StoryEditor
Rynek i trendy
26.07.2013 00:00

W drogeriach klienci są obsługiwani najlepiej

Na rynku handlu detalicznego w Polsce 15 z 19 branż poprawiło swoje wyniki w zakresie poziomu obsługi klienta – wynika z danych firmy Daymaker, która zajmuje się doradztwem w dziedzinie obsługi klienta. Co ciekawe, najlepsze wyniki uzyskały drogerie, a zaraz po nich apteki.

W stosunku do ostatniego badania firmy Daymaker przeprowadzonego w roku 2012, rezultaty w zakresie poziomu obsługi w polskich sklepach poprawiły się obecnie o 10,6 punktu procentowego. W tym roku pod lupę wzięto 605 punktów sprzedaży należących do 121 sieci z 19 branż. Odnotowano poprawę we wszystkich obszarach – od witania klientów wchodzących do sklepu po działania sprzedażowe oraz zakończenie spotkania z klientem.
Poprawę wyników stwierdzono zwłaszcza w zakresie nawiązywania aktywnego kontaktu z klientem, zadawania pytań otwartych oraz proponowania konkretnego produktu. Jednak punkty sprzedaży detalicznej nadal osiągają kiepskie rezultaty jeśli chodzi o sprzedaż dodatkową oraz wpływanie na podjęcie przez klienta decyzji zakupowej. Tylko w co drugim sklepie klientom proponuje się wypróbowanie lub przetestowanie produktu, a w zaledwie co trzecim sprzedawca czy doradca pomaga przy podjęciu decyzji o zakupie.
Tym, którzy mają wątpliwości, czy w dobie nowoczesnego handlu i szerokiego dostępu do wszelkich informacji – gdy klient praktycznie sam bierze sobie z półki produkt, o którym wcześniej może wszystkiego dowiedzieć się z internetu – warto inwestować w dobrą obsługę klientów, podpowiadamy, że według badań Daymakera, firmy, które osiągnęły najlepsze wyniki pod względem obsługi klienta, mają sprzedaż wyższą
o 39 proc.
Praca w handlu w przyszłości będzie nobilitująca
Tymczasem z reguły w sklepach brakuje profesjonalizmu sprzedawcy i chęci zaangażowania się. To opinia Marka Maruszaka, prezesa drogerii Rossmann, którego „Gazeta Wyborcza” przepytała na okoliczność omawianych wyżej badań (Miączyński P., Kostrzewski L., Sprzedawca polski, „Gazeta Wyborcza”, 1 lipca 2013). – W Polsce nadal jest takie przeświadczenie, że praca w usługach, w sklepie, jest pracą gorszej kategorii. Tego nie ma w krajach zachodniej Europy. Pomału się do tego przyzwyczajamy. Praca w handlu w przyszłości będzie nobilitująca – twierdzi Maruszak. Kreśli też obraz idealnego sprzedawcy, który nie może się wstydzić, że pracuje w sklepie. Musi być dobrze wychowany. Mówić dzień dobry, do widzenia. Znakomicie byłoby, gdyby potrafił jeszcze porozmawiać na jakiś temat, pożartować ze stałym klientem, którego widzi codziennie.
Prezes Rossmanna przyznaje przy okazji w rozmowie z „Wyborczą”, że o ile w tanim sieciowym sklepie, np. odzieżowym, on sam nie oczekuje żadnej obsługi, bo liczy się, żeby cena była dobrze wyeksponowana, produkt był w miarę dobrej jakości, a na półkach był porządek, to w sklepie z wyższej półki oczekuje doradztwa i kultury. Zwraca jednak uwagę, że sprzedawca musi umieć wyważyć swoje podejście, aby klient miał pewną swobodę. – Nie można go zagłaskać na śmierć, a jednocześnie trzeba z nim umiejętnie porozmawiać
 – wyjaśnia.

Jeszcze trudno o satysfakcję

Jaka jest jednak polska rzeczywistość dwóch  milionów osób pracujących w handlu? Odpowiedzi na to pytanie poszukiwała firma Data Solutions, dla której badanie zrobiła TNS Polska. Przeciętne zarobki sprzedawcy to pensja minimalna, albo w najlepszym razie niewiele ponad 1,6 tys. zł brutto, czyli niecałe 1,2 tys. na rękę. Z reguły jest to osoba (statycznie zamężna kobieta przed czterdziestką, ze średnim lub podstawowym wykształceniem), która poza pracą zajmuje się domem, rodziną, ogląda telewizję, słucha radia, spotyka się ze znajomymi. Nie chodzi do teatru czy restauracji. I choć jest zadowolona z pracy (94 proc. ankietowanych) ze względy na kontakt z ludźmi i stały dochód, to trudno mówić tutaj o satysfakcji zawodowej (dotyczy ona tylko 8 proc. przebadanych sprzedawców).
Dla nas, i mamy nadzieję, że dla całej branży kosmetycznej, dobrą informacją będzie z pewnością ta, że najlepsze wyniki w badaniu obsługi klienta uzyskały drogerie, wyprzedzając nawet apteki. Mamy nadzieję, że osoby sprzedające kosmetyki doświadczają przyjemności, mogąc proponować swoim klientom najlepsze dla nich produkty i że nie dotyczy to tylko osób pracujących w najlepiej ocenionej sieci ze wszystkich przebadanych, którą okazał się Douglas.
Anna Zawadzka-Szewczyk


