StoryEditor
Drogerie
15.05.2024 12:24

Drogeria, która przetrwała 30 lat. Jak to zrobiła Teresa Stachnio?

Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat / Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Drogeria Jasmin Elter, Osiedle Stefana Batorego 18, Poznań / Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio, założycielka i właścicielka drogerii Elter, jej córka Magdalena Okulicz-Kozaryn i Katarzyna Bochner, redaktor naczelna portalu wiadomoscikosmetyczne.pl / Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Drogeria Jasmin Elter, Osiedle Stefana Batorego 18, Poznań / Katarzyna Bochner, wiadomoscikosmetyczne.pl
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Teresa Stachnio wraz z córką Magdaleną Okulicz-Kozaryn. Obie prowadzą obecnie drogerię Elter zrzeszoną w sieci Jasmin, która na poznańskim osiedlu Batorego działa od 30 lat
Gallery
Poznańska drogeria Elter, zrzeszona w sieci Drogerie Jasmin, obchodzi w tym roku 30-lecie działalności. Z tej okazji świętuje przez cały maj. Każdego dnia na klientów czekają specjalne rabaty na dane kategorie produktów, a w sklepie stacjonarnym gratisy za zakupy. Producenci, którzy wsparli ten mały rodzinny biznes, zrobili wiele dobrego dla właścicielek sklepu i dla swoich marek.

Drogeria Elter działa na znanym poznańskim Osiedlu Batorego pod numerem 18. Wpisała się w ten krajobraz na stałe. Jest tu od 30 lat. Prowadzą ją znana w branży kosmetycznej Teresa Stachnio oraz jej córka Magdalena Okulicz-Kozaryn, która dołączyła do rodzinnego biznesu.

Niewielka drogeria jest zrzeszona we franczyzowej sieci Drogerie Jasmin i pod takim szyldem występuje, ale promuje się przede wszystkim jako drogeria Elter. To jej nazwa od początku istnienia, kiedy Teresa Stachnio wraz z mężem zdecydowali się na wynajęcie lokalu na osiedlu, na którym mieli swoje pierwsze mieszkanie, a obecnie także nazwa internetowego sklepu Elter dobradrogeria.com rozwijanego przez mamę i córkę.

Zarówno w stacjonarnej drogerii, jak i w internetowym sklepie, z okazji jubileuszu przez cały maj trwają specjalne akcje promocyjne. Przy zakupach internetowych klienci odbierają rabat na hasło „urodziny”. W stacjonarnym sklepie korzystają ze specjalnych cen na dane kategorie produktów w konkretnych dniach. Każda osoba robiąca zakupy otrzymuje również prezent niespodziankę. Zadbały o to same właścicielki, jak i producenci, którzy wsparli je w organizacji hucznych urodzin.

Szereg marek przekazało na tę okazję dodatkowe produkty, które klienci otrzymują jako gratis przy dowolnych zakupach. Cały czas informowani są o tym poprzez reklamy Google (celowane – emitowane w zasięgu działania drogerii), na plakatach (sklep został z tej okazji specjalnie udekorowany) poprzez ulotki rozdawane mieszkańcom. To działanie ma dodatkowy piękny akcent. Ulotki oraz drobne upominki  rozdają Paweł i Bartek z Warsztatu Terapii Zajęciowej „Przylesie" – placówki działającej w ramach Stowarzyszenia Na Tak na rzecz dorosłych osób z niepełnosprawnością intelektualną, którzy przychodzą do drogerii na praktyki, zdobywają nowe umiejętności, pomagają w sprzedaży i rozkładaniu towaru, przygotowują upominki dla klientów. Również stają za kasą i sprzedają. I są bardzo szczęśliwi, że mogą to robić.

Jak przy tak ogromnej konkurencji sieciowych drogerii, hipermarketów, dyskontów, udało się osiedlowej drogerii przetrwać przez 30 lat? Kiedy pobędzie się w niej jakiś czas (a ja spędziłam kilka godzin) – odpowiedź nasuwa się sama. Kluczem są międzyludzkie relacje. Jeśli do sklepu przychodzi klientka z naręczem róż i życzeniami z okazji urodzin oraz podziękowaniem za wspaniałą obsługę i opiekę, doradzanie w wyborze kosmetyków, w pielęgnacji skóry – to naprawdę wszystko od tego momentu wydaje się być jasne.

