StoryEditor
Rynek i trendy
21.06.2022 00:00

Euromonitor International: Przewidujemy ciągły, umiarkowany, wzrost wartości rynku kosmetycznego w Polsce w 2022 roku [ANALIZA]

Minęły już ponad dwa lata od chwili, gdy najmniej oczekiwana w historii przesyłka z Chin (mowa oczywiście o wirusie SARS-CoV-2) dotarła do wybrzeży Europy i ostatecznie do Polski. Teraz, gdy pandemia jest w odwrocie, warto przyjrzeć się, co w tym czasie stało się z branżą kosmetyczną i higieny osobistej – mówi Povilas Sugintas, senior consultant, Euromonitor International.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda znajomo. Według naszego badania Beauty and Personal Care z 2022 r. osiem największych firm na rynku kosmetycznym w Polsce w 2021 r. to byli ci sami gracze co w 2019 r. Uniknęli oni załamania sprzedaży i utrzymali swoje pozycje. Niemniej pojawiły się pewne zmiany i rekonfiguracje, o których warto wspomnieć.

Najbardziej oczywistą zmianą był szybki rozwój e-commerce. Dostawcy, którzy przed wybuchem pandemii byli jedną nogą w cyfrowej przestrzeni, zagwarantowali sobie ogromną przewagę, podczas gdy inni walczyli o przyspieszenie debiutu w kanale online. W ciągu zaledwie dwóch lat, między 2019 a 2021 r., łączny obrót produktami kosmetycznymi w internecie wzrósł o 30 proc. Przekłada się to na dodatkowe 1,26 mld zł dochodu (to równowartość przychodów firmy Procter and Gamble z branży kosmetycznej i higieny osobistej wypracowanych w Polsce w tym okresie).

Nie ma wątpliwości, że zdolność do wykorzystania nowych technologii jest jednym z kluczowych czynników decydujących o sukcesie w branży kosmetycznej. Jako przykład można podać firmę Mary Kay Cosmetics Poland, która wykorzystuje livestreaming na platformach społecznościowych do angażowania konsumentów i osiągnęła w latach 2019–2021 aż 66 proc. wzrostu przychodów.

Marki, rozszerzając dostępność, wykroczyły poza obecność w mediach społecznościowych. Walcząc o rynek podczas pandemii, współpracowały ze wszystkimi, którzy byli w stanie zapewnić im dystrybucję i widoczność – od platform internetowych począwszy, na sieciach specjalizujących się dotąd w asortymencie spożywczym skończywszy.

Dyskonty zyskały, drogerie straciły

COVID-19 wpłynął na kanały sprzedaży kosmetyków i zmienił układ sił w handlu stacjonarnym. Dwa lata po pandemii dyskonty są bezdyskusyjnie zwycięzcami – wartość sprzedawanych w nich produktów kosmetycznych i higieny osobistej wzrosła w latach 2019–2021 o imponujące 16 proc. Stało się tak również dlatego, że dyskontów w Polsce szybko przybywa.

Sprzedaż tych wyrobów wzrosła również w sklepach osiedlowych. 11 proc. w górę w ciągu dwóch covidowych lat pokazuje, jak ważny dla konsumentów był i jest natychmiastowy dostęp do produktów, czyli zakupy blisko domu.

Tymczasem apteki (16 proc. spadku pod względem wartości), sklepy kosmetyczne (13 proc.) i hipermarkety (12 proc.) muszą jeszcze poczekać, aż osiągną poziom sprzedaży sprzed pandemii. W każdym z tych kanałów sytuacja jest nieco inna. Drogerie i apteki częściowo rekompensują straty w sklepach stacjonarnych dzięki zyskom w obszarze online. Sytuacja hipermarketów jest bardziej niepewna, ponieważ ich oferta produktowa nie jest ani na tyle unikatowa, ani łatwo dostępna, aby przyciągnąć kupujących.

