StoryEditor
Drogerie
04.10.2020 00:00

[DROGERIA ROKU 2020 KANDYDAT] DROGERIA JASMIN, ŻUROMIN

Drogeria Jasmin działająca w Żuromińskim Parku Handlowym ma za sobą już 6 lat działalności. Jej stabilna rynkowa pozycja, znakomite relacje z konsumentami, aktywność społeczna oraz otwartość na innowacje, zadecydowały o tym, że to właśnie ona reprezentuje sieć Drogerie Jasmin w tegorocznym konkursie Drogeria Roku. Drogeria właśnie przeszła kompleksową modernizację. Mobilne kasy samoobsługowe to jedno z najnowocześniejszych dostępnych na rynku rozwiązań, które testuje.

Drogeria Jasmin, Żuromiński Park Handlowy, ul. Przemysłowa 4/8b, Żuromin, pow.172 mkw. Kategoria: Najlepsza franczyzowa sieć drogeryjna

Co wyróżnia żuromińską drogerię na tle innych? Dlaczego to właśnie ta placówka reprezentuje sieć Jasmin w konkursie Drogeria Roku 2020? – Ta drogeria jest wyjątkowa, ponieważ właściciele, osoba zarządzająca drogerią oraz personel są wyjątkowi – mówi Teresa Stachnio, wiceprezes sieci Drogerie Jasmin. –  Wszyscy mający wpływ na wygląd i działanie drogerii są otwarci na nowoczesne rozwiązania dotyczące wszystkich aspektów pracy w handlu. Zarówno asortyment, merchandising, sposób sprzedaży, jak i opieka nad konsumentami są dla nich ważne. Zależy im, aby klienci byli zadowoleni i zawsze wracali do przyjaznego i czekającego na nich miejsca. Drogeria ma doskonale dobrany asortyment, jest lojalna wobec sieci – dodaje.

Mocne osadzenie na rynku, otwartość na najnowocześniejsze rozwiązania, inwestycje w pracowników

Teresa Stachnio podkreśla, że właściciel i cały zespół drogerii są otwarci na wszelkie nowości, rozwiązania, gotowi do testowania nawet najbardziej innowacyjnych rozwiązań. Dlatego to właśnie w tej placówce są testowane najnowocześniejsze rozwiązania w wyposażeniu. W sierpniu drogeria przeszła kompleksową modernizację. Ma najwyższy standard wyposażenia stosowany w sieci Jasmin. Pojawiły się w niej również wyjątkowe rozwiązania. Jedno z nich to mobilne kasy – klient porusza się z nimi po sklepie i wkładając produkty do takiego wózka sam kasuje swoje zakupy. Kupujący oszczędza czas i korzysta z najnowocześniejszych rozwiązań dostępnych na polskim rynku – mówi Teresa Stachnio.  

Mobilna kasa - jedna z kilku wprowadzonych do drogerii Jasmin w Żurominie

Bardzo istotna jest też stabilna pozycja drogerii na rynku. W sierpniu  – Ta drogeria działa już 6 lat, sprawdziła się i obroniła w różnych sytuacjach. Doskonale poradziła sobie w czasie kryzysu, który spowodował COVID.  

W czasie lock downu drogeria zaoferowała klientom wszystkie tak potrzebne i poszukiwane produkty, zarówno antybakteryjne, o właściwościach biobójczych, jak i higieniczne oraz dbała o ich stałą dostępność. Właściciel drogerii zadbał też o swoich pracowników, aby  ustrzec ich przed COVID-em, załoga pracowała w zmniejszonym składzie osobowym i była odpowiednio zabezpieczona. W drogerii pracuje 6 osób. Pracownicy są regularnie szkoleni w ramach oferowanego przez sieć Jasmin programu pozyskanego z dofinansowania ze środków unijnych. Szkolenia obejmują warsztaty z aktywnej sprzedaży i doradztwa kosmetycznego. Personel poznaje także zasady merchandisingu – właściwej ekspozycji i promocji towaru w drogerii.

