StoryEditor
Twarz
16.08.2022 00:00

Maski na tkaninie – jak działają?

Maski w płachcie działają jak odżywczy kompres. Szybkość i intensywność oddziaływania na skórę, a także wygoda stosowania to ich największe atuty. Z czego są zrobione, czym nasączone i jak je stosować? Kilka podpowiedzi znajdziecie w naszym artykule.

Z czego są wykonane maski w płachcie?

Maski w płachcie to nic innego, jak kawałki tkaniny wyciętej na kształt twarzy z otworami na oczy i usta. Istotne jest z jakiego materiału są wykonane – od tego zależy, czy są dobrym nośnikiem substancji, którymi są nasączone, na ile są w stanie „przekazać” je w głąb skóry, czy nie podrażniają skóry i wreszcie, czy nie spadają z twarzy.

Tajemnica tkwi także w substancjach, którymi maski są nasączone. To rodzaj surowicy pełnej aktywnych, najczęściej naturalnych, ekstraktów. W zależności od kompozycji maski np. ujędrniają, oczyszczają, rozjaśniają, rozświetlają, ale ich najważniejszą i podstawową funkcją jest nawilżanie i odżywianie skóry.

Maski są zamknięte w szczelnych, jednorazowych opakowaniach, co gwarantuje ich czystość mikrobiologiczną. Są przeznaczone do jednorazowego użytku. Po otwarciu nie przechowuje się ich i nie wykorzystuje ponownie.

Jak przygotować skórę przed nałożeniem maski?

Jak każdy kosmetyk, maski w płachcie, powinny być stosowane zgodnie z zaleceniami producenta, a odpowiednie przygotowanie skóry przed ich nałożeniem pozwala uzyskać obiecywany efekt. Kosmetolodzy zalecają, by przed nałożeniem maski wykonać peeling, najlepiej delikatny, enzymatyczny, który usunie martwy naskórek i spowoduje, że skóra będzie lepiej chłonąć aktywne substancje. Na opakowaniach maseczek znajdziemy jednak najczęściej zalecenie, by przed ich nałożeniem dokładnie usunąć makijaż, oczyścić twarz, szyję i dekolt, przetrzeć je tonikiem, osuszyć, a następnie nałożyć maskę. Tkaninę układamy w kolejności: czoło-nos-góra policzków-broda i delikatnie rozciągamy dłońmi, by idealnie przylegała do twarzy. Dzięki nacięciom w kilku miejscach maska dopasuje się do każdego kształtu twarzy.

Częstotliwość stosowania masek zależy od indywidualnych potrzeb. Jeśli cera potrzebuje silnej regeneracji można je nakładać dwa, trzy razy w tygodniu. Dla podtrzymania efektu zdrowej cery wystarczy stosowanie maski raz w tygodniu.

Jak i kiedy najlepiej nakładać maskę?

Podstawowym atutem maski jest to, że wyciągamy ją z opakowania gotową, nasączoną ekstraktami i od razu nakładamy na twarz. Nie wyrzucamy opakowania (!), bo w nim znajduje się esencja, którą wykorzystamy później. Kiedy skóra chłonie dobroczynne substancje, my możemy wykonywać różne domowe lub pielęgnacyjne czynności. Albo położyć się i zrelaksować. Zwłaszcza, że zgodnie z zasadami azjatyckiej, wielostopniowej pielęgnacji, maseczki najlepiej jest wykonywać wieczorem. To właśnie podczas snu skóra się regeneruje i intensywnie chłonie aktywne składniki. Rano cera jest nawilżona, odżywiona i rozświetlona, przygotowana do nałożenia makijażu.

Maskę nakładamy na twarz na czas określony przez producenta. Nie przetrzymujemy jej dłużej, ponieważ wówczas tkanina zacznie wysychać i wciągać wilgoć ze skóry. Po zdjęciu maski wmasowujemy okrężnymi ruchami w twarz, szyję i dekolt (zazwyczaj wystarcza jej też na ramiona i dłonie) esencję, która pozostała w opakowaniu. Wokół oczu wklepujemy swój krem przeznaczony do pielęgnacji tych okolic.  