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
06.08.2026 13:30
Chanel wyraźnie wyprzedza konkurencję. Beauty napędza wzrost francuskiego giganta
Perfumy i kosmetyki ciągną wyniki Chanel. Marka rośnie szybciej niż rywaleInstagram

Chanel ma za sobą wyjątkowo udane pierwsze półrocze 2026 roku. Według informacji Bloomberga, przychody grupy wzrosły porównywalnie o około 16 proc., wyraźnie wyprzedzając największych konkurentów z sektora dóbr luksusowych. Jednym z filarów tego wyniku pozostaje segment beauty, który zanotował około 8-procentowy wzrost sprzedaży.

W tym artykule przeczytasz:

  • Beauty odpowiada już za jedną czwartą biznesu Chanel
  • Chanel rośnie szybciej niż LVMH i Hermès
  • Wszystkie regiony na plusie
  • Luksus zwalnia, ale kosmetyki pozostają odporne
  • Chanel nie komentuje wyników

W czasie gdy wiele luksusowych marek odczuwa spowolnienie popytu, Chanel pokazuje, że kosmetyki i perfumy pozostają jedną z najbardziej odpornych kategorii w całym segmencie premium.

Beauty odpowiada już za jedną czwartą biznesu Chanel

Jak podaje Bloomberg, dział perfum i kosmetyków Chanel zwiększył sprzedaż o około 8 proc. w pierwszej połowie 2026 roku. Segment odpowiada obecnie za około jedną czwartą przychodów całej grupy i pozostaje jednym z trzech strategicznych filarów biznesu, obok mody oraz zegarków i biżuterii.

To kolejny sygnał pokazujący, że mimo ostrożniejszych wydatków konsumentów na dobra luksusowe, kosmetyki premium nadal utrzymują wysoką dynamikę sprzedaży.

image

Puig zwiększa sprzedaż. Perfumy i Charlotte Tilbury napędzają wzrost

Chanel rośnie szybciej niż LVMH i Hermès

Według informacji Reuters, porównywalna sprzedaż całej grupy Chanel wzrosła w pierwszym półroczu o około 16 proc. Wynik ten wyraźnie przewyższa tempo wzrostu największych konkurentów, takich jak LVMH czy Hermès, których ostatnie kwartalne rezultaty były znacznie bardziej umiarkowane.

Na dobre wyniki wpłynęły przede wszystkim nowe kolekcje autorstwa Matthieu Blazy‘ego, który objął funkcję dyrektora kreatywnego marki. Jego pierwsze projekty trafiły do butików w marcu i spotkały się z bardzo dobrym przyjęciem klientów.

Wszystkie regiony na plusie

Silny wzrost sprzedaży Chanel odnotował we wszystkich najważniejszych regionach świata.

Szczególnie dobre wyniki przyniosły Stany Zjednoczone, gdzie sprzedaż wzrosła o ponad 25 proc. Na plusie znalazły się również Chiny oraz Bliski Wschód – rynki, które w ostatnich kwartałach pozostawały pod szczególną obserwacją inwestorów z uwagi na zmienną sytuację gospodarczą i geopolityczną.

Jeszcze szybciej niż moda rozwijał się segment zegarków i biżuterii, którego sprzedaż zwiększyła się o około 35 proc.

image

Najbardziej pożądani pracodawcy w branży beauty. L‘Oréal, Dior i Charlotte Tilbury na czele rankingu BoF

Luksus zwalnia, ale kosmetyki pozostają odporne

Wyniki Chanel wpisują się w szerszy trend widoczny na rynku dóbr luksusowych. W ostatnich miesiącach wiele firm sygnalizowało spowolnienie sprzedaży w segmencie mody i akcesoriów, jednak kosmetyki oraz perfumy nadal utrzymują relatywnie wysoką dynamikę wzrostu.

Rosnące zainteresowanie zapachami premium oraz kosmetykami z najwyższej półki sprawia, że dla wielu luksusowych domów mody segment beauty staje się jednym z najważniejszych motorów rozwoju. Podobne zjawisko obserwowane jest również w przypadku takich grup jak L‘Oréal Luxe, Puig czy LVMH.

