StoryEditor
Drogerie
31.08.2023 14:53

Henri Hampe o kulturze pracy w DM Drogerie Markt: Firma jest dla ludzi, a nie na odwrót

Henri Hampe, dyrektor sprzedaży i administracji DM Drogerie Markt / dm
DM Drogerie Markt zatrudniają w Polsce 200 osób. Zamiast systemu premiowego firma woli dać pracownikom sklepów dobre wynagrodzenie podstawowe, by koncentrowali się na potrzebach klientów a nie na swoich zarobkach. Pracownicy korzystają także z szeregu benefitów, a DM zatrudnia także osoby dojrzałe. Jednak to, co szczególnie podkreśla w swojej kulturze pracy ta drogeryjna sieć obchodząca właśnie 50-lecie istnienia, to człowieczeństwo, dialog, szacunek w relacji z pracownikami i parterami biznesowymi. I co ciekawe – współpracujące z nią firmy to potwierdzają. Na nasze pytania o politykę kadrową firmy odpowiedział Henri Hampe, dyrektor sprzedaży i administracji w DM.

Ile osób jest obecnie zatrudnionych w sklepach DM w Polsce?

Aktualnie w DM zatrudniamy ponad 200 osób. Są to zarówno pracownicy biurowi jak i pracownicy zatrudnieni w drogeriach.

Czy prowadzicie Państwo stale rekrutację do drogerii?

Od wejścia do Polski DM dynamicznie się rozwija, otwiera nowe sklepy, pracuje nad asortymentem i zwiększa aktywności marketingowe. To w naturalny sposób generuje potrzebę zwiększenia zatrudnienia i zwiększenia naszych zespołów. Dlatego stale prowadzimy rekrutację na różne stanowiska. Bieżące oferty pracy dostępne są na dm-jobs.pl, zapraszamy wszystkich kandydatów do nadsyłania zgłoszeń.

Czy jesteście otwarci także na osoby dojrzałe, które są dostępne na rynku pracy?

Bardzo cenimy pracowników z dużym doświadczeniem, zwłaszcza w handlu, dlatego chętnie widzimy również osoby dojrzałe w naszych zespołach. W DM najważniejszy jest człowiek. Kultura naszej pracy oparta jest na dialogu i szacunku. Tworzymy międzynarodowe i zróżnicowane środowisko otwarte na siebie wzajemnie. Nasze hasło „Tu liczy się człowiek, tu kupuję”, znajduje swoje odzwierciedlenie w filozofii, która stoi u podstaw naszych wzajemnych relacji, a także relacji z partnerami biznesowym i oczywiście z klientami. Wierzymy, że wspólne wartości, różnorodność i indywidualność to cechy DM, dzięki którym jesteśmy w stanie stworzyć dobre i przyjazne miejsce pracy oraz zapewnić klientom produkty i komfortowe usługi na najwyższym poziomie.

Jakie są finansowe oraz pozapłacowe benefity dla pracowników sklepów?  

W DM oferujemy konkurencyjne warunki zatrudnienia, na które poza podstawowym wynagrodzeniem składa się pakiet dodatkowych benefitów oraz budowana z dużą starannością i uważnością na człowieka cała filozofia pracy, umożliwiająca rozwój osobisty, indywidualne podejście do organizacji pracy, w tym także balansu pomiędzy życiem zawodowym i życiem prywatnym. 

Wśród benefitów pozapłacowych wszyscy pracownicy DM mają dostęp do poszerzonego pakietu medycznego, czy platformy benefitowej, gdzie mogą według własnych upodobań i potrzeb wykorzystywać środki pieniężne gromadzone na ich indywidualnych kontach. Pracownikom proponujemy również ubezpieczenie na życie na preferencyjnych warunkach czy możliwość realizowania swoich pasji i potrzeb w ramach inicjatyw dobroczynnych lub sportowych. 

Dodatkowym atutem są organizowane przez nas spotkania integracyjno-szkoleniowe, szkolenia zewnętrzne czy indywidualne lekcje języka obcego. Możliwość pracy hybrydowej i generalnie czas pracy oparty na zaufaniu oraz brak dress code’u w odniesieniu do osób pracujących w biurach to dziś już podstawa funkcjonowania dojrzałego przedsiębiorstwa.