Ogólny spadek popularności galerii handlowych źle wróży też sklepom kosmetycznym mieszczącym się w takich obiektach. Podobnie jak w innych częściach Europy sieci drogeryjne w Polsce trzymają się jednak przekonania, że flagowe stacjonarne punkty w galeriach mają jeszcze przed sobą przyszłość, czego dowodzą kolejne inwestycje Rossmanna, Super-Pharmu i Drogerii Natura. Czy taki model się sprawdzi? Jest zbyt wcześnie, aby to stwierdzić.

Różne strategie na przetrwanie

Zmieniła się również zawartość przeciętnego kosmetycznego koszyka zakupowego polskiego konsumenta. Oczywistą ofiarą COVID-19 padły kosmetyki kolorowe i zapachowe. Te kategorie pod względem wielkości sprzedaży nadal nie powróciły do poziomów sprzed pandemii. Rynkowi gracze przyjęli wobec tej sytuacji różne strategie.

Z danych Euromonitor International VIA wynika, że średnia jednostkowa cena kosmetyków kolorowych w sklepach internetowych spadła o 3 proc., co czyni ją jedyną kategorią, która stała się bardziej przystępna, ponieważ firmy starały się utrzymać sprzedaż poprzez obniżenie ceny. Zupełnie inne podejście prezentowali sprzedawcy zapachów: średnia cena w tej kategorii (a warto zauważyć, że perfumy to najdroższe produkty na rynku kosmetycznym) wzrosła w tym samym okresie o 30 proc. Pokazuje to, że priorytetem był tu obrót, a nie sprzedaż liczona w sztukach.

Pielęgnacja rządzi

W centrum uwagi wszystkich firm kosmetycznych była kategoria produktów do pielęgnacji skóry. Przetrwała okres oszczędności wywołany pandemią lepiej niż inne, notując niewielki spadek w 2020 r. i powrót do wzrostu w 2021 r. W minionym roku kategoria ta wygenerowała zdecydowanie największy obrót spośród wszystkich segmentów rynku w wysokości 4,7 mld zł. Popyt podbijało wiele czynników. Idealna skóra była ważna zarówno na zdjęciach twarzy zalewających media społecznościowe, jak i podczas spotkań online, które zastąpiły czasowo fizyczne kontakty prywatne i służbowe.

Polacy są również skłonni wydawać więcej na kosmetyki pielęgnacyjne. Według corocznego Euromonitor International Beauty Survey 2021 stosunek jakości do ceny staje się coraz mniej istotny, zwłaszcza dla kupujących w wieku 30–44 lat. Tylko 27 proc. z nich wybrało stosunek jakości do ceny jako ważne kryterium, w porównaniu z 47 proc. pięć lat temu. Rosnąca chęć, by zaszaleć przy kupowaniu kosmetyków, jest jeszcze bardziej zauważalna w grupie wiekowej 45–59 lat (22 proc. spadku wrażliwości cenowej w ciągu ostatnich pięciu lat), co sugeruje korelację między rosnącą liczbą zmarszczek na twarzy a chęcią pozbycia się ich.

Światowa marka nie ma znaczenia

Inną ciekawą cechą polskich konsumentów jest to, że międzynarodowa marka nie jest uważana przez nich za ważny czynnik decydujący o zakupie kosmetyku. Tylko 4 proc. nabywców uznało to za istotne, podobnie jak w innych krajach o silnych tradycjach produkcyjnych, takich jak Korea Południowa i Japonia. Dla porównania czynnik ten jest znacznie ważniejszy w Turcji, Zjednoczonych Emiratach Arabskich czy Indiach. Można to postrzegać jako potwierdzenie jakości lokalnych marek i uznać za poważną przeszkodę dla nowych zagranicznych podmiotów wchodzących na polski rynek.

Co może wyhamować rynek?

