StoryEditor
Beauty
17.02.2017 00:00

Paulina Krupińska: Jestem spełnioną kobietą

Paulina Krupińska, modelka, prezenterka telewizyjna, Miss Polonia 2012, która nosiła ten tytuł i  koronę przez… 4 lata. Prywatnie mama 1,5-letniej Antoniny w szczęśliwym związku z Sebastianem Karpielem-Bułecką, muzykiem, wokalistą zespołu Zakopower. Od niedawna ambasadorka polskiej marki pielęgnacyjnej Eva Dermo. Spotykamy się na konferencji, podczas której ten fakt ma zostać ogłoszony. Paulina wygląda jak milion dolarów, a równocześnie młodo, promiennie i dziewczęco, jakby przed chwilą wpadła na wyczekiwane spotkanie z przyjaciółkami. Ze wszystkimi się wita i uśmiecha promiennie. – Wywiad? Jasne, usiądźmy i zróbmy to teraz, zanim się zacznie, po konferencji muszę biec szybko do domu – mówi. Jest naturalna i żywiołowa, śmieje się, kiedy opowiada o sobie i wzrusza, mówiąc o córeczce Tosi. Przyznaje, że to ona całkowicie zmieniła jej dotychczasowe życie.

„Kiedy byłam małą dziewczynką, modliłam się o urodę. Dzisiaj jestem już pewna: wolę być ładna niż mądra. Na co komu ta mądrość? Tylko się człowiek stresuje. Głupotę ci każdy wybaczy, brzydoty nie daruje (…)” – śpiewa Julia Marcel.

Mam to skomentować? Czy modliłam się w dzieciństwie o urodę (śmiech)?

Nie, po przeczytaniu i obejrzeniu kilku wywiadów, których udzieliłaś, nie podejrzewam Cię o to. Miałam zamiar zapytać, czy uroda jest darem, czy przekleństwem?

Uroda jest atutem. Ale może pomagać, a zarazem przeszkadzać w życiu, bo za każdym razem trzeba udowadniać, że poza tą fizycznością człowiek ma coś jeszcze do zaprezentowania.

Znasz to uczucie?

O tak, wiele razy trzeba było udowadniać, że jest się jednostką myślącą (śmiech). W codziennych sytuacjach zderzałam się z osobami, które bardzo stereotypowo oceniają innych.

To zawiść?

Nie, raczej brak refleksji. A w ekstremalnych przypadkach kompleksy. Jeśli ktoś siebie nie lubi, nie może polubić innych.

Podobno już jako dziecko byłaś bardzo ambitna, a nawet krytyczna wobec siebie?

W szkole na pewno musiałam być we wszystkim najlepsza (śmiech).  Musiałam mieć najlepsze oceny, byłam bardzo aktywna fizycznie, uprawiałam różne dyscypliny sportu i zaliczyłam przeróżne kółka zainteresowań. Wszędzie było mnie pełno (śmiech). I nie wiem, czy ta ambicja wynikała z tego, że mam starszego brata, którego zawsze chciałam we wszystkim przegonić, czy po prostu chciałam pokazać siebie. W każdym razie bardzo mi to pomogło w późniejszym czasie, kiedy już założono mi koronę miss na głowę i zdobyłam papiery na urodę (śmiech). Bo czym skorupka za młodu nasiąknie…

Ambicja jest motorem napędowym, ale może być też destrukcyjna.

Mnie na pewno ta cecha nie zaszkodziła. Wygodnie być leniem, leżeć na kanapie i niczego nie oczekiwać. Tylko nic samo do człowieka nie przyjdzie. Trzeba o siebie zawalczyć w życiu. Ja tak robiłam i na złe mi to nie wyszło.

Jesteś również wymagająca wobec innych?

 „Jak to nie rozumiesz?” – tak, tak to właśnie działa. Stawiam poprzeczkę wysoko sobie i innym. Wydaje mi się, że wszyscy powinni od razu wiedzieć, o co mi chodzi (śmiech). Na szczęście łapię się na tym, że nie dla każdego dana sytuacja jest na tyle naturalna i zrozumiała, co dla mnie. Wtedy szybko mówię: „Stop! Wytłumacz to jeszcze raz”.

Nie mogłabym reklamować swoją twarzą czegoś, do czego nie jestem przekonana. Jest to dla mnie bardzo ważne, żeby być wiarygodną w tym, co robię i mówię.

