StoryEditor
Beauty
16.06.2026 11:54

Kto nam mówi, jak się starzeć? Media, social media i presja dojrzałości

W Raporcie Obserwatorium Wiek i Społeczeństwo 2026 przebadano ponad 10 000 osób z ośmiu krajów europejskich, w tym 1300 Polaków. Wyniki pokazują coś, że to media, zarówno tradycyjne, jak i społecznościowe, w największym stopniu kształtują to, jak myślimy o własnym starzeniu się. / Obserwatorium Wiek i Społeczeństwo

Każdego dnia, zanim jeszcze spojrzymy w lustro, ktoś już nam mówi, jak powinniśmy wyglądać i jak się czuć w naszym wieku. To nie znajomi ani lekarz, ale ekran. To smartfon, telewizor, czy reklama na przystanku, za pomocą obrazów serwują nam przekaz, który bywa silniejszy niż nasze własne odczucia.

Najnowszy Raport Obserwatorium Wiek i Społeczeństwo 2026 „Starzenie się pod presją — mit czy rzeczywistość?", przygotowany na zlecenie Laboratoires Expanscience, dostarcza danych, które trudno zbagatelizować. Przebadano ponad 10 000 osób z ośmiu krajów europejskich, w tym 1300 Polaków. Wyniki pokazują coś, co wiele z nas przeczuwa, ale rzadko nazywa wprost: to media, zarówno tradycyjne, jak i społecznościowe, w największym stopniu kształtują to, jak myślimy o własnym starzeniu się.

Największy wpływ? Ekran.

Badani otrzymali proste pytanie: kto mówi im, jak powinni się starzeć? Odpowiedź jest jednoznaczna.

56% osób wskazało nowe media i kulturę internetową (social media, influencerów i celebrytów) jako główne źródła wzorców dojrzałości. To oni wyznaczają, jak powinna wyglądać kobieta po pięćdziesiątce, co wypada robić po sześćdziesiątce i czego wstydzić się po czterdziestce. Na drugim miejscu znalazły się tradycyjne media (telewizja i reklama) z wynikiem 44%. Rodzina i znajomi? Zaledwie 25%. Środowisko pracy: 9%.

Ten ranking to nie tylko ciekawostka statystyczna, ale głęboka diagnoza i dowód, że żyjemy w kulturze, w której nasze wyobrażenia o własnym ciele i własnej przyszłości kształtuje przede wszystkim to, co widzimy w medialnym przekazie, a nie to, czego rzeczywiście doświadczamy.

Obraz starości w mediach: co widzimy, czego nie

Przez dekady telewizja i reklama serwowały nam dwa warianty starości: niewidoczność albo karykaturę. Starsze kobiety znikały z ekranów lub pojawiały się wyłącznie w rolach babć i pacjentek. Starsi mężczyźni mogli być ekspertami, autorytetami, charakterami. Kobiety niezwykle rzadko. Dane są bezlitosne: osoby po 50. roku życia stanowią zaledwie 15% dorosłych w obrazach obecnych w mediach online, przy czym są siedmiokrotnie częściej przedstawiane są bardziej negatywnie niż osoby młodsze, a to właśnie osoby dojrzałe odpowiadają za większość konsumpcji. 

Social media z jednej strony ten obraz podważają, z drugiej intensyfikują. Pojawiają się sylwetki dojrzałych kobiet, które nie ukrywają siwizny i cieszą się ogromnym zasięgiem. Influencerki w wieku 55+ mówią wprost o klimakterium, zmęczeniu, akceptacji. To zmiana realna i ważna. 

Kiedy obraz wyprzedza doświadczenie

Raport pokazuje, że lęk przed starzeniem się pojawia się w Polsce już około 35.–45. roku życia. Na długo przed tym, zanim większość z nas zacznie rzeczywiście odczuwać biologiczne skutki upływu czasu. 63% Polaków obawia się starzenia się, co jest wynikiem o 15% wyższym niż średnia europejska. To jeden z najważniejszych mechanizmów opisanych w raporcie: lęk nie wynika z doświadczenia, tylko z wyobrażenia, podsycanego normami społecznymi i medialnym obrazem starości.