Od ciepłej zupy po kupony rabatowe, czyli budowanie lojalności klientów

Żuromińska drogeria od 6. lat działa w lokalnym centrum handlowym. Ma 172 mkw. pełną standaryzację sieciową i jest doskonale zaopatrzona w kosmetyki ze wszystkich kategorii. Ma również w ofercie chemię gospodarczą, artykuły higieniczne, rajstopy i wiele innych produktów, których potrzebują kobiety dbające o siebie, ale także zaopatrujące bliskich i dom. Ważnym czynnikiem w polityce sprzedażowej drogerii odgrywają ceny. Żuromiński Park Handlowy znajduje się na obrzeżach miasta, trzeba tu dojechać, dlatego drogeria stosując bardzo niską marżę kusi klientów naprawdę niskimi cenami. Stale w ofercie jest też kilka, a nawet kilkanaście promocji dla klientów z różnych grup – kobiet, mężczyzn, nastolatków, dzieci.    

Usytuowanie drogerii w centrum handlowym powoduje, że nie tylko prowadzi ona własne działania promocyjne, ale także włącza się w akcje organizowane dla wszystkich klientów obiektu i aktywnie działa na rzecz lokalnej społeczności. Każdy weekendowy wieczór od wiosny do jesieni jest tu wydarzeniem. Święto pieczonego ziemniaka, poczęstunek potrawami z grilla, zimą zupa rozgrzewająca, mobilny plac zabaw dla dzieci, występy gwiazd – lokalnych i z pierwszych stron gazet. Ogromną popularnością cieszy się kino samochodowe. Trzeba też podkreślić działania, które drogeria prowadzi  w ramach marketingu sieci Jasmin, by zdobywać klientów. Są to dwa programy lojalnościowe – jeden własny stworzony wewnątrz, polegający na zbieraniu punktów przez konsumentów i wymianie ich na bon zakupowy. Drugi – program ZenCard, ogólnie dostępny dla sklepów franczyzowych działających w sieci Jasmin, polegający na zbieraniu punktów i wymienianiu ich na bon premiowy. Kontakty z konsumentami utrzymywane są dzięki programowi lojalnościowemu i wysyłce wiadomości SMS z informacją o nowościach i promocjach bezpośrednio do konsumenta. Treść wiadomości SMS przygotowuje dział marketingu spółki Jasmin. Jest on wysyłany do indywidualnych drogerii z propozycją plakatu dotyczącego oferty promocyjnej dostępnej w ramach cyklicznej akcji „Czarno na białym”. Osoba zarządzająca drogerią sama decyduje, kiedy i na jak długo zostanie uruchomiona oferta „Czarno na białym”. Jest to uzależnione od obecności produktów w drogerii, promocja może być zawsze przedłużona.  

Szeroka oferta produktów i usługi kosmetyczne

Żuromińska drogeria Jasmin oferuje przekrój produktów ze wszystkich kategorii kosmetycznych. Jest tu dostępny szeroki wybór kosmetyków do makijażu polskich i zagranicznych marek. Ekspozycję szaf makijażowych podbija pomalowana na szaro ściana, wydobywając kolory produktów. W ciąg mebli zostało też wkomponowane profesjonalne stoisko makijażowe. Przed pandemią były tu świadczone usługi makijażowe, dziś odbywają się analizy kolorystyczne, dobierane są dla klientem kosmetyki, czy farby do włosów. Obecnie drogeria prowadzi także własny gabinet kosmetyczny, gdzie wykonywane są makijaże i manicure po wcześniejszym umówieniu na wizytę. Manicure można wykonać lakierem zakupionym w drogerii lub zaproponowanym przez kosmetyczkę.

Wybór lakierów do paznokci dostępnych w sprzedaży jest imponujący – to lakiery standardowe i hybrydowe. Bardzo dużo propozycji znajdziemy także w kategorii farb do włosów (polskich i zagranicznych firm) oraz zapachów różnych marek – od najtańszych do półki premium. Jak podkreśla właściciel drogerii Rafał Przywitowski, lokalizacja drogerii wymusza szeroki wybór w każdej kategorii produktowej i cenowej.

Drogeria na stałe prowadzi badania profilaktyczne przeciw cukrzycy, z których mogą skorzystać zainteresowane osoby.

Drogerie Jasmin to polska sieć franczyzowa złożona z ponad 290 sklepów zlokalizowanych na terenie całego kraju. Jej historia sięga 1999 r. Operatorem sieci jest spółka Jasmin, głównym dostawcą firma  PGD Polska – największy dystrybutor kosmetyków i chemii domowej w Polsce, zarówno dla hurtowni, jak i klientów detalicznych. Działający w ramach PGD Polska Centralny Magazyn Kosmetyczny oferuje 18 tys. produktów dostępnych na platformie CMK.