Nie, nie jest to drogeria urządzona w super nowoczesny sposób, nie ma ekranów z reklamami, elektronicznych cenówek, jest w niej bardzo mało miejsca, a właścicielki nie mają środków na dodatkowe inwestycje. Ale jest to drogeria, która działa w swojej kameralnej przestrzeni, ma od lat stałych klientów, dla których jest elementem stałego krajobrazu. „Dziewczyny, wytrwajcie, nie zamykajcie się, bo co ja bez was zrobię” – mówią klientki świadome, jak dziś trudno prowadzić biznes.

– Aby tak się stało osiedlowa tkanka handlowa musi trwać, powinny być drogerie, piekarnie, apteki, punkty usługowe, wówczas mieszkańcy są związani ze swoim miejscem życia, a ono się rozwija. Niestety tak obecnie się nie dzieje – przyznaje Teresa Stachnio, właścicielka i założycielka drogerii.

Zarazem widać, że jej ta sztuka przywiązania klientów do jej sklepu wspaniale się udała. „Dzień dobry, co słychać?” – rozbrzmiewa tu co chwilę. Stali bywalcy zaglądają, żeby zapytać, kiedy będzie urodzinowy tort. Sami zapowiadają się, że wpadną z ciastem, kupują drożdżówki, żeby „dziewczyny” miały coś pysznego do kawy. Kiedy pytam jedną z klientek, dlaczego przychodzi do tej drogerii odpowiada: – Obsługa jest przemiła. Od momentu, kiedy wejdzie pani do sklepu jest pani zaopiekowana. Jestem wdzięczna za doradztwo, wielu produktów nie znałam, nie wiedziałabym jak je stosować. Zakochałam się po prostu w tym sklepiku – odpowiada.

Widać również jak ogromną rolę odgrywa takie prowadzenie klientów w zwiększeniu wartości koszyka zakupowego i w pozostawieniu ich w przekonaniu, że trafili najlepiej jak mogli.

– Jestem alergiczką, poproszę hypoalergiczny tusz do rzęs – mówi klientka. I wychodzi dodatkowo z odpowiednią pianką do zmywania twarzy, tonikiem, kremem i balsamem do ciała.

Inna, która wcześniej przyszła z bukietem róż, kupuje kilka naturalnych francuskich mydełek w oryginalnych metalowych puszkach. Każde mydełko po ponad 19,90 zł.

Kolejna zagląda, żeby powiedzieć, że krem, który jej doradzono był najlepszym, jaki miała do tej pory i prosi o polecenie kolejnych kosmetyków.

–  To nas wzrusza i ogromnie buduje. Widzimy, że nasza praca ma sens, choć naprawdę nie jest łatwo prowadzić dziś biznes. Własna działalność to praca bez ram czasowych, codzienne zastanawianie się nad tym, gdzie w dobrej cenie kupić produkty, jak zarządzać zapasami i kosztami, faktury, wysyłki internetowych zamówień, samodzielne głowienie się nad promocjami, tym czy i w jakie reklamy zainwestować – mówi Magdalena Okulicz-Kozaryn, która podczas mojej wizyty w sklepie cały czas odbiera telefon, przyjmuje przedstawicieli handlowych, rozlicza faktury, nadaje paczki z kosmetykami zamówionymi przez e-sklep.

Trzeba zaznaczyć, że w polityce tego sklepu nie mieści się nakłanianie klientów do tego, żeby kupili produkty drogie, czy takie, które z jakiegoś powodu trzeba sprzedać. Klient wychodzi z tym, co jest dla niego najlepsze i na co go stać. Uczciwie trzeba też powiedzieć, że większość kupujących to osoby, które nazywamy dojrzałymi – one bardzo chętnie korzystają z porad i cenią sobie osobisty kontakt. Uwzględniając jednak to, w jak szybkim tempie starzeje się polskie społeczeństwo, a zarazem jak bardzo oddalamy się od siebie korzystając z technologii i komunikując przez portale społecznościowe – wydaje się, że to właśnie za takimi kontaktami coraz więcej osób będzie tęsknić.

