StoryEditor
Prawo
18.01.2022 00:00

Rynek suplementów diety wymaga kontroli i zmiany przepisów [RAPORT NIK]

Kontrola NIK wykazała, że system nadzoru nad wprowadzaniem suplementów diety na rynek nie zapewnił konsumentom właściwej ochrony. Problem polega przede wszystkim na tym, że tak łatwo jest zarejestrować nowy produkt, a kontrole ciągną się latami. W latach 2017-2020 w Głównym Inspektoracie Sanitarnym złożono blisko 63 tys. powiadomień o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia do obrotu nowego suplementu diety. GIS poddał analizie zaledwie 11 proc. z nich. Najdłuższe analizy trwały od dwóch do niemal 14 lat i do dnia zakończenia kontroli NIK w maju 2021 r. wyniki badań wciąż nie były znane.

Problem w tym, że poddane weryfikacji produkty, często budzące wątpliwości GIS, mogły być przez czas kontroli dostępne na rynku. Sprzedaż takich produktów można rozpocząć z chwilą złożenia w Głównym Inspektoracie Sanitarnym powiadomienia o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia na rynek nowego suplementu. Z danych NIK wynika natomiast, że czas wyjaśniania, czy jest on bezpieczny trwa, od trzech miesięcy do ponad trzech lat. Niektóre z postępowań jasno wykazały, że badane suplementy diety nie spełniają norm i nie powinny być sprzedawane jako środki spożywcze (4 na 7 zbadanych przez NIK). 

Duża skala nieprawidłowości dotyczyła także sprzedaży internetowej. Kontrolerzy Izby zidentyfikowali w sieci suplementy diety z niedozwolonymi składnikami, które mogły stanowić zagrożenie dla zdrowia. Ich stosowanie w żywności jest niedozwolone i według GIS mogą zagrażać bezpieczeństwu konsumentów to: MK-677 - Ibutamoren, johimbina, androsta-3,5-diene-7,17- Dione, konopie włókniste, świerzbowiec właściwy, DMHA, ostarine (MK-2866), DHEA, 5-HTP (hydroksytryptofan). Zdaniem Głównego Inspektora Sanitarnego przedsiębiorcy, którzy oferowali te produkty, w większości przypadków nie dopełnili obowiązku ich zgłoszenia, wprowadzili je na rynek nielegalnie.

Przeczytaj również: Rynek suplementów diety na najwyższym poziomie w historii

Mocno wzrosła też popularności suplementów diety. W latach 2013-2015 zgłoszono w GIS w sumie od 9 do 12 tys. nowych suplementów diety (3-4 tys. rocznie). W latach 2017-2020 było to już 62 808. Wzrost popularności tych produktów nie wiąże się jednak ze wzrostem świadomości Polaków na temat tego, czym one są i czym się różnią od leków OTC, czyli sprzedawanych bez recepty.

Wyniki kontroli
W badanym przez NIK okresie, organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej kontrolowały co roku niemal 80 proc. wytwórni suplementów diety i ok. 40 proc. hurtowni oferujących te produkty. W sumie wydano 437 decyzji nakazujących wycofanie ze sprzedaży suplementu diety, zakazujących sprzedaży bądź czasowo wstrzymujących sprzedaż. Część z tych decyzji dotyczyła różnych produktów tych samych producentów, których w tej sytuacji obejmowano wzmożonym nadzorem sanitarnym.

Kontrolerzy NIK wybrali losowo 8 rozpatrywanych już przez pracowników GIS powiadomień. Okazało się, że okres, jaki upłynął od dnia, w którym rozpoczęto weryfikację do dnia kontroli, wynosił od 851 dni do ponad 3 lat, a w jednym przypadku ponad 13 lat i 10 miesięcy. Opóźnienia dotyczyły także samego rozpoczęcia postępowania wyjaśniającego i wynosiły od 10 dni do niemal trzech lat.

