StoryEditor
Ciało
02.12.2024 08:51

Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku

Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku
Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku / Materiał Partnera
Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku
Natalia Iwaniuk, twórca marki, Dyrektor Działu Handlowego i Marketingu w Equalan Pharma Europe / Materiał Partnera
Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku
/ Materiał Partnera
Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku
/ Materiał Partnera
Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku
Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku
Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku
Linia GlySkinCare nagrodzona Perłą Rynku Kosmetycznego i wybrana Kobiecą Marką Roku
Gallery

GlySkinCare for Body & Hair to kosmetyki, które zadbają o dobrą kondycję i piękny wygląd Twojego ciała i włosów oraz dzięki subtelnym nutom zapachowym przyniosą odprężenie Twoim zmysłom.

Formuły żeli do mycia ciała oraz maseł wzbogacone są m.in. ceramidami, olejami organicznymi, niacynamidem, ekstraktem z aloesu. Natomiast szampony oraz odżywki do włosów zawierają m.in. keratynę, proteiny roślinne, oleje organiczne, niacynamid. W linii znajdziesz również trzy oleje organiczne: makadamia, arganowy, konopny, które dzięki swojej uniwersalności, wzbogacą Twoją pielęgnację zarówno ciała, jak i włosów. Produkt, który szczególnie może Cię zachwycić to Eliksir do włosów. Łączy on w sobie aż trzy oleje organiczne, ceramidy, proteiny roślinne i witaminę E!

Pielęgnacja Skrojona na Miarę Aktywnych Kobiet

W dzisiejszym świecie, pełnym pośpiechu i wyzwań, coraz więcej kobiet poszukuje sposobów na połączenie życia zawodowego, rodzinnego i osobistej dbałości o siebie. Właśnie z tej potrzeby narodziła się marka GlySkinCare For Body & Hair. O idei, która stała za powstaniem marki, procesie tworzenia produktów oraz wartościach, które jej przyświecają, opowiada Natalia Iwaniuk – twórca marki, Dyrektor Działu Handlowego i Marketingu w Equalan Pharma Europe.

Co było główną inspiracją do stworzenia marki GlySkinCare For Body & Hair?

image
Natalia Iwaniuk, twórca marki, Dyrektor Działu Handlowego i Marketingu w Equalan Pharma Europe
Materiał Partnera

Pomysł na powstanie marki GlySkinCare For Body & Hair zrodził się z własnych doświadczeń zarówno zawodowych jak i prywatnych; z obserwacji obecnego trybu życia aktywnych kobiet, które z sukcesem, choć nie bez trudności, łączą bycie żoną, matką, z aktywnością i rozwojem zawodowym, odnajdując w tym pasję i satysfakcję jednocześnie. To właśnie dla nich chciałam stworzyć coś, co pozwoli zarówno na świadomą pielęgnację, zapewni przyjemność stosowania i pozostawi subtelny, przyciągający zapach, przy jednoczesnym stworzeniu możliwości na chwilę dla siebie, chwilę relaksu.

Jakie doświadczenia, zarówno zawodowe, jak i prywatne, wpłynęły na koncepcję tej marki?

Działając kilkanaście lat w rynku farmaceutycznym i dermokosmetycznym obserwuję wielu producentów, kreatorów, inicjatorów, liderów rynkowych. Widzę zmiany zachodzące w trendach, które niejednokrotnie wyznaczają. Z drugiej strony zauważyłam ogromne zwiększenie uwagi w kontekście świadomej pielęgnacji połączonej z prowadzonym stylem życia: większe skupienie na sobie, zapewnienie odpoczynku, chwili spokoju w dzisiejszym pędzącym świecie. Zapragnęłam połączyć te dwa aspekty, a praca w Firmie z własnym zapleczem produkcyjnym zapewniła mi ogromną ku temu szansę i możliwość.

Dlaczego zdecydowała się Pani na skupienie się na potrzebach aktywnych kobiet w kontekście pielęgnacji skóry i włosów?

Skóra i włosy jest czymś w rodzaju naszej wizytówki. To wspaniałe, gdy świadomie możemy zrobić coś dla siebie- wpłynąć na poprawę stanu skóry, wesprzeć wygląd naszych włosów z dodaną wartością jaką jest utrzymujący się subtelny, elegancki zapach produktów. Łącząc to z chwilą dla siebie, którą możemy cieszyć się podczas pielęgnacji, momentalnie możemy odczuć poprawę samopoczucia, zwiększenie pewności siebie i siłę do dalszego działania.

