StoryEditor
Drogerie
08.05.2026 09:58

Sephora traci przewagę w Chinach. Lokalny beauty zmienił rynek

Sephora ma problem w Chinach. Lokalny beauty rośnie / Shutterstock

Sephora stoi przed jednym z największych wyzwań na rynku chińskim od momentu wejścia do kraju niemal dwie dekady temu. Według analityków model biznesowy, który przez lata zapewniał marce przewagę, przestaje odpowiadać realiom lokalnego rynku beauty zdominowanego dziś przez cyfrowe marki krajowe i dynamiczny e-commerce.

W tym artykule przeczytasz:

  • Chiny — rynek, który zmienił się radykalnie
  • Cztery lata strat Sephory w Chinach, potrzeba zmian
  • Chińskie marki beauty przejęły inicjatywę
  • Konsument oczekuje dziś czegoś więcej niż luksusu
  • Sephora stawia na lokalne marki i produkty niszowe
  • Czy nowy partner uratuje biznes w Chinach?
  • Chiny pozostają kluczowym rynkiem dla Sephory

Chiny — rynek, który zmienił się radykalnie

Sephora weszła do Chin w 2005 roku, w czasie gdy konsumenci masowo poszukiwali luksusowych, zagranicznych produktów kosmetycznych. Od tego momentu lokalny rynek przeszedł jednak głęboką transformację.

Rosnąca siła chińskich marek beauty, rozwój sprzedaży online oraz zmiana zachowań konsumenckich sprawiły, że przewagi globalnych retailerów zaczęły stopniowo słabnąć.

Dziś udział lokalnych marek kosmetycznych w chińskim rynku przekracza już 60 proc.

Cztery lata strat Sephory w Chinach, potrzeba zmian

Jak wskazuje Bloomberg, chiński biznes Sephory notuje straty już czwarty rok z rzędu. Coraz częściej pojawiają się więc głosy, że dotychczasowy model współpracy z partnerem joint ventureShanghai Jahwa — wymaga zmiany.

Analitycy podkreślają, że rynek potrzebuje dziś partnera lepiej rozumiejącego lokalne trendy, pricing oraz mechanizmy sprzedaży cyfrowej.

image

Dzieci kupują anti-aging. Sephora musi się tłumaczyć

Chińskie marki beauty przejęły inicjatywę

Problemy Sephory wpisują się w szerszy trend wzrostu znaczenia rodzimych marek beauty w Chinach.

Firmy takie jak Proya Cosmetics, Shanghai Chicmax Cosmetic czy Giant Biogene szybciej dostosowały się do realiów rynku cyfrowego, inwestując w livestreaming, influencer marketing i sprzedaż na platformach takich jak Douyin.

W przypadku Proya nawet 90 proc. sprzedaży ma pochodzić z kanałów online.

Konsument oczekuje dziś czegoś więcej niż luksusu

Eksperci zwracają uwagę, że zmieniły się także motywacje zakupowe chińskich klientów.

Jeszcze kilka lat temu dużą rolę odgrywał patriotyzm konsumencki i moda na lokalne marki. Obecnie, w warunkach spowolnienia gospodarczego i kryzysu na rynku nieruchomości, konsumenci stali się bardziej pragmatyczni. Liczy się przede wszystkim relacja jakości do ceny, emocjonalna więź z marką oraz szybkość reagowania na trendy.

image

Imperium Proya. Jak chiński gigant C-beauty rzucił wyzwanie Seulowi

Sephora stawia na lokalne marki i produkty niszowe

W odpowiedzi na zmieniający się rynek Sephora China zaczęła mocniej rozwijać ofertę lokalnych brandów.

W ostatnich miesiącach retailer wprowadził do portfolio m.in. Florasis, Perfect Diary oraz Judydoll — popularne chińskie marki kierowane do młodszych konsumentów.

Firma podkreśla, że działania już zaczynają przynosić pierwsze efekty. Ruch w sklepach wzrósł w ubiegłym roku o 24 proc. rok do roku, a straty mają stopniowo się zmniejszać.

image

Estée Lauder podnosi prognozy, ale tnie zatrudnienie. Zapachy napędzają wzrost

Czy nowy partner uratuje biznes w Chinach?

CEO Sephory Guillaume Motte osobiście przejął nadzór nad operacjami w Chinach po wcześniejszej redukcji zatrudnienia.

Jednocześnie coraz częściej pojawiają się sugestie, że firma powinna postawić na nowego lokalnego partnera np. fundusz private equity lub gracza silnie związanego z e-commerce, który lepiej odnajduje się w realiach chińskiego rynku cyfrowego.

