StoryEditor
Beauty
18.05.2014 00:00

Lidia Popiel: Mam swobodę życia

Lidia Popiel – fotograf, redaktor naczelna magazynu internetowego Finelife.pl. Prywatnie żona Bogusława Lindy, z którym ma córkę Aleksandrę. Spotykamy się w Warszawskiej Szkole Filmowej, gdzie wykłada na zajęciach fotografii. Na wspomnienie jej nazwiska współpracownicy reagują serdecznym uśmiechem. Chwilę później podchodzi do mnie wysoka, szczupła, piękna kobieta, która od razu proponuje przejście na Ty.


W trakcie naszej rozmowy Lidia Popiel pokazuje, że ma klasę i niesamowity dystans do siebie i świata. Jest pogodną osobą, przyjaźnie nastawioną do życia, wciąż ciekawą nowych przygód i innych kultur. Ma w sobie dużo ciepła i nawet kiedy się nie uśmiecha, to i tak śmieją się jej oczy.

Agnieszka Saracyn-Rozbicka: Henri Cartier-Bresson powiedział, że „fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości”. Jakbyś mogła się do tego cytatu ustosunkować i powiedzieć, czym dla Ciebie jest fotografia jako dziedzina sztuki?
Lidia Popiel:
Rzeczywiście jest to zatrzymanie momentu. Jednak nie do końca mamy wpływ na to, który z tych momentów zostanie utrwalony. Nie posiadamy aż takiej szybkości myślenia. W związku z tym przyciskanie spustu migawki jest bardziej intuicyjne niż przemyślane. Cała świadomość techniki, znajomość światła, odczuwanie sytuacji w momencie robienia zdjęcia zostają wyłączone. Dlatego nie myślimy za dużo, to samo działa. Wszystko zmienia się w ułamkach sekund i w zależności od tego, który ułamek sekundy nam się trafi, to albo będziemy mieć szczęście i wykonamy interesujące zdjęcie, albo tego szczęścia nam zabraknie.
Widziałam wiele Twoich zdjęć, ale jedno szczególnie zapadło mi w pamięć „Dziewczyna z rogiem nosorożca”. Światło ułożyło się w taki sposób, że modelka wyglądała jakby miała na głowie prawdziwy świetlisty róg. Rozumiem, że to właśnie był ten ułamek sekundy, który zadecydował, że nacisnęłaś spust migawki?
L.P.:
To jest przykład szukania kompozycji – światła, nastroju… Tak naprawdę to kompozycja robi na nas wrażenie, stąd też biorą się złote podziały, cięcie klatek, zamykanie w poziomie, zamykanie w pionie, w kwadracie. Potem dokonujemy paru innych wyborów. Ważny jest temat i obiekt, dobór ustawień, punkt widzenia. Nawet prozaiczna na pierwszy rzut oka sytuacja, za sprawą osób, które uchwycimy w kadrze, i ustawień może nieść ważny przekaz.
Bo dobre zdjęcie opowiada swoją wersję wydarzeń.
L.P.:
No właśnie. Można ją nazwać swoją, ale czy to tak naprawdę jest wersją fotografa? Trudno powiedzieć. Bo właściwie on jest takim łącznikiem między rzeczywistością uchwyconą na zdjęciu a odbiorcą. On wybiera kadr i jest pośrednikiem na planie.
A jak to jest odkrywać świat oczami Alicji po drugiej stronie lustra, po drugiej stronie obiektywu?
L.P.:
Myślę, że fotografia jest narzędziem do układania tego świata, do obserwacji, do wyrażania swojego zdania, ale też do prywatnego wyjmowania rzeczy, co już zahacza o sprawy estetyki. Potrzebujemy estetyki, potrzebujemy czegoś, co jest piękne – a w fotografii, dzięki odpowiedniej kompozycji i oświetleniu, można z rzeczy lub osób na pierwszy rzut oka niezachwycających wydobyć prawdziwe piękno, znaleźć wyjątkowe rozwiązania dla prozaicznych często przedmiotów, sytuacji…
