StoryEditor
Twarz
05.11.2021 00:00

Poznaj ADAPTOGEN zioła i adaptogeny - nowość FLOSLEK w duchu Pro-Age

Kobiety zawsze chciały wyglądać pięknie, czuć się zadbane, szczęśliwe w swoim ciele. I chyba nigdy nie było to łatwiejsze niż dziś. Wybór kosmetyków, zabiegów pielęgnacyjnych wydaje się nieograniczony. Zmieniają się jedynie priorytety pań. Coraz lepiej potrafią one odczytać potrzeby swojej skóry. Chcą dbać o nią mądrze, świadomie ją pielęgnować i wspomagać zachodzące w niej procesy. Stawiają na pielęgnację Pro-Age. To nowy światowy trend, który narodził się w opozycji do Anti-Aging, promującego utrzymanie młodego wyglądu za wszelką cenę.

Dziś kobiety chcą starzeć się szczęśliwie – nie toczyć nierównej walki ze zmarszczkami, ale skupić się na tym, by skóra była zdrowa, promienna, po prostu piękna. I w tym FLOSLEK wspiera je od wielu lat, tworząc kosmetyki na bazie składników roślinnych, takich jak lawenda, róża czy coraz popularniejsze ostatnio adaptogeny.

Co to są adaptogeny?

To znane od wieków rośliny, często uznawane przez różne kultury za „święte” z uwagi na ich zdrowotny wpływ na ludzkie ciało i umysł. Kiedyś dostępne były tylko dla wybrańców: władców i najwyższych urzędników, dziś z ich dobrodziejstw może skorzystać każdy.

By zaklasyfikować roślinę do grupy adaptogenów musi ona spełniać  trzy kryteria:​

  • być nietoksyczna​, czyli nie może powodować negatywnych skutków ubocznych dla zdrowia fizycznego lub psychicznego oraz nie może uzależniać.;
  • być niespecyficzną odpowiedzią na stres​ - stosowanie adaptogenów usprawnia funkcjonowanie organizmu w stresogennych sytuacjach i nie pozbawia go energii;​
  • mieć normalizujący wpływ na organizm​ - w przeciwieństwie do używek, działanie adaptogenów opiera się na przywracaniu organizmu do naturalnej równowagi. ​Mechanizm ten można określić jako rodzaj „naturalnej inteligencji”. Rośliny na swój sposób „czują” czego brakuje w organizmie (lub co występuje w nadmiarze) i redukują te dysproporcje. ​

Jak widać, nadrzędną właściwością wszystkich adaptogenów jest pomoc organizmowi w adaptacji do niesprzyjających warunków zewnętrznych. Rośliny te są niezastąpione także w niwelowaniu skutków zmęczenia i stresu, które szkodzą urodzie i przyspieszają procesy starzenia się skóry. Chronią przed wolnymi rodnikami, detoksykują i normalizują oraz stymulują regenerację skóry. Nic dziwnego, że podbijają rynek kosmetyczny.

W kosmetykach ADAPTOGEN zioła i adaptogeny Laboratorium Kosmetyczne FLOSLEK wykorzystało 3 popularne rośliny adaptogenne:

•          Ashwagandha (Withania somnifera)

Nazwa pochodzi od słów ashwa (koń) i gandha (zapach), co określa charakterystyczną woń korzeni rośliny. Ashwagandha znalazła zastosowanie w lecznictwie naturalnym, gdzie wykorzystywany jest nie tylko korzeń rośliny, ale również liście, kwiaty, owoce i ziarna. Jako składnik kosmetyków chroni przed stresem oksydacyjnym, zwiększa witalność i przywraca naturalną równowagę. Intensywnie nawilża, wygładza i rozświetla.

•          Żeń-szeń (Panax ginseng)

Nazwa tego zioła to „Panax-ginseng”. Panax znaczy panaceum – lek na wszystko. Słowo ginseng oznacza korzeń-człowiek, więc w wolnym tłumaczeniu jego nazwa oznacza korzeń – lek na wszystko dla człowieka, lub korzeń życia. Zastosowany w kosmetyce przywraca skórze witalność i promienny wygląd. Jest źródłem antyoksydantów. Dotlenia, odżywia i działa odmładzająco.

