StoryEditor
Zdrowie
29.04.2020 00:00

Uczulenie na słońce. Jak mu zapobiegać i chronić skórę w sezonie opalania?

Nadmiar promieniowania UV może być szkodliwy dla naszej skóry. Słońce może być przyczyną powstawania czerniaków i innych nowotworów skóry, a także alergii i odczynów słonecznych, czyli tzw. fotodermatoz. Jak leczyć i zapobiegać alergiom spowodowanym promieniami słońca radzi dr n. med. Magdalena Łuczkowska, dermatolog i ekspert Nivea.

Nasza skóra codziennie jest wystawiona na promieniowanie słoneczne. Zyskujemy dzięki niemu piękną opaleniznę, jednak nie zapominajmy, że sprawia też, że cera szybciej się starzeje i traci elastyczność.

Jak wygląda uczulenie na słońce?
Wspólną cechą uczulenia na słońce jest występowanie zmian skórnych w okolicach ciała, która uprzednio była wystawiona na słońce, czyli w tzw. miejscach eksponowanych. Najczęściej jest to twarz, dekolt, ramiona i plecy. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy zmiany skórne rozprzestrzeniają się na inne partie ciała, ale należy to do rzadkości.  Cechą, która poza lokalizacją łączy wszystkie reakcje uczuleniowe na słońce jest silny świąd. Natomiast wygląd zmian skórnych może być rozmaity, w zależności od konkretnego schorzenia. Obserwuje się pojedyncze, a w innych przypadkach nasilone i liczne pęcherzyki, grudki, bąble pokrzywkowe lub po prostu silny rumień. Czasami u jednej osoby spotykamy kilka z wymienionych objawów.

Przyczyny alergii na słońce
Przyczyny powstawania alergii na słońce nie są jeszcze w pełni poznane. Z pewnością jest to zaburzenie odpowiedzi układu immunologicznego, który staje się „nadwrażliwy” na promieniowanie UV. Nie udało się jednak jednoznacznie określić czynnika, który tę „nadwrażliwość” u danej osoby wywołuje. Dużą rolę może odgrywać nadmiar tzw. wolnych rodników, który w skórze może być także wzbudzany przez ekspozycję słoneczną. Oczywiście za część reakcji fotoalergicznych odpowiadać mogą stosowane kosmetyki, perfumy czy przyjmowane doustne leki. Nie do końce wyjaśniony jest także udział w tych reakcjach zakresu promieni UV. Zwykle fotoalergię wywołuje zarówno promieniowanie UVB, jak i UVA, ale właśnie to ostatnie ma mieć silniejszy wpływ na rozwój schorzeń. Pamiętajmy, że UVA przenika także przez szyby okienne, zatem objawy alergii na słońce nie muszą być związane tylko z opalaniem.

Uczulenie na słońce - rodzaje alergii
Polimorficzna osutka świetlna (Polymorphic light eruption – PMLE) – najczęstszy rodzaj uczulenia słonecznego
Jest to rzeczywiście najczęściej występująca w Europie postać alergii na słońce. Szacuje się, że blisko 20 proc. naszej populacji może prezentować objawy tej reakcji, zwłaszcza osoby o jasnej karnacji. Charakterystyczne w tym przypadku jest to, że objawy alergii pojawiają się przede wszystkim wiosną, rzadziej latem. Pierwsze wiosenne dni większości osób nie kojarzą się ze stosowaniem ochronnych filtrów przeciwsłonecznych. Stąd wiosenne, często silne słońce, pada na zupełnie niechronioną skórę. Objawy alergii w tym przypadku pojawiają się po kilku godzinach, ale mogą dopiero po kilku dniach. Początkowo pojawia się świąd i rumień, a następnie wykwity o różnej morfologii (stąd nazwa – polimorficzna). Mogą to być pęcherzyki, grudki, bąble. Część z tych objawów ustępuje po zaprzestaniu ekspozycji na słońce lub stosowaniu odpowiedniego filtra przeciwsłonecznego. Spora część pacjentów wymaga jednak profesjonalnego leczenia.