Dlaczego najczęściej lubisz wykonywać portrety?
L.P.:
Uwielbiam pracować z ludźmi. Oczywiście czasami miałam przesyt wykonywania portretów i postanawiałam sobie wtedy, że będę w samotności fotografować martwą naturę. Jednak nie potrafię tego robić na dłuższą metę, bo bardzo mi brakuje kontaktu z drugim człowiekiem. Ludzie są dla mnie najbardziej interesującymi obiektami do fotografowania.  
Wróćmy na chwilę do początków. Jak to się wszystko zaczęło, bo z tego co wiem, to najpierw pracowałaś jako modelka?
L.P.:
Tak. Najpierw byłam modelką, również projektowałam ubrania i któregoś dnia zapragnęłam zrobić zdjęcie swojej koleżance – Bognie Sworowskiej. Ponadto okazało się, że mogę robić zdjęcia ludziom w rzeczach, które zaprojektowałam. Fotografia poza tym okazała się ciekawsza niż praca modelki.
To była miłość od pierwszego naciśnięcia spustu migawki?
L.P.:
Tak. Po prostu pierwsze zdjęcie, które zrobiłam, udało się i przez przypadek zostało wybrane na plakat firmy kosmetycznej. A ja z dnia na dzień zostałam fotografem, więc musiałam szybko opanować tajniki tego zawodu. Tak to się zaczęło. Uważam, że wielu rzeczy można nauczyć się w procesie pracy, w procesie tworzenia, w praktyce. Oczywiście niektórzy wybierają inną drogę, najpierw chcą się nauczyć, a później robić. Kwestia wyboru.
Jakie cechy powinien mieć dobry fotograf? Musi być psychologiem?
L.P.:
Nie można naciskać na modela, żeby się otworzył. Staram się wytworzyć taką atmosferę, w której osoba fotografowana nie czuje się do niczego zmuszana. Dokładam wszelkich starań, żeby czuła się komfortowo, czuła się doceniana i – co w niektórych sytuacjach jest ważne – atrakcyjna. Ponadto uważam, że warto żeby fotograf przekazał tej drugiej stronie, co chce zrobić. Dobrze jest wszystko wytłumaczyć, np. z której strony będą zdjęcia, jakiego obiektywu użyjemy, jaki to da efekt, jaki kadr. Nie zajmuje to dużo czasu, a myślę, że warto o tym porozmawiać.
Wspierasz początkujących artystów. Jakie jest to nowe pokolenie fotografów?
L.P.:
To ludzie bardzo zdolni, ale trochę zdezorientowani. Bardzo chcą wykonywać ten zawód, ale nie bardzo wiedzą, jak sobie poradzić z pracą fotografa. Obecnie wszyscy robią zdjęcia, więc trudno się odnaleźć, ciężko się przebić w tym świecie. Dlatego myślę, że moim obowiązkiem, poza pokazaniem konkretnych rzeczy i rozwiązań, jest wskazanie drogi, jak się w tym świecie poruszać i jak wykorzystać swój potencjał. Jest mnóstwo ludzi, którzy robią zdjęcia troszkę na oślep, nawet nie wiedzą jak wydobyć cykl swoich prac. I czasami potrzeba kogoś z zewnątrz, żeby na zimno ocenił sytuację. Warto sobie dobrać takiego mentora. Czasem wystarczą dwa zdania, żeby poczuć wiatr w plecy.
A kto był Twoim mentorem?
L.P.:
Ja miałam bardzo wielu znajomych fotografów, którzy pokazywali mi, jak to się robi, w trakcie pracy. Wiele nauczyłam się uczestnicząc w sesjach zdjęciowych.
 