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
12.06.2026 15:31
Brytyjski urząd zakazuje reklamy maski LED. Beauty Pie nie obroniło obietnic o redukcji zmarszczek
Zdjęcie poglądoweshutterstock

Brytyjski Urząd ds. Standardów Reklamy podważył naukowe podstawy kampanii marketingowej znanej marki kosmetycznej. Urzędnicy uznali, że deklaracje o spektakularnym działaniu przeciwstarzeniowym urządzenia nie mają odzwierciedlenia w faktach. Konsumenci nie mogą bezkrytycznie wierzyć w zapewnienia o skuteczności popartej testami.

Urzędnicy wykryli luki w badaniach

Firma Beauty Pie promowała swoją maskę C-Wave Facial LED Treatment Mask w londyńskim metrze za pomocą chwytliwych haseł. Reklamy zapewniały klientów, że sprzęt posiada klinicznie udowodnione działanie redukujące zmarszczki w cztery tygodnie. Sprawa trafiła do urzędu regulacyjnego po złożeniu oficjalnej skargi, która kwestionowała rzetelność tych zapewnień.

Przedsiębiorstwo próbowało bronić swoich racji i przedstawiło dokumentację mającą potwierdzić deklarowane efekty. Analiza objęła dwa badania kliniczne dotyczące bezpośrednio promowanego produktu oraz sześć analiz związanych ogólnie z technologią światła LED. Urzędnicy drobiazgowo zweryfikowali te materiały i uznali, że nie stanowią one wiarygodnego dowodu.

Jak donosi Global Cosmetics News, testy laboratoryjne wykonane na zlecenie producenta miały ogromne wady metodologiczne. Eksperymenty przeprowadzono bowiem na zbyt małej grupie uczestników, co uniemożliwia wyciągnięcie obiektywnych wniosków. W procedurach zabrakło także podstawowych elementów, takich jak grupy kontrolne oraz tak zwane ślepe próby.

Technologia LED pod lupą

Urząd regulacyjny zakwestionował również posiłkowanie się zewnętrznymi opracowaniami naukowymi. Publikacje te opisywały zupełnie inne urządzenia, które charakteryzowały się odmiennymi protokołami zabiegowymi i parametrami technicznymi. Z tego powodu dokumenty nie mogły poświadczać skuteczności konkretnego modelu sprzedawanego przez Beauty Pie.

W efekcie brytyjski organ wydał oficjalny zakaz dalszego rozpowszechniania reklamy w dotychczasowej formie. Warto przy tym wspomnieć, że marka nie zdołała udowodnić, że regularne używanie maski przynosi obiecane rezultaty w niespełna miesiąc. Sprawa ta pokazuje, że deklaracje o charakterze medycznym wymagają bezdyskusyjnych dowodów.

Wypada zauważyć, że rynek urządzeń do domowej pielęgnacji twarzy przeżywa obecnie ogromny wzrost. Konsumenci chętnie kupują gadżety, które mają zastąpić kosztowne wizyty w gabinetach kosmetycznych. Producenci prześcigają się w tworzeniu haseł, jednak ta sytuacja wyraźnie pokazuje, że granica między informacją a manipulacją bywa bardzo cienka.

Co decyzja oznacza dla rynku?

Nowe orzeczenie zaostrza kryteria, jakie muszą spełniać firmy kosmetyczne działające w Europie. Przedsiębiorstwa medycyny estetycznej i retailu powinny z dużą ostrożnością podchodzić do publikowania wyników własnych testów konsumenckich. Puste obietnice marketingowe stają się bowiem powodem dotkliwych kryzysów wizerunkowych i prawnych.

Eksperci podkreślają, że nowoczesny handel wymaga od podmiotów stuprocentowej transparentności. Klienci stają się coraz bardziej świadomi i potrafią samodzielnie weryfikować składy czy certyfikaty sprzętu. Urzędy antymonopolowe na całym świecie będą teraz dokładniej przyglądać się segmentowi beauty.

