StoryEditor
Handel
11.03.2024 10:15

Strategiczne zmiany w Unilever. Marka Timotei ma w Polsce nowego wyłącznego dystrybutora.

Strategiczne zmiany w Unilever. Marka Timotei ma w Polsce nowego wyłącznego dystrybutora. / Materiał Partnera
Europe Distribution Group – globalny dostawca kosmetyków oraz środków do prania i sprzątania nawiązał właśnie współpracę z koncernem Unilever International, w ramach której uzyskał prawa do wyłącznej dystrybucji produktów do pielęgnacji włosów Timotei – jednej z wiodących marek w kategorii hair care o ponad 40-letniej historii.

Europe Distribution Group będzie odpowiedzialne za dystrybucję Timoteii na całym rynku polskim we wszystkich kanałach sprzedażowych i planuje rozpocząć sprzedaż produktów z dniem 01 kwietnia 2024.

„Decydując się na tę współpracę, realizujemy naszą strategię budowania oferty dystrybucyjnej opartej  na topowych brandach z wysokim poziomem znajomości marki wśród konsumentów. Kluczowy aspekt wyłączności daje nam możliwość budowania i rozszerzania dystrybucji na nowe kanały i formaty sprzedażowe. Timotei to kultowe produkty do pielęgnacji włosów, a naturalność i delikatność są najważniejszymi wartościami szamponów tej marki. Wysoka zawartość składników pochodzenia naturalnego, formuły zaspokajające kluczowe potrzeby różnych rodzajów włosów, wygodne, dostosowane do potrzeb konsumentów gramatury i szeroki wachlarz produktów dla wszystkich typów skóry głowy i włosów to bardzo atrakcyjna oferta dla naszych Klientów. Wierzymy w nasz wspólny sukces.” – mówi Weronika Wemberger Dyrektor Marketingu Europe Distribution Group.

 

To nie koniec planowanej szerszej współpracy między Unilever International a Europe Distribution Group. Trwają rozmowy o kolejnych markach, które już wkrótce wejdą do portfolio dostawcy.

Hybrydowy model biznesowy, który obejmuje nie tylko dystrybucję ale także projektowanie, wytwarzanie i kompleksowe zaplecze logistyczne dla oferty Europe Distribution Group charakteryzuje elastyczność w sposobie prowadzenia biznesu i doskonała znajomość rynku.  W niedługim czasie w ofercie dystrybucyjnej EDG pojawią się kolejne topowe marki Unilever i nowości produktowe dotąd nieobecne na naszym rynku.

 

„2023 rok był dla naszej organizacji rekordowy pod względem obrotowym – zyskując 45% wzrost rok do roku.

Uruchomiliśmy kolejny magazyn, który zwiększa nasze możliwości logistyczne do 15tys. palet.  Zwiększyliśmy zatrudnienie w działach marketingu, zakupów i sprzedaży. Wdrożyliśmy kilkadziesiąt nowych produktów. Oprócz współpracy dystrybucyjnej z topowymi producentami, którą konsekwentnie poszerzamy, nasze plany rozwojowe na ten rok są nadal ambitne. Zarówno jeśli chodzi o ofertę produktową - zakończyliśmy właśnie rebranding zakupionej w ubiegłym roku marki JELP, równolegle stworzyliśmy linię kosmetyków JELP Baby 0+ których wdrożenie zaplanowane jest wiosną tego roku w najpopularniejszej sieci drogeryjnej w Polsce. Finalizujemy kolejne kontrakty licencyjne, w ramach których już wkrótce na rynku pojawią się nowości kosmetyczne z postaciami najpopularniejszych na świecie bajek i seriali. W dalszym ciągu umacniamy się w kategoriach prania i płukania z takimi markami jak Der Waschkönig, Felce Azzurra, Kuschelweich” – mówi Krzysztof Górny CEO Europe Distribution Group

 

Naszym wyróżnikiem jest elastyczność i muszę podkreślić, że ma to mocne poparcie w naszej strategii. Jako jeden z największych dystrybutorów na rynku mamy szeroką ofertę produktów i kategorii, którą możemy w odpowiedni sposób dopasowywać i zarządzać. Dotyczy to zarówno segmentacji jak i szerokości oferty, niewielu jest partnerów, którzy mogą tak kompleksowo zaopatrzyć półkę chemii gospodarczej w środki do prania, płukania, sprzątania, zmywania a jednocześnie posiadają w swojej ofercie niezwykle bogate portfolio kosmetyków myjących i dodatków do kąpieli w topowych markach. Ponadto posiadamy duży know-how w swoich kategoriach, co powoduje, że klient może kształtować swoją ofertę w sposób przewidywalny i sprawdzony, bez eksperymentowania, co w dzisiejszych czasach wiąże się ze sporymi kosztami. Ze względu na efekt skali możemy oferować niezwykle konkurencyjne ceny, a dobrze skomunikowany system logistyczny zapewnia sprawne i kompleksowe dostawy. Wciąż doskonalimy te wszystkie obszary i widzimy, że nasi Klienci oraz partnerzy biznesowi to doceniają, dając nam możliwość rozszerzania współpracy, czego przykładem jest umowa z Unilever International.” –  dodaje Paweł Pietruszka Dyrektor Zarządzający Europe Distribution Group.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
13.03.2026 15:48
Ulta Beauty pod presją marż: celebryckie marki i ekspansja w cieniu rosnących kosztów marketingu
Ważnym krokiem w strategii Ulta było przejęcie brytyjskiej sieci Space NKUlta Beauty

