StoryEditor
Producenci
04.02.2019 00:00

KATARZYNA FURMANEK, FLOSLEK: Wiarygodność to nasz fundament

W 2019 roku Laboratorium Kosmetyczne Floslek obchodzi 25-lecie swojego istnienia. Jak przez te lata zmienili się użytkownicy kosmetyków, jak ewoluowały ich oczekiwania i rynek, a także o tym, co pozostało niezmienne i wciąż jest podstawą działalności biznesowej Flosleku – rozmawiamy z Katarzyną Furmanek, założycielką i prezesem firmy.

Wszystko zaczęło się 25 lat temu od żelu do powiek i pod oczy ze świetlikiem. Czemu właśnie taki produkt zaoferowała Pani wówczas Polkom?

Na początku lat 90. XX wieku w codziennej pielęgnacji dominowały kremy, zwłaszcza tłuste. Idea stworzenia preparatu ziołowego w innowacyjnej formie żelu była dość awangardowa i świeża. Żel ze świetlikiem lekarskim to niezwykle lekki, delikatny i łatwy w aplikacji preparat. A przy tym ma skład, który zdobył zaufanie farmaceutów i został dobrze przyjęty przez klientów. Okazał się strzałem w dziesiątkę – jest w naszej ofercie do dziś, z każdym rokiem zyskując kolejnych użytkowników. Stosuje go już drugie pokolenie.

Z myślą o jakich klientach tworzone były kolejne preparaty?

W pierwszych latach skupialiśmy się przede wszystkim na tworzeniu dermokosmetyków dostępnych w aptekach, które stały się naturalnym miejscem sprzedaży dla naszych preparatów z uwagi na ich skład i przeznaczenie. Tworzyliśmy produkty w odpowiedzi na zgłaszane przez klientki indywidualne potrzeby różnych typów skóry – od kłopotów z pękającymi naczynkami po trądzik. Naszą specjalnością stały się dermokosmetyki do cery problematycznej i wrażliwej.

Jednak w końcu zdecydowaliście się na rozdział produkcji na dwie marki – Floslek Laboratorium i Floslek Pharma.

Zdajemy sobie sprawę, że konsumenci sięgają po kosmetyki przede wszystkim dlatego, że chcą zachować atrakcyjny wygląd przez długie lata. Podjęliśmy wyzwanie i tworzymy preparaty, których zadaniem jest walka z efektami starzenia się i które wpisują się w modę na bycie młodym i pięknym. Tworzą one markę Floslek Laboratorium i są dostępne w drogeriach oraz sklepach internetowych.

Markę Floslek Pharma tworzą dermokosmetyki opracowywane z myślą o osobach z nadwrażliwością na działanie czynników środowiskowych. Te preparaty są dostępne na rynku farmaceutycznym.

Obie marki powołaliśmy do życia blisko 10 lat temu. Wcześniej eksponowaliśmy na opakowaniach nazwy preparatów.

Nawiązując do potrzeb konsumentów – co było dla nich ważne 25 lat temu, a na co jako producent kosmetyków musicie zwracać uwagę dzisiaj?

25 lat to długi okres. W kosmetologii zaszły duże zmiany. Zmieniła się technologia produkcji. Na rynku pojawiło się wiele nowych marek, firmy wprowadzają mnóstwo nowości. Z każdym rokiem kosmetyki stają się coraz bardziej zaawansowanymi i skutecznymi preparatami. Kiedyś miały przede wszystkim chronić i pielęgnować skórę. Oczekiwania konsumentów mocno ewoluują i kosmetyki muszą sprostać również wielu innym wymaganiom. Powinny być skuteczne, przyjazne środowisku, wpisywać się w ideę higienicznego, zdrowego trybu życia. Powinny też relaksować, gwarantować bezpieczeństwo uprawiania sportów na świeżym powietrzu i piękny wygląd podczas treningu. Wprowadzane nowości muszą zaskakiwać wszechstronnością, formą bądź opakowaniem.         

Jednym z najsilniejszych trendów ostatnich lat – nie tylko w kosmetyce – jest zwrot ku naturze.

Chyba nie jest łatwo podołać tym oczekiwaniom...

Opracowaliśmy ponad 400 formuł kosmetycznych, tworząc kilkadziesiąt specjalistycznych linii do pielęgnacji skóry. Wykorzystaliśmy w nich blisko 1500 różnych składników kosmetycznych. Zawsze priorytetem dla nas było bezpieczeństwo konsumentów. Wiarygodność i jakość wyznaczały nam drogę w biznesie przez ostanie 25 lat i stanowią fundament silnej pozycji firmy obecnie. Podchodzimy ambitnie do stale rosnących oczekiwań klientów. Mobilizują nas one do pracy.