Do tego w pismach zobowiązujących przedsiębiorców do przedstawienia naukowych opinii na temat sprzedawanego suplementu nie wskazywano terminu ich dostarczenia. Kontrolerzy NIK przeanalizowali 14 postępowań – w żadnym z nich nie dostarczono wymaganej opinii, w dwóch producenci zrezygnowali z wprowadzenia na rynek zgłaszanych produktów, a w pozostałych sprawach GIS nie ponaglał i nie egzekwował nałożonych na przedsiębiorców obowiązków. Przez ten czas analizowane suplementy można było legalnie kupić.

Dlaczego to tyle trwa?
Zdaniem Głównego Inspektora Sanitarnego przyczynami opóźnień w weryfikacji powiadomień były głównie: znaczący wzrost liczby powiadomień składanych przez przedsiębiorców w poszczególnych latach. W ocenie NIK najistotniejszą przyczyną opóźnień i niskiej efektywności były jednak braki kadrowe. Rozpoczęta w Państwowej Inspekcji Sanitarnej w lutym 2020 r. modyfikacja systemu informatycznego usprawniło wstępne sprawdzanie powiadomień o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia na rynek suplementów diety, ale nawet w przypadku wdrożenia pełnej informatyzacji systemu powiadamiania, co jest planowane na koniec 2023 r., niezbędne będzie zatrudnienie w GIS nowych pracowników.

Konieczna zmiany przepisów
NIK ma zastrzeżenia do kontroli rynku suplementów diety. Kolejni ministrowie zdrowia przyjmowali, że ryzyko z nim związane jest niewielkie, dlatego nie identyfikowali potencjalnych zagrożeń, a tym samym nie mogli im zapobiegać, ani ich eliminować.

O tym, że rynek suplementów diety wymaga szczególnego nadzoru, NIK przekonywała już po kontroli w 2016 r. Izb proponowała wówczas m.in. zmianę systemu notyfikacji, czyli powiadamiania Głównego Inspektora Sanitarnego przez producenta o wprowadzeniu na rynek takiego produktu lub zamiarze wprowadzenia, pobieranie opłat za notyfikację, a także stworzenie systemu ostrzegania konsumentów przed znajdującymi się na runku suplementami, które nie zostały oficjalnie zgłoszone w GIS. NIK uznała też za konieczne wydzielenie z rejestru tych suplementów diety, które są weryfikowane ze względu na wątpliwości co do ich bezpieczeństwa, proponowała również podwyższenie kar pieniężnych za wprowadzanie na rynek niebezpiecznych lub nielegalnych suplementów diety oraz za nieprzestrzeganie wymagań w zakresie m.in. reklamy i promocji.

Celem najnowszej kontroli było więc sprawdzenie, czy w latach 2017-2020 organy odpowiedzialne za nadzór nad wprowadzanymi na rynek suplementami diety, zapewniły konsumentom odpowiedni poziom bezpieczeństwa zdrowotnego. Zdaniem Izby tak się nie stało.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
13.03.2026 14:03
Pakistan: toksyczne poziomy rtęci w kremach wybielających
shutterstock

Najnowszy raport dotyczący rynku kosmetycznego w Pakistanie ujawnił alarmującą skalę stosowania rtęci w produktach do wybielania skóry. Mimo globalnych regulacji i zakazów, wiele marek dostępnych na tamtejszym rynku wielokrotnie przekracza dopuszczalne normy bezpieczeństwa. To jasny sygnał, że audyt dostawców i transparentność składu stają się kluczowymi elementami zarządzania ryzykiem w 2026 roku.

Skala naruszeń: tysiąckrotne przekroczenia norm

Zgodnie ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) oraz Konwencją z Minamaty, dopuszczalna zawartość rtęci w kosmetykach wynosi 1 ppm (część na milion). Badania przeprowadzone w Pakistanie wykazały, że lokalne kremy wybielające zawierają poziomy rtęci idące w tysiące ppm. – informuje portal personalcareinsights.com.

