StoryEditor
Rynek i trendy
21.04.2017 00:00

Kosmetyki przedłużą efekty z siłowni

Moda na aktywność fizyczną zaczyna przekładać się na rynek kosmetyczny. Dotychczas pojawiały się pojedyncze kosmetyki funkcjonalne dla osób lubiących ruch, a nawet wspomagające efekt fit, który dzięki niemu można uzyskać. Według analityków w tym roku i w kolejnych latach trend będzie się nasilał.

Coraz więcej konsumentów widzi korzyści płynące z ćwiczeń fizycznych i jest w stanie wydać całkiem spore pieniądze na modne urządzenia, akcesoria, ubrania oraz karty wstępu do sal fitness i klubów sportowych. — Koncepcję wellness — dobrego samopoczucia, zdrowia, równowagi — coraz częściej traktuje się jak integralną część codziennego życia, zarówno w aspekcie fizycznym, jak i emocjonalnym – mówi Vivienne Rudd, dyrektor ds. globalnych analiz w firmie badawczej Mintel Beauty & Personal Care. Jako dowód przytacza badania Lightspeed/Mintel, Ipsos Observer/Mintel oraz QQ Survey/Mintel. Według nich 59 proc. użytkowników kosmetyków do pielęgnacji twarzy w Chinach jest gotowych zwiększyć aktywność fizyczną, aby poprawić stan swojej skóry. 58 proc. Kanadyjczyków zdecydowanie zgadza się ze stwierdzeniem, że relaks jest ważną częścią zdrowego stylu życia. 54 proc. konsumentów z Indonezji twierdzi, że radzenie sobie ze stresem i uwalnianie się od niego jest jednym z najistotniejszych czynników decydujących o zdrowym stylu życia. 39 proc. mieszkanek Stanów Zjednoczonych używających kosmetyków kolorowych jest niezadowolonych z powodu nietrwałości produktów. 30 proc. Brytyjczyków chodzących do klubów fitness korzysta z dostępnych tam udogodnień SPA i wellness. Według analityków Mintela te liczby to dowód, że dla producentów kosmetyków nastał idealny moment, by „wpasować się” w zainteresowanie zdrowym stylem życia, oferując produkty przygotowujące konsumentów do aktywności fizycznej.

To zresztą już się dzieje. Z obserwacji ekspertów firmy Mintel wynika, że trend polegający na tworzeniu przez producentów formuł kosmetycznych pomocnych w dążeniu do uzyskania zdrowia i sprawności nabiera rozpędu. Swoje spostrzeżenia zawarli w raporcie zatytułowanym „Aktywne piękno”.

Piękne w biegu i podczas ćwiczeń

Spotkanie makijażowych marek kosmetycznych z aktywnością fizyczną zostało w raporcie Mintela zaprezentowane na przykładzie marki Sweat Cosmetics. Jej produkty zawierają filtry SPF i reklamowane są jako „makijaż, który porusza się razem z Tobą”. Sportowy wodoodporny tusz do rzęs Eyeko Sport Waterproof Mascara promowany jest jako produkt, który „będzie z Tobą od porannego treningu przez służbowe spotkania aż po zabawę po pracy”, a wodoodporny eyeliner w żelu z tej linii „nie rozmazuje się nawet podczas uprawiania najbardziej ekstremalnych sportów”.

Na rynku polskim na uwagę zasługuje supertrwały tusz 4 Long Lashes by Oceanic odporny na pot i łzy, wilgoć i wodę. Nie rozmazuje się, nie osypuje i nie tworzy smug, a przy tym naprawdę łatwo go zmyć, nie trzeba do tego używać specjalistycznych płynów do demakijażu. Wystarczy sama woda, tyle że cieplejsza (39˚C) od tej, jaką można zastać w basenie czy morzu. To ważne, bo kobiety uprawiające sport chcą być piękne, ale oczekują produktów, które można szybko zastosować. Zgodnie z tym założeniem firma Tarte Cosmetics wprowadziła w grudniu 2016 r. markę produktów pielęgnacyjnych i kosmetyków kolorowych Athleisure. Gama ta obejmuje koloryzujący krem nawilżający z filtrem SPF, tusz do rzęs odporny na pot oraz koloryzujący balsam do ust, które mają być łatwe w stosowaniu i modne. Natomiast firma Birchbox stworzyła linię kosmetyków Arrow, obejmującą lekki, trwały podkład oraz odświeżające kosmetyki pielęgnacyjne dla aktywnych kobiet, które dzięki tym produktom mają czuć się pewnie i atrakcyjnie od porannego treningu po wieczorne spotkania służbowe.