Byłaś najdłużej panującą Miss Polonia. Ze względu na perturbacje w organizacji konkursu aż przez 4 lata. To był dla Ciebie chyba dobry czas?

Na pewno i on cały czas trwa. Tytuł Miss Polonia daje szansę, w jednej chwili stajesz się osobą publiczną i tylko od ciebie zależy, jak tę szansę wykorzystasz. Ja na pewno dostałam prawo głosu, którego nie miałam jako modelka. Proszono mnie o komentarze, wywiady, ktoś zauważył, że może w miarę sensownie mówię (śmiech). I tak się to potoczyło, że dostałam propozycję pracy w telewizji. Występowałam w sportowym cyklu „Miss Sport”, w „Pytaniu na śniadanie”, prowadziłam programy „Wychować nie zwariować”, „Sekrety doliny Inków”, „Klinika Urody” w TVN Style.  Cały czas rozwijam się w różnych kierunkach, dostaję nowe wyzwania i sama też je podejmuję.

Możesz być przykładem dla wielu dziewczyn, które wchodzą w świat modelingu i decydują się na start w konkursach piękności.

Myślę, że młode dziewczyny poprzez udział w różnych programach, konkursach, talent show właśnie chcą pokazać swoją osobowość, nie tylko fizyczność. Mnie nie zależało na tym, żeby być osobą publiczną, znaną. Namawiali mnie jednak rodzice, koleżanki, osoby związane z konkursem. Uważali, że mam potencjał. Skoro więc ktoś we mnie uwierzył, postanowiłam spróbować. Doświadczenie zdobyte przez lata pracy w modelingu zaowocowało, bo na scenie czułam się jak ryba w wodzie i było to dla mnie bardzo naturalne środowisko. Widzowie mnie pokochali, wysłali na mnie SMS-y i tak zostałam zwyciężczynią konkursu Miss Polonia na 4 lata (śmiech). 

Czy czujesz cały czas tę presję – muszę świetnie wyglądać, wszyscy na mnie patrzą, o rany, pokażą moje buty na plotkarskim portalu!

Dożywotnio jestem niewolnicą wizerunku miss. Nie jest to komfortowa sytuacja. Lubię dobrze wyglądać i zawsze jestem zadbana, ale w codziennym życiu nie robię się na tip-top i rzadko mam okazję chodzić wystylizowana, w pełnym make-upie z idealnie ułożonymi włosami. Będąc aktywną mamą, ubieram się swobodnie, bo muszę za moim dzieckiem nadążyć. W szpileczkach z piękną torebeczką raczej do piaskownicy się nie wybieram (śmiech). Niestety jest ta presja, że nasze zdjęcia, często te niechciane, mogą ukazać się w prasie i będziemy oceniani. Niepotrzebnie. Ja nikogo nie zapraszam do siebie do domu, nie opowiadam ze szczegółami o swoim życiu prywatnym, oprócz tego, że jestem szczęśliwą mamą i spełnioną kobietą. Bo jestem i nie mogą się powstrzymać! (śmiech) Nie chcę jednak, żeby media wchodziły z butami w nasze prywatne życie. Niestety, nie wszyscy to szanują. Może niektórzy po prostu muszą czaić się z aparatem za krzakiem.

Studiowałaś pedagogikę. Myślałaś o pracy w zawodzie? Czy to ma szansę jeszcze się spełnić?

Jestem absolwentką kierunku animacja społeczno-kulturowa. Na studiach pracowałam z dzieciakami, odbywałam praktyki, z zaprzyjaźnioną grupą studentów organizowaliśmy też imprezy dla dzieci, warsztaty. Teraz dostałam szansę od mojej stacji i będę jednym z trenerów „Małych gigantów”. W programie biorą udział uzdolnione dzieci w wieku od 5 do 12 lat. Trenerzy są ich opiekunami artystycznymi, przygotowują ich do występów przez jury, dopingują, a przede wszystkim wspierają na duchu.  Mam więc okazję, żeby wykazać się jako pedagog.

To jest wyzwanie.

Na pewno, ale kocham to. Praca z dziećmi sprawia mi tyle radości, przyjemności. Dzieci są tak prawdziwe, szczere, niczego nie udają, wszystkie emocje na wierzchu, nie ma żadnej ściemy. Mogę „jeść je łyżkami”! (śmiech). Oczywiście myślę o tym, czym się zajmę w przyszłości, co będzie później, kiedy ta bańka show-biznesowa pęknie. Ale na razie jest jeszcze co robić. Jestem dość młoda (śmiech).

