StoryEditor
Rynek i trendy
20.02.2014 00:00

Kredka do rękawa, perfumy do kieszeni i na bazar

„Wchodzą grupy po kilka osób, pakują do plecaków towar za około 400 zł, a przyłapani śmieją się bezczelnie i pytają, co im zrobimy?”. Przypadek opisywany przez tego sprzedawcę najlepiej oddaje negatywne skutki podniesienia z 250 do 400 zł progu, od którego kradzież jest przestępstwem.

W efekcie dokonanej pod koniec ubiegłego roku nowelizacji prawa, złodziejowi przyłapanemu w sklepie na kradzieży produktów wartych mniej niż 400 zł, policja może co najwyżej wypisać mandat. W obliczu prawa jest to bowiem równie niegroźne przewinienie, co np. parkowanie w niedozwolonym miejscu lub przechodzenie przez ulicę na czerwonym świetle. – Prawodawcy w żaden sposób nie zabezpieczyli obywateli przed recydywistami, a jedynie podnieśli kwotę, do jakiej złodziej mogą niemal bezkarnie kraść – podsumowuje Waldemar Nowakowski, prezes Polskiej Izby Handlu (PIH), zdaniem którego każda kradzież, niezależnie od wartości, jest przestępstwem. Jak wyliczył PIH, średniej wielkości sklep spożywczy traci rocznie na kradzieżach od kilku do kilkunastu tysięcy zł. W 2011 roku w Polsce ukradziono w sumie produkty na kwotę 5,4 mld zł, co odpowiadało 1,4 proc. całościowej sprzedaży detalicznej. Skala zjawiska rośnie w tempie kilku procent rocznie (źródło: raport „Kradzież = Przestępstwo” Fundacji Polskiego Handlu, na podstawie Global Theft Barometer 2011), ale problem ten, przynajmniej na razie, o wiele bardziej dotyka sklepy spożywcze niż drogerie.
Bezdomni, uczennice, emerytki i żony biznesmenów
Piotr Dyrwal, prowadzący drogerię Uroda na rynku w Działdowie, mówi, że nie ma żadnego kłopotu z kradzieżami. Podobnie utrzymuje Anna Rabiczko, kierowniczka Drogerii PSS w Sokółce. Fakt, że nie są to duże miasta, liczące po około 20 tys. mieszkańców, na pewno ma tu znaczenie. Jednak bardziej kluczowa jest organizacja sali sprzedaży. W Działdowie 2/3 asortymentu podają ekspedientki zza lady, a w Sokółce niewiele mniej. U pozostałych naszych rozmówców, którzy prowadzą placówki samoobsługowe (ewentualnie z wyjątkiem perfum), straty spowodowane kradzieżami stały się nieodłączną częścią handlu.
Dotkliwie odczuwa je Drogeria Europejska III, działająca na terenie Galerii Krakowskiej. Tam kradzieże są zjawiskiem nagminnym, a bywa, że policja jest wzywana do placówki kilka razy w miesiącu. Wszystkie czynniki działają tam na korzyść złodziei – drogeria jest położona w pobliżu wejścia do Galerii, więc bezczelny złodziej może po prostu chwycić coś z półki i wybiec na zewnątrz, bez obawy, że będzie niepokojony przez ochronę galerii (ta interweniuje tylko na terenie obiektu). Opisywana placówka jest ponadto bardzo duża (ponad 400 mkw. powierzchni), panuje tam spory ruch, a stałych klientów praktycznie nie ma. – Często kradzione są konkretne produkty na zamówienie, w czym przodują bezdomni. Ci akurat mają utrudnione zadanie, bo ich łatwo rozpoznać i przypilnować, ale niejednokrotnie łapaliśmy młode dziewczyny, porządnie ubrane panie w średnim wieku, a nawet emerytki – opowiada Iwona Kępa, kierowniczka placówki. Nie istnieje coś takiego jak profil złodzieja, a kradzieży może dopuścić się każdy – twierdzą zgodnie nasi rozmówcy. Jarosław Oleszczuk, właściciel drogerii Laboo w Siedlcach, na potwierdzenie tych słów opowiada, jak złapał na gorącym uczynku żonę znanego w mieście przedsiębiorcy: – Pani przeprosiła i zapłaciła za wszystkie produkty. A miesiąc później zgłosiła się do nas, gdy poszukiwaliśmy sprzedawcy do pracy...
Złodzieje wyręczają ekspedientki w pracy
W krakowskiej placówce kradzieże zdarzają się regularnie, choć jest tam monitoring, pracownik ochrony, a droższe produkty zabezpiecza się elektronicznymi czipami. Niektórzy po prostu z tego procederu żyją i nie sposób odmówić racji Waldemarowi Nowakowskiemu, według którego nowe przepisy de facto powołały zawód „złodziej”. – U nas kradną, a potem próbują od razu sprzedać towar za pół ceny na bazarze – mówi Jolanta Sobańska, kierowniczka drogerii Kama w Kaliszu. Z wyspecjalizowanymi grupami złodziejek do czynienia miał także Jarosław Oleszczuk: – Przychodzą po 2-3 osoby, jedna obstawia wejście, druga zagaduje pracownice, a trzecia kradnie drogie towary na handel. Na dniach miałem parę złodziei. Młodzi, elegancko ubrani, uśmiechnięci. W trakcie rozmowy ze sprzedawcą wystarczyła chwila nieuwagi, by chłopak schował do kieszeni wodę marki Boss za 280 zł. Chwilę jeszcze postali, porozmawiali i grzecznie wyszli. Niestety o kradzieży dowiedziałem się po fakcie, przeglądając nagrania z monitoringu – opowiada.
Kierowniczka kaliskiej drogerii także ma podobny problem: – Towar trzeba ładnie ułożyć na półce i wyrównać. Złodzieje czasem robią to za nas, więc na pierwszy rzut oka braków nie widać – mówi. Często działają tak recydywiści. Marek Łaska, właściciel Kosmeterii Markos w Orzeszu, wspomina, jak na rozprawie dwójki złodziei przyłapanych na kradzieży cieni za
300 zł, dowiedział się, że był jedną z ich kilkunastu ofiar.

