StoryEditor
Drogerie
07.10.2020 00:00

[DROGERIA ROKU 2020, KANDYDAT] DROGERIE POLSKIE MAR-KOS, PŁOCK

Drogeria DP Mar-Kos w Płocku reprezentuje całą sieć Drogerie Polskie w konkursie Drogeria Roku 2020. Jest jedną z ośmiu drogerii należących do Małgorzaty Lewickiej. Otwarta w kwietniu ubiegłego roku zajęła lokal po Rossmannie i świetnie poradziła sobie w tym miejscu.

DP Mar-Kos, Drogerie Polskie, Al. Floriana Kobylińskiego 4, Płock, pow. 300 mkw. Kategoria: Najlepsza franczyzowa sieć drogeryjna

Drogeria DP Mar-Kos przy Al. Floriana Kobylińskiego 4 w Płocku została otwarta w kwietniu 2029 r. Ma 300 mkw. i została rządzona w lokalu po Rossmannie. Klienci którzy przywykli do robienia zakupów kosmetycznych właśnie w tym miejscu, a także ci, którzy ciekawi byli oferty nowej sieci, licznie przybyli na otwarcie. – Pobity został nawet rekord sprzedaży sieci DP Drogerie Polskie – wydaliśmy 1200 paragonów – opowiadała nam Małgorzata Lewicka, właścicielka drogerii i siedmiu innych sklepów kosmetycznych, kilka dni po tym wydarzeniu.

Małgorzata Lewicka zdecydowała się na otwarcie drogerii pomimo tego, że Rossmann nie zniknął z okolicy. Przeprowadził się zaledwie 600 metrów dalej. – Z tą konkurencją nauczyliśmy się już żyć w innej naszej lokalizacji, w płockiej galerii Mazovia – tłumaczy Małgorzata Lewicka. O klientów jest spokojna, gdyż ich przepływ zapewnia lokalizacja przy jednej z głównych ulic miasta. – Są to zarówno okoliczni mieszkańcy, jak i osoby przemieszczające się, czy to do pracy czy szkół, których w okolicy jest kilka – mówi właścicielka.

Pełny przekrój asortymentowy

Ze względu na tę różnorodność klientów w drogerii został odpowiednio dobrany asortyment. Dostępna jest typowa dla drogerii pełna oferta kosmetyków, chemii gospodarczej, higieny osobistej ale także małe AGD, karmy dla zwierząt, asortyment impulsowy:  przekąski i napoje itp. Duży wolumen obrotu stanowią kategorie: koloryzacja włosów, pielęgnacja twarzy i ciała, makijaż, a także nowości produktowe i asortyment sezonowy.

Z dużą pieczołowitością zorganizowany został dział z kosmetykami kolorowymi. To 11 szaf makijażowych. Marki zostały dobrane tak, by zapewnić bogatą i różnorodną cenowo ofertę. Stoją tu szafy i wyspy m.in. L’Oreal Paris, Rimmel, Pierre Rene Professional, jak i Miyo, Catrice i Essence, Golden Rose, a także uwielbiana przez nastolatki Make-up Revolution. Z myślą o tych ostatnich w drogerii pojawił się też szeroki asortyment kosmetyków naturalnych. Zajęły one aż pięć regałów. Wiele produktów naturalnych trafiło także na półki z kosmetykami konwencjonalnymi w rozmaitych kategoriach, jak np. pasty do zębów.

Sklep oprócz produktów typowo drogeryjnych posiada w swojej ofercie chemię domową z importu, po którą specjalnie przyjeżdżają klienci z całego miasta. Swoje miejsce mają również kwiaty sztuczne oraz kompozycje kwiatowe wykonywane przez personel po szkoleniach florystycznych

W sumie, w ofercie sklepu znajduje się 15 tys. pozycji asortymentowych. Drogeria jest w pełni samoobsługowa, zaprojektowana zgodnie z obowiązującymi w sieci DP standardami, bardzo dobrze doświetlona. Asortyment został podzielony i ułożony kategoriami tak aby konsumenci mogli intuicyjnie odnaleźć potrzebne artykuły.