A czyje zdjęcia Cię zachwycają?
L.P.:
Mam kilku fotografów, których uwielbiam, np. znany ze współpracy z Depeche Mode Anton Corbijn robi portrety, które są szczere, a jednocześnie bardzo atrakcyjne wizualnie, nie nachalne, świetnie skomponowane, niewymuszone. Jestem też zauroczona pracą Erwina Wurma. W jego cyklu zachwyciłam się „One minute sculpture”. Traktuje w nim człowieka jako obiekt, używając do tego przedmiotów codziennego użytku, które są wykorzystane w niekonwencjonalny sposób, niepowielający stereotypów. Polecam jego prace, bo to artysta bardzo dowcipny i ma jasną koncepcję tego, co robi. Oprócz tego lubię kilku fotografów, którzy robią portrety i modę, takich jak Peter Lindbergh, Steven Meisel, a także Diane Arbus, Tim Walker i wielu, wielu innych.
Wykonujesz zdjęcia m.in. dla „Pani”, „Sukcesu”, uczestniczysz w sesjach modowych dla firm, prowadzisz zajęcia na wydziale fotografii w Warszawskiej Szkole Filmowej, dla studentów studiów zaocznych również w weekendy, jesteś redaktor naczelną Finelife.pl, działasz w fundacji „Polska jest kobietą”, prowadzisz niezliczoną ilość warsztatów… Kiedy śpisz?
L.P.:
Myślę, że im więcej mam zajęć, tym łatwiej mi porozdzielać czas na te wszystkie działalności. Gdy mam za dużo wolnego, to wszystko mi się rozłazi (śmiech).
Według Camille’a Pissaro wszystko jest piękne. Wystarczy tylko dobrze spojrzeć. Podpisałabyś się pod tym?
L.P.:
Piękno można odnaleźć we wszystkim. Myślę, że piękne koliduje tylko z ładnym. Jeśli coś jest ładne, to ciężko, żeby nagle zyskało statut pięknego.
Poszukiwaczom piękna jest zadedykowany Twój tygodnik internetowy Finelife.pl…
L.P.:
Jest coś takiego jak luksus piękna. Niby to piękno jest na co dzień, ale mamy wrażenie, że jest luksusem. Portal ten zbiera więc różne tematy, które dotyczą i pięknych myśli i pięknych obrazów, zdarzeń. Zawsze chciałam mieć swoją gazetę, zarezerwowałam nawet tytuł w 1989 roku. Jednak wtedy nic z tego nie wyszło. Dopiero parę lat temu powiedziałam znajomemu, że założę bloga, a on przekonał mnie, że lepiej byłoby, żebyśmy założyli gazetę internetową i tak narodziła się Finelife.pl.
Prowadzisz warsztaty „Ciało i dusza kobiety”. Jak dbasz o swoje ciało, a jak o duszę?
L.P.:
Myślę, że jedno ma ogromny wpływ na drugie. Jeśli doprowadzę do tego, że mam spokojną głowę, znajduję w sobie równowagę, to potrafię też zadbać o swoje ciało. A to, jak spojrzę na siebie, czy zaakceptuję siebie, ma wpływ na to, jak myślę. Uwielbiam więc – może w niezbyt spięty sposób – zadbać o to, co mam (śmiech). Lubię naturalne kosmetyki i naturalne, wiekowe sposoby dbania o urodę, jak np. oczyszczanie skóry płatkami owsianymi, maseczki z awokado, kąpiele mleczne, czy też peelingi ze zużytej kawy. Ale przy tym zawsze jestem bardzo ciekawa, jakie pojawiają się na rynku nowe technologie. Z wielką przyjemnością korzystam z tego, co ludzie wymyślą. Zawsze starannie czytam wszystkie informacje na temat składu danego produktu, tego jakie daje efekty, jaki był proces jego tworzenia. Zajmuje to trochę czasu, ale myślę, że jest bardzo interesujące.
Dużo podróżujesz. Jakie sposoby na zachowanie pięknego wyglądu zaczerpnęłaś np. od Afrykanek?
L.P.:
Afrykańczycy zarazili mnie miłością do olejków. Uwielbiam wchodzić na targowiska i poszukiwać najróżniejszych zapachów. Zadziwiające, że w każdym rejonie świata zapach jednej rzeczy ma inną woń. Zapachy w różnych zakątkach Afryki są bardzo naturalne, a to cenię w produktach do pielęgnacji najbardziej. Dlatego w Afryce Północnej bardzo chętnie kupuję maseczki ziołowe do twarzy – są w niepozornych opakowaniach, ale cudownie działają – i przede wszystkim olej arganowy. Z przyjemnością sięgam też po kosmetyki, które w swoim składzie zawierają właśnie ten olejek.
Masz dużo kosmetyków?
L.P.:
Raczej tak. Lubię sprawdzać kosmetyki, chętnie sięgam po nowości. Jedynym produktem, któremu jestem wierna od lat, jest pudrowa Channel No.19. Jestem też wierna olejom: dlatego w moim domu nie może zabraknąć słoika z olejem kokosowym, arganowym, nagietkowym. Zawsze gdzieś znajdzie się także tubka kremu z witaminą A.
A jak się relaksujesz?
L.P.:
Największym relaksem jest dla mnie obcowanie z przyrodą. Nic nie zastąpi chwili samotności w lesie, nad morzem. Uwielbiam pustynie, surowe klimaty, słone jeziora w Tunezji, okolice Sahary, czy lasy koło Białegostoku.
Na sesje przychodzisz perfekcyjnie umalowana?
L.P.:
Nigdy nie mam perfekcyjnej fryzury i makijażu, ponieważ uważam, że w moim życiu musi panować trochę nieładu i trochę czegoś niedoskonałego i nonszalanckiego (śmiech). Dzięki temu mam swobodę życia.
W jakim momencie życia jesteś teraz i czego można Ci życzyć?
L.P.:
Ciągle jest coś do zrobienia. Na pewno nie stawiam sobie barier wiekowych. Mam parę pomysłów na najbliższe lata...
Rozmawiała:
Agnieszka Saracyn-Rozbicka

