StoryEditor
Producenci
29.05.2020 00:00

Pandemia zmieni modele biznesowe detalistów i producentów [ANALIZA]

Wiele firm produkujących dobra konsumpcyjne i liczne sieci handlowe zdołały sprostać wyzwaniom związanym z pandemią koronawirusa. Można wyróżnić siedem kluczowych praktyk, które pomagają im przetrwać trudne czasy i przygotować się na „nową normalność” – to wniosek z artykułu analitycznego firmy McKinsey & Company „Consumer organization and operating models for the next normal”.

W czasach bezprecedensowego kryzysu zdrowotnego i społecznego firmy działające na rynku dóbr konsumpcyjnych muszą walczyć na wielu frontach, by chronić swoich pracowników, klientów, łańcuchy dostaw, a także wyniki finansowe. Szczególnie trudną sytuację mają detaliści, których pracownicy stoją na pierwszej linii ryzyka, a kadry menedżerskie muszą borykać się z gwałtownymi skokami popytu, który już to znika nagle, już to szybuje znacznie ponad możliwą podaż.

Te niezwykle wymagające okoliczności zmusiły organizacje do szybkiej adaptacji. Wiele z firm pod presją osiągnęło cele, do których dążyły od lat. Dzisiaj decyzje zapadają szybciej, cykle wdrażania innowacji skróciły się z miesięcy do dni. Praca zdalna – niedawno przywilej oferowany nielicznym – obecnie w wielu przypadkach stała się imperatywem. Dobra kondycja fizyczna i psychiczna pracowników stała się dla pracodawców ważniejsza niż kiedykolwiek przedtem, a w przypadku liderów kluczowe stały się takie cechy przywódcze, które przed kryzysem nie wydawały się krytycznie ważne.

Wiele z tych zmian nastąpiło z konieczności, często bez głębszego namysłu, zatem w przypadku części z nich należy się spodziewać powrotu do bardziej tradycyjnych praktyk. Jednak wiodące firmy wykorzystają ten szczególny moment, by na nowo przemyśleć i zresetować swoje modele biznesowe, przygotowując się na „nową normalność”. Analitycy firmy McKinsey przekonują, że konieczne będzie rozważenie i wdrożenie nowych praktyk w siedmiu kluczowych obszarach.

1. Reset modelu i rytmu operacyjnego, z mniej licznymi, ale ważniejszymi priorytetami

W ostatnich tygodniach i miesiącach obserwujemy, jak biznesy koncentrują się na kwestiach priorytetowych, zawieszając lub rezygnując z mniej krytycznych inicjatyw. Badanie przeprowadzone przez firmę McKinsey wśród ponad 100 członków zarządów firm z rynku dóbr konsumpcyjnych pokazuje, że menedżerowie chcieliby kontynuować i rozwijać takie podejście do zarządzania w nowej normalności, choć istnieją obawy, że po kryzysie – gdy przestanie działać mechanizm „walcz albo zgiń”, pojawi się tendencja powrotu do dawnych nawyków.

Aby utrzymać w biznesie obserwowaną dzisiaj koncentrację na priorytetach i strategiczną klarowność, trzeba będzie świadomie przemodelować wiele procesów i metod zarządzania. Przykładem są odbywane w czasach kryzysu regularne, zdyscyplinowane narady egzekutywy – wpisane w kalendarz prac zarządu – podporządkowane realizacji strategicznych priorytetów. Firmy ustalają dziś zasady pracy managementu, dzięki którym wspólny czas zespołów zarządzających poświęcany jest na podejmowanie najważniejszych decyzji, z pominięciem różnych taktycznych dyskusji.

Większość firm odkrywa też w dobie pandemii zbawienny wpływ częstych – i sformalizowanych – przeglądów strategicznych priorytetów. Taki przegląd może mieć formę np. kwartalnych spotkań zespołów zarządzających, podczas których ocenia się prowadzone działania i ustala, które przyspieszyć, które zmodyfikować, a z których zrezygnować. Taka zmiana struktury podejmowania decyzji może skłonić firmy do rezygnacji z procesu budowania trzyletnich strategii działania na rzecz bardziej dynamicznego modelu alokacji zasobów.

Koncentracja na mniej licznych, ale ważniejszych priorytetach może także umożliwić przedsiębiorstwom modyfikację struktur operacyjnych – poszczególne segmenty biznesu mogą być organizowane wokół czołowych priorytetów, a nie według podziału na kategorie produktowe czy geograficzne regiony działania firmy. Takie podejście spowoduje bardziej przemyślaną koncentrację na kluczowych markach i rynkach. Co więcej, zmiany mogą nastąpić na najwyższych szczeblach drabiny decyzyjnej – aby uwzględnić nowe priorytety, zespoły zarządzające mogą zostać poszerzone o nowe stanowiska, np. szefa działu przejęć i fuzji, szefa ds. budowania biznesu czy ds. transformacji.

