StoryEditor
Producenci
19.05.2023 00:00

Oceanic z nową marką L’biotica Estetic Clinic zawalczą o rynek dermokosmetyczny w pielęgnacji twarzy

To jest nowe otwarcie dla firmy Oceanic - powiedziała Dorota Soszyńska, współwłaścicielka firmy / fot. materiały prasowe Oceanic/AKPA
L’biotica z portfolio firmy Oceanic, wprowadza na rynek nową dermokosmetyczną markę do pielęgnacji twarzy L’biotica Estetic Clinic. Marka została stworzona pod patronatem merytorycznym dr Ewy Chlebus, autorytetu w dziedzinie dermatologii i medycyny estetycznej w Polsce. Marka wchodzi do rywalizacji o rosnący rynek dermokosmetyków i jest jedną z wielu premier, które Oceanic zamierza w tym roku wprowadzić na rynek. – Tylko w tym sezonie przygotowaliśmy ponad 150 nowych pozycji. To jest nowe otwarcie dla firmy Oceanic, nad którym bardzo ciężko cały zespół pracował przez ostatnie dwa lata – powiedziała  Dorota Soszyńska, współwłaścicielka firmy Oceanic. 

– Zawsze zazdrościłam francuskim firmom, że mają dermokosmetyczne marki. Bardzo chciałam, aby były też polskie, profesjonalne marki i bardzo się cieszę, że taka marka jak L’Biotica Estetic Clinic powstała. Marka dermokosmetyczna musi być ugruntowana badaniami, głęboką wiedzą – tego jako dermatolodzy oczekujemy od marek, które nazywają się dermatologicznymi – powiedziała dr Ewa Chlebus podczas premiery L’Biotica Estetic Clinic, która dla mediów odbyła się 17 maja 2023 r. w Warszawie.

Podkreśliła, że absolutnie najważniejszym działaniem w profilaktyce antiaging jest ochrona przed słońcem i stosowanie dermokosmetyków z filtrami UV, a współczesna kosmetologia daje nam ogrom możliwości w spowolnieniu procesów starzenia się skóry. Zwróciła m.in. uwagę na błędną ocenę skuteczności stosowania kosmetyków.  – Pamiętacie państwo pytania z konferencji sprzed kilkudziesięciu lat: „Co to jest za substancja? Przecież ona nie działa na skórę właściwą? A jaka jest prawda, co wiemy po latach? Mamy tworzyć zdrowy naskórek. Jeśli naskórek jest zdrowy to mechanizmy skórne będą wpływały na czynności skóry właściwej – dermokosmetyka właśnie na tym funkcjonuje. Nie zatrzymamy procesu starzenia, ale możemy się starzeć z godnością i wolniej mając do dyspozycji aktywne kosmetyki – podkreśliła dr Chlebus.

Wprowadzenie marki L’biotica Estetic Clinic na rynek wiąże się ze wzrostem popularności dermokosmetyków oraz nieinwazyjnych zabiegów medycyny estetycznej, które mają poprawić stan skóry, spowolnić jej starzenie się, ale nie zmieniać drastycznie wyglądu twarzy. Mówiła o tym podczas konferencji Monika Kubiakowska-Dalke, dyrektor marketingu Pharma w firmie Oceanic.

– Obserwujemy popularność nieinwazyjnych zabiegów medycyny estetycznej. Już 88 proc. Polek deklaruje chęć korzystania z takich zabiegów, gdyby nie aspekt finansowy. Jako kobiety chcemy się starzeć godnie. Trend smart aging jest wynikiem zmiany kontekstu kulturowego – Polki, pragną dbać o swój wygląd a nie go poprawiać. Nieinwazyjna medycyna estetyczna staje się coraz bardziej dostępna, sięgają po nią kobiety w różnym wieku, ale poszukują równocześnie kosmetyków do pielęgnacji na co dzień, które zapewnią efekty jak po wyjściu z gabinetu. Trend ten jest również bardzo widoczny w dynamice rozwoju rynku dermokosmetycznego w Polsce. Jest ona bardzo wysoka. Niekwestionowanym kontrybutorem wzrostu jest pielęgnacja twarzy, co potwierdza deklaracje konsumentek, że ufają one w większą skuteczność i bezpieczeństwo kosmetyków z apteki – referowała Monika Kubiakowska-Dalke.

