StoryEditor
Producenci
22.02.2023 00:00

Boots UK: estetyki z TikToka, oszczędne zakupy i mieszanie offline z online to trendy na 2023 r.

Trendy, które będą rządziły rynkiem w 2023 r., to dzisiejsze, znane już tendencje, które wyewoluują w nowe formy i kierunki. / Boots UK
Raport Beauty Trends 2023 autorstwa Boots UK wskazuje na sześć kluczowych trendów, które będą napędzały sprzedaż produktów kosmetycznych i akcesoriów przez najbliższe kilkanaście miesięcy. Wśród nich znajdują się między innymi viralowe estetyki z TikToka, mieszanka doświadczeń offline i online, oraz włosowy boom.

Firma Boots, brytyjski detalista sprzedaży kosmetyków i parafarmaceutyków, opublikowała coroczny raport dotyczący trendów kosmetycznych, ujawniając sześć trendów, które szturmem podbiją rynek kosmetyczny w 2023 r. Opierając się na danych pochodzących od 15 mln aktywnych posiadaczy karty lojalnościowej Boots Advantage Card, w połączeniu z wewnętrzną wiedzą specjalistyczną, Boots udostępnił prognozy dotyczące pielęgnacji skóry, kosmetyków i pielęgnacji włosów. Publikacja raportu następuje po mocnym początku roku dla Boots in Beauty, napędzanym dwucyfrowym wzrostem luksusowych kosmetyków, produktów do pielęgnacji skóry, kosmetyków do samodzielnego wyboru i pielęgnacji włosów.

Piękno viralne

W epoce internetu i szerokiego wyboru mediów społecznościowych nie może dziwić, że nowe trendy rozprzestrzeniają się z szybkością pożaru lasu. Po dwóch latach popularności estetyki takie jak coquette (zwiewne, delikatne, pastelowe stylizacje w anielskim stylu), nostalgia y2k (powrót do mody wczesnych lat dwutysięcznych), dopamine glam (glamour w technicolorze, z blaskiem i bogactwem faktur), grunge (styl Kurta Cobaina) czy barbiecore (fascynacja stylem najsławniejszej lalki świata) nadal trzymają się pewnie rynku. 

W związku z tym produkty do makijażu i manicure stają się niezbędnymi elementami kultywowania wybranej przez siebie estetyki; kryształki, brokaty, cienie metaliczne i bardzo napigmentowane, sztuczne rzęsy klasyczne, kolorowe i pierzaste, tonery i farby do włosów w kreskówkowych kolorach królują na drogeryjnych i sklepowych półkach. Nie spodziewamy się także, żeby miały szubko ustąpić miejsca produktom hołdującym trendowi na minimalizm.=

Skóra pod szkłem

Pokrewne “pięknu na receptę” z raportów Mintela, zagadnienie skóry wziętej pod lupę objawia się między innymi coraz większą świadomością klientów i klientek co do składów i funkcji kosmetyków. Według Boots trzema najczęściej poszukiwanymi przez konsumentów i konsumentki składnikami w 2022 r. były retinol, witamina C i kwas hialuronowy — co pokrywa się zresztą ze statystykami płynącymi z innych rynków i sieci. Popularność wyspecjalizowanych marek, takich jak. The Ordinary, wskazuje na to, że piękno będzie stawać się tylko bardziej zmedykalizowane i high-tech.

Osoby dokonujące zakupów produktów zwłaszcza pielęgnacyjnych oczekują jasnego i klarownego oznaczenia, jakie składniki zawiera kosmetyk, jakie są ich funkcje, i jakiego ich stężenia mogą oczekiwać. Napisy typu “0,075 proc.” czy 0,1 proc.” na opakowaniach kremów z retinolem czy kwasami nie dziwią już, a klienci i klientki doskonale wiedzą, co taka informacja oznacza. Na prowadzenie, jeśli chodzi jednak o superskładniki, wysuwają się peptydy. -Peptydy są potężnymi cząsteczkami sygnałowymi występującymi w całym ciele, w tym w skórze, gdzie biorą udział w wielu różnych procesach fizjologicznych, aby pomóc w utrzymaniu zdrowia. Są potężnymi komunikatorami, które zasadniczo „rozmawiają” z komórkami skóry, nakazując im rozpoczęcie naprawy i zwiększenie produkcji ważnych białek strukturalnych - mówi dr. Mike Bell, doradca naukowy ds. pielęgnacji skóry marki no7.