Sieć Jasmin oferuje swoim partnerom franczyzowym wsparcie organizacyjne, sprzedażowe i marketingowe.  Wśród wielu zalet bycia partnerem jako główne sieć wymienia: wspólną politykę handlową, marketingową, zintegrowany system komputerowy i atrakcyjną wizualizację sklepów. Zespół koordynatorów sieci odpowiada za kontakty z franczyzobiorcami, uczestniczy w procesie otwierania sklepów i pomaga w ich stworzeniu od a do z. Przedsiębiorca przystępujący do sieci może otrzymać gotowy projekt sklepu, łącznie planogramem towarów i wskazówkami dotyczącymi rotacji produktów. Odpowiada za to Jasmin Grupa Projektowa. Sieć prowadzi szereg akcji marketingowych, jest aktywna w mediach społecznościowych. Na platformie Facebook ma obecnie 6960 obserwujących.

Konkurs Drogeria Roku 2020 zostanie rozstrzygnięty podczas Retail & FMCG Congress – Poland & CEE, który odbędzie sią w dn. 12-13 października 2020.

Jurorzy Drogerii Roku 2020 to praktycy rynku, menedżerowie z firm działających w branży kosmetycznej. Skład jury dostępny jest TUTAJ)

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Handel
06.09.2026 09:16
60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku
”Dupe culture” nie jest jedynie przelotną modą z TikToka, co wyraźnie potwierdzają twarde dane analityczne (fot. Shutterstock)Shutterstock

Kupowanie tanich zamienników to już nie wstyd, lecz powód do dumy. „Dupe culture” zmienia polskie FMCG. Młodzi konsumenci chwalą się na TikToku kosmetykami z dyskontów. Jak sieci handlowe monetyzują ten trend, rzucając wyzwanie markom luksusowym?

Spis treści:

  • Psychologia portfela, czyli nowa definicja konsumenckiego sprytu
  • Koniec ery wstydu: „Dupe Mindset” w liczbach i badaniach rynkowych
  • Inżynieria produktu: Jak zaprojektować dyskontowy hit z TikToka?
  • Organiczny zasięg za zero złotych, czyli algorytm w służbie detalu
  • Fast Beauty nad Wisłą
  • Inspiracja, klon czy plagiat?
  • Kto traci najwięcej?

Psychologia portfela, czyli nowa definicja konsumenckiego sprytu

Jeszcze dekadę temu marki własne sieci handlowych kojarzyły się z produktami gorszej jakości, wybieranymi wyłącznie z powodu ograniczeń budżetowych. Często ukrywano je na dnie koszyka, obawiając się oceny innych klientów. Dziś, za sprawą pokolenia Z oraz Millenialsów, obserwujemy na polskim rynku całkowite odwrócenie tego paradygmatu. „Dupe” (skrót od angielskiego słowa duplicate) przestał być postrzegany jako tania, żenująca podróbka. W nowej, cyfrowej rzeczywistości znalezienie kosmetyku, który kosztuje ułamek ceny oryginału, a oferuje zbliżone właściwości, to dowód na konsumencki spryt i nowoczesny pragmatyzm.

Dla młodych nabywców ślepe przepłacanie za logotyp straciło na znaczeniu. W dobie inflacji i presji ekonomicznej, kultura zamienników idealnie wpisuje się w szeroki nurt smart shoppingu. Konsument w mediach społecznościowych chwali się swoim odkryciem, udowadniając, że potrafi zoptymalizować budżet bez rezygnacji z doskonałego wyglądu czy pożądanego zapachu. Powodem do dumy nie jest już samo posiadanie luksusowego przedmiotu, ale wiedza, jak ten luksus rynkowo „zhakować”.

Koniec ery wstydu: „Dupe Mindset” w liczbach i badaniach rynkowych

Zjawisko to nie jest jedynie przelotną modą z TikToka, co wyraźnie potwierdzają twarde dane analityczne. Jak wynika z raportu globalnej agencji badawczej YPulse zatytułowanego „Dupe Mindset”, mamy do czynienia ze zjawiskiem strukturalnym. Aż 67 proc. konsumentów z grupy docelowej (18–39 lat) deklaruje świadome i regularne kupowanie zamienników.

