StoryEditor
Producenci
11.07.2017 00:00

Irena Eris, twórczyni Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris: Wolimy chodzić własnymi ścieżkami

Właściciele Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris przyglądają się konkurencji, ale podążają własną drogą. Jej kierunek wyznaczają najnowsze odkrycia naukowe. – Dzięki temu to my często tworzymy rynkowe trendy – podkreśla Irena Eris, twórczyni jednej z najbardziej rozpoznawalnych polskich marek. O tym, jakich inwestycji wymaga rozwój nowoczesnej kosmetologii i dlaczego warto być pionierem, rozmawiamy także z Henrykiem Orfingerem, prezesem zarządu Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris, i Irkiem Sudnikiem, dyrektorem generalnym.

Pod koniec maja byliśmy świadkami wbudowania kamienia węgielnego pod nową halę produkcyjną zakładów Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris. Jakie możliwości otwierają się przed firmą w związku z tą inwestycją?

Henryk Orfinger: Obecnie nasza roczna produkcja to 23 mln kosmetyków. Nie są to jeszcze maksymalne możliwości tego zakładu – pewnie moglibyśmy produkować nawet 30 mln sztuk – ale już zaczynamy odczuwać problemy organizacyjne i logistyczne wynikające z wielkości hal i ich układu. Wprowadzenie nowych technologii produkcyjnych czy szybka zmiana asortymentu stają się problemem, gdy produkcja bieżąca pochłania 80 proc. wydajności.

Nowa hala o powierzchni 3 tys. mkw. da nam możliwość ustawienia wygodnych i wydajnych ciągów produkcyjnych. Tu nie chodzi tylko o wzrost produkcji, ale też o zmieniające się technologie i konieczność zakupu nowych maszyn. W dotychczasowej hali nie ma zwyczajnie już miejsca. Oczywiście zadbamy też o zwiększenie mocy produkcyjnych. Docelowo może to być nawet 60 mln produktów rocznie. Biorąc jednak pod uwagę obecną dynamikę wzrostu sprzedaży, sądzę, że w perspektywie roku 2022 r. zwiększymy produkcję do 40 mln sztuk.

Cała branża chwali się sporymi wzrostami sprzedaży krajowej i w eksporcie. Jak to wygląda w Państwa firmie?

Henryk Orfinger: Mieliśmy znakomity ubiegły rok. Po odliczeniu kosztów handlowych nasza sprzedaż w 2016 r. wyniosła 204 mln zł, co daje wzrost o 13,3 proc. w stosunku do roku 2015 (180 mln zł). Również pierwsze cztery miesiące tego roku uważam za bardzo udane. Odnotowaliśmy ponad 20-proc. wzrost wobec tego samego okresu w roku ubiegłym. Dotyczy to zarówno sprzedaży w kraju, jak i za granicą. Chciałbym, aby udało się utrzymać taki wynik w pozostałej części roku, jednak o ile jeszcze kilka lat temu można było wiele przewidzieć – co, kiedy będzie się sprzedawało i jak zachowa się konsument – to teraz trudno być czegokolwiek pewnym. Szacujemy jednak, że nasza sprzedaż w ciągu 5 lat osiągnie poziom 350 mln zł. Dużą rolę odegra w tym wzroście eksport, który jest obecnie najmocniej rosnącą częścią naszej działalności.

Henryk Orfinger: Czujemy współodpowiedzialność za budowanie siły polskiej marki, za pokazanie światu, że Polska jest krajem innowacyjnym. Ukrywanie polskości naszych produktów byłoby sprzeczne z tym poczuciem.

Polska branża kosmetyczna radzi sobie coraz lepiej na rykach zagranicznych, ale poza wystawianiem się na targach w pawilonach narodowych woli ukrywać pochodzenie produktów pod informacją „made in EU”. Na kosmetykach Dr Irena Eris od dawna znajduje się napis: „made in Poland”.