W kontekście rozważań o najbliższej przyszłości biznesu kosmetycznego w Polsce pojawiają się dwa ważne czynniki, które będą wpływać na rynek. Pierwszy to zaciskanie pasa przez konsumentów. Gwałtowny wzrost inflacji, najwyższy od dziesięcioleci, oznacza, że ceny detaliczne mogą szybko wzrosnąć. Dotychczas producentom kosmetyków udawało się przenosić koszty na konsumentów, ale w przyszłości będzie to trudniejsze i już widać, że kupujący szukają sposobów na zaoszczędzenie pieniędzy. Produkty premium, katalizator szybkiego wzrostu rynku w ostatnich latach, są szczególnie wrażliwe i będą musiały uzasadnić swoją wysoką cenę.

Drugim czynnikiem ryzyka są skutki wojny na Ukrainie. Według oficjalnych danych do grudnia 2022 r. w Polsce znajdzie się 4,3 mln ukraińskich uchodźców. Choć powinno to prowadzić do zwiększonego popytu na podstawowe produkty, np. do kąpieli i pod prysznic, pielęgnacji włosów, higieny jamy ustnej i z kilku innych segmentów, równie prawdopodobne jest, że obciążenie Polaków jako społeczeństwa spowoduje ograniczenie wydatków na produkty mniej istotne, takie jak zapachy czy kosmetyki do makijażu.

Ewentualne pojawienie się kolejnej fali COVID-19 prawdopodobnie nie będzie miało głębokiego wpływu na sektor. Producenci wyciągnęli wnioski i dostosowali się do rzeczywistości, przede wszystkim poprzez rozszerzenie swoich możliwości działania online.

Podsumowując, przewidujemy ciągły, aczkolwiek umiarkowany, wzrost wartości rynku kosmetycznego w Polsce o 5,4 proc. w 2022 r.*, a następnie o 4,2 proc. w 2023 r.* Dla przyszłości branży ważny będzie popyt konsumencki, na który wpłyną inflacja i obciążenie społeczeństwa wojną na Ukrainie.

*prognozy nie uwzględniają zwiększonej niepewności związanej z wydarzeniami na Ukrainie

Autor artykułu: Povilas Sugintas, senior consultant, Euromonitor International
www.euromonitor.com
Powyższy artykuł pochodzi z nr 3/2022 magazynu "Wiadomości Handlowe". Zamów wydanie drukowane lub e-wydanie.

Przeczytaj również: Segment kosmetyków naturalnych rośnie i będzie rósł szybciej niż cały rynek [PMR]
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
13.10.2026 16:05
Sephora zwiększa udziały w rynku. LVMH ujawnia wyniki za trzeci kwartał
LVMH poniżej oczekiwań analityków. Sephora i kosmetyki na plusieShutterstock

LVMH zakończył trzeci kwartał 2026 roku ze wzrostem sprzedaży organicznej o 1 proc., poniżej oczekiwań analityków. Podczas gdy segment mody i wyrobów skórzanych tracił, na znaczeniu zyskiwały perfumy, kosmetyki kolorowe i sprzedaż detaliczna Sephory. Wyniki pokazują, że poszczególne części rynku luksusowego radzą sobie dziś bardzo różnie.

W tym artykule przeczytasz:

  • Wyniki LVMH nie spełniły oczekiwań
  • Perfumy i kosmetyki Diora oraz Guerlain na plusie
  • Sephora rośnie szybciej niż reszta grupy
  • Moda traci, beauty pozostaje bardziej odporne
  • Co wyniki LVMH mówią o rynku beauty?

Wyniki LVMH nie spełniły oczekiwań

Grupa LVMH, właściciel m.in. Parfums Christian Dior, Guerlain i sieci Sephora, odnotowała w trzecim kwartale 2026 roku przychody w wysokości 18,5 mld euro. Sprzedaż organiczna wzrosła o 1 proc. rok do roku, podczas gdy konsensus analityków cytowany przez Reutersa zakładał wzrost o 1,3 proc. Po dziewięciu miesiącach roku przychody grupy wyniosły 57,1 mld euro, co oznacza wzrost organiczny o 2 proc.

