StoryEditor
Producenci
05.06.2024 12:02

Procter & Gamble pod lupą w związku z oznaczeniem tamponów jako „wolnych od barwników”

Tampony Tampax okazały się kością niezgody — a konkretnie zawarty w nich dwutlenek tytanu. / Tampax
Firma Procter & Gamble zmaga się z pozwem zbiorowym dotyczącym ich produktów Tampax, które są reklamowane jako „wolne od barwników”. Rene Strano, inicjatorka pozwu, twierdzi, że tampony zawierają dwutlenek tytanu, który pełni funkcje barwnika, sprawiając, że produkty wydają się bielsze.

Pozew dotyczy kilku produktów Tampax, w tym linii Cardboard, Pearl i Radiant, które na swoich etykietach wyraźnie oznaczone są jako„bez barwników”. Strano argumentuje, że jest to oznaczenie wprowadzające w błąd, ponieważ zawarty w składzie dwutlenek tytanu pełni podobną funkcję co barwniki, wpływając głównie na wygląd, a nie na skuteczność tamponów. Zgodnie ze skargą, takie fałszywe oznakowanie pozwala P&G na ustalanie wyższych cen.

Strano, która zdecydowała się na zakup opierając się na deklaracji „bez barwników”, twierdzi, że zapłaciła więcej, niż gdyby produkty były prawidłowo oznakowane, ponieważ wtedy nie sięgnęłaby po tampony Tampax. Pozew został złożony w imieniu konsumentów i konsumentek z Nowego Jorku, które nabyły produkty Tampax „bez barwników” w odpowiednim okresie, i byli chętni wysunąć zarzuty naruszenia prawa biznesowego Nowego Jorku oraz bezpodstawnego wzbogacenia.

Ten pozew zbiorowy podkreśla znaczenie przejrzystości i dokładności w etykietowaniu produktów, szczególnie w branży kosmetyków i produktów do pielęgnacji osobistej. Konsumenci coraz częściej poszukują produktów, które są zgodne z ich standardami zdrowotnymi i etycznymi, a wprowadzające w błąd twierdzenia mogą podważyć zaufanie i prowadzić do wyzwań prawnych. Sprawa przeciwko Procter & Gamble uwypukla potencjalne konsekwencje dla marek, które nie spełniają tych oczekiwań, podkreślając potrzebę jasnej i uczciwej komunikacji na temat składników produktów i ich korzyści.

Czytaj także: Lidl zainwestował w różowe skrzyneczki z bezpłatnymi artykułami higienicznymi dla pracownic

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
09.01.2026 12:34
Pat McGrath Labs na aukcji za bezcen. Viral gwoździem do trumny
Vogue Arabia

Historia marki Pat McGrath Labs pokazuje, że globalna rozpoznawalność, kultowy status twórcy i viralowe kreacje nie wystarczą do zbudowania trwałej wartości biznesowej. W branży beauty, gdzie czas reakcji liczony jest w tygodniach, a nie latach, brak zdolności operacyjnych może zniweczyć nawet miliardowe wyceny.

Dyktatorka makijażu 

Pat McGrath jest powszechnie uznawana za najbardziej wpływową makijażystkę swojego pokolenia. To ona definiowała estetykę lat 90. na okładkach magazynu i-D, tworzyła ikoniczne makijaże pokazów mody przez kolejne dekady i w 2021 roku jako pierwsza makijażystka w historii otrzymała tytuł damy Imperium Brytyjskiego. Gdy w 2015 roku ruszyła marka Pat McGrath Labs, branża spodziewała się powstania globalnego imperium beauty, tymczasem dziesięć lat później aktywa marki trafiają na aukcję.

Sprzedażą marki zarządza koncern Hilco Global, a oferty mają zostać złożone do 26 stycznia 2026 roku. Publiczna aukcja została zaplanowana na dzień później. Znaki towarowe, logo i własność intelektualna – budujące przez lata mit Pat jako matki makijażu – oferowane są jako materiał o wartości zastanej, bez gwarancji dalszego rozwoju.