Bonus za lokalizację

Drogeria usytuowana jest w ścisłym centrum Płocka o bardzo dużym natężeniu ruchu samochodowego i pieszego. – Dzięki prowadzonej polityce przyjaznej obsługi sklep pozyskał stałych klientów wśród pobliskich mieszkańców oraz przemieszczających się uczniów, studentów, pracowników a nawet odwiedzających miasto turystów. Prowadzona polityka cenowa zakłada niskie ceny na całość asortymentu oraz bardzo atrakcyjne ceny w komunikowanych akcjach promocyjnych – mówi Leszek Szwajcowski, wiceprezes sieci DP Drogerie Polskie. Zaznacza także, że ta lokalizacja pozwoliła drogerii świetnie poradzić sobie w czasie covid-owego kryzysu. To właśnie takie sklepy, poza galeriami handlowymi, przejęły cały ruch klientów.

Dzięki zaangażowaniu personelu sklep prowadzi politykę przyjaznej drogerii wygodnego zakupu – klient zawsze może liczyć na profesjonalne doradztwo, wymianę zakupionego produktu na inny, prowadzone są regularne pokazy makijażu oraz dermo-konsultacje. W grudniu 2019 wdrożony został program lojalnościowy oparty na aplikacji mobilnej Klub DP dzięki któremu klienci sklepu otrzymują informacje o spersonalizowanych wyjątkowo atrakcyjnych ofertach promocyjnych. W związku z pandemią sklep wdrożył wszelkie możliwe środki zaradcze aby zapewnić klientom, kontrahentom i pracownikom maksymalne bezpieczeństwo.

Działania marketingowe i wsparcie dla personelu

Sklep aktywnie korzysta z narzędzi promocyjnych oferowanych przez sieć DP: gazetki promocyjne kolportowane do skrzynek pocztowych, aplikacji Klub DP z komunikacja w Google Ads., SMS, Push-up, BLIX, Promocyjni.pl, Radio DP. Przeprowadza także własne/lokalne akcje marketingowe organizowane wspólnie z kontrahentami. Płockie drogerie prowadzą także własny profil na Facebooku.

W drogerii jest zatrudnionych 6 osób.  System motywacji dla pracowników obejmuje bonusy premiowe za aktywną sprzedaż produktów, dodatkową premię za przekroczenie progów sprzedaży. Organizowane są spotkanie integracyjne, a w tym roku za obecność w pracy w okresie pandemii personel otrzymał możliwość kilkudniowego pobytu wraz z rodziną w apartamencie na Gdańskiej Starówce.

Procentuje wieloletnie doświadczenie

Małgorzata Lewicka, poproszona o podsumowanie atutów swojej placówki wylicza: – Drogeria została zaprojektowana z myślą o najbardziej wymagających klientach. Jest  wyposażona w nowoczesne i ergonomiczne rozwiązania związane z ekspozycją produktów. Dzięki dużej powierzchni oferuje klientom bogaty asortyment kosmetyczny a także inne artykuły chemiczne. Klienci mają dostęp do najlepszych jakościowo produktów sprawdzonych i wiodących marek . Wydzielone zostały strefy dermokosmetyków i naturalnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała. Bardzo bogata strefa makijażu, a także różnorodny asortyment profesjonalnych akcesoriów kosmetycznych, wyróżnia naszą drogerię na tle innych drogerii. Podstawą identyfikacji naszego punktu są witryny sklepowe oraz komunikacja reklamowa DP, które wzbudzają zaufanie klienta do firmy. Każdy klient może liczyć na profesjonalną pomoc i miłą obsługę. Zadowolenie i satysfakcja klienta są dla nas najważniejsze – zaznacza. 

Leszek Szwajcowski, reprezentujący zarząd sieci DP Drogerie Polskie podkreśla natomiast, że płocka drogeria jest jedną z najlepszych w sieci. Spełnia wszelkie jej standardy i identyfikuje się z polityką sieci. – Właścicielka drogerii jest osobą posiadającą wieloletnie doświadczenie w biznesie drogeryjnym, które znakomicie wykorzystuje otwierając kolejne sklepy. Znakomicie radzi sobie na rynku. Wspiera sieć swoją wiedzą, jest w gronie placówek, które jako pierwsze testują nowe rozwiązania i produkty, zanim zostaną one wprowadzone do wszystkich drogerii – mówi.