Warto podkreślić, że w DM mocniej stawiamy na satysfakcjonujące zarobki, niż na systemy premiowe. Wynika to z prostej zasady. Systemy premiowe sprawiają, że pracownicy często optymalizują swoje indywidualne działania pod kątem uzyskania premii, a nie realnych potrzeb klientów. A to przecież klienci są w centrum i pod ich potrzeby powinniśmy optymalizować działania biznesowe

Powinniśmy jednak zacząć od tego, że ludzie w ogóle – pracownicy, klienci, partnerzy biznesowi – to jeden z mocniejszych filarów naszej firmy, co wyraża się we wspomnianym przeze mnie powyżej haśle „Tu liczy się człowiek. Tu kupuję”, mającym zastosowanie nie tylko na poziomie deklaratywnym, ale realnie, w całej kulturze pracy. Podkreślam to, bo jest to jeden z istotniejszych naszych wyróżników na tle innych pracodawców.

O ile w Niemczech i pozostałych krajach, w których jesteśmy obecni od lat, nasze podejście jest już dobrze znane, o tyle w Polsce dopiero budujemy swój wizerunek pracodawcy. We wszystkich relacjach z klientami, pracownikami, partnerami handlowymi i środowiskiem konsekwentnie kierujemy się̨ ideą człowieczeństwa i partnerstwa. Firma jest dla ludzi, a nie na odwrót. 

W DM liczy się wspólnota. Dlatego mówimy o społeczności pracowniczej i kulturze dialogu. Zależy nam na tym, aby wszyscy mieli możliwość budowania marki. Każdy pracownik przyczynia się do tego własnym wysiłkiem – w sklepach DM, centrach logistycznych czy biurach. Dzięki przejmowaniu inicjatywy każdy z pracowników ma wpływ na przyszłość i rozwija się zarówno osobiście oraz jako zespół. W DM to właśnie rozumiemy pod hasłem: „Pracuj i żyj inaczej”. Korzystają̨ na tym również̇ nasi klienci i partnerzy. Pracownikom dajemy możliwość́ uczenia się̨ od siebie nawzajem, wymiany doświadczeń́ i poszanowania swojej indywidualności. W ten sposób tworzymy warunki niezbędne do poznania siebie i do samorozwoju, a to pomaga identyfikować́ się̨ z powierzonymi zadaniami.

Czy wzrost płacy minimalnej uważacie  za duże obciążenie dla swojego biznesu i czy w związku z tym szukacie  rozwiązań automatyzujących pracę?

Z uwagą obserwujemy rynek i zmieniające się warunki. Dynamicznie i proaktywnie reagujemy na trendy, tak, aby nasi pracownicy czuli się bezpiecznie. Koncentrujemy się na tym, aby tworzyć solidny fundament zapewniający nam powodzenie.

Pięćdziesięcioletnie doświadczenie DM na rynku europejskim pokazuje, że naszą przewagę tworzą właśnie pracownicy. To oni najlepiej znają naszych klientów, umieją im dobrze doradzić, tworzą atmosferę w sklepie, dzięki której klienci DM czują różnicę. Cały zespół DM dba o to, aby doświadczenie klientów było w pełni satysfakcjonujące. Automatyzacja procesów pomaga nam w tym, aby pracownicy jeszcze lepiej mogli koncentrować się na pracy z klientami lub na tworzeniu kreatywnych rozwiązań, ale nie przewidujemy, aby zastąpiła nam część zespołu.

Czytaj także: Jak produkować marki własne dla DM-drogerie markt i wprowadzić kosmetyki do sieci?

Czy zauważacie Państwo problemy z pozyskaniem personelu, czy raczej nie ma tu deficytu?

Cieszymy się, że marka DM została powitana przez kandydatów z ciekawością i życzliwością. Wiele osób składa swoje CV do nas z myślą o uczestniczeniu w ekspansji DM na polskim rynku. Spora część zgłoszeń to tzw. aplikacje spontaniczne, wysyłane bez wskazania aktualnej otwartej rekrutacji lub też z polecenia naszych pracowników. Zdarza się jednak, że przy niektórych stanowiskach biurowych wyzwaniem jest znalezienie osoby z odpowiednim doświadczeniem oraz znajomością języka niemieckiego.

Jakich wymagacie kompetencji od pracowników sklepów – czy muszą to być osoby posiadające kierunkowe wykształcenie, doświadczenie w beauty lub ukończone kursy, np. kosmetyczne, wizażu lub inne?