Irena Eris: I to się nie zmieni, choć przyznaję, że w związku z tym mamy trudniej. Ta informacja to jedna z barier, którą musimy pokonywać przy wchodzeniu na kolejne europejskie rynki. Mam jednak nadzieję, że te bariery będą znikać wraz ze wzrostem siły całej naszej branży. Już zresztą widać pierwsze tego symptomy. Na wszelkich targach – czy w Bolonii, czy w Dubaju – stanowimy rzucającą się w oczy grupę i udowadniamy, że kosmetyki z Polski to najwyższa jakość.

Oprócz tego marka Dr Irena Eris, jako jedyna z Polski, jest członkiem francuskiego stowarzyszenia Comité Colbert, co nie ma bezpośredniego przełożenia na handel, ale stanowi świadectwo, że nasze produkty nie ustępują tym oferowanym przez najbardziej ekskluzywne marki. Dlatego chcę się chwalić ich polskością. Gdyby na naszych kosmetykach widniał napis „made in UE”, źle bym się z tym czuła. I choć Polska na arenie międzynarodowej jeszcze nie kojarzy się z nowoczesnym krajem, to być może właśnie kosmetyki sprawią, że to się zmieni.

Henryk Orfinger: Czujemy współodpowiedzialność za budowanie siły polskiej marki, za pokazanie światu, że Polska jest krajem innowacyjnym. Ukrywanie polskości naszych produktów byłoby sprzeczne z tym poczuciem.

W maju 2014 roku marka Dr Irena Eris weszła na rynek kosmetyków kolorowych. Czy z perspektywy tych 3 lat można powiedzieć, że był to dobry ruch?

Irena Eris: Bardzo dobry!

Irek Sudnik: Jak na standardy linii makijażowych, przygotowaliśmy dość wąskie portfolio produktów. Biorąc pod uwagę pozycjonowanie cenowe polskich marek, ustawiliśmy je na niespotykanie wysokim poziomie. 100 zł za polski kosmetyk do makijażu – na to nikt się wcześniej nie odważył. Byliśmy pierwsi i odnieśliśmy sukces – nasze produkty do makijażu zdobyły liczne grono wiernych konsumentek.

Kosmetyka kolorowa jest jednak elementem uzupełniającym w naszej ofercie i tak pozostanie. Firma ma w swoją strategię wpisane bycie specjalistą w pielęgnacji twarzy – i to jest dla nas najważniejsze. Nadal będziemy w tych ramach funkcjonować tak aktywnie, jak to tylko możliwe.

Powiedzmy więc więcej o markach pielęgnacyjnych. Jak sobie radzą na rynku, jaką mają pozycję?

Irena Eris: Naszym założeniem jest, aby każda kobieta w ramach naszej oferty znalazła kosmetyk dopasowany do swoich potrzeb i biologicznego wieku skóry. Stąd w naszym portfolio kilka marek pielęgnacyjnych, w tym dermokosmetyczna – Pharmaceris. W ramach każdej z nich w najszerszym zakresie obecni jesteśmy w pielęgnacji twarzy. Ten segment rynku kosmetycznego zawsze był dla nas najważniejszy, dlatego cieszy mnie zaufanie konsumentek, które daje nam silną pozycję jednego z trzech czołowych graczy w każdej kategorii produktowej tego segmentu.

Najtrudniej podać nam udziały dla marki Dr Irena Eris, ponieważ żadna z agencji badawczych nie mierzy sprzedaży w kanałach selektywnych, takich jak Sephora i Douglas. Z naszej wiedzy wynika jednak, że jesteśmy najsilniejszą polską marką oferowaną w perfumeriach, skutecznie konkurującą z najbardziej uznanymi globalnymi brandami premium. W aptekach nasza marka Pharmaceris, oferująca specjalistyczne kosmetyki usystematyzowane w 13 linii, ma drugą pozycję za Vichy i generuje dynamiczne wzrosty sprzedaży wartościowej wynoszące ponad 20 proc. (QuintilesIMS sprzedaż wartościowa MAT 2017 vs MAT 2016).