Jakie są najważniejsze wartości, które przyświecają marce GlySkinCare For Body & Hair?

Żyjemy w świecie pełnym pośpiechu i stresu, nie mając czasu lub zapominając o skupieniu na sobie. Każda z nas potrzebuje odprężenia, złapania oddechu, chwili dla siebie. Marka GlySkinCare For Body & Hair wpływa na jakość i podejście do naszej codziennej rutyny: zamienia codzienną pielęgnację w chwilę relaksu, chwilę wytchnienia, chwilę dla siebie… wspierając tym samym nie tylko pielęgnację „od zewnątrz” lecz również przynosząc doznania zmysłowe.

Jakie cele postawiła sobie Pani oraz zespół, tworząc markę? Czy udało się je osiągnąć?

Cele oczywiście nierozerwalnie łączą się holistycznym podejściem do pielęgnacji czyli połączenie w tym przypadku starannie dobranych składników, takich jak ceramidy, niacynamid, keratyna czy oleje organiczne, z  przekazem z którym marka staje naprzeciw oczekiwaniom pędzącego, zabieganego świata.

Jeśli chodzi o stworzenie formuł i działanie produktów, jak najbardziej, osiągnęliśmy nasz cel o czym świadczą liczne pozytywne opinie, nagrody i wyróżnienia w plebiscytach. Ale nie to jest najważniejsze. Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego dla osoby wprowadzającej produkt od zadowolenia i prywatnej opinii osób w zaciszu własnego domu, które niejednokrotnie podkreślają ich jakość i efekt działania, zarówno ten pielęgnacyjny jak i relaksacyjny. To właśnie było naszym celem.

Jakie przesłanie chce Pani przekazać kobietom poprzez produkty GlySkinCare For Body & Hair?

Zanurz się w aromatycznym świecie pielęgnacji z linią GlySkinCare for Body & Hair. Wyjątkowe formuły sprawią, że codzienna pielęgnacja stanie się prawdziwą przyjemnością. Zadbaj o swoje ciało, włosy i poczuj moc odbudowujących ceramidów, keratyny i olejów organicznych zawartych w formułach. Przywróć spokój swoim zmysłom, przenieś swoją codzienną pielęgnację na wyższy poziom, oddając się chwili relaksu dzięki GlySkinCare For Body & Hair.

Proces tworzenia i rozwój produktów linii GlySkinCare for Body & Hair

Jak wyglądał proces tworzenia linii produktów GlySkinCare For Body & Hair? Co było dla Pani najważniejsze na każdym etapie?

Nie jest tak, że, formuły produktów i ich wygląd, czy przekaz marki rodzi się z dnia na dzień. Proces powstawania GlySkinCare For Body & Hair dojrzewał w mojej głowie kilkanaście miesięcy. Przez ten czas nieustannie „z tyłu głowy” zbierałam najcenniejsze wnioski z obserwacji, tendencji rynku kosmetycznego, począwszy od jego potrzeb, prognoz i rozwijających się trendów, poprzez składniki, opakowania: kolorystykę, wygodę użycia, kończąc na aspektach związanych ze sposobem życia i wplataniu w nie pielęgnacji. Ponieważ w zasadzie cały proces powstawania produktów odbywa się w naszej Fabryce, miałam możliwość reagowania na każdym etapie ich powstawania: od składu i konsystencji, poprzez zapach, aż po finalną etykietę i obecną sprzedaż.

Co wyróżnia te produkty na tle konkurencji?

Linia GlySkinCare For Body & Hair jest kompletną linią zawierającą produkty do pielęgnacji zarówno ciała jak i włosów, w trzech wariantach dostosowanych do różnych potrzeb skóry i włosów.

* Bogaty, przemyślany dobór składników aktywnych podążający za trendami rynku, nie zapominając jednocześnie o ich przeznaczeniu.

* Zmysłowe, starannie dobrane zapachy dopełniające całości rytuału odprężenia i relaksu

* Przekaz: Żyjemy w świecie pełnym pośpiechu i stresu, nie mając czasu lub zapominając o skupieniu na samym sobie. Każdy z nas potrzebuje odprężenia, złapania oddechu, chwili dla siebie.