2. Kompleksowa reorganizacja kosztów operacyjnych

Aby odzyskać rentowność sprzed epidemii koronawirusa, wiele organizacji musi zresetować swoją strukturę kosztów. Dotyczy to nie tylko branż, które bardzo ucierpiały na epidemii – jak odzieżowa czy duże AGD – ale także tych, które zwiększyły sprzedaż – jak spożywcza. W dłuższej perspektywie wszystkie firmy z rynku dóbr konsumpcyjnych będą się musiały zmierzyć ze zmianami nawyków konsumentów oraz ze zmianami w modelach interakcji z nimi – taki przykładowy nowy model to wprowadzona przez niektóre sieci opcja odbioru w sklepie predefiniowanego koszyka podstawowych produktów codziennego użytku.

Według wstępnych szacunków firmy McKinsey, detaliści, którzy nie adaptują się aktywnie do zmienionych warunków, mogą się liczyć ze spadkiem marży o 200 do 400 punktów bazowych, spowodowanym wzrostem kosztów pracy oraz kosztów realizacji dostaw (fulfillment). W krótkiej i średniej perspektywie oznacza to, że zmiana w proporcji kosztów do przychodów może być odpowiednikiem od 20 do 30 proc. kosztów ogólnych i administracyjnych. Te wyliczenia nie obejmują dodatkowych nakładów inwestycyjnych, niezbędnych do budowania potencjału wzrostowego.

W przypadku producentów dóbr konsumpcyjnych sytuacja jest bardziej zniuansowana. Niektóre branże rozkwitły dzięki krótkotrwałej gorączce robienia zapasów, podczas gdy producenci mniej niezbędnych towarów silniej odczuli pandemię. Choć jednak wpływ kryzysu na marże będzie różny dla poszczególnych sub-sektorów, to powszechna będzie konieczność inwestowania w nowe zdolności operacyjne – cyfryzację, gromadzenie danych i zaawansowaną analitykę (digital, data and analytics – DD&A). Wspomniane wyżej zmiany w modelu operacyjnym – koncentracja na priorytetach i usprawnienie procesu decyzyjnego – w sposób naturalny stworzą szansę resetu struktury kosztowej.

Większość ustabilizowanych biznesów praktykuje od dawna redukcję kosztów, ale koronawirus oferuje szansę odwrotu od tradycyjnego podejścia. Muszą nastąpić fizyczne zmiany, umożliwiające ludziom powrót do pracy – w krótkim terminie zapewne nieuniknione będzie wprowadzenie procedur fizycznego dystansowania, które zwiększą bezpieczeństwo pracowników. Nowe, bardziej elastyczne modele organizacji pracy wywrą potężny wpływ na działy HR i IT. Te i inne zmiany zmuszą firmy do adaptacji struktury organizacyjnej i modelu operacyjnego.

3. Znaczące przekształcanie zasobów w kierunku zwiększenia konkurencyjności

Wiele zmian, jakie zachodzą w ostatnich miesiącach, wiąże się z istotnym przyspieszeniem trendów konsumenckich, które obserwowaliśmy już od jakiegoś czasu. Przykładowo, od czasu wybuchu pandemii wartość zakupów online wzrosła w różnych branżach o 20 do 70 proc. – do tego trendu szybko adaptują się łańcuchy dostaw. Od pewnego czasu mamy do czynienia z problemami ekonomicznymi w handlu stacjonarnym i – zdaniem analityków McKinsey – należy się spodziewać dalszego zmniejszania się jego roli. W „nowej normalności” wiele sklepów będzie pełnić funkcję ogniw w łańcuchu dostaw danego detalisty. Zmieni się też model ich działania – w coraz większym stopniu zaspokajać one będą gusta lokalnych konsumentów, adaptując asortyment, politykę cenową i promocje do miejscowego rynku. I jeszcze jedna kwestia – globalna pandemia koronawirusa zwiększyła znaczenie elastyczności łańcucha dostaw, co wpłynęło m.in. na zmianę podejścia do źródeł zaopatrzenia, przede wszystkim do poszukiwania dostawców bliskich geograficznie.

Autorzy analizy wskazują też na inne zmiany, znacznie świeższej daty, ale prawdopodobnie równie trwałe jak wyliczone wyżej. Przykładowo, bezprecedensowy wzrost dbałości o higienę zwiększył zużycie środków higienicznych, ale też ręczników i chusteczek papierowych oraz plastikowych jednorazówek różnego rodzaju. Te zmiany wpływają negatywnie na zrównoważoną gospodarkę i zmuszają firmy do poszukiwania alternatyw przyjaznych dla środowiska.

