StoryEditor
Rynek i trendy
09.09.2020 00:00

Cena wciąż wyprzedza skład w decyzjach zakupowych [RAPORT]

W ostatnich miesiącach wielu Polaków postanowiło bardziej zatroszczyć się o własne ciało. Pandemia i związana z nią konieczność pozostania w domach sprawiła, że stali się bardziej świadomi własnych potrzeb i zaczęli zwracać nieco większą uwagę na codzienną pielęgnacyjną rutynę. Wielu użytkowników kosmetyków dopiero teraz nauczyło się uwzględniać w swoich wyborach konsumenckich takie czynniki, jak skład czy opinie i recenzje innych osób – wynika z raportu drogerii Nutridome „Jak dbają o siebie Polacy”.

Jak wyglądają dziś nasze pielęgnacyjne rytuały? Z ilu kosmetyków korzystamy na co dzień i jak podejmujemy decyzję o ich zakupie? Czy na pewno wiemy, jak dobrać odpowiednie produkty dla naszego ciała i jak je stosować? Te i inne pytania drogeria Nutridome zadała 1472 osobom. W tej grupie znalazło się 1049 kobiet i 417 mężczyzn.

W efekcie badania okazało się, że 65 proc. Polaków uważa, że dba o siebie. Jednak podejście do codziennej pielęgnacji zmienia się wraz z wiekiem. Młodsi badani skupiają się przede wszystkim na pielęgnacji twarzy, ciała i włosów, podczas gdy starsi częściej skłaniają się ku zbilansowanej diecie oraz suplementom i witaminom.

Do dbania o siebie najbardziej motywują Polaków osobiste pobudki. W ten sposób chcą oni zadbać o swoje samopoczucie i zdrowie oraz podobać się innym osobom.

Pielęgnacja twarzy i ciała to rytuał codzienny, a pielęgnacja włosów odbywa się kilka razy w tygodniu. Z reguły niezbędne zabiegi przeprowadzane są wieczorem, gdy można przeznaczyć na nie więcej czasu.

Kupując kosmetyki do pielęgnacji, konsumenci zwracają uwagę przede wszystkim na ich cenę, a dopiero potem na skład. Przed podjęciem decyzji o zakupie konkretnego produktu, szukają w internecie dokładniejszych informacji i recenzji.

Zapas kosmetyków do twarzy i ciała uzupełniany jest z różną częstotliwością – co miesiąc lub kilka razy w roku. Średnie drogeryjne wydatki to 200 zł miesięcznie. Największa część tej kwoty wydawana jest na kosmetyki do pielęgnacji twarzy.

Polacy nie boją się nowości. Blisko 45 proc. konsumentów często testuje nowe kosmetyki, z których wcześniej nie korzystała.

Choć 67,5 proc. ankietowanych potrafi rozpoznać tylko część składników obecnych w kosmetykach, to umie zidentyfikować te, które mogą być potencjalnie szkodliwe dla zdrowia. Świadome wybory częściej podejmują jednak kobiety niż mężczyźni.

Dobrze się czuć i podobać się innym

Niemal 65 proc. badanych przyznała, że stara się o siebie dbać na co dzień. Wśród tej liczby blisko co piąty przykłada do troski o własne ciało szczególną uwagę – zwłaszcza ankietowani w wieku 35-44 (tu odsetek odpowiedzi „bardzo o siebie dbam” był najwyższy i wyniósł 6,8 proc.).

31 proc. Polaków twierdzi, że chciałoby zadbać o siebie bardziej niż do tej pory, podczas gdy dla nieco ponad 4 proc. w ogóle nie jest to priorytetem. Co ciekawe, tę ostatnią odpowiedź niemal dwa razy częściej wskazywali mężczyźni (8 proc.) niż kobiety (3 proc.).