Asortyment w drogerii z racji jej niewielkiej powierzchni jest ograniczony. Skręca w kierunku produktów, na których jest większa marża. Stąd np. kosmetyki  przeciwsłoneczne Australian Gold (ceny niektórych wariantów dochodzą do 90 zł) rozpoznawalne kremy Janda i koreańskiej marki Naexy, linia kosmetyków Solverx dla osób, które szukają dermokosmetycznych linii, balsamy do ciała Gosh, naturalne linie pielęgnacyjne Equilibra i Aloesove, naturalne pasty do zębów Bio Madent, kosmetyki hiszpańskiej marki Instituto Espanol, wspomniane francuskie perfumowane mydełka La Savonnerie de Nyons w puszkach, błyszczyki i maseczki SunewMed+, mnóstwo różnego rodzaju masek do twarzy i pod oczy, i wiele innych drobiazgów, które idealnie nadają się na prezent. Regał z wodami perfumowanymi i toaletowymi w różnych cenach. Z kosmetyków kolorowych niewielkie szafy polskich firm Pierre René i Ecocera oraz trochę pojedynczych produktów różnych marek. Wszystkiego po trochu, a każdy zakamarek drogerii jest wypełniony produktami.

– Mamy coraz mniej typowo masowych marek, choć te najbardziej znane są obecne. Bardzo wspieramy polskich producentów i chętne z nimi współpracujemy. Szukamy kosmetyków ciekawych, z dobrym składem, polecanych w internecie, a zarazem takich, które nie są powszechnie dostępne. Dobrym kierunkiem było także sięgnięcie po produkty upominkowe. Mamy bardzo dobre kontakty z dostawcami, co pokazała nasza urodzinowa akcja i to jak wiele produktów otrzymałyśmy od marek, by móc nasz jubileusz świętować i obdarować klientów upominkami. Jestem za to bardzo wdzięczna. Promujemy w ten sposób nasz sklep, ale także marki, polecamy je klientom – mówi Teresa Stachnio.

Jeden duży regał przeznaczony jest wyłącznie na chemię gospodarczą, płyny do prania, do płukania, do naczyń, do zmywarek. Duża część oferty to włoskie marki, które cieszą się dużą popularnością.

– Chemia gospodarcza jest tu niezbędna, to osiedlowy sklep i osób, które wpadają po coś do prania, po odświeżacz powietrza czy nowe ściereczki jest naprawdę sporo. Klienci w tej kategorii też szukają nowinek, a więc musimy mieć jednorazowe chusteczki do różnych powierzchni, specjalistyczne płyny. Zainwestowałyśmy w ciekawe marki włoskie Felce Azzura, Tesori d’Oriente, Chanteclair chwalone za ciekawe zapachy i bardzo dobrą jakość, ale wprowadziłyśmy też np. polskie produkty Mill  – wymienia.

Pytana o przeszłość i o to jak zaczęła się jej przygoda z handlem, Teresa Stachnio śmieje się: – Zabrakłoby nam dnia, aby wszystko spisać. Zaczynała jak każdy w tamtych czasach, od garażowej firmy. Namówiła ją na prywatny biznes koleżanka, a pomieszczeń – pokoju i garażu – użyczyli teściowe w swoim domu. – Byłam nauczycielką, bardzo lubiłam pracę z dziećmi, kontakt z ludźmi, ale nie byliśmy w stanie utrzymać się z naszych pensji. Mówię, że mój biznes wziął się z biedy. Przez długi czas miałam problem z tym, że ja, osoba wykształcona, po studiach, zajmuję się handlem, najpierw to była hurtownia, później sklepy – a potem pomyślałam, że to nie ja powinnam się wstydzić, a państwo, które nie pozwala mi godnie żyć uprawiając zawód, który kocham. W rezultacie pracowaliśmy całą rodziną. Moje córki, gdy rodzice byli w pracy, miały za zadanie, po szkole i jak odrobią lekcje, spisywać jakie reklamy pojawiają się są w telewizji, a my polowaliśmy potem na te produkty, żeby je kupić. A teraz z Magdą prowadzimy biznes – śmieje się.