Z kolei zasady dystansowania fizycznego przyspieszyły wdrażanie płatności zbliżeniowych, a także bezkontaktowych metod zakupów – według badań McKinsey, ok. 30 proc. konsumentów chce po kryzysie nadal korzystać z kas samoobsługowych – oraz bezkontaktowych opcji dostaw i odbioru zamówień online.

Ostatnią zmianą – i być może największym kłopotem firm z rynku dóbr konsumpcyjnych – jest wstrząs w zakresie lojalności konsumentów. W czasie kryzysu nawet do 40 proc. konsumentów zmieniło ulubione miejsce zakupów i ulubione marki, a wielu z nich może po pandemii pozostać przy nowych zwyczajach.

Detaliści i producenci towarów konsumpcyjnych muszą zapewnić sobie strategiczną pozycję, umożliwiającą generowanie wzrostu z tych znaczących trendów. Może to oznaczać dalsze inwestowanie w już istniejący potencjał – taki jak e-commerce czy nowości produktowe – ale też w nowe zdolności rozwojowe, np. uelastycznienie łańcucha dostaw, sprzedaż wielokanałową czy przyspieszenie rozwoju DD&A. Konieczne może się też okazać przemyślenie strategii marketingowej, kierunków rozwoju i inwestycji, w celu lepszego reagowania na zmienne potrzeby i nawyki konsumentów. Firmy mogą się również decydować na fuzje i przejęcia, by szybko rozwijać kluczowe kompetencje.

Przeciętny detalista lokuje od 6 do 9 proc. swoich łącznych zasobów w e-commerce, DD&A i elastycznym łańcuchu dostaw. W przypadku producentów paczkowanych dóbr konsumpcyjnych liczby są podobne – ok. 5 do 7 proc. zasobów. Jednak według najnowszego badania firmy McKinsey, menedżerowie uważają, że będą musieli alokować w tych obszarach dwa lub trzy razy więcej, by sprostać wyzwaniom przyszłości.

4. Przyspieszenie w kierunku elastycznej siły roboczej przyszłości

Kryzys COVID-19 dramatycznie przyspieszył eksperymenty z modelami elastycznej pracy. Korzystanie z aplikacji do wideo-konferencji wzrosło pięcio-, siedmiokrotnie, a firmy coraz chętniej stosują pracę zdalną. Wdrażane są projekty wymieniania się pracownikami, co pozwala reagować na nierównowagę pomiędzy popytem i podażą siły roboczej – przykładowo, detaliści i producenci dóbr konsumpcyjnych, którzy zmuszeni są wysyłać na postojowe lub zwalniać część załogi, kontaktują się z firmami, które pilnie poszukują nowych pracowników. Za pośrednictwem jednej z takich platform wymiany, która ruszyła w USA na początku kwietnia, w ciągu zaledwie dwóch tygodni pojawiło się ponad 600 tys. ofert pracy w przemyśle spożywczym. Niektóre firmy organizują wewnętrzne systemy wymiany pracowników – pewna chińska drogeria za pomocą takiego systemu przekierowała swoich ekspedientów do pracy w charakterze influencerów online.

W dłuższej perspektywie należy się spodziewać dwóch ważnych zjawisk na rynku pracy. Pierwsze to tzw. strategia specjalisty zdalnego („talent-anywhere strategy”), polegająca na budowaniu zespołów z pracowników mieszkających w różnych lokalizacjach – może ona być coraz częściej wykorzystywana przez pracodawców, którzy chcą wzmocnić swój potencjał pracowniczy w regionach, gdzie brakuje lokalnych rąk do pracy. Przykładowo, firma McKinsey sporządziła mapę populacji analityków danych w USA. Jak się okazało po zbadaniu 100 wiodących detalistów oraz 100 wiodących producentów dóbr konsumpcyjnych – aż w 70 proc. ich kwatery główne zlokalizowane były ponad 50 mil (to w USA „akceptowalna” droga do pracy – red.) od któregokolwiek z dziewięciu największych skupisk analityków danych.

Drugie ważne zjawisko można określić – w nawiązaniu do zarządzania sieciami energetycznymi w szczytach i minimach poboru prądu – strategią równoważenia szczytów i minimów zapotrzebowania na specjalistów. Powstawać będą swoiste platformy marketplace, na których firmy nie konkurujące ze sobą będą mogły czasowo wymieniać się specjalistami. W ramach rozwoju tego projektu powstawać będą bardziej wystandaryzowane „certyfikaty”, uznawane przez detalistów i producentów, definiujące kompetencje na poszczególnych stanowiskach pracy – kasjer, pracownik magazynowy, kierownik linii produkcyjnej, koordynator dystrybucji itd. – taka wymiana może ułatwić pracę działów HR, związaną z rekrutacją pracowników.