Znakomicie radzą sobie także nasze szeroko dostępne marki. Lirene w zależności od okresu plasuje się na drugim lub trzecim miejscu w różnych segmentach pielęgnacyjnych. Jest natomiast numerem jeden pod względem ilościowej sprzedaży fluidów (dane Nielsena – Panel Handlu Detalicznego, cała Polska, sprzedaż ilościowa w roku 2016 w kategorii fluidy). A Under Twenty jest marką numer dwa wśród kosmetyków do młodej cery i najlepiej sprzedającą się polską marką w tej kategorii. Jest także liderem we fluidach antybakteryjnych oraz kremach przeciwtrądzikowych.

Irena Eris: Przyglądamy się konkurencji i kierunkom, w których podąża, np. mocnym fascynacjom składnikami naturalnymi czy ekologią. Wolimy jednak chodzić własnymi ścieżkami, wyznaczanymi przez rozwój nauki. Dzięki temu to my często tworzymy rynkowe trendy.

Który z obecnie panujących na rynku kosmetycznym trendów jest wyznacznikiem dla nowości powstających w ramach marek Laboratorium Kosmetycznego Dr Irena Eris?

Irena Eris: Dla nas od zawsze najważniejszy jest trend, zgodnie z którym ludzie chcą wyglądać na młodszych i zadbanych. Kierując się nim, zbudowaliśmy cały holistyczny świat wokół marki Dr Irena Eris, oparty na trzech filarach – kosmetykach do pielęgnacji twarzy, ciała i makijażu, Kosmetycznych Instytutach, w których nasze klientki mają kontakt z kosmetyczką i dermatologiem oraz hotelach SPA, gdzie dajemy możliwość odpoczynku i kompleksowej odnowy.

Obserwujemy oczywiście wszystko, co się dzieje na rynku. Przyglądamy się konkurencji i kierunkom, w których podąża, np. mocnym fascynacjom składnikami naturalnymi czy ekologią. Wolimy jednak chodzić własnymi ścieżkami, wyznaczanymi przez rozwój nauki. Dzięki temu to my często tworzymy rynkowe trendy. Tak było np. w przypadku fluidów. To dzięki nam w Polsce fluidy nie należą do kategorii makijażowej. Zawsze uważałam, że produkt, który nakładamy na twarz – także fluid – musi mieć właściwości pielęgnacyjne. Zaczęliśmy na początku lat 90. od podkładu do cery naczynkowej, który nie tylko przykrywał zaczerwienienia, ale miał też działanie wzmacniające i łagodzące. Za nami podążyli inni producenci i dziś Polska jest pod tym względem wyjątkowa. Tylko u nas fluidy to kosmetyki pielęgnacyjne, a nie kolorowe.

Henryk Orfinger: Idziemy w kierunkach, w których potrzebna jest specjalizacja, wiedza i konieczność wykazania się czymś więcej niż tylko prostymi technologicznymi umiejętnościami. Polki są bardzo świadomymi konsumentkami, doceniają takie wysiłki. Marka Dr Irena Eris dla wielu naszych klientek jest synonimem profesjonalizmu i skuteczności w pielęgnacji opóźniającej proces starzenia się, a marka Pharmaceris jest ceniona za dostarczanie rozwiązań na problemy najbardziej wymagających typów skóry. Nie zaniedbujemy także klienta masowego. To marka Lirene, jako jedna z pierwszych na świecie, wykorzystała kwas foliowy w kosmetykach odmładzających, a Laboratorium Naukowe Lirene, odpowiedzialne za rozwój tego brandu, uzyskało światowej klasy patent za formułę tioprolina + kwas rozmarynowy.

Jak z perspektywy dużego i innowacyjnego producenta wygląda rynek drogeryjny w Polsce?

Irena Eris: Obecnie handel bardzo dynamicznie się zmienia. Następuje konsolidacja sprzedaży, zmniejszają się udziały sklepów niezależnych. Zmianie ulega też sama forma sprzedaży, którą nakręcają promocje. Tego typu akcje najłatwiej prowadzić z dużymi, jednorodnymi sieciami, dlatego uwaga wielu producentów jest skierowana właśnie na nie.