Wiedza wnoszona przez pracowników do zespołu ma dla nas dużą wartość. Z tego powodu cenimy doświadczenie oraz kierunkowe wykształcenie kandydatów. W procesie rekrutacji przykładamy jednak również wagę do poznania bliżej kandydatów jako ludzi i szukamy osób o cechach pasujących do naszej kultury organizacyjnej. Osoby proaktywne, zaangażowane, kreatywne, otwarte na nowe wyzwania oraz nawiązuję chętnie kontakty są bardzo mile widziane w naszym zespole, nie tylko w obszarze drogerii, ale i biura. 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
06.07.2026 07:00
K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym
Zapachy napędzają ekspansję K-beautyShutterstock

Koreańskie kosmetyki przeszły drogę od specjalistycznych e-sklepów i TikToka do półek Rossmanna, Hebe, Douglasa, Super-Pharmu, Allegro i Zalando. Segment wart jest już setki milionów złotych, rośnie szybciej niż cały rynek i wchodzi w kategorie, w których dotąd dominowały polskie marki – pielęgnację twarzy i włosów.

Według raportu OC&C z kwietnia 2026 r. sprzedaż koreańskich marek w masowym kanale drogeryjnym w Polsce sięga już prawie 330 mln zł, a segment w ostatnich latach rósł w tempie ponad 60 proc. rocznie. Koreańskie marki kontrolują już  aż 10 proc. rynku produktów do pielęgnacji twarzy, ale ekspansję widać też w innych kategoriach. 

- Wśród najszybciej rozwijających się kategorii obserwujemy przede wszystkim produkty do codziennej pielęgnacji, takie jak sera, kosmetyki z wysoką ochroną SPF, maseczki do twary – szczególnie hydrożelowe – oraz toner pady, które stały się jednym z najbardziej charakterystycznych produktów K-Beauty. Coraz większą popularnością cieszą się również formuły bazujące na składnikach aktywnych spopularyzowanych przez koreańską pielęgnację, takich jak PDRN, Centella Asiatica (Cica), ekstrakty z ryżu czy kolagen – wylicza nam ekspert sieci drogerii Douglas.

Dodatkowym sygnałem skali jest rotacja – Allegro odnotowuje wzrost sprzedaży K-beauty na poziomie plus 78 proc. rok do roku, a sieci handlowe zamiast traktować te marki jako „egzotyczną” podkategorię, tworzą dla nich dedykowane półki, landing page‘e i poradniki zakupowe.

Zdaniem eksperów choć Polscy producenci wciąż kontrolują ponad połowę rynku, to dynamika azjatyckiej konkurencji zaczyna naruszać ich dotychczasowy monopol na masową innowacyjność.

K-Beauty: Cztery kanały, jedna strategia

K-beauty funkcjonuje już równolegle w czterech typach kanałów sprzedaży:

  • drogerie masowe (Rossmann, Hebe),
  • perfumerie selektywne i apteko-drogerie (Douglas, Super-Pharm),
  • marketplace‘y np. Allegro, Amazon 
  • platformy modowe (Zalando).

Granice między nimi zacierają się jednak coraz szybciej. Widać, że to nie jest zwykły import „ładnych opakowań”, lecz nowy model konkurencji, łączący atrakcyjną cenę, estetykę premium, składniki aktywne i viralowość.

Zalando wiodąca europejska platforma technologiczna dla mody i lifestylu, ogłosiła właśnie trategiczne rozszerzenie swojej oferty K-beauty, w której trendowe marki (Beauty of Joseon, Torriden) sąsiadują z tradycyjnymi markami luksusowymi (Armani, Sunday Riley) jako równorzędni partnerzy lifestylowi. 

- Jest to odpowiedź na wyraźną zmianę w zachowaniach konsumentów, którzy coraz częściej sięgają po pielęgnację opartą na zaawansowanych składnikach, przemyślanych formułach i wieloetapowych rutynach. K-beauty, jeszcze niedawno postrzegana jako nisza, dziś jest jednym z istotnych motorów napędowych globalnego rynku kosmetycznego i wyznacza trendy w zakresie formuł i innowacji produktowych - czytamy w komunikacie Zalando. 

- Dzięki dalszemu rozwojowi kategorii K-beauty odpowiadamy na wyraźną zmianę w podejściu klientów do pielęgnacji skóry, która coraz częściej koncentruje się na rutynach, składnikach aktywnych i długoterminowych efektach. Tworzymy inspirującą przestrzeń do odkrywania nowości, wprowadzając także produkty do K-make-upu – mówi Virginie Duigou, Head of Beauty Buying w Zalando.

