StoryEditor
Twarz
19.09.2022 00:00

Kosmetyki wegańskie. Co warto o nich wiedzieć?

Określenia: wegański, naturalny, bio, cruelty free – to nie synonimy. Agnieszka Śliwa i Małgorzata Krzemińska, twórczynie marki Vegaya, stworzonej dla Kontigo, wyjaśniają czym różnią się kosmetyki wegańskie od innych i co to w ogóle oznacza, że dany produkt jest wegański.

Wegański styl życia zyskuje na popularności. Rośnie liczba restauracji oferujących bezmięsne menu. W sklepach coraz łatwiej znaleźć roślinne zamienniki mięsa. Także branża kosmetyczna zaczyna dbać o osoby, które nie chcą używać substancji pochodzenia odzwierzęcego. Czym jednak dokładnie są, a czym zdecydowanie nie są, wegańskie kosmetyki?

Kosmetyki wegańskie i kosmetyki naturalne to nie to samo

Określenia: kosmetyki wegańskie, bio, naturalne czy nietestowane na zwierzętach nie są synonimami. Każda z tych kategorii opisuje inne cechy produktów i choć często występują one wspólnie, wcale nie musi tak być. Czym więc różnią się kosmetyki wegańskie od naturalnych?

– Wegańskie produkty kosmetyczne nie zawierają żadnych substancji pochodzenia zwierzęcego, a więc np. często stosowanych: lanoliny, miodu czy wosku pszczelego. Nie oznacza to jednak, że muszą być one wyłącznie naturalne – w składzie takich kosmetyków mogą znajdować się substancje, które nie mają naturalnego pochodzenia i jest to całkowicie dopuszczalne. Jedynym warunkiem, aby kosmetyk mógł zostać uznany za wegański, jest jego skład – tłumaczą Agnieszka Śliwa i Małgorzata Krzemińska, które dla sieci Kontigo stworzyły markę Vegaya.

Wśród naturalnych substancji znajdziemy chociażby wspomniany już miód lub wosk pszczeli, które są pochodzenia odzwierzęcego, dlatego nie mogą być uznane za wegańskie. Na rynku znaleźć można jednak wiele produktów, które spełniają jednocześnie oba kryteria.

Kosmetyki wegańskie nie zawsze są antyalergiczne

Kolejny mit, który często powielany jest w kontekście kosmetyków wegańskich to ich rzekoma hipoalergiczność. Wegański skład nie gwarantuje jednak, że uczulenie nie wystąpi. 

– Wiele osób myśli, że kosmetyki zawierające substancje naturalne lub wegańskie automatycznie są też antyalergiczne. Jest to duży błąd. Reakcja uczuleniowa może pojawić się u nas w kontakcie z każdą substancją, czasami nawet po latach, a samo oznaczenie kosmetyku jako niepowodującego alergii poświadcza, że w składzie nie znajdują się substancje z listy najpopularniejszych alergenów. Naturalny lub wegański skład nie jest żadnym zabezpieczeniem uczulenie wciąż może wystąpić – komentują twórczynie marki Vegaya.

Osoby, które zmagają się z uporczywymi alergiami skórnymi powinny więc raczej zrobić odpowiednie badania, aby dowiedzieć się, których substancji ich organizm nie toleruje.  

Czy wegańskie = droższe?

W umysłach wielu konsumentek kosmetyki wegańskie postrzegane są jako droższe niż te konwencjonalne. Okazuje się jednak, że, tak jak w przypadku każdej innej kategorii produktów, możemy tu znaleźć marki droższe i tańsze, a cena  zależy od bardzo wielu czynników.

– To, jak kształtuje się ostateczna cena danego produktu nigdy nie wynika z jednej kwestii, a kształtują ją m.in. czynniki takie jak korzystanie z certyfikowanych składników czy koszt opakowania. Przykładowo, szkło będzie droższe niż plastik, ale jest bardziej ekologiczne i można je ponownie przetwarzać niemal w nieskończoność. Sam fakt, że dany kosmetyk jest wegański, nie ma więc znaczenia, liczy się cena surowców, produkcji czy właśnie opakowania – informują Agnieszka i Małgorzata.

Czy kosmetyki wegańskie są bezpieczniejsze niż tradycyjne?