Pościg zakończony w zaspie

Z rozmów z detalistami wynika, że złodzieje w drogeriach nie są tak pomysłowi jak w sklepach spożywczych. Ci drudzy mają sposoby na oszukiwanie elektronicznych wag, potrafią nosić drugą parę spodni z zawiązanymi nogawkami, a jak działają w grupie, zagradzają obsłudze drogę wózkiem lub przekazują sobie na sali sprzedaży plecak z ukradzionymi fantami. – U mnie najczęściej podchodzą do szafy z kolorówką, rozglądają się i chowają rzeczy za pazuchę – relacjonuje Artur Rogula, właściciel drogerii Elraj we Włoszczowej. Jarosław Oleszczuk opowiada, że często jest tak, że złodziej wkłada produkt do koszyka i idzie za regał, skąd wychodzi już bez produktu. Ale zdarzają się też przypadki kradzieży zuchwałych. – Raz klientka przyłapana na chowaniu produktów do kieszeni, zaczęła uciekać. Była zima, a moja pracownica, tak jak stała, w klapkach, zaczęła ja gonić. I tak przez kilka ulic, aż w końcu ją dogoniła i powaliła w zaspę, i przyciągnęła za włosy – opowiada Oleszczuk.
Kierowniczka kaliskiej drogerii narzeka z kolei na jesienno-zimową porę, gdy klientki noszą grube kurtki i płaszcze. – U nas najczęściej giną maskary i pomadki, które łatwo schować np. w rękaw. Matki z wózkami potrafią włożyć coś pod kołderkę dziecka, a potem tłumaczą się, że nie mają ręki na koszyk. Innym razem starsza pani tłumaczyła, że nie mogła znaleźć koszyka, więc na chwilę włożyła rzeczy do torby. A już była przy wyjściu – mówi Jolanta Sobańska.
Kradną miliony, kochają księżniczki
Co najczęściej ginie w drogeriach? Wcale nie wody toaletowe i perfumy, które są zazwyczaj sprzedawane zza lady, obklejane czipami antykradzieżowymi, albo lepiej pilnowane przez obsługę. Marek Łaska z Orzesza mówi, że złodzieje upodobali sobie u niego testery z szafy makijażowej oraz cienie. Dobrze „schodzą” też pudry. U Artura Roguli są to tusze od 20 zł do 50 zł i kredki po 20-30 zł popularnych marek, takich jak Maybelline, Astor i L’Oréal. Ale złodzieje bynajmniej nie mają ulubionych brandów. – Najlepiej znika to, co aktualnie jest reklamowane w telewizji. Kobiety kradną maskary po 70 zł, ale również lakiery za 2,5 zł. Co innego mężczyźni. Ci się nie rozdrabniają, celują w perfumy po 200 zł i więcej. Jak kradną to miliony, jak kochają to księżniczki – śmieje się Jarosław Oleszczuk. W kaliskiej drogerii Kama najczęściej giną drobne rzeczy – maskary po 20-30 zł, pomadki, szampony i odżywki. Ale zdarzają się też próby kradzieży wód kosmetycznych za 40-50 zł czy kremów Dr Ireny Eris za ponad 100 zł.
Iwona Kępa z Krakowa dodaje, że są takie rzeczy jak np. tusze do rzęs, które „schodzą” zawsze i w każdej ilości. – Powodzeniem cieszą się też kosmetyki do ciała, pasty do zębów, a ostatnio preparaty marki Pupa za ponad 100 zł – relacjonuje kierowniczka.