Bardzo młoda…

Ale jeśli chodzi o modeling to już emerytura. I działam w tej branży zdecydowanie mniej. Biorę udział w sesjach głównie przy okazji własnych projektów. Praca w mediach i macierzyństwo na tyle mnie pochłaniają, że już nie mam czasu na chodzenie w pokazach ani nie mam już też takich wymiarów jak kiedyś.

Trudno uwierzyć… Skoro jednak wspomniałaś ponownie o macierzyństwie, pojawienie się Tosi zmieniło chyba całkowicie Twoje życie.

To prawda, wszystko się zmieniło. Teraz patrzę na moje życie inaczej, jestem szczęśliwa wtedy, kiedy  moje dziecko jest szczęśliwe. Nie wyobrażam sobie życia bez Tosi, mam wrażenie, że jest z nami od zawsze. Jestem przepełniona tymi dobrymi emocjami, wzruszam się, kiedy o niej mówię. Dostaję tyle bezwarunkowej miłości, że trudno to opisać. Oczywiście każdy rodzic wie, że macierzyństwo to nie sielanka. Że są płacze, choroby, nieprzespane noce. A Tosia jest dodatkowo dzieckiem wyjątkowo aktywnym, tym z rodzaju „jeszcze na żyrandolu mnie tylko nie było” (śmiech). Generalnie jednak wychodzę na bardzo duży plus, moje życie jest o wiele bogatsze, ciekawsze i zyskało wymiar niekończącej się odpowiedzialności. Nie ma ja – Paulina Krupińska, jesteśmy my – rodzina.

Jesteś do tego stworzona. Zawsze podkreślałaś w wywiadach, że pragniesz rodziny i dziecka. Wiem, że nie chcesz opowiadać o prywatnym życiu, ale to nie będzie inwazyjne pytanie. Macie z Sebastianem wspólne pasje? Zdarza Wam się usiąść i razem pośpiewać?

Czasem sobie razem śpiewamy, najczęściej wchodzi repertuar „Jadą, jadą misie”, „Jesteśmy jagódki”, „Była sobie żabka mała” (śmiech). Dzięki Tosi to są piosenki, które obydwoje świetnie znamy. A jeśli chodzi o wspólne pasje, to przede wszystkim miłość do gór. I w moim przypadku nie miłość do mężczyzny z gór to spowodowała, tylko miałam ją w sobie zawsze. Jak tylko mamy okazję, jedziemy więc do Zakopanego i wyruszamy w góry, teraz już we trójkę. Wspólnie jeździmy też na nartach. Ekstremalne zjazdy na rowerze na razie porzuciłam, zrobiłam się chyba za bardzo odpowiedzialna, ale myślę, że jeszcze do nich wrócę w odpowiednim czasie.

Prowadziłaś w TVN Style program „Klinika Urody”, czego dowiedziałaś się o kobietach, pracując przy nim?

Tego, że każda z nas chce się sobie podobać, że lubimy o siebie dbać. A od kobiet, które oglądały program, że jest potrzebny. Bo nie każdy wie i wierzy w to, że kosmetyki tanie, a nawet takie, które możemy sami zrobić, mają takie same działanie jak te, które kosztuję paręset złotych. 

Wierzysz w takie produkty? Wyglądasz bardzo naturalnie i dziewczęco.

Póki nie muszę, nie chcę przyzwyczajać skóry do silnych składników. Na obecnym etapie najlepszy kosmetyk dla mnie to taki, który dobrze nawilża, nie podrażnia skóry, po którym nie szczypią mnie oczy, jak zmywam makijaż. I takie są właśnie kosmetyki Eva Dermo. Znakomite i z bardzo przystępnej półki cenowej. A mój ulubiony produkt z tej serii to maska na noc. Jest tak niesamowicie nawilżająca! Mam wrażenie, że moja skóra przez całą noc chłonie z niej wszystko, co najlepsze. A krem na dzień stanowi idealną bazę pod podkład. Dla mnie jest strzałem w dziesiątkę.

Rozumiem, że zanim zgodziłaś się być ambasadorką marki Eva Dermo, przetestowałaś te kosmetyki?