Jakie wyzwania stawia przed producentem kosmetyków współczesny konsument? Co jest dla niego najbardziej charakterystyczne i jak wobec tego zmieniają się formy komunikacji z konsumentami?

Irena Eris: Dla nas w komunikacji z konsumentem ważnych jest wiele czynników. Oczywiście warstwa naukowo-technologiczna jest priorytetowa, bowiem to właśnie unikatowa receptura wyróżnia nasze produkty spośród setek dostępnych na rynku.

Drugim czynnikiem jest design. Marka poprzez swój wizerunek składa konsumentom pewną obietnicę. Dlatego pakowanie musi wyrażać jej wartości, mówić prawdę o produkcie. Tego nie da się osiągnąć, czerpiąc z cudzych pomysłów. W naszej firmie zatrudniamy projektantów, grafików, którzy dbają o to, by opakowanie było zapowiedzią wysokiej jakości produktu, który skrywa się w środku. Piękne opakowanie to narzędzie komunikacji. Klient, już biorąc pudełeczko do ręki, musi wiedzieć, co jest w środku, zrozumieć nasz przekaz, poczuć markę.

Aby wspomóc klienta w wyborze, zapraszamy go także do naszego świata. Służy nam do tego magazyn „Sense of Beauty” – pismo lifestyle'owe, w którym pokazujemy naszą interpretację piękna. Tłumaczymy na jego łamach, jakie są substancje aktywne, na czym polega ich nowatorstwo oraz co wynika z badań, które prowadzimy.

Zawsze byłam rzetelna w mojej działalności i nigdy moje reklamy i przekazy nie były powierzchowne czy górnolotne, ale informacyjne i merytoryczne. Zawsze miały odzwierciedlenie w badaniach naukowych. Ta rzetelność, gotowość do wyjaśnienia wielu rzeczy, pokazania mechanizmów i badań, które stoją za produktem, budują zaufanie i wpływają na moc marki. Taka komunikacja udowadnia, że słowo dane przez markę zostanie spełnione.

Irek Sudnik: To, co najbardziej dotyka producentów kosmetyków od kilku już lat, to niestabilne prawodawstwo unijne. Dotyczy to między innymi konserwantów.

Jesteście firmą, która aktywnie działa na rzecz całego środowiska kosmetycznego, m.in. w ramach Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego. Jakie tematy są obecnie najbardziej palące, z czym branża musi się mierzyć, co w pierwszej kolejności producenci chcieliby zmienić lub uregulować?

Irek Sudnik: To, co najbardziej dotyka producentów kosmetyków od kilku już lat, to niestabilne prawodawstwo unijne. Dotyczy to między innymi konserwantów. Kilka lat temu została opracowana lista tych dopuszczonych w kosmetykach. I od kilku lat jest ona co chwilę skracana. Unia ogranicza stosowanie lub wręcz zakazuje stosowania kolejnego konserwantu. Z roku na rok producenci mogą stosować ich coraz mniej, podczas gdy liczba wprowadzanych kosmetyków na rynek rośnie w bardzo szybkim tempie. W efekcie rosną zastraszająco koszty zmian receptur, co w połączeniu z brakiem nowych sprawdzonych i bezpiecznych konserwantów daje efekty odwrotne od zamierzonych.

Czy jest coś co niepokoi w działaniach nowych firm czy marek kosmetycznych?

Henryk Orfinger: Działamy na mocno konkurencyjnym, ale wyjątkowym rynku. Mimo że prowadzimy niezależne biznesy, zależy nam, by dbać o wspólny interes. Moim zdaniem polska branża kosmetyczna stara się mówić jednym głosem. Zdecydowana większość producentów kosmetyków w Polsce zrzeszona jest w ramach Lewiatana i w Polskim Związku Przemysłu Kosmetycznego. Przystępując chociażby do PZPK, firmy zobowiązują się do przestrzegania zasad spisanych w Kodeksie Etyki. To ważne, bo moim zdaniem etyka jest niezwykle ważna w prowadzeniu biznesu. Stosowanie etycznego podejścia udowadnia, że szanujemy naszych klientów i konkurencję. Bezkompromisowe zachowanie najwyższych standardów powinno być obowiązkiem każdej firmy.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zapachy
28.01.2026 11:32
Brytyjska marka stworzyła perfumy we współpracy z... Netflixem. Co było inspiracją?
Floral Street x Bridgerton/Neflix