DP Drogerie Polskie to ogólnopolska sieć franczyzowa. Pod jej szyldem działa około 300 drogerii. Organizatorem sieci jest firma dystrybucyjna Błysk z Jastrzębia-Zdroju. Sieć DP oferuje franczyzobiorcom atrakcyjne rabaty zakupowe u dystrybutorów, wynagrodzenie retrospektywne, pakiet marketingowych działań, spójny koncept wizualizacji wewnętrznej i zewnętrznej, materiały eksploatacyjno-reklamowe (ubiór dla personelu, koszyki, torby na zakupy i torebki prezentowe itp.) system lojalnościowy Klub DP oparty na aplikacji mobilnej dostępnej w Google Play i App Store, radio DP i szereg innych działań promocyjnych. Obejmują one także kampanie reklamowe w  prasie i telewizji oraz komunikację akcji w mediach społecznościowych. Zespół projektowy DP zapewnia pełne wsparcie w otwarciu nowej placówki pod szyldem sieci, od projektu po zatowarowanie i promocję.  

Konkurs Drogeria Roku 2020 zostanie rozstrzygnięty podczas Retail & FMCG Congress – Poland & CEE, który odbędzie sią w dn. 12-13 października 2020.

Jurorzy Drogerii Roku 2020 to praktycy rynku, menedżerowie z firm działających w branży kosmetycznej. Skład jury dostępny jest TUTAJ.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
27.08.2026 11:00
Rossmann uruchamia „GPS” po drogerii. Aplikacja poprowadzi klienta do właściwej półki
Nawigacja do produktów nie jest jednak całkowitą nowością w aplikacji RossmannaShutterstock

Rossmann rozbudował aplikację mobilną o funkcję „Znajdź produkt w drogerii”. Interaktywna mapa wskazuje klientowi drogę do miejsca, w którym znajduje się wybrany kosmetyk lub inny artykuł. Rozwiązanie ma skrócić czas zakupów, a jednocześnie odciążyć pracowników sklepów.

„Przepraszam, gdzie znajdę…?” – według Rossmanna jest to jedno z pytań najczęściej zadawanych przez klientów drogerii. Odpowiedzią sieci jest Nawigacja 2.0, dostępna dla użytkowników aplikacji Rossmann PL.

Aby z niej skorzystać, należy wyszukać produkt, przejść do jego karty, wybrać konkretną drogerię i kliknąć „Znajdź produkt w drogerii”. Na ekranie pojawia się wizualizacja układu sklepu oraz trasa prowadząca do odpowiedniego regału.

Rozwiązanie może być szczególnie przydatne w większych placówkach, podczas pierwszej wizyty w danej drogerii oraz dla klientów robiących zakupy w pośpiechu. Ma również ograniczyć liczbę najprostszych pytań kierowanych do personelu, dzięki czemu pracownicy będą mogli poświęcić więcej czasu na doradztwo.

Każda drogeria Rossmann ma inny układ

Jednym z największych wyzwań przy tworzeniu funkcji było odwzorowanie różniących się metrażem i rozmieszczeniem regałów placówek. Rossmann podaje, że rozwiązanie rozwijano wspólnie z pracownikami drogerii i klientami. Załogi testowały wyznaczane ścieżki w swoich sklepach, natomiast konsumenci oceniali czytelność map oraz prostotę obsługi.

image

Nowy gracz na polskim rynku drogeryjnym? Duński Normal może rzucić wyzwanie gigantom.

Nawigacja do produktów nie jest jednak całkowitą nowością w aplikacji Rossmanna. Jej wcześniejsza wersja działała już w 2020 roku i potrafiła wskazać regał, półkę, a nawet położenie konkretnego artykułu. Obecne wdrożenie jest rozwinięciem tego rozwiązania, z uproszczoną ścieżką uruchamiania i bardziej czytelną mapą.

