StoryEditor
Beauty
14.04.2013 00:00

Aimee Mullins: Piękno to nasze człowieczeństwo

Jest piękna, charyzmatyczna, autentyczna i hojna. Ma niepowtarzalną osobowość oraz pełną entuzjazmu pozytywną wizję piękna, którą chętnie dzieli się ze światem. Od drugiego roku życia porusza się na protezach. Nie przeszkodziło jej to zrobić oszałamiającej kariery. Ustanowiła rekord świata w biegu na 100 i 200 metrów oraz w skoku w dal. Pracowała jako modelka dla brytyjskiego projektanta Aleksandra McQueena na londyńskich pokazach mody, podczas których nosiła ręcznie rzeźbione protezy nóg wykonane z drewna jesionowego. Ma również na koncie role filmowe. Słynie ze swojej wyjątkowej osobowości i promiennej urody. Magazyn „People” zaliczył ją do grona 50 najpiękniejszych ludzi świata. Jest ambasadorką marki L’Oréal Paris, na której zaproszenie w marcu br. przyjechała do Polski.

Aimee Mullins urodziła się z hemimelią, bez kości strzałkowych w obu kończynach i wiadomo było, że będzie skazana na życie na wózku inwalidzkim. Aby umożliwić jej poruszanie się, lekarze zadecydowali o amputacji obu nóg poniżej kolan. Dziś mówi, że właśnie temu zawdzięcza swoją siłę i determinację. Zanim ukończyła dwa lata umiała chodzić na protezach i już w dzieciństwie zaczęła uprawiać sporty, takie jak pływanie, jazda na rowerze, piłka nożna i jazda na nartach, zawsze w towarzystwie sprawnych dzieci. Po ukończeniu z wyróżnieniem szkoły średniej znalazła się w trójce studentów, którym przyznano pełne stypendium akademickie z Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych, w wieku 17 lat została najmłodszą osobą, która otrzymała poświadczenie bezpieczeństwa w Pentagonie. W trakcie letnich wakacji pracowała tam jako analityk wywiadu.
Jako studentka renomowanej Szkoły Służby Zagranicznej na Uniwersytecie Georgetown ponownie odkryła w sobie zamiłowanie do sportów wyczynowych. Za cel wyznaczyła sobie wstąpienie do teamu Stanów Zjednoczonych i start na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w 1996 roku w Atlancie. Aby to osiągnąć korzystała z fachowej wiedzy i doświadczenia Franka Gagliano, jednego z najbardziej cenionych trenerów lekkoatletyki w kraju. Dzięki tej współpracy Aimee została pierwszą niepełnosprawną kobietą, która wzięła udział w zawodach Narodowego Uniwersytetu Związku Sportowego. Wyposażona w protezy z włókna węglowego, których kształt był wzorowany na tylnych nogach geparda, ustanowiła rekordy świata w biegu na 100 m, 200 m i w skoku w dal, zadziwiając swoimi prototypowymi sprinterskimi nogami.
Świat zwrócił na nią uwagę po tym jak magazyn Life opublikował jej zdjęcie w blokach startowych w Atlancie. Materiał o Aimee pojawił się wkrótce w magazynie Sports illustrated for Women, co poskutkowało propozycjami wystąpienia w międzynarodowych konferencjach designu. W 1999 roku Aimee zadebiutowała jako modelka u brytyjskiego projektanta Aleksandra McQuinna na londyńskich pokazach, podczas których nosiła ręcznie rzeźbione protezy nóg. Przykuła uwagę mediów modowych i pojawiła się na okładkach magazynów ID i Dazed and Confused. Po sesjach zdjęciowych w najważniejszych magazynach, takich jak Vogue, Harper’s Bazaar, Glamour i Elle, Aimee została zaliczona do „50 najpiękniejszych ludzi świata” magazynu People.