Warto ponadto wspomnieć o rosnącej roli rynku specjalistów kontraktowych, np. projektantów, grafików czy programistów – mogą oni pozwolić firmom na rezygnację z utrzymywania wewnętrznych zespołów eksperckich czy dużych centrów rozwojowych. Przykładowo, wielu detalistów zastanawia się nad celowością utrzymywania dużych wewnętrznych zespołów kreatywnych.

5. Zmiana w podejściu do benefitów pracowniczych

Pandemia koronawirusa zmieniła dynamikę relacji pracodawca-pracownik. Obie strony w czasach kryzysu skoncentrowały się na benefitach pracowniczych, np. ubezpieczeniach zdrowotnych czy płatnych zwolnieniach lekarskich (w USA te świadczenia nie są obowiązkowe – red.), a także na środkach ochrony osobistej, a praca zdalna stała się nową normą.

Z czasem skupienie na tych kwestiach będzie maleć, ale możliwe, że oczekiwania co do warunków pracy osób zatrudnionych w detalu i produkcji pozostaną na obecnym poziomie. Na wielu stanowiskach środki ochrony osobistej mogą być ważnym elementem ofert pracy. Z kolei pracownicy, zszokowani wysokim i szybko rosnącym bezrobociem, będą oczekiwać od pracodawców możliwości zdobywania nowych kwalifikacji tanią metodą szkoleń online. Ważni dla firm fachowcy mogą domagać się zachowania rozszerzonych w czasie kryzysu benefitów – takich jak lepiej płatne zwolnienia chorobowe czy lepsze pakiety ubezpieczeń zdrowotnych.

Dodatkowe świadczenia i lepsze warunki pracy są jednak dla pracodawcy dodatkowym obciążeniem finansowym, zatem firmy z rynku towarów konsumpcyjnych będą w nadchodzących miesiącach i latach pilnie śledzić sprzedaż, pilnować kosztów ogólnych i administracyjnych. Przyspieszenie w zakresie uelastycznienia rynku pracy może przynieść wzrost wydajności, który pozwoli utrzymać zmiany dynamiki w relacjach pracodawców z pracownikami.

6. Zrównoważone tempo podejmowania decyzji

Analitycy McKinsey odnotowali przyspieszenie i usprawnienie procesu decyzyjnego w organizacjach z rynku konsumpcyjnego. W przeprowadzonym badaniu ponad 80 proc. członków zarządów przyznało, że w czasie koronakryzysu decyzje są podejmowane szybciej niż przedtem. Respondenci zgłaszali, że najważniejsze decyzje, takie jak zamykanie sklepów czy rezygnacja z któregoś segmentu działalności, wymagają obecnie mniejszej liczby spotkań – blisko dwie trzecie z badanych firm potrzebuje do tego co najwyżej pięciu narad, przed kryzysem w takiej liczbie mieściła się tylko jedna czwarta tych firm.

Ta potrzeba skrócenia procesu decyzyjnego jest oczywista w ciężkich czasach, choć firmy próbowały to osiągnąć od lat. Aby utrzymać tę zdolność, biznesy muszą nie tylko zracjonalizować metody zarządzania, ale także ustanowić infrastrukturę niezbędną do rozważnego komunikowania i wdrażania podjętych decyzji.

Jeden ze sposobów to kategoryzacja decyzji i przyspieszanie tych, które wymagają pośpiechu oraz zwracanie większej uwagi na te, które ważą najwięcej albo wymagają ostrożności. Niektóre wiodące firmy określają potencjalny stopień wpływu – pozytywnego lub negatywnego – danej decyzji na swoje funkcjonowanie, a także częstotliwość jej podejmowania, a tym samym stopień oswojenia z nią. Dzięki takiemu podejściu zarządy mogą delegować mniej ważne decyzje, co często przyspiesza ich wykonanie, a samemu koncentrować się na sprawach kluczowych, które często są czasochłonne i wymagają koordynacji zadań.

Inne podejście polega na stosowaniu w przypadku poszczególnych procesów decyzyjnych techniki zwanej „minimal viable product – MVP” (technika MVP polega na opracowaniu produktu – np. aplikacji mobilnej – posiadającego niezbędne minimum funkcji i rozwijaniu go w oparciu o opinie i uwagi pierwszych użytkowników – red.). Wiele firm stosowało tę technikę w czasie kryzysu, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Detaliści koncentrowali się na MVP – minimalnej niezbędnej funkcjonalności – podczas restartu placówek zamkniętych w związku z restrykcjami sanitarnymi, a producenci błyskawicznie modyfikowali na takiej zasadzie swoje roczne budżety, co zwykle zajmuje tygodnie lub miesiące.