Chanel nie komentuje wyników

Chanel, jako spółka prywatna, publikuje oficjalne wyniki finansowe jedynie raz w roku i odmówił komentarza do informacji opublikowanych przez Bloomberga i Reutersa.

W maju firma podała, że jej przychody za 2025 rok wzrosły o 2 proc., osiągając 19,3 mld dolarów. Dane dotyczące pierwszego półrocza 2026 sugerują jednak, że bieżący rok może okazać się dla francuskiego domu mody znacznie lepszy – zwłaszcza dzięki sile segmentu beauty oraz udanemu odświeżeniu oferty modowej.

 

Źródło: Bloomberg, Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
04.08.2026 14:50
Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż
Niepewna sytuacja brytyjskiej drogerii. Boots UK na sprzedaż fot. ShutterstockShutterstock.com

Największa sieć aptek i drogerii w Wielkiej Brytanii została wystawiona na sprzedaż. Sieć Boots miała dwóch potencjalnych nabywców, ale obie oferty nie doszły do skutku. Sycamore Partners rozważa debiut giełdowy sieci drogerii.

Próby przejęcia drogerii. Odrzucone oferty

Sycamore Partners wystawił na sprzedaż brytyjską sieć drogerii Boots. Dotychczasowe dwie oferty kupna zostały odrzucone. Pierwszą propozycję przejęcia złożyła kanadyjska rodzina miliarderów Westonów. 

Jak podaje brytyjski dziennik „The Times”, fundusz inwestycyjny Sycamore Partners odrzucił ofertę rodziny Westonów, która jest również udziałowcem AB Foods (właściciel sieci Primark) i właścicielem domu towarowego Fortnum & Mason. Propozycja nie została zaakceptowana, ponieważ nabywca obniżył wartość swojej propozycji. 

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Rodzina Westonów zmniejszyła swoją ofertę, ponieważ z procesu kupna Boots wycofała się notowana na giełdzie australijska grupa apteczna Sigma Healthcare. 

Przyszłość Boots pozostaje niepewna

Wycofanie się dwóch zainteresowanych kupnem drogerii komplikuje sytuację wokół Boots. Brytyjska sieć, posiadająca ponad 1800 sklepów w Wielkiej Brytanii, pozostaje przedmiotem zainteresowania potencjalnych inwestorów.

Po odrzuceniu oferty Westonów i wycofaniu się Sigma Healthcare plan sprzedaży drogerii Boots jest niepewny. W tej sytuacji inwestor Sycamore Partners rozważa wprowadzenie ponad 1800 brytyjskich sklepów na giełdę zamiast sprzedaży sieci inwestorowi. 

image

Marki beauty inwestują miliony w influencerów. Kampanie kosztują fortunę

Sieć drogerii w Wielkiej Brytanii

Boots UK to wiodąca w Wielkiej Brytanii sieć drogerii. W ofercie sklepów znajdziemy produkty z kategorii zdrowia, urody i farmacji. Marka działa na rynku brytyjskim od 175 lat.

Warto przypomnieć, że Boots przez lata zmieniało kierunek rozwoju. W roku 2024 firma cieła koszty, zamykała drogerie i apteki. Owczesny właściciel Walgreen Boots Alliance chciał znaleźć „roczne oszczędności kosztów” w wysokości 4,5 miliarda dolarów.

Następnie rok póżniej brytyjska sieć drogerii została przejęta orzez fundusz inwestycyjny Sycamore Partners. Transakcja była warta około 10 mld dolarów. Obecnie Boots może ponownie zmienić właściciela, firma została wystawiona na sprzedaż.

Firma posiada ponad 1800 placówek różnej wielkości: małe apteki oraz duże, w których można kupić produkty z zakresu zdrowia i urody. 

Powody sprzedaży Boots. Rosnąca sprzedaż

image

E-apteki zmieniają rynek beauty. Konsumenci wybierają wygodę i dyskrecję

Pomysł na sprzedaż brytyjskiej sieci drogerii pojawił się w momencie, gdy Boots poinformował o wzroście rocznej sprzedaży o 3,2 proc., do 7,5 mld funtów. Sprzedaż rośnie dzięki kosmetykom i lekom na odchudzanie. 

Boots jest rentowną siecią drogerii, od roku 2025 wprowadził do ofert 61 marek kosmetycznych i perfumeryjnych. Firma otworzyła również dwa sklepy oferujące wyłącznie produkty kosmetyczne – w Londynie i Bristolu.

Źródło: thisismoney.co.uk | retaildetail.eu

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
06. sierpień 2026 14:10