Wyniki nie spełniły oczekiwań rynku, a akcje LVMH spadły we wtorkowym handlu w Paryżu. Na kondycję grupy nadal wpływa osłabiony popyt na dobra luksusowe w Chinach. Nie wszystkie segmenty biznesu radziły sobie jednak równie słabo. Dział Perfumes & Cosmetics oraz Selective Retailing, do którego należy Sephora, wykazały wzrost w ujęciu organicznym.

Perfumy i kosmetyki Diora oraz Guerlain na plusie

Segment Perfumes & Cosmetics wygenerował w trzecim kwartale 2,01 mld euro przychodów, notując 1-procentowy wzrost organiczny. Po trzech kwartałach sprzedaż wyniosła 5,92 mld euro i pozostawała stabilna w ujęciu organicznym.

W przypadku Parfums Christian Dior wyniki wspierały premiery zapachowe, w tym J’adore Intense, Sauvage Extrait i Dior Addict. Marka odnotowała również dobre rezultaty w makijażu, szczególnie w liniach Forever i Backstage.

Wzrost raportował także Guerlain, któremu sprzyjała oferta zapachów oraz pomadka Rouge G. Wyniki pokazują, że innowacje produktowe i rozwój rozpoznawalnych linii pozostają istotnymi czynnikami sprzedaży w segmencie prestiżowych kosmetyków.

image

Armani szykuje się do rozmów z L’Oréal, LVMH i EssilorLuxottica. W grze 15 proc. udziałów

Sephora rośnie szybciej niż reszta grupy

Mocniejszym punktem wyników LVMH okazał się Selective Retailing. Segment ten zwiększył sprzedaż organiczną o 8 proc. w trzecim kwartale, a jednym z jego głównych motorów wzrostu pozostaje Sephora.

Sieć zyskuje udział w rynku dzięki szerokiej ofercie znanych marek, ekskluzywnym premierom i poszerzaniu asortymentu. Wśród wymienionych przez grupę nowości znalazły się produkty Rhode oraz chińskich marek kosmetycznych. Sephora kontynuuje również ekspansję geograficzną – w ostatnim okresie rozwijała działalność w Belgii i Chorwacji.

Wynik segmentu pokazuje znaczenie specjalistycznej dystrybucji beauty w strukturze LVMH. W przeciwieństwie do części rynku dóbr luksusowych, która pozostaje pod presją słabszego popytu, Sephora może korzystać z zainteresowania konsumentów różnorodną ofertą kosmetyczną, nowymi markami i produktami dostępnymi na wyłączność.

Moda traci, beauty pozostaje bardziej odporne

Kontrast między poszczególnymi działami LVMH jest wyraźny. W trzecim kwartale sprzedaż organiczna w segmencie Fashion & Leather Goods spadła o 5 proc., podczas gdy rynek oczekiwał spadku o 1,8 proc. Wyhamował również wzrost w zegarkach i biżuterii.

Presja jest szczególnie widoczna w Azji. Sprzedaż grupy w regionie spadła o 5 proc. rok do roku, a słabszy popyt w Chinach pozostaje jednym z głównych problemów branży luksusowej. Według informacji przytoczonych przez Investing.com znaczenie mają m.in. zaostrzone kontrole podatkowe wobec zamożnych konsumentów w Chinach. Na sytuację sektora wpływają również niepewność gospodarcza i rosnące koszty związane z napięciami geopolitycznymi.

Na tym tle perfumy, kosmetyki i specjalistyczna sprzedaż detaliczna wypadają relatywnie lepiej. Nie oznacza to, że segment beauty jest odporny na spowolnienie. Dziewięciomiesięczna sprzedaż Perfumes & Cosmetics pozostała na stabilnym poziomie organicznym.

image

LVMH sprzedaje kolejną markę. Patou wraca do poprzedniego właściciela

Co wyniki LVMH mówią o rynku beauty?