7. Większa uwaga przywiązywana do jakości przywództwa

Koszmar koronakryzysu ujawnił liderów, którzy potrafią działać w nowy, nieszablonowy sposób. W wyjątkowych czasach – gdy nie zawsze można polegać na doświadczeniu i tradycyjnych umiejętnościach – przywódca działający intuicyjnie często bywa skuteczniejszy od tego, który działa w sposób podręcznikowy. Najlepsi liderzy potrafili w czasach próby okazywać empatię i być otwarci na jej przejawy. Umieli zmienić styl przywództwa, wspierając podwładnych, zamiast wydawać polecenia i kontrolować. Pokazywali decyzyjność w czasach niepewności. Potrafili też zarażać innych spokojem i wewnętrznym optymizmem.

W miarę jak firmy restartują i osadzają się w nowej normalności, powinny stwarzać swoim przywódcom więcej okazji do podejmowania szybkich, doniosłych i złożonych decyzji, w ramach normalnego modelu operacyjnego. Powinny też identyfikować w swojej drabinie decyzyjnej osoby, które mogą sobie nie poradzić w nowej normalności.

Przygotować się do nowej normalności

Gdy spojrzeć na te wszystkie trendy łącznie, wydaje się jasne, że ten kryzys wymagał i nadal wymagać będzie od firm dużych i odważnych zmian. Ostatnie szybkie i głębokie zmiany na rynku dóbr konsumpcyjnych ujawniły potencjał adaptacyjny biznesów. Obecnie firmy powinny nadal modyfikować metody działania z przeszłości, ale najpierw muszą scalić pozytywne zmiany, jakich dokonały od wybuchu pandemii.

Restrukturyzacja biznesów, tak aby koncentrowały się na nowo wykreowanych priorytetach, modernizacja modeli operacyjnych, z uwzględnieniem pracy zdalnej i przyspieszenia procesów decyzyjnych, zmiana rutyn i rytuałów, mająca na celu zwiększenie korzyści dla konsumentów, pracowników i akcjonariuszy – tymi sposobami wiodące firmy wyjdą z kryzysu silniejsze niż przedtem. Takie szanse nie zdarzają się często, zatem liderzy organizacji muszą działać natychmiast, by przygotować się do nowej normalności – w której, zanim się zorientujemy, wszyscy będziemy żyć.

Konrad Kaszuba
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
09.10.2026 10:52
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki / Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
/ Materiał Partnera
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
AMARI Cosmetics: kiedy SPA staje się żywym laboratorium marki
Gallery

Najpierw były dłonie terapeutów, tysiące zabiegów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiły się kosmetyki. AMARI wykorzystuje doświadczenie swoich SPA jako przestrzeń, w której produkt spotyka się z profesjonalnym dotykiem, a wiedza z gabinetu trafia do codziennej pielęgnacji.

AMARI Cosmetics nie powstało jako kolejna marka kosmetyczna, która później postanowiła wejść do świata SPA. Droga była dokładnie odwrotna. Najpierw były gabinety SPA, dłonie terapeutów i codzienna praca ze skórą. Dopiero później pojawiła się potrzeba stworzenia własnych kosmetyków. Dziś AMARI przekłada doświadczenie zdobywane przez 10 lat w profesjonalnych gabinetach - rozwijając własną filozofię Amari Touch™ i tworząc pielęgnację, którą klientki mogą zabrać ze SPA do własnego domu 

Zanim powstały kosmetyki, był dotyk.

Historia AMARI Cosmetics nie zaczęła się od pomysłu na kolejny krem czy serum. Jej początkiem było AMARI Spa. Przez lata marka zdobywała doświadczenie poprzez codzienną pracę z ciałem i skórą podczas masaży oraz profesjonalnych rytuałów. Kosmetyk w takim środowisku przestaje być jedynie produktem stojącym na półce. Znaczenie ma nie tylko jego skład, lecz również konsystencja, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania oraz to, jak zachowuje się pod wpływem ciepła dłoni. 

Dziś produkty AMARI są na co dzień wykorzystywane w 17 salonach SPA przez ponad 150 terapeutów. To właśnie profesjonalne środowisko SPA stało się jednym z najważniejszych elementów DNA marki.

SPA jako żywe laboratorium marki.

AMARI Cosmetics rozwija swoje formuły z myślą o skuteczności, sensoryczności i komforcie stosowania. Oprócz badań laboratoryjnych produkty są sprawdzane także w rzeczywistych warunkach SPA.

To pozwala obserwować m.in. sposób rozprowadzania kosmetyku, jego zachowanie podczas masażu, współpracę z ciepłem dłoni oraz odczucie, jakie pozostawia na skórze. 

