StoryEditor
Producenci
01.03.2021 00:00

Nowa linia kosmetyków Nacomi!

Nacomi to polska marka, której oferta nieustannie poszerza się o kosmetyczne nowości. W odpowiedzi na potrzeby klientów powstała nowa linia produktów, którą nazwano ,,Next Level’’.

Kosmetyki z tej serii charakteryzuje przejrzysta komunikacja stężenia składników aktywnych. Dzięki szerokiej gamie produktów możesz wybrać produkt idealnie dostosowany do potrzeb Twojej skóry. Czytaj dalej, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o produktach Nacomi!

Nacomi Next Level Serum do twarzy Ceramides 5%

Idealnie sprawdzi się w pielęgnacji skóry suchej i odwodnionej. Warto stosować je również podczas kuracji retinoidami lub kwasami. Dogłębnie odżywia i pielęgnuje skórę. Efekt? Gładka i nawilżona cera.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Bakuchiol 2%

Serum z bakuchiolem to idealne rozwiązanie dla osób, które chciałyby stosować w swojej pielęgnacji retinol ale ich skóra jest zbyt wrażliwa. Świetnie sprawdzi się w pielęgnacji cer dojrzałych lub z pierwszymi oznakami starzenia, ponieważ wspomaga odnowę skóry. Dzięki temu cera nabiera młodego wyglądu, staje się gładsza i jędrniejsza.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Kwas Glikolowy 10%

Polecane jest do pielęgnacji cer trądzikowych, z przebarwieniami i dojrzałych. Świetnie sprawdzi u osób dotkniętych trądzikiem wieku dorosłego. Wspomaga odnowę skóry i redukuje zaskórniki. W efekcie skóra staje się gładka, a jej koloryt jest ujednolicony.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Kwas Hialuronowy 10%

Serum z kwasem hialuronowym jest polecane do pielęgnacji każdego typu cery, szczególnie suchej i odwodnionej. Składniki kosmetyku zatrzymują wilgoć w skórze, dzięki temu jest ona nawilżona i jędrna.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Kwas Migdałowy + PHA 10%

Przeznaczone jest do pielęgnacji cer trądzikowych i z przebarwieniami. Wyrównuje koloryt skóry, zapobiega powstawaniu nowych przebarwień, redukuje zaskórniki i zmiany zapalne. Dodatkowo dzięki zawartości kwasów PHA nawilża i pielęgnuje skórę.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Kwas salicylowy 2%

Świetnie sprawdzi się w pielęgnacji cery trądzikowej i tłustej. Zmniejsza wydzielanie sebum, oczyszcza pory i redukuje zmiany zapalne. Regularne stosowanie spowoduje również wygładzenie skóry, wyrównanie jej kolorytu i obkurczenie porów.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Lift it Up Peptides 10%

Serum z peptydami jest niezastąpionym elementem pielęgnacji cery dojrzałej. Jest wyjątkowo delikatne dla skóry, dlatego może być stosowane nawet przez osoby z cera wrażliwą. Jego stosowanie spowoduje ujędrnienie skóry i poprawę owalu twarzy.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Niacynamide 15%

Idealnie sprawdzi się do pielęgnacji cer trądzikowych, tłustych, zanieczyszczonych i z pierwszymi oznakami starzenia. Wyreguluje wydzielanie sebum i przyspieszy regenerację skóry. Dzięki zawartości kwasu hialuronowego dodatkowo ją nawilży.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Retinol 0,25%, 0,5% i 1%

Retinol polecany jest do pielęgnacji cer dojrzałych, z pierwszymi oznakami starzenia oraz trądzikowych. Dzięki właściwościom złuszczającym wygładza powierzchnię skóry, redukuje przebarwienia i odblokowuje pory. Dodatkowo stymuluje produkcję kolagenu w skórze.

Kurację retinolem należy rozpocząć od stężenia 0.20% - 0.25% i stopniowo je zwiększać.

Nacomi Next Level Serum do twarzy Vitamina C 15%

Kosmetyk ten wydobędzie naturalny blask nawet z szarej i zmęczonej cery. Dzięki właściwościom antyoksydacyjnym witaminy C spowolni starzenie się skóry. Dodatkowo wypielęgnuje i wygładzi cerę, jednocześnie wyrównując jej koloryt.

Pielęgnacja dopasowana do potrzeb skóry w połączeniu z systematycznością, to klucz do sukcesu! Zacznij już dziś i ciesz się efektami. Wszystkie przedstawione kosmetyki Nacomi znajdziesz na Minti Shop.

