamem do ciała.

Inna, która wcześniej przyszła z bukietem róż, kupuje kilka naturalnych francuskich mydełek w oryginalnych metalowych puszkach. Każde mydełko po ponad 19,90 zł.

Kolejna zagląda, żeby powiedzieć, że krem, który jej doradzono był najlepszym, jaki miała do tej pory i prosi o polecenie kolejnych kosmetyków.

–  To nas wzrusza i ogromnie buduje. Widzimy, że nasza praca ma sens, choć naprawdę nie jest łatwo prowadzić dziś biznes. Własna działalność to praca bez ram czasowych, codzienne zastanawianie się nad tym, gdzie w dobrej cenie kupić produkty, jak zarządzać zapasami i kosztami, faktury, wysyłki internetowych zamówień, samodzielne głowienie się nad promocjami, tym czy i w jakie reklamy zainwestować – mówi Magdalena Okulicz-Kozaryn, która podczas mojej wizyty w sklepie cały czas odbiera telefon, przyjmuje przedstawicieli handlowych, rozlicza faktury, nadaje paczki z kosmetykami zamówionymi przez e-sklep.

Trzeba zaznaczyć, że w polityce tego sklepu nie mieści się nakłanianie klientów do tego, żeby kupili produkty drogie, czy takie, które z jakiegoś powodu trzeba sprzedać. Klient wychodzi z tym, co jest dla niego najlepsze i na co go stać. Uczciwie trzeba też powiedzieć, że większość kupujących to osoby, które nazywamy dojrzałymi – one bardzo chętnie korzystają z porad i cenią sobie osobisty kontakt. Uwzględniając jednak to, w jak szybkim tempie starzeje się polskie społeczeństwo, a zarazem jak bardzo oddalamy się od siebie korzystając z technologii i komunikując przez portale społecznościowe – wydaje się, że to właśnie za takimi kontaktami coraz więcej osób będzie tęsknić.

Asortyment w drogerii z racji jej niewielkiej powierzchni jest ograniczony. Skręca w kierunku produktów, na których jest większa marża. Stąd np. kosmetyki  przeciwsłoneczne Australian Gold (ceny niektórych wariantów dochodzą do 90 zł) rozpoznawalne kremy Janda i koreańskiej marki Naexy, linia kosmetyków Solverx dla osób, które szukają dermokosmetycznych linii, balsamy do ciała Gosh, naturalne linie pielęgnacyjne Equilibra i Aloesove, naturalne pasty do zębów Bio Madent, kosmetyki hiszpańskiej marki Instituto Espanol, wspomniane francuskie perfumowane mydełka La Savonnerie de Nyons w puszkach, błyszczyki i maseczki SunewMed+, mnóstwo różnego rodzaju masek do twarzy i pod oczy, i wiele innych drobiazgów, które idealnie nadają się na prezent. Regał z wodami perfumowanymi i toaletowymi w różnych cenach. Z kosmetyków kolorowych niewielkie szafy polskich firm Pierre René i Ecocera oraz trochę pojedynczych produktów różnych marek. Wszystkiego po trochu, a każdy zakamarek drogerii jest wypełniony produktami.

– Mamy coraz mniej typowo masowych marek, choć te najbardziej znane są obecne. Bardzo wspieramy polskich producentów i chętne z nimi współpracujemy. Szukamy kosmetyków ciekawych, z dobrym składem, polecanych w internecie, a zarazem takich, które nie są powszechnie dostępne. Dobrym kierunkiem było także sięgnięcie po produkty upominkowe. Mamy bardzo dobre kontakty z dostawcami, co pokazała nasza urodzinowa akcja i to jak wiele produktów otrzymałyśmy od marek, by móc nasz jubileusz świętować i obdarować klientów upominkami. Jestem za to bardzo wdzięczna. Promujemy w ten sposób nasz sklep, ale także marki, polecamy je klientom – mówi Teresa Stachnio.

Jeden duży regał przeznaczony jest wyłącznie na chemię gospodarczą, płyny do prania, do płukania, do naczyń, do zmywarek. Duża część oferty to włoskie marki, które cieszą się dużą popularnością.