W efekcie gabinet staje się dla marki czymś więcej niż miejscem świadczenia usług. Jest przestrzenią, w której produkt spotyka się z praktyką.

To interesujący model również z perspektywy rynku beauty. AMARI nie próbuje bowiem odtworzyć atmosfery SPA wyłącznie poprzez komunikację marketingową. SPA jest rzeczywistym źródłem doświadczenia marki i środowiskiem, w którym jej kosmetyki funkcjonują na co dzień.

Za kosmetykami stoją ręce terapeutów.

Jednym z wyróżników AMARI są ludzie, którzy zwykle pozostają poza pierwszym planem komunikacji marek kosmetycznych — masażyści i terapeuci.

To oni przez wiele godzin pracują z produktami na skórze klientów, poznając formuły poprzez dotyk i profesjonalną praktykę. Ich doświadczenie marka chce coraz mocniej przekładać na sposób tworzenia produktów oraz edukację konsumentek. 

Ocena produktu nie ma ograniczać się wyłącznie do samej formuły, ale obejmować również takie aspekty jak tekstura, poślizg, komfort aplikacji czy zachowanie kosmetyku podczas profesjonalnego rytuału. To właśnie profesjonalny dotyk ma być jednym z najbardziej charakterystycznych kodów AMARI.

Od rodzinnej fascynacji masażem do własnej marki.

Za historią AMARI stoi Marianna Sadkowska, założycielka marki.

Masaż był obecny w jej życiu znacznie wcześniej niż biznes beauty. Jej mama jest profesjonalną masażystką, dlatego znaczenie dotyku i pracy z ciałem poznawała od dzieciństwa. 

Kolejnym ważnym momentem była podróż do Azji i doświadczenie profesjonalnego masażu tajskiego. To właśnie ono stało się jednym z impulsów do stworzenia pierwszego AMARI Spa. Dlatego azjatyckie inspiracje w AMARI nie mają pełnić wyłącznie funkcji estetycznej. Marka czerpie przede wszystkim z podejścia do ciała, dotyku, rytuału i świadomego poświęcania czasu pielęgnacji.

„Zdecydowanie jakość, i to powtórzę kilka razy: jakość, jakość i jeszcze raz jakość. To jest absolutny fundament Amari Spa.” - Marianna Sadkowska, założycielka AMARI. 

 

 

To zdanie dobrze tłumaczy również genezę AMARI Cosmetics.

W profesjonalnym SPA kosmetyk nie jest bowiem jedynie dodatkiem do zabiegu. Jego tekstura, zapach, poślizg, sposób rozprowadzania i zachowanie pod wpływem ciepła dłoni wpływają na całe doświadczenie klienta

Jak podkreśla Marianna Sadkowska, produkty wykorzystywane podczas zabiegów są integralną częścią jakości usługi. Potrzeba zapewnienia odpowiedniego standardu także w tym obszarze stała się jednym z powodów stworzenia własnej marki AMARI Cosmetics. 

Filozofia Amari Touch™ – kosmetyk to dopiero początek.

Współczesny rynek beauty przez lata zachęcał konsumentki do rozbudowywania rutyn pielęgnacyjnych o kolejne produkty i etapy. AMARI chce zaproponować nieco inną perspektywę. Nie chodzi o to, aby koniecznie dodawać kolejny krok. Chodzi o to, aby zmienić sposób wykonywania tych, które już są częścią codzienności.

Tak powstała filozofia Amari Touch™, która łączy trzy elementy: produkt + dotyk + rytuał.

Kosmetyk staje się punktem wyjścia do kilku minut świadomej pracy z ciałem. Sposób rozprowadzania produktu, ruch dłoni czy tempo aplikacji mają sprawić, że zwykła pielęgnacja zacznie przypominać mały rytuał zaczerpnięty z doświadczenia SPA. 

To również sposób na przeniesienie kompetencji terapeutów poza gabinet: profesjonalne techniki są upraszczane do gestów, które konsumentka może wykonać samodzielnie w domu.

Od pielęgnacji twarzy po rytuały ciała. Bestsellery AMARI Cosmetics.

Portfolio AMARI Cosmetics rozwija się wokół dwóch uzupełniających się światów: pielęgnacji twarzy oraz rytuałów pielęgnacji ciała. Marka konsekwentnie buduje ofertę w taki sposób, aby kosmetyki mogły funkcjonować zarówno samodzielnie, jak i jako kolejne etapy domowego rytuału inspirowanego doświadczeniem AMARI Spa.

