StoryEditor
Producenci
26.09.2016 00:00

Na dermokosmetykach się zarabia

Leki OTC, produkty dietetyczne i dermokosmetyki dają już 40 proc. wartości rynku aptecznego – wynika z raportu „Rynek dystrybucji farmaceutycznej w Polsce” opracowanego przez Fundację Republikańską i publikowanego podczas tegorocznego Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju.

Wartość rynku sprzedaży aptecznej w Polsce wynosi 30 mld zł rocznie i rośnie od ponad 20 lat – wynika z raportu. Ponad połowę (60 proc.) stanowi sprzedaż leków na receptę (Rx): refundowanych (38 proc.) oraz nierefundowanych (22 proc.). Ostatnio najszybciej jednak rozwija się sprzedaż w kategoriach związanych z samoleczeniem i jakością życia, m.in. leków OTC, produktów dietetycznych i dermokosmetyków, które tworzą 40 proc. wartości rynku. Budują one równocześnie najwyższe poziomy marż dla aptek. Według firmy Pharma Expert marża na dermokosmetyki może wynosić 30-40 proc.

Walka o utrzymanie cen

Jak wskazuje agencja badawcza PMR, w 2013 roku apteki były najatrakcyjniejszym kanałem sprzedaży dla dermokosmetyków. Aptekarze chętnie wprowadzali ten asortyment, próbując zrekompensować sobie skutki nowej ustawy refundacyjnej. Jednak w 2015 roku dynamika rynku osłabła pod względem wartości, ponieważ ceny dermokosmetyków od 2013 roku spadają. To wynik nasilającej się konkurencji, a także tego, że zmieniają się zachowania konsumentów, którzy nie chcą wydawać tak dużo na kosmetyki jak wcześniej. Producenci uważają jednak, że to nie cena jest dla klienta najważniejsza. Liczą się inne wartości – marka, jakość. Zdaniem Michała Dąbrowskiego, marketing managera Sanofi Consumer Healthcare, rośnie i będzie się umacniać rola mediów w budowaniu marek i ich świadomości. – Dzięki akcjom promocyjnym i kampaniom mediowym producentów kosmetyków konsumenci są dużo bardziej wyedukowani. Z tą różnicą, że kiedyś najbardziej wiarygodnym i często jedynym źródłem informacji był ekspert – farmaceuta i dermatolog. Dziś niebagatelną rolę odgrywa internet, który umożliwia zapoznanie się konsumentów z nowymi produktami i często zmieniającymi się trendami – tłumaczy. – Ta wciąż rosnąca świadomość konsumenta wpływa ponadto na fakt, że pomimo rozwoju tańszych marek i obniżania cen poprzez promocje konsument jest w stanie zapłacić więcej za produkt, który postrzega jako wart swojej ceny – podkreśla.

Dobre perspektywy rozwoju

Dermokosmetyki w strukturze sprzedaży aptecznej są nadal bardzo małym segmentem w porównaniu z lekami OTC czy produktami dietetycznymi. Ich udział w rynku rośnie minimalnie, ale z analiz PMR wynika, że jest to kategoria, która – jeśli spojrzeć na nią długofalowo – ma przed sobą bardzo dobre perspektywy rozwoju. Przemawia za tym to, że rynek jest stosunkowo młody, a tym samym interesujący i obfitujący w nowości (trendy przychodzą z Zachodu), sprzyjająca jest też sytuacja makroekonomiczna. I jeszcze jedna rzecz – konsumenci mają skłonność do analizowania składu kosmetyków, są wyczuleni na potencjalne alergeny. – Rynek dermokosmetyków z pewnością będzie nadal się rozwijał – stale będzie poszerzać się gama marek dostępnych w aptece. Każdego roku jest ich w tym kanale sprzedaży coraz więcej – potwierdza Michał Dąbrowski. – Współczesny klient potrzebuje innowacji, nowych, naukowo potwierdzonych rozwiązań – dodaje.

Sieci sprzedają więcej

Na rozwój rynku dermokosmetyków wpływają też zmiany w dystrybucji aptecznej. Apteki indywidualne łączą się w grupy zakupowe. Kosztem aptek indywidualnych przybywa aptek sieciowych, głównie samoobsługowych. A jak czytamy w raporcie Fundacji Republikańskiej, sieci sprzedają nawet o dwie trzecie więcej wyrobów niż apteki indywidualne. W aptekach sieciowych jest średnio o 30 proc. więcej leków i innych produktów. Zmieniają się też oczekiwania konsumentów. Polacy chcą kupować w aptece tanio i w najwyższych standardach – w placówkach bogatych w różnorodny asortyment, nowoczesnych, estetycznych i z przemyślaną ekspozycją. 