Zdrowy blask

Od cery klienci i klientki oczekują teraz efektu „zdrowego blasku”. Do lamusa odchodzi ekstremalna matowość i intensywne konturowanie — w 2023 r. na ulicach widzieć będziemy coś, co 20 lat temu nazywano makeup-no makeup. Skóra powinna być realistycznie gładka, bez niedoskonałości, lśniąca naturalnym nawilżeniem, ale bez efektu świecenia w strefie T. Makijaż również ma być delikatny, nienachalny, podkreślający naturalne zalety skóry i twarzy, zamiast sztucznie tworzyć nowe. Taki wynik osiąga się nie tylko sięgając po lekkie, nieobciążające skóry produkty do makijażu (czyli np. kremy BB czy CC zamiast klasycznych podkładów, albo używanie podkładów mineralnych zamiast płynnych), ale także dzięki odpowiedniej suplementacji i używaniu kosmetyków pielęgnacyjnych.

Coraz więcej marek włącza do swojego portfolio produkty suplementacyjne, takie jak np. żelki z witaminami; niedawno zrobiła to Neutrogena. Półki w drogeriach i sklepach są pełne „misiów” na włosy, skórę, paznokcie (ten trend zapoczątkowały Sugar Hair Bears), w wariantach z żelatyną i wegańskich, niektóre zawierają nawet do 5000% (!) dziennego zapotrzebowania na dany makroelement. I półki te pozostaną pełne, podobnie jak regały z kwasami, retinoidami, witaminami rozpuszczalnymi w olejach czy wodzie, stabilizowanymi olejkami i peptydami w szklanych buteleczkach z pipetą.

Piękna i oszczędna

Recesja sprawia, że każdy portfel wydaje się lżejszy. W Europie nie przyjął się jeszcze model stosowania kuponów, który w USA dorósł do rozmiarów, w których konsumentki wychodzą z supermarketów z paletami past do zębów, wydając na nie zaledwie kilka dolarów… ale klienci i klientki z kontynentu również zaciskają pasa, poszukując promocji, kodów rabatowych i gratisów. Znany model GWP (gift with purchase, prezent do zakupu) przyciąga zakupowiczów do perfumerii, które często oferują kosmetyczkę, miniaturkę produktu czy w ogóle produkt gratis przy wydaniu odpowiedniej kwoty, ale też coraz częściej do mniejszych drogerii.

Słowem kluczem jest “dupe”, czyli w wolnym tłumaczeniu zamiennik, odpowiednik. W 2022 r. liczba wyszukań tej frazy wzrosła o 68 proc. rok do roku, a na YouTube i TikToku królują kompilacje zamienników znanych i lubianych hitów, takich jak pomadka Black Honey od Clinique. Hasztag #budgetbeauty również zyskuje coraz większą popularność, podobnie jak lifehacki zakupowe, sugerujące np. sprawdzać cenę za litr czy kilogram, a nie za opakowanie. Kosmetyki możliwe do wykorzystania na więcej niż jeden sposób (takie jak, dla przykładu,  cienie do powiek używane jako rozświetlacz) także stają się atrakcyjniejsze dla klientek. To wielka chwila dla marek własnych i hipermarketowych.

Onoffline

Pandemia COVID-19 pokazała, że e-commerce nie może leżeć odłogiem w którejkolwiek branży. Jednak konsumenci i konsumentki wracają powoli do sklepów stacjonarnych, nie tylko żeby zrobić zakupy, ale także dla doświadczenia interakcji z produktami, displayami, visual merchandisingiem czy obsługą. Sklepy stają się coraz bardziej ozdobne, wyszukane, kuszą instalacjami artystycznymi (jak np. Rituals) i wymyślnymi atrakcjami dla klientów i klientek.