W kategorii pielęgnacji twarzy znajdują się produkty oczyszczające, peelingi, serum, kremy i maski. Wśród kluczowych propozycji są m.in. nawilżający krem na dzień THAI HYDRA, regenerujący krem na noc THAI REPAIR oraz jeden z bestsellerów marki -dwufazowe serum ze złotem GOLD ELIXIR. Ten ostatni łączy dwie fazy aktywowane poprzez wstrząśnięcie produktu formuła zawiera m.in. składniki nawilżające, oleje roślinne oraz złote drobinki nadające skórze subtelny blask. AMARI Cosmetics

Szczególnie rozbudowaną częścią portfolio jest jednak pielęgnacja ciała, bezpośrednio związana ze DNA marki AMARI SPA. Tworzą ją żele pod prysznic, peelingi, balsamy, bogate masła oraz olejki, które można wykorzystywać także podczas masażu. Produkty występują w różnych liniach zapachowych i pielęgnacyjnych, dzięki czemu klient może budować wieloetapowy rytuał: od oczyszczenia i złuszczenia skóry, przez jej nawilżenie i odżywienie, aż po masaż olejkiem. 

Wśród produktów budujących rozpoznawalność portfolio znajduje się również rozświetlające masło do ciała THAI GOLD. Bogata formuła z masłem shea i olejami roślinnymi została uzupełniona złotymi drobinkami, które pozostawiają na skórze subtelny efekt glow. Produkt może być stosowany zarówno w codziennej pielęgnacji, jak i jako element rytuału masażu ciała. 

Tym, co spaja tak szerokie portfolio, nie ma być jednak wyłącznie wspólna estetyka czy inspiracja Azją. AMARI buduje produkty wokół idei rytuału - kosmetyk ma odpowiadać na konkretną potrzebę skóry, ale jednocześnie angażować zapach, teksturę i dotyk. Dzięki temu klient może odtworzyć w domu kolejne etapy doświadczenia znanego z AMARI SPA: oczyścić skórę, wygładzić ją peelingiem, otulić balsamem lub masłem i zakończyć pielęgnację masażem olejkiem.

GOLD ELIXIR – pielęgnacja, którą trzeba najpierw wstrząsnąć.

Jednym z najbardziej charakterystycznych produktów AMARI jest GOLD ELIXIR, dwufazowe serum do twarzy.

Przed aplikacją obie fazy należy połączyć poprzez wstrząśnięcie butelki — gest stał się punktem wyjścia do charakterystycznego dla produktu The Golden Shake.

Formuła łączy kompleks kwasu hialuronowego z fazą olejową, w której znalazły się m.in. oleje jojoba, krokoszowy, tamanu, ryżowy i z rokitnika, a także skwalan. Serum zawiera również złote drobinki, dzięki którym sama aplikacja zyskuje dodatkowy wymiar sensoryczny. To przykład podejścia AMARI, w którym formuła, tekstura i sposób aplikacji tworzą jedno doświadczenie.

THAI MANGO – pielęgnacja ciała zamieniona w rytuał

Sensoryczny charakter marki szczególnie wyraźnie widać w linii THAI MANGO. Linia obejmuje żel pod prysznic, peeling, balsam i olejek. Cztery produkty tworzą kompletny rytuał oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia skóry, połączony charakterystycznym, tropikalnym zapachem mango.

Produkty można stosować jako kolejne elementy domowego rytuału: oczyszczenie skóry, peeling wykonywany okrężnymi ruchami oraz balsam rozgrzany wcześniej w dłoniach i aplikowany powolnymi, otulającymi ruchami.

W ten sposób marka próbuje odtworzyć w domu nie tyle konkretny zabieg gabinetowy, ile sposób myślenia o pielęgnacji wyniesiony ze SPA.

Beauty coraz częściej sprzedaje doświadczenie, nie tylko produkt.

Rynek kosmetyczny jest dziś niezwykle konkurencyjny. Konsument może wybierać pomiędzy setkami produktów komunikujących podobne składniki aktywne, potrzeby skóry i efekty pielęgnacyjne. Dlatego coraz większego znaczenia nabiera odpowiedź na pytanie: dlaczego właśnie ta marka ma być zapamiętana?

AMARI buduje swoją odpowiedź wokół doświadczenia, którego nie musi tworzyć od podstaw na potrzeby komunikacji kosmetyków. Ono już istnieje — w gabinetach SPA, pracy terapeutów i codziennym kontakcie ze skórą.

To właśnie z tego doświadczenia marka chce tworzyć własny, rozpoznawalny świat pielęgnacji. Nie tylko produkt.


AMARI Cosmetics.
BORN IN THE SPA.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
07.10.2026 14:32
Miraculum zwiększa sprzedaż. Po trzech kwartałach 2026 r. przychody wzrosły o 9 proc.
W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin.Miraculum

Miraculum szacuje, że w okresie od stycznia do września 2026 r. osiągnęło 41,91 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Oznacza to wzrost o 9 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2025 r. Spółka realizuje jednocześnie strategię na lata 2026–2030, zakładającą koncentrację na sześciu kluczowych markach kosmetycznych.

