StoryEditor
Beauty
18.12.2016 00:00

RED LIPSTICK MONSTER

Wizażystka, która sztuki malowania uczyła się od angielskojęzycznych vlogerek. Wykształcona kosmetolog i pedagog, która nie mogąc znaleźć wymarzonej pracy, uczy sztuki makijażu w internecie. Ewa Grzelakowska-Kostoglu, twórczyni Red Lipstick Monster – najpopularniejszego kanału urodowego na polskim YouTubie.

Spotykamy się na IV Forum Branży Kosmetycznej, podczas którego Pani obecność wzbudziła ogromne zainteresowanie przedstawicieli firm kosmetycznych oraz sieci drogeryjnych. Nic dziwnego – spotkali osobę, od której zależy to, czego dziewczyny i młode kobiety poszukują w drogeriach. Na jak dużą grupę konsumentek realnie ma Pani wpływ?

Kanał Red Lipstic Monster na YouTubie subskrybuje ponad 800 tys. osób, a rekordowe filmy miały 3 mln wyświetleń]. Ponad 0,5 mln obserwuje moje treści na Facebooku i tyle samo na Instagramie. Każdego snapa ogląda ponad 100 tys. użytkowników Snapchata. To efekt mojej 4,5-letniej działalności w internecie. I chciałabym zaznaczyć, że popularność kanału i profili rosła samoistnie i stopniowo, bez jakichkolwiek zdumiewających czy tym bardziej skandalicznych wydarzeń, które mogłyby mieć wpływ na nagły przyrost tzw. followersów.                                                          

Kto ogląda te filmy i czyta wpisy, a zatem na jakich użytkowników internetu ma Pani wpływ?

Najliczniejszą grupę stanowią kobiety w wieku 18-24 lat. Następnie – 25-30. Sporo jest też dziewczyn młodszych niż 18-latki. Kobiet po trzydziestce jest mniej niż 10 proc. Wśród subskrybentów mam też 14-15-proc. grupę mężczyzn.

Co zdecydowało, że zaczęła Pani pokazywać makijaże i opowiadać o kosmetykach w internecie?

Makijażem zainteresowałam się dość późno, bo dopiero w trakcie studiów. Moimi pierwszymi kosmetykami były tusz do rzęs i przeterminowane cienie do powiek. Miałam natomiast dobre nauczycielki – vlogerki z angielskojęzycznego YouTube'a, więc szybko zaraziłam się ich pasją. Od tego momentu zgłębianiu tajników makijażu poświęcałam każdą chwilę. Dla mnie nie było to zajęcie okazjonalne, tylko codzienne próby, eksperymenty, które wykonywałam na sobie lub koleżankach.

Z czasem zaczęłam też malować modelki do sesji zdjęciowych. Gdy skończyłam studia – najpierw kosmetologię, a potem pedagogikę – czułam się już dość pewnie w zawodzie makijażystki. Miałam swoje klientki, czasem poprowadziłam jakieś szkolenie. I wtedy zamarzyłam sobie, by uczeniem makijażu zająć się zawodowo. Mieszkałam wtedy we Wrocławiu, więc szukałam pracy na tamtejszych uczelniach z kierunkami makijażowymi, w kosmetycznych szkołach policealnych, a także jako szkoleniowiec marek kosmetycznych. Nikt jednak nie był zainteresowany współpracą ze mną. Wtedy pomyślałam o YouTubie i o tym, że w jego polskojęzycznej części brakuje kogoś, kto oferowałby praktyczne porady makjiażowe. Postanowiłam, że spróbuję wypełnić tę lukę. Internet dawał mi to, czego potrzebowałam – możliwość uczenia innych, mówienia do ludzi, dzielenia się swoją pasją. Uznałam, że nic nie tracę, a zyskać mogę nowe umiejętności – tworzenia filmów, samoprezentacji, jasnego wysławiania się, mówienia o konkretach. Postanowiłam, że spróbuję, a potem zobaczę, co będzie.

Jakie były początki?