Aplikacje nie tylko do punktów. Z MrNavi trafisz, z Mój Carrefour zapłacisz

Tak precyzyjna nawigacja do półki nadal należy w polskim handlu do rzadkości. Podobny kierunek reprezentuje polska aplikacja MrNavi, która prowadzi użytkowników po galeriach handlowych do sklepów, parkingów czy wind. Z kolei Carrefour wykorzystuje aplikację Mój Carrefour do usługi Scan&Go, pozwalającej skanować produkty podczas zakupów i płacić bez ich ponownego wykładania przy kasie.

image

Hubert Iwanowski, WPE Retail Advisor: O przyszłości drogerii nie zdecyduje liczba placówek, lecz jakość doświadczenia zakupowego i omnichannel

Rozwiązania te wpisują się w rozwój handlu phygital, łączącego doświadczenie cyfrowe ze sklepem stacjonarnym. Aplikacja sieci handlowej przestaje być wyłącznie cyfrową kartą lojalnościową i zbiorem kuponów. Coraz częściej przejmuje rolę osobistego asystenta klienta – pomaga znaleźć produkt, sprawdzić jego dostępność, dokonać wyboru i sfinalizować zakupy.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Drogerie
26.08.2026 12:21
Nowy gracz na polskim rynku drogeryjnym? Duński Normal może rzucić wyzwanie gigantom.
Normal

Duńska sieć Normal, łącząca model drogerii i dyskontu, przyspiesza ekspansję w Europie Środkowej. Po wejściu na Słowację i do Czech kolejnym rynkiem będzie Rumunia. Sieć ma już ponad 1070 sklepów w 13 krajach, a jesienią otworzy pierwszy sklep w Bukareszcie. Polska pozostaje niewiadomą, choć eksperci wskazują, że skala krajowego rynku może czynić ją atrakcyjnym kierunkiem. Jednocześnie ostrzegają, że wejście do Polski oznaczałoby konfrontację z bardzo silnymi graczami, przede wszystkim Rossmannem.

Ponad 1070 sklepów w 13 krajach

Normal rozpoczął działalność w kwietniu 2013 r. w Silkeborgu w Danii. Koncept od początku zakładał połączenie cech drogerii i dyskontu. W ofercie znajdują się przede wszystkim produkty do pielęgnacji ciała, włosów i jamy ustnej, kosmetyki do makijażu, detergenty oraz inne artykuły potrzebne w codziennym gospodarstwie domowym. Wśród nich są zarówno produkty znanych marek, jak i mniej rozpoznawalne marki.

Kluczowym elementem modelu jest stała, niska cena. Normal nie opiera sprzedaży na klasycznych promocjach i krótkotrwałych obniżkach. Zamiast tego sieć deklaruje utrzymywanie niskich cen oraz regularną rotację części asortymentu. Dzięki temu klienci mają przy kolejnych wizytach znajdować nowe produkty.

Skala działalności wyraźnie zmieniła się w ciągu ostatniej dekady. Po pięciu latach od uruchomienia pierwszego sklepu, w 2018 r., Normal miał około 100 placówek. W tym samym roku rozpoczął ekspansję poza Danię, otwierając pierwszy sklep w Holandii. Rok później wszedł do Francji.

Dzisiaj sieć liczy ponad 1070 sklepów. Działa w 13 krajach: Danii, Norwegii, Szwecji, Holandii, Francji, Finlandii, Portugalii, Hiszpanii, Włoszech, Irlandii, Austrii, Słowacji i Czechach. Jesienią lista rynków ma powiększyć się do 14. Normal planuje bowiem otwarcie pierwszej placówki w Rumunii.

Europa Środkowa kolejnym obszarem wzrostu

Wejście do Europy Środkowej rozpoczęło się pod koniec maja 2026 r. Pierwszy sklep Normal na Słowacji został otwarty w Bratysławie. Obecnie w stolicy kraju działają już dwie placówki sieci.

Kolejnym krokiem były Czechy. W połowie sierpnia Normal uruchomił pierwszy sklep w Pradze, w centrum handlowym Flora. Debiut spotkał się z dużym zainteresowaniem konsumentów. Według relacji czeskich mediów przed sklepem pojawiły się tłumy klientów, wśród których byli także konsumenci znający markę z zakupów podczas zagranicznych podróży.

Ekspansja w Czechach szybko wyszła poza pierwszą lokalizację. Obecnie w Pradze działają już trzy sklepy Normal. Następnym rynkiem będzie Rumunia. Pierwszy sklep ma zostać otwarty jesienią w centrum handlowym Mega Mall w Bukareszcie. Będzie to jednocześnie 14. kraj działalności duńskiej sieci.

Tempo ekspansji pokazuje, że Europa Środkowa staje się dla Normal jednym z istotnych kierunków rozwoju. W krótkim czasie firma uruchomiła sklepy na dwóch kolejnych rynkach, a następnie zapowiedziała wejście do trzeciego. Naturalnym pytaniem jest więc to, czy kolejnym przystankiem będzie Polska.