Co motywuje Polaków do troski o własne ciało? Dla niemal 9 na 10 ankietowanych regularna pielęgnacja wynika z wewnętrznej potrzeby i wpływa na ich dobre samopoczucie. 65 proc. badanych przyznaje, że główną motywacją jest dbanie o zdrowie. Trzecim najczęściej wskazywanym powodem (63,8 proc. odpowiedzi) jest opinia innych – chcą podobać się swoim najbliższym (35,7 proc.) lub wywrzeć dobre wrażenie na nowo poznawanych osobach (28,1 proc.). Dla co czwartego Polaka, który wziął udział w badaniu, właściwa pielęgnacja stanowi konieczność ze względu na różnego rodzaju problemy dermatologiczne.

Codzienna pielęgnacja i nie tylko

Dla zdecydowanej większości Polaków (niemal 9 na 10 odpowiedzi) dbanie o siebie to przede wszystkim systematyczna pielęgnacja ciała i utrzymanie higieny osobistej. Blisko 45 proc. respondentów spożywa również odpowiednio zbilansowane posiłki lub uzupełnia dietę w niezbędne składniki za pomocą suplementów lub witamin. 36,7 proc. przywiązuje uwagę do aktywności fizycznej: regularnie uprawia sport albo stara się znaleźć czas na trening i ćwiczenia.

Jak pokazują wyniki badania, myślenie o własnym ciele zmienia się wraz z wiekiem. Im jesteśmy starsi, tym częściej do pielęgnacyjnej rutyny dokładamy dodatkowe czynności, takie jak medytacja czy wzbogacanie posiłków o dodatkowe suplementy. Na to, co trafia na talerz, uwagę zwracają zwłaszcza Polacy w wieku 35-44 – wśród nich blisko co czwarty deklaruje stosowanie zbilansowanej diety.

W codziennym dbaniu o siebie ważny jest również zdrowy rytm dnia, gwarantujący solidną dawkę odpoczynku. Wśród osób, które w ankiecie dopisały swoje własne sposoby na zachowanie dobrych relacji z samym sobą, blisko co czwarta podkreślała znaczenie popołudniowej drzemki czy odpowiedniej liczby godzin na sen.

Jak wyglądają pielęgnacyjne rytuały? Polacy zgodnie (84,2 proc. odpowiedzi) twierdzą, że regularna pielęgnacja twarzy, ciała i włosów jest dla nich istotnym elementem dbania o siebie. 6 na 10 badanych przyznaje również, że systematyczne zabiegi kosmetyczne są dla nich przyjemnością.

Pielęgnacja twarzy to przede wszystkim jej dokładne mycie. Większość badanych dokłada do niego również kolejne kroki: nakładanie kremu (78,2 proc.), peeling (61,8 proc.), maseczki (55,9 proc.) i tonizowanie (48,8 proc.). Blisko co trzecia osoba stosuje także krem pod oczy (używa go blisko co druga badana kobieta) lub specjalistyczne kosmetyki odżywiające, regenerujące i odmładzające skórę twarzy, takie jak sera czy ampułki.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że choć pielęgnacyjne rytuały związane z dbaniem o twarz są zwykle bardziej rozbudowane wśród kobiet, również mężczyźni stosują takie kosmetyki jak krem do twarzy czy peeling. Kremu używa blisko co drugi badany Polak, a peelingu – co trzeci. Niezależnie od płci, większość konsumentów korzysta z co najwyżej pięciu różnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy. 65 proc. ankietowanych pamięta o tym, by odpowiednio dopasować je do rodzaju cery, ale już blisko co siódmy nie potrafi określić typu swojej skóry. 16 proc. przyznaje z kolei, że przy wyborze kosmetyków do twarzy w ogóle nie zwraca uwagi na ten aspekt.

Zdecydowana większość (62,5 proc.) pielęgnuje twarz przynajmniej raz dziennie. W sumie na te zabiegi poświęca zwykle nie więcej niż 30 minut, najczęściej wieczorem.

Oprócz mycia pielęgnacja ciała obejmuje przede wszystkim nakładanie balsamów oraz peeling. Co piąta badana osoba stosuje również zabiegi ujędrniające. O swoje ciało zdecydowanie dokładniej dbają Polki – dla mężczyzn pielęgnacja znacznie częściej kończy się na zwykłym prysznicu lub kąpieli.

Na co dzień konsumenci w większości korzystają z co najwyżej dwóch różnych kosmetyków do pielęgnacji ciała (71 proc.), choć już co czwarta osoba ma ich w swojej łazience nawet pięć.