Amerykański gigant sektora beauty, Ulta Beauty, opublikował prognozy finansowe na rok obrotowy 2026, które wywołały nerwową reakcję na giełdzie. Mimo solidnych przychodów, akcje spółki spadły o 8 proc. Powód? Rosnące koszty operacyjne sieci, agresywna walka o portfel klienta oraz konieczność bezprecedensowych wydatków na kampanie marketingowe z udziałem topowych celebrytów.

Finanse: sprzedaż rośnie, ale zyskowność pod znakiem zapytania

Amerykańska sieć drogeryjno-perfumeryjna Ulta Beauty zamknęła kwartał świąteczny wynikami powyżej oczekiwań sprzedażowych, jednak prognozy na nadchodzące 12 miesięcy studzą optymizm analityków.

  • marża operacyjna: odnotowano znaczący spadek do poziomu 12,2 proc. (w porównaniu do 14,8 proc. rok wcześniej).
  • EPS (zysk na akcję): prognoza na 2026 r. mieści się w przedziale 28,05-28,55 dol., co plasuje się poniżej konsensusu rynkowego (28,40 dol.).
  • wzrost sprzedaży porównywalnej (LFL): przewidywane wyhamowanie do poziomu 2,5-3,5 proc. (z 5,4 proc. w roku 2025).

Strategia, celebryci i segment premium 

Aby przyciągnąć młodszych i zamożniejszych konsumentów, Ulta postawiła na model celebrity-driven retail. Portfolio wzbogaciło się o głośne debiuty, takie jak linia pielęgnacyjna do włosów Cécred (Beyoncé) czy Fenty Skin Body (Rihanna). Kampanie świąteczne wspierane były przez ikony popkultury – Khloé Kardashian i Paris Hilton.

image

Space NK przejęte przez Ulta Beauty. Czy globalny wyścig zbrojeń w branży beauty przyspiesza?

Ta strategia ma pomóc w walce o klienta, który w dobie inflacji coraz ostrożniej dysponuje budżetem, priorytetyzując produkty pierwszej potrzeby kosztem dóbr luksusowych.

Konkurencja: atak na pozycję lidera

Ulta Beauty, choć pozostaje dominującym graczem specjalistycznym, musi mierzyć się z coraz silniejszą presją z trzech stron:

  • Mass-market: giganci tacy jak Target i Walmart agresywnie rozbudowują działy ubezpieczeń i urody, korzystając na fali popularności K-beauty.
  • Segment premium: Sephora (współpracująca z siecią Kohl’s) oraz Amazon skutecznie rywalizują o segment premium.
  • D2C: dynamiczne marki sprzedające bezpośrednio do konsumenta omijają tradycyjną dystrybucję, oferując konkurencyjne ceny.

Ekspansja międzynarodowa i koszty stałe

Ważnym krokiem w strategii Ulta było przejęcie brytyjskiej sieci Space NK. Wejście na rynek brytyjski to strategiczny ruch w stronę dywersyfikacji przychodów, jednak wiąże się z wysokimi kosztami operacyjnymi i inwestycjami w systemy wynagrodzeń, co w krótkim terminie obciąża wyniki finansowe.

Dla producentów i dostawców sytuacja Ulta Beauty jest sygnałem, że rynek staje się coraz bardziej „zatłoczony”. Kluczem do sukcesu w 2026 roku może stać się:

  • Optymalizacja kosztów marketingu: przy rosnących stawkach za współpracę z celebrytami, firmy będą szukać bardziej efektywnych kanałów dotarcia.
  • Innowacja produktowa: trendy takie jak K-beauty nadal redefiniują koszyki zakupowe w USA i Europie.
  • Uważne zarządzanie zapasami: w obliczu niestabilnych wydatków konsumenckich, efektywność logistyczna staje się krytyczna dla utrzymania marż.
Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
13.03.2026 15:01
Hebe stawia na polskie kosmetyki. Czy P-beauty stanie się nowym standardem pielęgnacji?
Eksperci podkreślają, że przewaga P-beauty nad globalnymi koncernami tkwi w tzw. agility – niezwykłej zwinności w reagowaniu na potrzeby konsumentówai

W świecie zdominowanym przez K-beauty i J-beauty na horyzoncie pojawia się nowy, solidny gracz: P-beauty. Sieć drogerii Hebe w swojej najnowszej kampanii stawia na rodzime marki, udowadniając, że polski sektor kosmetyczny nie tylko nadąża za światowymi trendami, ale w wielu obszarach – od biotechnologii po pielęgnację mikrobiomu – może stać się wyznacznikiem innowacji.