Młoda brytyjska marka perfumeryjna Floral Street wprowadziła właśnie na rynek swoją najnowszą kompozycję – wodę perfumowaną Enchanted Masquerade. Jest to limitowana edycja perfum, stworzoną dla serialu “Bridgerton” we współpracy z platformą Netflix i firmą producencką Shondaland.

“Bridgertonowie” to bardzo popularny serial kostiumowy Netflixa, emitowany od 2020 roku. Do tej pory wyemitowano trzy sezony tej produkcji. Serial opowiada o miłosnych intrygach i życiu uczuciowym ośmiorga rodzeństwa Bridgertonów w stylowym, XIX-wiecznym Londynie.

Styl, perfumy i XIX wieczny Londyn

Jak przyznaje założycielka marki Floral Street, Michelle Feeney, nowe perfumy Enchanted Masquerade były mocno inspirowane klimatem serialu i czasami regencji – co widać zarówno w projekcie flakonu, jak i kompozycji samego zapachu, w którym dominują nuty kwiatowe i gourmand. Za kompozycją zapachu stoi perfumiarz Jérôme Epinette

image
Perfumy Floral Street x Bridgerton były mocno zainspirowane XIX-wiecznym Londynem
Floral Street x Bridgerton/Neflix

Marka Floral Street została założona w 2017 roku w Londynie. Jak podkreśla Michelle Feeney, została zainspirowana do tworzenia perfum przez brytyjskie kobiety. – Postanowiłam, że Floral Street będzie kolekcją niesamowitych zapachów stworzonych z myślą o nich – dodaje. Marka stawia również na zrównoważony rozwój i ekoodpowiedzialność.

A jak pachnie Enchanted Masquerade – Floral Street x Bridgerton?

Są to perfumy kwiatowe ze słodkimi nutami gourmand – o urzekającym i bezkompromisowym charakterze. – To zapach który nosisz aby przyciągnąć uwagę, ale także po to, by wyłożyć karty na stół i ujawnić, kim naprawdę jesteś – dodają twórcy zapachu.

Wśród nut zapachowych znajdziemy gruszkę, zielony orzech laskowy, gardenię, różę stulistną, a także piżmo i słodkie drzewo cedrowe w bazie perfum.

Enchanted Masquerade został stworzony z myślą o Sophie Baek (odtwórczyni głównej roli w tym sezonie). Mieliśmy ogromne szczęście, że mogliśmy obejrzeć fragmenty serialu i zobaczyć, jaka jest i w co będzie ubrana. Wpletliśmy w ten zapach integralną fabułę balu maskowego – nawet jeśli kryjesz się za woalem lub maską, prawdziwe ja  wciąż może się ujawnić – zdradzają twórcy.

image

Perfumy gourmand na lekko: kiedy słodycz spotyka świeżość

Perfumy Enchanted Masquerade w  limitowanej edycji dostępne są na stronie Floral Street we flakonikach 50 ml (99 dolarów) oraz 10 ml (35 dolarów). 

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Beauty
28.01.2026 10:39
Victoria Beckham Beauty: jak rodzinna drama i strategia marki wpłynęły na sprzedaż kosmetyków?
26 stycznia br. w Paryżu Victoria Beckham została uhonorowana prestiżowym francuskim odznaczeniem Chevalier de l‘Ordre des Arts et des Lettres victoriabeckham IG

Odkąd Victoria Beckham – brytyjska projektantka, była członkini Spice Girls i założycielka luksusowej marki modowej – weszła w świat kosmetyków, jej imperium beauty zyskuje coraz większe zainteresowanie. Świadczy o tym nie tylko ilość komentarzy w social mediach, ale też twarde wyniki sprzedaży produktów premium jej marki. 26 stycznia 2026 roku w Paryżu Victoria została uhonorowana prestiżowym francuskim odznaczeniem Chevalier de l‘Ordre des Arts et des Lettres (Kawaler Orderu Sztuki i Literatury) przez francuskie Ministerstwo Kultury za jej znaczący wkład w modę, rozwój marki oraz zaangażowanie w kulturę.