Najbardziej przełomowy wniosek z tego badania obala jednak dotychczasowy mit biedy: aż 60 proc. młodych dorosłych stwierdziło, że wybraliby tani odpowiednik, nawet gdyby w danym momencie było ich stać na oryginalny produkt z perfumerii. Dodatkowo niemal 70 proc. z nich uważa, że używanie wysokiej jakości zamienników daje im takie samo poczucie ekskluzywności. Luksus dla pokolenia Z zyskał więc nową definicję – oderwał się od tradycyjnych, stuletnich domów mody na rzecz natychmiastowego zaspokajania potrzeb w ramach racjonalnego budżetu.

Na rodzimym gruncie polskim zjawisko to podsyca tzw. Fast Beauty. Z raportu CSA „Nowe oblicze piękna” płynie wniosek, że presja wyglądu jest ogromna – 58 proc. przedstawicieli pokolenia Z czuje się przytłoczonych pędzącymi trendami. Jednocześnie 79 proc. odczuwa bolesną zależność między zawartością portfela a możliwością dbania o urodę. Dyskontowe „dupes” rozwiązują ten ból niemal idealnie, dając bilet wstępu do modnego świata za jedyne kilkanaście złotych.

Inżynieria produktu: Jak zaprojektować dyskontowy hit z TikToka?

Naiwnością byłoby sądzić, że uderzające podobieństwo kosmetyków z dyskontu do najdroższych marek selektywnych to dzieło przypadku. Giganci rynku detalicznego tacy jak Biedronka czy Lidl działają tu z precyzją chirurga. Cały proces projektowania opiera się na strategii inżynierii wstecznej i natychmiastowym mapowaniu globalnych virali.

Tworzenie idealnego zamiennika opiera się na trzech filarach.

  • Pierwszym jest błyskawiczne odtwarzanie profilu zapachowego (tzw. nut olfaktorycznych) lub konsystencji masy kosmetycznej. Wprawdzie tanie perfumy rzadko posiadają wielogodzinną trwałość zaawansowanych kompozycji, ale dla konsumenta kluczowy jest „efekt wow” podczas testowania w sklepie.
  • Drugim filarem jest psychologia opakowań i kodowanie wizualne. Projektanci dyskontowi celowo wykorzystują kształty, ciężar i kolory kojarzące się z oryginałem. Jeśli luksusowy pierwowzór używa grubego szkła i złotej typografii, zamiennik na pewno powieli tę paletę. Co ciekawe, inżynierowie opakowań potrafią sztucznie dociążyć dno taniego flakonu, aby ten „leżał w dłoni” jak produkt z kategorii premium.
  • Trzeci filar to drastyczne skrócenie czasu od projektu do wdrożenia (time-to-market). Łańcuchy dostaw marek własnych są obecnie tak wyśrubowane, że odpowiedź na internetowy hit pojawia się na paletach w sklepach w zaledwie kilka do kilkunastu tygodni.

Organiczny zasięg za zero złotych, czyli algorytm w służbie detalu

Cała ta machina nie miałaby tak spektakularnych wyników bez potęgi algorytmów. TikTok, Instagram Reels i YouTube Shorts stały się głównymi dźwigniami sprzedażowymi dla branży detalicznej. Materiały typu ślepe testy zapachów czy nakładanie zamiennika na połowę twarzy generują dziesiątki milionów wyświetleń.

Dla biznesu FMCG to sytuacja bez precedensu. Sieci takie jak Biedronka czy drogerie typu Rossmann otrzymują olbrzymi, wysoce stargetowany zasięg reklamowy bez wydawania choćby złotówki na tradycyjny marketing medialny. Użytkownicy sami wytwarzają popyt, sami budują napięcie i sami wywołują w sobie psychologiczny lęk przed przegapieniem okazji (FOMO – Fear Of Missing Out). Jeden wiralowy film potrafi wyczyścić zapasy konkretnego perfumu w tysiącach sklepów w całej Polsce w przeciągu kilkunastu godzin.