Pokrzywka słoneczna – krótkotrwała, ale nasilona alergia na słońce
Ten rodzaj uczulenia jest szczególnie uciążliwy, gdyż bąble pokrzywkowe (podobne do tych, które obserwujemy po kontakcie z pokrzywą) pojawiają się już po kilku minutach nasłonecznienia. Wysiewowi bąbli towarzyszy bardzo silny świąd, a czasami może dojść nawet do obrzęku wargi czy języka. Na szczęście ten typ alergii na słońce występuje bardzo rzadko.

Świerzbiączka letnia – rzadkie uczulenie na słońce u dzieci
Niestety ta postać nadwrażliwości na słońce najczęściej dotyka dzieci i może mieć związek ze współistnieniem atopowego zapalenia skóry. W Europie jest bardzo rzadko spotykana, częściej notuje się jej przypadki w Ameryce Południowej i Środkowej. Objawy w postaci silnego świądu oraz rumienia i obrzęku pojawiają w miejscach ekspozycji na słońce. Czasami dochodzi także do zajęcia okolicy ust – jest obrzęknięta i silnie łuszcząca. 

Fotoalergiczne i fototoksyczne zapalenie skóry – uwaga na kosmetyki i leki 
Ta forma uczulenia na słońce jest wynikiem zadziałania dodatkowego czynnika, który „uwrażliwia” skórę na słońce. Może to być zaaplikowany perfum, środek owadobójczy czy kosmetyk, ale nawet leczniczy żel przeciwbólowy. W tym przypadku reakcja alergiczna, najczęściej silny rumień, złuszczanie, a nawet pęcherze, pojawią się w miejscu posmarowania danym „wyzwalaczem” i ekspozycji na słońce. Inaczej będą wyglądały objawy po doustnym zażyciu leku. Świąd i objawy mogą dotyczyć całego ciała, a rozmaite symptomy skórne zwykle występują na odsłoniętych częściach ciała. Nie oznacza to jednak uczulenia na dany lek, a jedynie wskazuje na konieczność silnej ochrony przed słońcem. Dlatego zawsze warto zapytać lekarza jaki związek mają przyjmowane leki z ekspozycją na słońce. To samo dotyczy leków zewnętrznych.

Uczulenie na słońce u dzieci
Faktyczne uczulenia na słońce u dzieci na szczęście występują rzadko. Nieco częściej mogą pojawiać się w przypadku dzieci alergicznych i ze skórą wybitnie suchą, nadwrażliwą. Wówczas proponuję stosowanie specjalnych kosmetyków przeciwsłonecznych, np. Nawilżający balsam do skóry wrażliwej dla dzieci SPF 50+. Natomiast nie tylko obawa przed alergią powinna skłaniać do wyjątkowej ochrony skóry maluchów przed słońcem. Należy zawsze mieć na uwadze fakt, że skóra do 2 roku życia nie posiada w pełni rozwiniętych mechanizmów obronnych przed słońcem! Przede wszystkim nie potrafi w pełni wydolnie produkować melaniny, która stanowi naturalną ochronę komórki przed uszkodzeniem DNA. Dlatego zawsze skóra maluchów musi być chroniona filtrami o najwyższym wskaźniku SPF, a dzieci poniżej 2. roku życia nie powinny być eksponowane na bezpośrednie słońce. 

Alergia na słońce u młodzieży – nie pomylmy jej z trądzikiem
Coraz częściej spotykaną w gabinetach dermatologicznych formą nietolerancji słońca jest tzw. trądzik letni czy trądzik z Majorki (acne Mallorca). Nie wykazano dotychczas, że jest to typowa reakcja alergiczna, ale wiadomo, że objawy występują zwykle po słonecznym urlopie (pierwsze przypadki wśród turystów z Majorki, stąd nazwa). Zmiany o charakterze czerwonych grudek i krost występują na dekolcie, plecach i ramionach, bardzo rzadko na twarzy. Nie jest to typowy trądzik i raczej nie spotyka się zaskórników (z wyjątkiem osób, które wyjściowo cierpią na trądzik). Przyczyna występowania tej choroby nie jest w pełni wyjaśniona. Często podkreśla się rolę źle dobranych filtrów czy innych kosmetyków, zwłaszcza u osób z cerą tłustą i trądzikową. Leczenie także nie przypomina terapii trądzikowej – stosuje się leki przeciwhistaminowe, kremy steroidowe i odpowiednią pielęgnację.