Z aptek do drogerii, z drogerii do aptek

Apteka pozostaje jednak apteką, dbają o to zarówno sami aptekarze, jak i producenci dermokosmetyków, którzy w większości przypadków wolą, aby ich oferta nie była dostępna w innych kanałach sprzedaży. – Konsumenci, szukając godnych zaufania, specjalistycznych kosmetyków, idą do aptek. Tam mogą dodatkowo liczyć na rekomendację farmaceuty. A rekomendacja farmaceuty to bardzo istotny element naszej strategii, konsekwentnie przemyślanego modelu biznesowego. Z powyższych względów nie planujemy poszerzania dystrybucji poza aptekę – mówi Michał Dąbrowski.

Są też jednak producenci, którzy stopniowo otwierają się na rynki pozaapteczne. Firma Scan Anida, do tej pory związana z farmacją, właśnie wprowadziła swoją linię hipoalergiczną do drogerii Natura. Wcześniej jednak sprzedawała w tej sieci inne produkty z masowego segmentu, jest to więc rozszerzenie współpracy. – Drogerie Natura wydzieliły półkę z kosmetykami naturalnymi, ekologicznymi, na której eksponowana jest nasza seria Medi Soft. To bezpieczne, hipoalergiczne, a zarazem niedrogie produkty, które mogą być z powodzeniem sprzedawane również w drogeriach – mówi Magdalena Winnicka, dyrektor handlowy w firmie Scan Anida. Podkreśla, że apteki są nadal dla jej firmy rynkiem priorytetowym, ale drogerie, które rozszerzają ofertę o dermokosmetyki, są także interesującym kanałem sprzedaży. – Dermokosmetyki to produkty, które nie są przeznaczone dla jakiejś wybranej grupy osób. Stosują je ci, którzy mają problemy ze skórą, alergie – a te, jak wiadomo, zdarzają się coraz częściej, ale też osoby, które wolą proste składy produktów. Jest moda na dermokosmetyki – konsumenci generalnie szukają dziś tego, co im przede wszystkim nie zaszkodzi. To silny trend, myślę, że wcześniej czy później dermokosmetyki będą powszechnie sprzedawane również w drogeriach – dodaje Magdalena Winnicka. Trend przenikania się rynku aptecznego i drogeryjnego zauważa też Agata Kiełkowska, specjalista ds. produktu w firmie Pollena Ewa. – Widać to wyraźnie. W największych sieciach drogeryjnych powstają gabloty lub wyodrębniane są półki z dermokosmetykami. Czasem też tego typu produkty trafiają do strefy kosmetyków profesjonalnych – mówi. Pollena Ewa stworzyła właśnie swoją pierwszą linię dermokosmetyczną Eva Dermo. Na początek jest to sześć preparatów do pielęgnacji twarzy w minimalistycznych opakowaniach, utrzymanych w aptecznej stylistyce. Trwają rozmowy dotyczące ich wprowadzenia do drogerii.

Trzeba mieć kapitał i dobrą strategię

Dla firm, które działały na jednym rynku – aptecznym albo drogeryjnym, a dziś chcą być obecne na obu, oznacza to jednak spore inwestycje w siły sprzedaży i stworzenie odrębnych zespołów handlowych. Każdy rynek ma swoją specyfikę działania i inne wymagania, które trzeba spełnić. – Bez własnych przedstawicieli handlowych trudno liczyć na sukces w sprzedaży – przyznaje Magdalena Winnicka. Podkreśla także, że warto w drogerii wydzielić odrębną półkę na dermokosmetyki. – Łatwiej w ten sposób dotrzeć do osób zainteresowanych takimi preparatami. Najczęściej są to produkty w opakowaniach ze skromną grafiką, które giną w ogromie kolorów w drogeriach. – tłumaczy.