Jest 400 zł, mogło być 1000 zł

Nasza rozmówczyni z krakowskiej drogerii zauważyła, że po zmianie przepisów przybyło zuchwałych złodziei, którzy nie boją się konsekwencji przyłapania na gorącym uczynku: – Wcześniej regularnie zdarzały się przekroczenia kwoty 250 zł, więc delikwent miał rozprawę i był wpisywany do Krajowego Rejestru Karnego. Znacznie trudniej jednorazowo nakraść za 400 zł – mówi. Jarosław Oleszczuk zauważa, że nowelizacja przepisów jest podwójnie szkodliwa: – Dla okazjonalnych złodziei, często kradnących drobiazgi, ta zmiana nie ma znaczenia. Dla zawodowców, którzy zrobili sobie źródło utrzymania z kradzieży, podniesienie kwoty powoduje, że mogą wykonać mniej pracy, żeby osiągnąć taki sam rezultat, jak przed zmianą przepisów. Artur Rogula mówi wprost, że prawo pisze się w Polsce dla złodziei: – To co rząd planował wcześniej, czyli podniesienie progu do 1000 zł, to była kompletna paranoja – stwierdza.
Mimo zmian przepisów, drogerie są na razie wyraźnie mniej poszkodowane niż sklepy spożywcze, notujące nawet kilkadziesiąt tys. zł rocznych strat z tytułu kradzieży. Jarosław Oleszczuk przez złodziei traci kilka tys. zł. Iwona Kępa z Krakowa nie chce doprecyzować, o jakich kwotach mowa, ale nie są one małe. Artur Rogula pół roku po przejściu na samoobsługę doliczył się braków asortymentowych na 4 tys. zł. Mimo to, ze zmiany jest zadowolony. Statystycznie po przejściu z systemu ladowego na samoobsługę, obroty placówki rosną o ponad 1/3. Jak twierdzi Rogula, nowy sposób sprzedaży wymagał wyrobienia nowych nawyków handlowych. Jakich? O tym, jak ze złodziejami radzą sobie nasi rozmówcy, napiszemy w kolejnym numerze. 
Sebastian Szczepaniak


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
21.07.2026 13:01
Pełne półki mimo wojny. Jak kryzys na Bliskim Wschodzie wpływa na rynek beauty?
Ulta Beauty w Dubai Mallwiadomoscikosmetyczne.pl

Jeszcze zanim światowe media zaczęły informować o zakłóceniach w transporcie przez Cieśninę Ormuz i rosnących kosztach surowców po eskalacji konfliktu między USA a Iranem, Dubaj żył swoim rytmem. W centrach handlowych trudno było dostrzec jakiekolwiek oznaki kryzysu. W Sephorze tłumy klientów testowały nowe zapachy, koreańskie kosmetyki zajmowały coraz więcej miejsca na półkach, a luksusowe marki prezentowały kolejne premiery. To właśnie ten kontrast najlepiej pokazuje specyfikę rynku beauty na Bliskim Wschodzie. Regionu, który jednocześnie pozostaje niezwykle odporny jako rynek konsumencki i wyjątkowo wrażliwy jako globalny węzeł logistyczny.