W rezultacie po drodze było kilka własnych drogerii i perfumeria, i ogrom pracy w organizacji, którą zawiązali właściciele sklepów widząc, jak szybko zachodnie sieci marketów wchodzą do Polski i zaczynają odbierać im klientów. Najpierw właściciele drogerii zrzeszyli się w sieci Aster, potem, po ich rozłamie, w sieci Jasmin (PGD Polska). Teresa Stachnio przez ponad 22 lata była w zarządzie organizacji, w różnych okresach jako prezes i wiceprezes. Odeszła z firmy w 2021 r. We własnym biznesie zostawiła tylko sklep na Batorego, z pozostałych zrezygnowała widząc, że pracy przez siedem dni w tygodniu i przez niemal całą dobę nie da się udźwignąć.  Pytana, czy żałuje, że nie poświęciła się wyłącznie swojemu biznesowi, a nie pracy we franczyzowej organizacji, odpowiada: – Nie. To w PGD nauczyłam się handlu na zupełnie innym poziomie, a kontakt z franczyzobiorcami uwielbiałam, to był mój żywioł. Mogło być różnie, może lepiej, nie wiem, nikt nie wie. Niczego nie żałuję, a teraz patrzę w przyszłość.

Wraz z córką chciałyby rozwinąć internetową drogerię. Połączenie sprzedaży online i stacjonarnej sprawdza się (obecnie większa sprzedaż odbywa się przez Allegro) i daje firmie większe obroty a tym samym potrzebny zastrzyk gotówki. Jeśli uda im się pozyskać na ten cel fundusze, to będą wzmacniały właśnie ten obszar swojej działalności.

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
27.07.2026 16:43
Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki
Wejście do Sephory jest pierwszą dużą współpracą stacjonarną FlutterHabitadobe stock

Jeszcze niedawno obecność w Sephorze, Douglasie, Rossmannie czy Boots była dla młodej marki przepustką do rozpoznawalności. Dziś ta kolejność coraz częściej się odwraca. Najpierw marka zdobywa popularność na TikToku, buduje własną społeczność, testuje produkty i rozwija sprzedaż bezpośrednią w social commerce (direct-to-consumer). Dopiero później wchodzi do tradycyjnego retailu – już nie jako nieznany start-up, ale biznes z potwierdzonym popytem, gotową bazą klientek i milionowymi wynikami finansowymi.

Najnowszym przykładem jest FlutterHabit. Marka rzęs DIY, która rozwijała się przez własny e-sklep, Amazon i TikTok Shop. Właśnie kilka dni temu po sprzedaży ponad 18 mln par produktów w ciągu ostatniego roku zadebiutowała w ponad 500 perfumeriach Sephora w USA.

Nie jest to jednak odosobniony przypadek, ale część większej zmiany w strategii sieci kosmetycznych. Handel coraz uważniej śledzi to, co sprzedaje się i angażuje użytkowników na TikToku, a następnie przenosi "internetowe fenomeny" do sklepów stacjonarnych.

Trend ten widać także w Polsce, chociaż nie zawsze jest to klasyczna droga od DTC (direct-to-consument) do retailu. Np. w segmencie rzęs dyi (czyli do samodzielnego założenia) marka Stars from the Stars została stworzona przy udziale twórców TikToka i od początku rozwijana we współpracy z Rossmannem. Everybody London, dostępne w Rossmannie, oraz debiutująca szerzej w Hebe Poppy Head posługują się sferą wizualną, częstotliwością premier i modelem komunikacji charakterystycznym dla marek projektowanych pod social media.

image

Marki beauty inwestują miliony w influencerów. Kampanie kosztują fortunę

- Coraz częściej to właśnie zdolność produktu do wywołania reakcji na TikToku decyduje, czy otrzyma on miejsce w ofercie dużej sieci. Sephora, Ulta czy Boots nadal potrzebują marek o ugruntowanej pozycji, ale coraz częściej szukają również brandów, które przyciągną do sklepów młodszych konsumentów wychowanych w mediach społecznościowych.​- wskazują eksperci. 