Źródło: Global Cosmetics News

Zobacz także:

image

Brytyjska fala innowacji. Nowe marki z UK pukają do drzwi polskich sieci handlowych

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
03.06.2026 11:52
CEO Summer Fridays odchodzi po pięciu latach. Marka szuka nowego lidera
CEO Summer Fridays odchodziFacebook

John Heffner, CEO marki Summer Fridays, przechodzi na emeryturę po ponad 40 latach pracy w branży beauty i FMCG. Firma poinformowała, że menedżer pozostanie na stanowisku do czasu wyłonienia nowego prezesa, a następnie obejmie rolę doradczą.

W tym artykule przeczytasz:

  • Summer Fridays rozkwitło pod opieką Heffnera
  • Kto przejmie stery jednej z najgłośniejszych marek skincare?
  • Weteran branży beauty kończy karierę

To ważny moment dla jednej z najbardziej rozpoznawalnych marek skincare budowanych w modelu influencer-founded brand. Summer Fridays, założone w 2018 roku przez Lauren Ireland i Mariannę Hewitt, w ostatnich latach dynamicznie rosło zarówno w retailu, jak i na rynkach międzynarodowych.

Summer Fridays rozkwitło pod opieką Heffnera

John Heffner objął stanowisko CEO Summer Fridays w 2020 roku. W czasie jego kadencji marka znacząco rozszerzyła dystrybucję, rozwijała portfolio produktowe oraz pozyskała inwestora strategicznego – fundusz TSG Consumer, który zainwestował w brand w 2024 roku.

Heffner odpowiadał również za rozwój współprac retailowych i ekspansję międzynarodową marki, która z internetowego skincare brandu współtworzonego przez influencerki przekształciła się w globalnego gracza premium beauty.

– Najlepsze marki nigdy nie są o jednej osobie. Tworzą je założyciele, zespół, produkty i społeczność, która w nie wierzy – podkreślił Heffner w oficjalnym komunikacie.

image

Marc Chaya, współzałożyciel Maison Francis Kurkdjian, ustępuje ze stanowiska CEO

Kto przejmie stery jednej z najgłośniejszych marek skincare?

Summer Fridays od początku budowało swoją pozycję w oparciu o estetykę clean beauty, minimalistyczny branding i silną obecność w social mediach. Marka szybko zdobyła popularność szczególnie wśród młodszych konsumentów, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów tzw. influencer brands w segmencie premium skincare.

Założycielki marki – Lauren Ireland i Marianna Hewitt,  podkreślają, że Heffner odegrał kluczową rolę w profesjonalizacji biznesu i budowaniu długofalowej strategii wzrostu.

– John wniósł do Summer Fridays doświadczenie, stabilność i ogromne wsparcie dla naszej wizji. Jego wpływ na rozwój marki był nieoceniony – komentują founderki.

Weteran branży beauty kończy karierę

Przed dołączeniem do Summer Fridays John Heffner przez dekady zajmował wysokie stanowiska managerskie w globalnych koncernach i markach beauty, m.in. w Procter & Gamble, Unileverze, OPI, Drybar oraz Creative Nail Design.

Jego odejście jest elementem zmiany zachodzące dziś w branży kosmetycznej, gdzie coraz więcej founder-led marek przechodzi etap profesjonalizacji, inwestycji private equity oraz budowy bardziej korporacyjnych struktur zarządzania.

Summer Fridays przez najbliższe miesiące będzie w okresie strategicznej transformacji. Marka będzie musiała utrzymać autentyczność i silną więź ze społecznością, jednocześnie kontynuując globalną ekspansję i dalsze skalowanie biznesu. Rozstrzygnie się także kwestia obsadzenia nowego CEO, który może nadać marce zupełnie nowy kierunek.

 

Źródło: WWD

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
15. czerwiec 2026 06:01