Jednocześnie w tych pięknych wnętrzach królują kody QR, odsyłające do materiałów marketingowych czy edukacyjnych, ekrany LCD z kodami rabatowymi do użycia online, marki zakładają sklepy na platformach mediów społecznościowych i inwestują coraz więcej w influencerów i influencerki. Zmieszanie online z offline ma być uderzeniową dawką marketingową, celującą we wszystkie potrzeby sensoryczne klientów i klientek. Według raportu, do końca 2022 r. wydatki na kosmetyki w sklepie Boots prawie odpowiadały poziomowi sprzed pandemii, przy jednoczesnej intensywnej kampanii reklamowej online sieci.

Włosy na pierwszym miejscu

Włosy zaczynają zajmować ważne miejsce na liście priorytetów zarówno konsumentów, jak i dystrybutorów. Rosnąca świadomość dotycząca ich prawidłowej pielęgnacji i polityki tożsamości sprawia, że przy półce z szamponami przecinają się te dwie myśli determinujące nawyki zakupowe. Włosy nie są bowiem już wyłącznie proste czy kręcone — są również etniczne, mają swój kod skrętu (np. 2A, 3C, 2B), potrzebują humektantów lub emolientów, domknięcia łuski lub doproteinowania. Osoby pochodzenia afrykańskiego oczekują znalezienia w alejce drogerii produktów dostosowanych do swojego rodzaju włosów, zamiast szukać ich w niszowych sklepikach, podobnie jak osoby z bardzo kręconymi, kaukaskimi włosami.

Klienci i klientki chcą także móc zaopatrzyć się wygodnie w nowoczesne akcesoria i narzędzia do stylizacji — lokówki, suszarki, karbownice czy prostownice, które wykorzystują najnowsze technologie i nie uszkadzają włosów tak bardzo, jak ich niegdysiejsze wersje. Eksperci mówią o “skinifikacji” pielęgnacji włosów; staje się ona traktowana tak poważnie i szczegółowo analizowana, jak pielęgnacja skóry.

Czytaj także: Prognozy w segmencie pielęgnacji skóry na 2023 rok. Gen X niewykorzystanym targetem

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
27.08.2026 15:35
100 mld receptur w 10 sekund. Decorté wykorzystało komputer kwantowy do stworzenia kosmetyku, Mintel go nagrodził
Rozdanie nagród MMI. Po lewej: Daisuke Fujita, Mintel Japan; w środku: pan Yoshikawa, KOSÉ; po prawej: pan Obikane, KOSÉ.Mintel - materiały prasowwe

Komputery kwantowe wchodzą do laboratoriów kosmetycznych. Japońska marka Decorté należąca do koncernu KOSÉ wykorzystała tę technologię do opracowania serum oczyszczającego pory AQ Pore Blackhead Dissolver. Produkt jest jednym ze zwycięzców konkursu Mintel Most Innovative 2026. Co naprawdę zrobił komputer kwantowy i dlaczego przypadek jest ważny dla branży?

Produkt, wprowadzony w Japonii w maju 2025 roku, został obecnie wyróżniony przez Mintel jako jeden ze zwycięzców konkursu Mintel Most Innovative 2026 w kategorii Beauty and Personal Care. Analitycy uznali, że Decorté nie tylko zaproponowało kolejny kosmetyk na zaskórniki, ale zmieniło sam sposób poszukiwania rozwiązania jednego z najbardziej uporczywych problemów pielęgnacyjnych.

Mintel opisuje projekt jako przykład połączenia technologii, wiedzy formulacyjnej i decyzji podejmowanych przez człowieka. Nie oznacza to jednak, że komputer samodzielnie „wymyślił kosmetyk”. Jego zadaniem było znalezienie najbardziej obiecującej receptury wśród ponad 100 mld możliwych kombinacji składników i ich stężeń.  