Rezultaty za trzeci kwartał wskazują na dwa obszary, które wspierają działalność beauty LVMH: rozwój produktów w segmencie prestiżowym oraz siłę wyspecjalizowanej dystrybucji. Premiery zapachów i wyniki makijażu Diora, a także oferta Guerlain, wspierają sprzedaż marek własnych. Sephora z kolei może przyciągać klientów dzięki połączeniu uznanych producentów, nowych brandów i ekskluzywnych premier.

Jednocześnie wzrost sprzedaży Sephory nie zrównoważył słabszych wyników całej grupy. LVMH pozostaje silnie uzależniony od kondycji dóbr luksusowych, a spadek w największym segmencie – modzie i wyrobach skórzanych, obciąża całościowy rezultat.

Wyniki za trzeci kwartał pokazują więc nie tyle jednolite osłabienie rynku luksusowego, ile rosnące różnice między jego kategoriami. W przypadku LVMH beauty i specjalistyczny handel detaliczny pozostają obszarami wzrostu, choć na razie nie wystarczają, by zneutralizować presję w pozostałych częściach biznesu.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
12.10.2026 15:19
Eye patch gate: co się stało, czemu, i co to mówi konsumentom i konsumentkom
O co chodzi z Eye patch gate?Fenty Skin/Huda Beauty

Fenty Skin, Glow Recipe i Huda Beauty w odstępie kilku dni pokazały niemal identyczne opakowania hydrożelowych płatków pod oczy. Internet szybko zaczął pytać, kto od kogo skopiował rozwiązanie. Okazało się jednak, że za pozornie przełomową innowacją stoi najprawdopodobniej wspólny dostawca opakowań. Historia pokazuje, jak niewielka może być dziś granica między własną innowacją a rozwiązaniem dostępnym w katalogu producenta.

17 września Fenty Skin zaprezentowała Dew N Plump Fresh-Sliced Hydrogel Eye Patches. Produkt zwrócił uwagę nie tylko formułą, ale przede wszystkim sposobem aplikacji. Hydrożel znajduje się w szczelnie zamkniętym pojemniku, a po przekręceniu mechanizmu z opakowania wysuwa się pojedynczy, świeżo odcięty płatek pod oczy. Rozwiązanie miało być odpowiedzią m.in. na problem higieny, konieczności pobierania płatków ze słoiczka za pomocą szpatułki, oraz wylewania się serum, w którym płatki są zanurzone. Płatki były "temperowane".

Kilka dni później okazało się, że podobne rozwiązanie pojawiło się także u konkurencji. 20 września twórcy internetowi zaczęli pokazywać Glow Recipe Exopeptide Caffeine Brightening and Depuffing Fresh Slices Eye Mask. Opakowanie wykorzystuje ten sam charakterystyczny mechanizm dozowania. 22 września indyjska twórczyni Prableen Kaur Bhomrah zaprezentowała z kolei produkt Huda Beauty Undereye Jelly Patches, również wykorzystujący cylindryczny pojemnik i system odcinania pojedynczych płatków.

W mediach społecznościowych pojawiło się więc pytanie...

...kto skopiował kogo?

Fenty Skin odpowiedziało na sytuację memem inspirowanym tym ze Spider-Manem wskazującym na drugiego Spider-Mana. Pozostałe marki podchwyciły żart, a dyskusja szybko przesunęła się z potencjalnego kopiowania receptur na źródło samej technologii.

Okazało się bowiem, że rozwiązanie było dostępne wcześniej. 16 lipca 2026 r. Wonder Bath opublikowała na swojej stronie informację o premierze Slice Serum. Marka oferuje trzy warianty produktu – Pore Tightening, Dark Spot Toning i Volume Lifting – każdy po 60 płatków. 

