StoryEditor
Producenci
27.01.2020 00:00

JARS – profesjonalne badania laboratoryjne

Masz pomysł na nowoczesny kosmetyk, ale poszukujesz firmy, która stworzy mu formułę? Sieć handlowa, do której chcesz wprowadzić produkty domaga się dodatkowych badań gwarantujących ich bezpieczeństwo? Nie wiesz co możesz zakomunikować na etykiecie i dla jakich deklaracji potrzebna jest dodatkowa dokumentacja?Chcesz uzyskać dla swojego zakładu certyfikat GMP? Zamierzasz eksportować na rynki poza Unią Europejską? O możliwościach jakie daje współpraca z wyspecjalizowanym, profesjonalnym laboratorium zewnętrznym opowiada Mateusz Kirzyński, wiceprezes zarządu JARS SA.

Polski rynek kosmetyczny jest bardzo rozdrobniony. Dla takiej firmy jak JARS to idealne środowisko rozwoju – małe i średnie firmy, a tym bardziej start-upy, raczej nie inwestują we własne laboratoria. Jacy klienci z rynku kosmetycznego czy chemii domowej zgłaszają się do was najczęściej?  

Obsługujemy zarówno największych globalnych graczy, jak firmy średniej oraz mniejszej wielkości. Współpracujemy także z podmiotami posiadającymi we własnych strukturach wewnętrzne laboratoria kontroli jakości. Takie laboratoria w firmach kosmetycznych funkcjonują po to, aby badać jakość bieżącej produkcji oraz prowadzić bieżące analizy próbek dostarczonych surowców. Akredytowane laboratoria zewnętrzne, takie jak JARS SA, mają o wiele szerszy zakres usług, bardziej rozbudowaną infrastrukturę i bardziej kompleksowy rynkowy know-how. Dodatkowo posiadamy wszystkie wymagane przez prawo i regulacje rynkowe akredytacje, co zapewnia naszym klientom pełne  bezpieczeństwo kontrolowanych procesów wobec inspekcji lub kontroli prowadzonych przez sieci handlowe, dystrybutorów czy urzędy państwowe. Nasze wyniki są dla takich firm potwierdzeniem odpowiednio prowadzonego systemu zapewnienia jakości oraz najwyższych standardów bezpieczeństwa produktów.

Czy oprócz badań gotowych produktów można wam zlecić stworzenie formuł czy nawet opracowanie innowacyjnych rozwiązań? 

Jako firma dostarczająca kompleksowe rozwiązania dla branży kosmetycznej, zapewniamy usługi także w kontekście wprowadzania nowych produktów na rynek polski i obsługiwane przez nas rynki zagraniczne. Realizujemy badania nie tylko produktów gotowych, ale również surowców, które są składnikami produktu gotowego. Wykonujemy wszystkie badania, które są potrzebne do stworzenia Raportu Oceny Bezpieczeństwa. Wykonujemy badania mikrobiologiczne, gdzie oceniamy czystość mikrobiologiczną, prowadzimy testy konserwacji, badania fizykochemiczne, badania potwierdzające deklaracje marketingowe produktów kosmetycznych czyli np. badania aplikacyjne aparaturowe, dermatologiczne, badania współczynnika ochrony przeciwdrobnoustrojowej SPF, sensoryczne oraz testy konsumenckie. Przygotowujemy Raporty Oceny Bezpieczeństwa, receptury produktów, projektujemy oraz  weryfikujemy etykiety produktów kosmetycznych i ich specyfikacje, pomagamy przy rejestrowaniu produktów kosmetycznych w systemie CPNP umożliwiającym sprzedaż i dystrybucje na terenie UE.

Możemy również pomóc przy certyfikacji zakładu w oparciu o normę PN EN ISO 22716 – Dobre Praktyki Produkcji Kosmetyków (GMP), standard IFS HPC czy BRC CP. Pomagamy również – przy współpracy ze strategicznym partnerem Registar Corp. – wprowadzać kosmetyki na rynek USA. W ramach współpracy z sieciami handlowymi prowadzimy audyty dostawców i tym samym audyty zakładów produkcyjnych. Dysponując naszym wewnętrznym Centrum Konsultacyjnym, które działa w trybie 24-godzinnym, pomagamy we wszystkich kwestiach związanych z produkcją czy doborem właściwych badań. Uczestniczymy także wraz z naszymi klientami w projektach unijnych, aby pomóc im uzyskać innowacyjny produkt bądź pokazać specjalne działania produktu.