W tym artykule przeczytasz:

  • Wojna na Bliskim Wschodzie nie zatrzymała sprzedaży, ale uderzyła w zaplecze rynku
  • Nawet krem do twarzy zależy od ropy
  • Kiko, Shiseido i e.l.f. już liczą straty
  • Hermes zaliczył wielki spadek
  • Bliski Wschód wciąż pozostaje rynkiem, którego nikt nie chce stracić
  • Dubaj nadal jest witryną światowego beauty
  • Największy test dopiero przed branżą

Podczas pobytu w Dubaju odwiedziłam kilka największych drogerii i perfumerii. Pierwsze wrażenie? Gdyby nie doniesienia serwisów informacyjnych, trudno byłoby uwierzyć, że region znajduje się w centrum jednego z najpoważniejszych kryzysów geopolitycznych ostatnich lat.

Nie brakowało premier produktowych, półki były pełne, a konsumenci – zarówno mieszkańcy Emiratów, jak i turyści (choć w nieco mniej licznej grupie), nadal kupowali kosmetyki premium i luksusowe zapachy. To jednak tylko jedna strona medalu.

Wojna na Bliskim Wschodzie nie zatrzymała sprzedaży, ale uderzyła w zaplecze rynku

Konflikt między USA a Iranem nie zachwiał popytem na kosmetyki w Zatoce Perskiej, ale bardzo mocno wpłynął na funkcjonowanie całego łańcucha dostaw.

Jak opisuje Reuters, blokada Cieśniny Ormuz spowodowała gwałtowny wzrost kosztów transportu, wydłużenie czasu dostaw oraz problemy z dostępnością kontenerów. Dla branży kosmetycznej oznacza to wyższe ceny praktycznie każdego elementu produktu, od surowców po opakowania.

To szczególnie istotne, ponieważ przez Cieśninę Ormuz przebiega jeden z najważniejszych światowych szlaków transportowych.

 

image
Sephora w Dubai Mall
wiadomoscikosmetyczne.pl

 

Nawet krem do twarzy zależy od ropy

Na pierwszy rzut oka kosmetyki i geopolityka wydają się odległymi światami. W rzeczywistości są ze sobą silnie powiązane.

Wzrost cen ropy przekłada się bezpośrednio na ceny tworzyw sztucznych wykorzystywanych do produkcji opakowań kosmetycznych, takich jak PET, polipropylen czy polietylen. Drożeją również oleje roślinne stosowane w recepturach oraz aluminium wykorzystywane do produkcji opakowań.

Nawet jeśli konsument w Dubaju nadal widzi pełne półki, producent w Europie czy Azji płaci dziś znacznie więcej za wyprodukowanie tego samego kremu lub szamponu.

image

Zmiana zachowań konsumentów uderza w rynek beauty. Douglas obniża swe prognozy

Kiko, Shiseido i e.l.f. już liczą straty

Rosnące koszty nie są już jedynie teoretycznym zagrożeniem.

Portal Reuters podaje, że Kiko Milano szacuje dodatkowe wydatki logistyczne na około 1,5 mln euro w skali roku. Firma wskazuje przede wszystkim na opóźnienia dostaw oraz wzrost cen komponentów i opakowań.

Z kolei Shiseido uwzględniło już wpływ wojny na poziomie około 32 mln dolarów, natomiast e.l.f. Beauty spodziewa się kosztów rzędu 15–20 mln dolarów związanych z droższym transportem i paliwem.

 

image
Ulta Beauty w Dubai Mall
wiadomoscikosmetyczne.pl
image
Ulta Beauty
wiadomoscikosmetyczne.pl

 

Hermes zaliczył wielki spadek 

Parę miesięcy temu pisaliśmy na naszym portalu o pokaźnych spadkach wyników grupy LVMH, w tym marki Hermès . 