Ze względu na powszechne utożsamianie kosmetyków wegańskich z naturalnymi, przylgnęła do nich łatka produktów bezpieczniejszych niż kosmetyki konwencjonalne. Nie jest to jednak prawdziwe twierdzenie, zarówno w przypadku produktów niezawierających substancji odzwierzęcych, jak i tych w 100 proc. pochodzących z natury.

– Przepisy unijne bardzo dokładnie określają, jakie substancje i w jakim stężeniu mogą znaleźć się w kosmetykach. Nie ma tutaj znaczenia, czy chodzi o produkty naturalne, wegańskie czy też tradycyjne. Aby wprowadzić je do obrotu, wszystkie muszą spełniać wymogi, a co za tym idzie – są bezpieczne. Obawy o bezpieczeństwo wynikają zazwyczaj z lęku przed tzw. chemią” w kosmetykach, jednak substancje pochodzące z laboratorium są bardzo dokładnie badane – uspokajają ekspertki.

U kogo więc sprawdzą się kosmetyki wegańskie? U wszystkich, a przede wszystkim u wegetarian, wegan i innych osób, które nie chcą przyczyniać się do krzywdy zwierząt.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.06.2026 15:31
Brytyjski urząd zakazuje reklamy maski LED. Beauty Pie nie obroniło obietnic o redukcji zmarszczek
Zdjęcie poglądoweshutterstock

Brytyjski Urząd ds. Standardów Reklamy podważył naukowe podstawy kampanii marketingowej znanej marki kosmetycznej. Urzędnicy uznali, że deklaracje o spektakularnym działaniu przeciwstarzeniowym urządzenia nie mają odzwierciedlenia w faktach. Konsumenci nie mogą bezkrytycznie wierzyć w zapewnienia o skuteczności popartej testami.

Urzędnicy wykryli luki w badaniach

Firma Beauty Pie promowała swoją maskę C-Wave Facial LED Treatment Mask w londyńskim metrze za pomocą chwytliwych haseł. Reklamy zapewniały klientów, że sprzęt posiada klinicznie udowodnione działanie redukujące zmarszczki w cztery tygodnie. Sprawa trafiła do urzędu regulacyjnego po złożeniu oficjalnej skargi, która kwestionowała rzetelność tych zapewnień.

Przedsiębiorstwo próbowało bronić swoich racji i przedstawiło dokumentację mającą potwierdzić deklarowane efekty. Analiza objęła dwa badania kliniczne dotyczące bezpośrednio promowanego produktu oraz sześć analiz związanych ogólnie z technologią światła LED. Urzędnicy drobiazgowo zweryfikowali te materiały i uznali, że nie stanowią one wiarygodnego dowodu.

Jak donosi Global Cosmetics News, testy laboratoryjne wykonane na zlecenie producenta miały ogromne wady metodologiczne. Eksperymenty przeprowadzono bowiem na zbyt małej grupie uczestników, co uniemożliwia wyciągnięcie obiektywnych wniosków. W procedurach zabrakło także podstawowych elementów, takich jak grupy kontrolne oraz tak zwane ślepe próby.

Technologia LED pod lupą

Urząd regulacyjny zakwestionował również posiłkowanie się zewnętrznymi opracowaniami naukowymi. Publikacje te opisywały zupełnie inne urządzenia, które charakteryzowały się odmiennymi protokołami zabiegowymi i parametrami technicznymi. Z tego powodu dokumenty nie mogły poświadczać skuteczności konkretnego modelu sprzedawanego przez Beauty Pie.

W efekcie brytyjski organ wydał oficjalny zakaz dalszego rozpowszechniania reklamy w dotychczasowej formie. Warto przy tym wspomnieć, że marka nie zdołała udowodnić, że regularne używanie maski przynosi obiecane rezultaty w niespełna miesiąc. Sprawa ta pokazuje, że deklaracje o charakterze medycznym wymagają bezdyskusyjnych dowodów.

Wypada zauważyć, że rynek urządzeń do domowej pielęgnacji twarzy przeżywa obecnie ogromny wzrost. Konsumenci chętnie kupują gadżety, które mają zastąpić kosztowne wizyty w gabinetach kosmetycznych. Producenci prześcigają się w tworzeniu haseł, jednak ta sytuacja wyraźnie pokazuje, że granica między informacją a manipulacją bywa bardzo cienka.

Co decyzja oznacza dla rynku?