Kosmetyki dla aktywnych wymagają też praktycznych opakowań. Firma Stowaway Cosmetics opisuje swoje produkty jako „kosmetyki kolorowe, których rozmiar świetnie sprawdza się w podróży, w klubie fitness i w życiu”. Kosmetyki marki Milk Makeup można po prostu wrzucić do torby i nakładać palcami, bez konieczności używania pędzli czy gąbek – na zestaw Vibes Vibes Vibes składają się cztery sztyfty do makijażu w wodoodpornej kosmetyczce. Dzięki nim można odświeżyć swój wygląd w dowolnym miejscu i czasie. Także marka Supergoop! zebrała gamę swoich podstawowych kosmetyków w małych, mieszczących się w sportowej torbie opakowaniach, tworząc z nich zestaw Barre to Bar Beauty Set. Oferuje on wszystko, co jest potrzebne do odświeżenia skóry i makijażu „w biegu”.

Także kosmetyki pielęgnacyjne mogą nieść ze sobą dodatkowe wartości dla aktywnych, działanie bardziej zaawansowane niż samo odświeżanie. Tą drogą poszła marka Ziaja i zaoferowała dwa żele modelujące ciało z funkcją antycellulitową i ujędrniającą. Jeden rozgrzewający do stosowania przed ćwiczeniami, a drugi chłodzący – po. Natomiast marka Nivea preparat antycellulitowy i zapewniający ujędrnienie skóry zintegrowała z szortami i legginsami. Można je zakładać i leżeć na kanapie, czekając na efekty, ale działanie substancji, którą zostały nasączone włókna materiału, intensyfikuje się podczas aktywności fizycznej.

Czasem słońce, czasem deszcz

Marki kosmetyczne, które dostrzegły potencjał w modzie na aktywność fizyczną, zaczynają pozycjonować swoje produkty ochrony przeciwsłonecznej już nie jako kosmetyki na plażę, ale jako preparaty niezbędne podczas uprawiania sportów na dworze. Brazylijskie firmy kosmetyczne, Pink Cheeks i Lola Cosmetics, poszły jeszcze dalej i wprowadziły produkty do ochrony włosów przed UV, przeznaczone dla osób uprawiających bieganie i pływanie.

Producenci nie zapominają też o fanach sportów ekstremalnych, którzy są narażeni na skrajne temperatury. Włoska marka Leriem Sport opracowała dwa balsamy do ciała – W1 Extreme Warm-Up reklamowany jest jako produkt idealny podczas uprawiania sportów w niskich temperaturach, na deszczu, wietrze i we mgle, zaś W2 Active Warm-Up jest przeznaczony do stosowania przed treningiem w umiarkowanych temperaturach. Firma Jeewin stworzyła natomiast linie produktów specjalnie dla snowboardzistów, bobsleistów, skateboardzistów czy osób uprawiających rafting górski.

Eksperci firmy Mintel podpowiadają, że firmy, które chcą wykorzystać trend „aktywne piękno”, powinny zadbać o to, aby przekaz reklamowy wyraźnie podkreślał, dlaczego i jak ich produkty typu „athbeauty” wyróżniają się wśród kosmetyków z „normalnej” oferty. Osoby aktywne fizycznie, wydające niemałe pieniądze na specjalistyczne i modne stroje i akcesoria, oczekują także wyjątkowych kosmetyków. Skoro nie biegają i nie jeżdżą na rowerze w zwykłym T-shircie, to i kosmetyki chcą mieć specjalne. Kluczem do zaspokojenia ich potrzeb na produkty funkcjonalne jest wyeksponowanie ich właściwości związanych z bezpieczeństwem (takich jak ochrona włosów i skóry przed zanieczyszczeniami), promieniowaniem ultrafioletowym (UV) i podczerwonym (IR) oraz jaskrawym światłem HEV (tzw. światłem niebieskim) stosowanym często w klubach fitness i siłowniach. Producenci mogą też zyskać przewagę nad konkurencją, stosując ergonomiczne, pokryte gumą opakowania, które łatwo znaleźć w torebce czy torbie sportowej.