Oczywiście, wypróbowałam je, zanim zawarliśmy kontrakt. Nie mogłabym reklamować swoją twarzą czegoś, do czego nie jestem przekonana. Jest to dla mnie bardzo ważne, żeby być wiarygodną w tym, co robię i mówię. Po tym, jak wygrałam konkurs Miss Polonia, dostawałam mnóstwo propozycji reklamowych, ambasadorowania markom, zawsze do nich bardzo poważnie podchodziłam. A w kosmetykach Eva Dermo po prostu się zakochałam. Z czystym sumieniem je polecam.

Zrobiliście wspólnie z marką piękny klip promocyjny.

Wiedzieliśmy dokładnie, jaki cel i efekt chcemy osiągnąć. Stawialiśmy przede wszystkim na naturalność, wypielęgnowaną, rozświetloną skórę. Stylizacja, w której występowałam, oraz cała atmosfera panująca podczas sesji powodowały, że czułam się  bardzo komfortowo i to widać w efekcie końcowym. Jest tak, jak to sobie wymarzyliśmy.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
26.10.2026 10:00
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku? / Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Gallery

Konsumentka szukająca serum do skóry wrażliwej coraz częściej nie wpisuje już w wyszukiwarkę dwóch słów. Opisuje typ skóry, składniki, budżet i oczekiwany efekt, a następnie prosi AI o zawężenie wyboru. Dla marek beauty oznacza to zmianę nie tylko w mediach, ale w całej ścieżce decyzji zakupowej.

Od frazy do rozmowy

Przez lata wyszukiwanie można było opisywać dość prostą ścieżką: potrzeba, fraza, wynik, karta produktu. Ten model nie znika, ale obok niego pojawia się rozmowa, np. w ChatGTP. Użytkownik może zadać dłuższe pytanie, doprecyzować oczekiwania i oczekiwać odpowiedzi uwzględniającej konkretny kontekst. Widać to również w rozwoju samego Google. Firma testuje formaty reklamowe oparte na Gemini, które mają odpowiadać na konkretne pytania i pojawiać się jako pomocny element konwersacyjnego wyszukiwania. 

Dla beauty ma to szczególne znaczenie. Wybór kosmetyku rzadko sprowadza się przecież do samej kategorii produktowej. Znaczenie mają rodzaj skóry lub włosów, skład, rutyna, budżet, wcześniejsze doświadczenia i oczekiwany efekt.

Różnica polega więc nie tylko na długości zapytania. Zmienia się również sposób podejmowania decyzji. Użytkownik może najpierw zapytać o problem, później o składnik, następnie porównać kilka rozwiązań, a dopiero na końcu zainteresować się konkretną marką. Dla marketera oznacza to, że komunikacja produktowa powinna odpowiadać nie tylko na pytanie „co sprzedajemy?”, ale również „na jaki problem użytkownika odpowiadamy?” i „dlaczego właśnie ten produkt ma sens w danym kontekście?”.

Widoczność, wiarygodność i konwersja

Pierwszym wyzwaniem jest widoczność. Marka powinna myśleć nie tylko o zapytaniach takich jak „serum z witaminą C”, ale również o pytaniach opisujących potrzebę: „co stosować przy skórze reaktywnej?”, „jak pielęgnować włosy wysokoporowate?” czy „jaki kosmetyk wybrać przy pierwszych przebarwieniach?”. To wymaga szerszego spojrzenia na content. Opisy produktów nadal są ważne, ale coraz większą rolę odgrywają także poradniki, treści edukacyjne, FAQ, materiały eksperckie i odpowiedzi na bardziej szczegółowe pytania pojawiające się przed zakupem.

Drugim wyzwaniem jest wiarygodność. W środowisku, w którym użytkownik oczekuje konkretnej odpowiedzi, coraz większe znaczenie mają jasne informacje o produkcie, składnikach, zastosowaniu i efektach. Ogólny claim marketingowy może budować zainteresowanie, ale nie zawsze odpowiada na pytanie, które poprzedza zakup. Szczególnie w branży kosmetycznej istotna staje się spójność informacji. Jeśli reklama obiecuje jeden efekt, karta produktu opisuje go inaczej, a treść edukacyjna pozostaje bardzo ogólna, marka utrudnia użytkownikowi podjęcie decyzji. Im więcej punktów styku pojawia się po drodze, tym większe znaczenie ma konsekwencja w komunikowaniu właściwości i zastosowania produktu.