Firma JARS SA pomaga również rozwiązywać wszystkie problemy związane z ochroną środowiska danego zakładu produkcyjnego – od ekspertyz środowiskowych (np. oddziaływanie zakładu na środowisko czy przygotowanie operatów wodno-prawnych) poprzez badania wód czy ścieków. Prowadzimy także badania i ekspertyzy podczas procesu inwestycyjnego – możemy zapewnić kompleksowe wsparcie w sprawach geologicznych, geotechnicznych i hydrogeologicznych.

Na życzenie klientów pomagamy im wprowadzać do zakładów odpowiednie normy badawcze czy procedury postępowania z surowcami i produktami gotowymi. Pracują nad tym nasi eksperci z działu R&D, posiadający wieloletnie doświadczenie również w pracy w zakładach produkcyjnych. Ponadto prowadzimy szkolenia z zakresu bezpieczeństwa kosmetyków, legislacji, metod badawczych, obszarów zapewnienia jakości produkcji, nadzoru nad sprzętem w laboratoriach zakładowych i wspieramy firmy w procesach uzyskiwania akredytacji. 

Z jakich innowacji jesteście szczególnie dumni w obszarze kosmetyków czy chemii domowej?

Prowadzimy w tym zakresie bardzo intensywną współpracę z naszymi partnerami i klientami. Najnowszym trendem obserwowanym wśród producentów są badania ukierunkowane na potwierdzenie stabilności innowacyjnych związków recepturowych a co za tym idzie potwierdzanie deklaracji marketingowych w całym cyklu funkcjonowania produktu na rynku.

Dzięki pracy uruchomionego w ubiegłym roku Laboratorium Kosmetycznego, możemy pochwalić się najnowocześniejszymi metodami i technologiami funkcjonującymi na polskim rynku. W szczególności rozwijamy badania aparaturowe oraz badania potwierdzające stabilność produktów w czasie, z wykorzystaniem najnowocześniejszych komór starzeniowych. Nasze badania wykonujemy terminowo, bardzo dokładnie, z najwyższą jakością i dostarczamy je na rynek w konkurencyjnych cenach. Przykładamy też dużą wagę do sprawnej komunikacji – stale informujemy kontrahentów o najnowszych usługach i wprowadzaniu nowych metodyk badań do zakresu usług.  

Zgodnie z nowymi przepisami o produktach kosmetycznych deklaracje marketingowe zamieszczone na opakowaniach podlegają obecnie znacznym ograniczeniom. Jeśli firmy chcą informować, że ich produkty są np. hipoalergiczne to muszą to potwierdzić badaniami laboratoryjnymi. Czy od wejścia w życie tych przepisów znacząco wzrosła liczba zleceń od producentów? 

Tak, niektóre firmy się do tego w szybkim tempie dostosowują, sukcesywnie badając swoje produkty. Interesującym zjawiskiem jest wysoka aktywność działów marketingu, przez co należy nadać szybsze tempo pracy w potwierdzaniu proponowanych przez nie deklaracji (śmiech). Na pewno ilość zleceń będzie ulegać stałemu wzrostowi, jest to związane z urzędowymi kontrolami produktów oraz sankcją wysokich kar w przypadku braku potwierdzenia badanych deklaracji. 

Jakiego wsparcia udzielacie w przypadków planów eksportowych? Na wielu rynkach pozaeuropejskich wymagania co do składów czy obowiązujących badań bardzo różnią się od naszych krajowych czy unijnych. Czy cały proces dopuszczenia produktu do sprzedaży np. w USA, Chinach czy w krajach arabskich można zostawić w Waszych rękach – od rozeznania przepisów, poprzez ewentualne zmiany w formułach, aż  po zdobycie odpowiednich certyfikatów (np. halal) i uzyskanie zgodny na wprowadzenie  produktu na półki?