Detaliści zwracają natomiast uwagę, że firmy, które chcą wprowadzić dermokosmetyki do drogerii, muszą nie tylko dostarczać odpowiednie materiały promocyjne i próbki (koniecznie w odpowiednich ilościach), ale przede wszystkim szkolić personel drogerii. – Konsumentki są przyzwyczajone do tego, że w aptekach otrzymują bardzo profesjonalną pomoc farmaceuty albo przeszkolonej konsultantki. Żeby w drogeriach, które jeszcze nie są naturalnym środowiskiem dla dermokosmetyków, udało się ich wdrożenie, musi być tak samo. Personel musi być przeszkolony, ponieważ dermokosmetyki są to zazwyczaj droższe produkty od innych, i tę cenę należy uzasadnić – mówi Leszek Szwajcowski, wiceprezes zarządu sieci DP Drogerie Polskie. Podkreśla także, że niejasna jest definicja dermokosmetyku, co rodzi problemy z właściwym zagospodarowaniem półki z takimi preparatami w drogeriach. Nie każdy produkt, na którym jest napisane „dermo” albo „med”, ma skład kwalifikujący go do produktów kojarzących się z dermokosmetykami, czyli preparatów o specjalistycznym działaniu. Często na jedną półkę, pod hasłem dermokosmetyki, trafiają kosmetyki naturalne, hipoalergiczne, roślinne – to dezorientuje klientów. Nie czują się najlepiej w miejscu, w którym ktoś narobił bałaganu.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.08.2026 13:40
Koreański Amorepacific zwiększa zyski. Sprzedaż rośnie o 28 proc.
Amorepacific zwiększył w II kwartale zysk operacyjny o 53,3 proc. Sprzedaż zagraniczna wzrosła o 28 proc., mimo spadku w Chinach.fot. Fot. Shutterstock

Grupa Amorepacific zwiększyła w II kwartale 2026 roku przychody o 14,6 proc., a zysk operacyjny o 53,3 proc. Firma mocno rozwija sprzedaż poza Koreą Południową. Przychody zagraniczne wzrosły o 28 proc., a wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii zrekompensował spadek sprzedaży w Chinach kontynentalnych.

Amorepacific zwiększa przychody i zysk operacyjny

Grupa Amorepacific odnotowała dwucyfrowy wzrost przychodów i zysku operacyjnego w drugim kwartale 2026 roku. Wyniki były wspierane przez silny popyt krajowy oraz rozwój sprzedaży na rynkach międzynarodowych, przede wszystkim w Ameryce Północnej, Europie i Japonii.

Przychody grupy wzrosły rok do roku o 14,6 proc., do 1,2543 bln KRW. Zysk operacyjny zwiększył się natomiast o 53,3 proc., do 122,8 mld KRW.

- Główna spółka zależna grupy, Amorepacific, odnotowała wzrost przychodów o 17 proc. oraz zysku operacyjnego o 59 proc. Sprzedaż zagraniczna zwiększyła się o 28 proc., a zagraniczny zysk operacyjny niemal się podwoił - podaje globalcosmeticsnews.com.

image

Koreańska pielęgnacja w Biedronce. Sieć rozwija ofertę kosmetyczną

Marki kosmetyczne rosną w Korei Południowej

Na rynku Korei Południowej wzrost odnotowały marki z segmentów premium, dermokosmetyków i pielęgnacji włosów. Wśród nich znalazły się:

  •  Sulwhasoo 
  • HERA
  • AESTURA 
  • ILLIYOON
  • LANEIGE 
  • Mise-en-Scène

Przypomnijmy, że sprzedaż tych marek była wspierana przez kanały internetowe, sklepy wielomarkowe (MBS) oraz domy towarowe.

image

Koreańskie marki beauty zdobywają kolejne rynki. Europa Zachodnia notuje 58-procentowy wzrost

Amorepacific rozwija sprzedaż na rynkach zagranicznych

Wzrost sprzedaży zagranicznej był związany m.in. z wynikami podczas Amazon Prime Day. Marki LANEIGE, COSRX, ILLIYOON i Mise-en-Scène znalazły się wśród najlepiej sprzedających się marek kosmetycznych podczas wydarzenia.

COSRX zajęła również czołowe pozycje w sprzedaży na Amazonie w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Z kolei w Japonii firma odnotowała rekordową sprzedaż podczas kampanii Qoo10 Mega Wari.

Jednocześnie Amorepacific odnotował spadek przychodów w Chinach kontynentalnych. Firma prowadzi tam obecnie optymalizację kanałów sprzedaży.

Spadek sprzedaży w Chinach został z nawiązką zrekompensowany przez wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii. Wyniki wskazują tym samym na rosnące znaczenie rynków poza Chinami w rozwoju międzynarodowej działalności grupy.