Artykuł sponsorowany
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
27.04.2026 11:29
Miliard dolarów pod znakiem zapytania. P&G ostrzega przed wpływem cen ropy na zyski w 2027 roku
Miliard dolarów to cena, jaką P&G płaci za globalną niestabilnośćshutterstock

Geopolityczne turbulencje na Bliskim Wschodzie zaczynają bezpośrednio uderzać w fundamenty największych graczy FMCG. Procter & Gamble (P&G), właściciel takich marek jak Pantene, Olay czy Tide, ostrzegł inwestorów przed potencjalnym spadkiem zysków o blisko 1 miliard dolarów w roku fiskalnym 2027. Powód? Ceny ropy naftowej oscylujące wokół poziomu 100 USD za baryłkę, które windują koszty surowców i logistyki.

Mimo solidnych wyników sprzedażowych w bieżącym kwartale, koncern przygotowuje się na długofalowe skutki inflacji kosztowej. Dyrektor finansowy P&G, Andre Schulten, wskazuje wprost: duża część materiałów produkcyjnych opiera się na produktach ropopochodnych, co przy obecnej dynamice rynkowej stanowi ogromne wyzwanie dla marż.

Ropa po 100 dolarów. Dlaczego branża beauty traci najwięcej?

Dla giganta takiego jak P&G, którego całkowity koszt sprzedanych towarów wyniósł w 2025 roku niemal 41 mld dolarów, każdy wzrost cen surowców energetycznych ma efekt domina.

  • Surowce: składniki bazowe wielu kosmetyków i detergentów to pochodne ropy.
  • Logistyka: blokada cieśniny Ormuz i zakłócenia na Bliskim Wschodzie drastycznie podnoszą koszty transportu morskiego.
  • Koszty towarowe: tylko w czwartym kwartale fiskalnym 2026 P&G spodziewa się dodatkowego obciążenia w wysokości 150 mln dolarów z tytułu wzrostu cen surowców.

Bogaci kupują Pantene, ubożsi szukają oszczędności

Paradoksalnie, mimo czarnych chmur nad zyskami w 2027 roku, obecne wyniki P&G są lepsze od prognoz. Sprzedaż kwartalna wzrosła o 7 proc., osiągając 21,24 mld dolarów. Najsilniejszym motorem wzrostu okazał się segment beauty (+5 proc. organicznie).

Na rynku wyraźnie rysuje się jednak dwutorowość zachowań konsumenckich:

  • Segment Premium: zamożniejsi klienci w Ameryce Północnej i Europie chętnie sięgają po nowości produktowe, takie jak zaawansowane szampony Pantene czy kremy Olay, akceptując wyższe ceny.
  • Segment Value: gospodarstwa domowe o niższych dochodach, przyciśnięte kosztami życia, coraz częściej rezygnują z markowych produktów na rzecz tańszych zamienników.

Zwiększamy inwestycje, aby utrzymać tempo wzrostu mimo trudnego otoczenia geopolitycznego” – zadeklarował Shailesh Jejurikar, nowy CEO P&G, który objął stery na początku tego roku.

Walka o marże i niespodzianka z Sądu Najwyższego

Mimo wzrostu sprzedaży marża brutto P&G spadła o 100 punktów bazowych – to już szósty kwartał spadków z rzędu. Oprócz surowców winne są cła. Tutaj jednak pojawia się szansa na oddech: Sąd Najwyższy USA unieważnił w lutym część ceł nałożonych w ramach ustawy International Emergency Economic Powers Act. P&G planuje ubiegać się o zwroty z tego tytułu, co może podratować bilans o blisko 400 mln dolarów, choć termin wypłat pozostaje niepewny.

image

Miliardy dolarów do odzyskania: L‘Oréal, Bausch + Lomb i Sol de Janeiro walczą z USA o zwrot ceł

Konkurencja nie śpi: L’Oréal i Beiersdorf w ofensywie

P&G nie jest osamotnione w swoich prognozach. Nestlé również ostrzega przed skutkami blokady szlaków handlowych. Z kolei L’Oréal raportuje najszybszy wzrost od dwóch lat, napędzany popytem na luksusowe zapachy i pielęgnację włosów. W odpowiedzi na rosnące koszty surowców, producent Nivei – Beiersdorf – już zapowiada rozważenie kolejnych podwyżek cen w drugiej połowie roku.

Sytuacja P&G to barometr dla całej branży retail i kosmetycznej. Rok 2026 upłynie pod znakiem walki o efektywność logistyczną i próbę utrzymania lojalności konsumentów przy jednoczesnym przerzucaniu kosztów ropy na cenę końcową.