Poza rozwijaniem kariery zawodowej, Aimee wspiera wiele inicjatyw społecznych i organizacji charytatywnych. Sprawuje funkcje w wielu zarządach i poświęca swój czas pomagając różnym organizacjom non-profit, przede wszystkim amerykańskiej Women’s Sports Foundation (WSF), której była prezesem w latach 2007-2009. Przez lata pełniła też funkcję wiceprezesa J.O.B., najstarszego USA biura pośrednictwa non-profit dla osób niepełnosprawnych, które zostało założone w 1947 roku przez Eleanor Roosevelt. Choć jest jeszcze młoda, jej wpływ na współczesne społeczeństwo jest niezaprzeczalny. Jej wizerunek został uwieńczony na wystawach takich instytucji, jak Instytut Smithsona, Metropolitan Museum of Art., Galeria Sław Narodowego Uniwersyteckiego Związku Sportowego, Muzeum Wiktorii i Alberta, muzeum Tate Modern, Galeria Sław lekkiej atletyki oraz Muzeum Kobiet, gdzie została uhonorowana za swój wkład w tę dziedzinę sportu razem z innymi „Najwspanialszymi Amerykańskimi Kobietami XX Wieku”.
Jest kobietą niezwykłą, piękną i inteligentną, o gołębim sercu – jak piszą o niej internauci na całym świecie. Swoją olbrzymią popularność wykorzystuje również do tego, abyśmy przestali myśleć o niepełnosprawności w stereotypowy sposób. Podczas konferencji TED w 2009 r. (Technology, Entertainment and Design – prestiżowa konferencja naukowa organizowana przez amerykańską fundację non-profit Sapling Foundation, której celem jest popularyzacja – jak głosi motto – idei wartych rozpowszechniania) Aimee Mullins opowiadała o swoich pierwszych doświadczeniach z wielu wykładów na temat gepardzich nóg. – Ludzie podchodzili do mnie i mówili: Wiesz Aimee jesteś taka ładna, nie wyglądasz na inwalidkę. Myślałam wtedy „A to ciekawe, bo nie czuję się niepełnosprawna”. I to otworzyło mi oczy na potrzebę dialogu na temat piękna. Jak ma wyglądać piękna kobieta? Jakie ciało jest pociągające? I co w kontekście tożsamości oznacza „być niepełnosprawnym”. Taka Pamela Anderson ma w ciele więcej protez niż ja, a nikt nie nazywa jej niepełnosprawną – żartowała. Aimee podkreśla, że niepełnosprawność nie jest barierą w realizacji marzeń, a dialog ze społeczeństwem zmienił się głęboko w ciągu ostatniej dekady. Według niej to już nie jest rozmowa o przezwyciężaniu braków. To mowa o ulepszeniach i o możliwościach. – Proteza nie symbolizuje już potrzeby uzupełniania strat. Może oznaczać, że osoba, która jej używa posiada moc stworzenia czegokolwiek zapragnie. Osoby kiedyś uważane za niepełnosprawne, mogą stać się architektami własnej tożsamości i nie ustawać w przeistaczaniu jej poprzez projektowanie swoich ciał kierowane poczuciem własnej mocy. I najbardziej ekscytuje mnie to, że obecnie, dzięki łączeniu przełomowych technologii, jesteśmy bliżsi zrozumienia naszego wspólnego człowieczeństwa. To nasze człowieczeństwo i cały jego potencjał czynią nas pięknymi – przekonywała podczas wspomnianej konferencji TED.
W 2011 roku Aimee Mullins dołączyła do grona ambasadorów L’Oréal Paris. W marcu br. na zaproszenie L’Oréal Paris przyjechała do Polski. Obecnie występuje w kampanii reklamowej kosmetyków do makijażu.  (kb)