Rtęć jest stosowana przez nieuczciwych producentów ze względu na jej zdolność do hamowania produkcji melaniny, co daje niemal natychmiastowy efekt rozjaśnienia. Jednak cena tego procederu jest dramatyczna – długotrwałe stosowanie takich produktów prowadzi do:

  • nieodwracalnego uszkodzenia nerek,
  • poważnych blizn i przebarwień skórnych,
  • uszkodzeń układu nerwowego (neuropatii obwodowej),
  • zaburzeń lękowych i depresji.

image

WHO, Interpol i Światowa Organizacja Celna zaostrzają globalne działania przeciwko kosmetykom z rtęcią

Wyzwania regulacyjne i luka w egzekwowaniu prawa

Choć Pakistan posiada odpowiednie organy regulacyjne (takie jak Pakistan Standard and Quality Control Authority – PSQCA), raport wskazuje na ogromne trudności w egzekwowaniu przepisów. Produkty te często pochodzą z nieformalnego sektora produkcji, co utrudnia monitorowanie łańcucha dostaw.

image

Kremy wybielające z rtęcią nadal popularne — czemu i jak z nimi walczyć?

Dla międzynarodowych dystrybutorów i platform e-commerce (jak Amazon czy eBay), które działają globalnie, sytuacja ta stanowi ogromne wyzwanie prawne. Kosmetyki te często przenikają do obrotu międzynarodowego poprzez kanały nieoficjalne, co naraża pośredników na ogromne kary finansowe i utratę reputacji.

Transparentność i toksyczne standardy piękna

Kryzys w Pakistanie rzuca światło na szerszy problem w globalnej branży beauty – tzw. „toxic beauty standards”. W 2026 roku konsumenci na całym świecie wymagają od marek pełnej odpowiedzialności za skład.

Kluczowe wnioski i konieczne kroki:

Audyt łańcucha dostaw: firmy muszą wdrażać rygorystyczne testy na obecność metali ciężkich, szczególnie przy imporcie surowców z regionów o słabszym nadzorze regulacyjnym.

Certyfikacja i testy laboratoryjne: Posiadanie niezależnych certyfikatów czystości chemicznej staje się silnym atutem sprzedażowym (USP).

Edukacja rynku: Branża musi aktywnie promować bezpieczne metody rozjaśniania przebarwień (np. oparte na witaminie C, kwasie azelainowym czy Melasylu™), eliminując popyt na niebezpieczne substancje.

Konwencja z Minamaty – ustalenia a praktyka 

Problem rtęci w kosmetykach to nie tylko kwestia lokalna, lecz globalne wyzwanie dla etyki biznesu. Wzmocnienie kontroli granicznych i zaostrzenie kar za wprowadzanie do obrotu toksycznych substancji to jedyna droga do oczyszczenia rynku. W 2026 roku bezpieczeństwo klienta nie jest już tylko wymogiem prawnym – to fundament lojalności wobec marki.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
13.03.2026 11:10
Dlaczego „procenty” znikają z perfum? Nowe standardy i regulacje rynkowe 2026
Perfumy bez etanolu? Dzięki nanoenkapsulacji, perfumy bezalkoholowe w 2026 roku potrafią utrzymać się na skórze równie długo, co ich alkoholowe odpowiednikiShutterstock

Branża perfumeryjna przechodzi obecnie najbardziej radykalną zmianę paradygmatu od czasu wprowadzenia syntetycznych piżm. Tradycyjna baza oparta na alkoholu etylowym (Alcohol Denat.), stanowiąca dotychczas do 80-90 proc. objętości flakonu, zostaje wypierana przez innowacyjne nośniki wodne, olejowe i hybrydowe. Dla sektora B2B oznacza to nie tylko zmianę w recepturach, ale konieczność dostosowania się do nowych certyfikacji i standardów bezpieczeństwa, które w 2026 roku stają się rynkowym „być albo nie być”.

Bezalkoholowa rewolucja. Perfumy bez “procentów”

Odchodzenie od etanolu w perfumiarstwie luksusowym nie jest jedynie przejściową modą, ale strategiczną odpowiedzią na trzy kluczowe wyzwania:

  • Skinifikacja i wellness

Konsumenci w 2026 roku traktują perfumy nie tylko jako zapach, ale też jako przedłużenie pielęgnacji skóry. Etanol jest postrzegany jako substancja wysuszająca i niszcząca barierę hydrolipidową. Eliminacja alkoholu pozwala na wprowadzanie deklaracji o nawilżeniu produktu i braku fototoksyczności (bezpieczeństwo stosowania na słońcu).