– Chemia gospodarcza jest tu niezbędna, to osiedlowy sklep i osób, które wpadają po coś do prania, po odświeżacz powietrza czy nowe ściereczki jest naprawdę sporo. Klienci w tej kategorii też szukają nowinek, a więc musimy mieć jednorazowe chusteczki do różnych powierzchni, specjalistyczne płyny. Zainwestowałyśmy w ciekawe marki włoskie Felce Azzura, Tesori d’Oriente, Chanteclair chwalone za ciekawe zapachy i bardzo dobrą jakość, ale wprowadziłyśmy też np. polskie produkty Mill  – wymienia.

Pytana o przeszłość i o to jak zaczęła się jej przygoda z handlem, Teresa Stachnio śmieje się: – Zabrakłoby nam dnia, aby wszystko spisać. Zaczynała jak każdy w tamtych czasach, od garażowej firmy. Namówiła ją na prywatny biznes koleżanka, a pomieszczeń – pokoju i garażu – użyczyli teściowe w swoim domu. – Byłam nauczycielką, bardzo lubiłam pracę z dziećmi, kontakt z ludźmi, ale nie byliśmy w stanie utrzymać się z naszych pensji. Mówię, że mój biznes wziął się z biedy. Przez długi czas miałam problem z tym, że ja, osoba wykształcona, po studiach, zajmuję się handlem, najpierw to była hurtownia, później sklepy – a potem pomyślałam, że to nie ja powinnam się wstydzić, a państwo, które nie pozwala mi godnie żyć uprawiając zawód, który kocham. W rezultacie pracowaliśmy całą rodziną. Moje córki, gdy rodzice byli w pracy, miały za zadanie, po szkole i jak odrobią lekcje, spisywać jakie reklamy pojawiają się są w telewizji, a my polowaliśmy potem na te produkty, żeby je kupić. A teraz z Magdą prowadzimy biznes – śmieje się.

W rezultacie po drodze było kilka własnych drogerii i perfumeria, i ogrom pracy w organizacji, którą zawiązali właściciele sklepów widząc, jak szybko zachodnie sieci marketów wchodzą do Polski i zaczynają odbierać im klientów. Najpierw właściciele drogerii zrzeszyli się w sieci Aster, potem, po ich rozłamie, w sieci Jasmin (PGD Polska). Teresa Stachnio przez ponad 22 lata była w zarządzie organizacji, w różnych okresach jako prezes i wiceprezes. Odeszła z firmy w 2021 r. We własnym biznesie zostawiła tylko sklep na Batorego, z pozostałych zrezygnowała widząc, że pracy przez siedem dni w tygodniu i przez niemal całą dobę nie da się udźwignąć.  Pytana, czy żałuje, że nie poświęciła się wyłącznie swojemu biznesowi, a nie pracy we franczyzowej organizacji, odpowiada: – Nie. To w PGD nauczyłam się handlu na zupełnie innym poziomie, a kontakt z franczyzobiorcami uwielbiałam, to był mój żywioł. Mogło być różnie, może lepiej, nie wiem, nikt nie wie. Niczego nie żałuję, a teraz patrzę w przyszłość.

Wraz z córką chciałyby rozwinąć internetową drogerię. Połączenie sprzedaży online i stacjonarnej sprawdza się (obecnie większa sprzedaż odbywa się przez Allegro) i daje firmie większe obroty a tym samym potrzebny zastrzyk gotówki. Jeśli uda im się pozyskać na ten cel fundusze, to będą wzmacniały właśnie ten obszar swojej działalności.

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
06.10.2026 14:59
Rituals mocno rozwija sieć w Polsce. Kolejne trzy sklepy już w październiku
. Rituals rośnie w Polsce. Kolejne trzy otwarciaShutterstock

Rituals przyspiesza z ekspansją w Polsce. Holenderska marka otworzy w październiku trzy nowe sklepy, a łącznie w ciągu dwóch miesięcy uruchomi sześć nowych lokalizacji.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kolejne otwarcia Rituals w krótkim czasie
  • Sklepy mają być ważną częścią strategii marki
  • Rituals zapowiada kolejne lokalizacje

Rituals planuje kolejne otwarcia na polskim rynku. W październiku do sieci dołączą trzy sklepy: 7 października w Centrum Handlowym Brama Mazur w Ełku oraz w Galerii Chełm, a 28 października w Centrum Handlowym Morena w Gdańsku. 