Aimee Mullins o sobie


Jak na co dzień dba o urodę kobieta zaliczona do najpiękniejszych tego świata?
Zupełnie zwyczajnie (śmiech). Biorę kąpiel wieczorem. To pozwala mi pozbyć się stresu nagromadzonego w trakcie dnia. A potem wślizguję się do łóżka czując błogi relaks i zapadam w dobroczynny sen, który jest kolejnym niesamowicie ważnym elementem codziennej pielęgnacji.
A może jednak są jakieś sekrety, tajniki pielęgnacyjnych rytuałów, które może Pani zdradzić?
Owszem. Jeden raz w tygodniu, wieczorem, wykonuję peeling twarzy i dekoltu przygotowany z kandyzowanej dyni i szczypty brązowego cukru. Dynia posiada enzymy o delikatnych właściwościach złuszczających. Jeśli chcę pozbyć się plam słonecznych, dodaję do tej mieszanki soku z cytryny. Na końcu zmywam twarz zimną wodą i nakładam ulubiony krem nawilżający. Następnego dnia moja skóra wręcz promienieje.

Gdyby musiała Pani wybierać, co zabrać na bezludną wyspę, co by to było?

Krem z filtrem, parasolka i ulubiona muzyka. No może jeszcze filtr do wody (śmiech).
Czy jest jakaś ikona urody, która Panią inspiruje?
Jest wiele kobiet, które są dla mnie inspiracją, ale chodzi tutaj bardziej o sposób bycia niż sam wygląd. Uwielbiam Marlenę Dietrich, Annie Lenox, Izabelę Rosselini za pewność obchodzenia się ze swoją męską stroną, Anjelicę Huston za niesamowicie silny wizerunek, Kirsten McMenamy za jej bujną srebrną grzywkę w wieku 50 lat, Katherine Hepburn za wysportowaną sylwetkę i za to, że nosiła absolutnie szałowe stroje z poczuciem luzu. Uwielbiam też Sophię Loren za jej miłość do spaghetti.
Co dodaje Pani pewności?
Śmiałość i zdecydowanie mają korzenie w świadomości samego siebie oraz zmian, jakie następują w czasie, co wymaga też szczerej rozmowy z samym sobą. Pewność siebie to prezent, jakim się obdarzamy, a najsmutniejsze jest to, że sami też możemy go sobie odebrać. Nad tą cechą trzeba pracować... Jednego dnia promieniujemy śmiałością, a drugiego ktoś musi nam przypomnieć, że możemy lub powinniśmy ją mieć. Są też momenty, kiedy moja pewność siebie nie zawsze jest kompletna. I właśnie wtedy, wiedząc że czeka mnie publiczne wystąpienie, gdzie muszę wyglądać olśniewająco, idę na siłownię, biorę kąpiel, robię fryzurę, nakładam strój, odrobinę perfum i... gotowe. Przechodzę transformację, która dodaje mi pewności jakiej potrzebuję. Świetna muzyka w trakcie tych przygotowań jest zawsze dobrym  pomocnikiem!
Jest Pani ambasadorką marki L’Oréal. Jak rozumie Pani słowa: „Ponieważ jestem tego warta”?
To jest niesamowicie potężne i nieśmiertelne hasło, ważne dla każdej z nas, niezależnie od wieku, pochodzenia czy rozmiaru ubrania. Jeśli jesteśmy w stanie uświadomić sobie, że jesteśmy WARTE inwestowania w siebie czasu i energii, inni będą nas traktować w ten sam sposób.
Co znaczy dla Pani „bycie piękną”?
Wdzięczność za to, że jest się tą, a nie inną osobą. Z wszystkimi darami i wyzwaniami, jakie zostały nam dane oraz świadomością, że mamy w sobie siłę, aby stworzyć i odtworzyć osobę, którą chcemy się stać. 
Wszystkie zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych L’Oréal Paris

NIE MOGĘ SIĘ OBEJŚC BEZ


KREM: Revitalift Laser X3 – moc zabiegu lasera w słoiku. Wypełnia zmarszczki, zagęszcza skórę i modeluje owal twarzy. Idealne rozwiązanie dla kobiet, które chcą widocznej poprawy jakości skóry
TUSZ DO RZĘS: False Lash Wings Effect – maskara dla szeroko rozpostartych rzęs niczym skrzydła motyla
POMADKA: Shine Caresse – połączenie szminki i błyszczyka, dla efektu nawilżonych ust i długotrwałego połysku
FLUID: True Match – podkład, który zapewnia idealne dopasowanie do koloru skóry


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Dziecko
21.08.2026 11:48
Gen Beta nadchodzi. To oni mogą być kolejną wielką grupą konsumentów beauty
Gen Beta to przyszłość rynku beauty?Shutterstock

Pokolenie Beta dopiero przychodzi na świat, ale już zaczyna wpływać na rynek kosmetyczny. Nie za sprawą własnych zakupów, lecz decyzji rodziców – coraz bardziej świadomych składów, bezpieczeństwa i pochodzenia produktów. Marki beauty dostrzegają potencjał najmłodszych konsumentów i budują ofertę, która ma być czymś więcej niż pomniejszoną wersją kosmetyków dla dorosłych.

W tym artykule przeczytasz:

  • Rodzice Gen Beta zmieniają zasady gry
  • Koniec z kopiowaniem kosmetyków dla dorosłych
  • "Clean" przestaje być dodatkiem
  • Rodzic jest klientem, ale dziecko też ma coś do powiedzenia
  • TikTok nadal ważny, ale nie wszystko wydarzy się w internecie
  • Beauty dla Gen Beta będzie bardziej "wellness” niż "beauty”

Gen Beta to jeszcze nie konsumenci w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Dzieci urodzone od 2025 do 2039 roku przez najbliższe lata będą zależne od decyzji rodziców. A jednak branża beauty już zaczyna się nimi interesować.