Tak oczywiście. Bardzo chętnie weryfikujemy takie produkty i ich zgodność z prawem obowiązującym w danym kraju, badając także opcje np. zastąpienia jednego surowca innym. Pracujemy tutaj z kilkoma globalnymi partnerami, m.in z wcześniej wspomnianą amerykańską firmą – Registrar Corp., dzięki czemu zapewniamy kompleksowe usługi zarówno w Unii Europejskiej, regionie EMEA, jak i na rynku USA. Zwiększający się eksport produktów kosmetycznych z Polski powoduje, że producenci muszą dostosować się do nowych wymagań w czym chętnie im pomagamy, bez względu na zawiłość przepisów danego rynku, tym bardziej, że to prawo unijne jest często bardziej restrykcyjne niż w pozostałych krajach. Prowadzimy również certyfikację produktów dzięki czemu producenci mają pewność spełnienia wymagań, oszczędzają czas i pieniądze, unikając dodatkowych audytów zlecanych przez zleceniodawcę. Wielokrotnie właśnie ta usługa jest punktem wyjścia do rozpoczęcia szerszej współpracy, otwiera drogę na rynki zagraniczne – dostawcy z innych krajów przekonują się do podjęcia współpracy z certyfikowanym producentem.  Wiedzą, że skoro produkcja odbywa się według norm uznanych na całym świecie to poziom produkcji spełnia ich wymogi. Takim kryterium jest np. certyfikat ISO 22716, gwarantujący jakość produktów i działalności przedsiębiorstwa jako dostawcy.  

Macie ambicję stać się krajowym liderem rynku w zakresie badań kosmetyków i chemii gospodarczej. Jakim zapleczem dysponujecie obecnie i jakie inwestycje jeszcze macie w planie? 

Zaplecze, które posiadamy to 5 tys. mkw. powierzchni laboratoryjnej, 40 obszarów badawczych, szerokie grono ekspertów związanych z branżą nie tylko laboratoryjną, ale i produkcji kosmetyków. W swojej ofercie posiadamy wszystkie badania oraz usługi, które gwarantują bezpieczeństwo produktów. Plany rozwojowe branży są imponujące – uwzględniamy to, chcąc nadążać za powiększającą się liczbą kosmetyków w Polsce oraz tych produkowanych na eksport. Zapewniamy efektywną obsługę wszelkiej skali firm produkcyjnych, dystrybutorów oraz sieci handlowych.

Jako JARS SA uczestniczymy także w pracach związanych z legislacją produktów kosmetycznych w ramach Komitetu Technicznego ds. Kosmetyków i Chemii Gospodarczej przy PKN oraz w Stowarzyszeniu Przemysłu Kosmetycznego i Detergentowego. Omawiamy tu m.in. nowe metody badań kosmetyków, gwarantujące pełne bezpieczeństwo konsumentów stosujących te produkty.

materiał partnera
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
20.08.2026 15:21
Beauty wysyła sprzeczne sygnały. Co mówią o kondycji branży wyniki gigantów i jakie są wnioski dla polskiej półki? [ANALIZA WK]
L‘Oréal został uznany za najpopularniejszą markę kosmetyczną w Azji, Europie i Ameryce Południowej.fot. Shutterstock

Rekordowy wzrost sprzedaży ilościowej Unilevera i rekordowa marża L’Oréal potwierdzają odporność branży kosmetycznej. Nie jest to jednak boom, z którego korzystają wszyscy. Nivea notuje spadki, Coty dopiero wchodzi w fazę stabilizacji, a w makijażu konsumenci i sieci handlowe coraz ostrzej selekcjonują produkty. Wyniki największych koncernów pokazują, że o wzroście nie decyduje już prosty podział na segment premium i masowy. Wygrywają marki, które potrafią uzasadnić cenę produktu – innowacją, skutecznością, jakością albo siłą bestsellerów.

Wyniki opublikowane przez największe koncerny kosmetyczne po pierwszej połowie 2026 roku wysyłają pozornie sprzeczne sygnały. Z jednej strony L’Oréal, Unilever, Henkel i Estée Lauder pokazują rosnącą sprzedaż w kluczowych kategoriach. Z drugiej – Nivea mierzy się z wyraźnym spadkiem, Coty pozostaje poniżej dynamiki rynku, a część segmentów codziennej pielęgnacji i makijażu odczuwa większą ostrożność konsumentów.

Wspólny mianownik jest jednak czytelny: beauty pozostaje kategorią odporną, ale pieniądze konsumentów płyną coraz bardziej selektywnie. Wzrost koncentruje się wokół innowacji, marek eksperckich, produktów premiumizowanych oraz tzw. hero products, czyli sprawdzonych bestsellerów, na których producenci skupiają marketing i dystrybucję.

– Wzrost napędzały dwa główne silniki: konsekwentna realizacja strategii innowacji oraz rozwój e-commerce, najdynamiczniejszego kanału w branży – podsumował wyniki Nicolas Hieronimus, CEO L’Oréal.