Nowe orzeczenie zaostrza kryteria, jakie muszą spełniać firmy kosmetyczne działające w Europie. Przedsiębiorstwa medycyny estetycznej i retailu powinny z dużą ostrożnością podchodzić do publikowania wyników własnych testów konsumenckich. Puste obietnice marketingowe stają się bowiem powodem dotkliwych kryzysów wizerunkowych i prawnych.

Eksperci podkreślają, że nowoczesny handel wymaga od podmiotów stuprocentowej transparentności. Klienci stają się coraz bardziej świadomi i potrafią samodzielnie weryfikować składy czy certyfikaty sprzętu. Urzędy antymonopolowe na całym świecie będą teraz dokładniej przyglądać się segmentowi beauty.

Źródło: Global Cosmetics News

Zobacz także:

image

Brytyjska fala innowacji. Nowe marki z UK pukają do drzwi polskich sieci handlowych

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
03.06.2026 11:52
CEO Summer Fridays odchodzi po pięciu latach. Marka szuka nowego lidera
CEO Summer Fridays odchodziFacebook

John Heffner, CEO marki Summer Fridays, przechodzi na emeryturę po ponad 40 latach pracy w branży beauty i FMCG. Firma poinformowała, że menedżer pozostanie na stanowisku do czasu wyłonienia nowego prezesa, a następnie obejmie rolę doradczą.

W tym artykule przeczytasz:

  • Summer Fridays rozkwitło pod opieką Heffnera
  • Kto przejmie stery jednej z najgłośniejszych marek skincare?
  • Weteran branży beauty kończy karierę

To ważny moment dla jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek skincare budowanych w modelu influencer-founded brand. Summer Fridays, założone w 2018 roku przez Lauren Ireland i Mariannę Hewitt, w ostatnich latach dynamicznie rosło zarówno w retailu, jak i na rynkach międzynarodowych.

Summer Fridays rozkwitło pod opieką Heffnera

John Heffner objął stanowisko CEO Summer Fridays w 2020 roku. W czasie jego kadencji marka znacząco rozszerzyła dystrybucję, rozwijała portfolio produktowe oraz pozyskała inwestora strategicznego – fundusz TSG Consumer, który zainwestował w brand w 2024 roku.

Heffner odpowiadał również za rozwój współprac retailowych i ekspansję międzynarodową marki, która z internetowego skincare brandu współtworzonego przez influencerki przekształciła się w globalnego gracza premium beauty.

– Najlepsze marki nigdy nie są o jednej osobie. Tworzą je założyciele, zespół, produkty i społeczność, która w nie wierzy – podkreślił Heffner w oficjalnym komunikacie.

image

Marc Chaya, współzałożyciel Maison Francis Kurkdjian, ustępuje ze stanowiska CEO

Kto przejmie stery jednej z najgłośniejszych marek skincare?

Summer Fridays od początku budowało swoją pozycję w oparciu o estetykę clean beauty, minimalistyczny branding i silną obecność w social mediach. Marka szybko zdobyła popularność szczególnie wśród młodszych konsumentów, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów tzw. influencer brands w segmencie premium skincare.

Założycielki marki – Lauren Ireland i Marianna Hewitt,  podkreślają, że Heffner odegrał kluczową rolę w profesjonalizacji biznesu i budowaniu długofalowej strategii wzrostu.

– John wniósł do Summer Fridays doświadczenie, stabilność i ogromne wsparcie dla naszej wizji. Jego wpływ na rozwój marki był nieoceniony – komentują founderki.

Weteran branży beauty kończy karierę

Przed dołączeniem do Summer Fridays John Heffner przez dekady zajmował wysokie stanowiska managerskie w globalnych koncernach i markach beauty, m.in. w Procter & Gamble, Unileverze, OPI, Drybar oraz Creative Nail Design.

Jego odejście jest elementem zmiany zachodzące dziś w branży kosmetycznej, gdzie coraz więcej founder-led marek przechodzi etap profesjonalizacji, inwestycji private equity oraz budowy bardziej korporacyjnych struktur zarządzania.

Summer Fridays przez najbliższe miesiące będzie w okresie strategicznej transformacji. Marka będzie musiała utrzymać autentyczność i silną więź ze społecznością, jednocześnie kontynuując globalną ekspansję i dalsze skalowanie biznesu. Rozstrzygnie się także kwestia obsadzenia nowego CEO, który może nadać marce zupełnie nowy kierunek.

 

Źródło: WWD

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
12. czerwiec 2026 23:31