Fast Beauty nad Wisłą

Analizując rynek, łatwo zauważyć, że najwięksi gracze w Polsce doskonale podzielili między siebie segmenty. Biedronka wyspecjalizowała się w zapachowym luksusie. Na jej półkach (m.in. pod marką BeBeauty) regularnie pojawiają się perfumy nawiązujące do światowych bestsellerów takich marek jak Tom Ford (np. słynne Lost Cherry), Yves Saint Laurent czy Carolina Herrera. Sieć opiera swoją sprzedaż na ofertach rotacyjnych (in-out), co dodatkowo wymusza szybką decyzję zakupową u klienta pod presją braku ponownej dostawy.

Lidl z kolei obrał kurs na zaawansowaną pielęgnację. Jego linia Cien, ze szczególnym uwzględnieniem kremów z Q10, od lat jest obiektem porównań do absurdalnie drogich kremów La Mer czy kosmetyków La Prairie. Nawet jeśli chemiczny skład lidlowskiego kremu nie opiera się na opatentowanych algach oceanicznych, jego właściwości nawilżające i otoczka „luksusu za grosze” wystarczają do zbudowania kultowego statusu na TikToku.

Swoją potęgę w tym trendzie budują również drogerie. Rossmann, wykorzystując marki Isana oraz Rival Loves Me, błyskawicznie reaguje na światowe trendy z Sephory. Gdy w sieci wybuchł szał na bazy rozświetlające od Charlotte Tilbury, płynne róże Seleny Gomez (Rare Beauty) czy krwawe peelingi kwasowe (The Ordinary), niemiecka drogeria natychmiast dostarczyła swoim nastoletnim klientkom budżetowe odpowiedniki w łudząco podobnych opakowaniach.

Inspiracja, klon czy plagiat?

Fenomen zamienników rodzi oczywiste pytanie z zakresu prawa własności intelektualnej: dlaczego koncerny luksusowe nie wytaczają dyskontom masowych procesów? Odpowiedź leży w lukach i konstrukcji samego prawa. Zastrzeżenie patentowe konkretnej kompozycji zapachowej jest na całym świecie niesamowicie trudne i często nieskuteczne.

Można chronić znak towarowy, precyzyjne logo i unikalny design butelki, ale producenci zamienników potrafią lawirować po tej granicy perfekcyjnie. Nazwa odpowiednika jest inna, a czcionka tylko delikatnie nawiązuje do oryginału, nie wprowadzając w bezpośredni błąd co do pochodzenia towaru. W świetle prawa nie mówimy więc o nielegalnej podróbce, lecz o produkcie inspirowanym. Kluczowym argumentem obronnym dyskontów jest to, że klient w Lidlu doskonale wie, iż kupuje krem marki Cien. Nie ma tu mowy o oszustwie – konsument dokonuje wyboru w pełni świadomie.

Kto traci najwięcej?

Czy „dupe culture” dusi zyski koncernów takich jak LVMH czy Estée Lauder? Paradoksalnie nie. Grupa docelowa polująca na flakon perfum za 25 zł rzadko posiada budżet na wydanie 1500 zł w luksusowym butiku. Co więcej, istnienie tanich naśladowców utrwala w kulturze masowej status oryginału, ugruntowując go na pozycji ostatecznego wyznacznika prestiżu i marzenia zakupowego, które w przyszłości może zostać zrealizowane.

Największym przegranym całej rewolucji są marki z tzw. średniej półki, określane w biznesie jako segment masstige. Oferują one poprawne kosmetyki w cenach od 100 do 300 zł. Kiedy konsument ma do wyboru przeciętny produkt ze średniej półki w drogerii lub precyzyjnie zaprojektowany i sprawdzony przez tiktokerów dyskontowy zamiennik najdroższych marek za jedyne 20 zł, decyzja staje się prosta. Polacy omijają średnią półkę, maksymalizując w ten sposób użyteczność wydanego pieniądza.

Kultura „dupe” przestała być fanaberią nastolatków, a stała się solidnym, długofalowym wektorem rozwoju dla branży detalicznej. Będzie ona postępować i ewoluować. Marki własne, zyskując ogromny kapitał zaufania, w najbliższych latach zaczną przechodzić od etapu naśladownictwa do innowacji, oferując zaawansowane składy aktywne w dyskontowych cenach. Bariera pomiędzy produktem masowym a luksusowym na naszych oczach bezpowrotnie się zaciera. Wygranym tego procesu jest niewątpliwie poinformowany, sprytny konsument, dla którego dowodem wyczucia stylu jest dziś nie metka od słynnego projektanta, ale imponująco niski rachunek przy kasie.