Generation Beta może do 2035 roku liczyć około 2 mld osób i stanowić 16 proc. światowej populacji. W samych Stanach Zjednoczonych 11,7 mln gospodarstw domowych ma już dziecko należące do tego pokolenia. To wystarczający powód, aby marki zaczęły zastanawiać się, jak będzie wyglądać beauty dla najmłodszych.

I choć Gen Beta nie sięgnie jeszcze samodzielnie po krem czy żel pod prysznic, jej rodzice już dziś tworzą popyt na nową generację produktów.

Rodzice Gen Beta zmieniają zasady gry

Za decyzjami zakupowymi stoją przede wszystkim Millenialsi i przedstawiciele starszej części Gen Z. To rodzice, którzy wychowali się w świecie mediów społecznościowych, recenzji, influencerów i łatwego dostępu do informacji o składnikach.

Według danych NIQ, rodzice dzieci z pokolenia Beta odpowiadają już za 10,5 mld dolarów wydatków w kategorii beauty i personal care. Ich zainteresowanie koncentruje się przede wszystkim na podstawowych produktach do pielęgnacji, ale jednocześnie oczekiwania wobec marek są wyższe niż w przypadku poprzednich generacji.

Nie chcą już automatycznie sięgać po marki, które sami znali z dzieciństwa. Zamiast tego szukają produktów opartych na prostych składach, przejrzystej komunikacji i potwierdzonej skuteczności.

To ważna zmiana dla rynku dziecięcej pielęgnacji. "Baby care” przestaje być kategorią, w której wystarczy obecność znanej marki i pastelowe opakowanie.

image

Beauty dla chłopców? Gen Alpha kupuje skincare, perfumy i kosmetyki premium

Koniec z kopiowaniem kosmetyków dla dorosłych

Wnioski płynące z rynku Gen Alpha mogą mieć tutaj duże znaczenie. Ostatnie lata przyniosły gwałtowny wzrost zainteresowania kosmetykami wśród dzieci i nastolatków. Zjawisko określane jako "Sephora kids” pokazało, że młodzi konsumenci mogą bardzo wcześnie wejść w świat beauty. Również korzystając z produktów, które nie są przeznaczone dla ich wieku.

Gen Beta może być w pewnym sensie reakcją na tę sytuację.

Mark McCrindle, badacz społeczny, który spopularyzował określenia Gen Alpha i Gen Beta, przewiduje korektę tego trendu. W rozmowie z WWD krytycznie odniósł się do sytuacji, w której dzieci zaczęły używać produktów anti-aging.

W efekcie coraz większą przestrzeń zyskują marki, które nie próbują stworzyć dziecięcej wersji dorosłego beauty. Ich założenie jest odwrotne. Produkt ma być zaprojektowany od początku z myślą o dziecku, jego skórze, wieku i potrzebach.

Tak działa m.in. Fipl, marka stworzona przez Victorię i Grega Gioia. Jej oferta opiera się na produktach dopasowanych do wieku, zatwierdzonych przez dermatologów i pediatrów, z naciskiem na delikatne oczyszczanie, a nie modne składniki aktywne.

Podobną filozofię przyjął Dr. Squatch, tworząc linię Lil’ Squatch. Produkty mają być atrakcyjne dla dzieci, ale jednocześnie odpowiadać na oczekiwania rodziców dotyczące bezpieczeństwa i składników.

"Clean" przestaje być dodatkiem

W przypadku nowych marek dziecięcych bezpieczeństwo i transparentność nie są już wyłącznie elementem komunikacji marketingowej. Stają się podstawą całego modelu biznesowego.

Rodzice coraz dokładniej czytają etykiety, sprawdzają składniki i poszukują produktów pozbawionych zapachu czy zbędnych dodatków. Jak wynika z rozmów przeprowadzonych przez WWD z rodzicami Gen Beta, powtarzają się oczekiwania dotyczące prostych, rozpoznawalnych składników, formuł bezzapachowych i transparentności marek.

To może być istotny impuls dla całej kategorii baby care. Zamiast komunikacji opartej wyłącznie na "delikatności” marki zaczynają mówić o pochodzeniu surowców, badaniach, formulacji i konkretnych potrzebach skóry.

Widać to także w ofercie takich marek jak Evereden, Tubby Todd czy Pipette. Ich pozycjonowanie opiera się na połączeniu prostoty, bezpieczeństwa i składników, które mają odpowiadać na potrzeby najmłodszych.