Ciągle analizujemy trendy, zastanawiamy się, w jakim kierunku będzie zmierzał rynek kosmetyczny. Jakie jest Pani zdanie?

Wyraźnie widać, że jednym z najsilniejszych trendów ostatnich lat – nie tylko w kosmetyce – jest zwrot ku naturze. Klienci coraz większą uwagę przywiązują do składów, szukają produktów przyjaznych środowisku, stąd rosnąca popularność kosmetyków eko czy wegańskich. Mamy to szczęście, że od lat wpisujemy się w ten trend, ponieważ firma Floslek zbudowana jest na fundamentach naturalności. Już sama nazwa pochodzi od łacińskiego słowa flos, które oznacza kwiat. W naszym laboratorium tworzymy nowatorskie receptury kosmetyków, czerpiąc to, co najcenniejsze, ze świata roślin. Wykorzystujemy przy tym składniki, które są biotechnologicznie przetworzone, by dawka substancji aktywnej była maksymalnie skoncentrowana oraz po to, by wyeliminować z nich substancje potencjalnie drażniące czy alergizujące. Dlatego z pełną odpowiedzialnością możemy informować konsumentów, że nasze kosmetyki czerpią z natury, a równocześnie są innowacyjne i bezpieczne. Ponadto większość z nich posiada certyfikat fundacji Viva!, czyli mogą być stosowane przez wegan i wegetarian.

Ciągle się też zmieniamy, ulepszamy formuły, szukamy składników, które jeszcze skuteczniej odpowiedzą na potrzeby współczesnych odbiorców, choćby te związane z zanieczyszczeniem środowiska i coraz częściej występującymi alergiami. To niekończący się proces, którego ważnym elementem jest obserwacja rynku i odkrywanie trendów, które mogą silnie wpływać na postawy i wybory konsumentów.

W jakim miejscu jest firma obecnie?

W ostatnim roku wcieliliśmy w życie większość założonych celów, m.in. osiągnęliśmy dwucyfrowy wzrost obrotów, zrealizowaliśmy założony plan wdrożeń. A nasze premiery zostały dobrze przyjęte i docenione przez konsumentów i branżę. Dla przykładu seria Balance T-zone zdobyła tytuł Srebrnej Perły Rynku Kosmetycznego 2018. Do takich wyników doprowadziło nas wiele wydarzeń z ostatnich lat.

Jednym z istotniejszych było pewnie uruchomienie nowej fabryki?

Tak. W 2016 roku oddaliśmy do użytku nowoczesny, spełniający najwyższe standardy bezpieczeństwa i jakości, zakład produkcyjny w Piasecznie. Obecnie, produkując kosmetyki, musimy sprostać wymaganiom bliskim tym, które są stawiane branży farmaceutycznej. Dlatego, wybiegając w przyszłość, dostosowaliśmy nowy zakład do wdrożenia normy medycznej. Naszą intencją było również wpisanie inwestycji w założenia zrównoważonego rozwoju. Udało się nam zredukować negatywny wpływ procesów produkcji na środowisko, przede wszystkim poprzez ograniczenie zużycia wody, ilości odpadów i emisji ciepła.

Zupełnie nowe perspektywy otworzył przed nami udział firmy w największych spotkaniach branży kosmetycznej na świecie – targach w Bolonii, Seulu, Dubaju, Szanghaju, Bangkoku czy Hongkongu. Pozwoliły nam one zdobywać nowe rynki – dziś sprzedajemy kosmetyki w blisko 50 krajach: od Stanów Zjednoczonych przez Europę i Bliski Wschód po Japonię. Kilka lat temu w eksporcie mieliśmy obroty bliskie zeru, a teraz stanowią 17 proc. obrotów. Wartość sprzedaży realizowanej poza granicami Polski rośnie w tempie około 30 proc. rocznie. To pokazuje nasz potencjał. Dlatego będziemy konsekwentnie wspierać i rozwijać eksport.

Handel drogeryjny w Polsce jest dla nas bardzo ważny. To właśnie w drogeriach możemy zaprezentować nasze nowości. Bardzo nam zależy, by ten rynek stale się rozwijał i rósł w siłę.

Floslek produkuje również na zlecenie innych podmiotów.