Chiny pozostają kluczowym rynkiem dla Sephory

Mimo trudności Chiny nadal pozostają jednym z najważniejszych rynków dla Sephory po Stanach Zjednoczonych.

Przed spowolnieniem z 2022 roku chiński biznes odpowiadał za około 15 proc. sprzedaży całej sieci beauty należącej do LVMH.

 

Źródło: Fashion Network

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
05.08.2026 11:49
Czy drogerie znów będą otwarte w niedziele? Związkowcy chcą rewolucji
Rossmann, Hebe i dm wrócą do niedziel? Jest nowa propozycja zmianShutterstock

Obowiązujące przepisy dotyczące handlu w niedziele coraz częściej wracają do publicznej debaty. Związkowa Alternatywa uważa, że obecny model nie spełnia swojej roli i proponuje całkowitą zmianę zasad. W praktyce mogłoby to oznaczać możliwość otwierania w niedziele także dużych drogerii, ale pod jednym warunkiem – pracownicy musieliby otrzymywać nawet 2,5 razy wyższe wynagrodzenie niż w dni powszednie.

W tym artykule przeczytasz:

  • Zakaz, który przestał działać?
  • Co oznaczałoby to dla drogerii?
  • Związkowcy proponują wyższe stawki zamiast zakazu
  • Nie tylko handel. Kto jeszcze powinien skorzystać ze zmian?

  • Na razie bez zmian w przepisach

Choć od wprowadzenia ograniczeń w handlu minęło już osiem lat, dyskusja na temat przyszłości niedziel handlowych nie cichnie. Tym razem głos zabrała Związkowa Alternatywa, która ocenia obowiązujące przepisy jako niespójne i wymagające gruntownej zmiany.

Zakaz, który przestał działać?

Zdaniem organizacji obecna ustawa nie realizuje celów, dla których została wprowadzona. Związkowcy zwracają uwagę, że w niedziele niehandlowe nadal działa wiele sklepów korzystających z licznych wyjątków przewidzianych w przepisach.

Według Związkowej Alternatywy zamknięte pozostają przede wszystkim największe sieci handlowe i galerie, natomiast funkcjonują mniejsze placówki, często prowadzone przez właścicieli lub członków ich rodzin.

Organizacja krytykuje również przepisy umożliwiające nieodpłatną pracę członków rodziny właściciela sklepu, które zostały wprowadzone w 2021 roku. W jej ocenie prowadzi to do nierównego traktowania przedsiębiorców i pracowników.

image

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

Co oznaczałoby to dla drogerii?

Choć stanowisko Związkowej Alternatywy odnosi się do całego handlu, dla branży beauty oznaczałoby przede wszystkim możliwość powrotu do niedzielnej działalności dużych sieci drogerii.

Obecnie sklepy takie jak Rossmann, Hebe, dm czy Super-Pharm pozostają zamknięte podczas większości niedziel niehandlowych, podczas gdy część mniejszych punktów sprzedaży funkcjonuje dzięki obowiązującym wyjątkom.

Ewentualna zmiana przepisów mogłaby więc ponownie otworzyć drogę do niedzielnej sprzedaży także dla największych graczy rynku drogeryjnego.

Związkowcy proponują wyższe stawki zamiast zakazu

Zamiast obecnego modelu Związkowa Alternatywa proponuje całkowite odejście od zakazu handlu i zastąpienie go znacznie wyższym wynagrodzeniem za pracę w niedziele.

Według organizacji każda godzina pracy w tym dniu powinna być wynagradzana 2,5 razy wyżej niż w dni powszednie.

Przy obecnej minimalnej stawce godzinowej oznaczałoby to wynagrodzenie na poziomie 78,50 złotych za godzinę, a minimalna płaca za ośmiogodzinną zmianę wyniosłaby 628 złotych.

Zdaniem autorów propozycji tylko te sklepy, które byłyby gotowe zaoferować pracownikom takie warunki, decydowałyby się na otwarcie w niedziele.

image

Niemiecki gigant goni Hebe. Rossmann bezpieczny na szczycie drogeryjnego podium

Nie tylko handel. Kto jeszcze powinien skorzystać ze zmian?

Organizacja podkreśla, że nowe zasady nie powinny dotyczyć wyłącznie sklepów. Według przedstawionej propozycji wyższe wynagrodzenia za pracę w niedziele powinny objąć również pracowników gastronomii, transportu, ochrony zdrowia, energetyki, policji czy pomocy społecznej.

Pracownik wykonujący obowiązki w niedzielę miałby jednocześnie otrzymywać dodatkowy dzień wolny w innym terminie.