Blisko połowa badanych (44,2 proc.) pielęgnuje swoje ciało raz dziennie, najczęściej wieczorem. Niemal co piąta osoba robi to również rano. Mycie oraz dodatkowe zabiegi nie zajmują zwykle więcej niż 30 minut. Nie brakuje też osób, które potrzebują na to przynajmniej godzinę, choć to zaledwie 8 proc. wszystkich ankietowanych.

Pielęgnacja włosów. Blisko 30 proc. badanych Polaków przyznaje, że oprócz regularnego mycia nie poddaje swoich włosów żadnym innym pielęgnacyjnym zabiegom. Dla pozostałych niemal nieodłącznym elementem dbania o włosy jest nakładanie odżywki lub maski – używa ich aż 9 na 10 osób. Prawie co druga dodatkowo sięga też po olejki, a co dziesiąta odżywia i regeneruje swoje włosy za pomocą profesjonalnych zabiegów, takich jak keratynowe prostowanie. Wśród stosowanych metod pielęgnacji badani często wymieniali również wcierki i płukanki oraz masaże i peelingi skóry głowy.

Zdecydowana większość stara się dobrać kosmetyki do swojego typu włosów. Do wyboru szamponów i odżywek szczególnie uważnie podchodzą kobiety: przyznaje to aż 96 proc. z nich. Blisko 8 na 10 Polek i 4 na 10 Polaków zwraca też uwagę na to, czy w składzie produktów do pielęgnacji włosów znajdują się detergenty SLES i SLS.

Ponad połowa respondentów pielęgnuje swoje włosy wieczorem, kiedy może im poświęcić wystarczająco dużo czasu. Podobnie jak w przypadku twarzy i ciała, również dodatkowe zabiegi pielęgnacyjne na włosy przeważnie nie zabierają więcej niż 30 minut. Większość (6 na 10 osób) przeprowadza je średnio kilka razy w tygodniu, a co piąty badany – każdego dnia.

Cena ważniejsza niż skład, czyli jak Polacy kupują kosmetyki

Kosmetyki do pielęgnacji ciała i twarzy kupowane są z różną częstotliwością. 39 proc. badanych uzupełnia swoje zapasy co miesiąc, podczas gdy ok. 42 proc. robi to raz na kilka miesięcy. Łączne wydatki na kosmetyki to średnio mniej niż 200 zł miesięcznie. Jednak 4 na 10 Polaków, na środki do pielęgnacji twarzy, przeznacza nawet do 300 zł, podczas gdy w przypadku kosmetyków do ciała więcej niż 100 zł wydaje już tylko co piąta osoba. Dla blisko 39,2 proc. wydatki mogą być nieco wyższe, bo właśnie taki odsetek badanych przyznaje, że oprócz kosmetyków w codziennej pielęgnacji stosuje również nutrikosmetyki, czyli suplementację.

Z raportu „Jak dbają o siebie Polacy” wynika również, że cena jest decydującym czynnikiem przy wyborze kosmetyków, zwłaszcza wśród badanych do 44. roku życia. Drugim najważniejszym kryterium jest naturalny skład. Co ciekawe, największą uwagę zwracają na niego Polacy w wieku 45-64, dla których odpowiednio dobrane, naturalne składniki są nawet ważniejsze niż atrakcyjna cena. W dalszej kolejności przy zakupie brany jest pod uwagę zapach kosmetyków, opinie znajomych oraz marka producenta.

Zdecydowanie najmniejsze znaczenie podczas podejmowania decyzji o zakupie kosmetyku ma to, czy produkt jest wegański. Z reguły konsumenci nie kierują się również wyglądem opakowania ani rekomendacjami znanych osób (np. celebrytów czy influencerów).

Blisko 45 proc. ankietowanych przyznała, że często testuje nowe kosmetyki. Do zakupów podchodzi jednak ostrożnie: aż 8 na 10 osób przed podjęciem decyzji szuka w internecie najważniejszych informacji o produkcie i czyta jego recenzje.

Co Polacy wiedza o kosmetykach, których używają na co dzień?