Jeszcze istotniejszy jest fakt, że według późniejszych ustaleń medialnych dostawca opakowania miał oferować ten sam mechanizm wielu markom. Business of Fashion podał, że rozwiązanie było prezentowane w Korei Południowej już od października 2025 r., a Wonder Bath jako pierwsza wykorzystała je komercyjnie w lipcu 2026 r.

Nie chodziło więc o identyczną recepturę. Chodziło o możliwość wykorzystania tego samego rozwiązania technologicznego przez różne firmy.

Producent kontraktowy staje się częścią innowacji

To właśnie ten element „Eye Patch Gate” jest z biznesowego punktu widzenia najważniejszy. Współczesna marka kosmetyczna coraz rzadziej musi samodzielnie posiadać cały łańcuch kompetencji niezbędnych do stworzenia produktu.

Może zlecić produkcję zewnętrznemu producentowi, kupić gotową bazę formulacyjną, wykorzystać składniki opracowane przez dostawcę surowców, a opakowanie zamówić u wyspecjalizowanego producenta. W efekcie produkt trafiający na półkę może być własnością marki przede wszystkim na poziomie brandingu, pozycjonowania i komunikacji, podczas gdy część jego technologicznego zaplecza jest współdzielona z innymi klientami tego samego ekosystemu dostawców.

Skala tego modelu jest znacząca. Według Grand View Research globalny rynek kontraktowej produkcji produktów personal care był wart 24,2 mld dol. w 2025 r., a w 2026 r. ma osiągnąć 25,8 mld dol. Prognoza zakłada wzrost do 45,4 mld dol. w 2033 r., co oznacza średnioroczne tempo wzrostu na poziomie 8,4 proc. w latach 2026–2033. Region Azji i Pacyfiku odpowiadał za 38,6 proc. przychodów tego rynku w 2025 r. 

Podobną skalę pokazują dane GlobalData. Według tej firmy globalny rynek kontraktowej produkcji personal care wygenerował w 2025 r. 23,8 mld dol. przychodów, rosnąc w latach 2020–2025 średnio o 5,4 proc. rocznie. 

Różnice między szacunkami wynikają m.in. z odmiennego zakresu analizowanych usług i segmentów rynku, ale oba źródła wskazują na ten sam kierunek: outsourcing produkcji kosmetyków i produktów personal care jest dużym i rosnącym segmentem globalnego rynku.

W Europie Grand View Research szacuje wartość rynku kontraktowej produkcji personal care na 4,67 mld dol. w 2025 r., wobec 4,67 mld dol. w 2024 r. Według prognozy do 2030 r. rynek ma osiągnąć 6,71 mld dol., przy CAGR na poziomie 6,4 proc. Co ważne, badanie obejmuje nie tylko samą produkcję. W strukturze rynku znajdują się również usługi custom formulation i R&D oraz packaging. To dokładnie ten obszar, który w przypadku „Eye Patch Gate” okazał się kluczowy.

Opakowanie z katalogu

Według ustaleń Marie Claire najbardziej prawdopodobnym źródłem wykorzystanego rozwiązania jest południowokoreańska firma Samhwa. Magazyn wskazał konkretny komponent: Samhwa 100 ml PP Fresh-Slice Hydrogel Eye Patch Dispenser, oznaczony kodem SEP-F100M-01-A-IP. Według publikacji mechanizm umożliwia odcinanie pojedynczego płatka po przekręceniu elementu opakowania, a pojemnik ma mieścić około 60–70 porcji. Podawane przez Marie Claire minimum zamówienia wynosi 5000 sztuk, przy czasie realizacji około sześciu tygodni. 

image
Opakowanie "temperowanych" płatków pod oczy, za: Marie Claire
Samhwa

Te dane należy jednak traktować jako ustalenia medialne, a nie oficjalne potwierdzenie przez wszystkie zainteresowane marki, że korzystają z dokładnie tego samego dostawcy. Mechanizm pokazuje jednak, jak może działać współczesny rynek opakowań kosmetycznych. Dostawca rozwija rozwiązanie, a następnie oferuje je wielu klientom. Każdy z nich może zamówić własną wersję wizualną, napełnić opakowanie inną formułą i stworzyć zupełnie inną historię marketingową.