W ostatnich dniach gorącym tematem była rodzinna drama z synem Brooklynem, która rozgrzała Instagram i sociale, przyciągając globalnie uwagę konsumentów. W opinii części obserwatorów to właśnie ta osobista narracja przyczyniła się do wzrostu zainteresowania produktami z jej portfolio – od makijażu po pielęgnację.

Od fashion do beauty, czyli krótka historia marki 

Victoria Beckham, czyli Posh Spice, zadebiutowała w świecie mody w 2008 roku, szybko zdobywając uznanie za minimalistyczne i eleganckie projekty. Jednak dopiero w 2019 roku zdecydowała się pójść o krok dalej i wejść w segment beauty, zakładając markę Victoria Beckham Beauty. Premiera pierwszej  linii miała miejsce podczas London Fashion Week, a oferta od początku była pozycjonowana jako luksusowa i innowacyjna.

Struktura własnościowa i model biznesowy

Victoria Beckham Beauty działa w ramach szerszej struktury firmy Victoria Beckham Holdings, nadzorowanej przez Victorię i jej męża Davida Beckhama we współpracy z inwestorami, przede wszystkim Neo Investment Partners, który w 2017 roku nabył udział mniejszościowy w spółce. To strategiczne partnerstwo zapewnia wsparcie kapitałowe i know-how biznesowe, istotne szczególnie w segmencie beauty, gdzie koszty badań, produkcji i marketingu są niezwykle wysokie.

Całość operacji zarządzana jest z Londynu, ale marka rozwija swoje kanały sprzedaży globalnie – zarówno direct-to-consumer (DTC) przez własny sklep online, jak i poprzez dystrybucję w prestiżowych domach handlowych i sklepach specjalistycznych w kluczowych rynkach jak USA, Wielka Brytania, Francja czy Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Wyniki finansowe i dynamika sprzedaży

• Marka Victoria Beckham Beauty, będąca częścią Victoria Beckham Holdings Ltd, odnotowała kolejny rok wzrostu przychodów. W 2024 roku całkowite przychody firmy wzrosły o ok. 26–27 proc. do 112,7 mln funtów (ok. 130 mln USD), co oznacza kolejny rok dwucyfrowej dynamiki sprzedaży w segmencie fashion & beauty.

• Marka działa w ok. 230 sklepach w 50 krajach, w tym w prestiżowych domach handlowych jak Selfridges czy Harrods, oraz w modelu direct-to-consumer online.

• Najbardziej rozpoznawalny produkt, Satin Kajal Liner, jest tak popularny, że sprzedaje się średnio co 30 sekund.

• Pomimo wzrostów przychodów, firma nie odnotowała jeszcze operacyjnego zysku, a straty w 2024 r. pogłębiły się – co pokazuje, że koszty ekspansji i inwestycje w produkt i marketing nadal przewyższają marże.

Kosmetyczne portfolio VBB: makijaż, pielęgnacja, perfumy

Victoria Beckham Beauty została zbudowana jako kompleksowa marka kosmetyczna. Początkowo oferta skupiała się na makijażu – legendarnym już Satin Kajal Liner, który zdobył szerokie uznanie redakcji i konsumentek, ciesząc się niesłabnącą popularnością wśród konsumentek, oraz paletach cieni i produktach do ust. Z czasem linia rozszerzyła się o pielęgnację skóry, w tym kremy i preparaty przygotowujące cerę do makijażu, oraz perfumy, wprowadzone do portfolio marki jesienią 2023 roku.

image

Victoria Beckham wprowadza na rynek linię zapachów

Produkty VBB (Victoria Beckham Beauty) łączą wysoką wydajność z eleganckim designem i podejściem „clean luxury”, co trafia w oczekiwania wymagających klientów poszukujących formuł skutecznych, ale również świadomych i przyjaznych środowisku. Warto dodać, że produkty pielęgnacyjne VBB (np. krem nawilżający Cell Rejuvenating Priming Moisturizer) powstają przy udziale laboratorium marki Augustinus Bader. Wcześniej, w latach 2016-2017 Victoria Beckham współpracowała przy tworzeniu kolekcji makijażu z marką Estée Lauder.