Choć skład kosmetyków to dla Polaków drugie najważniejsze kryterium przy ich wyborze, zdecydowana większość z nas (67,5 proc.) wśród podanych na etykiecie łacińskich nazw potrafi rozpoznać tylko część składników. 17 proc. badanych (w tym co siódma kobieta i co piąty mężczyzna) przyznaje, że zupełnie nie potrafi ocenić konkretnego produktu na podstawie jego składu. Tylko niecałe 16 proc. twierdzi, że pod tym względem podejmuje w pełni świadomą decyzję. Z analizą składu kosmetyków najlepiej radzą sobie Polacy w wieku 35-44 – wśród nich co piąta osoba twierdzi, że potrafi zidentyfikować i dobrze zna poszczególne składniki.

Badanie przeprowadzone przez drogerię Nutridome pokazało jednak, że zdecydowana większość badanych potrafi wskazać substancje kontrowersyjne. 73,8 proc. respondentów przyznaje, że powinno się unikać produktów posiadających w składzie SLES i SLS, a 61,4 proc. twierdzi to samo o parabenach. 4 na 10 osób za szkodliwe uznaje również obecne w składzie konserwanty.

W ankiecie znalazło się również kilka pytań dokładniej sprawdzających wiedzę Polaków na temat regularnej pielęgnacji. Wynika z nich, że ponad 60 proc. ankietowanych wie, że prawidłowe pH waha się pomiędzy 4,5 a 6. Niemal równie trafnie potrafią je określić zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Co czwarty ankietowany przyznał jednak, że nie wie, jaka powinna być prawidłowa równowaga kwasowo-zasadowa skóry.

Polacy potrafią również wskazać niezbędne filtry w kremach do twarzy. 85,3 proc. badanych wie, że krem powinien zawierać filtry UVA oraz UVB.

Konsumenci wiedzą, jak działają toniki i odżywki. 77 proc. respondentów poprawnie wskazało, że tonik przywraca naturalne pH skóry, a 68,7 proc. – że nie ma związku pomiędzy ilością odżywki a efektem jej działania.

Mimo to wciąż żywych jest kilka popularnych mitów. 37 proc. badanych Polaków wierzy, że skóra może uzależnić się od kremu nawilżającego. 29,3 proc. twierdzi, że złuszczenie naskórka powoduje przesuszenie skóry. 18,3 proc. uważa, że każdy produkt myjący koniecznie powinien się pienić.

Raport powstał na podstawie wyników badania przeprowadzonego metodą CAWI w lipcu 2020 roku. W badaniu wzięły udział 1472 osoby (1049 kobiet i 417 mężczyzn).

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
04.09.2026 15:56
Sinsay będzie marketplacem. Będzie sprzedawał kosmetyki
Sinsay Plus ma przyciągać klientów częściej niż tylko na zakupy (fot. Shutterstock)Shutterstock

Sinsay otwiera swój e-commerce na zewnętrznych sprzedawców. Jedną z pierwszych rozwijanych kategorii mają być kosmetyki. W 2027 roku oferta platformy ma przekroczyć 100 tys. produktów. Dane Fulfilio pokazują, że decyzja LPP wpisuje się w szerszy trend: chociaż w całym e-commerce znaczenie marketplace’ów lekko słabnie, w segmencie urody i kosmetyków nadal wyraźnie rośnie.

Należący do Grupy LPP Sinsay uruchamia marketplace i po raz pierwszy otwiera swoją platformę sprzedażową na zewnętrznych partnerów. Nowy model ma pozwolić marce poszerzyć asortyment bez ograniczania się do własnych produktów. Wśród kategorii, które mają być rozwijane w pierwszej kolejności, znalazły się kosmetyki, a także zabawki, obuwie, artykuły do domu i akcesoria.

Marketplace Sinsay ma działać w modelu zamkniętym

Oznacza to, że Sinsay będzie wybierać partnerów i kontrolować jakość wprowadzanej oferty. Do platformy mają dołączać zarówno duże marki i producenci, jak i wyspecjalizowani dystrybutorzy oraz sklepy internetowe. Według zapowiedzi spółki liczba dostępnych produktów ma przekroczyć 100 tys. w 2027 roku. Część zamówień ma być wówczas realizowana również z magazynów LPP przez LPP Logistics.

image

Inglot x Allegro? Nadchodzi nowa era współprac beauty: z marketplace‘ami.