Dlaczego pielęgnacja porów wciąż jest wyzwaniem?

Widoczne pory i zalegające w nich czopy rogowo-łojowe pozostają istotnym problemem konsumentek w Azji. Według danych Mintel pory jako problem pielęgnacyjny wskazuje 59 proc. Japonek w wieku 18–29 lat oraz 56 proc. kobiet w wieku 30–39 lat.

Znaczenie pielęgnacji porów nie ogranicza się tylko do Japonii. W Chinach prawie połowa kobiet w wieku 18–59 lat zgłasza rozszerzone pory jako problem. 

Obawy te przekładają się również na wyraźny popyt na produkty, które pomagają zmniejszyć widoczność porów – ponad połowa młodych kobiet poszukuje właśnie tego efektu . Sugeruje to, że problemy związane z porami nie są chwilowym trendem, lecz stałym tematem rozwoju produktów. 

Jednocześnie konsumentki oczekują produktów, które będą skutecznie oczyszczały skórę, ale nie spowodują jej przesuszenia ani podrażnienia. Pogodzenie mocnego działania oczyszczającego z delikatnością pozostaje więc jednym z najtrudniejszych zadań dla producentów.

image

Producent hybryd do paznokci wykorzystał grafen i trafi w dziesiątkę. Teraz zdobywa rynek sprzętów dla salonów

MMI ocenia produkty nie tylko pod kątem ich nowości lub funkcjonalności, ale także pod kątem tego, jak jasno definiują problemy konsumentów i jak trafne jest proponowane rozwiązanie.

- Bardzo imponujące – wdrożenie zaawansowanej technologii dla kosmetyków to ogromne osiągnięcie. Podziwiałem, jak dostosowali kwestie konsumenckie do odpowiedniego poziomu, aby wykorzystać inżynierię komputerów kwantowych do rozwiązania problemu z recepturą. To świadczy nie tylko o innowacyjności produktu, ale także o zmianie systemów innowacji.  Firma DECORTÉ  skupiła się na procesie innowacji, aby zyskać przewagę i odniosła sukces”. 

— skomentowała Angelia Teso, założycielka Futura Foresight Studio & Genue, jedna z prestiżowych jurorek Mintel Most Innovative 2026

Komputer nie stworzył serum sam

Komputer kwantowy miał wskazać najlepsze połączenia substancji oczyszczających i ich proporcji, odpowiadające określonym przez naukowców warunkom. Przeszukano w ten sposób przestrzeń ponad 100 mld potencjalnych kombinacji.

Według Decorté obliczenie, które przy wykorzystaniu standardowego komputera i metody sprawdzania kolejnych wariantów mogłoby zająć ponad 100 lat, wykonano w około 10 sekund. Należy jednak podkreślić, że jest to szacunek producenta. Komputer nie przygotowywał i nie testował fizycznie miliardów receptur, lecz matematycznie poszukiwał najbardziej obiecujących rozwiązań. Decorté opisuje technologię i sposób wyboru formulacji na swojej stronie badawczej.

image

Bielizna staje się nowym skincare. Czy "carewear” będzie kolejną kategorią beauty?

Ostateczna receptura nadal wymagała pracy formulatorek i formulatorów. 

Jak działa AQ Pore Blackhead Dissolver?

AQ Pore Blackhead Dissolver jest olejowym serum oczyszczającym przeznaczonym do spłukiwania. Formuła ma oddziaływać na lipidy obecne w czopach, rozluźniając ich strukturę i ułatwiając usuwanie zanieczyszczeń, utlenionego sebum oraz zaskórników bez intensywnego pocierania skóry.

Preparat może być stosowany miejscowo, na przykład na nos i brodę, albo na całą twarz jako produkt myjący. W Japonii kosmetyk zadebiutował 16 maja 2025 roku w pojemności 40 ml, w cenie 11 tys. jenów z podatkiem.

KOSÉ przedstawia wyniki badań wykonanych na sztucznych modelach czopów oraz zdjęcia skóry przed i po jednorazowym zastosowaniu produktu.