Amorepacific stawia na globalną ekspansję

Firma kontynuuje realizację długoterminowej strategii „Create New Beauty”. Obejmuje ona: 

  • globalną ekspansję
  • rozwój innowacji opartych na biotechnologii
  • integrację sztucznej inteligencji 
  • transformację organizacyjną

image

Ranking widoczności AI: TOP 10 drogerii w Polsce. Jak mniejsze marki ogrywają sieci premium?

Wyniki za II kwartał 2026 roku pokazują dalszą dywersyfikację działalności Amorepacific poza Chinami. Wzrost w Ameryce Północnej, Europie i Japonii wspiera strategię globalnej ekspansji firmy. 

Jednocześnie poprawa rentowności przy rosnącej sprzedaży międzynarodowej pokazuje możliwość dalszego rozwijania marek premium i wzmacniania pozycji firmy na globalnym rynku kosmetycznym.

Źródło: Amorepacific Group

Weronika Pisarska
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
03.08.2026 11:41
Konsultacje SEAC i RAC dla PFAS – czy nadchodzą kolejne restrykcje dla branży kosmetycznej?
Branżę kosmetyczną czeka intensywny okres dostosowywania receptur i łańcuchów dostaw surowców do nowych wymagańShutterstock

Do 25 maja 2026 roku trwały konsultacje projektu opinii Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych (SEAC) w sprawie proponowanego ograniczenia stosowania substancji per- i polifluoroalkilowych (PFAS). Po marcowym przyjęciu przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) naukowej oceny ryzyka związanego z PFAS, Komitet SEAC rozpoczął analizę społeczno-ekonomicznych skutków planowanych restrykcji dla PFAS.

Prace nad ograniczeniem wyraźnie nabierają tempa i zmierzają w kierunku jednego z największych ograniczeń chemicznych w historii rozporządzenia REACH (ang. Registration, Evaluation, Authorisation and Restriction). Proponowane regulacje mogą bowiem objąć ponad 10 000 substancji jednocześnie, a ich konsekwencje będą odczuwalne nie tylko w branży kosmetycznej, ale również w wielu innych sektorach gospodarki.

PFAS – czym są „wieczne chemikalia”?

PFAS (ang. per- and polyfluoroalkyl substances) to szeroka grupa związków chemicznych per- i polifluoroalkilowych, których struktura zawiera co najmniej jeden w pełni fluorowany atom węgla, najczęściej występujący w postaci grupy –CF₃ lub –CF₂–. Charakterystyczną właściwością tych substancji jest obecność wyjątkowo trwałych wiązań węgiel–fluor (C–F), które są jednymi z najsilniejszych wiązań występujących w chemii organicznej. To właśnie one odpowiadają za wysoką odporność PFAS na degradację i ich dużą trwałość w środowisku, stąd związki te często określane są mianem „wiecznych chemikaliów” (ang. forever chemicals).

Określenie PFAS nie dotyczy jednej, konkretnej substancji, ale ogromnej grupy związków chemicznych. W bazach chemicznych zidentyfikowanych zostało ponad 10 000 struktur, które spełniały kryteria przyjętej definicji PFAS.

Zastosowanie PFAS w produktach kosmetycznych

W produktach kosmetycznych związki PFAS znalazły zastosowanie przede wszystkim ze względu na swoje właściwości technologiczne, takie jak przykładowo:

  • zwiększenie odporności produktu na działanie wody i sebum,
  • poprawienie trwałości makijażu,
  • tworzenie cienkiego, gładkiego filmu na powierzchni skóry,
  • poprawę rozprowadzania produktu oraz jego aplikacji.

PFAS najczęściej stosowane były przede wszystkim w produktach, od których klient oczekuje wysokiej trwałości lub wodoodporności, m.in. w maskarach i eyelinerach, długotrwałych podkładach, pomadkach, kosmetykach wodoodpornych, a także w niektórych produktach przeciwsłonecznych. W recepturach kosmetycznych stosowano również fluoropolimery, których zadaniem było m.in. zwiększenie trwałości produktu oraz jego odporności na działanie wody i innych czynników zewnętrznych.