Spadek liczby turystów negatywnie wpłynął na sprzedaż w sklepach koncesyjnych na lotniskach oraz w regionie Bliskiego Wschodu. Jak tłumaczył wtedy dyrektor finansowy Eric du Halgouet – W styczniu i lutym odnotowaliśmy bardzo dobre, dwucyfrowe wzrosty, natomiast marzec przyniósł gwałtowne zatrzymanie sprzedaży – 

Dodał, że sprzedaż w luksusowych centrach handlowych w Dubaju i innych kluczowych lokalizacjach w regionie Zatoki spadła w marcu aż o 40 proc. (było to chwilę po eskalacji konfliktu). 

W całym kwartale sprzedaż na Bliskim Wschodzie spadła o 6 proc. (w ujęciu porównywalnym), do 160 mln euro, wobec 185 mln euro rok wcześniej. Choć region ten odpowiada jedynie za 4,4 proc. przychodów grupy, był najszybciej rosnącym rynkiem Hermès w 2025 roku.

 

image
Drogerie w Dubai Mall
wiadomoscikosmetyczne.pl
image
Tom Ford Beauty w Dubai Mall
wiadomoscikosmetyczne.pl

 

Bliski Wschód wciąż pozostaje rynkiem, którego nikt nie chce stracić

Paradoks polega na tym, że mimo napiętej sytuacji geopolitycznej region pozostaje jednym z najbardziej atrakcyjnych rynków beauty na świecie.

To właśnie tutaj sprzedaż luksusowych perfum należy do najwyższych globalnie, konsumenci są otwarci na innowacje, a segment premium rozwija się szybciej niż w wielu krajach Europy.

Producenci robią wszystko, aby utrzymać dostawy do regionu. Niektórzy przewożą towary drogą lotniczą, inni kierują je do portu w Dżuddzie w Arabii Saudyjskiej, skąd produkty transportowane są ciężarówkami zamiast przez porty Zatoki Perskiej.

To kosztowniejsze rozwiązania, ale dla wielu marek utrzymanie obecności na tym rynku jest ważniejsze niż krótkoterminowa rentowność.

image

Luksus pod presją. Hermès odczuwa skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie

Dubaj nadal jest witryną światowego beauty

Spacerując po dubajskich centrach handlowych trudno odnieść wrażenie, że branża znajduje się pod presją.

Na półkach widać praktycznie wszystkie najważniejsze światowe marki, od Diora i Chanel, przez Huda Beauty, aż po coraz liczniejsze marki koreańskie i niszowe brandy arabskie. Premier nie brakuje, ekspozycje są rozbudowane, a sklepy pozostają pełne klientów.

Dubaj nadal pełni rolę globalnego showroomu dla branży kosmetycznej. Marki nie mogą pozwolić sobie na ograniczenie swojej obecności właśnie tutaj.

Największy test dopiero przed branżą

Największym wyzwaniem nie jest dziś sam popyt, lecz odporność całego ekosystemu dostaw.

Jak podkreślają analitycy cytowani przez Reuters, jeśli zakłócenia transportowe utrzymają się dłużej, wyższe koszty będą stopniowo przenoszone na kolejne ogniwa łańcucha wartości m.in. producentów opakowań, fabryki kontraktowe, właścicieli marek i detalistów.

Na razie konsumenci w Dubaju niemal tego nie odczuwają. Jednak pełne półki w centrach handlowych nie oznaczają, że rynek funkcjonuje jak dawniej. Za kulisami branża beauty przechodzi dziś jeden z najpoważniejszych testów odporności od czasu pandemii. Konflikt pokazał, jak bardzo globalny przemysł kosmetyczny uzależniony jest od stabilnych szlaków handlowych i jak szybko wydarzenia geopolityczne mogą przełożyć się na koszt produkcji pozornie prostych produktów – od plastikowego słoiczka po gotowy krem. To lekcja, z której wnioski będą wyciągać nie tylko producenci, ale również retailerzy i inwestorzy planujący rozwój na jednym z najbardziej perspektywicznych rynków beauty świata.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
20.07.2026 23:06
Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty
Wybór i decyzje zakupowe kosmetyków pokolenia AlfaPatryk Makowiecki