Polska bez oficjalnej decyzji

Na tym etapie Normal nie potwierdza planów wejścia na polski rynek. Firma nie wyklucza jednak ekspansji i deklaruje, że analizuje kolejne możliwości.

Mette Digmann Nygaard, odpowiedzialna za globalną komunikację Normal, przekazała, że firma „stale ocenia nowe potencjalne rynki” w ramach długoterminowej strategii ekspansji. Jednocześnie zaznaczyła, że polityką Normal jest niekomentowanie potencjalnych wejść na nowe rynki, trwających analiz, harmonogramów ani konkretnych planów ekspansji przed ich oficjalnym ogłoszeniem.

Oznacza to, że brak informacji o Polsce nie jest równoznaczny z decyzją o pominięciu tego rynku. Firma nie ujawnia jednak, które państwa znajdują się obecnie na jej liście potencjalnych kierunków.

Polska jest największym rynkiem konsumenckim Europy Środkowej i pod względem skali może być atrakcyjna dla sieci, która w ciągu 13 lat rozbudowała działalność do ponad 1070 sklepów.

„Niszowe miejsce” na dużym rynku

Potencjał Polski dostrzegają eksperci obserwujący europejski handel detaliczny. Jesper Veber Knudsen, dziennikarz duńskiego serwisu branżowego RetailNews, ocenia, że koncept Normal jest na tyle charakterystyczny, że może znaleźć swoje miejsce na większości europejskich rynków.

Jego zdaniem Polska byłaby dla sieci interesującym kierunkiem ze względu na liczbę ludności oraz tempo wzrostu gospodarczego. Jednocześnie wskazuje na istotny warunek: Normal może potrzebować lokalnego partnera franczyzowego, jeżeli chciałby szybko budować większą skalę działalności.

To istotna kwestia z punktu widzenia potencjalnego wejścia. Polska jest rynkiem dużym, ale jednocześnie mocno konkurencyjnym i wymagającym pod względem lokalizacji, logistyki, zakupów oraz znajomości zachowań konsumentów. Model sprawdzony w Danii, Francji czy Holandii nie musi automatycznie przełożyć się na sukces w Polsce.

Rossmann, Hebe i dyskonty tworzą wysoką barierę

Największym wyzwaniem byłaby konkurencja. Agnieszka Górnicka, prezeska Inquiry, określa w wypowiedzi dla portalu XYZ polski rynek drogeryjny jako w znacznym stopniu „zabetonowany”.

Najsilniejszą pozycję ma Rossmann, którego sklepy są obecne w bardzo wielu lokalizacjach w całym kraju. Konkurencję stanowi również Hebe, należące do grupy Jeronimo Martins, a także dyskonty spożywcze, które w ostatnich latach konsekwentnie rozwijają ofertę kosmetyczną i higieniczną.

Szczególne znaczenie ma rozwój marek własnych dyskontów. Ich jakość jest coraz lepiej oceniana przez konsumentów, a niższa cena może ograniczać przewagę, jaką Normal uzyskuje dzięki sprzedaży znanych marek w atrakcyjnych cenach.

– W tej sytuacji zdobycie pozycji na naszym rynku nie będzie prostym zadaniem. Trzeba bowiem znaleźć atrakcyjne lokalizacje, zaoferować unikatowy asortyment i przekonać klientów, że warto go wypróbować – ocenia Agnieszka Górnicka.

Jednym z potencjalnych atutów Normal może być natomiast skandynawskie pochodzenie. Ekspertka zwraca uwagę, że polscy konsumenci pozytywnie postrzegają marki wywodzące się z tego regionu.

Drogeria jako doświadczenie zakupowe

Normal próbuje odróżnić się od klasycznych drogerii nie tylko ceną i asortymentem, ale również sposobem organizacji sklepu. Placówki mają układ przypominający labirynt. Klient porusza się pomiędzy kolejnymi alejkami i ekspozycjami, a produkty są zestawiane w sposób, który ma zachęcać do odkrywania oferty.