Uczulenie na słońce -  co możemy zrobić profilaktycznie?

1.    Filtr o bardzo wysokiej wartości SPF – pacjenci już wiosną powinni pamiętać smarowaniu odsłoniętych partii ciała filtrem o SPF 50+. Warte podkreślenia jest, aby był to filtr przeznaczony dla osób z problemami alergicznymi. Ich formuła zapewnia bardzo szerokie spektrum ochrony (UVA i UVB) oraz wyjątkowe właściwości kojąco-pielęgnacyjne. Koniecznie należy podkreślić, że za większość alergii słonecznych odpowiada promieniowanie UVA, które przenika przez szyby okienne. W związku z tym osoby uczulone na słońce powinny unikać miejsc nasłonecznionych także w pomieszczeniach i/lub stosować w nich ochronę przeciwsłoneczną.
2.    Stopniowe oswajanie się ze słońcem – jedną z form walki z fotouczuleniem jest hartowanie skóry. Nie sprawdza się to we wszystkich przypadkach, ale warto pod osłoną wysokiego filtra bardzo stopniowo oswajać skórę ze słońcem. Nawet przy zastosowaniu wysokiej ochrony skóra wytworzy melaninę, która jest naturalną ochroną naszych komórek i działa jak naturalny antyoksydant. Innym uzasadnieniem hartowania skóry jest hipoteza „zmęczenia” nadwrażliwego układu immunologicznego, który stopniowo powraca do normalnego działania. 
3.    Uwaga! W przypadku uczulenia na słońce nie wolno korzystać, a tym bardziej prowadzić hartowania w solarium!
4.    Odpowiednia dieta – wiele badań wskazuje na skuteczność diety bogatej w antyoksydanty, zwłaszcza kolorowych warzyw i owoców, tłustych ryb, a nawet zielonej herbaty. Warto pomyśleć także o przyjmowaniu beta karotenu.

Uczulenie na słońce - leczenie
Fotodermatozy, czyli schorzenia skóry wywołane słońcem, są szerokim spektrum chorób i dolegliwości, zatem terapia zawsze dobierana jest indywidualnie w porozumieniu z lekarzem. Sposób leczenia zależy od nasilenia i lokalizacji zmian, a także wieku i stanu ogólnego pacjenta. Zwykle stosuje się doustne leki przeciwhistaminowe (także w profilaktyce), leki zewnętrzne ze steroidami, wyjątkowo delikatną pielęgnację. W ciężkich przypadkach należy podać steroidy doustne lub inne leki wpływające hamująco na układ immunologiczny. Sposobem leczenia jest także wspomniane wyżej profesjonalne hartowanie skóry. Oczywiście decyduje o tym doświadczony dermatolog, który zakwalifikuje pacjenta z określonym schorzeniem do odpowiedniej formy naświetlań.


 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ciało
26.08.2026 19:04
Bielizna staje się nowym skincare. Czy "carewear” będzie kolejną kategorią beauty?
Skincare wychodzi z łazienki. Teraz trafia do bieliznyShutterstock

Kremy, sera, suplementy, kosmetyki z probiotykami – do tej pory pielęgnacja skóry kojarzyła się przede wszystkim z tym, co nakładamy na ciało. Teraz do wellness i skincare coraz śmielej wkraczają ubrania. Bielizna ma nie tylko dobrze leżeć i być wygodna, ale także wspierać mikrobiom skóry. Powstaje nowa kategoria określana jako "carewear”, na styku mody, beauty i technologii.

W tym artykule przeczytasz:

  • Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej
  • Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię
  • Od bielizny do "drugiej skóry”
  • Carewear nie kończy się na majtkach
  • Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami
  • Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?
  • "Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Jeszcze niedawno wybierając bieliznę, konsumentki zwracały uwagę przede wszystkim na krój, materiał, dopasowanie i wygląd. Później doszły takie funkcje jak bezszwowość, odprowadzanie wilgoci, właściwości antybakteryjne czy termoregulacja. Dziś poprzeczka przesuwa się jeszcze wyżej. Ubranie ma aktywnie współpracować ze skórą.

To kolejny etap procesu, w którym granice między beauty, wellness i fashion coraz bardziej się zacierają. Skoro możemy kupić serum wspierające mikrobiom skóry, dlaczego podobnej funkcji nie miałaby pełnić tkanina, która przez wiele godzin bezpośrednio dotyka ciała?

Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej

Jednym z najciekawszych przykładów tego kierunku jest brytyjska marka bieliźniana Underdays. Jej założycielki Aurelie Salas i Oria Mackenzie postawiły na rozwój kategorii, którą można określić mianem "carewear”. Odzieży projektowanej z myślą nie tylko o komforcie, ale również o potrzebach skóry.

W najnowszej kolekcji marki wykorzystano technologię UNDERskin, opartą na rozwiązaniu HeiQ Skin Care. Tkanina została wykończona systemem synbiotycznym zawierającym prebiotyki i probiotyki, które mają wspierać równowagę mikrobiomu skóry.

Technologia HeiQ jest przeznaczona właśnie do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą. Producent deklaruje, że system może działać do 40 cykli prania, a substancje aktywne są uwalniane z powierzchni materiału podczas noszenia.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię

Nie jest przypadkiem, że właśnie mikrobiom znalazł się w centrum zainteresowania producentów funkcjonalnych tkanin. W kosmetyce od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie produktami, które mają pomagać w utrzymaniu równowagi mikrobiomu skóry.

HeiQ wykorzystuje w swoich rozwiązaniach połączenie prebiotyków i probiotyków, określane jako synbiotyki. W technologii tekstylnej są one osadzone w bio-based, porowatej matrycy polimerowej, z której mogą stopniowo przechodzić na skórę podczas kontaktu z materiałem.

To nie oznacza oczywiście, że majtki czy koszulka zastępują kosmetyk. Właśnie tutaj potrzebna jest ostrożność w komunikacji. Mówimy raczej o technologii tekstylnej wspierającej określone właściwości skóry, a nie o nowym rodzaju kremu w formie ubrania.

Sama technologia jest zresztą szersza niż bielizna. HeiQ wskazuje jako potencjalne zastosowania również odzież sportową, warstwy bazowe i tekstylia domowe.

Od bielizny do "drugiej skóry”

W przypadku Underdays zastosowanie takiej technologii jest szczególnie interesujące, ponieważ bielizna jest jedną z niewielu kategorii odzieży, która przez wiele godzin pozostaje w bardzo bliskim kontakcie z ciałem.

To właśnie dlatego może być atrakcyjnym nośnikiem funkcji kojarzonych dotychczas z kosmetykami.

Wyobraźmy sobie prosty schemat: rano aplikujemy serum, krem z filtrem i dezodorant, wieczorem kolejne kosmetyki, a przez cały dzień nosimy ubranie wykonane z materiału, który również ma określone właściwości pielęgnacyjne. Skincare przestaje być wtedy wyłącznie rytuałem wykonywanym przed lustrem. Staje się częścią środowiska, które otacza ciało przez cały dzień.

To dobrze wpisuje się w szerszą zmianę w kategorii intimate apparel. Jak wynika z materiałów dotyczących rozwoju rynku bielizny, współczesne produkty coraz częściej łączą komfort, funkcjonalność, technologię materiałową i wellness. Wśród rozwijanych rozwiązań wymienia się m.in. tkaniny odprowadzające wilgoć, antybakteryjne, termoregulacyjne czy adaptacyjne.

image

Azja coraz ważniejszym kierunkiem eksportu polskich kosmetyków. Trzy rynki, trzy różne strategie

Carewear nie kończy się na majtkach

Underdays nie jest jedynym przykładem tego, jak fashion zaczyna przejmować język beauty.

Technologia HeiQ Skin Care została wykorzystana również przez markę Coperni w kolekcji C+ Carewear. Producent materiałów opisuje ją jako odzież wykorzystującą technologię kosmetyczną przeznaczoną do wspierania równowagi mikrobiomu skóry.

W podobnym kierunku rozwija się brytyjska marka Sylva, założona przez Tallulah Harlech. Jej ubrania są projektowane z myślą o osobach ze skórą wrażliwą, a materiały mają zapewniać komfort i ograniczać dyskomfort związany z noszeniem odzieży.

Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami

To jeden z ciekawszych aspektów tego trendu z punktu widzenia rynku beauty.