Które produkty VBB cieszą się największą popularnością?

W ocenie ekspertów i opinii branżowych najbardziej rozpoznawalnym i najlepiej sprzedającym się produktem pozostaje Satin Kajal Liner, który nie tylko zdobył serca fanek makijażu, ale jest regularnie wyróżniany w rankingach kosmetyków luksusowych. Oprócz niego dużym zainteresowaniem cieszą się: tusze do rzęs i produkty do brwi, podkłady i korektory z pielęgnującymi składnikami, perfumy i zapachy unisex.

Top 5 produktów VBB – sprzedaż i opinie

1. Satin Kajal Liner

  • kultowy eyeliner sprzedawany co ok. 30 sekund
  • ponad 27 000 5-gwiazdkowych ocen konsumentów w sklepach online
  • bestseller marki i główny driver sprzedaży segmentu makeup

2. Posh Lipstick

  • luksusowa szminka o formule nawilżającej
  • jeden z najczęściej kupowanych produktów lip w ofercie marki

3. perfumy

  • popularność zapachów Victoria Beckham Beauty (np. Portofino ’97) rośnie od momentu debiutu linii perfum w 2023 r.

4. Cell Rejuvenating Priming Moisturiser

  • pielęgnujący primer we współpracy z Augustinus Bader, ceniony za działanie nawilżające i wygładzające.

5. Lustre/Reflect Highlighter Stick

  • Produkty do oczu z wysokimi ocenami klientów i tysiącami opinii 5-gwiazdkowych.

Warto zauważyć, że produkty z segmentu makijażu oczu i twarzy (eyelinery, cienie, highlightery) stanowią dziś serce sprzedaży marki ze względu na globalny powrót zainteresowania kategorią eye-makeup po okresie lockdownu.

Wpływ osobistego wizerunku i storytellingu na sprzedaż

Choć marka jest firmą premium z mocnym zapleczem produktowym i strategicznym modelem dystrybucji, osobiste historie Victorii Beckham, takie jak ostatnia drama rodzinna, wpływają na zasięgi w mediach społecznościowych, co przekłada się na rosnącą rozpoznawalność i – przynajmniej chwilowo – wzrosty zainteresowania produktami (a także twórczością muzyczną Victorii, zarzuconą przez nią wiele lat temu).

W branży beauty ten efekt „instagramowego rozgłosu” może znacząco podbić świadomość marki, szczególnie w segmencie luksusowym, gdzie storytelling i personal branding są kluczowe.

Biznes VBB

  • Victoria Beckham Beauty przyczynia się do rosnących przychodów całej grupy VB Holdings, z kluczowym wkładem bestsellerowych kosmetyków.
  • Marka ma globalny zasięg sprzedaży w 50 krajach oraz mocną obecność omnichannel.
  • Top produkty, zwłaszcza Satin Kajal Liner, nie tylko generują sprzedaż, ale również budują siłę brandu i recenzje klientów, podnosząc jego prestiż

Victoria Beckham Beauty to przykład silnej, celebryckiej marki kosmetycznej, która potrafi łączyć aspiracyjny wizerunek z wysokiej jakości ofertą produktową. Dzięki strategii omnichannel, luksusowemu pozycjonowaniu i sprawnej dystrybucji globalnej marka stale buduje swoją pozycję w segmencie premium. W świecie, gdzie osobiste narracje mogą współgrać z biznesowym sukcesem, Victoria Beckham udowadnia, że styl i historia mogą sprzyjać wzrostowi sprzedaży kosmetyków, nawet w dobie intensywnej konkurencji. 

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
29. styczeń 2026 04:07