•          Lukrecja gładka (Glycyrrhiza glabra)

Nazwa rodzajowa rośliny wywodzi się z greckiego glykos (słodki) i rhiza (korzeń), nawiązując do słodkiego smaku korzenia. Jako składnik aktywny w kremie działa antyoksydacyjnie i odmładzająco. Głęboko nawilża, łagodzi i rozjaśnia skórę. Polecana jest również do skóry z niedoskonałościami.

Poznaj kosmetyki z wegańskiej linii ADAPTOGEN zioła i adaptogeny: 

  • Wzmacniający krem z żeń-szeniem na dzień

Wzmacnia i przywraca skórze naturalną równowagę. Odmładzający żeń-szeń i połączony z przywracającą harmonię ashwagandhą przynosi spektakularny efekt. Badania aplikacyjne wykonane po 4 tygodniach stosowania kosmetyku u 100% badanych potwierdzają wygładzenie skóry, zwiększenie elastyczności i jej jędrności oraz natychmiastową ulgę przesuszonego i ściągniętego naskórka. Kosmetyk nadaje skórze naturalny blask i promienny wygląd. Skóra wygląda na młodszą, jest zrelaksowana i wypoczęta. Krem zawiera aż 97% składników pochodzenia naturalnego.

Pojemność: 50 ml, sugerowana cena: 28,99 zł/ECO zestaw; 22,48 zł/Refill        

  • Łagodzący krem z lukrecją na noc

Krem łagodzi, działa antyoksydacyjnie oraz przywraca naturalną równowagę. Kojąca lukrecja oraz przywracająca harmonię ashwagandha są wsparciem dla każdego rodzaju skóry. Wyniki badań aplikacyjnych potwierdzają u 100% badanych osób intensywne odżywienie i regenerację skóry. Kosmetyk nawilża oraz optymalnie nawadnia naskórek. Przywraca skórze witalność. Skóra wygląda na młodszą, jest aksamitnie gładka, promienna i naturalnie piękna. Krem ma bogatą, kremową kompozycję o lekkim, świeżym zapachu. Zawiera aż 98% składników pochodzenia naturalnego.

Pojemność: 50 ml, sugerowana cena: 28,99 zł/ECO zestaw; 22,48 zł/Refill

  • Ziołowa esencja adaptogenna

Silnie skoncentrowana, jedwabista formuła łączy dobroczynne zioła, aby wspierać każdy rodzaj skóry w procesach regeneracyjnych. Ashwagandha i żeń-szeń przywracają naturalną równowagę i niosą pomoc zestresowanej oraz przemęczonej skórze. Kosmetyk intensywnie nawilża. Przynosi natychmiastową ulgę przesuszonej i ściągniętej cerze. Działa ujędrniająco, zwiększa elastyczność i sprężystość skóry, poprawia też jej napięcie. Dzięki systematycznemu stosowaniu skóra wygląda na młodszą, staje się gładka, pełna blasku i naturalnie piękna. Aż 97% stanowią składniki pochodzenia naturalnego.

 

Pojemność: 30 ml, sugerowana cena: 39,99 zł

W trosce o środowisko

Dla naszych kosmetyków wybieramy opakowania przyjazne środowisku. Kremy z linii ADAPTOGEN zioła i adaptogeny są dostępne w wymiennych wkładach refill - zewnętrzny słoiczek może być stosowany wielokrotnie i uzupełniany w przyszłości refillami. Dzięki temu znacząco zmniejszamy ilość zużytego plastiku (aż o 80%) i papieru (o 60%), a wykorzystane opakowania w 100% nadają się do recyklingu. Esencję zamknęliśmy w szklanej butelce, którą również można poddać recyklingowi.