W ramach tej inicjatywy platforma wprowadziła m.in. zestaw startowy, K-beauty, dedykowaną strefę tematyczną oraz harmonogram premier poszukiwanych marek. Na Zalando można teraz odkryć koreańskie marki takie jak m.in. Haruharu Wonder, Torriden, RoundLab, Abib, SOME BY MI, Dr.Jart+ oraz Beauty of Joseon. Cała sekcja „K-Beauty haul” liczy już 94 produkty - tylko sama marka COSRX ma na platformie kilkanaście pozycji w cenach 55–167 zł.

Zalando komunikuje kategorię językiem „glass skin” i estetyki – bardzo podobnym do narracji TikToka i Instagrama.

- Poprzez rozwój asortymentu, nawiązywanie partnerstw na wyłączność oraz rozbudowę strefy contentowej, wzmacniamy ofertę beauty, tworząc doświadczenie zakupowe, które łączy wysokiej jakości produkty, angażujące treści i aktualne trendy kulturowe  – dodaje Virginie Duigou z Zalando.

Drogerie tworzą osobne półki z koreańskimi produktami 

Lider sprzedaży drogeryjnej, Rossmann od dawna prowadzi osobną sekcję koreańskich kosmetyków z markami takimi TIRTIR, Beauty of Joseon, Biodance, Medicube, Arencia, Anua, Dr. Althea, Eqqualberry, FWEE i ROM&ND. Ale ekspansja kosmetyków made in Korea widoczna jest w wynikach finansowych sieci za 2025 r. - w ubiegłym roku Rossmann zanotował wyraźny wzrost importu z Azji. 

Jego główny konkurent w Polsce, drogerie Hebe także ma wydzielony segment. Znajdziemy tam populrane marki tj. Beauty of Joseon, Missha czy Biodance z cenami startującymi od 14,79 zł za maskę Biodance i 49,99 zł za BB cream Missha. 

Hebe stale powiększa portfolio K-Beauty. W czerwcu sieć ogłosiła wprowadzenie do sprzedaży we współpracy z Gaboną - głównie online - kolejnych czterech marek: Colorgram, Black Rouge, Laka oraz Bring Green, które mają szansę przyciągnąć uwagę fanek lekkich tekstur, błysku, koloru i dopracowanej pielęgnacji. 

Podobnie jak Douglass czy Zalando - postawiła na marki makijażowe, reprezentujące najnowsze trendy. 

W sieci perfumerii Douglas dostępne są także marki droższe takie jak SKIN1004 i COSRX. 

- Segment K-Beauty pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się kategorii w portfolio Douglas. Obecnie oferujemy około 40 starannie wyselekcjonowanych koreańskich marek, a ich liczba systematycznie rośnie. Co istotne, coraz więcej z nich wprowadzamy również do perfumerii stacjonarnych. Dzięki temu klienci mogą nie tylko kupić produkty, ale także przetestować je na miejscu i skorzystać z wiedzy oraz rekomendacji naszych konsultantek. W efekcie znaczenie kanału stacjonarnego w tej kategorii sukcesywnie wzrasta - mówi ekspert perfumerii DOUGLAS. 

Ekspnsja widoczna jest w sieci drogeryjno-aptecznej Super-Pharm, dwucyfrowe wzrosty sprzedaży odnowowujemy w segmencie e-commerce: Notino, Cossibelle czy Allegro. 

Masstige, nie premium – mechanizm cenowy K-Beauty?

konkurentów. Koreańskie nowości w Rossmannie czy Hebe demokratyzują luksus. Polskie marki muszą konkurować już nie tylko składem, ale przede wszystkim marketingiem wizualnym. Produkty wyglądają premium dzięki minimalistycznym opakowaniom, estetyce apteczno-dermatologicznej, składnikom aktywnym i narracji „rytuału”, ale ich ceny pozostają konkurencyjne wobec marek premium. Do tego dochodzi atrakcyjny storytelling składnikowy: glass skin, wąkrota azjatycka, fermenty, PDRN, śluz ślimaka, SPF, bariera hydrolipidowa.

To zjawisko ma swoją nazwę – masstige (mass + prestige), znane też jako accessible premium.

To zagrożenie dla P-Beauty, ponieważ polskie marki długo budowały przewagę na formule „dobra jakość za rozsądną cenę” – a teraz tę przestrzeń zajmuje konkurencja z silniejszym storytellingiem.