Zdjęcia pochodzą z warsztatów prowadzonych przez Lidię Popiel w Hotelu SPA Dr Irena Eris Wzgórza Dylewskie


NIE MOGĘ SIĘ OBEJŚĆ BEZ...


„Nie mogę się obejść” dotyczy zwykle tygodnia lub miesiąca, bo lubię zmiany (śmiech)
Tusz do rzęs:
wydłużający Inglot. Tuszu używam prawie codziennie. Nie potrzebuję grubych rzęs, ale lubię lekko je przedłużyć
Fluid: pudrowy Vitalumiere Aqua Chanel – minimalnie matujący, doskonały, nie obciążający skóry, wyrównujący niedoskonałości, przy zachowaniu efektu naturalności. Stosuję też podkład do twarzy i ciała marki MAC–nadaje ramionom, dekoltowi i nogom podobny odcień
Pomadka: mazidło Body Shop. Zabawny, pachnący owocami, doskonale natłuszcza i nawilża, ale bez efektu lakieru na ustach
Baza pod makijaż: Yonelle. To doskonała linia produktów. Nowoczesna i świetnie zapakowana.
Kremy: Le Lift Chanel, Luscious Phenome. Le Lift jest fenomenalny. Idealny do dojrzałej skóry. Uczucie luksusu zamknięte w tajemniczym pudełku. Phenome zapewnia długie nawilżenie, wygładza.
Mleczko do ciała: Zabieram ze Wzgórz Dylewskich małe opakowania Eris. Uwielbiam je. Z podróży przywiozłam olejek arganowy. Na suche partie skóry, szczególnie łydki, doskonały jest różany Lycon Spa
Perfumy: Chanel No.19, Bois de Paradis Delrae, Bandit Robert Piguet


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Makijaż
06.11.2026 13:07
Long4Lashes stawia na sztukę i autentyczność. „Nowe Spojrzenie” otwiera nowy rozdział w komunikacji marki
Long4Lashes stawia na sztukę i autentyczność. „Nowe Spojrzenie” otwiera nowy rozdział w komunikacji markiMateriał Partnera

Long4Lashes, marka serum do rzęs nr 1 w Polsce, rozpoczyna nowy etap komunikacji. Zmiana opakowań kultowego serum do rzęs i brwi stała się impulsem do stworzenia długofalowej platformy „Nowe Spojrzenie”, która łączy świat beauty ze sztuką, emocjami i autorską kreatywnością. Marka stawia na współpracę z artystami oraz autentyczny proces twórczy, świadomie rezygnując z wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji.

Nowe opakowanie, nowa perspektywa

Punktem wyjścia dla kampanii jest odświeżenie opakowań serum do rzęs i brwi Long4Lashes. Marka podkreśla, że zmiana ma wyłącznie charakter wizualny – sprawdzona formuła, właściwości i skuteczność produktów pozostają bez zmian. Nowa odsłona opakowań stała się jednak okazją do szerszej redefinicji komunikacji i zaprezentowania marki w bardziej artystycznym, emocjonalnym kontekście.

„Nowe Spojrzenie” nadaje motywowi oka, rzęs i brwi nowe znaczenia. Przestają one być wyłącznie elementami wyglądu, a stają się symbolem emocji, osobowości i indywidualnej ekspresji. Long4Lashes zachęca odbiorców, by spojrzeli na siebie i piękno z innej perspektywy, wykraczając poza utarte schematy komunikacji kategorii beauty.

Beauty meets art – marka oddaje głos twórcom

Istotnym elementem strategii jest współpraca z artystami, którym marka powierza autorską interpretację motywu spojrzenia. Pierwsza odsłona kampanii powstała z udziałem Natalii Mleczak, odpowiedzialnej za kierunek artystyczny scenografii, Wito Bałtuszysia, który zaprojektował i wykonał scenografię, oraz Zuzy Krajewskiej, odpowiadającej za fotografię i reżyserię.