Roczny cel sprzedażowy Decorté osiągnięty w ciągu miesiąca

Technologiczna innowacja szybko przełożyła się na wynik komercyjny. Decorté AQ Pore Blackhead Dissolver trafiło na japoński rynek 16 maja 2025 roku. Według KOSÉ już w pierwszym miesiącu od premiery wysyłki produktu do kanałów sprzedaży osiągnęły poziom zaplanowany pierwotnie na cały rok.

Firma nie podała wartości sprzedaży ani liczby sprzedanych opakowań. Zaznaczyła natomiast, że po premierze serum pozyskało najwięcej nowych klientów spośród wszystkich produktów do pielęgnacji skóry w historii marki Decorté. Podany przez KOSÉ całoroczny cel został zrealizowany na poziomie wysyłek do dystrybucji, a nie potwierdzonej sprzedaży detalicznej do końcowych konsumentów. Mimo tego skala zamówień ze strony rynku oraz rekordowa liczba nowych klientów wskazują, że historia o formule zoptymalizowanej przy użyciu komputera kwantowego stała się skutecznym narzędziem budowania zainteresowania produktem premium (źródło: KOSÉ/PR Times). 

Co ta innowacja Decorté oznacza dla branży beauty?

Najważniejszym rezultatem projektu Decorté nie jest samo serum na zaskórniki, ale nowy model opracowywania kosmetyków. Obliczenia kwantowe i materiały informatyczne mogą pomóc producentom analizować znacznie więcej wariantów receptur, niż są w stanie sprawdzić tradycyjne zespoły badawcze.

Technologia może potencjalnie:

  • skracać etap poszukiwania najlepszych kombinacji składników;
  • wskazywać nieoczywiste połączenia, których formulatorzy mogliby nie rozważyć;
  • pomagać optymalizować równocześnie skuteczność, koszt, stabilność i cechy sensoryczne;
  • ograniczać liczbę nietrafionych prób laboratoryjnych;
  • wspierać opracowywanie bardziej precyzyjnych produktów dla konkretnych potrzeb skóry.

Nie oznacza to końca pracy kosmetologów, chemików i formulatorów. Przeciwnie — ich wiedza będzie potrzebna do właściwego zdefiniowania problemu, wprowadzenia danych, oceny wyników i przełożenia matematycznej propozycji na bezpieczny, stabilny oraz atrakcyjny dla konsumenta produkt.

Przypadek Decorté pokazuje również, że przyszła przewaga koncernów kosmetycznych może zależeć nie tylko od dostępu do nowych składników. Coraz większe znaczenie będą miały jakość zgromadzonych danych, umiejętność matematycznego opisania problemu oraz współpraca laboratoriów z zespołami data science.

Komputer kwantowy nie zastąpił więc formulatorki ani formulatora. Dał im jednak możliwość zajrzenia do części przestrzeni receptur, która wcześniej pozostawała praktycznie niedostępna. I właśnie to, bardziej niż efektowne hasło o „kosmetyku stworzonym przez komputer”, może być początkiem istotnej zmiany w kosmetycznym R&D.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
26.08.2026 14:24
Ozempic czy Mounjaro napędzają nowy rynek suplementów i beauty. W użytkowników GLP-1 celuje nie tylko Nestle. Eksperci ostrzegają
Getty Images

Preparaty białkowe, witaminy i minerały, elektrolity, produkty wspierające jelita, a także suplementy na włosy i skórę — wokół osób stosujących leki GLP-1 powstaje nowa kategoria produktów „towarzyszących”. O ten rynek rywalizują już producenci suplementów, żywności i składników oraz firmy farmaceutyczne. Wejście Nestlé potwierdza potencjał kategorii. Esperci ostrzegają, że nie każdy produkt czy oznaczenie GLP-1 ma uzasadnienie naukowe.