– Ma to też związek z faktem, że ewoluowała rola kosmetyków. Ich misją nie jest tylko wspieranie leczenia i przywracanie zdrowego wyglądu, działanie terapeutyczne dla skóry wymagającej. Od dermokosmetyków oczekuje się podtrzymywania zdrowego wyglądu, czyli dbania o jakość i kondycję skóry, żeby przeciwdziałać efektom procesu starzenia – podkreśliła.

Polki wskazują na kilka głównych problemów w pielęgnacji skóry, z którymi mierzą się przede wszystkim, i którym chcą przeciwdziałać. To zmarszczki – mimiczne i głębokie utrwalone; trądzik, w tym trądzik skóry dojrzałej – ogromny rosnący problem wśród kobiet 40+; suchość skóry, rozszerzone, widoczne pory oraz przebarwienia.

– Misją marki L’biotica Estetic Clinic jest z jednej strony odpowiadać na te problemy skórne, z drugiej – adresować te wszystkie trendy. Marka koncentruje się na potrzebach kobiet szukających świadomie i aktywnie pielęgnacji anti-age dopasowanej do typu skóry, zwolenniczek kanonu naturalnego piękna i trendu smart aging, które interesują się nowoczesnym podejściem, trendami, zwracają uwagę na składniki aktywne, ale również na profesjonalny charakter marki i opinie ekspertów, autorytetów dermatologii. Medyczne podstawy były dla nas kluczowe. Dlatego linia powstała w ścisłej konsultacji z dr Ewą Chelbus, lekarzem dermatologiem, ekspertem medycyny estetycznej, przy udziale ekspertów kosmetologii w duchu najnowszych trendów i osiągnięć technologii – zaznaczyła Monika Kubiakowska-Dalke.

Tworząc markę firma Oceanic inspirowała się najpopularniejszymi wśród Polek zabiegami medycyny estetycznej. Do nich zaliczane są – mezoterapia igłowa – zabieg który za pomocą nakłóć dostarcza składników aktywnych w głąb skóry, aby ją intensywnie nawilżyć, działać pobudzająco na procesy regeneracyjne, redukować zmarszczki i poprawiać napięcie skóry. Oxybrazja – mezoterpia wolnotlenowa, którą wykonuje się z wykorzystaniem soli fizjologicznej pod ciśnieniem sprężonego powietrza – sprzyja wyrównaniu kolorytu, redukcji przebarwień i poprawie elastyczności skóry. Eksfoliacja – zabieg z użyciem różnego rodzaju kwasów, który w zależności od użytej substancji i stężenia działa na różnych warstwach skóry, aby redukować niedoskonałości, wygładzić i ujednolicić strukturę skóry.

Agnieszka Olejniczak, kierownik działu naukowo szkoleniowego Oceanic omówiła działanie poszczególnych linii L’biotica Estetic Clinic, składników aktywnych oraz wykorzystanej w marce opatentowanej technologii Cell-Tech Reno-Protector. 

– Team Oceanica włożył ogrom pracy nie tylko w tę linię, ale we wszystko, co się działo w ciągu ostatnich dwóch lat w naszej firmie, za co bardzo dziękuję. Nie ukrywam, że my się dopiero na dobre rozkręcamy, ponieważ tylko w tym sezonie przygotowaliśmy ponad 150 pozycji i myślę, że wszystkie są niezmiernie ciekawe i wszystkie już za chwilę znajdziecie na półkach sklepowych To jest nowe otwarcie dla firmy Oceanic, nad którym bardzo ciężko cały zespół pracował przez ostatnie dwa lata – podsumowała spotkanie Dorota Soszyńska, współwłaścicielka firmy Oceanic. 

L’Biotica to polska marka dermokosmetyczna powstała w 2005 r. w Gdańsku. Inspiracją do jej stworzenia była rosnąca popularność zabiegów medycyny estetycznej i profesjonalnych terapii SPA. W 2019 r. Oceanic nabył markę L’biotica od funduszu private equity Waterland.

Czytaj: Oceanic przejmuje L’biotikę i to nie jest jego ostatnie słowo

Czytaj także: Magda Pieczonka ambasadorką L’biotica Biovax

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
25.03.2026 11:13
Advent International przejmuje Salt & Stone: gigant private equity stawia na luksusową pielęgnację ciała
Założona  przez byłego profesjonalnego snowboardzistę, Nimę Jalaliego, marka Salt & Stone idealnie wpisała się w rynkową niszęSalt&Stone

Fundusz Advent International ogłosił przejęcie większościowego pakietu udziałów w Salt & Stone – dynamicznie rosnącej marce premium body care z Los Angeles, dostępnej także od niedawna w dystrybucji w Polsce dzięki sieci Sephora. Transakcja ta ma stać się katalizatorem globalnej ekspansji brandu, który w minionym roku wypracował rekordowe 165 mln dolarów przychodu.