Kosmetyki rosną na marketplace’ach szybciej niż cały e-commerce

Wejście Sinsay w model marketplace jest szczególnie interesujące z perspektywy branży kosmetycznej. Z raportu Fulfilio „Marketplace czy własny sklep?” wynika, że beauty zachowuje się inaczej niż cały polski e-commerce.

W ujęciu ogólnorynkowym 21 proc. e-sklepów odnotowało w ostatnich 12 miesiącach spadek udziału marketplace’ów w sprzedaży online. Wzrost wskazało 17 proc. badanych, a 62 proc. nie zauważyło istotnych zmian.

W kategorii uroda i kosmetyki proporcje są odwrotne: 27 proc. firm deklaruje wzrost udziału platform sprzedażowych, a tylko 9 proc. jego spadek.

– Branża beauty jest dobrym przykładem kategorii, w której marketplace i własny sklep mogą pełnić różne role. Z naszego raportu „Marketplace czy własny sklep?” wynika, że w segmencie uroda i kosmetyki tak samo silną pozycję mają Allegro i własne sklepy internetowe – z obu kanałów korzysta po 43% firm z tej kategorii. Beauty wyróżnia się też na tle całego rynku, jeśli spojrzymy na zmianę udziału marketplace’ów w łącznej sprzedaży online - mówi Arkadiusz Filipowski, prezes zarządu Fulfilio.

image

Sinsay uruchamia marketplace. Oferta ma przekroczyć 100 tys. produktów

Ogółem 21% e-commerce’ów wskazało, że w ostatnich 12 miesiącach udział platform sprzedażowych w ich sprzedaży online spadł, a 17% mówi o wzroście. - W kategorii uroda i kosmetyki proporcje wyglądają inaczej – 27% firm deklaruje wzrost udziału marketplace’ów w łącznej sprzedaży online, a 9% wskazuje spadek. To pokazuje, że w beauty platformy nadal mają przestrzeń do wzrostu dodaje Filipowski. 

Sinsay chce zbudować ekosystem zakupowy

Marketplace ma pomóc przekształcić Sinsay z sieci kojarzonej przede wszystkim z modą w wielokategorialne miejsce zakupów dla całej rodziny. Kosmetyki mogą mieć w tym modelu szczególne znaczenie: są kupowane regularnie, dobrze uzupełniają ofertę modową i lifestylową oraz pozwalają zwiększać częstotliwość kontaktu klienta z platformą.

– Uruchomienie marketplace’u przez Sinsay dobrze wpisuje się w ten trend. Duże marki handlowe coraz częściej chcą budować nie tylko sklep, ale cały ekosystem zakupowy, w którym klient może kupić modę, kosmetyki, akcesoria czy produkty do domu w jednym miejscu. Widać to także szerzej na rynku. Rośnie znaczenie marketplace’ów branżowych i specjalistycznych, np. budowlanych, motoryzacyjnych czy lifestyle’owych – komentuje Arkadiusz Filipowski.

Przykładami takiego kierunku są m.in. platformy marketplace rozwijane przez sieci handlowe, takie jak Castorama czy Kaufland, a wcześniej także projekt VeloMarket, który był pozycjonowany jako marketplace z ofertą zielonych produktów i zdrowego stylu życia.

image

Google się zmienia. Kto wygrywa SEO w e-commerce w 2026 roku?

Dla producentów i dystrybutorów kosmetyków pojawia się zatem kolejny kanał dotarcia do konsumentów – i to do klientów, którzy niekoniecznie rozpoczynają zakupy od poszukiwania kosmetyków. Produkt beauty może zostać dodany do koszyka przy okazji zakupu odzieży, wyposażenia domu, akcesoriów lub produktów dla dzieci.

To jednocześnie kolejny sygnał, że marki modowe, sieci spożywcze i platformy wielokategorialne coraz mocniej konkurują z tradycyjnymi drogeriami oraz perfumeriami o część kosmetycznego koszyka.