Marki rozwijające "carewear” niekoniecznie muszą postrzegać jako swoich konkurentów inne firmy odzieżowe. Ich punktem odniesienia mogą być marki skincare, wellness czy body care.

Logika jest podobna do tej, którą przez lata rozwijały marki kosmetyczne: produkt ma rozwiązywać konkretny problem i wpisywać się w codzienny rytuał konsumenta. Tyle że zamiast kremu czy serum rozwiązaniem jest teraz materiał.

To otwiera potencjalnie ogromne pole dla współpracy między sektorami. Marka kosmetyczna może wejść w tekstylia, marka odzieżowa w skincare, a producent technologii materiałowych stać się dostawcą "składników” dla obu kategorii.

Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?

Tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: ile w "carewear” jest realnej technologii, a ile marketingu?

Sam fakt zastosowania substancji aktywnych w tkaninie nie oznacza automatycznie, że efekt będzie porównywalny z działaniem kosmetyku aplikowanego bezpośrednio na skórę. Kluczowe są m.in. dawka, sposób uwalniania substancji, czas kontaktu ze skórą, trwałość technologii oraz to, czy deklarowany efekt został odpowiednio potwierdzony.

HeiQ informuje o testach, w których sprawdzano transfer synbiotyków z materiału na skórę. Firma podaje również, że technologia została oceniona jako niepodrażniająca i przeznaczona do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą.

Nie należy jednak robić z tego skrótu myślowego, że probiotyczna bielizna = kosmetyk do pielęgnacji skóry. To dwie różne kategorie produktów i różne sposoby działania.

image

Skims wprowadza nocną maskę modelującą twarz – nowy krok w kierunku “rzeźbienia” urody

"Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Rozwój carewear wpisuje się w szerszy trend funkcjonalizacji tekstyliów. Materiały mogą już nie tylko być miękkie czy przewiewne. Mogą regulować temperaturę, odprowadzać wilgoć, ograniczać powstawanie zapachu, a także wykorzystywać technologie biologiczne.

HeiQ rozwija obecnie całą gamę technologii tekstylnych, m.in. rozwiązania związane z termoregulacją, kontrolą zapachu czy zarządzaniem wilgocią.

Problem polega na tym, że im więcej funkcji dodajemy do materiału, tym bardziej rośnie jego technologiczna i produkcyjna złożoność. Pojawia się więc pytanie o koszty, trwałość oraz realną wartość dla konsumenta.

To szczególnie istotne w przypadku bielizny. Jest ona prana często, ma bezpośredni kontakt z wrażliwymi obszarami ciała i musi przede wszystkim pozostać wygodna. Technologia nie może odbywać się kosztem podstawowej funkcji produktu.

Skincare przyszłości może być noszony, a nie nakładany

Carewear jest na razie niewielką i eksperymentalną kategorią. Nie oznacza to jednak, że nie pokazuje kierunku, w którym może rozwijać się rynek beauty.

Przez ostatnie lata obserwowaliśmy przechodzenie kosmetyków od prostych produktów pielęgnacyjnych do produktów "smart”, spersonalizowanych, opartych na mikrobiomie, składnikach aktywnych i technologii. Naturalną konsekwencją tego procesu jest wyjście tych rozwiązań poza opakowanie kosmetyku.

Najpierw były kremy i sera. Potem suplementy, urządzenia beauty tech i kosmetyki wykorzystujące zaawansowane systemy dostarczania składników. Teraz pojawia się odzież, która chce stać się kolejną warstwą pielęgnacji.

Bielizna może więc być jednym z pierwszych miejsc, w których zobaczymy na większą skalę połączenie fashion i skincare. Nie dlatego, że zastąpi kosmetyki, lecz dlatego, że może rozszerzyć pojęcie pielęgnacji na wszystkie elementy, które mają bezpośredni kontakt z naszym ciałem.