Do tej pory pamiętam stres związany z kręceniem pierwszego filmu, a potem z jego udostępnieniem. Równocześnie było to ogromnie emocjonujące – czekanie na to, jaki będzie odzew, ile osób obejrzy film, kto go skomentuje i jakie to będą komentarze. Te emocje, a także potrzeba dzielenia się swoimi umiejętnościami spowodowały, że na jednym filmie się nie skończyło. Chciałam robić to nadal, choć miałam świadomość, że sposób przekazu nie jest doskonały. Teraz wiem, że na początku popełniłam tyle błędów, ile tylko się dało. Na szczęście zarząd YouTube'a dostrzegł w tych moich staraniach jakiś potencjał, bo zaprosił mnie na szkolenie z realizacji filmów do swojej centrali w Londynie. Moje materiały miały to, co na YouTubie najcenniejsze, czyli osobę z pasją. Umiejętności dzielenia się nią czyli realizacji filmów postanowili mnie nauczyć. Nadal, z każdym kolejnym odcinkiem, udoskonalam swoje umiejętności w tej dziedzinie. Ostatnio bardzo pomaga mi mój mąż.

A tematy filmów? Czy po tylu latach konwencja porad makijażowych się nie wyczerpała?

O nie! Na każdy temat wykorzystany do zrealizowania filmu przypada 10 innych, które pozostały w fazie pomysłu lub musiały czekać na swój moment. Makijaż to moja prawdziwa pasja, uwielbiam się nim zajmować, testować nowe produkty, dlatego wciąż pojawiają się jakieś koncepcje kolejnych odcinków. Niezwykle inspirujący są też moi widzowie. To dla nich kręcę te filmy, dlatego wiele z nich jest odpowiedzią na ich potrzeby, zapytania czy wątpliwości.

Czy pokazując makijaż, zawsze mówi Pani o tym, jakimi produktami został wykonany?

Tak, a jeśli któryś bym przez przeoczenie pominęła, bardzo szybko zostałabym o niego zapytana. Moi subskrybenci to bardzo wnikliwi obserwatorzy. Chcą wiedzieć wszystko. Podaję więc marki produktów oraz ich dokładne nazwy, a także informuję, gdzie je można kupić. Robię to nie dlatego, że to mi się finansowo opłaca. Wymuszają to moi widzowie, którzy nie tylko chcą poznać daną technikę makijażową, chcą też dowiedzieć się, dzięki jakim konkretnym produktom można dany efekt osiągnąć.

Jakie kosmetyki Pani lubi i poleca?

Produkt musi mnie czymś zainteresować, musi być wyjątkowy z jakiegoś powodu. Uwielbiam wyszukiwać takie kosmetyki, które są w dobrej cenie, ale przy tym świetne jakościowo. Nie unikam tych z wyższej półki, za których jakość trzeba zapłacić konkretną kwotę. Robię filmy dla różnych widzów, o różnych potrzebach i portfelach. Sama, gdy wybieram kosmetyki dla siebie, lubię czasem zainwestować w coś bardziej luksusowego. Innym razem chcę mieć ogromny wybór kolorów i nie wydać za dużo pieniędzy. Tak samo postępują Polki. Pozostaje cieszyć się, że to, co lubię i wybieram, pokrywa się z zapotrzebowaniem moich widzów.

Czy kreuje Pani trendy czy podąża za nimi? I jaki jest ten najmocniejszy trend sezonu, a co będzie nim w przyszłości?

Czasem mówię o świeżym, ale już znaczącym trendzie, a czasami pokazuję coś, co szerszym trendem ma szansę stać się dopiero niebawem. A co do najmocniejszych trendów sezonu – z pewnością mat na ustach. To już trwa od jakiegoś czasu, ale obecnie mamy do czynienia z wersją zmaksymalizowaną – w ruch idą płynne matowe pomadki i wszystkie inne matowe formuły do stosowania na ustach. A przy tym – dla odmiany, jako kontrast z matem na ustach – skóra ma pozostać naturalna i rozświetlona. A więc mat ust w połączeniu z blaskiem cery! Mocnym trendem są też brwi – mocne, wyraźnie zaznaczone. Myślę, że w przyszłości będziemy iść w stronę delikatniejszego ich podkreślenia, ale z większą paletą rozmaitych rozwiązań makijażowych. Kobiety dopiero zaczynają zdawać sobie sprawę z licznych możliwości stylizacji brwi. A dają je produkty, których coraz więcej pojawia się na rynku. Już niedługo będziemy chciały mieć ich kilka, nie tylko ten jeden, którym można zrobić brew podstawową. W końcu będzie można zaszaleć (śmiech). Tymczasem na razie kobiety myślą, że bawić się można jedynie makijażem na powiekach – zagrać kolorem, kreską – czy ewentualnie poszaleć z makijażem ust. Niebawem przyjdzie pora na brwi.