Włosy, dermokosmetyki i zapachy ciągną rynek

Z wyników największych grup wyłaniają się trzy szczególnie mocne kategorie: pielęgnacja włosów, dermokosmetyki oraz zapachy. Każda odpowiada na nieco inną potrzebę konsumenta, ale wszystkie pozwalają markom przekonująco uzasadnić wyższą cenę.

Pielęgnacja włosów: premiumizacja wychodzi poza salon

Haircare jest obecnie jednym z najbardziej konsekwentnych motorów wzrostu branży. L’Oréal podał dwucyfrowy wzrost tej kategorii w dziale Consumer Products. Jednocześnie segment Professional Products zwiększył sprzedaż o 11,6 proc., korzystając z rosnącego zainteresowania profesjonalną i premiumizowaną pielęgnacją włosów.

Dobrze radzą sobie zarówno marki salonowe, takie jak Kérastase i Redken, jak i produkty rynku masowego, w tym linie L’Oréal Paris Elvive i Garnier Fructis. Pokazuje to, że premiumizacja kategorii nie musi oznaczać wyłącznie przechodzenia konsumenta do najdroższych marek. Może także polegać na kupowaniu bardziej wyspecjalizowanych, droższych produktów w ramach oferty masowej.

Podobną dynamikę widać w Henklu. Segment Hair osiągnął 4,2 proc. organicznego wzrostu i był głównym motorem całego pionu Consumer Brands. Największy wkład miały koloryzacja i stylizacja, a koncern dodatkowo wzmacnia pozycję w profesjonalnej i prestiżowej pielęgnacji włosów poprzez przejęcia Olaplex oraz Not Your Mother’s.

– W Consumer Brands segment Hair kontynuował bardzo silną trajektorię wzrostu – stwierdził Carsten Knobel, CEO Henkel.

W P&G organiczna sprzedaż Beauty wzrosła w czwartym kwartale roku fiskalnego o 4 proc. Pielęgnacja włosów osiągnęła średni jednocyfrowy wzrost, wspierany między innymi przez zwiększenie wolumenów w Europie i regionie Azji i Pacyfiku. Także Unilever korzystał z dobrej dynamiki marek Sunsilk i Dove.

Dermokosmetyki: skuteczność ważniejsza niż tradycyjny podział cenowy

Drugim wyraźnym zwycięzcą są dermokosmetyki. Konsumenci pozostają gotowi płacić więcej za udokumentowaną skuteczność, aktywne składniki, rekomendacje ekspertów i produkty odpowiadające na precyzyjnie nazwane problemy skóry.

Dywizja Dermatological Beauty L’Oréal zwiększyła sprzedaż o 10,6 proc. Dwucyfrowo rosły La Roche-Posay, CeraVe i SkinCeuticals, a dobre wyniki produktów przeciwsłonecznych wspierała premiera CeraVe Sun oraz szerszy wzrost zainteresowania skuteczną ochroną przed promieniowaniem UV.

Podobny kierunek widać w Beiersdorfie. Segment Derma, skupiający między innymi Eucerin i Aquaphor, urósł organicznie o 7,8 proc. Sprzedaż wspierały innowacje składnikowe, w tym Epicelline i Thiamidol, a także ekspansja marek na nowe rynki i do kolejnych kategorii produktowych.

Dermo staje się w ten sposób nie tyle podsegmentem tradycyjnej pielęgnacji, ile jednym z głównych obszarów wzrostu całego rynku. Jego przewagą jest połączenie wartości premium z łatwą do zakomunikowania obietnicą skuteczności.

Zapachy: odporny luksus i siła marek modowych

Trzecią kategorią są zapachy, które nadal pełnią funkcję dostępnego luksusu. W Estée Lauder Companies ich sprzedaż organiczna wzrosła w całym roku fiskalnym o 10 proc. Za wzrost odpowiadały przede wszystkim luksusowe marki Le Labo, Tom Ford i Kilian Paris.

Zapachy rosły dwucyfrowo również w L’Oréal Luxe, napędzane przez takie marki i linie jak Prada, Yves Saint Laurent, Valentino oraz Emporio Armani. Koncern dodatkowo wzmacnia ten obszar poprzez aktywa Kering Beauté i przejęcie licencji Gucci Beauty, która ma trafić do L’Oréal w lipcu 2027 roku.

image

Przetasowanie na rynku dóbr luksusowych. L’Oréal za 400 mln dol. przejmuje Gucci Beauty od Coty już w 2027 r.