Miraculum szacuje przychody ze sprzedaży netto w pierwszych trzech kwartałach 2026 r. na 41,910 mln zł. W analogicznym okresie 2025 r. sprzedaż netto wyniosła 38,559 mln zł. Oznacza to wzrost o 3,351 mln zł, czyli 9 proc. rok do roku.

Tegoroczny wynik oznacza również wyraźne zwiększenie dynamiki sprzedaży w porównaniu z pierwszym półroczem. Po sześciu miesiącach 2026 r. Miraculum raportowało 27,921 mln zł przychodów netto, wobec 27,652 mln zł rok wcześniej. W ujęciu rocznym oznaczało to wówczas wzrost o zaledwie 1 proc.

Oznacza to, że w samym trzecim kwartale spółka wygenerowała szacunkowo około 13,989 mln zł przychodów ze sprzedaży netto. Dla porównania, w III kwartale 2025 r. sprzedaż wyniosła około 10,907 mln zł, jeśli różnicę między wynikami dziewięciomiesięcznymi i półrocznymi potraktować jako przybliżenie. Wzrost sprzedaży w tym ujęciu wyniósł więc około 28 proc.

Sześć marek w centrum strategii

Wyniki sprzedażowe są realizowane w momencie wdrażania przez Miraculum nowej strategii rozwoju na lata 2026–2030, przedstawionej przez spółkę na początku czerwca 2026 r. Jednym z jej głównych założeń jest koncentracja na markach, które spółka uznaje za kluczowe dla dalszego rozwoju.

W centrum strategii znalazły się Pani Walewska, Wars, JOKO, Miraculum, Prastara oraz Chopin. Spółka chce wzmacniać ich pozycję poprzez wyraźniejsze zdefiniowanie cech poszczególnych marek i budowanie ich odrębności na rynku. Ma to służyć zarówno zwiększeniu konkurencyjności, jak i budowaniu długoterminowej wartości brandów.

image

Boom nostalgii lat 90.: które marki mogą na nim realnie zyskać i dlaczego

Taka strategia oznacza koncentrację zasobów na ograniczonej liczbie marek zamiast równomiernego rozwijania całego portfolio. W przypadku producenta posiadającego marki o różnym profilu i historii ma to pozwolić na bardziej precyzyjne określenie ich grup docelowych, pozycjonowania oraz przewag konkurencyjnych.

Miraculum zakłada przy tym dalszy rozwój sprzedaży zagranicznej. Europa pozostaje dla spółki kluczowym rynkiem, jednak jej potencjał wzrostu oceniany jest jako niższy niż w regionach rozwijających się. Wśród przyczyn spółka wskazuje przede wszystkim dojrzałość europejskiego rynku oraz wymagania regulacyjne.

Sprzedaż rośnie, ale sytuacja finansowa pozostaje wyzwaniem

Wzrost przychodów w 2026 r. należy analizować również w kontekście sytuacji finansowej Miraculum. Na 31 grudnia 2025 r. suma bilansowa spółki wynosiła 59,7 mln zł. Jednocześnie spółka wykazała 1,02 mln zł straty, a jej kapitał własny zmniejszył się do 27,8 mln zł.

Dane za trzy kwartały 2026 r. wskazują więc na poprawę dynamiki sprzedaży, szczególnie widoczną po słabszym pod względem wzrostu pierwszym półroczu. Przychody po dziewięciu miesiącach są już o 3,35 mln zł wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy po sześciu miesiącach różnica wynosiła niespełna 0,27 mln zł.

Z perspektywy branży kosmetycznej kluczowe będzie zatem nie tylko utrzymanie 9-proc. dynamiki przychodów w całym 2026 r., ale także przełożenie wzrostu sprzedaży na poprawę rentowności. Strategia na lata 2026–2030 zakłada jednocześnie rozwój rozpoznawalnych polskich marek i ekspansję geograficzną, co będzie wymagało odpowiedniego poziomu inwestycji w marketing, dystrybucję i rozwój portfolio.

Po trzech kwartałach 2026 r. Miraculum znajduje się zatem w innym punkcie niż po pierwszym półroczu. Przychody wzrosły z 27,921 mln zł po sześciu miesiącach do szacowanych 41,910 mln zł po dziewięciu miesiącach, a dynamika roczna przyspieszyła z 1 do 9 proc. Kolejne miesiące pokażą, czy wzrost sprzedaży będzie miał charakter trwały i w jakim stopniu wesprze realizację celów przyjętych w strategii na lata 2026–2030.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. październik 2026 18:57