Gen Alpha wykorzystuje internet, social media, AI i spersonalizowane rekomendacje do odkrywania kosmetyków, ale decyzje zakupowe nadal podejmuje w świecie rzeczywistym: w sklepie, w rozmowie z rodzicami i rówieśnikami oraz poprzez bezpośrednie testowanie produktów - wynika z raportu NielsenIQ i Ulta Beauty, „Smart Beauty”. Technologia nie wyeliminuje więc z rynku drogerii, ale musi zostać odpowiednio przez nie wykorzystana.

Pokolenie Alfa odkrywa świat kosmetyków i produktów beauty w internecie, ale weryfikuje swoje wybory w świecie rzeczywistym. Kanały cyfrowe pozwalają im znajdować nowości, śledzić trendy i poznawać produkty. Ale to bezpośredni kontakt z produktem pomaga im ocenić, co im odpowiada, co się sprawdza i czemu mogą zaufać.

Dane z raportu NielsenIQ i Ulta Beauty, „Smart Beauty, nowe trendy - personalizacja i Gen Alpha" wskazują na ścisły związek między tymi zachowaniami. Mimo że przedstawiciele pokolenia Alfa dorastali w świecie cyfrowym, w przypadku wielu kategorii kosmetycznych wciąż preferują zakupy stacjonarne. Powody są proste: chęć natychmiastowego zakupu oraz możliwość osobistego poznania produktu. Produkty beauty oddziałują na zmysły – kolor, zapach, konsystencję, opakowanie czy dopasowanie do skóry łatwiej ocenić na żywo.

Cyfrowe odkrywanie produktów rozpala więc ich zainteresowanie, ale sklep stacjonarny daje przedstawicielom pokolenia Alfa przestrzeń do podejmowania decyzji. Dla marek z branży beauty i wellness stanowi to szansę na połączenie tych etapów w jedną, płynną ścieżkę odkrywania produktów.

image
Wybór i decyzje zakupowe kosmetyków pokolenia Alfa
Patryk Makowiecki
image
Patryk Makowiecki

Gen Alpha jest konsumentem hybrydowym

Aż 78 proc. badanych przedstawicieli Gen Alpha odkrywa produkty beauty przez co najmniej jedno źródło internetowe, ale jednocześnie 77 proc. korzysta z potwierdzenia w świecie rzeczywistym: opinii rodziny i znajomych, wydarzeń lub wizyt w sklepach.

Najważniejsze źródła wiedzy o kosmetykach to:

  • rodzice lub opiekunowie – 55%
  • znajomi i rówieśnicy – 52%
  • social media – 51%
  • oglądanie i testowanie produktów w sklepie – 39%
  • filmy i tutoriale internetowe – 31%
  • wyszukiwarki – 25%
  • konkretni influencerzy – 15%
  • strony i aplikacje marek lub sklepów – 15%
  • narzędzia AI i czaty – 14%.


Social media są więc bardzo ważne, ale nie funkcjonują samodzielnie. Wpływ rodziców i rówieśników jest co najmniej równie silny.

- Nasze badania z obszaru „Smart Beauty” wskazują, że pokolenie Alfa otwiera się na sztuczną inteligencję i personalizację w sposób, który fundamentalnie zmienia metody odkrywania produktów oraz dokonywania zakupów w kategoriach beauty i wellness – a jednocześnie wciąż polega na sklepach stacjonarnych i rzeczywistych doświadczeniach, by poruszać się w tym segmencie rynku - powiedziała Kelly Mahoney, dyrektor ds. marketingu w Ulta Beauty. 