Marketplace daje zasięg, własny sklep – dane i lojalność

Rozwój marketplace’ów nie oznacza, że marki kosmetyczne powinny rezygnować z własnego e-commerce. Dane Fulfilio pokazują, że w beauty Allegro i własne sklepy mają dokładnie taki sam zasięg wśród sprzedawców – z obu rozwiązań korzysta po 43 proc. firm z tej kategorii.

Marketplace zapewnia szybki dostęp do dużej grupy klientów i pozwala przetestować popyt bez budowania całej infrastruktury sprzedażowej. Własny sklep daje natomiast większą kontrolę nad marżą, prezentacją produktu, danymi konsumentów oraz komunikacją po zakupie.

image

TOP 10 września 2025: Sinsay buduje marketplace, Perły Rynku 2025 rozdane, Rossmann kłania się młodym

– Dla marek kosmetycznych obecność na takim marketplace może być szansą na dodatkowy zasięg i dotarcie do klienta, który nie szuka wyłącznie kosmetyków, ale kupuje przy okazji inne kategorie. Jednocześnie nie powinno to zastępować własnego sklepu. W beauty bardzo ważne są zaufanie, prezentacja produktu, skład, opinie, obsługa posprzedażowa i powtarzalność zakupów. Dlatego marketplace może wspierać sprzedaż, ale przewagę długoterminową nadal buduje się poprzez własną markę, relację z klientem i dobrze prowadzony kanał własny – podkreśla prezes Fulfilio.

Hybrydowa sprzedaż zamiast uzależnienia od jednej platformy

Z całego badania wynika, że ryzyko uzależnienia sprzedaży od marketplace’ów jest dobrze rozpoznawane przez polskie firmy. Jako średnie ocenia je 77 proc. badanych, jako wysokie – 16 proc., a jako niskie jedynie 7 proc. Tymczasem wśród sprzedawców obecnych na platformach najważniejszym graczem pozostaje Allegro, wskazywane przez 54 proc. firm.

Równolegle rośnie znaczenie własnych sklepów.

image

Paradoks polskiego e-commerce: Allegro daje skalę, ale to własny sklep przynosi największe zyski [RAPORT]

Wzrost ich udziału w sprzedaży internetowej deklaruje 28 proc. firm prowadzących taki kanał, a spadek – 11 proc. Najczęściej wykorzystywanym źródłem ruchu jest e-mail marketing, wskazywany przez 53 proc. respondentów. Ponad połowa sklepów korzysta również z programów lojalnościowych.

W praktyce najbardziej dojrzałym rozwiązaniem staje się model hybrydowy, w którym marketplace odpowiada przede wszystkim za pozyskiwanie nowych klientów i skalowanie sprzedaży, natomiast własny sklep służy budowaniu lojalności, wartości klienta oraz powtarzalności zakupów. Taki model wymaga jednak sprawnego zarządzania cenami, zapasami, dostawami i zwrotami we wszystkich kanałach.

 

Metodyka badania:Badanie „Własny sklep czy marketplace. Strategie sprzedaży e-commerce w Polsce” zostało zlecone przez Fulfilio i przeprowadzone na panelu Ariadna. Wzięło w nim udział 249 przedstawicieli polskich sklepów internetowych odpowiedzialnych za sprzedaż online, rozwój e-commerce, marketplace, marketing lub operacje. Badanie przeprowadzono metodą CAWI w dniach 4–16 marca 2026 roku.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Marketing i media
03.09.2026 14:35
Vaseline zostało "Baseline”. Marka podchwyciła viralowy błąd influencerki
Vaseline zmienia nazwę na ”Baseline”. Viralowy żart podbija social mediaShutterstock, Instagram

Koreańska twórczyni internetowa Min Day Lee wymówiła nazwę Vaseline jako "Baseline”. Jej nagranie obejrzały dziesiątki milionów osób. Marka zamiast poprawiać influencerkę, postanowiła wykorzystać żart i sama na chwilę została "Baseline”.