Samo opakowanie nie determinuje więc receptury.

W przypadku produktów będących przedmiotem „Eye Patch Gate” różnice są widoczne w komunikowanych składnikach i funkcjach. Glow Recipe pozycjonuje swój produkt wokół eksopetydów i kofeiny. Fenty Skin wykorzystuje m.in. niacynamid oraz składniki charakterystyczne dla swojej komunikacji. Wonder Bath oferuje trzy warianty odpowiadające różnym potrzebom skóry. Oficjalna strona marki potwierdza obecność 60 płatków w każdym z wariantów.

Ważne, żeby to podkreślić i komunikować: wspólna technologia opakowania nie oznacza wspólnej technologii kosmetycznej.

R&D kontra szybkość wejścia na rynek

„Eye Patch Gate” pojawił się w momencie, gdy globalny rynek beauty znajduje się pod presją jednoczesnego wzrostu i coraz większego nasycenia. Według najnowszej analizy McKinsey globalny rynek beauty ma rosnąć średnio o 5 proc. rocznie do 2030 r., osiągając wartość około 590 mld dol.

Jednocześnie tempo wzrostu jest niższe niż w poprzednim okresie. W raporcie z 2025 r. McKinsey wskazywał, że światowy rynek beauty rósł w latach 2022–2024 średnio o 7 proc. rocznie. Firma prognozowała następnie spowolnienie do około 5 proc. rocznie do 2030 r. Dla producentów oznacza to presję na regularne dostarczanie nowości. Im większa konkurencja, tym większą wartość ma skrócenie czasu pomiędzy identyfikacją trendu a premierą produktu.

To z kolei zwiększa znaczenie producentów kontraktowych.

Zlecenie części prac na zewnątrz pozwala marce ograniczyć nakłady na własną infrastrukturę produkcyjną i szybciej wprowadzać produkty na rynek. Grand View Research wskazuje właśnie na przechodzenie marek na bardziej „asset-light” modele biznesowe jako jeden z czynników napędzających rozwój kontraktowej produkcji personal care.

Model ten ma jednak drugą stronę. Jeżeli wiele firm korzysta z tych samych dostawców, skraca się dystans pomiędzy konkurencyjnymi premierami. W efekcie kilka marek może równocześnie wprowadzić produkt o podobnym wyglądzie, funkcjonalności czy sposobie aplikacji. Nie musi to być rezultat kopiowania. Może być efektem tego, że wszystkie firmy obserwują te same trendy i korzystają z tych samych dostawców.

Kto posiada innowację?

Właśnie tutaj pojawia się największy problem „Eye Patch Gate”.

Huda Kattan, założycielka Huda Beauty, publicznie sugerowała, że kilka marek otrzymało od dostawcy zapewnienia dotyczące wyłączności opakowania. Jej zdaniem okazało się później, że dostawca oferował rozwiązanie także innym klientom. ELLE cytowało również stanowisko założycielek Glow Recipe, Sarah Lee i Christine Chang, które podkreślały, że opakowanie jest tylko jednym elementem całego produktu, a formuły marek są różne.

Jeżeli informacje o obietnicach wyłączności są prawdziwe, problem nie dotyczy więc samego kopiowania, lecz zarządzania prawami do technologii i komunikowania jej przez dostawcę.

Dla marek oznacza to konieczność znacznie dokładniejszego definiowania ekskluzywności w umowach. „Wyłączność” może oznaczać bowiem wiele różnych rzeczy: wyłączność geograficzną, czasową, wyłączność w określonej kategorii produktu albo wyłączność konkretnej formy wizualnej. Bez precyzyjnych zapisów rozwiązanie może jednocześnie funkcjonować w kilku konkurencyjnych portfolio.