Leki z grupy agonistów receptora GLP-1, takie jak Ozempic, Wegovy, Mounjaro czy Zepbound, nie zmieniają wyłącznie rynku farmaceutycznego. Ich rosnąca popularność wpływa także na sposób odżywiania, sprzedaż żywności funkcjonalnej, suplementów diety i produktów beauty-from-within.

Jak podaje portal "NutraIngredients", 11 proc. dorosłych Amerykanów przyjmuje obecnie leki GLP-1 w celu redukcji masy ciała. To wystarczająco duża grupa konsumentów, by wokół potrzeb pojawiających się podczas terapii zaczął powstawać odrębny rynek tzw. companion nutrition, czyli żywienia i suplementacji wspierających osoby stosujące te leki.

image
Ankieta Instytutu Gallupa - wyniki dotyczące stosowania GLP-1
Gallup

Nestlé zmienia zagrożenie w szansę biznesową

Dla największych koncernów spożywczych leki ograniczające apetyt początkowo były przede wszystkim zagrożeniem: ich upowszechnienie może zmniejszać popyt na przekąski, napoje i żywność paczkowaną. Nestlé próbuje jednak wykorzystać tę zmianę do stworzenia nowego obszaru działalności.

image

Nestlé chce zarobić na lekach odchudzających. Rozwija produkty dla użytkowników GLP-1

W 2024 r. Nestlé Health Science uruchomiło w Stanach Zjednoczonych platformę żywieniową dla użytkowników GLP-1. Łączy ona produkty i materiały dotyczące m.in. zachowania masy mięśniowej, zdrowia jelit, odpowiedniej podaży mikroskładników, nawodnienia, kondycji skóry i włosów oraz kontroli ponownego wzrostu masy ciała. W ofercie znalazły się marki należące do koncernu, m.in. Garden of Life, Boost, Nature’s Bounty, Nuun i Vital Proteins.

W sierpniu 2026 r. firma poinformowała, że dalej rozwija tę strategię. Według Reutersa Nestlé wykorzystuje sztuczną inteligencję i wiedzę z zakresu żywienia do analizowania badań klinicznych, identyfikowania połączeń składników oraz projektowania produktów odpowiadających na potrzeby osób stosujących GLP-1. Koncern przygląda się m.in. utracie masy mięśniowej oraz zmianom wyglądu twarzy towarzyszącym szybkiemu chudnięciu.

Suplementy były pierwsze, ale konkurencja szybko rośnie

Producenci suplementów wcześniej niż wielkie firmy spożywcze zaczęli odpowiadać na nowe potrzeby tej grupy konsumentów. Na rynek trafiały produkty z białkiem, błonnikiem, witaminami i minerałami, elektrolitami, probiotykami oraz składnikami kierowanymi do osób obawiających się pogorszenia kondycji włosów i skóry podczas szybkiej redukcji masy ciała.

Scott Dicker, dyrektor ds. analiz rynkowych w SPINS, ocenia na łamach NutraIngredients, że zaangażowanie firm spożywczych, suplementacyjnych, składnikowych i farmaceutycznych wokół tej samej potrzeby konsumenckiej świadczy o dojrzewaniu kategorii. Wejście dużych graczy może powiększyć cały rynek, ale jednocześnie zwiększa presję na wyspecjalizowane marki suplementów.

image

Honorata Jarocka, Mintel: Efekt Ozempiku w koszyku. Jak leki GLP-1 redefiniują strategię marek spożywczych? [Retail Trends 2026]

Koncerny dysponują skalą, rozbudowaną dystrybucją, dużymi budżetami badawczo-rozwojowymi i szerokim zasięgiem konsumenckim. Mniejsze marki mogą konkurować szybkością wprowadzania innowacji, wyspecjalizowanymi recepturami, wiarygodnością w środowisku medycznym oraz lepszym rozpoznaniem potrzeb użytkowników.