Wyniki potwierdzają, że w niepewnym otoczeniu konsumenci nie rezygnują całkowicie z luksusu. Są jednak bardziej skłonni wybierać produkty rozpoznawalne, emocjonalne i posiadające silną historię marki.

Rynek masowy nie przegrywa. Musi jednak dostarczać wartość

Dobre wyniki segmentów premium nie oznaczają, że rynek masowy pozostaje skazany na stagnację. Najlepszym przykładem jest Unilever, który w drugim kwartale osiągnął 5,5-procentowy wzrost wolumenu – najwyższy od ponad dekady. Bazowa sprzedaż segmentu Beauty & Wellbeing wzrosła w pierwszym półroczu o 5,9 proc., a Personal Care o 4,8 proc.

– Osiągnęliśmy mocny, napędzany wolumenem wynik, a drugi kwartał był dla Unilevera najlepszym kwartałem wolumenowym od ponad dekady – powiedział Fernando Fernandez, CEO Unilever.

Wzrost wspierały zarówno marki dostępne cenowo, takie jak Dove, Sunsilk i Vaseline, jak i produkty premiumizowane wprowadzane pod znanymi markami masowymi. To ważne rozróżnienie: rynek nie dzieli się dziś wyłącznie na rosnące premium i słabnący mass market. Rosną te produkty masowe, które oferują innowację, atrakcyjne doświadczenie użycia albo bardzo czytelny stosunek jakości do ceny.

W P&G Beauty również okazało się najsilniejszym segmentem w czwartym kwartale. Organiczna sprzedaż całej grupy pozostała bez zmian, podczas gdy Beauty urosło o 4 proc. Wzrost pochodził przede wszystkim z haircare i personal care. Pielęgnacja skóry pozostała natomiast na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego: dobre wyniki superpremiumowej marki SK-II zostały zrównoważone przez spadek wolumenów w Chinach.

Marże, koszty, promocja marek a walka o konsumenta

W wynikach koncernów widać również zmianę modelu zarządzania kosztami. Największe firmy nie rezygnują z inwestycji w reklamę, innowacje i pozyskiwanie konsumentów. Oszczędności szukają przede wszystkim w administracji, strukturach organizacyjnych, łańcuchach dostaw i nadmiernie rozbudowanym portfolio.

L’Oréal osiągnął rekordową dla pierwszego półrocza marżę operacyjną w wysokości 21,3 proc. Koszty sprzedaży i administracji zmniejszyły się w relacji do przychodów, natomiast wydatki reklamowe i promocyjne wzrosły.

Jak podkreślił Nicolas Hieronimus: koncentracja na kontroli kosztów pozwoliła grupie zwiększyć środki przeznaczone na rozwój marek.

Jeszcze wyraźniej mechanizm ten widać w Estée Lauder Companies. Grupa wróciła do wzrostu: raportowana sprzedaż zwiększyła się w roku fiskalnym o 5 proc., a organiczna o 3 proc. Jednocześnie skorygowana marża operacyjna poprawiła się o 3,2 pkt proc., do 11,2 proc. Firma zwiększyła inwestycje skierowane do konsumentów o 7 proc., finansując je między innymi efektami programu restrukturyzacji.

– Przywróciliśmy wzrost: sprzedaż organiczna zwiększyła się o 3 proc., a poprawa objęła szerokie portfolio marek – powiedział Stéphane de La Faverie, prezes i CEO Estée Lauder Companies.

Program naprawy rentowności Estée Lauder zakłada redukcję od 5,8 tys. do 7 tys. stanowisk netto. Łącznie z eliminacją części nieobsadzonych etatów zmiany mają objąć około 10 tys. stanowisk. Docelowe roczne korzyści brutto z programu mają sięgnąć około 1,2 mld dolarów.

Podobny kierunek obrało Coty. Spółka upraszcza kalendarz innowacji i liczbę SKU w makijażu, przenosząc środki na mniejszą liczbę premier o większym potencjale oraz na sprawdzone hero products. To sygnał istotny również dla handlu: szerokość portfolio przestaje być wartością samą w sobie, jeśli nie przekłada się na rotację.

Nivea: spadek sprzedaży nie oznacza załamania popytu

Wyniki Beiersdorfu pokazują „dwie prędkości” kosmetycznego portfolio. Podczas gdy Derma urosła o 7,8 proc., sprzedaż Nivei spadła organicznie o 6,8 proc. w pierwszym półroczu.