* Wyróżnienia, współprace (Forum Kobiet, Kino Kobiet, etc.) 

Jak ważne jest dla Pani wsparcie zespołu marketingu w tworzeniu i rozwijaniu marki?

Jest to jeden z najważniejszych elementów układanki. Począwszy od wizualnego wyglądu produktów, za który odpowiedzialna jest jedna z naszych graficzek- a stało przed nią nie lada wyzwanie, przelać na papier to co jest w mojej głowie, kolejne osoby z Zespołu dokładały swój klocek w postaci wniosków, uwag. Następnie tworzenie tekstów w myśl głównego przekazu marki, nad którym pracowały kolejne osoby, praca ze środowiskiem PR, SM, i wiele innych.

W tym momencie jest to klucz do dalszego sukcesu marki. Bez działań Zespołu Marketingu marka nie zostanie dostrzeżona, a bardzo zależy nam na tym nie tylko ze względu na naszą misję, ale także na widoczne działanie i skuteczność produktów, nad czym z całym zaangażowaniem i pasją pracuje cały Zespół i za to jestem bardzo wdzięczna, dziękuję.

Jakie cechy zespołu marketingowego okazały się kluczowe w budowaniu marki GlySkinCare For Body & Hair?

Praca zespołowa, cierpliwość i zrozumienie okraszone odrobiną humoru i śmiechu.To w większości kobiecy zespół, wzajemnie się uzupełniałyśmy, dzieliłyśmy doświadczeniami i pomysłami, które teraz z kolei służą dalszemu rozwojowi marki.

Sukcesy i przyszłość marki GlySkinCare for Body & Hair

Marka zdobyła uznanie na rynku oraz otrzymała pozytywne opinie od konsumentek i ekspertów. Jakie nagrody i wyróżnienia, takie jak "Kobieca Marka Roku", mają największe znaczenie dla marki GlySkinCare For Body & Hair?

image
Materiał Partnera

Cieszy nas każda najmniejsza pozytywna opinia i wyróżnienie, nie zamykamy się jednak na uwagi- pomagają nam jeszcze bardziej rozwinąć i poprowadzić markę w odpowiednim kierunku. Tytuł taki jak Perła Rynku Kosmetycznego czy właśnie Kobieca Marka Roku są ogromnym wyróżnieniem. To nagroda dla nas- twórców marki. Ogromna satysfakcja i radość, świadcząca o tym, że to, co robimy jest docenione i słuszne.

Jak udaje się Pani łączyć życie zawodowe z prywatnym, będąc pomysłodawczynią i liderką w dynamicznie rozwijającej się marce?

Myślę, że nie będzie odkryciem jeśli odpowiem: znalezienie balansu, co-przyznam- mnie samej nie zawsze łatwo przychodziło… dlatego jestem najlepszym odbiorcą przekazu naszej marki, która o tym przypomina. Jednak mam to szczęście, że lubię swoją pracę zarówno w marketingu jak i dziale handlowym. Często powtarzam, że „nie pracuję” bo robię to, co przynosi mi ogromną satysfakcję. Każdemu tego życzę.

Czy tworzenie marki opartej na idei równowagi i relaksu wpłynęło również na Pani własne podejście do codzienności?

Jak najbardziej. Codziennie uświadamiam sobie jak ważna jesteś sama dla siebie, jak ważne jest znalezienie „czegoś swojego” co pozwoli na zachowanie zdrowej równowagi. To może być sport, dobra książka, dobry firm, coś twórczego- coś „twojego”. Zajmując się bardzo kobiecym zagadnieniem jakim są produkty do pielęgnacji, cieszę się, że któraś z nas może dopisać do tych czynności również chwilę relaksu poświęconą pielęgnacji z GlySkinCare For Body & Hair.

Jakie rady dałaby Pani innym kobietom, które chcą połączyć rozwój kariery z dbaniem o siebie?

Rozwój kariery nie może być przeszkodą w dbaniu o siebie. Kluczowe jest odpowiednie i wcześniejsze planowanie czynności i celów do zrobienia. Przy odpowiednim poukładaniu i rozplanowaniu zadań jesteśmy w stanie zrobić wszystko.