Konsekwencje są konkretne. Aż 56% badanych deklaruje, że czuje się zobligowana do ukrywania oznak starzenia, takich jak siwe włosy, czy zmarszczki. Niezwykłe wrażenie robi informacja, że aż 55% osób po 45. roku życia rezygnuje z czegoś (aktywności, ubioru, wyjść) nie dlatego, że nie może, ale dlatego, że „już nie wypada". Nie wypada według kogo? Według przekazu płynącego z mediów. 

Raport Obserwatorium 2026 kończy się zdaniem, które warto zapamiętać: „To nie wiek nas zatrzymuje. Zatrzymują nas oczekiwania innych."

Wiele z tych oczekiwań pochodzi z mediów. I wiele z nich, możemy po prostu ignorować.

Artykuł powstał na podstawie Raportu Obserwatorium Wiek i Społeczeństwo 2026 „Starzenie się pod presją — mit czy rzeczywistość?", zrealizowanego przez Ipsos BVA na zlecenie Laboratoires Expanscience. Badanie przeprowadzono w 2026 roku na próbie ponad 10 000 respondentów z ośmiu krajów europejskich, w tym 1300 Polaków.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
30.07.2026 14:06
Dlaczego kremy z filtrem nie będą tańsze? Komisja Europejska odrzuca pomysł obniżki VAT
Kosmetyk czy lek? Klasyfikacja filtrów SPF dzieli Europę  Shutterstock

Czy krem z filtrem powinien być traktowany jak kosmetyk czy produkt chroniący zdrowie? To pytanie wróciło do debaty w Unii Europejskiej po apelu irlandzkiego europosła Billy‘ego Kellehera o obniżenie podatku VAT na kosmetyki przeciwsłoneczne. Komisja Europejska odrzuciła jednak ten pomysł, argumentując, że obowiązujące przepisy nie pozwalają objąć filtrów preferencyjną stawką. Dyskusja pokazuje jednak szerszy problem: jak pogodzić dostępność produktów SPF z regulacjami, które jednocześnie sprzyjają innowacjom.

W tym artykule przeczytasz:

  • Rosną zachorowania na raka skóry
  • SPF to kosmetyk czy produkt medyczny?
  • Niższe ceny czy mniej innowacji?
  • Cena nadal pozostaje barierą
  • Dyskusja dopiero się zaczyna

W ostatnich latach dermatolodzy i organizacje zdrowotne konsekwentnie przypominają, że codzienne stosowanie ochrony przeciwsłonecznej jest jednym z najskuteczniejszych sposobów ograniczania ryzyka nowotworów skóry. Jednocześnie dla wielu konsumentów cena produktów SPF pozostaje istotną barierą.

Rosną zachorowania na raka skóry

Impulsem do rozpoczęcia dyskusji były dane Europejskiego Systemu Informacji o Nowotworach (ECIS), które pokazują, że liczba zachorowań i zgonów związanych z czerniakiem stale rośnie. Obecnie rak skóry jest czwartym najczęściej diagnozowanym nowotworem w Unii Europejskiej.

W odpowiedzi na te dane irlandzki eurodeputowany Billy Kelleher zwrócił się do Komisji Europejskiej z propozycją objęcia kremów z filtrem niższą stawką VAT. Argumentował, że niższa cena mogłaby zwiększyć dostępność produktów i zachęcić konsumentów do ich regularnego stosowania.