Na razie bez zmian w przepisach

Związkowa Alternatywa przypomina, że obecny rząd zapowiadał rewizję przepisów dotyczących handlu w niedziele, jednak do tej pory nie przedstawiono konkretnych propozycji legislacyjnych ani nie rozpoczęto prac nad zmianą ustawy.

Oznacza to, że na razie sieci drogeryjne nadal muszą funkcjonować według obowiązujących zasad. Sama dyskusja pokazuje jednak, że temat niedzielnego handlu nie zniknął z agendy. Dla rynku drogeryjnego ewentualne otwarcie największych sieci w niedziele mogłoby oznaczać jedną z największych zmian organizacyjnych od czasu wejścia w życie ograniczeń w 2018 roku.

 

Źródło: Za.org.pl

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
04.08.2026 14:50
Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż
Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż fot. ShutterstockShutterstock.com

Największa sieć aptek i drogerii w Wielkiej Brytanii została wystawiona na sprzedaż. Sieć Boots miała dwóch potencjalnych nabywców, ale obie oferty nie doszły do skutku. Sycamore Partners rozważa debiut giełdowy sieci drogerii.

Próby przejęcia drogerii. Odrzucone oferty

Sycamore Partners wystawił na sprzedaż brytyjską sieć drogerii Boots. Dotychczasowe dwie oferty kupna zostały odrzucone. Pierwszą propozycję przejęcia złożyła kanadyjska rodzina miliarderów Westonów. 

Jak podaje brytyjski dziennik „The Times”, fundusz inwestycyjny Sycamore Partners odrzucił ofertę rodziny Westonów, która jest również udziałowcem AB Foods (właściciel sieci Primark) i właścicielem domu towarowego Fortnum & Mason. Propozycja nie została zaakceptowana, ponieważ nabywca obniżył wartość swojej propozycji. 

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Rodzina Westonów zmniejszyła swoją ofertę, ponieważ z procesu kupna Boots wycofała się notowana na giełdzie australijska grupa apteczna Sigma Healthcare. 

Przyszłość Boots pozostaje niepewna

Wycofanie się dwóch zainteresowanych kupnem drogerii komplikuje sytuację wokół Boots. Brytyjska sieć, posiadająca ponad 1800 sklepów w Wielkiej Brytanii, pozostaje przedmiotem zainteresowania potencjalnych inwestorów.

Po odrzuceniu oferty Westonów i wycofaniu się Sigma Healthcare plan sprzedaży drogerii Boots jest niepewny. W tej sytuacji inwestor Sycamore Partners rozważa wprowadzenie ponad 1800 brytyjskich sklepów na giełdę zamiast sprzedaży sieci inwestorowi. 

image

Marki beauty inwestują miliony w influencerów. Kampanie kosztują fortunę

Sieć drogerii w Wielkiej Brytanii

Boots UK to wiodąca w Wielkiej Brytanii sieć drogerii. W ofercie sklepów znajdziemy produkty z kategorii zdrowia, urody i farmacji. Marka działa na rynku brytyjskim od 175 lat.

Warto przypomnieć, że Boots przez lata zmieniało kierunek rozwoju. W roku 2024 firma cieła koszty, zamykała drogerie i apteki. Owczesny właściciel Walgreen Boots Alliance chciał znaleźć „roczne oszczędności kosztów” w wysokości 4,5 miliarda dolarów.

Następnie rok póżniej brytyjska sieć drogerii została przejęta orzez fundusz inwestycyjny Sycamore Partners. Transakcja była warta około 10 mld dolarów. Obecnie Boots może ponownie zmienić właściciela, firma została wystawiona na sprzedaż.

Firma posiada ponad 1800 placówek różnej wielkości: małe apteki oraz duże, w których można kupić produkty z zakresu zdrowia i urody. 

Powody sprzedaży Boots. Rosnąca sprzedaż

image

E-apteki zmieniają rynek beauty. Konsumenci wybierają wygodę i dyskrecję

Pomysł na sprzedaż brytyjskiej sieci drogerii pojawił się w momencie, gdy Boots poinformował o wzroście rocznej sprzedaży o 3,2 proc., do 7,5 mld funtów. Sprzedaż rośnie dzięki kosmetykom i lekom na odchudzanie. 

Boots jest rentowną siecią drogerii, od roku 2025 wprowadził do ofert 61 marek kosmetycznych i perfumeryjnych. Firma otworzyła również dwa sklepy oferujące wyłącznie produkty kosmetyczne – w Londynie i Bristolu.

Źródło: thisismoney.co.uk | retaildetail.eu

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. sierpień 2026 15:48