Publikując vlogi, trzeba być gotowym na to, że komunikacja odbywa się w obie strony i że ma Pani być może wpływ nie tylko na czyjś makijaż, ale i życie. To duża odpowiedzialność?

Owszem, ale dla mnie to nic kłopotliwego. Tego właśnie pragnęłam, marząc o uczeniu innych. Odpowiedzialność za to, co mówię, czuję cały czas – od pierwszego followersa i nie zmieniło się to ani trochę, gdy jest ich teraz tak wielu. Jestem w stałym kontakcie z widzami moich filmów, zawsze odpowiadam na pytania, które pojawiają się w komentarzach. Tego wymaga bycie rzetelnym i prawdziwym, dla mnie to naturalne. Cieszę się, że ludzie mi ufają, ale wynika to z tego, że nigdy nikogo nie okłamałam, nie namawiałam do czegoś, co nie spełniało oczekiwań, standardów. Czuję odpowiedzialność za każde słowo i myślę, że to dzięki temu zapewniłam sobie taką pozycję.

O co pytają widzowie kanału Red Lipstick Monster?

Z reguły odnoszą się do tematu filmu, ale dużo jest także pytań niezwiązanych z opublikowanym materiałem. Często są one inspiracją do moich kolejnych filmów. Są też takie, które pojawiają się wciąż na nowo – o to, jaki korektor wybrać, by zatuszować cienie pod oczami, jaki krem stosować, by skóra się nie świeciła, jak dobrać podkład do odcienia skóry. Bywa, że pytania są bardzo konkretne, o to, co sądzę o produkcie i czy będzie on odpowiedni w danym przypadku.

A czy zdarzają się pytania osobiste? Jest Pani popularną postacią vlogosfery, a do tego bardzo wyrazistą, za czym z pewnością idzie zainteresowanie Pani prywatnością.

Jest grupa osób, którym chętnie opowiadam o tym, co u mnie słychać, gdyż jesteśmy sobie bliscy. Jednak dla ogromnej rzeszy moich obserwatorów pewne sprawy muszą pozostać tajemnicą. Ale nie, nie denerwuje mnie to, że kogoś interesuje moja prywatność. Tak to już jest i tyle.

Cena popularności? Czuje się Pani celebrytką?

Być może jestem przez niektórych tak postrzegana, ale dla mnie to nie ma znaczenia. Nie wpływa to na to, co robię i jak podchodzę do rozmaitych rzeczy. Nadal robię to, co kocham, i w taki sposób, jaki wydaje mi się słuszny.

Rozmawiamy tuż przed premierą Pani drugiej książki. Pierwsza dotyczyła makijażu i była najlepiej sprzedającym się poradnikiem 2015 roku. Jaka jest tematyka nowego dzieła?

„Tajniki DIY” to 50 przepisów na samodzielne wykonanie różnych rzeczy. W większości są to proste do zrobienia, ale przydatne kosmetyki. Bardzo ważne jest to, że do ich przygotowania wystarczą łatwo dostępne składniki. Większość z nich mamy zwyczajnie w domach, a jeśli nie, to wystarczy wizyta w pobliskim sklepie lub w dowolnej aptece. Z doświadczenia wiem, że nie ma nic gorszego niż przepis na coś, co bardzo chcesz zrobić, bo wygląda pięknie i zachęcająco, a lista składników, których połowy nie znasz nawet z nazwy, sprawia, że musisz zrezygnować.

Jest Pani pozytywną i energetyczną osobą, więc to pewnie nie koniec pomysłów na realizację różnorodnych zainteresowań?

Rzeczywiście mam pewne plany, nawet dość odważne. Ale na razie nie mogę nic zdradzić, gdyż są na bardzo początkowym etapie koncepcyjnym.

Zainteresowanych musimy więc odesłać na YouTube, Facebook, Instagram i Snapchat, aby na bieżąco śledzili Pani poczynania.

Będziemy w kontakcie – to mogę obiecać (śmiech).

Zatem do zobaczenia.