Droga od virala na TikToku, przez sprzedaż we własnym e-sklepie i social commerce, aż po debiut w Sephorze, Ulcie, Boots czy Rossmannie stała się dziś Świętym Graalem młodych firm kosmetycznych.

Nie jest już pojedynczym fenomenem, lecz dojrzałym mechanizmem rynkowym, którego przykłady widać również w Polsce.

TikTok staje się laboratorium sprzedażowym marek

Dla sieci handlowej popularność na TikToku jest czymś więcej niż zasięgiem. Platforma pozwala obserwować, które produkty przyciągają uwagę, jak konsumenci ich używają, jakie pytania zadają i czy zainteresowanie przekłada się na sprzedaż. TikTok Shop dokłada do tego twarde informacje o konwersji, wartości koszyka i częstotliwości ponownych zakupów.

Marka wchodząca do retailu po kilku latach sprzedaży DTC ma już przetestowaną ofertę, rozpoznawalne bestsellery i własną sieć twórców. Retailer nie musi od początku budować zainteresowania. Przejmuje produkt, którego klientki już szukają, a następnie zwiększa jego dostępność i skalę sprzedaży.

image

Niezależne marki podbijają TikTok Shop. W rok sprzedały kosmetyki za 500 mln dolarów

Ten model dobrze pokazuje brytyjska marka P.Louise, która zbudowała silną pozycję dzięki mediom społecznościowym i transmisjom sprzedażowym na TikTok Shop. W 2025 r. osiągnęła 2,71 mln dolarów GMV w ciągu jednego dnia sprzedaży na platformie. W maju 2026 r. zadebiutowała w 36 sklepach Boots oraz na boots.com. - Było to jej pierwsze duże wejście na brytyjskie ulice handlowe. Marka podkreślała, że po latach budowania społeczności online klientki mogą wreszcie dotknąć, przetestować i zobaczyć produkty na żywo - tak opisał to portal BeautyMatter.

Podobną drogę przeszła Rhode Hailey Bieber. Marka rozpoczęła działalność w 2022 r. jako biznes DTC, oparty na limitowanych dropach, społeczności i produktach błyskawicznie zdobywających popularność w social mediach. Przed wejściem do Sephory generowała już ponad 200 mln dolarów rocznej sprzedaży. Jej przejęcie przez e.l.f. Beauty za kwotę mogącą sięgnąć 1 mld dolarów pokazało, jaką wartość mogą osiągnąć marki zbudowane bez tradycyjnej dystrybucji. 

W kategorii rzęs podobnym przykładem jest Glamnetic. Marka powstała w 2019 r. i zdobyła rozpoznawalność dzięki magnetycznym rzęsom oraz komunikacji prowadzonej w mediach społecznościowych. Dziś jej produkty są dostępne m.in. w Sephorze, Ulcie, Target i na Amazonie. FlutterHabit wchodzi więc na drogę, którą przeszły już inne cyfrowe marki beauty: od internetowego rozwiązania konkretnego problemu do szerokiej, wielokanałowej dystrybucji.

Po sprzedaży 18 mln par rzęs DYI marka FlutterHabit trafia do Sephory

Markę FlutterHabit założyli Kasey i Tim Jacksonowie w 2019 r., inwestując około 12 tys. dolarów w pierwszą partię produktów. Chcieli zaproponować klientkom tańszą i mniej czasochłonną alternatywę dla profesjonalnego przedłużania rzęs w salonach kosmetycznych. W ciągu niespełna roku sprzedaż przekroczyła 1 mln dolarów.

FlutterHabit rozwijał się przede wszystkim w modelu direct-to-consumer, a następnie za pośrednictwem Amazona i TikTok Shop. W 2023 r. marka została przejęta przez Performance Beauty Group, do której należą również m.in. Grande Cosmetics, Lilly Lashes, Velour Lashes, Babe Original i Bondi Boost.

image

Paryski Haute Couture Fashion Week 2026 wyznacza nowe trendy beauty. Co z wybiegów trafi do kosmetyczek konsumentów?