Musimy wziąć pod uwagę, że bez zadbania o siebie nasza kariera może wcale nie ruszyć z miejsca, nie mam tu na myśli wyłącznie  pielęgnacji i naszego wyglądu, ale nasz spokój, chwilę oddechu i spojrzenie „z boku”.

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Ciało
26.08.2026 19:04
Bielizna staje się nowym skincare. Czy "carewear” będzie kolejną kategorią beauty?
Skincare wychodzi z łazienki. Teraz trafia do bieliznyShutterstock

Kremy, sera, suplementy, kosmetyki z probiotykami – do tej pory pielęgnacja skóry kojarzyła się przede wszystkim z tym, co nakładamy na ciało. Teraz do wellness i skincare coraz śmielej wkraczają ubrania. Bielizna ma nie tylko dobrze leżeć i być wygodna, ale także wspierać mikrobiom skóry. Powstaje nowa kategoria określana jako "carewear”, na styku mody, beauty i technologii.

W tym artykule przeczytasz:

  • Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej
  • Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię
  • Od bielizny do "drugiej skóry”
  • Carewear nie kończy się na majtkach
  • Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami
  • Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?
  • "Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Jeszcze niedawno wybierając bieliznę, konsumentki zwracały uwagę przede wszystkim na krój, materiał, dopasowanie i wygląd. Później doszły takie funkcje jak bezszwowość, odprowadzanie wilgoci, właściwości antybakteryjne czy termoregulacja. Dziś poprzeczka przesuwa się jeszcze wyżej. Ubranie ma aktywnie współpracować ze skórą.

To kolejny etap procesu, w którym granice między beauty, wellness i fashion coraz bardziej się zacierają. Skoro możemy kupić serum wspierające mikrobiom skóry, dlaczego podobnej funkcji nie miałaby pełnić tkanina, która przez wiele godzin bezpośrednio dotyka ciała?

Bielizna jako przedłużenie rutyny pielęgnacyjnej

Jednym z najciekawszych przykładów tego kierunku jest brytyjska marka bieliźniana Underdays. Jej założycielki Aurelie Salas i Oria Mackenzie postawiły na rozwój kategorii, którą można określić mianem "carewear”. Odzieży projektowanej z myślą nie tylko o komforcie, ale również o potrzebach skóry.

W najnowszej kolekcji marki wykorzystano technologię UNDERskin, opartą na rozwiązaniu HeiQ Skin Care. Tkanina została wykończona systemem synbiotycznym zawierającym prebiotyki i probiotyki, które mają wspierać równowagę mikrobiomu skóry.

Technologia HeiQ jest przeznaczona właśnie do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą. Producent deklaruje, że system może działać do 40 cykli prania, a substancje aktywne są uwalniane z powierzchni materiału podczas noszenia.

image

Polacy wydają na suplementy więcej niż Niemcy i Francuzi. “Beauty” napędza nową falę wzrostu

Mikrobiom wychodzi poza łazienkę i kuchnię

Nie jest przypadkiem, że właśnie mikrobiom znalazł się w centrum zainteresowania producentów funkcjonalnych tkanin. W kosmetyce od kilku lat obserwujemy rosnące zainteresowanie produktami, które mają pomagać w utrzymaniu równowagi mikrobiomu skóry.

HeiQ wykorzystuje w swoich rozwiązaniach połączenie prebiotyków i probiotyków, określane jako synbiotyki. W technologii tekstylnej są one osadzone w bio-based, porowatej matrycy polimerowej, z której mogą stopniowo przechodzić na skórę podczas kontaktu z materiałem.

To nie oznacza oczywiście, że majtki czy koszulka zastępują kosmetyk. Właśnie tutaj potrzebna jest ostrożność w komunikacji. Mówimy raczej o technologii tekstylnej wspierającej określone właściwości skóry, a nie o nowym rodzaju kremu w formie ubrania.

Sama technologia jest zresztą szersza niż bielizna. HeiQ wskazuje jako potencjalne zastosowania również odzież sportową, warstwy bazowe i tekstylia domowe.

Od bielizny do "drugiej skóry”

W przypadku Underdays zastosowanie takiej technologii jest szczególnie interesujące, ponieważ bielizna jest jedną z niewielu kategorii odzieży, która przez wiele godzin pozostaje w bardzo bliskim kontakcie z ciałem.

To właśnie dlatego może być atrakcyjnym nośnikiem funkcji kojarzonych dotychczas z kosmetykami.