Rodzic jest klientem, ale dziecko też ma coś do powiedzenia

Nowa generacja marek musi rozwiązać jeszcze jeden problem: kosmetyk dla dziecka ma być zaakceptowany przez dwie grupy odbiorców jednocześnie.

Rodzic podejmuje decyzję zakupową, ale dziecko jest użytkownikiem produktu. Dlatego opakowanie, zapach, kolor, sposób aplikacji czy forma kosmetyku mają znaczenie.

To szczególnie widoczne w produktach kąpielowych. Dabble & Dollop próbuje zamienić kąpiel w zabawę, a jednocześnie utrzymać formuły zgodne z oczekiwaniami rodziców. Podobną strategię przyjął Lil’ Squatch – produkt ma być ‘osobisty” i atrakcyjny dla dziecka, ale dawać rodzicowi poczucie bezpieczeństwa.

image

Od „Sephora Kids” do smart beauty. Gen Alpha już kupuje. Marki i drogerie muszą mówić „tego produktu nie potrzebujesz”

TikTok nadal ważny, ale nie wszystko wydarzy się w internecie

Gen Beta będzie pierwszym pokoleniem dorastającym w świecie, w którym AI, social commerce i algorytmiczna rekomendacja są czymś zupełnie naturalnym. Marki tworzone z myślą o ich rodzicach już teraz wykorzystują TikToka, rekomendacje influencerów i sprzedaż online.

Ale paradoksalnie rozwój cyfrowego świata może zwiększyć znaczenie sklepów stacjonarnych.

McCrindle przewiduje, że wraz z dorastaniem Gen Beta może pojawić się kontrtrend w postaci powrotu do fizycznego retailu i bezpośredniego kontaktu z produktem. Skoro ekrany staną się całkowicie powszechne, doświadczenie zakupowe oparte na dotyku, zapachu i kontakcie z drugim człowiekiem może zyskać na wartości.

Zmienia się również sposób budowania wiarygodności.

W świecie Gen Beta rekomendacja celebryty może mieć mniejsze znaczenie niż opinia innego rodzica. Kristen Wiley, cytowana przez WWD, zwraca uwagę, że influencerem może stać się dziś właściwie każdy, kto wpływa na decyzję zakupową. W przypadku produktów dla dzieci szczególnie istotne są małe, zaufane społeczności – grupy rodziców, lokalne społeczności czy twórcy mający niewielkie, ale bardzo zaangażowane audytoria.

To kolejna konsekwencja doświadczeń z ery "Sephora kids”. Rodzice są dziś bardziej świadomi tego, że rekomendacja w social mediach jest częścią sprzedaży. Dlatego marka musi najpierw zdobyć zaufanie, a dopiero później może liczyć na zakup.

Beauty dla Gen Beta będzie bardziej "wellness” niż "beauty”

Najważniejsza zmiana może dotyczyć jednak samej definicji kategorii.

Jeff Lindquist z Boston Consulting Group, cytowany przez WWD, zwraca uwagę, że Gen Beta będzie dorastać w świecie, w którym pielęgnacja skóry, włosów i ogólne dbanie o siebie są naturalną częścią wellness. Beauty nie musi więc zaczynać się od makijażu czy wyglądu. Może zaczynać się od zdrowej skóry, higieny, ochrony i dobrych nawyków.

Gen Beta jeszcze długo nie będzie samodzielnie wybierać kremu czy szamponu. Ale jej rodzice już dziś pokazują, jakich marek będą szukać, gdy ich dzieci zaczną dorastać. A to oznacza, że rynek beauty dla najmłodszych właśnie zaczyna pisać kolejny rozdział.

 

Źródło: WWD

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Makijaż
21.08.2026 10:38
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia! / Materiał Partnera
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
/ Materiał Partnera
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
/ Materiał Partnera
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
/ Materiał Partnera
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
SPF nie tylko w wakacyjnej kosmetyczce. Eveline Cosmetics przypomina o ochronie skóry każdego dnia!
Gallery

Kosmetyki z filtrem przestały być produktem zarezerwowanym wyłącznie na lato. Jeszcze niedawno SPF kojarzył się przede wszystkim z urlopem, plażą i wysoką ekspozycją na słońce. Dziś coraz częściej staje się jednym z podstawowych elementów codziennej pielęgnacji twarzy stosowanym niezależnie od pory roku, pogody czy planów na dzień. To zmiana, która wyraźnie wpływa na rynek beauty i oczekiwania konsumentów.