- Koreańskość w branży beauty nie odnosi się już tylko do kraju pochodzenia, ale oznacza rutynę pielęgnacyjną utożsamianą z jakością i skutecznością. Koreańska filozofia pielęgnacji twarzy w ostatnich latach bardzo mocno zakorzeniła się w Polsce i zmieniła zachowania konsumentów, a także wymusiła na producentach zmianę podejścia do tworzenia kosmetyków – komentuje raport Agnieszka Przybył, manager w OC&C Strategy Consultants. 

Kto stoi za boomem K-beauty w Polsce?

Liderem i weteranem importu marek azjatyckich do Polski jest firma Eurus, która wprowadziła na rynek i dystrybuuje w Hebe i Rossmannie marki takie jak Mediheal (ikona masek w płachcie), CLIV, PureHeals i SOQU.

Co istotne – Kimoco (Kimoco Beauty), marka aktualnie podbijająca Rossmanna liniami Glass Skin i szamponami, jest marką własną Eurusu. To strategiczny ruch: polski dystrybutor, bazując na latach doświadczeń z rynkiem koreańskim, stworzył brand skrojony pod europejskiego konsumenta – zakorzeniony w filozofii azjatyckiej pielęgnacji, ale zarządzany przez polski kapitał. Pokazuje to, jak P-Beauty zaczyna samo adaptować logikę K-beauty, by utrzymać konkurencyjność.

Najbardziej widoczny gracz K-Beauty w Polsce to Gabona, którego portfolio obejmuje kilkanaście koreańskich marek dostępnych w Hebe (One-Day‘s You, Hidehere, Velvety), DOZ i Super-Pharm (Atopalm, Zeroid, Real Barrier, Derma-B), Douglasie (Dr. Melaxin, Barulab, Real Barrier), a także w mniejszych drogeriach jak Bio Planet, Naturze i Dr. Max.

Inni importerzy to m.in. SkinCare – europejski oficjalny importer/dystrybutor marek Purederm, Farmstay, Bergamo czy Ottie. Z kolei AMGS Investment/Shibushi to główny dystrybutor koreańskich marek luksusowych i premium.

Nowy front: koncerny farmaceutyczne wchodzą w dermokosmetyki

Co ciekawe obecnie koreańskie firmy farmaceutyczne coraz aktywniej rozszerzają działalność produkując kosmetyki dermatologiczne. Sięgają po receptury inspirowane badaniami klinicznymi napędza wzrost segmentu dermokosmetyków w Korei i ich eksport.

Przedstawiciele firmy Dongkook Pharmaceutical, Daewoong Pharmaceutical wskazują wzrostowy trend i popyt na pielęgnację skóry opartą na badaniach naukowych jako kluczową szansę rozwoju dla całej branży. Producenci leków - Daewoong Pharmaceutical, Yuhan Corporation i Hanmi Science przekładają wyniki badań farmaceutycznych, opatentowane składniki i technologie na produkty kosmetyczne dostępne w masowej sprzedaży. Wykorzystują doświadczenie w pielęgnacji ran, badaniach nad czynnikami wzrostu i witaminami, by rozwijać własne linie – każda z tych firm ma już markę kosmetyczną dostępną na rynkach globalnych.

Zdaniem autorki: Co ekspansja K-Beauty oznacza dla rynku? 

Wzrost segmentu o ponad 60 proc. rocznie przy jednoczesnej ekspansji do kolejnych kanałów (marketplace‘y modowe, perfumerie selektywne) sugeruje, że walka o półkę pielęgnacyjną w najbliższych latach będzie się zaostrzać.

Produkty kosztują w drogeriach zwykle 50–130 zł za krem/serum, są droższe od wielu dobrych polskich produktów, ale są w zasięgu portfela przeciętnego klienta. Warto jednak podkreślić, że to nie jest puste pozycjonowanie, ponieważ marki koreańskie bazują na wysokich stężeniach cenionych składników (śluz ślimaka, centella asiatica, fermenty, woda ryżowa, peptydy), a azjatycka technologia formulacji jest uznawana za jedną z najbardziej zaawansowanych na świecie. 