Efektem jest oryginalny świat wizualny, w którym motyw oka zostaje przeniesiony poza tradycyjny kontekst kosmetyczny. Marka podkreśla znaczenie indywidualnej wrażliwości, doświadczenia i rzemiosła, pokazując, że za inspirującym obrazem stoją przede wszystkim ludzie i ich kreatywność.

Autentyczna kreatywność w erze AI

Wyróżnikiem kampanii jest realizacja bez wykorzystania generatywnej sztucznej inteligencji. Long4Lashes świadomie stawia na realny proces artystyczny: od autorskiej koncepcji, przez fizyczne przygotowanie scenografii, po pracę fotograficzną i produkcyjną. To wyraz docenienia talentu twórców i inwestycji w ich umiejętności. Marka nie odrzuca nowych technologii, ale zwraca uwagę na wartość ludzkiej wyobraźni i autentycznego rzemiosła w świecie coraz powszechniejszych cyfrowych kreacji.

Kampania jest już obecna w kanałach digitalowych marki, w tym na profilu Long4Lashes na Instagramie. Odbiorcy mogą również zobaczyć video, pokazujące kulisy powstawania scenografii i sesji zdjęciowej. „Nowe Spojrzenie” pojawi się także w przestrzeni miejskiej – kampania obejmie osiem największych aglomeracji w Polsce.

Dla Long4Lashes to coś więcej niż komunikacja zmiany opakowań. To nowy sposób budowania relacji z odbiorcami i opowiadania o pięknie, w którym produkt spotyka się ze sztuką, a marka staje się przestrzenią dla kreatywności i różnorodnych perspektyw.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
04.11.2026 13:56
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics / Materiał Partnera
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
/ Materiał Partnera
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
/ Materiał Partnera
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
/ Materiał Partnera
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
Jesienne trendy w pielęgnacji: skin longevity i wielopoziomowe nawilżenie w nowościach Eveline Cosmetics
Gallery

Jesień to czas, gdy skóra potrzebuje dwóch rzeczy: solidnego nawilżenia i wsparcia w regeneracji. Eveline Cosmetics odpowiada na obie potrzeby nowymi seriami pielęgnacyjnymi. Skin Vital Longevity stawia na ideę długowieczności skóry i technologię PDRN + NAD+, a 6 Hyalurons Derma Solution na nawilżenie aż sześcioma formami kwasu hialuronowego.

Trendy sezonu: długowieczność skóry i mądre nawilżenie

Pielęgnacja odchodzi od walki ze zmarszczkami na rzecz idei skin longevity, czyli dbania o to, by skóra jak najdłużej zachowała siłę, energię i zdolność do regeneracji. Zamiast maskować oznaki upływu czasu, formuły mają wspierać naturalne procesy odnowy, które z wiekiem zwalniają. Często sięgają przy tym po składniki znane z koreańskiej pielęgnacji, m.in. PDRN. W Korei od lat wykorzystuje się go w zabiegach regeneracyjnych. Ceniony jest za wspieranie naturalnych procesów naprawczych skóry oraz poprawę jej elastyczności i nawilżenia.

Drugi silny kierunek to nawilżenie przemyślane, a nie przypadkowe. Kwas hialuronowy w kilku formach, łagodne oczyszczanie i ochrona bariery hydrolipidowej to fundament zdrowej, świetlistej cery w duchu glass skin. Jesienią ma to szczególne znaczenie: wiatr, chłód i suche powietrze szybko odbierają skórze wodę. 

Skin Vital Longevity: energia i odnowa dla skóry dojrzałej

Seria Skin Vital Longevity to odpowiedź Eveline Cosmetics na trend długowieczności skóry. Powstała dla cery, która traci jędrność i blask, staje się mniej elastyczna i wolniej się regeneruje. Jej celem nie jest jedynie powierzchowne nawilżenie, ale pobudzenie wewnętrznego potencjału regeneracyjnego skóry.

Sercem formuł jest kompleks PDRN + NAD+ Booster™, który wspiera naturalne procesy naprawcze i energię komórkową. Uzupełniają go nici kolagenowe, tworzące na skórze napinającą mikrosiateczkę, oraz peptyd kolagenowy, który wzmacnia strukturę skóry i przeciwdziała jej wiotczeniu. 