Komisja Europejska odrzuciła jednak tę propozycję. Jak wyjaśnił w odpowiedzi komisarz Wopke Hoekstra, obecne przepisy pozwalają stosować obniżony VAT jedynie wobec produktów farmaceutycznych wykorzystywanych do celów medycznych. Kremy z filtrem pozostają natomiast klasyfikowane jako kosmetyki. Jak podkreśliła Komisja, nie planuje ona kolejnych zmian w przepisach dotyczących stawek VAT, ponieważ reforma z 2022 roku była efektem trudnego kompromisu politycznego.

image

SPF już nie tylko na urlop. Rynek kosmetyków do opalania dynamicznie rośnie

SPF to kosmetyk czy produkt medyczny?

Debata pokazuje jednak znacznie szerszy problem niż sam podatek.

We wrześniu ubiegłego roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) umieściła produkty przeciwsłoneczne na liście produktów o podstawowym znaczeniu dla ochrony zdrowia, wskazując ich rolę w profilaktyce nowotworów skóry. Decyzja wywołała spekulacje, że w przyszłości może otworzyć drogę do zmian regulacyjnych ułatwiających dostęp do kosmetyków z filtrem.

Na razie jednak status produktów SPF w Europie pozostaje bez zmian.

Niższe ceny czy mniej innowacji?

Choć reklasyfikacja filtrów przeciwsłonecznych do kategorii produktów leczniczych mogłaby w teorii umożliwić obniżenie VAT, eksperci zwracają uwagę, że takie rozwiązanie miałoby również poważne konsekwencje dla rynku.

Przykładem są Stany Zjednoczone, gdzie kosmetyki przeciwsłoneczne są regulowane jako leki. Przez ponad dwie dekady amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) nie zatwierdziła żadnego nowego filtra UV, co znacząco spowolniło rozwój tej kategorii. Dopiero w 2026 roku dopuszczono pierwszy od 1999 roku nowy składnik aktywny – bemotrizinol.

W praktyce oznaczało to, że europejscy producenci mogli znacznie szybciej wdrażać nowoczesne filtry UV i oferować bardziej zaawansowane formulacje niż ich konkurenci w USA. Jak zauważa Personal Care Insights, to właśnie kosmetyczna klasyfikacja produktów SPF jest jednym z powodów, dla których europejski rynek pozostaje bardziej innowacyjny.

image

Cloud skin, colour drenching i skinimalism. Trendy beauty na lato 2026

Cena nadal pozostaje barierą

Z drugiej strony przewaga technologiczna nie rozwiązuje problemu dostępności.

Badania przywoływane przez British Beauty Council pokazują, że 57 proc. brytyjskich konsumentów uważa kosmetyki przeciwsłoneczne za zbyt drogie, a niemal jedna trzecia deklaruje, że stosowałaby je codziennie, gdyby kosztowały mniej.

To stawia producentów i regulatorów przed trudnym wyzwaniem. Z jednej strony obecny model sprzyja szybszemu rozwojowi nowych technologii ochrony przeciwsłonecznej. Z drugiej – nie odpowiada na problem rosnących kosztów produktów, które eksperci uznają za jeden z podstawowych elementów profilaktyki zdrowotnej.

Dyskusja dopiero się zaczyna

Decyzja Komisji Europejskiej zamyka temat zmian podatkowych przynajmniej na najbliższy czas, ale nie kończy debaty o dostępności produktów SPF. Wraz ze wzrostem zachorowań na nowotwory skóry i rosnącą świadomością znaczenia codziennej fotoprotekcji pytanie o to, jak zwiększyć dostępność kremów z filtrem, będzie powracać. Dla branży kosmetycznej oznacza to, że dyskusja o filtrach UV coraz częściej wykracza poza formulacje i innowacje, obejmując również kwestie zdrowia publicznego, regulacji i polityki podatkowej.

 

Źródło: Personal Care Insights

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
29.07.2026 10:51
Hiszpański Primaderm wchodzi do Polski. Kosmetyka molekularna trafia nad Wisłę
Kosmetyki Primaderm wchodzą do Polski (fot. Primaderm)Primaderm

W Polsce debiutuje Primaderm – hiszpańska marka kosmetyków molekularnych. Jej twórcą jest dr José M. García Antón, ojciec słynnych peptydów botox-like. Nowa linia łączy zaawansowaną naukę, wsparcie sztucznej inteligencji i pełną jawność składów.