Rozmawiała Anna Zawadzka-Szewczyk

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
09.03.2026 09:54
Rekordowy rok Amouage: ponad 66 proc. wzrostu i 430 mln dolarów sprzedaży
Butik Amouage w The Dubai MallAmouage

Rok 2025 zapisał się w historii domu perfumeryjnego Amouage, wywodzącego się z Omanu, jako czas bezprecedensowego sukcesu finansowego. Marka, która od 42 lat definiuje pojęcie niszowych, luksusowych perfum (high perfumery), odnotowała w 2025 roku wzrost sprzedaży detalicznej o 66 proc. w stosunku do roku wcześniejszego. Firma osiągnęła globalny wynik sprzedaży na poziomie 430 mln dolarów. To tempo wzrostu nie tylko deklasuje konkurencję, ale staje się nowym punktem odniesienia dla sektora luksusowego.

Strategiczna stabilność w dynamicznym świecie

Wyniki za rok 2025 są zwieńczeniem pięcioletniego okresu, w którym Amouage konsekwentnie utrzymywało tempo wzrostu powyżej 25 proc. rocznie. W ciągu ostatnich dwóch lat marka zdołała ponad dwukrotnie zwiększyć swoje przychody, co w dobie zawirowań makroekonomicznych i zmieniających się nawyków konsumenckich jest zjawiskiem rzadkim.

Kluczem do sukcesu okazała się odporność na krótkotrwałe cykle trendów. Amouage udowadnia, że model biznesowy oparty na solidnym rzemiośle, mistrzostwie technicznym i głębi kulturowej – a nie na pogoni za masową modą czy viralową popularnościa – buduje trwałą przewagę konkurencyjną.

Dla partnerów biznesowych i dystrybutorów to jasny sygnał: segment perfumerii niszowej staje się bezpieczną przystanią dla kapitału, o ile stoi za nim autentyczne dziedzictwo.

image

Amouage: klasyczna nisza w obliczu nowej definicji luksusu

Z Omanu na globalne rynki

Amouage z sukcesem przełamuje bariery geograficzne, udowadniając, że marka głęboko zakorzeniona w kulturze Bliskiego Wschodu może stać się globalnym liderem luksusu. Strategia „supersized growth” objęła wszystkie kluczowe rynki, co świadczy o uniwersalności przekazu marki.

Sukces ten opiera się na trzech filarach:

  1. Kreatywność ponad konwencją: odważne, oryginalne kompozycje zapachowe, które nie szukają kompromisów, tworzenie trendów a nie ich naśladownictwo
  2. Mistrzostwo techniczne i technologiczne: inwestycje w najwyższą jakość surowców i procesów ekstrakcji (tzw. „exceptional extraits”) – wyjątkowe, jakościowe składniki bez kompromisów
  3. Głębia znaczenia: każdy produkt Amouage niesie ze sobą opowieść (storytelling), co w 2026 roku jest kluczowym czynnikiem zakupowym dla świadomych konsumentów (trend meaningful luxury).

Perspektywy dla sektora high perfumery. Gdy nisza pozostaje niszą

Dynamiczny wzrost Amouage rzuca nowe światło na kondycję rynku perfum luksusowych. Podczas gdy masowy rynek zapachów stabilizuje się, segment niszowy wciąż posiada ogromny potencjał ekspansji. Marka z Omanu pokazała, że konsekwencja i inwestowanie w jakość bez kompromisów pozwala na znaczące wyprzedzenie dynamiki całego globalnego rynku perfumeryjnego.

image

Mapa współczesnej niszy perfumeryjnej. Cz.2: Bliski Wschód [ROCZNIK WK 2025/26]

Dla decydentów z branży retail i FMCG przykład Amouage jest dowodem na to, że luksus w 2026 roku to nie tylko cena, ale przede wszystkim czas, rzemiosło i tożsamość. Te wartości, przekute na model biznesowy, pozwalają markom trwać ponad trendami (i pomimo nich), generując rekordowe zyski nawet w trudnych warunkach biznesowych.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zapachy
09.03.2026 01:08
Chiny i Japonia jako nowy motor wzrostu w globalnej perfumerii niszowej [ROCZNIK WK 2025/26]
Comme des Garçons Parfums i Parfum Satori to jedne z bardziej znanych marek perfum niszowych, wywodzących się z JaponiiWK

Współczesna nisza perfumeryjna nie jest zjawiskiem jednorodnym, przybierając w różnych częściach świata odmienne formy: w Europie łączy tradycję rzemiosła z luksusem, w Ameryce Północnej rozwija się poprzez demokratyzację niszy, a w Azji Wschodniej rozwija się na przecięciu ekspresji dziedzictwa i harmonii doświadczenia. Każdy z tych modeli rozwija się w zgodzie z lokalną wrażliwością, odwołując się do wspólnej idei indywidualizmu, kreatywnej niezależności i rzemieślniczej jakości – pisze Marta Krawczyk w analizie dla Rocznika Wiadomości Kosmetycznych 2025/26.