By jeszcze bardziej ograniczyć zużycie plastiku, a jednocześnie zabezpieczyć kosmetyki przed przypadkowym otwarciem, postanowiliśmy zastąpić celofan specjalnymi plombami. Zapewniło to znaczące (aż o 80%) ograniczenie ilości wprowadzanego do środowiska plastiku.

Chronimy zasoby leśne! Wszystkie kartoniki powstały z papieru z certyfikatem FSC® (Forest Stewardship Council), co gwarantuje, że wykorzystane do ich produkcji drewno zostało pozyskane w sposób etyczny, pozwalający na zachowanie lasów w stanie naturalnym (wycinanych jest tyle drzew, ile w naturalny sposób jest w stanie odrosnąć).

Więcej informacji o pro środowiskowych rozwiązaniach wdrożonych w Laboratorium Kosmetycznym FLOSLEK dostępnych jest na stronie FLOSLEK dla środowiska. 

materiał partnera
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
26.10.2026 10:00
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku? / Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
/ Materiał Partnera
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Od wyszukiwarki do rozmowy z AI. Gdzie dziś zaczyna się wybór kosmetyku?
Gallery

Konsumentka szukająca serum do skóry wrażliwej coraz częściej nie wpisuje już w wyszukiwarkę dwóch słów. Opisuje typ skóry, składniki, budżet i oczekiwany efekt, a następnie prosi AI o zawężenie wyboru. Dla marek beauty oznacza to zmianę nie tylko w mediach, ale w całej ścieżce decyzji zakupowej.

Od frazy do rozmowy

Przez lata wyszukiwanie można było opisywać dość prostą ścieżką: potrzeba, fraza, wynik, karta produktu. Ten model nie znika, ale obok niego pojawia się rozmowa, np. w ChatGTP. Użytkownik może zadać dłuższe pytanie, doprecyzować oczekiwania i oczekiwać odpowiedzi uwzględniającej konkretny kontekst. Widać to również w rozwoju samego Google. Firma testuje formaty reklamowe oparte na Gemini, które mają odpowiadać na konkretne pytania i pojawiać się jako pomocny element konwersacyjnego wyszukiwania. 

Dla beauty ma to szczególne znaczenie. Wybór kosmetyku rzadko sprowadza się przecież do samej kategorii produktowej. Znaczenie mają rodzaj skóry lub włosów, skład, rutyna, budżet, wcześniejsze doświadczenia i oczekiwany efekt.

Różnica polega więc nie tylko na długości zapytania. Zmienia się również sposób podejmowania decyzji. Użytkownik może najpierw zapytać o problem, później o składnik, następnie porównać kilka rozwiązań, a dopiero na końcu zainteresować się konkretną marką. Dla marketera oznacza to, że komunikacja produktowa powinna odpowiadać nie tylko na pytanie „co sprzedajemy?”, ale również „na jaki problem użytkownika odpowiadamy?” i „dlaczego właśnie ten produkt ma sens w danym kontekście?”.

Widoczność, wiarygodność i konwersja

Pierwszym wyzwaniem jest widoczność. Marka powinna myśleć nie tylko o zapytaniach takich jak „serum z witaminą C”, ale również o pytaniach opisujących potrzebę: „co stosować przy skórze reaktywnej?”, „jak pielęgnować włosy wysokoporowate?” czy „jaki kosmetyk wybrać przy pierwszych przebarwieniach?”. To wymaga szerszego spojrzenia na content. Opisy produktów nadal są ważne, ale coraz większą rolę odgrywają także poradniki, treści edukacyjne, FAQ, materiały eksperckie i odpowiedzi na bardziej szczegółowe pytania pojawiające się przed zakupem.

Drugim wyzwaniem jest wiarygodność. W środowisku, w którym użytkownik oczekuje konkretnej odpowiedzi, coraz większe znaczenie mają jasne informacje o produkcie, składnikach, zastosowaniu i efektach. Ogólny claim marketingowy może budować zainteresowanie, ale nie zawsze odpowiada na pytanie, które poprzedza zakup. Szczególnie w branży kosmetycznej istotna staje się spójność informacji. Jeśli reklama obiecuje jeden efekt, karta produktu opisuje go inaczej, a treść edukacyjna pozostaje bardzo ogólna, marka utrudnia użytkownikowi podjęcie decyzji. Im więcej punktów styku pojawia się po drodze, tym większe znaczenie ma konsekwencja w komunikowaniu właściwości i zastosowania produktu.