Od regulacji pojedynczych substancji do ograniczenia całej grupy PFAS

W przeszłości działania regulacyjne koncentrowały się przede wszystkim na pojedynczych substancjach należących do grupy PFAS, takich jak PFOA (kwas perfluorooktanowy) czy PFOS (kwas perfluorooktanosulfonowy). Aktualnie zmienia się podejście regulatorów – zamiast analizowania i regulowania poszczególnych związków to coraz częściej proponuje się objęcie ograniczeniami całej, bardzo szerokiej grupy PFAS.

image

PFAS w UE – przyjęcie opinii RAC i konsekwencje dla przemysłu

W wyniku propozycji przedłożonej przez pięć państw – Niemcy, Danię, Holandię, Norwegię i Szwecję – Unia Europejska prowadzi prace nad jednym z największych ograniczeń chemicznych w historii rozporządzenia REACH. Proponowane ograniczenie PFAS ma zostać wprowadzone w ramach załącznika XVII do REACH.

W wyniku przedłożenia propozycji projektu przez pięć państw - Niemcy, Danię, Holandię, Norwegię i Szwecję -Unia Europejska prowadzi prace nad jedną z największych restrykcji chemicznych w historii rozporządzenia REACH. Proponowane ograniczenia PFAS planowo ma zostać wprowadzone w ramach załącznika XVII do REACH.

Obecnie projekt jest oceniany przez poniższe Komitety działające przy ECHA:

  • RAC (Risk Assessment Committee) – pod kątem oceny ryzyka dla zdrowia i środowiska,
  • SEAC (Socio-Economic Analysis Committee) – pod kątem analizy skutków społeczno-ekonomicznych.

Przyjęcie ostatecznej opinii SEAC planowane jest do końca 2026 roku. Po jej przyjęciu zakończy się naukowa ocena proponowanego ograniczenia prowadzona przez komitety ECHA. Następnie obie końcowe opinie RAC i SEAC zostaną przekazane Komisji Europejskiej.

Na ich podstawie Komisja Europejska przygotuje projekt ograniczenia, który następnie zostanie omówiony i poddany głosowaniu w Komitecie REACH, złożonym z przedstawicieli państw członkowskich Unii Europejskiej. Dopiero po przejściu niniejszego procesu, możliwe będzie przyjęcie ostatecznych przepisów i określenie szczegółowych warunków, a także terminów ich zastosowania.

Jednocześnie niektóre kraje nie czekają na zakończenie procesu na poziomie całej Unii Europejskiej i już zaczęły wprowadzać własne ograniczenia dotyczące PFAS w kosmetykach. Od początku stycznia 2026 roku we Francji obowiązują przepisy zakazujące sprzedaży produktów kosmetycznych, które zawierają celowo dodane związki PFAS. Podobne restrykcje dla produktów kosmetycznych zostały przyjęte również w niektórych stanach USA, np. w Kalifornii.

Stanowisko RAC w sprawie ograniczenia PFAS

Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC) zajmuje się oceną ryzyka, jakie substancje chemiczne mogą stwarzać dla zdrowia ludzi i środowiska w ramach rozporządzenia REACH.

W przypadku PFAS zadaniem RAC było określenie, czy substancje te stwarzają ryzyko dla ludzi i środowiska, a także ocena czy proponowane ogólnounijne ograniczenie w ramach REACH jest odpowiednim środkiem pozwalającym na ograniczenie takiego ryzyka.

Po kilku latach prac, w które zaangażowani byli sprawozdawcy, członkowie RAC, eksperci ECHA oraz przedstawiciele zainteresowanych stron, Komitet uznał, że PFAS stanowią narastające zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska, a podjęcie dalszych działań regulacyjnych jest konieczne.

Jednym z argumentów przemawiających za wprowadzeniem ograniczenia jest wyjątkowo wysoka trwałość PFAS. Substancje te bardzo wolno ulegają degradacji, przez co mogą pozostawać w środowisku przez długi czas i prowadzić do stopniowego wzrostu narażenia.

Stanowisko SEAC dotyczące stosowania PFAS w kosmetykach

Ocena propozycji wdrożenia ograniczeń Komitetu ds. Analiz Społeczno-Ekonomicznych (SEAC) obejmuje zarówno produkty kosmetyczne zawierające PFAS, jak i wykorzystanie kwasu trifluorooctowego (TFA) w syntezie peptydów stosowanych jako surowce kosmetyczne.

image

Co dalej z PFAS w kosmetykach? FDA: Nie jesteśmy pewni

Zadaniem SEAC jest ocena, czy proponowane ogólnounijne ograniczenie stosowania PFAS jest proporcjonalne z punktu widzenia skutków społeczno-ekonomicznych. Punktem wyjścia dla tej analizy jest ocena ryzyka przygotowana przez Komitet ds. Oceny Ryzyka (RAC). Następnie SEAC porównuje przewidywane korzyści dla zdrowia ludzi i środowiska wynikające z ograniczenia emisji PFAS z potencjalnymi kosztami dla przemysłu, konsumentów, dostawców alternatywnych rozwiązań oraz całego społeczeństwa.