Choć warunki finansowe transakcji nie zostały ujawnione, ruch ten jest jasnym sygnałem dla branży: segment elevated self-care (jakościowej pielęgnacji osobistej) jest obecnie jednym z najbardziej atrakcyjnych celów dla kapitału private equity.

Fenomen Salt & Stone: od niszy i pasji do 165 mln dolarów przychodu

Założona w 2017 roku przez byłego profesjonalnego snowboardzistę, Nimę Jalaliego, marka Salt & Stone idealnie wpisała się w rynkową niszę. Oferuje produkty, które łączą wysoką wydajność (odpowiedź na aktywny tryb życia założyciela brandu) z luksusowym designem i wyrafinowanymi, uniseksowymi kompozycjami zapachowymi.

Wyniki finansowe za rok 2025 potwierdzają, że model biznesowy marki jest niezwykle efektywny:

  • Przychody: 165 mln dolarów
  • Dynamika: dwucyfrowe wzrosty we wszystkich kanałach sprzedaży.
  • DTC (direct-to-consumer): sprzedaż bezpośrednia w USA, Kanadzie i Wielkiej Brytanii odpowiada za aż 40 proc. całkowitego obrotu.
  • Dystrybucja: silna obecność w sieci Sephora oraz na platformie Amazon.

Strategia „legacy brand”: Dlaczego Advent?

Dla Advent International inwestycja w Salt & Stone to kontynuacja strategii wspierania wyróżniających się, autentycznych marek prowadzonych przez założycieli. Fundusz ma pomóc w skalowaniu biznesu na rynki międzynarodowe, wykorzystując swoje globalne zasoby i doświadczenie w sektorze beauty.

Od pierwszego dnia dążyłem do tego, by Salt & Stone stało się marką budowaną na sto lat i dłużej. Dzięki naszemu niesamowitemu zespołowi i partnerstwu z Advent, nigdy nie wierzyłem w tę przyszłość bardziej niż dzisiaj. Advent podziela naszą wizję budowania długoterminowego i pozwoli nam kontynuować redefiniowanie kategorii – podkreśla Nima Jalali, założyciel i CEO Salt & Stone, który zachowuje udziały i pozostaje na stanowisku lidera.

Z inwestycji wycofuje się natomiast fundusz Humble Growth, który objął mniejszościowy pakiet udziałów w 2024 roku.

Luksus w fazie wzrostu

Decyzja Advent zapada w momencie, gdy globalny rynek kosmetyków luksusowych wykazuje dużą odporność na zawirowania gospodarcze. Według najnowszych danych Statista, wartość tego sektora w 2026 roku ma osiągnąć 47,53 mld dolarów, przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 3,5 proc. aż do 2034 roku.

Nima i zespół Salt & Stone zbudowali coś rzadkiego – markę z głęboką lojalnością konsumentów, wyjątkowymi produktami i autentycznym celem, który rezonuje z nowoczesnym konsumentem na całym świecie. Widzimy ogromną szansę, aby pomóc im osiągnąć globalne ambicje – dodaje David Paresky, dyrektor w Advent International.

Przejęcie to potwierdza trend, w którym fundusze PE szukają marek z silnym komponentem lifestylowym i wysoką rentownością kanału DTC.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Zapachy
24.03.2026 14:14
Veronique Gabai i Kelly Rutherford wprowadzają na rynek perfumy Rose Première
veroniquegabai i kellyrutherford

W świecie luksusowej perfumerii, gdzie coraz częściej liczy się szybkość rotacji nowości, marka Veronique Gabai stawia na głęboki storytelling i wieloletnie relacje. Najnowsza premiera – zapach Rose Première, stworzony we współpracy z aktorką i ikoną stylu Kelly Rutherford – to nie tylko nowy produkt w portfolio, ale strategiczny ruch w stronę umocnienia pozycji marki w segmencie perfumerii niszowej.

Projekt ten jest efektem 15-letniej przyjaźni obydwu kobiet i stanowi hołd dla południowej Francji, która jest dla nich niewyczerpanym źródłem inspiracji estetycznej i zapachowej.