Faktycznie, już od 2011 roku naszą wiedzą i doświadczeniem dzielimy się też z klientami, których wspieramy w procesie tworzenia ich własnych marek kosmetycznych. Oferujemy kompleksowe usługi „skrojone na miarę”, od opieki i doradztwa w zakresie przepisów i regulacji prawnych dotyczących rynku kosmetycznego przez opracowania receptur kosmetyków w naszym laboratorium badawczym po ich produkcję. Z nami można zrealizować swój projekt od pomysłu po gotowy wyrób.

Co Pani sądzi o kondycji handlu drogeryjnego w Polsce i jego znaczeniu dla rozwoju rynku kosmetycznego?

Handel drogeryjny w Polsce jest dla nas bardzo ważny. To właśnie w drogeriach możemy zaprezentować nasze nowości. Bardzo nam zależy, by ten rynek stale się rozwijał i rósł w siłę. Podejmujemy wiele działań mających na celu uatrakcyjnienie naszej oferty i przyciągnięcie uwagi konsumenta. Natomiast przed drogeriami stoi niełatwe zadanie, muszą zaopiekować się klientem i zapewnić mu fachową i rzeczową obsługę. Wierzę, że wspólna systematyczna praca przyniesie efekty i zapewni sukces i nam, i naszym partnerom handlowym.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
04.08.2026 15:06
Puig zwiększa sprzedaż. Perfumy i Charlotte Tilbury napędzają wzrost
Puig zwiększa sprzedaż. Zapachy pozostają największym motorem wzrostufot. Shutterstock

Hiszpańska grupa Puig zakończyła drugi kwartał 2026 rok z lepszymi od oczekiwań wynikami. Sprzedaż wzrosła o 4,1 proc. do 1,14 mld euro, a motorem wzrostu pozostają przede wszystkim perfumy, makijaż oraz dermokosmetyki. Firma podtrzymała całoroczne prognozy i przekonuje, że mimo niespokojnej sytuacji geopolitycznej nadal rośnie szybciej niż globalny rynek beauty premium.

W tym artykule przeczytasz:

  • Perfumy pozostają fundamentem biznesu
  • Charlotte Tilbury napędza makijaż
  • Dermokosmetyki równoważą słabszy skincare premium
  • Azja rośnie najszybciej
  • Bliski Wschód wpłynął na wyniki
  • Po zakończeniu rozmów z Estée Lauder Puig stawia na samodzielny rozwój

Właściciel takich marek jak Rabanne, Carolina Herrera, Charlotte Tilbury, Jean Paul Gaultier, Uriage czy Dries Van Noten opublikował wyniki za drugi kwartał i pierwsze półrocze 2026 roku Zarząd podkreśla, że firma umacnia udziały rynkowe we wszystkich kluczowych segmentach działalności.

Perfumy pozostają fundamentem biznesu

Największy udział w przychodach Puig niezmiennie mają perfumy i marki modowe. W pierwszym półroczu segment odpowiadał za 73 proc. całkowitej sprzedaży, generując 1,7 mld euro przychodów i wzrost o 3,8 proc. w ujęciu porównywalnym.

To właśnie kategoria zapachów pozostaje największą przewagą konkurencyjną hiszpańskiej grupy. Udział Puig w światowym rynku perfum wzrósł do 11,1 proc., a największy wkład we wzrost miały rynki Azji i Pacyfiku, Ameryki Północnej oraz kanał travel retail.

Firma podkreśla również rosnące znaczenie segmentu zapachów niszowych, który obok klasycznych perfum premium pozostaje jednym z najszybciej rozwijających się obszarów rynku.

image

Puig i Estée Lauder kończą rozmowy o fuzji wartej 40 mld dolarów. Rynek odetchnął

Charlotte Tilbury napędza makijaż

Drugim najszybciej rosnącym filarem biznesu pozostaje makijaż.

Sprzedaż w tej kategorii wzrosła w pierwszym półroczu o 9,1 proc., osiągając 359 mln euro. Segment odpowiada już za 15 proc. przychodów całej grupy.

Największy udział we wzroście miała marka Charlotte Tilbury, która zwiększyła udział w rynku makijażu premium i utrzymała pozycję lidera w Wielkiej Brytanii. Marka rozwija również sprzedaż w Europie kontynentalnej oraz nowych krajach, a w drugim kwartale pojawiła się w około 30 kolejnych sklepach sieci Boots w Wielkiej Brytanii.

Dermokosmetyki równoważą słabszy skincare premium

Najmniejszym segmentem działalności Puig pozostaje pielęgnacja skóry, odpowiadająca za 12 proc. sprzedaży.