- Szczególnie istotne jest to, że technologia napędza większą eksplorację i zaangażowanie w kategorię beauty, sprawiając, że odkrywanie jest szybsze, bardziej trafne i inspirujące dla konsumentów Generacji Alfa - dodała.

image
Patryk Makowiecki
image
Jak pokolenie Alfa i nastoletni chlopcy korzystaja z narzedzi AI?
Patryk Makowiecki

Sklep nadal buduje pewność zakupu

Okazuje się konsumenci z pokolenia Alfa korzystający ze sztucznej inteligencji częściej niż osoby niekorzystające z AI odwiedzają sklepy stacjonarne, aby obejrzeć produkty i wypróbować je osobiście - odpowiednio 57% i 36%.. Zjawisko personalizacji staje się powszechne, ponieważ przedstawiciele pokolenia Alfa mają nie tylko praktyczną, ale także emocjonalną potrzebę odkrywania i wypróbowywania nowości, chcą wiedzieć jak się go używa i natychmiast go zabrać. 

Większość młodych konsumentów preferuje zakup kosmetyków stacjonarnie:

  • zapachy – 73%;
  • makijaż – 70%;
  • pielęgnacja skóry – 66%;
  • pielęgnacja włosów – 66%;
  • produkty do paznokci – 66%.

Wniosek? AI nie zmniejsza zatem znaczenia sklepu. Przeciwnie: może wzbudzać ciekawość, która prowadzi konsumenta do fizycznej drogerii.

 

Pokolenie Alfa i zakupy. Personalizacja staje się standardem

Z narzędzi personalizacyjnych podczas zakupów beauty korzysta już 73% badanych przedstawicieli Gen Alpha. Najczęściej są to:

  • dopasowane rekomendacje produktów – 35%;
  • wyniki wyszukiwania wspierane przez AI – 31%;
  • treści proponowane na podstawie zainteresowań – 29%
image
Jak pokolenie Alfa i nastoletni chlopcy korzystaja z narzedzi AI?
Patryk Makowiecki
image
Jak pokolenie Alfa i nastoletni chlopcy korzystaja z narzedzi AI?
Patryk Makowiecki

Najważniejsze powody korzystania z AI to odkrywanie produktów – 53%, próbowanie czegoś nowego – 45% oraz nauka używania kosmetyków – 42%.

Personalizacja ma nie tylko znaczenie praktyczne. Sprawia również, że odkrywanie beauty wydaje się bardziej angażujące, zabawne i dopasowane do użytkownika.

Chłopcy mogą stać się nową grupą wzrostu branży beauty

Nastoletni chłopcy stanowią istotny sygnał tego, co może nadejść w przyszłości. Wyróżniają się jako wcześni użytkownicy narzędzi AI w beauty. Z asystentów zakupowych AI korzysta z nich, wobec około 15% w pozostałych grupach Gen Alpha.

Autorzy raportu interpretują to jako możliwość stworzenia przez AI nowych punktów wejścia do kategorii dla konsumentów, którzy dotychczas byli z nią słabiej związani. Wg nich “personalizowane doradztwo może obniżyć próg wejścia, ułatwić poznanie produktów i ograniczyć niepewność”.

image
Jak pokolenie Alfa i nastoletni chlopcy korzystaja z narzedzi AI?
Patryk Makowiecki

Rodzice są strażnikami w wyborze kosmetyków

Aż 98% rodziców i opiekunów deklaruje aktywny udział w wyborze produktów beauty i personal care dla Gen Alpha. Są oni również uznawani za najbardziej pomocne źródło informacji – tak twierdzi 41% młodych respondentów, podczas gdy social media wskazuje 34% a znajomych 29%.

Dlatego sklepy stacjonarne muszą odpowiedzieć na dwie potrzeby: młodzież oczekuje szybkości i angażującego odkrywania produktów, a rodzice oczekują bezpieczeństwa, przejrzystości i odpowiedzialnego doradztwa.

Rodzice chcą przede wszystkim czytelnego oznakowania składników, produktów dopasowanych do wieku, wyodrębnionych stref oraz kompetentnej pomocy w sklepie.

image
Wybór i decyzje zakupowe kosmetyków pokolenia Alfa
Patryk Makowiecki

 „Konsument. Emocje. Technologie” -  klucz do sukcesu na Forum Branży Kosmetycznej 2026

Wnioski z raportu NIQ bezpośrednio korespondują z tematyką Forum Branży Kosmetycznej 2026, które odbędzie się 15 października 2026 jaką jest przyszłość konsumenta beauty, AI, social commerce, personalizację oraz rozwój handlu omnichannel.