P-beauty jako odpowiedź na lokalne wyzwania rynkowe

Termin P-beauty (Polish Beauty) przestał być jedynie patriotycznym hasłem, a stał się konkretnym modelem biznesowym. W najnowszym odcinku formatu edukacyjnego „Urodomaniaczki by Hebe”, eksperci branżowi wskazują na kluczowy wyróżnik polskich marek: adaptację do specyficznych warunków klimatycznych Europy Środkowej.

Z perspektywy b2b to posunięcie strategiczne. Polscy producenci tworzą formuły z myślą o skórze narażonej na smog, zanieczyszczenia powietrza oraz drastyczne skoki temperatur. To podejście „uszyte na miarę” buduje u konsumentów wyższe zaufanie niż uniwersalne produkty globalnych koncernów, które nie zawsze uwzględniają lokalną specyfikę środowiskową.

Technologiczny skok polskich laboratoriów

Analiza oferty dostępnej w Hebe pokazuje, że polskie marki (m.in. BasicLab, Resibo, Moliv) przeszły długą drogę – od prostych składów naturalnych do zaawansowanych technologicznie preparatów.

Współczesne P-beauty opiera się na trzech filarach:

  • Nowoczesne formy retinoidów
  • Ochrona mikrobiomu
  • Patenty i unikalne ekstrakty

Synergia nauki i natury: model P-beauty w 2026 roku

Zjawisko P-beauty, promowane obecnie przez Hebe, redefiniuje również segment kosmetyków naturalnych. Polska branża kosmetyczna umiejętnie łączy tradycję z nauką. Produkty polskich to odpowiedź na rosnącą grupę świadomych konsumentów oraz osób z ukierunkowanymi problemami dermatologicznymi.

Z punktu widzenia detalisty, promocja P-beauty to ruch optymalizujący łańcuch dostaw i wspierający lokalną gospodarkę, co w dobie dbałości o standardy ESG (Environmental, Social, and Governance) ma niebagatelne znaczenie.

Hebe poprzez format „Urodomaniaczki" nie tylko edukuje, ale buduje autorytet polskiej kosmetologii. Dla dystrybutorów i partnerów biznesowych wniosek jest jasny: inwestycja w polskie marki to inwestycja w stabilność, innowację i rosnący popyt. P-beauty przestaje być lokalną ciekawostką – staje się solidną alternatywą dla marek azjatyckich, oferując zbliżoną zaawansowaną technologię, ale lepiej dopasowaną do potrzeb europejskiego konsumenta. W 2026 roku polskie marki w Hebe to już nie „tania alternatywa”, ale jakościowy i zaawansowany technologicznie wybór pierwszego kontaktu.

Polska jako europejski hub produkcji

Zjawisko P-beauty nie wzięło się znikąd i ma silne oparcie w liczbach. Polski sektor kosmetyczny to obecnie jedna z najbardziej dynamicznych gałęzi gospodarki, plasująca nasz kraj w ścisłej europejskiej czołówce (5. miejsce pod względem wartości rynku w UE). Polska stała się potężnym hubem produkcyjnym, a wartość eksportu polskich kosmetyków przekroczyła barierę 4,5 mld euro.

To właśnie to gigantyczne zaplecze produkcyjne pozwala rodzimym markom na inwestycje w R&D, które poziomem dorównują globalnym liderom, przy zachowaniu znacznie większej elastyczności cenowej.

image

P-beauty Made in Poland może osiągnąć sukces [ROCZNIK WK 2025/26]

Agility: przewaga operacyjna polskich marek

Eksperci podkreślają, że przewaga P-beauty nad globalnymi koncernami tkwi w tzw. agility – niezwykłej zwinności w reagowaniu na potrzeby konsumentów. Podczas gdy wielkie korporacje potrzebują lat na wdrożenie nowych formuł, polskie firmy potrafią wprowadzić zaawansowane innowacje (jak adapinoid czy żywe probiotyki) w zaledwie kilka miesięcy. Ta bliskość rynku i krótki „time-to-market” sprawiają, że polska pielęgnacja jest zawsze o krok przed masowymi trendami, oferując rozwiązania skincare, które realnie odpowiadają na bieżące problemy skórne, a nie tylko na globalne założenia marketingowe.

Globalny potencjał ekspansji: P-beauty nowym towarem eksportowym

Sukces P-beauty w sieciach takich jak Hebe to dopiero początek drogi. Strategiczne połączenie biotechnologii z transparentnością składów sprawia, że polskie kosmetyki mają realną szansę powtórzyć światowy sukces K-beauty. Już teraz polskie brandy są postrzegane na rynkach zachodnich oraz azjatyckich jako synonim wysokiej jakości i innowacyjności (tzw. quality for money). 

Inwestycja w P-beauty to zatem nie tylko wsparcie lokalnego rynku, ale udział w budowie nowej, globalnej kategorii luksusu, która redefiniuje pojęcie skutecznej pielęgnacji w XXI wieku.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. marzec 2026 12:35