Przyszłość jak science fiction

Wiele wskazuje na to, że w przyszłości kolejne marki będą szukać odpowiedzi na trend aktywnego stylu życia. Analitycy rynku kosmetyków spodziewają się różnych wariacji związanych z temperaturą aktywacji składników czy kapsułkową formułą preparatów, które pod wpływem ciepła będą uwalniać składniki odżywcze i tonizujące, wnikające głęboko w skórę i włosy. Już kilka lat temu marka Rexona zaoferowała aktywnym konsumentkom antyperspirant, w którym zapach i antybakteryjne czynniki aktywowały się podczas fizycznego wysiłku i wzrostu temperatury ciała. Także aktywowane wodą pudry, balsamy i kremy dają możliwości rozwoju nowych produktów. Kosmetyczny odpowiednik treningu interwałowego o dużej intensywności powinien zawierać kapsułki aktywnych składników i zapachów uwalniających się pod wpływem tarcia lub ciepła i zapewniających wszechstronne korzyści w ciągu całego dnia.

O wiele bardziej fantastycznie brzmią zapowiedzi przyszłej współpracy producentów kosmetyków z firmami zajmującymi się analizą DNA. Dzięki niej mają oni pomagać konsumentom w określeniu najlepszych dla nich strategii (tzw. reżimów) treningowych. Informacje te będzie można wykorzystać do opracowywania spersonalizowanych programów dbania o urodę, w tym zalecanych preparatów pielęgnacyjnych. Ma się także pojawić odzież sportowa wysyłająca dane o temperaturze i poziomie nawilżenia skóry do aplikacji mobilnych, które będą oferować wskazówki dotyczące nakładania na skórę produktów odpowiednich w danym momencie.

Czy jesteśmy gotowi na tak rewolucyjne rozwiązania? Tu znów analitycy Mintela poszukali odpowiedzi w badaniach przeprowadzonych w różnych krajach. Okazało się, że 36 proc. respondentów z Francji wykazało zainteresowanie odzieżą sportową, która uwalniałaby odpowiednie środki pielęgnacyjne lub zapachy w odpowiedzi na zmianę temperatury ciała. 46 proc. hiszpańskich konsumentów byłoby zainteresowanych kosmetykami zapachowymi, które skłaniałyby do zwiększenia intensywności ćwiczeń. 48 proc. osób przebadanych w Niemczech chciałoby wypróbować produkty do pielęgnacji ciała, które pomagałyby odzyskać siły po treningu. 53 proc. włoskich konsumentów jest zainteresowanych produktami do pielęgnacji ciała, które przedłużają i wzmacniają efekty ćwiczeń.

Według raportu „Aktywne piękno” konsumenci na całym świecie coraz częściej będą szukać sposobów na osiągnięcie fizycznej, umysłowej i emocjonalnej równowagi oraz prowadzenie zdrowego stylu życia. Producenci kosmetyków mają więc wielkie szanse, aby w 2017 r. i kolejnych latach wejść w rolę ekspertów, wspierających dążenia do bycia fit za pomocą produktów spełniających szczególne potrzeby osób aktywnych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
10.08.2026 09:35
Summerween wkracza do beauty. Halloween zaczyna się już w środku lata
ChatGPT

Halloween coraz wcześniej wychodzi poza październikowy kalendarz, a wraz z nim przesuwa się sezonowość produktów kosmetycznych. Zjawisko określane jako „Summerween” łączy estetykę Halloween z letnimi kolorami, zapachami i aktywnościami. Dla branży beauty oznacza to przede wszystkim wcześniejsze premiery kolekcji limitowanych, rozwój sezonowych produktów do ciała i zapachów oraz nowe możliwości wykorzystania trendów takich jak summer goth czy dark manicure.

Halloween od kilku lat przestaje być wydarzeniem ograniczonym do ostatnich dni października. W handlu i mediach społecznościowych coraz wcześniej pojawiają się produkty, dekoracje i treści związane ze „spooky season”. Jednym z określeń opisujących to zjawisko jest Summerween – połączenie słów summer i Halloween. Termin został spopularyzowany przez serial animowany „Gravity Falls”, w którym mieszkańcy fikcyjnego miasteczka obchodzą Halloween również latem. Od początku lat 20. XXI wieku określenie zaczęło funkcjonować jako internetowy i handlowy trend, szczególnie na rynku amerykańskim.  