Firma tłumaczyła ten wynik między innymi konfliktami z partnerami handlowymi, redukcją zapasów w handlu, przesunięciami premier oraz późniejszym rozpoczęciem sezonu produktów przeciwsłonecznych w Europie. Czynniki te uderzyły przede wszystkim w sell-in, czyli dostawy do handlu. Sprzedaż do konsumentów końcowych pozostała natomiast na plusie.

Nie oznacza to, że problemy Nivei można sprowadzić wyłącznie do technicznych przesunięć. Beiersdorf przyznał, że podstawowe portfolio marki nadal mierzy się z wyzwaniami, a dotychczasowe działania przyniosły zbyt punktowe efekty, aby poprawić wyniki globalne.

Podejmujemy bardziej zdecydowane działania, aby przywrócić Niveę na ścieżkę wzrostu, wdrażając 18-miesięczny plan naprawczy – zapowiedział Vincent Warnery, CEO Beiersdorf.

Plan ma objąć innowacje we wszystkich kategoriach, zwiększenie dostępności marki i mocniejsze dostosowanie produktów do lokalnych potrzeb. W drugim półroczu Beiersdorf zamierza zwiększyć wydatki mediowe na Niveę o 100 mln euro.

Coty wychodzi z dołka? Na razie widać pierwsze oznaki stabilizacji

W przypadku Coty określenie „wyjście z dołka” byłoby nadal przedwczesne. W czwartym kwartale spółka wróciła do raportowanego wzrostu sprzedaży na poziomie 1 proc., a spadek LFL wyhamował do 1 proc. Był to wynik lepszy od oczekiwań i wyraźnie lepszy niż w poprzednich kwartałach.

W całym roku fiskalnym sprzedaż Coty spadła jednak o 5 proc. w ujęciu porównywalnych placówek wzrosła o 1 proc Segment Prestige zmniejszył się o 4 proc., a Consumer Beauty o 7 proc. Zarząd przyznaje także, że sell-out obu dywizji nadal rośnie wolniej niż rynek.

– Wyniki czwartego kwartału dają pierwsze oznaki stabilizacji, chociaż proces odbudowy nie będzie przebiegał liniowo – ocenił Markus Strobel, executive chairman i tymczasowy CEO Coty.

Coty nazywa rok fiskalny 2027 okresem przejściowym. Spółka upraszcza portfolio, ogranicza koszty stałe i przygotowuje się do wcześniejszego zwrotu licencji Gucci Beauty. Jednocześnie chce zwiększyć wsparcie kluczowych marek i poprawić ich widoczność nie tylko w tradycyjnych kanałach cyfrowych, lecz także w rekomendacjach generowanych przez platformy AI.

To ważny sygnał dla całej branży: walka o konsumenta rozszerza się z półki sklepowej, wyszukiwarki i mediów społecznościowych na odpowiedzi generowane przez sztuczną inteligencję.

Polska wśród najmocniejszych rynków L’Oréal

Polska została wprost wyróżniona przez L’Oréal jako jeden z europejskich rynków o szczególnie dobrych wynikach, obok Hiszpanii i Portugalii. W Europie koncern zwiększył sprzedaż porównywalną o 6,1 proc., a wzrost obejmował wszystkie dywizje.

Dla polskiego handlu istotne jest to, że europejską sprzedaż L’Oréal napędzały między innymi pielęgnacja włosów i makijaż w segmencie Consumer Products, zapachy w Luxe oraz dermokosmetyki. Są to kategorie mające dużą reprezentację w polskich drogeriach, perfumeriach i aptekach.

Inny sygnał płynie z Coty, którego sprzedaż w regionie EMEA pozostawała pod presją, w tym na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej. Pokazuje to, że dobra kondycja polskiego rynku nie gwarantuje automatycznego wzrostu wszystkim dostawcom. Coraz większe znaczenie mają atrakcyjność konkretnych marek, jakość innowacji, polityka cenowa, dostępność produktu i siła wsparcia marketingowego.

Wnioski dla polskich drogerii i dostawców

1. Półka haircare wymaga nowej segmentacji

Tradycyjny podział według ceny i podstawowej funkcji produktu przestaje odpowiadać sposobowi, w jaki rozwija się kategoria. Oferta powinna wyraźniej eksponować takie potrzeby jak odbudowa włosów, pielęgnacja skóry głowy, ochrona koloru, przeciwdziałanie wypadaniu czy efekty inspirowane profesjonalnymi zabiegami.