Rewolucja z hiszpańskiego laboratorium

W 2002 roku branża beauty wstrzymała oddech, gdy na rynku pojawiły się pierwsze na świecie peptydy naśladujące działanie toksyny botulinowej (Argireline/SNAP-8). Za tym przełomowym odkryciem anti-aging stał dr José M. García Antón, naukowiec z ponad 35-letnim stażem badawczym. Ten sam ekspert, twórca potęg biotechnologicznych takich jak Lipotrue czy In Silico Discovery, stoi dziś za sukcesem marki Primaderm.

Samo laboratorium funkcjonuje w hiszpańskim Gavà pod Barceloną od 2008 roku. Dotychczas jego produkty można było spotkać pod nazwą Singuladerm. Obecny debiut na polskim rynku zbiega się w czasie z globalnym rebrandingiem – firma odświeżyła wyłącznie identyfikację wizualną, zachowując swoje sprawdzone i cenione na świecie receptury. Kosmetyki pojawią się w polskich aptekach, drogeriach, wybranych sklepach online i salonach kosmetycznych. Ich ceny będą wahać się od około 80 do 340 zł.

image

Trzech na czterech Polaków traktuje sklepy w kurortach jako atrakcję turystyczną

Sztuczna inteligencja i ekstremalne mikroorganizmy w służbie urody

Podejście hiszpańskiej marki do pielęgnacji drastycznie różni się od tradycyjnej kosmetyki. Jak podkreśla prezes grupy, dr García Antón: „Kosmetyki molekularne mają upiększać naszą skórę w oparciu o racjonalność i wiedzę naukową”.

Receptury Primaderm opierają się na testach przenikania (m.in. metodą komórek Franza i analizą HPLC) oraz czterech innowacyjnych filarach technologicznych:

  • algorytmy AI (Biotechnologia obliczeniowa) - wykorzystanie sztucznej inteligencji do precyzyjnego identyfikowania i projektowania cząsteczek in silico, które trafiają w konkretne cele biologiczne skóry.
  • peptydy biomimetyczne - inteligentne molekuły, które wysyłają do komórek precyzyjne sygnały wymuszające określone działania naprawcze.
  • roślinne czynniki wzrostu - białka pozyskiwane z biofabryk z roślin N. benthamiana. Są one bioidentyczne z ludzkimi i zachowują się jak przekaźniki pobudzające naturalną produkcję elastyny, kolagenu i kwasu hialuronowego.
  • ekstrakty od "twardzieli" - związki biotechnologiczne izolowane z mikroorganizmów żyjących w ekstremalnych warunkach środowiskowych. Zapewniają doskonałe wiązanie wody i silną neutralizację wolnych rodników.

Koniec z ukrywaniem stężeń. Świadomy konsument w centrum uwagi

Tym, co wyróżnia Primaderm na tle konkurencji, jest polityka absolutnej transparentności. Marka nie chowa się za ogólnikowymi hasłami marketingowymi – zamiast tego otwarcie podaje zawartość i stężenia poszczególnych składników aktywnych na opakowaniach każdego produktu.

To odpowiedź na zmieniające się trendy i rosnącą świadomość nabywców. Amanda Reig, dyrektor generalna Primaderm i przedstawicielka drugiego pokolenia właścicieli firmy, tłumaczy ten kierunek następująco:

- Dzisiejszy konsument jest bardziej wymagający niż kiedykolwiek. Szuka nie tylko produktów, które działają, ale także chce zrozumieć, co się za nimi kryje. Chce wiedzieć, jakie składniki są używane, skąd pochodzą i jak zostały pozyskane - mówi.

Michał Czubak
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
31. lipiec 2026 18:28