K-beauty w Polsce przestaje być chwilową modą i staje się trwałym elementem struktury rynu. Dla polskich producentów i dystrybutorów kluczowym pytaniem nie jest, czy konkurować z K-beauty,  ale jak wykorzystać jej logikę– czego przykładem jest strategia Eurusu z marką własną Kimoco. 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
06.07.2026 00:33
Drogerie Rossmann odwiedza już 1,2 mln Polaków dziennie. Sieć notuje rekordowe wyniki, ale zdejmuje nogę z gazu
Rossmann otworzy mniej placówek w 2026 roku. Stawia na galerie handlowe i osiedlamat. prasowe Rossmann

Rossmann, największa sieć drogerii w Polsce, zanotował niemal dwucyfrowe wzrosty przychodów i zysku w 2025 r.. Przekroczył też historyczną barierę 2000 sklepów i ogłosił kontrolowane spowolnienie ekspansji. To sygnał dla konkurencji oraz partnerów, że nie musi już brać udziału w wyścigu o ilość placówek, a może postawić na jakość i optymalizację

Rossmann opublikował wyniki finansowe, którymi udowadnia, że choć rynek detaliczny w Polsce mierzy się z rosnącymi kosztami operacyjnymi i presją podatkową, można generować rekordowe zyski. W 2025 roku przychody netto ze sprzedaży wyniosły 16,52 mld zł (wzrost o ok. 10 proc. w stosunku do 15,02 mld zł w 2024 r. Zysk netto Rossmanna wzrósł o 8,4 proc. rok do roku do 1,589 mld zł. 

image

Ekspansja i technologia: Rossmann z rekordowym obrotem 16,6 mld euro oraz nową strategią IT i HR

Detalista ma ponad 1,93 mld zł nadwyżki z działalności operacyjnej  i na dzień bilansowy nie wykazał żadnych zobowiązań z tytułu kredytów. Mimo gigantycznej skali inwestycji, sieć sfinansowała wszystkie swoje projekty w 100 proc. ze środków własnych. 

Rossmann zwalnia tempo - otworzy mniej drogerii

Jednak lider polskiego rynku drogeryjnego w planach ma zwolnienie tempa ekspansji - Rossmann będzie otwierać mnie placówek niż do tej pory.  Po intensywnym 2025 r., w którym otworzono aż 175 nowych drogerii, plany na 2026 r. zakładają otwarcie ponad 150 placówek. To niewielka korekta Wskaźniki biznesowe pokazują, że machina finansowa Rossmanna działa na najwyższych obrotach i wciąż rośnie. Plany wydają się bowiem ambitne - sieć chce zagęścić obecność w galeriach i parkach handlowych oraz na osiedlach mieszkaniowych. 

image

Ciche godziny w Sephora. Czy ruch sieci w stronę osób z ADHD i neuroatypowych wywoła efekt domina?

Nie jest to jednak objaw zadyszki, a element przemyślanej strategii. Jak podkreśla prezes zarządu Rossmann Marcin Grabara, ambicją firmy jest to, by „każdy Polak miał Rossmanna blisko”. Zamiast ślepego wyścigu o liczbę placówek, środki inwestycyjne zostaną przekierowane na mdernizację obecnej sieci i zagęszczanie lokalne. 

Rossmann powiększa magazyn i zapowiada inwestycje w logistykę

Rossmann zapowiedział kontynuację szeroko zakrojonej rozbudowy regionalnego magazynu w Pyskowicach. Powiększenie tego obiektu ma kluczowe znaczenie dla partnerów B2B i dostawców – zapewni ono w pełni płynną obsługę logistyczną stale rosnącej sieci drogerii oraz obsłuży dynamicznie zwiększający się asortyment produktów. 

image

SPF już nie tylko na urlop. Rynek kosmetyków do opalania dynamicznie rośnie

Zarząd przewiduje, że 2026 r. ogólna sytuacja finansowa spółki utrzyma swój dotychczasowy, wysoce korzystny trend - czytamy w sprawozdaniu.

Więcej produktów z importu 

W zeszłym roku na półki wszytskich drogerii trafiłoi ok.16 000 nowych produktów, odpowiadając na światowe trendy (popyt na K-Beauty, preparaty SPF, mgiełki do ciała czy specjalistyczne produkty do pilęgnacji włosów) oraz rozwijając unikalne marki własne oraz produkty dostępne wyłącznie w Rossmannie. Co ciekawe, w strukturze zaopatrzenia wyraźnie wzrósł import towarów z krajów Unii Europejskiej oraz Azji.

Spółka zasiliła polski budżet kwotą ponad 393 mln zł z tytułu CIT oraz ponad 207,6 mln zł z tytułu podatku handlowego.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. lipiec 2026 15:20