Globalny ekosystem zapachów: nisza jako forma autoekspresji

Nisza nie jest już wyłącznie kontrkulturą wobec mainstreamu, ale coraz częściej funkcjonuje obok niego, zachowując własny rytm i odrębność estetyczną. Jej siłą pozostaje różnorodność i zdolność adaptacji: to segment, który dojrzewa w rytmie lokalnych kultur, a zarazem przemawia uniwersalnym językiem emocji, sztuki i tożsamości.

Współczesna nisza to nie margines, lecz globalny ekosystem, w którym zapach staje się formą samowyrazu, sposobem pielęgnowania dziedzictwa i integralnym elementem stylu życia.

image

Mapa niszy perfumeryjnej. Cz.4 Ameryka Południowa i Brazylia jako lider regionu

Rynek Azji Wschodniej: dynamika wzrostu i nowe siły napędowe

W Azji Wschodniej, regionie, który przez lata pozostawał w cieniu segmentów pielęgnacji skóry i kosmetyków kolorowych, kategoria zapachów zyskuje obecnie nową dynamikę. W 2025 roku jej wartość szacowana jest na ok. 3,13 mld USD, a prognozy wskazują na dalszy wzrost o 3,49 proc. rocznie do 2030 roku (Statista, 2025). Choć rynek perfum wciąż pozostaje stosunkowo niewielki, jego rozwój jest wyraźny – zapach staje się elementem codziennego stylu życia i ekspresji, a nie jedynie okazjonalnym dodatkiem.

Wraz z dojrzewaniem kategorii, coraz większą rolę odgrywa niszowa perfumeria, która w krajach Azji Wschodniej dopiero zaczyna się rozwijać i kształtować. Jej ekspansję napędzają trzy kluczowe siły:

  • butikowy retail i immersyjne doświadczenia (pop-upy, sensoryczne butiki),
  • storytelling zakorzeniony w lokalnej kulturze (reinterpretacje kadzideł, herbat i tradycyjnych składników),
  • zacieranie granic między kategoriami – gdzie perfumy przenikają do świata zapachów do domu, pielęgnacji i wellness (Premium Beauty News, 2025).

Perfumeria niszowa w Chinach: skokowa ewolucja sektora premium

W obrębie regionu to Chiny i Japonia wyznaczają dziś dwa odmienne bieguny rozwoju niszowej perfumerii – bardziej dynamiczny i ekspansywny w Chinach oraz refleksyjny i zharmonizowany w Japonii.

W Chinach proces rozwoju niszowej perfumerii jest szczególnie widoczny – kategoria ta nabiera tempa mimo spowolnienia w segmencie dóbr luksusowych. Według danych iResearch wartość rynku perfum premium i niszowych sięgnęła w 2023 roku 20,7 mld RMB (ok. 2,9 mld USD), a prognozy wskazują na wzrost do 51,5 mld RMB (ok. 7,2 mld USD) w 2029 roku.

Nowy chiński konsument: zapach jako narzędzie dobrostanu

Dynamikę napędza rosnąca świadomość zapachowa młodszych konsumentów oraz nowa fala lokalnych marek. O ile przed pandemią chińscy odbiorcy kierowali się głównie marką i ceną, dziś coraz częściej wybierają zapach w oparciu o nastrój, emocje i dopasowanie do okazji. Ponad 80 proc. użytkowników perfum postrzega je już jako element codziennej rutyny, a ponad 40 proc. dobiera zapachy, by poprawić samopoczucie lub złagodzić stres (Deloitte & Eternal Group, 2025).

To wyraźna zmiana – od postrzegania perfum jako luksusowego dodatku do traktowania ich jako codziennego środka ekspresji emocji.