To istotne, ponieważ model Normal opiera się nie tylko na zakupie zaplanowanym. Sieć chce generować również zakupy impulsowe. Produkty są regularnie wymieniane, a część asortymentu ma charakter zmienny lub sezonowy. Konsument może więc znaleźć podczas kolejnej wizyty produkty, których wcześniej nie widział.

Pod tym względem koncept jest porównywany do duńskich sieci Flying Tiger i Søstrene Grene, które również wykorzystują szeroki wybór produktów, przystępne ceny i układ sklepu sprzyjający eksploracji. Normal pozostaje jednak mocniej skoncentrowany na kategoriach drogeryjnych, higienicznych, kosmetycznych i chemii gospodarczej. Według informacji firmy około 80 proc. klientów Normal stanowią kobiety. To istotny parametr z punktu widzenia potencjalnej konkurencji z tradycyjnymi drogeriami.

Skala daje możliwości, ale Polska byłaby innym wyzwaniem

Założycielami Normal są Torben Mouritsen i Bo Kristensen. W późniejszym okresie do grona współwłaścicieli dołączył Anders Holch Povlsen, właściciel grupy Bestseller. Obecnie jest on głównym udziałowcem Normal. „Forbes” szacuje jego majątek na 16,8 mld dolarów, czyli około 62 mld zł, co plasuje go na 171. miejscu światowej listy najbogatszych osób.

Zaplecze kapitałowe i obecna skala działalności dają Normal możliwość dalszego rozwoju. Sieć zwiększyła liczbę sklepów z około 100 w 2018 r. do ponad 1070 obecnie. Oznacza to ponad dziesięciokrotny wzrost liczby placówek w ciągu około ośmiu lat.

Jednocześnie ekspansja w Polsce wymagałaby znalezienia odpowiedzi na kilka kwestii: wyboru właściwego formatu lokalizacji, zapewnienia konkurencyjnych cen, zbudowania odpowiedniego łańcucha dostaw oraz stworzenia asortymentu wystarczająco odmiennego od tego, który konsumenci mogą już znaleźć w Rossmannie, Hebe, dyskontach i innych kanałach sprzedaży.

Warto pamiętać, z jakimi liczbami będzie musiał się mierzyć Normal: Rossmann jest zdecydowanie największą siecią. Oficjalne dane firmy wskazują na 2103 drogerie w Polsce w styczniu 2026 r. Hebe zakończyło 2025 r. z 394 placówkami w Polsce. W 2025 r. otworzyło 16 nowych sklepów w kraju, ale ponieważ jednocześnie następowały zamknięcia, przyrost netto wyniósł 11 placówek. Drogerie Natura są obecnie znacznie mniejszą siecią – na początku 2026 r. zarząd mówił o około 200 placówkach. Plan na cały 2026 r. zakłada osiągnięcie 210–215 sklepów. dm-drogerie markt miało w kwietniu 2026 r. 75 sklepów w Polsce. Sieć zapowiedziała na 2026 r. otwarcie około 15 kolejnych, co oznaczałoby dojście do około 90 placówek na koniec roku, jeśli plan zostanie zrealizowany. To daje razem ok. 2572 konkurentów, jeśli chodzi o lokalizacje.

Normal ma więc dziś zarówno argumenty przemawiające za wejściem do Polski, jak i poważne bariery do pokonania. Firma nie potwierdza, że taki ruch jest planowany. Faktem pozostaje natomiast, że po ekspansji w Europie Zachodniej duńska sieć coraz wyraźniej kieruje uwagę na Europę Środkową: Słowacja, Czechy i zapowiedziana na jesień Rumunia tworzą już wyraźny regionalny kierunek.

Jeżeli Polska znajdzie się w kolejnej fazie ekspansji, Normal nie będzie wchodził na rynek pusty. Będzie musiał konkurować z siecią dysponującą bardzo dużą skalą, silną znajomością marki i gęstą siecią sklepów, a także z Hebe oraz dyskontami rozwijającymi segment beauty. Z drugiej strony ponad 1070 sklepów w 13 krajach pokazuje, że duński koncept nie jest już eksperymentem lokalnego detalisty, lecz rozwiniętym europejskim formatem. To, czy sprawdzi się również w Polsce, pozostaje na razie pytaniem bez oficjalnej odpowiedzi.

Redakcja zwróciła się do sieci z pytaniem o zamary dt. rynku polskiego.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
30. sierpień 2026 20:18