Wejście do Sephory jest pierwszą dużą współpracą stacjonarną FlutterHabit. Marka zadebiutowała w ponad 500 perfumeriach w USA oraz na sephora.com. To pierwszy brand z segmentu domowych przedłużeń rzęs DIY w ofercie sieci. Produkty są aplikowane od spodu naturalnych rzęs, a efekt może utrzymywać się przez kilka dni.

Do sprzedaży trafiły najpopularniejsze zestawy rzęs STICKtionary i PrepTECH, pianka do mycia rzęs Foam a Friend wraz ze szczoteczką oraz nowy preparat do usuwania rzęs Lash Off. Ceny wynoszą od 16 do 28 dolarów.

Marka przetestowana przez własną społeczność

Za decyzją Sephory stoją nie tylko zasięgi FlutterHabit, ale także wyniki potwierdzające powtarzalność biznesu:

  • wzrost przychodów w 2026 r. o 50 proc. rok do roku;
  • jedna trzecia sprzedaży bezpośredniej pochodząca z subskrypcji;
  • ponad 30 modeli i premiery wprowadzane co trzy–sześć miesięcy;
  • społeczność ponad 30 tys. osób na Facebooku, wykorzystywana jako panel konsumencki;
  • ceny produktów od 16 do 28 dolarów.

Szczególnie istotny jest udział subskrypcji. Pokazuje, że FlutterHabit nie opiera się wyłącznie na jednorazowych, viralowych zakupach. Jedna trzecia sprzedaży we własnym kanale pochodzi od klientek regularnie uzupełniających zapasy. Marka chciałaby w przyszłości dołączyć także do programu automatycznego odnawiania zamówień Sephory.

FlutterHabit ma ponad 30 modeli rzęs i wprowadza kolejne co trzy–sześć miesięcy. Ważnym źródłem informacji o potrzebach klientek jest grupa na Facebooku skupiająca ponad 30 tys. osób. Marka pyta jej członkinie o oczekiwane nowości, ulubione produkty oraz elementy wymagające poprawy. Pod wpływem opinii społeczności część limitowanych modeli została włączona do stałej oferty.

Social media pełnią więc jednocześnie funkcję kanału komunikacji, sprzedaży, obsługi klienta, badania konsumenckiego oraz laboratorium rozwoju produktów. To właśnie ten pakiet – a nie sam viral – staje się dla sieci handlowych najcenniejszy.

Polskie marki: kilka różnych dróg z internetu do dużej sieci

W Polsce zmiana również jest widoczna, ale warto rozdzielić kilka modeli. Nie każda młoda marka obecna dziś w Rossmannie czy Hebe zaczynała na TikToku i nie każda najpierw zbudowała duży biznes DTC. Wspólne jest to, że cyfrowa społeczność i zdolność tworzenia angażujących treści coraz częściej wspierają negocjacje z retailem.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Your KAYA: od subskrypcji i edukacji do Rossmanna

Your KAYA jest jednym z najczytelniejszych polskich przykładów. Zaczynała jako start-up e-commerce z produktami higienicznymi oferowanymi m.in. w modelu subskrypcyjnym. Marka budowała społeczność wokół edukacji, ciałopozytywności i przełamywania tabu. Następnie weszła do Rossmanna, najpierw z artykułami higienicznymi, a później z coraz szerszą ofertą pielęgnacji i makijażu. Retail dał jej zasięg poza grupą odbiorców możliwych do efektywnego pozyskania we własnym e-commerce.

Resibo, Miya Cosmetics i Veoli Botanica: różne drogi do szerokiej dystrybucji

Resibo wyrosło z jednego produktu stworzonego z osobistej potrzeby założycielki, a we wczesnym etapie rozwijało sprzedaż i rozpoznawalność bez wsparcia masowej dystrybucji. Dziś marka jest obecna stacjonarnie i online w Hebe.

Miya Cosmetics także należy do pokolenia młodych polskich marek rozwijanych przy silnym wsparciu internetu, ale nie jest czystym przykładem przejścia DTC–retail: od początku budowała model omnichannel, łącząc własny sklep z obecnością w sieciach drogeryjnych.