Trend Guochao i narodziny lokalnych marek autorskich

Choć przez lata rynek był zdominowany przez zachodnie marki luksusowe, dziś coraz większą popularność zdobywają salonowe, autorskie chińskie marki zapachowe i lifestyle premium, które reinterpretują tradycję w duchu nowoczesnej estetyki. Do najważniejszych należą: To Summer, Documents, Melt Season, Uttori, Herbeast oraz The Scent Library. W tle dyskretnie wybrzmiewa guochao: marki świadomie sięgają po motywy chińskiej kaligrafii, poezji czy ceremonii herbaty – tworząc kompozycje zakorzenione w dziedzictwie, ale podane w nowoczesny sposób.

W preferencjach zapachowych dominuje zainteresowanie świeżymi, naturalnymi akcentami – nutami cytrusowymi i herbacianymi. Jednocześnie zaznacza się przesunięcie w stronę kompozycji drzewnych i przyprawowych. Jak podkreśla raport AB Advisory (2024), w Chinach funkcjonuje powiedzenie: „lepiej spotkać kogoś w tych samych ubraniach niż z tym samym zapachem”.

Retail 2.0: butiki jako laboratoria doświadczeń sensorycznych

W największych miastach, takich jak Szanghaj czy Pekin, marki niszowe wykorzystują butiki jako laboratoria doświadczeń – przestrzenie łączące zapach, sztukę i nowoczesny design. Wystroje często czerpią z lokalnego rzemiosła, tworząc harmonijne połączenie dziedzictwa i współczesnej estetyki.

W przestrzeni cyfrowej to doświadczenie znajduje przedłużenie na platformach Xiaohongshu, Tmall Luxury Pavilion i WeChat, gdzie marki rozwijają immersyjne mikroświaty – od wirtualnych butików 3D po storytelling wideo.

Japońska perfumeria artystyczna: Estetyka kontemplacji i subtelności

Podczas gdy chińska nisza dynamicznie zwraca się ku lokalnym markom, Japonia reprezentuje zupełnie inny punkt wyjścia. W kraju, gdzie kategoria zapachów zawsze pozostawała powściągliwa, rozwój rynku przebiega w sposób bardziej kontemplacyjny. Według Euromonitor International segment perfum niszowych w Japonii szacowany jest na ok. 585 mln USD. Choć skala pozostaje ograniczona, rynek znajduje się w fazie „gestacji” – stopniowego budowania kultury perfum.

Konceptualne marki z Japonii: od Parfum Satori po J-Scent

Rynek stopniowo otwiera się na lokalne, autorskie marki. Do najbardziej rozpoznawalnych należą:

  • Parfum Satori: przekłada tradycje chado i kodo na język zapachu.
  • J-Scent: „zapach Japonii w butelce”, odwzorowujący aromaty herbaty hojicha czy sake.
  • DI SER: tworząca w 100 proc. naturalne kompozycje z rzadkich japońskich składników (hinoki, yuzu).
  • Comme des Garçons Parfums: japońska awangarda, gdzie zapach staje się konceptem artystycznym.

Innowacje w handlu: Nose Shop i demokratyzacja zapachu

Dopełnieniem tego krajobrazu są przestrzenie takie jak sieć Nose Shop – pierwsza w kraju sieć butików poświęcona wyłącznie perfumerii niszowej. Jej motto „Follow your NOSE” odegrało kluczową rolę w popularyzacji kultury unikalnych perfum w Japonii. Innym przykładem jest Liberta Perfume, oferująca zapachy tworzone indywidualnie w butikowym laboratorium, co wpisuje się w ideę demokratyzacji i personalizacji świata perfum.

Filozofia "Ma": rola ciszy i przestrzeni w kompozycji zapachowej

Japoński konsument preferuje zapachy delikatne i introspektywne. W kulturze, w której nadmiar zapachu bywa postrzegany jako brak taktu, dominuje upodobanie do kompozycji dyskretnych. Estetyka japońskiej perfumerii odwołuje się do idei Ma – przestrzeni i ciszy między zapachami. Perfumiarze celowo pozostawiają w nich „pustkę”, która zmusza zmysły do aktywnego doceniania niuansów.

Podobnie jak w japońskich ogrodach, w perfumach ma zapewnia wewnętrzną harmonię i balans, zapobiegając nadmiarowi nut zapachowych.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. marzec 2026 13:12