Trzecim wyzwaniem pozostaje konwersja. Nawet dobrze dopasowana rekomendacja niewiele daje, jeśli użytkownik trafia na stronę, która nie rozwija obietnicy, utrudnia znalezienie produktu albo nie prowadzi czytelnie do zakupu.

Reklama powinna pomagać, a nie przerywać

Reklamy w środowiskach konwersacyjnych nie warto traktować jak kolejnego miejsca do wyświetlenia tego samego komunikatu. Ich potencjał pojawia się wtedy, gdy reklama rzeczywiście odpowiada na intencję użytkownika i prowadzi do treści lub produktu związanego z jego potrzebą.

Można to sprowadzić do prostego modelu:

pytanie konsumenta → pomocna odpowiedź → wiarygodny dowód → właściwy kanał → mierzalne działanie.

AI nie zastępuje przy tym wyszukiwarki, social mediów, video czy remarketingu. Dokłada kolejny punkt styku do ścieżki, która już wcześniej była wielokanałowa. Google rozwija rozwiązania pozwalające lepiej dopasowywać reklamy i strony docelowe do bardziej konwersacyjnych zapytań, co pokazuje, że granica między wyszukiwaniem informacji a wyborem produktu będzie coraz mniej wyraźna. 

Dla marki kosmetycznej oznacza to konieczność większego uporządkowania całego ekosystemu komunikacji. Social media mogą inspirować i budować zainteresowanie, Search przechwytywać konkretną intencję, video demonstrować produkt lub sposób użycia, a remarketing przypominać o ofercie na późniejszym etapie decyzji. Środowiska AI dochodzą do tego układu jako kolejne miejsce, w którym użytkownik może zetknąć się z rekomendacją, porównaniem albo wyjaśnieniem.

Nie chodzi więc o zastępowanie jednego kanału drugim. Chodzi o to, aby odpowiedź na tę samą potrzebę pozostawała spójna niezależnie od miejsca, w którym konsument rozpoczyna swoją ścieżkę. Dlatego ważna jest obecność w miejscach, gdzie użytkownicy zadają pytania. Dobrym pomysłem jest korzystanie np. z ChatGPT Ads.

Co powinien sprawdzić marketer beauty?

Przed dokładaniem kolejnego narzędzia do media planu warto odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

  • Czy znamy pytania, które konsumenci zadają przed zakupem?
  • Czy opisujemy efekt produktu językiem klienta, a nie wyłącznie językiem marki?
  • Czy treści odpowiadają na różne potrzeby skóry, włosów i rutyn pielęgnacyjnych?
  • Czy materiały produktowe zawierają konkretne i możliwe do zweryfikowania informacje?
  • Czy landing page rozwija obietnicę reklamy?
  • Czy kreacje odpowiadają etapowi decyzji?
  • Czy mierzymy nie tylko kliknięcia, ale także wartościowe działania po wejściu na stronę?
  • Czy Search, social media, video, remarketing i nowe środowiska AI tworzą jedną ścieżkę, czy funkcjonują osobno?

Strategia przed technologią

 – Największym błędem byłoby potraktowanie AI jak kolejnej powierzchni reklamowej. Marka kosmetyczna musi najpierw zrozumieć pytanie konsumenta, a dopiero potem dobrać komunikat, format i kanał. Widzimy to także w działaniach dla Sessio z portfolio Chantal, gdzie łączymy Search, Meta, TikTok, Performance Max i remarketing. Każdy z tych punktów styku pełni inną rolę, ale razem powinny prowadzić użytkownika drogą od zainteresowania produktem do zakupu – mówi Mateusz Bojanowski, Head of Digital w agencji Cityboard Digital.