Przychody w pierwszym półroczu wyniosły 279 mln euro, co oznacza wzrost o 2,3 proc. w ujęciu porównywalnym.

Najlepiej radzi sobie marka Uriage, która – jak podkreśla spółka – nadal notuje dwucyfrowe wzrosty i rozwija się szybciej niż cały rynek dermokosmetyków.

Znacznie słabsze wyniki odnotował natomiast segment premium skincare. Według prezesa José Manuela Albessy konsumenci coraz częściej poszukują produktów oferujących wysoką skuteczność przy bardziej atrakcyjnej cenie, co wpływa na sprzedaż luksusowej pielęgnacji. Dodatkowym czynnikiem była reorganizacja portfolio produktów pielęgnacyjnych Charlotte Tilbury.

Azja rośnie najszybciej

Największym zaskoczeniem wyników pozostaje region Azji i Pacyfiku.

Sprzedaż wzrosła tam aż o 20,9 proc., co czyni go najszybciej rozwijającym się rynkiem Puig. Za wzrost odpowiada przede wszystkim wysoki popyt na perfumy premium i niszowe oraz dobra sprzedaż Charlotte Tilbury.

Europa, Bliski Wschód i Afryka nadal pozostają największym regionem działalności grupy, odpowiadając za ponad połowę przychodów. Sprzedaż wzrosła tam o 2,6 proc., mimo negatywnego wpływu konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Ameryki odpowiadają z kolei za 37 proc. przychodów grupy. Szczególnie dobrze radzi sobie Ameryka Północna, gdzie Puig zwiększa udziały w rynku perfum i notuje mocną sprzedaż kosmetyków do makijażu.

image

Charlotte Tilbury żąda renegocjacji umowy z Puig. Fuzja z Estée Lauder pod znakiem zapytania

Bliski Wschód wpłynął na wyniki

Spółka oszacowała, że napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie obniżyły sprzedaż w pierwszym półroczu o około 14 mln euro, czyli około 0,6 proc. całkowitych przychodów.

Najbardziej ucierpiał kanał travel retail, podczas gdy sprzedaż na lokalnych rynkach zaczyna stopniowo wracać do normy.

Po zakończeniu rozmów z Estée Lauder Puig stawia na samodzielny rozwój

Podczas prezentacji wyników prezes José Manuel Albesa odniósł się również do zakończonych w maju rozmów dotyczących potencjalnej transakcji z Estée Lauder Companies.

Jak podkreślił, wydarzenia ostatnich miesięcy utwierdziły firmę w przekonaniu o sile własnego modelu biznesowego.

– Mamy dziś jeszcze większą pewność co do naszej samodzielnej strategii rozwoju – powiedział Albesa, dodając, że spółka pozostaje skoncentrowana na realizacji długoterminowych celów.

Puig podtrzymał prognozy na cały 2026 rok. Firma zakłada dalszy wzrost szybszy od rynku beauty premium oraz utrzymanie rentowności na poziomie zbliżonym do ubiegłego roku. Wyniki pierwszego półrocza pokazują, że strategia oparta na silnym portfolio zapachów, rozwijaniu makijażu i umacnianiu pozycji dermokosmetyków nadal przynosi oczekiwane efekty.

 

Źródło: WWD

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
04.08.2026 11:37
Johnson & Johnson zawiera ugodę za 5,5 mld dol. To może zakończyć spór o talk
Po 10 latach procesów Johnson & Johnson idzie na ugodę. Stawką miliardy dolarów (fot. Shutterstock)Shutterstock

Po ponad dekadzie procesów sądowych Johnson & Johnson zawarł przełomową ugodę dotyczącą pozwów związanych z talkiem. Koncern zgodził się wypłacić co najmniej 5,5 mld dolarów osobom, które twierdzą, że stosowanie pudru dla dzieci i innych produktów na bazie talku doprowadziło u nich do rozwoju raka jajnika. Jeśli porozumienie zostanie zaakceptowane przez zdecydowaną większość powodów, może zakończyć jeden z najgłośniejszych sporów w historii branży kosmetycznej.

W tym artykule przeczytasz:

  • Ugoda warta miliardy dolarów
  • Warunek: zgoda 95 proc. powodów
  • Koncern nadal nie przyznaje się do winy
  • Seria zwycięstw w sądach
  • Spór trwa od ponad dekady
  • To nie koniec wszystkich pozwów

Ugoda obejmuje około 76 tys. roszczeń dotyczących raka jajnika i dotyczy niemal wszystkich toczących się jeszcze spraw przeciwko Johnson & Johnson związanych z produktami zawierającymi talk. Wcześniej firma zawarła już odrębne porozumienia dotyczące pozwów związanych z międzybłoniakiem opłucnej (mesotheliomą).