W 2026 r. Summerween coraz wyraźniej widoczny jest również w kategorii beauty. Nie chodzi przy tym wyłącznie o wprowadzanie produktów z dyniami, duchami czy pajęczynami na opakowaniach. Trend przenosi się na kolorystykę makijażu, manicure, zapachy oraz kosmetyki do kąpieli i pielęgnacji ciała. W efekcie granica pomiędzy letnią a jesienną ofertą kosmetyczną staje się mniej wyraźna.

Halloween w środku lata

Summerween jest przede wszystkim przykładem postępującego wydłużania sezonów zakupowych. W tradycyjnym modelu Halloween rozpoczynało się wraz z nadejściem jesieni, a oferta kosmetyczna związana z tym wydarzeniem pojawiała się przede wszystkim we wrześniu i październiku. Obecnie pierwsze kolekcje mogą trafiać do sprzedaży już w czerwcu lub lipcu.

W 2026 r. dobrze ilustruje to przykład Lush. Marka uruchomiła swoją kolekcję halloweenową 2026 już w połowie lipca, określając ją bezpośrednio jako Summerween. W ofercie znalazły się m.in. kule do kąpieli, mydła, żele pod prysznic i zestawy prezentowe. Według informacji firmy w 2025 r. sprzedała ona globalnie ponad 3,2 mln produktów związanych z Halloween.  

Jeszcze wcześniej z sezonem zaczęła pracować Bath & Body Works. W 2025 r. marka uruchomiła swoją kolekcję Summerween online dla członków programu lojalnościowego 30 czerwca, a pełny asortyment – obejmujący ponad 70 produktów z kategorii body care i home fragrance – trafił do sklepów 7 lipca. Jednym z nowych zapachów był I Scream Float, wpisujący halloweenową estetykę w popularny kierunek gourmand.  

W 2026 r. Bath & Body Works ponownie przesunęło premierę. Kolekcja pojawiła się 29 czerwca i obejmowała m.in. produkty do mycia i pielęgnacji ciała, mgiełki zapachowe oraz mydła w płynie. Wśród zapachów znalazły się Vampire Blood i Ghoul Friend, a także kolejne produkty wykorzystujące motywy Halloween.  

Nie tylko dynia i pomarańcz

Z punktu widzenia branży kosmetycznej istotne jest jednak to, że Summerween nie oznacza prostego przeniesienia klasycznej estetyki Halloween na wcześniejszy termin. Trend łączy charakterystyczne dla święta motywy z letnią kolorystyką i sezonowymi kodami wizualnymi.

W dekoracjach widoczne są pastelowe duchy, różowe i fioletowe szkielety czy motywy łączące Halloween z plażą i tropikalnymi wzorami. Podobny mechanizm można zaobserwować w beauty. Klasyczne czernie, bordo i głębokie fiolety mogą być zestawiane z różem, neonami, błyskiem czy transparentnymi wykończeniami.  

Jednocześnie część konsumentów wybiera bardziej klasyczną, mroczną interpretację trendu. W 2026 r. jednym z wyraźnych kierunków w manicure jest tzw. summer goth. Czerń, black cherry, głębokie bordo i granat pojawiają się w środku lata zamiast typowych dla tego okresu pasteli, mlecznych róży czy jasnych chromów. Według obserwacji cytowanych przez Who What Wear takie zestawienia pojawiają się m.in. u Dua Lipy, Suki Waterhouse i innych rozpoznawalnych postaci świata mody i popkultury.  

Dla producentów lakierów i produktów do manicure jest to istotne, ponieważ Summerween może działać jako uzasadnienie dla całorocznej obecności ciemniejszych kolorów w ofercie. Nie muszą one być komunikowane wyłącznie jako produkty „jesienne” czy „halloweenowe”. Mogą funkcjonować jako element letniego stylu.