Granice między branżami już się zacierają. Novonesis i Novo Nordisk rozpoczęły współpracę badawczą dotyczącą mikrobiomu i zdrowia metabolicznego. Firmy analizują m.in. możliwość wykorzystania rozwiązań synbiotycznych oraz biomarkerów mikrobiomu. Pokazuje to, że rynek produktów towarzyszących GLP-1 może objąć nie tylko klasyczne suplementy, ale też żywność funkcjonalną, składniki specjalistyczne i rozwiązania rozwijane wspólnie z sektorem farmaceutycznym.

Obietnice dotyczące „Ozempic face”

Nie wszystkie segmenty nowej kategorii mają jednak równie mocne uzasadnienie. Dr Kantha Shelke, wykładowczyni Johns Hopkins University i założycielka firmy Corvus Blue, wskazuje, że największe znaczenie ma gęstość odżywcza produktów. Przy mniejszym apetycie i ograniczonej ilości spożywanego jedzenia trudniej dostarczyć odpowiednią ilość białka, witamin i składników mineralnych.

image

Firmy kosmetyczne wprowadzają pielęgnację korygującą tzw. Ozempic face

Najsilniejsze podstawy naukowe ma wsparcie podaży białka i ochrona beztłuszczowej masy ciała, szczególnie w połączeniu z treningiem oporowym. Uzasadnione może być także zwrócenie uwagi na mikroskładniki i nawodnienie. Nie oznacza to jednak, że każdy taki produkt wymaga specjalnej receptury „dla GLP-1” — podobne potrzeby mogą występować również u innych konsumentów jedzących mniej lub szybko tracących masę ciała.

- Znacznie ostrożniej należy podchodzić do produktów kosmetycznych i suplementów obiecujących przeciwdziałanie tzw. Ozempic face. Określenie to opisuje widoczną utratę tkanki tłuszczowej w obrębie twarzy podczas szybkiego chudnięcia. Nie jest ona skutkiem niedoboru kolagenu, a obecnie nie ma dowodów, że doustne przyjmowanie kolagenu może odtworzyć utraconą objętość twarzy lub w sposób ukierunkowany napiąć luźną skórę — podkreśla Shelke.

Dla branży beauty rosnące zainteresowanie kondycją skóry i włosów w trakcie terapii GLP-1 otwiera przestrzeń do wprowadzania nowych produktów.

Komunikacja powinna opierać się na realnym działaniu składników i dowodach, a nie na obietnicy rozwiązania skutków szybkiej utraty tkanki tłuszczowej.

Sama zmiana etykiety nie wystarczy

Według ekspertki wiele firm na razie przede wszystkim zmienia pozycjonowanie już istniejących produktów. Znacznie mniej marek rzeczywiście modyfikuje receptury pod kątem osób przyjmujących GLP-1. Tymczasem użytkownicy tych leków mogą jeść mniejsze porcje, inaczej odczuwać apetyt i wybierać inne smaki, co stawia przed producentami konkretne wyzwania formulacyjne i sensoryczne.

W dłuższej perspektywie określenie „GLP-1 companion” może stracić na znaczeniu, a produkty zostaną włączone do szerszych kategorii zdrowia metabolicznego, kontroli masy ciała i wellness. Konsumenci szukają bowiem nie tyle produktów związanych z mechanizmem działania leku, ile konkretnych korzyści: sytości, zachowania mięśni, komfortu trawiennego, nawodnienia i odpowiedniego odżywienia.

Na trwałym wzroście popytu mogą więc skorzystać segmenty białka, błonnika, probiotyków, elektrolitów i celowanej suplementacji witaminowo-mineralnej. W obszarze beauty-from-within przewagę zyskają natomiast marki, które potrafią udokumentować działanie i uczciwie określić granice swoich produktów. Sama etykieta z hasłem GLP-1 może przyciągnąć uwagę, ale wraz z dojrzewaniem rynku przestanie wystarczać.

*Opracowanie własne na podstawie artykułu Danielle Masterson „GLP-1 nutrition race heats up as Nestlé, supplements and pharma target ‘companion’ market”, opublikowanego 25 sierpnia 2026 r. w serwisie NutraIngredients, informacji Nestlé Health Science oraz Reutersa.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
27. sierpień 2026 20:20