Klasyczna róża majowa – w centrum kompozycji 

Kluczem do pozycjonowania perfum Rose Première jako produktu premium jest wykorzystanie Rose de Mai (róży majowej) zbieranej w Grasse. Ta odmiana róży jest jednym z najdroższych i najbardziej pożądanych składników w palecie perfumiarza, dostępnym w ograniczonej ilości ze względu na krótki okres kwitnienia. Wykorzystanie dziedzictwa Grasse wpisuje się w rosnący trend „provenance matters” – konsumenci dóbr luksusowych w 2026 roku wymagają dowodów na autentyczność i wysoką jakość surowców.

image

56-letnia Kelly Rutherford zachwyca naturalną urodą w kampanii Caudalie

Warto w tym momencie podkreślić, że róża majowa (Rosa centifolia) z Grasse to absolutny fundament i „serce” zapachu Chanel No. 5. Bez niej ta kompozycja straciłaby swoją charakterystyczną, miodowo-kwiatową głębię, która od ponad stu lat definiuje pojęcie luksusu. Ten konkretny składnik od ponad 100 lat jest niezwykle istotny dla domu mody Chanel. Dlaczego?

Chanel nie kupuje róży majowej od przypadkowych dostawców – marka posiada wieloletnią, ekskluzywną umowę z rodziną Mul z Pégomas (niedaleko Grasse). To właśnie tam, na chronionych polach, rośnie specyficzna odmiana róży, która trafia wyłącznie do flakonów Chanel. Dzięki temu zapach zachowuje tę samą, unikalną jakość od 1921 roku.

Róża majowa kwitnie tylko raz w roku – przez około trzy tygodnie, w maju. Zbiory są niezwykle wymagające: każdy kwiat musi zostać zerwany ręcznie tuż po świcie, zanim słońce stanie się zbyt intensywne i spowoduje odparowanie najcenniejszych cząsteczek zapachowych. Aby uzyskać 1 kg absolutu z róży majowej, potrzeba aż kilkuset kilogramów płatków.

W piramidzie olfaktorycznej Chanel No. 5 róża majowa stanowi nutę serca. Występuje w duecie z jaśminem z Grasse (równie cennym składnikiem). To połączenie nadaje perfumom ich kremowy, bogaty charakter. Rewolucja polegała na tym, że Ernest Beaux (kreator zapachu) zmieszał te drogocenne kwiaty z ogromną dawką syntetycznych aldehydów, które „uniosły” zapach i nadały mu mroźną, niemal krystaliczną świeżość.

Warto też dodać, że Chanel traktuje swoje pola w Grasse niemal jak rezerwat strategiczny. W ostatnich latach firma wykupiła dodatkowe hektary ziemi, aby uchronić uprawy przed ekspansją deweloperską i zmianami klimatycznymi, zapewniając ciągłość produkcji swojego flagowego zapachu dla przyszłych pokoleń. W tym roku premierę miała zresztą “unowocześniona” technologicznie wersja kultowej “Piątki” Chanel – przystosowana do uzupełniania zawartości jako refill.

Kelly Rutherford – naturalną ambasadorką quiet luxury, elegancji i klasyki

Współpraca z Kelly Rutherford to podręcznikowy przykład dopasowania ambasadora do DNA marki. Aktorka, znana z ról emanujących klasą i wyrafinowaniem, stała się w ostatnich latach twarzą nurtu quiet luxury w mediach społecznościowych – jej konto na Instagramie przyciągnęło 2,6 mln obserwatorów.

Dodatkowo – w przeciwieństwie do krótkoterminowych współprac marek kosmetycznych z influencerami – 15-letnia relacja Gabai i Rutherford buduje narrację opartą na zaufaniu, co bezpośrednio przekłada się na lojalność klientów segmentu prestige i luxury. Estetyka „old money” i francuskiego szyku, którą uosabia Rutherford, idealnie rezonuje z grupą docelową marki Veronique Gabai. Premiera ta potwierdza też, że róża przeżywa swój wielki renesans w perfumerii niszowej – ale w nowoczesnym, lżejszym wydaniu.

Nowy model współpracy

Premiera „Rose Première” pokazuje, że przyszłość marketingu luksusowych zapachów leży w:

  • Długofalowych partnerstwach: odchodzenie od jednorazowych kampanii na rzecz wspólnego tworzenia (co-creation).
  • Edukacji surowcowej: podkreślanie rzadkości i pochodzenia składników (jak róża z Grasse) jako głównego argumentu sprzedażowego.
  • Narracji emocjonalnej: sprzedaż „historii przyjaźni” zamiast „produktu w butelce”, co pozwala na utrzymanie wysokiej ceny przy zrozumieniu i zaufaniu ze strony klienta. 
Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
25. marzec 2026 16:03