Współczesny produkt z SPF ma już nie tylko chronić skórę przed promieniowaniem UV. Powinien być lekki, komfortowy, dobrze współpracować z makijażem i odpowiadać na konkretne potrzeby cery: nawilżenie, ukojenie, rozświetlenie, matowienie czy wyrównanie kolorytu. Klientki coraz częściej szukają kosmetyków wielofunkcyjnych, które skracają poranną rutynę, ale nie wymagają kompromisu między pielęgnacją, ochroną i estetycznym wykończeniem skóry.

SPF jako element codziennego rytuału

Na tę zmianę odpowiada Eveline Cosmetics, rozwijając portfolio produktów z filtrami zarówno w pielęgnacji, jak i makijażu. Marka pokazuje, że SPF może być pełnoprawnym elementem codziennej rutyny - lekkim, przyjemnym w stosowaniu i dopasowanym do różnych potrzeb skóry.

Jednym z przykładów jest bestsellerowy Wonder Match BB Cream SPF 50. To produkt, który łączy lekki makijaż i pielęgnację z dodatkowym wsparciem ochrony przeciwsłonecznej. Krem BB wyrównuje koloryt, optycznie wygładza cerę, tuszuje niedoskonałości i nadaje skórze świeży, naturalny wygląd. Dzięki temu sprawdza się u osób, które nie chcą sięgać po klasyczny podkład, ale oczekują bardziej dopracowanego efektu na co dzień.

Makijaż, który czerpie z pielęgnacji

Wonder Match BB Cream SPF 50 to formuła inspirowana koreańskim podejściem do dbania o skórę zawiera składniki aktywne dobrze znane z kosmetyków pielęgnacyjnych, m.in. PDRN, CICA, niacynamid, ceramidy i kolagen. To połączenie odpowiada na potrzeby skóry wymagającej nawilżenia, ukojenia, wsparcia bariery hydrolipidowej i poprawy wyglądu.

Dzięki satynowemu wykończeniu krem BB pozostawia cerę naturalnie promienną. Lekka konsystencja dopasowuje się do mimiki twarzy i pozwala stopniować krycie tam, gdzie skóra tego potrzebuje. To ważne, bo codzienny SPF ma być dziś nie tylko skuteczny, ale też wygodny i niewyczuwalny, czyli taki, po który chce się sięgać każdego ranka.

Ochrona w pielęgnacji i pod makijaż

Portfolio Eveline Cosmetics pokazuje, jak szeroko rozwija się obecnie kategoria produktów z SPF. Obok kremu BB marka oferuje także produkty typowo pielęgnacyjne, czyli kremy na co dzień z wysoką ochroną SPF 50 (ochrona przed promieniowaniem UVA i UVB (PA++++). Każdy z nich odpowiada na inny kierunek pielęgnacyjny: wsparcie bariery, rozświetlenie, wyrównanie kolorytu, ochronę przed przebarwieniami albo kontrolę nad świeceniem skóry.

W ofercie pojawiają się także rozwiązania dopasowane do osób, które noszą makijaż, na przykład Wonder Match ultralekka mgiełka ochronna SPF 50 na i pod makijaż - pozwala włączyć ochronę przeciwsłoneczną do make-upowej rutyny i ułatwia reaplikację w ciągu dnia. To odpowiedź na jedną z najważniejszych barier w codziennym stosowaniu filtrów: potrzebę wygodnego dokładania ochrony bez naruszania makijażu.

Nowe potrzeby konsumentów

Rozwój produktów z SPF dobrze pokazuje, w jakim kierunku zmierza pielęgnacja twarzy. Szukamy kosmetyków, które działają wielowymiarowo: chronią przed UV, wspierają kondycję cery, dobrze wyglądają pod makijażem i odpowiadają na tempo codziennego życia.

Eveline Cosmetics wpisuje się w ten trend, budując SPF jako kategorię całoroczną, a nie sezonową. Od bestsellerowego kremu BB z SPF 50, przez lekkie kremy ochronne, po mgiełkę do stosowania na i pod makijaż: marka pokazuje, że codzienna ochrona przeciwsłoneczna może być prosta, dostępna i dopasowana do różnych stylów pielęgnacji.

SPF nie jest już dodatkiem na lato. Staje się jednym z filarów nowoczesnej rutyny beauty łączącym ochronę, pielęgnację i efekt zdrowo wyglądającej skóry każdego dnia.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. sierpień 2026 00:55