Cityboard Digital odpowiada w przypadku Sessio za zintegrowane działania obejmujące m.in. kampanie Meta Ads, kampanie na TikToku, Google Search, Performance Max i remarketing, łącząc budowanie świadomości z generowaniem ruchu i sprzedaży online. 

ARTYKUŁ SPONSOROWANY
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Twarz
06.10.2026 13:38
PDRN w serum zamiast w gabinecie. Czy kosmetyki mogą wykorzystać jego potencjał?
PDRN robi karierę w kosmetykach. Czy naprawdę działa?mat. prasowe

PDRN, do niedawna kojarzony przede wszystkim z zabiegami regeneracyjnymi i koreańską medycyną estetyczną, coraz mocniej wchodzi do codziennej pielęgnacji. Po składnik sięgają kolejne marki kosmetyczne, a jedną z najnowszych propozycji jest serum Revitalift Filler L’Oréal Paris z wegańską cząsteczką PDRN+. Pojawia się jednak pytanie: na ile składnik znany z zastosowań iniekcyjnych może działać również wtedy, gdy nakładamy go na skórę?

W tym artykule przeczytasz:

  • PDRN wychodzi z gabinetów
  • Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?
  • Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?
  • PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową
  • L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji
  • Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

PDRN wychodzi z gabinetów

PDRN to skrót od polydeoxyribonucleotide – polideoksyrybonukleotydów, czyli fragmentów DNA. Składnik zyskał popularność w medycynie regeneracyjnej i estetycznej dzięki właściwościom związanym m.in. z procesami naprawczymi, regeneracją tkanek i działaniem przeciwzapalnym. Mechanizm działania PDRN wiązany jest m.in. z aktywacją receptorów adenozynowych A2A oraz tzw. szlaku odzyskiwania nukleotydów.

W klasycznej postaci PDRN wykorzystywany w zastosowaniach medycznych jest zazwyczaj pozyskiwany z oczyszczonego DNA łososia lub pstrąga. To właśnie pochodzenie zwierzęce stało się jednym z powodów poszukiwania alternatywnych źródeł składnika.

Dziś PDRN jest jednym z aktywnych składników, które najlepiej wpisują się w popularny w beauty trend przenoszenia języka i technologii medycyny estetycznej do kosmetyków. Na opakowaniach pojawiają się określenia sugerujące regenerację, biostymulację czy poprawę jakości skóry, a PDRN zaczyna funkcjonować obok takich składników jak kwas hialuronowy, peptydy czy retinoidy.

Wegański PDRN. Co właściwie oznacza?

Rosnąca popularność PDRN wymusiła rozwój technologii pozwalających pozyskiwać podobne cząsteczki bez wykorzystania materiału pochodzenia zwierzęcego. W badaniach pojawiają się m.in. PDRN pozyskiwane z materiału roślinnego – z kultur komórkowych, korzeni czy kalusa roślinnego.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że każdy "wegański PDRN” jest dokładnie tym samym materiałem co PDRN stosowany w medycynie. Pochodzenie, długość fragmentów DNA, masa cząsteczkowa, sposób oczyszczania i formulacja mogą się między produktami znacząco różnić.

To istotne, ponieważ w przypadku PDRN określenie "wegański” mówi przede wszystkim o źródle materiału, a nie samo w sobie o jego skuteczności.

L’Oréal Paris deklaruje, że jego PDRN+ jest opatentowaną cząsteczką pozyskiwaną w procesie biofermentacji. Według producenta została ona opracowana z myślą o zastosowaniu w kosmetyku i ma być odpowiednio mała, aby przenikać do naskórka.

image

Koniec pustych obietnic. Nowe kosmetyki z DNA łososia i mikroigłami, czyli medycyna estetyczna w domu

Czy PDRN rzeczywiście działa nakładany na skórę?

To właśnie tutaj pojawia się najciekawsza część historii. PDRN ma już pewne zaplecze naukowe w zastosowaniach medycznych i estetycznych, ale nie można automatycznie przenosić wyników dotyczących preparatów podawanych w formie iniekcji na serum czy krem.