Załamanie wyceny brandu obrazuje skalę problemu. W 2018 roku francuski fundusz private equity Eurazeo zainwestował w markę przy wycenie 1 mld dolarów, a już w 2021 roku po cichu się wycofał. W tym samym roku spółka Sienna Investment Managers kupiła 14,4 proc. udziałów za 168 mln euro, wyceniając spółkę jeszcze wyżej – na 1,2 mld euro. Rok później wartość tej inwestycji została obniżona o 88 proc., a w 2024 roku Sienna szacowała ją już na 21,5 mln euro, co implikowało wycenę całej firmy na około 149 mln euro.

image

Louis Vuitton wkracza na rynek luksusowych kosmetyków, licząc na poprawę wyników

Część obserwatorów tłumaczy ten spadek zmianami rynkowymi: pandemią, zwrotem ku minimalizmowi w makijażu i popularnością trendu clean girl, który nie sprzyjał intensywnym kolorom. Czynniki te miały znaczenie, ale nie dotykają kluczowej przyczyny problemu. Prawdziwa przepaść między wyceną a realnym potencjałem komercjalizacji marki pojawiła się w momencie, gdy Pat McGrath zaprzepaściła największą szansę w historii swojego brandu.

Szansa pojawiła się 25 stycznia 2024 roku podczas Paris Fashion Week. Na pokazie haute couture Maison Margiela modelki zaprezentowały na wybiegu look makijażowy, na który cała społeczność beauty wstrzymała oddech: efekt idealnie gładkiej skóry, przypominający szkło lub porcelanę. Zdjęcia i video z pokazu momentalnie sięgnęły viralowych zasięgów. Wyszukiwania hasła “Pat McGrath” gwałtownie wzrosły, TikTok zapełnił się spekulacjami o zastosowanych produktach, a popyt konsumencki pojawił się natychmiastowo. Pojawił się jeden zasadniczy problem: firma nie miała w zanadrzu żadnego produktu gotowego do sprzedaży, który pozwoliłby odtworzyć ten efekt samodzielnie, ani przez profesjonalnych makijażystów, ani przez amatorów makijażu.

Warto w tym miejscu dodać, że podobne rozwiązania makijażowe były realizowane przez makijażystów w różnych częściach świata znacznie wcześniej. Co więcej, pięć dni po pokazie makijażystka Erin Parsons opublikowała na TikToku film, w którym ujawniła sposób na uzyskanie takiego efektu: maseczkę peel off marki Freeman, do kupienia już za 4 dolary, rozcieńczoną wodą i aplikowaną aerografem. Wiarygodność tej metody dodatkowo potwierdza fakt, że Parsons pracowała dla Pat McGrath wiele lat wcześniej. Video przekroczyło 2 mln wyświetleń, a uwaga została przejęta przez kogoś innego. Gdy McGrath wystąpiła później w live’ie na TikToku, przyznając, że „nigdy nie widziała makijażu, który stałby się tak viralowy”, potencjał na spieniężenie fenomenalnego makijażu kurczył się dramatycznie.

image

Estée Lauder rozważa sprzedaż marek Too Faced, Smashbox i Dr. Jart

Oficjalny produkt – Skin Fetish: Glass 001 Artistry Mask – trafił na rynek dopiero 30 stycznia 2025 roku, niemal rok po pokazie. Dostępnych było około 100 sztuk w dniu premiery. Sprzedały się w sześć minut, co potwierdziło istnienie popytu, ale w branży beauty rok opóźnienia oznacza niemal wieczność. Dla porównania, w 2016 roku po pokazie Versace, McGrath w ciągu kilku miesięcy wprowadziła uniwersalny złoty pigment Lust 004, skutecznie zamieniając trend z wybiegu w sprzedaż detaliczną. Doświadczeni makijażyści wiedzieli, że oryginalnie ten sam pigment od dekad produkuje firma Mehron i cena rynkowa jest wielokrotnie niższa, ale młodsi wizażyści i pasjonaci makijażu połknęli haczyk błyskawicznie.

Problemy operacyjne narastały równolegle. McGrath pełniła jednocześnie funkcję CEO, założycielki i dyrektorki kreatywnej, zachowując decydujący głos w kwestiach formulacji produktów i opakowań. Były menedżer Rabih Hamdan napisał w pożegnalnym mailu, że „nic nie działo się bez jej zgody”. Firma zasłynęła z nocnych spotkań, opóźnień produkcyjnych i wysokiej rotacji pracowników; w samym 2024 roku przeprowadzono trzy rundy zwolnień. Na gwałtowne ruchy było już za późno.