Wyobraźmy sobie prosty schemat: rano aplikujemy serum, krem z filtrem i dezodorant, wieczorem kolejne kosmetyki, a przez cały dzień nosimy ubranie wykonane z materiału, który również ma określone właściwości pielęgnacyjne. Skincare przestaje być wtedy wyłącznie rytuałem wykonywanym przed lustrem. Staje się częścią środowiska, które otacza ciało przez cały dzień.

To dobrze wpisuje się w szerszą zmianę w kategorii intimate apparel. Jak wynika z materiałów dotyczących rozwoju rynku bielizny, współczesne produkty coraz częściej łączą komfort, funkcjonalność, technologię materiałową i wellness. Wśród rozwijanych rozwiązań wymienia się m.in. tkaniny odprowadzające wilgoć, antybakteryjne, termoregulacyjne czy adaptacyjne.

image

Azja coraz ważniejszym kierunkiem eksportu polskich kosmetyków. Trzy rynki, trzy różne strategie

Carewear nie kończy się na majtkach

Underdays nie jest jedynym przykładem tego, jak fashion zaczyna przejmować język beauty.

Technologia HeiQ Skin Care została wykorzystana również przez markę Coperni w kolekcji C+ Carewear. Producent materiałów opisuje ją jako odzież wykorzystującą technologię kosmetyczną przeznaczoną do wspierania równowagi mikrobiomu skóry.

W podobnym kierunku rozwija się brytyjska marka Sylva, założona przez Tallulah Harlech. Jej ubrania są projektowane z myślą o osobach ze skórą wrażliwą, a materiały mają zapewniać komfort i ograniczać dyskomfort związany z noszeniem odzieży.

Kosmetyki konkurują już nie tylko z kosmetykami

To jeden z ciekawszych aspektów tego trendu z punktu widzenia rynku beauty.

Marki rozwijające "carewear” niekoniecznie muszą postrzegać jako swoich konkurentów inne firmy odzieżowe. Ich punktem odniesienia mogą być marki skincare, wellness czy body care.

Logika jest podobna do tej, którą przez lata rozwijały marki kosmetyczne: produkt ma rozwiązywać konkretny problem i wpisywać się w codzienny rytuał konsumenta. Tyle że zamiast kremu czy serum rozwiązaniem jest teraz materiał.

To otwiera potencjalnie ogromne pole dla współpracy między sektorami. Marka kosmetyczna może wejść w tekstylia, marka odzieżowa w skincare, a producent technologii materiałowych stać się dostawcą "składników” dla obu kategorii.

Czy ubranie może naprawdę działać jak kosmetyk?

Tutaj pojawia się najważniejsze pytanie: ile w "carewear” jest realnej technologii, a ile marketingu?

Sam fakt zastosowania substancji aktywnych w tkaninie nie oznacza automatycznie, że efekt będzie porównywalny z działaniem kosmetyku aplikowanego bezpośrednio na skórę. Kluczowe są m.in. dawka, sposób uwalniania substancji, czas kontaktu ze skórą, trwałość technologii oraz to, czy deklarowany efekt został odpowiednio potwierdzony.

HeiQ informuje o testach, w których sprawdzano transfer synbiotyków z materiału na skórę. Firma podaje również, że technologia została oceniona jako niepodrażniająca i przeznaczona do materiałów pozostających w bezpośrednim kontakcie ze skórą.

Nie należy jednak robić z tego skrótu myślowego, że probiotyczna bielizna = kosmetyk do pielęgnacji skóry. To dwie różne kategorie produktów i różne sposoby działania.

image

Skims wprowadza nocną maskę modelującą twarz – nowy krok w kierunku “rzeźbienia” urody

"Hyper-functionalization”, czyli funkcja na funkcji

Rozwój carewear wpisuje się w szerszy trend funkcjonalizacji tekstyliów. Materiały mogą już nie tylko być miękkie czy przewiewne. Mogą regulować temperaturę, odprowadzać wilgoć, ograniczać powstawanie zapachu, a także wykorzystywać technologie biologiczne.

HeiQ rozwija obecnie całą gamę technologii tekstylnych, m.in. rozwiązania związane z termoregulacją, kontrolą zapachu czy zarządzaniem wilgocią.