Przegląd badań dotyczących polinukleotydów stosowanych w medycynie estetycznej wskazuje na obiecujące rezultaty w zakresie poprawy zmarszczek, tekstury i elastyczności skóry. Jednocześnie podkreśla niewielką liczbę badań wysokiej jakości i brak pełnego konsensusu dotyczącego optymalnego zastosowania.

W przypadku kosmetyków stosowanych miejscowo barierą jest przede wszystkim dostarczenie odpowiedniej ilości składnika w odpowiednie miejsce. PDRN jest cząsteczką DNA, a więc nie wystarczy samo umieszczenie jej w formule. Liczy się m.in. jej wielkość, stabilność i sposób dostarczania.

Co ciekawe, pojawiają się już badania próbujące odpowiedzieć właśnie na to pytanie. Opublikowane w 2026 roku badanie dotyczące miejscowo stosowanego PDRN wykazało jego obecność w żywych warstwach naskórka oraz wskazało na poprawę parametrów skóry poddanej fotouszkodzeniom. W badaniu klinicznym oceniano krem pod oczy z 0,1 proc. PDRN przez 28 dni i porównywano go z retinolem. Wyniki były obiecujące, ale dotyczą konkretnej długości fragmentów PDRN i konkretnej formulacji – nie każdego kosmetyku określanego jako produkt z PDRN.

To ważne rozróżnienie. Nie ma jednej, uniwersalnej "mocy PDRN”. Składnik może występować w różnych formach i o różnych parametrach, a wyniki jednego preparatu nie mogą być automatycznie przypisywane całej kategorii.

PDRN w kosmetykach dopiero buduje bazę dowodową

Podobnie wygląda sytuacja w przypadku roślinnych i wegańskich odpowiedników. Badania laboratoryjne nad PDRN pozyskiwanym z roślin, m.in. żeń-szenia czy Gynostemma pentaphyllum, wskazują na potencjalne działanie wspierające barierę skóry, proliferację komórek czy procesy naprawcze.

Jednocześnie najnowszy przegląd dotyczący roślinnych polinukleotydów i PDRN wyraźnie zaznacza, że większość dostępnych danych ma charakter przedkliniczny. Na tym etapie nie można więc uznać, że roślinny PDRN jest klinicznie równoważny tradycyjnemu PDRN pochodzenia zwierzęcego.

image

TikTok Shop napędza sprzedaż beauty. Te marki zarobiły miliony na livestreamach

L’Oréal Paris chce przenieść PDRN do codziennej pielęgnacji

Na tym tle interesująca jest premiera nowego Revitalift Filler L’Oréal Paris. Marka połączyła w nim opatentowaną, wegańską cząsteczkę PDRN+ z trzema rodzajami kwasu hialuronowego. Producent przedstawia produkt jako przykład trendu "zabiegu w buteleczce”, czyli przenoszenia składników kojarzonych dotychczas z gabinetami do codziennej pielęgnacji.

Według danych przedstawionych przez L’Oréal Paris sześciotygodniowa ocena kliniczna z udziałem 53 kobiet wykazała redukcję drobnych zmarszczek do 60 proc.

Od koreańskich klinik do drogeryjnej półki

Popularność PDRN dobrze wpisuje się w szerszą zmianę na rynku beauty. Konsumentki coraz częściej interesują się składnikami wcześniej zarezerwowanymi dla gabinetów, a marki odpowiadają na to kosmetykami inspirowanymi procedurami medycyny estetycznej.

PDRN ma w tym trendzie szczególne miejsce, bo łączy kilka obecnie mocnych kierunków: zainteresowanie koreańską pielęgnacją, regeneracją skóry, „skin quality”, biotechnologią i składnikami pochodzenia alternatywnego. Sam termin przestał być już wyłącznie specjalistycznym określeniem stosowanym przez lekarzy i kosmetologów.

Do mainstreamu wprowadza go także marketing największych koncernów. W kampanii nowego serum L’Oréal Paris występuje Kendall Jenner, która od 2026 roku jest globalną ambasadorką marki.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
26. październik 2026 11:15