  • Logistyka i bezpieczeństwo pożarowe

Perfumy na bazie alkoholu są klasyfikowane jako materiały niebezpieczne (UN 1266, Klasa 3). Przejście na bazy wodne drastycznie obniża koszty ubezpieczenia magazynów, upraszcza transport lotniczy i eliminuje restrykcje – np. w handlu travel retail.

  • Ekspansja na rynki wrażliwe

Produkty bezalkoholowe naturalnie spełniają wymogi certyfikacji halal, co otwiera markom luksusowym drzwi do dynamicznie rosnących rynków Bliskiego Wschodu i Azji Południowo-Wschodniej bez konieczności tworzenia osobnych linii produkcyjnych.

image

Indonezja rozszerza obowiązkową certyfikację halal na kosmetyki, towary konsumenckie i opakowania

Nowe standardy certyfikacji 2026. Co musi wiedzieć menedżer produktu?

Wprowadzenie perfum bezalkoholowych na rynek unijny i globalny w 2026 roku wymaga spełnienia nowych wytycznych, które różnią się od klasycznych wód perfumowanych (EDP):

  • Zgodność z ISO 16128

Współczesne perfumy bezalkoholowe często aspirują do miana „naturalnych”. Nowe interpretacje normy ISO 16128 precyzyjnie określają wskaźnik naturalności dla emulsji zapachowych, gdzie woda nie jest już traktowana jedynie jako wypełniacz, ale jako integralny, certyfikowany nośnik.

  • Certyfikacja mikrobiologiczna (ISO 17516)

To największe wyzwanie dla biznesu – alkohol jest naturalnym konserwantem. Produkty wodne (jak nanoemulsje) są wysoce podatne na zakażenia mikrobiologiczne. Standardy 2026 wymagają od producentów stosowania innowacyjnych, bezwonnych systemów konserwujących, które nie zakłócają profilu olfaktorycznego zapachu, oraz testów obciążeniowych specyficznych dla baz wodnych.

  • IFRA 52nd Amendment

Międzynarodowe Stowarzyszenie Olejków Zapachowych (IFRA) wprowadziło konkretne limity stężeń dla baz bezalkoholowych. Ze względu na to, że nośniki olejowe zmieniają szybkość uwalniania się alergenów, certyfikaty bezpieczeństwa muszą być wystawiane indywidualnie dla danej technologii nośnika (emulsja vs olej vs hydrożel).

Główni gracze i pionierzy rynku

Rynek w 2026 roku jest zdominowany przez kilka kluczowych podmiotów, które wyznaczają standardy:

image
WK

Analitycy z Coty i Estée Lauder zgodnie twierdzą, że bariera „ulotności” zapachów wodnych została przełamana. Dzięki nanoenkapsulacji, perfumy bezalkoholowe w 2026 roku potrafią utrzymać się na skórze równie długo, co ich alkoholowe odpowiedniki, oferując przy tym bardziej „zaokrąglony” i mniej agresywny początek (brak uderzenia oparów alkoholu).

image

Nasza misja: zabezpieczanie interesów przedsiębiorców sektora kosmetycznego

Wyzwania dla branży: stabilność i koszty R&D

Branża wskazuje na wysokie koszty wejścia. Opracowanie stabilnej nanoemulsji, która nie rozwarstwi się pod wpływem zmian temperatury, wymaga zaawansowanego parku maszynowego i precyzyjnych badań stabilności (accelerated stability testing). Dodatkowo brak alkoholu zmienia sposób, w jaki zapach osiada na odzieży – bazy olejowe mogą pozostawiać plamy na luksusowych tkaninach, co zmusza działy R&D do tworzenia tzw. „suchych olejów” (dry oils).

Przyszłość bezzapachowa... od alkoholu

Uzasadnienie braku etanolu w perfumach 2026 roku jest wielowymiarowe: od aspektu zdrowia skóry przez optymalizację logistyczną aż po inkluzywność kulturową. Dla dystrybutorów i sieci handlowych obecność sekcji „alcohol-free fragrances” staje się wyznacznikiem nowoczesności i odpowiedzią na potrzeby najbardziej dochodowej grupy konsumentów – świadomych użytkowników z pokoleń Z i Alfa.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
13. marzec 2026 14:33