Ugoda warta miliardy dolarów

Jak poinformowała agencja Reuters, wartość porozumienia szacowana jest obecnie na 5,5 mld dolarów, jednak ostateczna kwota może okazać się znacznie wyższa.

Według Chrisa Seegera, jednego z prawników reprezentujących powodów i uczestniczącego w negocjacjach, wypłaty mogą przekroczyć nawet 7 mld dolarów, ponieważ ugoda nie wyznacza górnego limitu odpowiedzialności finansowej koncernu. Ostateczna wartość będzie zależeć od liczby osób, które zdecydują się przystąpić do porozumienia.

Johnson & Johnson planuje wypłacić około 3 mld dolarów w 2027 roku, a pozostałe środki w kolejnym roku.

image

Kontrowersje wokół talku wracają. Johnson & Johnson na celowniku

Warunek: zgoda 95 proc. powodów

Porozumienie nie weszło jeszcze w życie. Aby stało się wiążące, musi zostać zaakceptowane przez 95 proc. osób, które złożyły pozwy dotyczące raka jajnika zarówno w sądach federalnych, jak i stanowych.

Kancelarie reprezentujące powodów oceniły, że ugoda stanowi satysfakcjonujące zakończenie wieloletniego sporu.

Koncern nadal nie przyznaje się do winy

Mimo zawarcia ugody Johnson & Johnson nie zmienia swojego stanowiska dotyczącego bezpieczeństwa produktów.

Erik Haas, wiceprezes ds. postępowań sądowych w spółce, podkreślił, że firma uważa wszystkie zarzuty za bezpodstawne i jest przekonana, że ostatecznie wygrałaby większość procesów. Jak zaznaczył, decyzja o zawarciu ugody ma pozwolić zakończyć wieloletni spór i skoncentrować się na podstawowej działalności firmy związanej z rozwojem leków i wyrobów medycznych.

Seria zwycięstw w sądach

Reuters zwraca uwagę, że decyzja o zawarciu porozumienia zapadła po korzystnej dla Johnson & Johnson serii orzeczeń.

W ostatnich miesiącach firma wygrywała kolejne procesy indywidualne, skutecznie podważała opinie ekspertów powoływanych przez stronę powodową, a w ubiegłym tygodniu federalny sędzia zakwestionował możliwość jednoznacznego wykazania, że to właśnie talk był przyczyną zachorowania na raka jajnika.

image

Azbestowa saga przenosi się na Wyspy Brytyjskie; 3000 osób pozywa Johnson & Johnson

Spór trwa od ponad dekady

Procesy dotyczące talku należą do najdłuższych i najbardziej kosztownych sporów sądowych w historii branży kosmetycznej. Johnson & Johnson od lat konsekwentnie utrzymuje, że stosowany w jego produktach talk był bezpieczny i nie zawierał azbestu.

W 2020 roku firma wycofała jednak z rynku amerykańskiego puder dla dzieci na bazie talku, zastępując go produktem opartym na skrobi kukurydzianej.

W międzyczasie koncern trzykrotnie próbował zakończyć spór poprzez procedurę upadłościową specjalnie powołanej spółki zależnej – strategię określaną jako "Texas two-step". Wszystkie te próby zostały jednak odrzucone przez sądy.

To nie koniec wszystkich pozwów

Obecna ugoda obejmuje wyłącznie już złożone pozwy i nie zamyka drogi do ewentualnych przyszłych roszczeń. Jednocześnie, jak podkreślają prawnicy reprezentujący powodów, pozwoli ona znacznie szybciej wypłacić odszkodowania obecnym uczestnikom postępowania. Ma się to odbyć w ciągu około 18 miesięcy, zamiast rozkładać płatności na ponad dekadę, jak zakładały wcześniejsze propozycje.

Jeśli ugoda zostanie zatwierdzona przez wymaganą liczbę powodów, zakończy jeden z najbardziej medialnych sporów dotyczących bezpieczeństwa produktów konsumenckich, który przez lata wpływał zarówno na wizerunek Johnson & Johnson, jak i na dyskusję o odpowiedzialności producentów kosmetyków.

 

Źródło: Reuters

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
04. sierpień 2026 23:53