Manicure jako najbardziej widoczny nośnik trendu

To właśnie paznokcie są obecnie jednym z obszarów, w których Summerween najłatwiej przełożyć na produkt. Powód jest prosty: manicure pozwala wykorzystać sezonowy motyw bez konieczności zmiany całego wyglądu. Konsument może zdecydować się na czarny lakier, bordowy french, pajęczynę, małe duchy czy bardziej abstrakcyjny wzór, zachowując letni charakter stylizacji.

Magazyn Scratch wskazuje Summerween jako osobny kierunek nail artu, w którym klasyczne halloweenowe motywy zostają przeniesione do letniego otoczenia. Wśród przykładów pojawiają się m.in. duchy w strojach kąpielowych, motywy arbuzów czy zestawienia elementów kojarzonych z Halloween z wakacyjnymi symbolami.  

W 2026 r. trend jest dodatkowo wzmacniany przez szerszą popularność ciemnego manicure. Who What Wear zalicza summer goth do sześciu istotnych europejskich trendów paznokciowych tego lata. Jednocześnie obserwowane są efekty cat-eye, velvet nails, mismatched manicure oraz przezroczyste, żelkowe wykończenia.  

Dla rynku oznacza to możliwość łączenia dwóch trendów zamiast budowania osobnej, bardzo wąskiej kategorii Summerween. Produkty w kolorze czarnym, wiśniowym czy śliwkowym mogą być sprzedawane zarówno jako element letniego „goth glam”, jak i przygotowanie do Halloween.

Zapachy i body care korzystają z wcześniejszego sezonu

Drugim obszarem szczególnie podatnym na Summerween są zapachy oraz kosmetyki do pielęgnacji ciała. Wynika to z charakteru tych kategorii. Produkty zapachowe łatwo powiązać z określoną porą roku, nastrojem lub wydarzeniem, a limitowane edycje pozwalają producentom tworzyć kolejne punkty kontaktu z konsumentem.

Przykład Bath & Body Works pokazuje, że halloweenowa oferta nie musi oznaczać wyłącznie ciężkich, jesiennych kompozycji. W 2025 r. I Scream Float łączył motyw Halloween z gourmandowym profilem zapachowym, natomiast w kolejnych kolekcjach pojawiały się zestawienia owocowych, kwiatowych i słodkich nut z mroczną nazwą i oprawą wizualną.  

Jeszcze bardziej niszowy kierunek reprezentuje Black Phoenix Alchemy Lab. Marka perfumeryjna przygotowała w 2026 r. limitowaną serię Summerween inspirowaną makabrycznymi wersjami letnich słodyczy, wykorzystując m.in. motywy lodów, waty cukrowej czy deserów.  

To pokazuje szerszą zmianę w komunikacji sezonowej: „mroczny” produkt nie musi być pozycjonowany wyłącznie za pomocą jesiennych składników i zapachów. Można połączyć estetykę Halloween z typowo letnimi skojarzeniami – owocami, lodami, napojami, plażą czy nocnymi imprezami.

Dla producentów to także kwestia zarządzania sezonowością

Summerween może być atrakcyjny dla branży nie tylko jako kolejny trend komunikacyjny, ale również jako narzędzie zarządzania kalendarzem sprzedażowym. Wprowadzenie kolekcji halloweenowej wcześniej daje producentom więcej czasu na sprzedaż produktów limitowanych i pozwala wykorzystać zainteresowanie konsumentów jeszcze przed właściwym sezonem.

Jednocześnie wcześniejsza premiera zwiększa ryzyko kanibalizacji kolejnych kolekcji. Jeżeli produkty Halloween pojawiają się w czerwcu lub lipcu, marka musi zdecydować, jak długo utrzymywać je w sprzedaży i kiedy zastąpić je kolejną ofertą – jesienną, bożonarodzeniową lub inną sezonową. Dyskusje konsumenckie wokół wcześniejszych premier pokazują zresztą, że część odbiorców postrzega przyspieszanie sezonów jako pozytywną możliwość wcześniejszego zakupu, a część jako efekt nadmiernej komercjalizacji.  

image

Jak salony kosmetyczne mogą przygotować się na nadchodzące Halloween?

Z perspektywy retailerów istotne staje się również odpowiednie zatowarowanie. W przypadku produktów limitowanych wcześniejsze rozpoczęcie sprzedaży może zwiększać dostępność kolekcji, ale jednocześnie wydłuża okres, w którym należy zarządzać zapasem. Dla marek beauty oznacza to konieczność dokładniejszego prognozowania popytu i rozdzielenia oferty między produkty stricte halloweenowe a te, które mogą funkcjonować również poza wydarzeniem.