Problem polega na tym, że im więcej funkcji dodajemy do materiału, tym bardziej rośnie jego technologiczna i produkcyjna złożoność. Pojawia się więc pytanie o koszty, trwałość oraz realną wartość dla konsumenta.

To szczególnie istotne w przypadku bielizny. Jest ona prana często, ma bezpośredni kontakt z wrażliwymi obszarami ciała i musi przede wszystkim pozostać wygodna. Technologia nie może odbywać się kosztem podstawowej funkcji produktu.

Skincare przyszłości może być noszony, a nie nakładany

Carewear jest na razie niewielką i eksperymentalną kategorią. Nie oznacza to jednak, że nie pokazuje kierunku, w którym może rozwijać się rynek beauty.

Przez ostatnie lata obserwowaliśmy przechodzenie kosmetyków od prostych produktów pielęgnacyjnych do produktów "smart”, spersonalizowanych, opartych na mikrobiomie, składnikach aktywnych i technologii. Naturalną konsekwencją tego procesu jest wyjście tych rozwiązań poza opakowanie kosmetyku.

Najpierw były kremy i sera. Potem suplementy, urządzenia beauty tech i kosmetyki wykorzystujące zaawansowane systemy dostarczania składników. Teraz pojawia się odzież, która chce stać się kolejną warstwą pielęgnacji.

Bielizna może więc być jednym z pierwszych miejsc, w których zobaczymy na większą skalę połączenie fashion i skincare. Nie dlatego, że zastąpi kosmetyki, lecz dlatego, że może rozszerzyć pojęcie pielęgnacji na wszystkie elementy, które mają bezpośredni kontakt z naszym ciałem.

 

Źródło: Iconicapparelhouse, Hypebae

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
07.08.2026 12:43
Koniec solariów? Wielka Brytania rozważa radykalne zmiany
Solaria a zdrowie skóry. Eksperci obalają mity o ich korzyściach. (Fot. Shutterstock)Shutterstock

Światowa Organizacja Zdrowia zakwalifikowała solaria jako czynnik rakotwórczy z grupy 1. Wielka Brytania chce pójść w ślady innych krajów, rozważa całkowity zakaz działalność komercyjnych solariów. Eksperci ostrzegają przed negatywnymi skutkami oraz obalają mity dotyczące wątpliwych korzyści.

Jak podaje Ministerstwo Zdrowia, sztuczne promieniowanie ultrafioletowe nie jest zdrowe dla naszej skóry. Dawki UV występujące podczas rekreacyjnego opalania się w solarium są nawet 12 razy wyższe niż w świetle słonecznym. Jak wskazują badania, ryzyko wystąpienia czerniaka wzrasta wraz z czasem spędzonym na korzystaniu z łóżek do opalania. 

Statystyki opublikowane przez ministerstwo pokazują, że częste korzystanie z solarium wiąże się ze wzrostem ryzyka wystąpienia czerniaka. Ilość sesji zwiększa prawdopodobieństwo choroby:

  • od 1 do 14 sesji ryzyko to 19 proc.
  • od 15 do 30 sesji ryzyko to 31 proc.
  • a przy 40 sesjach to 55 proc.

Ciemna strona solarium

Wizyta w solarium dla wielu konsumentów jest przyjemnym rytuałem. Czy taka forma opalania jest zdrowa? O szkodliwości tej usługi przypomina dermatolożka dr Ophelia Veraitch, która podkreśla, że WHO zakwalifikowało solaria w tej samej kategorii co papierosy i pluton. 

Analiza z 2021 roku obejmująca 14 tys. osób chorych na czerniaka — najgroźniejszą postać raka skóry — jednoznacznie wykazała zwiększone ryzyko zachorowania związane z korzystaniem z solarium. 

Warto dodać, że Brytyjski Komitet ds. Medycznych Aspektów Promieniowania w Środowisku (COMARE), działający przy Departamencie Zdrowia i Opieki Społecznej, poinformował w raporcie opublikowanym w ubiegłym miesiącu, że korzystanie z solarium przed ukończeniem 35. roku życia zwiększa ryzyko zachorowania na czerniaka o 75 procent. Poza zwiększaniem ryzyka nowotworów solaria przyspieszają proces starzenia się skóry. Uszkadzają DNA komórek i prowadzą do rozpadu kolagenu.

W jakich krajach solarium jest zakazane? 