Sieć dystrybucji również się kurczyła. Sprzedaż w salonach stacjonarnych Sephory spadała nieustannie już od 2019 roku. Gdy największa amerykańska sieć perfumeryjna Ulta Beauty wprowadziła markę do oferty w 2023 roku, trafiła ona jedynie do 200 spośród 1400 sklepów w USA. Kosmetyki zaczęły pojawiać się w sklepach sprzedających markowe produkty ze zniżkami, np. TK Maxx czy Rose Dress for Less. Nawet ekstrawagancka kampania Divine Skin, zrealizowana przez Stevena Meisela z udziałem Naomi Campbell i budżetem przekraczającym 1 mln dolarów, nie przyniosła oczekiwanych efektów. 20-sekundowa reklama na YouTube zanotowała niewiele ponad 3000 wyświetleń. 

image

NielsenIQ dla WK: Rynek beauty na rozdrożu [analiza]

Czy są marki, które rozgrywają swoje viralowe momenty z większym rozmysłem? Jak najbardziej – wystarczy spojrzeć na Charlotte Tilbury, a kontrast w sposobach prowadzenia biznesu okaże się uderzający. Jej marka, założona w 2013 roku, wygenerowała w 2024 roku 355 mln euro ekwiwalentu mediowego w ciągu sześciu miesięcy i zapewniła majątek szacowany na 350 mln funtów. Tilbury zbudowała strukturę zdolną do natychmiastowego reagowania na trendy. 

McGrath pozostała artystką o niepodważalnej renomie – co potwierdza jej nominacja na dyrektorkę beauty w La Beauté Louis Vuitton – lecz prowadziła markę bez infrastruktury operacyjnej zdolnej wykorzystać silne wzrosty zasięgu i zaangażowania wokół niej. Ta historia pokazuje, że viral jest jedynie nieprzewidywalnym zwrotem akcji w życiu marki, a nie stabilną strategią rozwoju. Bez zaplecza, które potrafi ją przekuć w sprzedaż, nawet miliardowe wyceny mogą zniknąć szybciej, niż się pojawiły.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Producenci
09.01.2026 11:42
Zmiana na stanowisku prezesa w Velvet Care po 13 latach kierowania spółką
Od lewej: Paweł Bajorek, Thierry Bolloré, Artur Pielak.Velvet Care

Velvet Care poinformowało o zmianach w strukturze zarządczej spółki. Po blisko 13 latach kierowania firmą Artur Pielak przechodzi z funkcji prezesa do Rady Nadzorczej. W tym okresie przedsiębiorstwo zwiększyło swoje obroty niemal dziesięciokrotnie – z poziomu nieco ponad 200 mln zł do blisko 2 mld zł, co przełożyło się na ugruntowanie pozycji lidera rynku papierowych produktów higienicznych w Europie Środkowej. Decyzja ma charakter sukcesyjny i wpisuje się w kolejny etap rozwoju organizacji.

Artur Pielak był związany z Velvet CARE od początku jej istnienia. Od 2013 roku spółka przeszła transformację ze średniej firmy krajowej w regionalnego lidera, rozwijając portfolio produktowe oraz skalę działalności. Rada Nadzorcza podkreśla, że jego przejście do nowej roli pozwoli zachować ciągłość strategiczną i wykorzystać doświadczenie menedżerskie na poziomie nadzorczym.

Jednocześnie Rada Nadzorcza powołała Pawła Bajorka na stanowisko prezesa zarządu. Nowy CEO ma wieloletnie doświadczenie w międzynarodowych strukturach firm FMCG, w tym w takich koncernach jak Mars oraz Reckitt. Jego nominacja ma wspierać dalszą ekspansję zagraniczną spółki oraz wzmacnianie przewagi konkurencyjnej, m.in. poprzez działania zgodne z zasadami ESG.

Paweł Bajorek formalnie obejmie stanowisko prezesa 1 lutego 2026 roku, jednak pracę w spółce rozpoczął już w styczniu. Nadchodzący miesiąc został przeznaczony na proces przekazania obowiązków oraz bezpośrednie zapoznanie się z wszystkimi podmiotami wchodzącymi w skład Grupy Velvet CARE, co ma zapewnić płynność zarządczą i sprawne wdrożenie nowego prezesa.

Zgodnie z zapowiedziami nowego zarządu, priorytetami na kolejne lata mają być m.in. zwiększenie mocy produkcyjnych, usprawnienie kluczowych procesów operacyjnych oraz wejście na nowe rynki zagraniczne. Celem strategicznym pozostaje utrzymanie pozycji lidera w Europie Środkowej i dalsze skalowanie działalności w skali europejskiej, przy jednoczesnym zachowaniu dotychczasowej dynamiki wzrostu finansowego spółki.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. styczeń 2026 12:34