Trend, który może rozszerzyć sezon Halloween

Summerween nie jest jeszcze samodzielną kategorią produktową porównywalną z klasycznymi sezonami sprzedażowymi. Jest natomiast przykładem szerszej zmiany w sposobie funkcjonowania trendów beauty. Media społecznościowe skracają dystans między momentem pojawienia się estetyki a jej komercjalizacją, a konsumenci coraz częściej nie czekają na formalny początek sezonu.

W przypadku kosmetyków Summerween szczególnie dobrze łączy się z produktami o wysokiej częstotliwości zakupów i dużym potencjale wizualnym: lakierami do paznokci, makijażem kolorowym, mgiełkami zapachowymi, kosmetykami do kąpieli, produktami do ciała czy zestawami prezentowymi. Dodatkowym atutem jest możliwość tworzenia krótkich, limitowanych kolekcji bez konieczności całkowitego przebudowywania portfolio.

Dla producentów najważniejszym sygnałem nie musi być więc samo Halloween w lipcu. Bardziej istotna jest zmiana w postrzeganiu sezonowości. Summerween pokazuje, że kod estetyczny przypisany dotychczas do konkretnego miesiąca może zostać oderwany od kalendarza i połączony z innym kontekstem. W beauty oznacza to większą elastyczność w wykorzystaniu kolorów, zapachów, opakowań i limitowanych edycji – a także możliwość budowania popytu na produkty związane z Halloween na długo przed 31 października.  

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
07.08.2026 12:43
Koniec solariów? Wielka Brytania rozważa radykalne zmiany
Solaria a zdrowie skóry. Eksperci obalają mity o ich korzyściach. (Fot. Shutterstock)Shutterstock

Światowa Organizacja Zdrowia zakwalifikowała solaria jako czynnik rakotwórczy z grupy 1. Wielka Brytania chce pójść w ślady innych krajów, rozważa całkowity zakaz działalność komercyjnych solariów. Eksperci ostrzegają przed negatywnymi skutkami oraz obalają mity dotyczące wątpliwych korzyści.

Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, sztuczne promieniowanie ultrafioletowe nie jest zdrowe dla naszej skóry. Dawki UV występujące podczas rekreacyjnego opalania się w solarium są nawet 12 razy wyższe niż w świetle słonecznym. Jak wskazują badania, ryzyko wystąpienia czerniaka wzrasta wraz z czasem spędzonym na korzystaniu z łóżek do opalania. 

Statystyki opublikowane przez ministerstwo pokazują, że częste korzystanie z solarium wiąże się ze wzrostem ryzyka wystąpienia czerniaka. Ilość sesji zwiększa prawdopodobieństwo choroby:

  • od 1 do 14 sesji ryzyko to 19 proc.
  • od 15 do 30 sesji ryzyko to 31 proc.
  • a przy 40 sesjach to 55 proc.

Ciemna strona solarium

Wizyta w solarium dla wielu konsumentów jest przyjemnym rytuałem. Czy taka forma opalania jest zdrowa? O szkodliwości tej usługi przypomina dermatolożka dr Ophelia Veraitch, która podkreśla, że WHO zakwalifikowało solaria w tej samej kategorii co papierosy i pluton. 

Analiza z 2021 roku obejmująca 14 tys. osób chorych na czerniaka — najgroźniejszą postać raka skóry — jednoznacznie wykazała zwiększone ryzyko zachorowania związane z korzystaniem z solarium. 

Warto dodać, że Brytyjski Komitet ds. Medycznych Aspektów Promieniowania w Środowisku (COMARE), działający przy Departamencie Zdrowia i Opieki Społecznej, poinformował w raporcie opublikowanym w ubiegłym miesiącu, że korzystanie z solarium przed ukończeniem 35. roku życia zwiększa ryzyko zachorowania na czerniaka o 75 procent. Poza zwiększaniem ryzyka nowotworów solaria przyspieszają proces starzenia się skóry. Uszkadzają DNA komórek i prowadzą do rozpadu kolagenu.

W jakich krajach solarium jest zakazane? 