Raport pokazuje, że przyszły konsument beauty nie oddziela świata cyfrowego od fizycznego. 

- Przedstawiciele pokolenia Alfa doskonale odnajdują się w realiach sztucznej inteligencji i personalizacji, jednak wykorzystują te narzędzia, by ułatwić sobie odkrywanie nowych rzeczy i budować pewność siebie – a nie po to, by zastąpić nimi doświadczenia płynące z wizyt w sklepach stacjonarnych - wskazuje  Jacqueline Flam Managing,  Director Beauty & Health at NIQ 

Dla Gen Alpha odkrycie produktu może rozpocząć się w mediach społecznościowych, zostać rozwinięte dzięki rekomendacji AI, a zakończyć testowaniem kosmetyku i zakupem w drogerii. W takim modelu AI i automatyzacja nie zastępują sklepu ani kontaktu z człowiekiem. Największą wartość przynoszą wtedy, gdy są częścią większego ekosystemu obejmującego sklep, aplikację, social media, doradców oraz wiarygodne informacje produktowe.

Wnioski te są również istotne dla dyskusji o TikTok Shop i social commerce. Social media należą do najważniejszych źródeł inspiracji kosmetycznych dla Gen Alpha, ale nie podejmują decyzji za konsumenta. Na ostateczny wybór wpływają także rodzice, rówieśnicy oraz możliwość bezpośredniego poznania produktu. Sama obecność marki na TikToku czy współpraca z influencerami nie wystarczy. 

Rola drogerii przyszłości

Sklep stacjonarny staje się miejscem podjęcia decyzji zainicjowanej w internecie. W modelu omnichannel fizyczna drogeria nie traci na znaczeniu, lecz otrzymuje nową funkcję: ma budować pewność, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa.

Personalizacja jest podstawowym oczekiwaniem młodych konsumentów.Marki i retailerzy powinni pamiętać, że musi być także odpowiedzialna i dopasowana do wieku użytkownika. Rekomendacje produktów, wyniki wyszukiwania wspierane przez AI i treści dopasowane do zainteresowań są już częścią ich ścieżki zakupowej. 

Raport NielsenIQ wskazuje również kierunek dla innowacji produktowych i komunikacyjnych. Potencjał wzrostu tkwi w rozwiązaniach dopasowanych do wieku, poziomu wiedzy oraz potrzeb nowych grup konsumentów. Przykładem są nastoletni chłopcy. Technologia może ułatwiać im wejście do kategorii beauty, tłumacząc funkcje produktów i pomagając znaleźć rozwiązania odpowiadające konkretnym potrzebom. Popularność asystentów AI wśród części Gen Alpha można wreszcie uznać za wczesny sygnał rozwoju agentic commerce. 

Raport NIQ, choć badania nie zostały przeprowadzone w Polsce, a wyłącznie w USA, rozwija hasło Forum „Konsument. Emocje. Technologie” o czwarty, niezbędny element: zaufanie.

Firma NielsenIQ będzie miała wystąpienie podczas Forum Branży Kosmetycznej  - State of beauty. Diagnoza 2030. 

Komentarz redakcji: 

Walka o uwagę i portfel klienta nie zostanie rozstrzygnięta przez jeden kanał sprzedaży. Przyszłość rynku beauty nie będzie oparta na dominacji technologii nad handlem tradycyjnym. Gen Alpha nie wybiera między AI a drogerią. Dlatego drogeria przyszłości nie powinna rywalizować z AI, TikTokiem czy social commerce.  Nową drogą wzrostu stanie się umiejętne połączenie AI, personalizacji i sklepu w jedno doświadczenie. O tym jak to zrobić, rozmawiać będą paneliści Forum Branży Kosmetycznej 2026. Serdecznie zapraszamy!

Źródło: IQNielsen Smart Beauty: AI, Personalization and the Gen Alpha Consumer. Badanie przeprowadzono wyłącznie w USA w dniach 27 kwietnia–8 maja 2026 r. Objęło 522 przedstawicieli Gen Alpha i 500 rodziców lub opiekunów

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
22. lipiec 2026 08:18