Veoli Botanica przez lata budowała pozycję w internecie i specjalistycznym kanale beauty, a w 2025 r. rozszerzyła dystrybucję na wszystkie sklepy stacjonarne Hebe. W tych przypadkach szeroki retail jest etapem skalowania marek, które wcześniej miały już rozpoznawalność i wyrazistą tożsamość.

BasicLab: edukacja składnikowa i social commerce

BasicLab reprezentuje model marki zbudowanej na eksperckiej edukacji o składnikach aktywnych i świadomej pielęgnacji. Firma rozwinęła własny e-commerce i obecność m.in. w Super-Pharm oraz DOZ. W 2026 r. znalazła się wśród pierwszych marek kosmetycznych korzystających z polskiej wersji TikTok Shop, gdzie postawiła na transmisje LIVE, edukację i bezpośredni kontakt ze społecznością. Nie ma natomiast podstaw, by przypisywać jej obecność jednocześnie w Rossmannie, Hebe i Sephorze.

Nanolash: polski punkt odniesienia w rzęsach DIY

W samej kategorii rzęs najbliższym polskim punktem odniesienia jest Nanolash, marka związana ze spółką Trendmarkt. Oferuje pełny system DIY: kępki, bonder, sealer, aplikator i remover. Produkty można znaleźć m.in. w ofercie internetowej Douglasa i DOZ oraz u partnerów marketplace Hebe. Nie należy jednak automatycznie utożsamiać obecności w serwisie Hebe z szeroką dystrybucją na półkach wszystkich drogerii stacjonarnych.

Drogeria sama wchodzi na TikToka

Zmieniają się nie tylko marki. Sieci coraz mocniej organizują ofertę wokół produktów popularnych w social mediach. Hebe prowadzi internetowe sekcje Instashop i Viral Shop, w których łączy asortyment z trendami z Instagrama i TikToka. Rossmann wykorzystuje viralowe produkty w komunikacji, materiałach inspiracyjnych i premierach skierowanych do młodszych klientów.

W 2026 r. TikTok Shop wystartował w Polsce, a wśród pierwszych partnerów i marek znalazły się podmioty z branży beauty. BasicLab rozpoczął transmisje LIVE, a Rossmann i Hebe zostały wskazane jako sieci przygotowujące sprzedaż na platformie. Granica pomiędzy oglądaniem krótkiego filmu, zakupem w social commerce i wizytą w drogerii zaczyna się zacierać.

Retail nie jest już końcowym, odseparowanym etapem ścieżki zakupowej. Może pojawić się jednocześnie jako konto na TikToku, sklep na platformie, aplikacja lojalnościowa, marketplace i fizyczna półka. Wygrywa ten podmiot, który najszybciej zamienia cyfrowy sygnał zainteresowania w dostępny produkt, nie tracąc przy tym jakości selekcji.

 

Komentarz redakcji: Odwrócony model ryzyka

Wejście FlutterHabit do Sephory pokazuje, że TikTok i tradycyjny handel nie muszą ze sobą konkurować. Pełnią inne funkcje na ścieżce zakupowej. TikTok pozwala marce szybko dotrzeć do odbiorców, pokazać działanie produktu i wygenerować zainteresowanie. Użytkownicy SM oraz TikTok Shop sprawdzają, czy zainteresowanie przekłada się na zakup. Sklep stacjonarny zwiększa dostępność, pozwala przetestować produkt i dociera do klientek, które nie kupują bezpośrednio w social mediach.

Kiedyś wprowadzenie nieznanej marki było przede wszystkim ryzykiem detalisty.

Dziś młody brand może przyjść do sieci z historią sprzedaży, retencją, danymi o bestsellerach, społecznością i gotowym ekosystemem treści.

Dla handlowców stacjonarnych i online współpraca z marką wykreowaną w sieci oznacza więc mniejsze ryzyko. Zmienia to również sposób, w jaki sieci wybierają marki. O sukcesie na półce nie decydują już wyłącznie historia producenta, budżet marketingowy i tradycyjne badania rynku. Coraz większe znaczenie mają dynamika wzrostu w social mediach, sprzedaż na platformach społecznościowych, siła społeczności i zdolność marki do regularnego dostarczania nowych treści oraz premier.