Brazylia, Iran i Australia już wcześniej zakazały działalności solariów.  Lekarz medycyny estetycznej dr Joseph Hkeik mówi, że takie rozwiązanie przyniosło bardzo dobre efekty w ograniczaniu liczby zachorowań na czerniaka. Podkreśla również, że reszta świata powinna wprowadzić taki zakaz. 

image

Doda ujawniła, że solarium doprowadziło ją do czerniaka. Branża beauty: to nagonka, ktoś jej za to zapłacił

- Ryzyko jest na tyle poważne, że w styczniu Brytyjskie Stowarzyszenie Dermatologów (British Association of Dermatologists — BAD) ogłosiło, iż popiera całkowity zakaz działalności komercyjnych solariów w Wielkiej Brytanii, powołując się na dobrze udokumentowany związek między korzystaniem z solarium a rakiem skóry oraz na niewystarczające egzekwowanie obowiązujących przepisów — mówi dermatolożka konsultantka dr Clare Kiely.

Solaria w social mediach. Niezdrowy marketing

Brytyjskie stowarzyszenie w czerwcu udostępniło raport “Comare”, w którym wskazano, że niektóre firmy świadczące usługi solaryjne w swoich reklamach rozpowszechniają dezinformacje.  

Fałszywe informacje i niepotwierdzone naukowo stwierdzenia o rzekomych korzyściach zdrowotnych ma wzmocnić treści publikowane w social mediach. Wielka Brytania rozważa zakaz działalności komercyjnych solarium, ale myśli również nad ograniczeniem reklamowania tego typu usług. 

Niektóre firmy oferujące usługi solaryjne mówią o nieprawdziwych korzyściach zdrowotnych tej usługi. Zastosowanie światła podczerwonego obok promieniowania UV ma wspomagać produkcję kolagenu. 

- To po prostu śmieszne. Promieniowanie UV wyrządza kolagenowi nieporównywalnie większe szkody niż jakiekolwiek korzyści, jakie mogłoby przynieść światło czerwone — komentuje specjalistka medycyny estetycznej dr Sophie Shotter

Pogarszająca się sytuacja branży solariów może być szansą biznesową dla sektora beauty. Salony kosmetyczne mogą wykorzystać ten trend, edukując klientów na temat zagrożeń związanych z opalaniem i rozwinąć ofertę bezpiecznych alternatyw. Takich jak: kosmetyki samoopalające, opalanie natryskowe czy produkty nadające skórze efekt opalenizny bez ekspozycji na promieniowanie UV.

A co z rzekomymi korzyściami?

Mimo wielu zagrożeń związanych z promieniowaniem UV,  klienci solarium często wskazują, że usługa poprawia im samopoczucie, łagodzi stany zapalne skóry oraz zwiększa poziom witaminy D. Czy faktycznie tak jest? 

Istnieją badania sugerujące, że ekspozycja na promieniowanie UV może ograniczać stan zapalny skóry i przynosić ulgę osobom cierpiącym na egzemę, łuszczycę czy trądzik. Oznacza to, że korzystanie z solarium może czasowo łagodzić objawy tych chorób, jednak nie oznacza to, że jest bezpieczną metodą leczenia.

- Każda opalenizna uzyskana pod wpływem słońca lub promieniowania UV jest oznaką uszkodzenia skóry. Ciemniejszy kolor skóry to mechanizm obronny organizmu przed dalszymi uszkodzeniami  — wyjaśnia dr Veraitch.

Światłoterapia jest wykorzystywana przez dermatologów, ale nie ma nic wspólnego z korzystaniem z solarium. Dr Clare Kiely wyjaśnia, że w terapii wykorzystuje się ściśle kontrolowane dawki promieniowania UVB pod nadzorem lekarza. Natomiast komercyjne solaria emitują głównie promieniowanie UVA, które wnika głębiej w skórę, a ekspozycja odbywa się bez kontroli medycznej. 

- To zupełnie inna sytuacja niż leczenie dermatologiczne — dodaje.

Z tego samego powodu solaria nie są dobrym źródłem witaminy D. Dr Veraitch wyjaśnia, że do jej produkcji organizm potrzebuje promieniowania UVB. Choć moda na opaleniznę nie przemija, coraz więcej dowodów wskazuje, że nie warto płacić za nią własnym zdrowiem.

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. wrzesień 2026 03:50