Mass market, premium i professional coraz częściej tworzą jeden ekosystem konkurujących ze sobą rozwiązań. Dla klienta ważniejszy od formalnego segmentu staje się obiecywany efekt.

2. Dermo i SPF stają się kategoriami całorocznymi

Sukces L’Oréal Dermatological Beauty oraz marek Eucerin i Aquaphor wskazuje, że dermokosmetyki powinny być traktowane jako jedna z podstawowych części oferty pielęgnacyjnej, a nie specjalistyczna nisza.

Podobnie zmienia się rola ochrony przeciwsłonecznej. SPF coraz mocniej łączy się z codzienną pielęgnacją, profilaktyką przebarwień i healthy aging. O sprzedaży decydują jednak nie tylko produkty, lecz również edukacja, rekomendacje ekspertów i czytelna komunikacja skuteczności.

3. Makijaż czeka dalsza selekcja 

Wzrost w kosmetykach kolorowych jest wybiórczy. Dobrze radzą sobie konkretne marki i innowacje, między innymi Maybelline, NYX Professional Makeup oraz M·A·C, ale część biznesu makijażowego Coty i Estée Lauder pozostaje pod presją.

Dla sieci oznacza to konieczność szybszego analizowania rotacji, ograniczania martwych indeksów i kierowania większego wsparcia do bestsellerów. Taką samą drogą idą sami producenci, upraszczając portfolio i koncentrując inwestycje na mniejszej liczbie premier.

4. Prawidłowe czytanie danych

Spadek dostaw do sklepu nie zawsze oznacza kryzys danej marki. Przykład Nivea udowadnia, że spadki w zamówieniach mogą wynikać z polityki magazynowej sieci handlowych, podczas gdy popyt rynkowy (sell-out) pozostaje dodatni

Komentarz Wiadomości Kosmetycznych:

Anita Leowska-Skiba, redaktor prowadząca: Beauty pozostaje odporne, ale coraz bardziej selektywne

Wyniki największych koncernów nie potwierdzają prostego scenariusza, w którym premium rośnie, a rynek masowy traci. Luksusowe zapachy, profesjonalna pielęgnacja włosów i dermokosmetyki rzeczywiście należą do najmocniejszych segmentów, ale równie dobre wyniki osiągają dostępne cenowo marki Dove, Sunsilk czy Vaseline.

Granica przebiega gdzie indziej: między produktami, które dają konsumentowi wyraźny powód do zakupu, a ofertą pozbawioną czytelnej przewagi. W warunkach utrzymującej się presji na domowe budżety konsumenci nie przestają kupować kosmetyków. Dokładniej wybierają jednak marki, produkty i okazje zakupowe.

Najwięksi producenci odpowiadają na tę zmianę w podobny sposób: ograniczają koszty zaplecza, upraszczają portfolio, inwestują w innowacje i przesuwają większe środki na k

omunikację z konsumentem. W 2026 roku wzrost w beauty pozostaje osiągalny – ale nie jest już rozdzielany równo.

 

* Materiał opracowano na podstawie wyników L’Oréal, Unilever, Henkel i Beiersdorf za pierwsze półrocze 2026 roku oraz wyników P&G, Estée Lauder Companies i Coty za rok fiskalny zakończony 30 czerwca 2026 roku. Dane poszczególnych koncernów obejmują różne okresy sprawozdawcze i nie powinny być porównywane bezpośrednio jako identyczne okresy kalendarzowe. Cytaty zostały przetłumaczone z języka angielskiego przez redakcję.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
20.08.2026 12:50
Inglot dołącza do Too Good To Go. Kosmetyki trafiły do Paczek Niespodzianek
Inglot w Too Good To Go. Kosmetyki w Paczkach NiespodziankachInglot

Too Good To Go rozszerza swoją ofertę o kosmetyki. Do aplikacji trafiły Paczki Niespodzianki przygotowane przez polską markę Inglot. W zestawach znajdują się m.in. końcówki kolekcji, ostatnie sztuki edycji limitowanych oraz produkty z uszkodzonymi opakowaniami. Ceny pakietów zaczynają się od 59,90 złotych.