To problem szczególnie istotny dla marek D2C i mniejszych firm. Duża marka może zainwestować w autorskie laboratorium, własny zespół R&D i długoterminowe badania. Mniejszy podmiot często musi korzystać z infrastruktury partnerów zewnętrznych. Granica między „własną innowacją” a „innowacją kupioną od dostawcy” staje się wówczas płynna.

Przewaga nie kończy się na formule

Historia „Eye Patch Gate” nie oznacza, że produkcja kontraktowa ogranicza innowacyjność. Wręcz przeciwnie. Dostawcy wyspecjalizowani w formulacji, opakowaniach i produkcji mogą pozwalać mniejszym markom na dostęp do technologii, których samodzielnie nie byłyby w stanie opracować.

Problem pojawia się wtedy, gdy dostęp do tej samej technologii otrzymuje wielu konkurentów, a każda marka próbuje przedstawić ją jako własny przełom. W takiej sytuacji przewaga musi zostać zbudowana gdzie indziej. Może nią być rzeczywiście autorska receptura, opatentowana technologia, własne badania skuteczności, unikalny system dozowania albo doświadczenie użytkownika. Równie ważne pozostają marka, społeczność, dystrybucja i wiarygodność.

To szczególnie istotne przy rosnącej wiedzy konsumentów. McKinsey wskazuje, że jednym z kluczowych problemów branży jest dziś większa ostrożność klientów wobec obietnic marek i koncentracja na rzeczywistej wartości produktu. W badaniu z 2025 r. 54 proc. ankietowanych menedżerów beauty wskazało niepewny popyt konsumentów lub ograniczone wydatki jako największe ryzyko dla przyszłego wzrostu branży.

W takich warunkach samo nowe opakowanie może nie wystarczyć.

Lekcja dla producentów i marek

Eye patch gate jest więc czymś więcej niż internetową ciekawostką dotyczącą kilku wariantów płatków pod oczy. Pokazuje strukturę współczesnego rynku kosmetycznego, na którym coraz więcej kompetencji znajduje się poza samymi markami.

Dostawca surowca może opracować składnik. Laboratorium kontraktowe może przygotować bazę formulacyjną. Producent opakowania może opracować mechanizm dozowania. Producent kontraktowy może połączyć wszystkie elementy w gotowy produkt. Marka pozostaje właścicielem relacji z konsumentem i odpowiada za to, jak te elementy zostaną połączone i przedstawione na rynku. Skala tego modelu będzie prawdopodobnie rosła wraz z samym rynkiem kontraktowym. Globalna wartość tego sektora jest już liczona w dziesiątkach miliardów dolarów, a prognozy zakładają dalszy wzrost. 

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę definicji innowacji. Nie wystarczy już znaleźć dostawcę nowego opakowania i jako pierwsza marka wprowadzić je na rynek. Trzeba wiedzieć, kto jeszcze ma dostęp do tej technologii, na jakich zasadach jest ona oferowana i czy deklarowana ekskluzywność rzeczywiście istnieje.

W przeciwnym razie „pierwszy na rynku” może się okazać zaledwie „pierwszym w swojej firmie/segmencie”. W przypadku Eye patch gate internet wykonał za branżę kosmetyczną audyt w ciągu kilku dni. Konsumenci znaleźli wcześniejszy produkt Wonder Bath, marki zaczęły publicznie komentować wspólnego dostawcę, a dyskusja o kopiowaniu zamieniła się w dyskusję o tym, kto naprawdę posiada innowację.

To ważny sygnał dla całego sektora: w świecie, w którym ta sama technologia może trafić jednocześnie do kilku marek, przewagę coraz trudniej zbudować na samym produkcie. Tym bardziej liczą się własne R&D, realna różnica technologiczna, dobrze zabezpieczone umowy z dostawcami oraz wiarygodność komunikacji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. październik 2026 00:08