Brazylia, Iran i Australia już wcześniej zakazały działalności solariów.  Lekarz medycyny estetycznej dr Joseph Hkeik mówi, że takie rozwiązanie przyniosło bardzo dobre efekty w ograniczaniu liczby zachorowań na czerniaka. Podkreśla również, że reszta świata powinna wprowadzić taki zakaz. 

image

Doda ujawniła, że solarium doprowadziło ją do czerniaka. Branża beauty: to nagonka, ktoś jej za to zapłacił

- Ryzyko jest na tyle poważne, że w styczniu Brytyjskie Stowarzyszenie Dermatologów (British Association of Dermatologists — BAD) ogłosiło, iż popiera całkowity zakaz działalności komercyjnych solariów w Wielkiej Brytanii, powołując się na dobrze udokumentowany związek między korzystaniem z solarium a rakiem skóry oraz na niewystarczające egzekwowanie obowiązujących przepisów — mówi dermatolożka konsultantka dr Clare Kiely.

Solaria w social mediach. Niezdrowy marketing

Brytyjskie stowarzyszenie w czerwcu udostępniło raport “Comare”, w którym wskazano, że niektóre firmy świadczące usługi solaryjne w swoich reklamach rozpowszechniają dezinformacje.  

Fałszywe informacje i niepotwierdzone naukowo stwierdzenia o rzekomych korzyściach zdrowotnych ma wzmocnić treści publikowane w social mediach. Wielka Brytania rozważa zakaz działalności komercyjnych solarium, ale myśli również nad ograniczeniem reklamowania tego typu usług. 

Niektóre firmy oferujące usługi solaryjne mówią o nieprawdziwych korzyściach zdrowotnych tej usługi. Zastosowanie światła podczerwonego obok promieniowania UV ma wspomagać produkcję kolagenu. 

- To po prostu śmieszne. Promieniowanie UV wyrządza kolagenowi nieporównywalnie większe szkody niż jakiekolwiek korzyści, jakie mogłoby przynieść światło czerwone — komentuje specjalistka medycyny estetycznej dr Sophie Shotter

Pogarszająca się sytuacja branży solariów może być szansą biznesową dla sektora beauty. Salony kosmetyczne mogą wykorzystać ten trend, edukując klientów na temat zagrożeń związanych z opalaniem i rozwinąć ofertę bezpiecznych alternatyw. Takich jak: kosmetyki samoopalające, opalanie natryskowe czy produkty nadające skórze efekt opalenizny bez ekspozycji na promieniowanie UV.

A co z rzekomymi korzyściami?

Mimo wielu zagrożeń związanych z promieniowaniem UV,  klienci solarium często wskazują, że usługa poprawia im samopoczucie, łagodzi stany zapalne skóry oraz zwiększa poziom witaminy D. Czy faktycznie tak jest? 

Istnieją badania sugerujące, że ekspozycja na promieniowanie UV może ograniczać stan zapalny skóry i przynosić ulgę osobom cierpiącym na egzemę, łuszczycę czy trądzik. Oznacza to, że korzystanie z solarium może czasowo łagodzić objawy tych chorób, jednak nie oznacza to, że jest bezpieczną metodą leczenia.

- Każda opalenizna uzyskana pod wpływem słońca lub promieniowania UV jest oznaką uszkodzenia skóry. Ciemniejszy kolor skóry to mechanizm obronny organizmu przed dalszymi uszkodzeniami  — wyjaśnia dr Veraitch.

Światłoterapia jest wykorzystywana przez dermatologów, ale nie ma nic wspólnego z korzystaniem z solarium. Dr Clare Kiely wyjaśnia, że w terapii wykorzystuje się ściśle kontrolowane dawki promieniowania UVB pod nadzorem lekarza. Natomiast komercyjne solaria emitują głównie promieniowanie UVA, które wnika głębiej w skórę, a ekspozycja odbywa się bez kontroli medycznej. 

- To zupełnie inna sytuacja niż leczenie dermatologiczne — dodaje.

Z tego samego powodu solaria nie są dobrym źródłem witaminy D. Dr Veraitch wyjaśnia, że do jej produkcji organizm potrzebuje promieniowania UVB. Choć moda na opaleniznę nie przemija, coraz więcej dowodów wskazuje, że nie warto płacić za nią własnym zdrowiem.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
11. sierpień 2026 05:24