W tym artykule przeczytasz:

  • Inglot sprzedaje kosmetyki w Paczkach Niespodziankach
  • Co znajdzie się w paczkach Inglota?
  • Nie tylko żywność trafia do Too Good To Go
  • Inglot stawia na własną produkcję

Too Good To Go kojarzy się przede wszystkim z ratowaniem niesprzedanej żywności. Model aplikacji, w którym użytkownicy mogą kupować w niższej cenie produkty, które w przeciwnym razie mogłyby się zmarnować, coraz częściej wychodzi jednak poza gastronomię. Teraz do grona partnerów platformy dołączył Inglot.

W ramach współpracy marka udostępniła w aplikacji Paczki Niespodzianki z kosmetykami do makijażu. Ich zawartość nie jest znana przed zakupem, a poszczególne zestawy mogą różnić się od siebie.

Inglot sprzedaje kosmetyki w Paczkach Niespodziankach

Użytkownicy Too Good To Go mogą znaleźć obecnie dwa rodzaje zestawów przygotowanych przez Inglot. Pierwszy to zestaw do makijażu twarzy, którego cena wynosi 59,90 złotych, przy gwarantowanej wartości produktów na poziomie co najmniej 120 złotych.

Drugi wariant obejmuje kosmetyki do makijażu ust. Kosztuje 69,90 złotych, podczas gdy wartość znajdujących się w nim produktów ma wynosić minimum 140 złotych.

Formuła jest charakterystyczna dla Paczek Niespodzianek Too Good To Go. Klient nie wybiera konkretnych produktów, ale kupuje zestaw o określonej wartości. To jednocześnie element zakupowej niespodzianki i sposób na zagospodarowanie produktów, które niekoniecznie znalazłyby już miejsce w regularnej sprzedaży.

image

Inglot zerwał umowę z dystrybutorem w Hiszpanii, dostawy wstrzymane. Spór o długi i umowę

Co znajdzie się w paczkach Inglota?

Jak wynika z informacji udostępnionych przez markę, w paczkach mogą znaleźć się końcówki kolekcji, ostatnie sztuki produktów z edycji limitowanych oraz kosmetyki, których opakowania mają drobne niedoskonałości.

Nie oznacza to jednak obniżonej jakości samego produktu. Jak podkreśla Inglot, ewentualne mankamenty dotyczą opakowań i nie wpływają na kosmetyk znajdujący się w środku.

To właśnie ten model może być interesujący z punktu widzenia branży kosmetycznej. Produkty wycofywane z regularnej oferty, pojedyncze sztuki czy końcówki serii nie muszą być automatycznie traktowane jako odpad. Mogą znaleźć odbiorców, jeśli zostaną zaoferowane w odpowiednim kanale i cenie.

Nie tylko żywność trafia do Too Good To Go

Wejście Inglot do Too Good To Go pokazuje szerszy kierunek rozwoju modelu, który początkowo był kojarzony niemal wyłącznie z gastronomią. W przypadku kosmetyków mechanizm może działać nieco inaczej niż przy żywności, ale wspólnym mianownikiem pozostaje zagospodarowanie pełnowartościowych produktów, które z różnych powodów nie są już przeznaczone do standardowej sprzedaży.

W branży beauty dotyczy to m.in. produktów sezonowych, limitowanych kolekcji czy pojedynczych sztuk pozostających na magazynie. W przypadku kosmetyków kolorowych problem może być szczególnie widoczny ze względu na częste zmiany kolekcji i dużą liczbę wariantów kolorystycznych.

Dla konsumenta dodatkową zachętą jest cena. W przypadku zestawu do ust za 69,90 złotych deklarowana wartość produktów wynosi minimum 140 złotych. To oznacza, że użytkownik otrzymuje kosmetyki za około połowę ich wartości rynkowej, choć nie ma wpływu na dokładny skład paczki.

image

UOKiK zgodził się na przejęcie Inglot przez Avallon MBO. Fundusz obejmie 51 proc. udziałów

Inglot stawia na własną produkcję

W komunikacji dotyczącej współpracy Inglot zwraca uwagę również na skalę własnej produkcji. Ponad 70 proc. asortymentu marki ma wegańskie formuły, a 95 proc. kosmetyków powstaje w laboratoriach firmy w Przemyślu.

Paczki przygotowane w ramach współpracy z Too Good To Go są dostępne do wyczerpania zapasów. Nie jest to więc stała oferta sprzedażowa, ale dodatkowy kanał dystrybucji produktów, które nie trafiają już do regularnej ekspozycji lub sprzedaży.

 

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. sierpień 2026 17:27