W opublikowanym projekcie opinii SEAC zasadniczo popiera wprowadzenie szerokiego ograniczenia stosowania PFAS na poziomie Unii Europejskiej. Jednocześnie Komitet wskazuje, że w wybranych sektorach uzasadnione mogą być czasowe odstępstwa, ze względu na brak dostępności alternatywnych rozwiązań lub możliwości ich wdrożenia z przyczyn technicznych lub ekonomicznych.

Ocena została przeprowadzona oddzielnie dla każdego zastosowania PFAS i uwzględniała m.in.:

  • dostępność alternatywnych rozwiązań,
  • wielkość emisji PFAS,
  • czas potrzebny na zastąpienie PFAS,
  • koszty wdrożenia zmian,
  • przewidywane korzyści wynikające z ograniczeń,
  • szersze skutki społeczno-ekonomiczne.

W odniesieniu do produktów kosmetycznych zawierających PFAS, Komitet SEAC uznał, że nie ma żadnych podstaw do wprowadzenia odstępstw od proponowanego ograniczenia. Zdaniem Komitetu dostępność alternatywnych rozwiązań jest na ten moment wystarczająca, a potencjalne korzyści wynikające z ograniczenia emisji PFAS przewyższają koszty dostosowania dla sektora.

Odrębnie ocenione zostało wykorzystanie kwasu trifluorooctowego (TFA) w syntezie peptydów stosowanych jako surowce kosmetyczne. W tym przypadku SEAC wskazał, że dostępne informacje nie pozwalają na jednoznaczną ocenę dostępności odpowiednich alternatyw oraz konsekwencji proponowanego ograniczenia, stąd ten temat wymaga dalszej analizy.

PFAS – co dalej z branżą kosmetyczną?

Zmiana podejścia w postrzeganiu PFAS – nie jako pojedynczej substancji, a jako całej grupy związków chemicznych – istotnie zmienia sposób, w jaki branża kosmetyczna powinna patrzeć na ocenę surowców oraz projektowanie receptur kosmetycznych.

Rynek produktów kosmetycznych powinien zacząć się stopniowo przygotowywać na konieczność reformulacji receptur, zwłaszcza tych, gdzie PFAS odpowiadają za wodoodporność, trwałość czy właściwości filmotwórcze. Kosmetyki wodoodporne oraz typu long-lasting będą najbardziej wymagające do zmiany surowca będącego alternatywną opcją dla PFAS. Zastąpienie jednego składnika nie zawsze może być wystarczające, aby zachować właściwości produktu, w niektórych przypadkach konieczne może być wprowadzenie większych zmian w recepturze.

Producenci będą musieli również dokładnie przeanalizować wykorzystywane surowce pod kątem obecności PFAS jako potencjalnych zanieczyszczeń technologicznych. Coraz większego znaczenia nabierze współpraca z dostawcami pod kątem udostępnienia odpowiedniej dokumentacji dla surowców kosmetycznych.

image

Guardian: PFAsy w prezerwatywach w i drogerii erotycznej są realnym zagrożeniem dla konsumentów i konsumentek

Przy wdrożeniu działań związanych z zastąpienie PFAS, wyzwaniem może się okazać zachowanie tych samych właściwości sensorycznych i porównywalnego poziomu trwałości produktu. Dodatkowo dochodzą jeszcze równolegle prowadzone regulacje dotyczące mikroplastików czy niższych limitów zanieczyszczeń dla silikonów cyklicznych.

Kierunek zmian regulacyjnych zmierza w stronę szerokiego ograniczenia PFAS, a wraz z nim większej kontroli nad ich obecnością w produktach i surowcach kosmetycznych. Branżę kosmetyczną czeka intensywny okres dostosowywania receptur i łańcuchów dostaw surowców do nowych wymagań. Jednocześnie może być to bodzieć do rozwoju nowych technologii i poszukiwania alternatywnych rozwiązań, które pozwolą uzyskać trwałe produkty bez konieczności stosowania PFAS.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. sierpień 2026 14:11