Michał Czubak
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ogłoszenia
02.09.2026 11:24
Witaj szkoło - co można zgarnąć w sieciach drogeryjnych
Back to school w drogeriach (fot. Shutterstock)Shutterstock

Początek roku szkolnego stał się dla drogerii okazją do uruchomienia sezonowych akcji promocyjnych. Cocolita, Puder i Krem, Minti Shop i Hebe sięgają po rabaty sięgające 50%, kody promocyjne oraz akcje wykraczające poza klasyczne „back to school”. Wśród nich pojawiają się m.in. „back to beauty” i „back to routines”.

Puder i Krem z rabatami do 50%

Puder i Krem wykorzystuje początek roku szkolnego do promocji kosmetyków. W ramach akcji „back to school 2026” ceny wybranych produktów zostały obniżone nawet o 50%. 

Sklep dokłada do tego rabaty zależne od wartości zamówienia. Przy zakupach za minimum 99 zł można otrzymać dodatkowe 5% rabatu z kodem BTS5, przy 199 zł – 10% z kodem BTS10, a przy 299 zł – 15% z kodem BTS15.

Promocja obejmuje m.in. kosmetyki do makijażu, pielęgnacji oraz produkty do codziennej rutyny. Akcja potrwa do 13 września 2026 roku.

Cocolita kusi promocjami na back to school

Cocolita również przygotowała specjalną ofertę „back to school”, w której obniżkami objęto m.in. kosmetyki do makijażu, produkty do pielęgnacji ciała i włosów, perfumy oraz akcesoria. Wśród promocyjnych propozycji znalazł się m.in. tusz Eveline Extension Volume Push Up, który kosztuje 13,69 zł zamiast 22,99 zł. Oznacza to obniżkę o 40%.

Tańszy jest również Lovely Gold Highlighter. Rozświetlacz do twarzy można kupić za 14,99 zł, podczas gdy jego regularna cena wynosi 18,99 zł. Z kolei Lovely HD Loose Powder Mineralny Puder Sypki kosztuje 22,99 zł przy regularnej cenie 28,99 zł. 

Cocolita prowadzi akcję pod hasłem „ready, set, school! Twoje produkty na nowy rok szkolny”, w ramach której promocje sięgają 40%.

image
Cocolita obniża ceny na Back to School (fot. Cocolita)
Cocolita

Minti Shop stawia na back to routines i healthy week

Minti Shop zamiast klasycznej akcji „back to school” proponuje „back to routines”, czyli promocję na produkty, które mają towarzyszyć młodym klientom w powrocie do codziennej pielęgnacji po wakacjach. Rabaty sięgają 50%. Akcją objęto m.in. marki Medik8, Ido Lab, BasicLab i Medicube. Oferta obowiązuje do 6 września 2026 roku.

Równolegle drogeria prowadzi akcję „healthy week”, akcja potrwa do 6 września. W jej ramach przeceniono produkty m.in. marek Norsa Pharma, Lullalove i Dermedic. Wśród promocji znalazł się krem przeciwsłoneczny Birch Juice Moisturizing Sunscreen SPF50+ PA++++ 50 ml, którego cena spadła z 99,90 zł do 49,90 zł. Numbuzin No.3 Bifida Bakuchiol Zero Pore Milky Toner 200 ml również kosztuje 49,90 zł zamiast 99,90 zł. Z kolei wcierka MOEV Annurcatin Hair Tonic 150 ml została przeceniona z 79,90 zł do 69,90 zł.

Hebe stawia na “back to beauty”

Hebe, zamiast ograniczać się do klasycznej akcji „back to school”, promuje kosmetyki w ramach „back to beauty”. Oferta obejmuje szeroki asortyment – od makijażu i pielęgnacji twarzy po produkty do włosów, paznokci i perfumy. Na stronie akcji znajduje się ponad 7,3 tys. produktów.

Hebe wykorzystuje przy tym różne mechanizmy promocyjne. Część produktów można kupić 30% taniej z kodem „BEAUTY”, a przy innych obowiązuje kod „POLSKIE”. Są też akcje typu 1+1, w tym oferta, w której drugi produkt można otrzymać za 1 zł. Przykładowo Biodance Bio Collagen kosztuje 19,99 zł przy promocji - 30% z kodem „BEAUTY”.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. wrzesień 2026 17:22