 

Źródło: Iconicapparelhouse, Hypebae

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
04.08.2026 13:52
Czy polskie organy zajmą się Riway? Kolejne kontrowersje wokół MLMu.
Czy polskie organy zajmą się Riway? Kolejne kontrowersje wokół MLMu.Shutterstock

Singapurski regulator rynku produktów zdrowotnych już lata temu ostrzegł firmę Riway przed wykorzystywaniem w materiałach promocyjnych niepotwierdzonych twierdzeń dotyczących właściwości zdrowotnych oferowanych suplementów. Teraz w Polsce pojawiają się pytania dotyczące statusu jednego z flagowych produktów spółki – Purtier Placenta – oraz sposobu jego promocji i dystrybucji

W tym artykule przeczytasz:

  • Krótka historia Riway
  • Singapurski urząd interweniuje, czy czas na polskie organy?
  • Pytania o status produktu w Polsce

  • Model działania budzi pytania

Redakcja portalu Network Magazyn, niezależnego medium zajmującego się tematyką MLM, przez ostatnie miesiące analizowała dokumenty, rozmawiała z przedstawicielami instytucji państwowych oraz przeprowadziła rozmowy z osobami związanymi z organizacją.

W materiałach promocyjnych kierowanych do potencjalnych klientów i dystrybutorów pojawiają się hasła zachęcające do stosowania produktu jako sposobu na zachowanie młodości, witalności czy poprawę zdrowia. W prezentacjach i nagraniach wideo publikowane są również relacje osób deklarujących poprawę stanu zdrowia po stosowaniu suplementu.

Krótka historia Riway

Ten niszowy MLM zadebiutował w 2008 r. i działa w segmencie suplementów diety w modelu marketingu wielopoziomowego, a jego siedziba główna znajduje się w Singapurze. Firma koncentruje swoją działalność przede wszystkim na rynkach azjatyckich i deklaruje obecność m.in. w Malezji, Indonezji, Tajlandii, Mjanmie, na Filipinach, Tajwanie oraz w Japonii. Na czele organizacji od początku stał Lim Boon Hong, pełniący funkcję dyrektora generalnego. Flagowym produktem Riway jest Purtier Placenta – suplement diety w formie kapsułek, którego głównym składnikiem ma być łożysko nowozelandzkiego jelenia. 

Według informacji przedstawianych przez firmę preparat jest produkowany w Nowej Zelandii i dystrybuowany za pośrednictwem struktury sprzedaży sieciowej. Wcześniejsze doniesienia branżowe wskazywały również, że Lim Boon Hong miał być wcześniej związany jako dystrybutor z firmą Nu Skin działającą w modelu marketingu wielopoziomowego.

Artykuł brytyjskiego „Mirror” już w 2018 roku opisywał działalność Riway jako przykład kontrowersyjnego modelu sprzedaży sieciowej, w którym suplement zawierający ekstrakt z łożyska jelenia miał być promowany za pomocą bardzo wysokich obietnic zdrowotnych oraz narracji biznesowej skierowanej do potencjalnych dystrybutorów. Artykuł zwracał także uwagę na ogromne różnice cenowe dotyczące kategorii produktowej, w której obraca się Riway: ​​„To nie jest tanie. Aby dołączyć, trzeba kupić co najmniej sześciomiesięczny zapas Purtier Placenta [...], który kosztuje około 2000 funtów. To właśnie dlatego, jak powiedział [współpracownik], nie jest dostępny w sklepach: nikt by go nie kupił w takiej cenie, a mógłby, gdyby towarzyszyła mu osobista rekomendacja kogoś, kogo zna”. Suplementy z podobnym składem były ówcześnie dostępne w brytyjskich sklepach za ok. 40 funtów.

image

Aptek ubywa, ale Polacy kupują coraz więcej leków. Sprzedaż przekroczyła 33 mld zł

Singapurski urząd interweniuje, czy czas na polskie organy?

Najdalej idące działania wobec Riway podjęła, póki co, singapurska Health Sciences Authority (HSA). Urząd poinformował, że nakazał spółce zaprzestanie wykorzystywania przekazów sugerujących, że oferowane produkty mogą leczyć nowotwory lub inne choroby. Zdaniem regulatora nie istnieją dowody naukowe potwierdzające takie twierdzenia, a dystrybutorzy, którzy je rozpowszechniają, mogą wprowadzać konsumentów w błąd.

Interwencja regulatora była efektem prezentacji zorganizowanej w siedzibie Riway, podczas której promowano flagowy produkt firmy – Purtier Placenta. Suplement, którego głównym składnikiem ma być łożysko jelenia, przedstawiano jako element tzw. terapii żywymi komórkami. W materiałach marketingowych sugerowano, że zawarte w nim komórki macierzyste mogą wspierać leczenie chorób po spożyciu preparatu.