Kluczowe wnioski:

  • Innowacja produktowa (np. nowe linie Pantene/Olay) pozwala na podnoszenie cen bez drastycznej utraty wolumenu.
  • Zależność od produktów ropopochodnych staje się krytycznym ryzykiem operacyjnym w strategiach ESG i finansowych.
  • Rynek luksusowej pielęgnacji włosów i twarzy wykazuje największą odporność na kryzys inflacyjny.
Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
27.04.2026 10:52
Jean-Paul Agon ostro o Coty: „Ta firma po prostu nie ma modelu biznesowego”
Max Factor to jedna z marek, należących do koncernu CotyCoty

W świecie globalnego beauty rzadko dochodzi do tak bezpośrednich ocen ze strony liderów rynku. Jean-Paul Agon, przewodniczący rady nadzorczej L’Oréal Groupe, podczas ostatniego spotkania z akcjonariuszami, w sposób bezpardonowy odciął się od jakichkolwiek porównań do koncernu Coty. Jego stwierdzenie, że mniejszy konkurent „nie posiada żadnego modelu biznesowego”, wywołało falę komentarzy wśród analityków sektora kosmetycznego.

Słowa Agona padły w odpowiedzi na pytanie jednego z akcjonariuszy o kondycję finansową i strategiczną konkurencji. Lider L’Oréal, zamiast kurtuazyjnej odpowiedzi, zdecydował się na otwartą krytykę struktury operacyjnej Coty.

Powiedzmy po prostu, że uważam, iż w Coty po prostu nie ma modelu i dlatego nie ma o czym mówić” – stwierdził Jean-Paul Agon, przewodniczący rady nadzorczej L’Oréal Groupe, cytowany przez portal Fashion Network.

Kontekst: kryzys w Coty i misja ratunkowa Markusa Strobela

Atak Agona następuje w najtrudniejszym dla Coty momencie. Koncern, będący właścicielem takich marek jak CoverGirl, Max Factor czy Rimmel, od dłuższego czasu zmaga się z problemami strukturalnymi. Największe z nich to:

  • Pogorszenie prognoz: w lutym 2026 r. firma wycofała swoje całoroczne prognozy finansowe, ostrzegając inwestorów przed drastycznym spadkiem zysków w trzecim kwartale.
  • Rotacja na szczycie: obecnie sterami firmy zarządza tymczasowy CEO, Markus Strobel (weteran P&G), którego zadaniem jest przeprowadzenie głębokiej restrukturyzacji i znalezienie kupców lub partnerów dla nierentownych marek makijażowych.
  • Problematyczne portfolio: podczas gdy L’Oréal skutecznie zdywersyfikował ofertę (silna dywizja dermokosmetyczna i luksusowa), Coty pozostaje zakładnikiem segmentu mass-market makeup, który najmocniej odczuł zmiany nawyków konsumenckich i presję ze strony marek niezależnych (indie brands).
    image

    Głęboka rekonstrukcja zarządu Coty. Czy pięciu nowych ekspertów w zarządzie uratuje wyniki giganta?

Background: walka o segment luksusowy i zapachy

Choć Agon twierdzi, że "nie ma o czym mówić", obie firmy rywalizują zaciekle w jednej kategorii: perfumach premium.

Coty posiada silne licencje (m.in. Gucci, Hugo Boss, Burberry), które są obecnie jedynym jasnym punktem w ich bilansie. L’Oréal, dysponujący licencjami takimi jak Yves Saint Laurent czy Giorgio Armani, systematycznie powiększa jednak swoje udziały, korzystając z ogromnej skali operacyjnej i stabilności finansowej, której obecnie brakuje Coty.

Analitycy odczytują wypowiedź Agona jako sygnał dla giełdy: L’Oréal nie zamierza być kojarzony z problemami sektora, które dotykają graczy o mniej zrównoważonym portfolio.

Koniec ery wielkich licencji bez strategii?

Wypowiedź przewodniczącego L’Oréal dotyka sedna problemu współczesnego retailu. Model biznesowy oparty wyłącznie na gromadzeniu znanych marek (akwizycje Coty od P&G sprzed lat) bez spójnej strategii cyfrowej, innowacji w składach i silnego segmentu pielęgnacyjnego, okazuje się obecnie nieefektywny.

Dla partnerów handlowych i dystrybutorów słowa Agona mogą być przestrogą: w dobie konsolidacji rynku przetrwają tylko ci, którzy posiadają wyraźny, skalowalny i elastyczny model operacyjny. Słowa Agona mogą też wskazywać, że  L’Oréal nie jest zainteresowany przejęciem resztek makijażowego portfela Coty. 

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
27. kwiecień 2026 17:44