Nie oznacza to, że każdy viral zasługuje na półkę. Popularność może zniknąć równie szybko, jak się pojawiła, a gwałtowny wzrost ujawnia problemy z dostawami, jakością i obsługą klienta. Dlatego dla sieci najcenniejsze nie są same wyświetlenia, lecz połączenie kilku sygnałów: sprzedaży, powtarzalności zakupów, jakości produktu, zdolności operacyjnej i lojalności społeczności.

FlutterHabit spełnia te warunki: ma 18 mln sprzedanych par, rosnące przychody, znaczący udział subskrypcji i aktywną grupę klientek wykorzystywaną do rozwoju produktów. Dlatego jego wejście do Sephory jest czymś więcej niż historią o rzęsach. To ilustracja nowego porządku w beauty, w którym TikTok może stworzyć popyt, DTC udowodnić jego wartość, a retail zamienić cyfrowy fenomen w markę masową.

Polskie przykłady pokazują, że lokalny rynek podąża w podobnym kierunku. Różnica polega na tym, że w Polsce duże sieci często uczestniczą w budowaniu marek już na etapie premiery. Model FlutterHabit pokazuje kolejny etap: marka może najpierw samodzielnie udowodnić swoją siłę w social commerce, a dopiero później negocjować wejście do retailu z dużo mocniejszej pozycji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
27.07.2026 10:45
Hebe wprowadza pięć specjalistycznych linii produktów do profesjonalnej pielęgnacji włosów pod marką własną
Profesjonalna pielęgnacja włosów na co dzień - nowa marka własna od HebeHebe

Nowa linia powstała we współpracy z fryzjerami, którzy testowali formuły w swoich salonach i dzielili się opiniami na etapie ich tworzenia. Dzięki temu produkty do pielęgnacji włosów Hebe Professional łączą profesjonalne podejście z wygodą codziennego stosowania. To propozycja dla osób, które chcą zadbać o włosy w domu, ale zależy im na efekcie kojarzonym z wizytą w salonie.

W Hebe Professional znalazło się aż 5 specjalistycznych linii produktów do profesjonalnej pielęgnacji włosów: Volumission, Rebuild, Smoothair, Colorfixity i Nutrifull. Każda z nich została opracowana z myślą o innym efekcie, dlatego łatwo wybrać produkty najlepiej dopasowane do tego, czego w danym momencie potrzebują włosy – większej lekkości, wygładzenia, odbudowy, ochrony po koloryzacji albo odżywienia.

Każda specjalistyczna linia obejmuje zarówno podstawowe produkty do codziennego stosowania, jak i bardziej specjalistyczne formuły uzupełniające pielęgnację włosów. W każdej z nich dostępne są szampony, odżywki i maski, a także produkty do zadań specjalnych, takie jak kuracja zagęszczająca, spray unoszący włosy u nasady, termoochronny cement, kuracja rewitalizująca, woda lamelarna, termoochronne mleczko dyscyplinujące, olejek dyscyplinujący, spray termoochronny, nektar termoochronny oraz serum odżywcze.

Volumission sprawdzi się wtedy, gdy zależy nam na lekkości i uniesieniu u nasady. To propozycja dla cienkich, delikatnych włosów, które szybko tracą objętość. Rebuild odpowiada na potrzebę regeneracji i wzmocnienia, szczególnie po stylizacji, suszeniu czy prostowaniu. Smoothair pomaga ograniczyć puszenie i nadać całości gładszy, bardziej uporządkowany wygląd. Colorfixity została stworzona z myślą o pielęgnacji włosów farbowanych, aby kolor dłużej wyglądał świeżo i promiennie. Z kolei Nutrifull skupia się na odżywieniu, miękkości i zdrowym wyglądzie na co dzień.

Produkty mają lekkie, łatwe do rozprowadzenia konsystencje, a szampony tworzą gęstą, aksamitną pianę. Całość dopełniają dopracowane kompozycje zapachowe, które pozostają wyczuwalne także po umyciu.

Linia profesjonalnych produktów do pielęgnacji włosów Hebe Professional jest już dostępna w sklepach Hebe, na hebe.pl oraz w aplikacji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
29. lipiec 2026 21:48