– Prezentacja produktowa dosłownie zaczyna się od zdjęcia cmentarza i nagłówka "Skazani na śmierć, choć nie popełnili żadnego przestępstwa", z listą najgroźniejszych chorób WHO (serce, udar, rak, cukrzyca, wątroba). Zaraz po tym straszeniu śmiercią — slajd "Wielki przełom w medycynie: odkrycie komórek macierzystych!" z obietnicą "nieograniczonych możliwości regeneracji organizmu" i "cudownych właściwości". To nie przypadek, to zaprojektowana manipulacja emocjonalna: najpierw strach przed śmiercią, potem cudowne rozwiązanie za grube pieniądze. [...] Dostałem też 10 tabletek "na zachętę" w zwykłym foliowym woreczku strunowym — bez etykiety, bez składu, bez numeru partii. Żaden legalny suplement nie jest tak dystrybuowany. –  pisze na portalu GoWork o Riway jeden z niedoszłych konsultantów.

HSA jednoznacznie odrzuciła takie twierdzenia. Urząd podkreślił, że nie istnieją wiarygodne dowody naukowe potwierdzające skuteczność doustnej terapii komórkami macierzystymi, a same komórki zostałyby zniszczone przez enzymy trawienne jeszcze przed możliwością wywołania jakiegokolwiek efektu biologicznego.

Regulator zakwestionował także wykorzystywanie przez dystrybutorów raportu laboratoryjnego z 2008 roku jako dowodu bezpieczeństwa produktu. Zdaniem HSA dokument dotyczył wyłącznie jednorazowego badania próbki pod kątem obecności metali ciężkich i nie może być interpretowany jako potwierdzenie bezpieczeństwa ani skuteczności suplementu. Urząd nakazał usunięcie odniesień do tego raportu z materiałów marketingowych.

Singapur to jednak niejedyny kraj, który postawił przed Riway niewygodne pytania. Czechy, Filipiny i Korea Południowa również zakwestionowały bezpieczeństwo lub sposób dystrybucji produktów tej firmy, a Polska może niebawem dołączyć do tej listy.

W 2025 roku czeskie służby weterynaryjne zatrzymały dwie przesyłki produktów o łącznej masie blisko sześciu ton. Według tamtejszych organów preparaty nie spełniały wymogów importowych Unii Europejskiej ze względu na obecność składnika kwalifikowanego jako tzw. novel food, wymagającego odrębnego zezwolenia. Towar nie został dopuszczony do obrotu i odesłano go poza UE. Wcześniej czeski regulator rynku leków SÚKL informował również, że Purtier Placenta nie jest zarejestrowanym produktem leczniczym.

W dostępnych publicznie bazach można znaleźć informacje o zakwestionowaniu partii Purtier Placenta przez organy Korei Południowej związane z bezpieczeństwem żywności. Produkt został oznaczony jako niespełniający wymagań w ramach kontroli importowej w tym samym roku, w którym zainterweniowały czeskie służby.

Filipińska FDA (Food and Drug Administration) wydała w 2018 roku ostrzeżenie dotyczące produktu Purtier Deer Placenta Plus Food Supplement. Organ wskazał, że reklamy produktu zawierały twierdzenia, które nie zostały zatwierdzone przez regulatora i mogły wprowadzać konsumentów w błąd. FDA przypomniała, że suplementy diety nie mogą być reklamowane jako produkty zapobiegające chorobom lub je leczące. Jednocześnie w rejestrach FDA Philippines produkty Purtier figurują jako suplementy diety bez zatwierdzonych właściwości terapeutycznych. 

image

Suplementy podbijają TikTok Shop. Sprzedaż przekroczyła 182 mln dolarów

Pytania o status produktu w Polsce

Redakcja Network Magazyn zwróciła się do polskiej spółki Riway z pytaniami dotyczącymi statusu oferowanych produktów, modelu dystrybucji oraz działalności prowadzonej na krajowym rynku. Mimo wielokrotnych prób nie otrzymała jednak odpowiedzi merytorycznych ani wskazania osoby uprawnionej do przedstawienia oficjalnego stanowiska.