Trzecim wyzwaniem pozostaje konwersja. Nawet dobrze dopasowana rekomendacja niewiele daje, jeśli użytkownik trafia na stronę, która nie rozwija obietnicy, utrudnia znalezienie produktu albo nie prowadzi czytelnie do zakupu.

Reklama powinna pomagać, a nie przerywać

Reklamy w środowiskach konwersacyjnych nie warto traktować jak kolejnego miejsca do wyświetlenia tego samego komunikatu. Ich potencjał pojawia się wtedy, gdy reklama rzeczywiście odpowiada na intencję użytkownika i prowadzi do treści lub produktu związanego z jego potrzebą.

Można to sprowadzić do prostego modelu:

pytanie konsumenta → pomocna odpowiedź → wiarygodny dowód → właściwy kanał → mierzalne działanie.

AI nie zastępuje przy tym wyszukiwarki, social mediów, video czy remarketingu. Dokłada kolejny punkt styku do ścieżki, która już wcześniej była wielokanałowa. Google rozwija rozwiązania pozwalające lepiej dopasowywać reklamy i strony docelowe do bardziej konwersacyjnych zapytań, co pokazuje, że granica między wyszukiwaniem informacji a wyborem produktu będzie coraz mniej wyraźna. 

Dla marki kosmetycznej oznacza to konieczność większego uporządkowania całego ekosystemu komunikacji. Social media mogą inspirować i budować zainteresowanie, Search przechwytywać konkretną intencję, video demonstrować produkt lub sposób użycia, a remarketing przypominać o ofercie na późniejszym etapie decyzji. Środowiska AI dochodzą do tego układu jako kolejne miejsce, w którym użytkownik może zetknąć się z rekomendacją, porównaniem albo wyjaśnieniem.

Nie chodzi więc o zastępowanie jednego kanału drugim. Chodzi o to, aby odpowiedź na tę samą potrzebę pozostawała spójna niezależnie od miejsca, w którym konsument rozpoczyna swoją ścieżkę. Dlatego ważna jest obecność w miejscach, gdzie użytkownicy zadają pytania. Dobrym pomysłem jest korzystanie np. z ChatGPT Ads.

Co powinien sprawdzić marketer beauty?

Przed dokładaniem kolejnego narzędzia do media planu warto odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

  • Czy znamy pytania, które konsumenci zadają przed zakupem?
  • Czy opisujemy efekt produktu językiem klienta, a nie wyłącznie językiem marki?
  • Czy treści odpowiadają na różne potrzeby skóry, włosów i rutyn pielęgnacyjnych?
  • Czy materiały produktowe zawierają konkretne i możliwe do zweryfikowania informacje?
  • Czy landing page rozwija obietnicę reklamy?
  • Czy kreacje odpowiadają etapowi decyzji?
  • Czy mierzymy nie tylko kliknięcia, ale także wartościowe działania po wejściu na stronę?
  • Czy Search, social media, video, remarketing i nowe środowiska AI tworzą jedną ścieżkę, czy funkcjonują osobno?

Strategia przed technologią

 – Największym błędem byłoby potraktowanie AI jak kolejnej powierzchni reklamowej. Marka kosmetyczna musi najpierw zrozumieć pytanie konsumenta, a dopiero potem dobrać komunikat, format i kanał. Widzimy to także w działaniach dla Sessio z portfolio Chantal, gdzie łączymy Search, Meta, TikTok, Performance Max i remarketing. Każdy z tych punktów styku pełni inną rolę, ale razem powinny prowadzić użytkownika drogą od zainteresowania produktem do zakupu – mówi Mateusz Bojanowski, Head of Digital w agencji Cityboard Digital.

Cityboard Digital odpowiada w przypadku Sessio za zintegrowane działania obejmujące m.in. kampanie Meta Ads, kampanie na TikToku, Google Search, Performance Max i remarketing, łącząc budowanie świadomości z generowaniem ruchu i sprzedaży online. 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zdrowie
21.10.2026 17:23
Pewność siebie pod presją. Dove i Rafał Brzoska Foundation chcą wesprzeć młode pokolenie
Dove i Rafał Brzoska Foundation z nową kampaniąmat. prasowe

Nawet 69 proc. dziewcząt w wieku 10–14 lat rezygnuje z podejmowania prób z obawy przed porażką, a 74 proc. chciałoby być bardziej pewnych siebie. Na te problemy odpowiada wspólna inicjatywa marki Dove i Rafał Brzoska Foundation, która łączy kampanię społeczną z materiałami edukacyjnymi dla szkół.