W tym artykule przeczytasz:

  • Vaseline nie poprawiło twórczyni. Dołączyło do żartu
  • Twórczyni została „CEO” Baseline
  • Kiedy marka zamiast walczyć z memem, staje się jego częścią

Media społecznościowe potrafią w kilka godzin zamienić drobny językowy błąd w viral. Tym razem bohaterem takiej historii została Vaseline. Wszystko zaczęło się od koreańskiej twórczyni beauty Min Day Lee, która w jednym ze swoich nagrań pokazywała produkty marki i konsekwentnie wymawiała jej nazwę jako "Baseline”.

Nagranie szybko zaczęło żyć własnym życiem. Według informacji przywoływanych przez Brut, publikacja na Instagramie przekroczyła 38 mln wyświetleń. Internauci zaczęli powtarzać "Baseline”, a marka dostrzegła w tym nie problem, lecz gotowy materiał na własną komunikację.

image

Beauty dla chłopców? Gen Alpha kupuje skincare, perfumy i kosmetyki premium

Vaseline nie poprawiło twórczyni. Dołączyło do żartu

Lee nie próbowała celowo zmieniać nazwy marki. Jej wymowa wynikała z różnic językowych. W języku koreańskim nie występuje natywnie angielska głoska /v/, dlatego w zapożyczeniach z angielskiego może być ona odwzorowywana dźwiękiem bliższym "b”. W efekcie "Vaseline” w jej wymowie zabrzmiało jak "Baseline”.

Internet zrobił z tego jednak żart. Użytkownicy zaczęli komentować nagranie, powtarzać nową wersję nazwy i tworzyć kolejne treści.

 

 

Vaseline postanowiło nie walczyć z tym trendem. Oficjalne konto marki zaczęło angażować się w rozmowę, a następnie marka tymczasowo zmieniła swoją nazwę w mediach społecznościowych na "Baseline”.

To był oczywiście fikcyjny rebranding. Produkty nadal pozostały produktami Vaseline, a nazwa firmy nie została zmieniona. Marka wykorzystała jednak viralową sytuację, aby stworzyć własny żart i pokazać dystans do siebie.

Twórczyni została „CEO” Baseline

Na tym marka nie poprzestała. Min Day Lee została przez Vaseline żartobliwie mianowana "CEO of Baseline” – bez rozmowy rekrutacyjnej i bez konieczności przechodzenia przez korporacyjny proces wyboru nowego szefa.

Cała akcja była oczywiście elementem komunikacji w mediach społecznościowych. Jej siłą było jednak to, że marka nie próbowała przejąć kontroli nad viralem poprzez jego wygaszenie. Zamiast tego weszła w rozmowę prowadzoną przez użytkowników i wykorzystała dokładnie ten element, który wcześniej należał do społeczności.

image

Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki

Kiedy marka zamiast walczyć z memem, staje się jego częścią

Historia "Baseline” jest ciekawym przykładem tego, jak zmieniła się komunikacja marek beauty w social mediach. Tradycyjny model zakładał, że marka powinna kontrolować sposób, w jaki jest przedstawiana, a nietypową wymowę czy błąd należy możliwie szybko skorygować.

W mediach społecznościowych takie podejście nie zawsze jest jednak najlepszym rozwiązaniem. Viral żyje własnym życiem, a próba jego zatrzymania może sprawić, że marka stanie się jego niechcianym bohaterem.

Vaseline zrobiło coś przeciwnego: zaakceptowało żart, podchwyciło język internetu i pozwoliło odbiorcom dalej się nim bawić. Tym samym sytuacja, która mogła pozostać jedynie viralem z udziałem twórczyni, stała się również elementem komunikacji samej marki.

To zresztą nie pierwszy przypadek, kiedy spontaniczny internetowy żart może okazać się dla brandu cenniejszy niż perfekcyjnie zaplanowana kampania. Kluczowe jest jednak wyczucie momentu. W przypadku Vaseline marka nie próbowała stworzyć mema od zera – najpierw pojawił się organiczny viral, a dopiero później marka zdecydowała się do niego dołączyć.

I właśnie ta kolejność może być najciekawszą lekcją z historii "Baseline”.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. wrzesień 2026 19:15