Nowe placówki będą oferowały pełne portfolio marki obejmujące produkty do pielęgnacji ciała, kąpieli oraz zapachy do domu. Rituals rozwija więc w Polsce przede wszystkim własną sieć sprzedaży stacjonarnej, traktując sklepy jako istotny element modelu sprzedażowego.

image

Naruszenie danych w Rituals. Jakie informacje wyciekły?

Kolejne otwarcia Rituals w krótkim czasie

Październikowe debiuty są kolejnym etapem ekspansji Rituals w Polsce. We wrześniu marka otworzyła trzy sklepy – w Gdyni, Stalowej Woli i Warszawie. W sumie oznacza to sześć nowych lokalizacji uruchamianych przez sieć w ciągu dwóch miesięcy.

Rituals pojawił się na polskim rynku stacjonarnym w 2021 roku. Pierwszy sklep został otwarty w Warszawie, a następnie sieć zaczęła rozwijać obecność w kolejnych miastach i centrach handlowych. W styczniu 2024 roku marka informowała już o otwarciu 40. sklepu w Polsce.

Tempo ekspansji zwiększyło się w tym roku. We wrześniowej informacji dotyczącej nowych placówek Rituals zapowiadał kolejne otwarcia w następnych miesiącach.

Sklepy mają być ważną częścią strategii marki

Rozwój sieci w Polsce wpisuje się w szerszą strategię Rituals, która zakłada dalsze inwestowanie w kanał stacjonarny. W lipcu marka informowała o przeznaczeniu 40 mln euro na modernizację 1500 butików w 30 krajach. Projekt ma objąć placówki na całym świecie i jest przedstawiany przez firmę jako jedna z największych operacji modernizacyjnych w jej historii.

Rituals buduje przy tym sklepy wokół doświadczenia zakupowego, a nie wyłącznie prezentacji produktów. Marka łączy w swoim portfolio kosmetyki do pielęgnacji ciała i twarzy, produkty dla mężczyzn, akcesoria kąpielowe, zapachy do domu oraz produkty lifestyle’owe.

Globalnie firma działa w ponad 33 krajach. Według informacji przekazanych przez Rituals sieć obejmuje ponad 1500 butików i 4176 sklepów typu shop-in-shop.

image

Rituals z dwucyfrowym wzrostem wyników w 25-lecie marki

Rituals zapowiada kolejne lokalizacje

Październikowe otwarcia nie mają być ostatnimi. Marka zapowiada, że kolejne lokalizacje w Polsce zostaną ogłoszone w późniejszym terminie.

Z okazji otwarć nowych sklepów Rituals przygotował również oferty promocyjne. Przez 10 dni od otwarcia wybrana pianka pod prysznic w żelu będzie dostępna za 35 złotych zamiast 45 złotych. Pierwszych 100 klientów w każdym sklepie otrzyma także goodie bags. W październiku marka oferuje ponadto 25 proc. rabatu na kremy do rąk i stóp.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
05.10.2026 15:41
Boots może zmienić właściciela. Transakcja wycenia brytyjską sieć na ok. 9 mld dolarów
Boots

Sycamore Partners jest blisko sprzedaży Boots kanadyjskiej części rodziny Westonów – wynika z informacji „Financial Times”. Wartość transakcji wraz z zadłużeniem ma sięgnąć około 9 mld dolarów. Brytyjska sieć aptek i sklepów z kosmetykami ma 1800 placówek, zatrudnia około 51 tys. osób, a w roku finansowym zakończonym w sierpniu 2025 r. zwiększyła przychody o 3,2 proc., do 7,5 mld funtów.

Według informacji „Financial Times” rozmowy pomiędzy Sycamore Partners a kanadyjskimi interesami rodziny Westonów są zaawansowane. Transakcja może zostać sfinalizowana w ciągu najbliższych tygodni, choć negocjacje nie zostały jeszcze zakończone i nadal mogą się nie powieść. Wartość Boots wraz z zadłużeniem szacowana jest na około 9 mld dolarów, czyli około 7 mld funtów.

Dla rynku beauty potencjalna transakcja jest istotna ze względu na skalę działalności Boots. Sieć jest jednym z największych brytyjskich detalistów działających jednocześnie w obszarach farmacji, zdrowia i urody. Posiada około 1800 sklepów w Wielkiej Brytanii i zatrudnia około 51 tys. osób, z czego około 6 tys. pracuje w centrali w Beeston koło Nottingham.