Linia obejmuje cztery formaty, które razem tworzą spójny system pielęgnacji przeciwstarzeniowej. Funkcję produktu aktywnego pełni serum-ampułka aktywująca młodość skóry. To skoncentrowana formuła łącząca kompleks PDRN + NAD+ Booster™ z nićmi kolagenowymi, peptydem kolagenowym, adenozyną i kwasem hialuronowym. Jej działanie potwierdzają badania in vivo, w których 96% uczestniczek odnotowało widoczny efekt odmłodzenia. Bazę codziennej pielęgnacji stanowi krem aktywujący młodość skóry, przeznaczony do stosowania rano i wieczorem, a ofertę uzupełnia krem redukujący zmarszczki pod oczy i na powieki, dedykowany okolicy o najcieńszym naskórku. Etap nocny obsługuje bogaty krem regenerujący Sleeping Mask Effect, w którym technologię PDRN + NAD+ wzbogacono o ceramid NP i skwalan. Składniki te wspierają odbudowę bariery hydrolipidowej i ograniczają transepidermalną utratę wody (TEWL), a w testach in vivo wszystkie uczestniczki potwierdziły głębokie odżywienie skóry.

6 Hyalurons Derma Solution: nawilżenie na wielu poziomach

6 Hyalurons Derma Solution to seria dla skóry odwodnionej, która pod koniec dnia jest ściągnięta, szorstka i traci elastyczność. Jej koncepcja opiera się na kompleksie sześciu form kwasu hialuronowego o cząsteczkach różnej wielkości. Dzięki temu woda jest wiązana na kilku poziomach naskórka, a nie tylko na jego powierzchni.

Kwas hialuronowy wspierają inne składniki: ferment ryżowy, ektoina chroniąca przed stresem środowiskowym oraz grzyb tremella, nazywany śnieżnym grzybem. Efekt, do którego dąży seria, to skóra wyraźnie napełniona wodą, gładka i świeża, czyli popularny efekt plump.

Linię zaprojektowano jako trzystopniowy system. Punktem wyjścia jest delikatny żel do mycia twarzy o niskim pH, dopasowany do fizjologicznego odczynu skóry, dzięki czemu oczyszczanie nie zaburza płaszcza hydrolipidowego. Najbardziej skoncentrowanym produktem linii jest serum rozświetlająco-nawilżające. Formuła ukierunkowana jest na efekt glass skin, a 96% uczestniczek testów in vivo potwierdziło widoczne odżywienie skóry. System domyka krem-żel głęboko nawilżający o hybrydowej konsystencji, w którym kwas hialuronowy uzupełniają filtrat fermentu ryżowego, ektoina i tremella. Technologia Moisture Lock ogranicza odparowywanie wody z naskórka, a lekka, niezapychająca porów formuła sprawdza się również jako baza pod makijaż; w badaniach in vivo 96% kobiet potwierdziło wygładzenie skóry. 

 

 

Nawilżenie czy regeneracja? Najlepiej jedno i drugie

Wybór serii pielęgnacyjnej od Eveline Cosmetics zależy przede wszystkim od tego, czego skóra potrzebuje w danym momencie. 6 Hyalurons Derma Solution sprawdzi się przy cerze odwodnionej w każdym wieku, zwłaszcza gdy chłód i ogrzewanie dają się jej we znaki. Skin Vital Longevity to propozycja dla skóry, która poza wodą potrzebuje odbudowy jędrności i wsparcia regeneracji.

Obie linie można też ze sobą łączyć. W ciągu dnia lekkie, wielowarstwowe nawilżenie hialuronowe przygotuje cerę pod makijaż, a wieczorem formuły z PDRN i NAD+ przejmą pałeczkę i wesprą nocną odnowę.

Takie podejście dobrze oddaje ducha sezonu: stawiamy na przemyślaną pielęgnację, która dba o skórę dziś i o jej kondycję za kilka lat.

Nowości od Eveline Cosmetics stacjonarnie dostępne wyłącznie na półkach Hebe.

Kosmetyki z serii Skin Vital Longevity i 6 Hyalurons Derma Solution od Eveline Cosmetics są dostępne stacjonarnie wyłącznie w drogeriach Hebe, a online w sklepie internetowym eveline.pl. To dobra okazja, by jeszcze przed zimą przestawić pielęgnację na mocno regeneracyjny tryb.

 

 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
07. listopad 2026 00:36