W tym artykule przeczytasz:

  • Czego obawiają się nastolatki?
  • Dove i Rafał Brzoska Foundation łączą siły
  • Kampania trafi również do szkół

Czego obawiają się nastolatki?

Z badania Kantar przeprowadzonego na zlecenie Dove w kwietniu 2026 roku wynika, że choć 93 proc. dziewcząt w wieku 10–14 lat deklaruje wiarę w realizację marzeń, znacznie trudniej przychodzi im przełożenie tych aspiracji na konkretne działania. Niemal siedem na dziesięć badanych rezygnuje z podejmowania prób ze strachu przed porażką, a 56 proc. łatwo traci pewność siebie, gdy coś nie idzie po ich myśli.

Skutki widać również w codziennych aktywnościach. 41 proc. dziewcząt porzuca pasje i zainteresowania, 32 proc. rezygnuje ze sportu z powodu braku wiary w siebie, a 30 proc. odczuwa lęk przed wyrażaniem własnego zdania. Co trzecia badana uważa też, że musi być idealna, aby osiągnąć swoje cele.

Dove i Rafał Brzoska Foundation łączą siły

W odpowiedzi na te wyniki Dove i Rafał Brzoska Foundation rozpoczęły kampanię „Wspólnie budujemy pewność siebie młodego pokolenia”. Jej głównym elementem jest film, w którym młodsze dziewczęta spotykają się ze stypendystkami fundacji. Młode kobiety, odnoszące sukcesy w nauce, działalności artystycznej i społecznej, opowiadają o własnych wątpliwościach i trudnościach, zamiast przedstawiać sukces jako prostą drogę do celu.

Przekaz kampanii koncentruje się na oswajaniu błędów i porażek oraz odchodzeniu od presji perfekcji. Jej bohaterki przekonują, że pewność siebie nie oznacza braku potknięć, lecz gotowość do ponownego podjęcia próby.

– Nie musicie być idealni, żeby sięgać po swoje marzenia. Pewność siebie nie oznacza, że nigdy nie upadamy. Oznacza, że mamy odwagę wstać, wyciągnąć lekcję i zrobić kolejny krok – mówi Omenaa Mensah, wiceprezeska Rafał Brzoska Foundation.

image

Estée Lauder Companies wydała 156 mln dolarów na walkę z rakiem piersi

Kampania trafi również do szkół

Współpraca obejmuje także działania edukacyjne realizowane w ramach programu „Dove Self-Esteem – Budowanie pozytywnej samooceny”. Z badania Kantar wynika, że 76 proc. dziewcząt oczekuje, iż szkoła pomoże im budować pozytywne nastawienie do siebie.

Na potrzeby edycji 2026/2027 zespół Fundacji Digital University przygotował nową lekcję warsztatową pod hasłem „Każdy ma swoją moc. O pewności siebie i odkrywaniu własnego potencjału – od ciekawości, nauki i technologii, aż po kreatywność i wyobraźnię”. Nauczyciele otrzymają prezentację, instrukcję prowadzenia zajęć i karty pracy dla uczniów. Do materiałów dołączony zostanie również film kampanii.

 

 

Warsztaty mają pomagać młodzieży w rozpoznawaniu własnych mocnych stron, a także w podważaniu stereotypów dotyczących ról płciowych, szczególnie w obszarze nauki, technologii i innowacji.

Program Dove Self-Esteem jest realizowany od 2004 roku. Według danych marki dotarł dotychczas do ponad 60 mln młodych osób w 153 krajach, w tym do około 300 tys. nastolatków w Polsce. Globalnym celem inicjatywy jest wsparcie 250 mln dzieci i nastolatków do 2030 roku.

W Polsce trwa siódma edycja programu. Współpraca z Rafał Brzoska Foundation ma wzmocnić jej przekaz, wykorzystując doświadczenia stypendystek jako punkt wyjścia do rozmowy z młodymi ludźmi o samoocenie, rozwoju i radzeniu sobie z niepowodzeniami.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
27. październik 2026 14:17