Kosmetyki jednym z motorów wyników

Boots zakończył rok finansowy w sierpniu 2025 r. z przychodami na poziomie 7,5 mld funtów, co oznacza wzrost o 3,2 proc. rok do roku. Zysk przed opodatkowaniem zwiększył się natomiast o 25 proc., do 337 mln funtów. Według informacji przedstawianych przez spółkę na wyniki wpływał m.in. popyt na leki wspierające redukcję masy ciała oraz produkty kosmetyczne.

image

Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż

Dla sektora beauty szczególne znaczenie ma szerokość oferty Boots. Sieć łączy sprzedaż produktów kosmetycznych i pielęgnacyjnych z działalnością apteczną i zdrowotną, a jej model obejmuje zarówno własne marki, jak i produkty międzynarodowych koncernów oraz marek selektywnych. Skala sprzedaży oznacza, że zmiana właściciela może mieć znaczenie nie tylko dla brytyjskiego rynku aptecznego, ale również dla producentów i dostawców kosmetyków obecnych w kanale drogeryjno-aptecznym.

Boots powstał w 1849 r. w Nottingham, założony przez Johna Boota. W kolejnych dekadach firma rozbudowywała działalność apteczną i detaliczną, a jej historia obejmuje kilka zmian właścicielskich. W 2006 r. doszło do połączenia Boots z Alliance Unichem. Rok później połączony biznes został przejęty przez fundusz private equity KKR. W 2012 r. Walgreens objął w spółce 45-proc. udział, a w 2014 r. przejął ją w całości.

Sycamore dzieli Walgreens Boots Alliance

Obecne rozmowy o sprzedaży Boots są konsekwencją przejęcia całej grupy Walgreens Boots Alliance przez Sycamore Partners w 2025 r. Wartość transakcji wyniosła około 23,7–24 mld dolarów wraz z zadłużeniem. Po przejęciu fundusz rozpoczął reorganizację grupy, dzieląc ją na pięć samodzielnych jednostek, co ma ułatwić sprzedaż aktywów uznawanych za niekluczowe oraz skoncentrowanie się na działalności Walgreens w USA.

Boots jest jednym z najważniejszych aktywów międzynarodowych w tym portfelu. W strukturze znalazły się również wcześniejsze międzynarodowe operacje Walgreens, obejmujące m.in. działalność w Tajlandii, Meksyku, Niemczech i Chinach.

image

Właściciel Superdrug i The Perfume Shop szykuje giełdowy debiut za 30 mld dolarów

Sycamore próbował już sprzedać Boots. Wcześniej prowadzone były rozmowy z australijską grupą farmaceutyczną Sigma Healthcare. Planowana transakcja miała wyceniać biznes na około 10 mld dolarów, jednak ostatecznie do jej finalizacji nie doszło.

Sprzedaż za około 9 mld dolarów oznaczałaby dla Sycamore możliwość szybkiego odzyskania części wartości z aktywa przejętego w ramach całej grupy Walgreens Boots Alliance. Jednocześnie pozwoliłaby funduszowi skoncentrować kapitał i działania zarządcze na restrukturyzacji amerykańskiego biznesu Walgreens.

Powrót rodziny Westonów na brytyjski rynek

Potencjalnym nabywcą Boots ma być kanadyjska część rodziny Westonów. Jej interesy obejmują m.in. Loblaw, największą sieć spożywczą w Kanadzie, oraz Shoppers Drug Mart, dużą sieć aptek działającą na tamtejszym rynku.

Rodzina Westonów ma również historię inwestycji w brytyjski handel detaliczny. Kanadyjska część rodziny była wcześniej właścicielem domu towarowego Selfridges, który został sprzedany w 2022 r. za około 4 mld funtów. Brytyjskie interesy rodziny funkcjonują natomiast poprzez odrębny wehikuł inwestycyjny i obejmują m.in. większościowy udział w Primarku, należącym do Associated British Foods.

Jeżeli rozmowy zakończą się podpisaniem umowy, Boots ponownie znajdzie się więc w rękach inwestora posiadającego doświadczenie zarówno w handlu detalicznym, jak i w sektorze aptecznym. Dla samej sieci oznaczałoby to kolejną zmianę właściciela w ciągu niespełna dwóch dekad, po okresie kontroli KKR, Walgreens i następnie Sycamore Partners.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
08. październik 2026 04:40