Istotnym elementem prowadzonych ustaleń była rozmowa z urzędniczką Głównego Inspektoratu Sanitarnego, Olgą Sierpniowską. Z przekazanych redakcji informacji wynikało, że produkt Purtier Placenta nie figurował w rejestrze powiadomień dotyczącym suplementów diety zgłoszonych do GIS.

Jednocześnie w publicznym rejestrze znajduje się zgłoszenie produktu Purtier Soft Gel, złożone przez Riway Poland Sp. z o.o. w 2025 roku. Status postępowania określono jako „postępowanie w toku”, co – zgodnie z obowiązującymi przepisami – umożliwia wprowadzenie produktu do obrotu przy równoczesnej weryfikacji dokumentacji przez organ.

Brak analogicznego zgłoszenia dla Purtier Placenta rodzi pytania dotyczące podstaw prawnych jego oferowania polskim konsumentom, jeśli rzeczywiście jest on przedmiotem sprzedaży na krajowym rynku.

Po rozmowie z GIS redakcja skontaktowała się również z Głównym Inspektoratem Farmaceutycznym. Z przekazanych informacji wynika, że działalność Riway pozostaje przedmiotem zainteresowania urzędu, a sprawa została zgłoszona do prokuratury. Szczegóły postępowania nie zostały jednak ujawnione.

image

Raport 2026: Endometrioza dotyka miliona Polek. Wyzwania diagnostyczne i potencjał rynku zdrowia kobiet

Model działania budzi pytania

Podczas rozmów przeprowadzonych w ramach dziennikarskiej prowokacji liderzy Riway wielokrotnie podkreślali, że „nie sprzedają produktu, lecz wizję”. Jednocześnie rozmówcy wskazywali, że rekomendowane miesięczne wydatki na produkt mogą wynosić około 5 tys. zł.

Zdaniem Konrada Makarewicza, cytowanego przez Network Magazyn prawnika specjalizującego się w zagadnieniach sprzedaży bezpośredniej i marketingu sieciowego, tego rodzaju narracja może prowadzić do nieporozumień dotyczących charakteru działalności.

Jak podkreśla ekspert, z prawnego punktu widzenia o sprzedaży decyduje rzeczywisty charakter transakcji, a nie nazewnictwo stosowane przez organizację. Jeżeli wypłata prowizji uzależniona jest od zakupu produktu przez klienta, mamy do czynienia z obrotem handlowym. Jednocześnie przypomina, że legalny model MLM opiera się na rzeczywistej sprzedaży produktów klientom końcowym, natomiast systemy, w których główny nacisk położony jest na rekrutację nowych uczestników i obowiązkowe zakupy pakietów, mogą rodzić ryzyko naruszenia przepisów dotyczących systemów promocyjnych o charakterze lawinowym.

– Bawią mnie wpisy osób, które nie rozumieją, co się dzieje na świecie. Ile Riwey Polska to tylko przystanek w polu, Singapur zarabia. Nasz Orlen to jest ich tygodniowy zysk. Riway buduje kolejną fabrykę, podczas gdy wielkie koncerny farmaceutyczne nasyłają trolli do pisania nieprawdy, ponieważ realnie się obawiają. Ile jest pozwó przeciw Riwey a ile na Faizer itp..., Firma działa już 17 lat na rynku 1 produkt i ma klientów praktycznie w każdym kraju. – komentuje jeden ze zwolenników firmy (pisownia oryginalna)

Znaczenie tych kwestii dodatkowo wzrosło w związku z rychłym wejściem w życie tzw. lex szarlatan, czyli przepisów wzmacniających ochronę pacjentów przed dezinformacją medyczną i pseudonaukowymi praktykami. Choć regulacje są skierowane przede wszystkim do osób wykonujących zawody medyczne, ich wpływ wykracza poza sektor ochrony zdrowia. 

W praktyce również przedsiębiorcy z branży beauty powinni zachować szczególną ostrożność przy promowaniu produktów przypisujących sobie ponadprzeciętne właściwości zdrowotne. Powiązanie np. renomowanego salonu z kontrowersyjnymi suplementami lub agresywnym marketingiem może oznaczać nie tylko ryzyko prawne dla osób prowadzących działania promocyjne, ale również trwałe szkody wizerunkowe i utratę zaufania klientów.

 

Źródłó: Network Magazyn

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
01. wrzesień 2026 21:18