StoryEditor
Producenci
29.08.2018 00:00

[RAPORT] Kosmetyki – dla kogo przyjemność, dla kogo rutyna?

Bartosz Osiński, data manager w firmie badawczej IQS, o wielbicielach kosmetyków polujących na każdą nowość, osobach niezaangażowanych w ich kupowanie i ludziach naturalnie pięknych, którzy twierdzą, że bez kosmetyków mogą się obejść.

Ciągle spotykamy się ze stwierdzeniem, że konsumenci są głodni nowości, że chętnie kupują nowe kosmetyki, szybko nudzą się tym, co znają. Czy to prawda? Czy musimy ciągle pobudzać się poprzez kupowanie?

Są ludzie bardzo otwarci na nowości  i tacy, którzy wolą korzystać z produktów sprawdzonych, bo mają różne lęki, opory przed nowościami. Uważają na przykład, że kupowanie kolejnych produktów to wyrzucanie pieniędzy, albo mają negatywne doświadczenia, bonowy kosmetyk ich uczulił. O to, czy lubią kupować kosmetyki, których wcześniej nie znali, zapytaliśmy uczestników badania NeedforBeauty, które zostało przeprowadzone na grupie 22 tys. respondentów, zarówno kobiet jak i mężczyzn.

I co się okazało?

Dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn chce wypróbowywać nowe kosmetyki. Mężczyźni są bardziej zachowawczy, mają swoje ulubione marki i produkty. Jak trafią na dobry szampon przeciwłupieżowy, to potrafią ten sam kupować przez lata.

Wśród kobiet widzimy różnice w dużym stopniu wynikające z wieku. Nastolatki i młode kobiety są najbardziej otwarte na nowinki. Aż połowa kobiet w wieku od 16 do 30 lat deklaruje, że uwielbia kupować  i wypróbowywać nowe kosmetyki. . Ale już wśród kobiet mających powyżej 45 lat przyznaje się do tego tylko 35 proc. Dla młodych kobiet używanie kosmetyków to jeszcze zabawa. Stosują je, ale mają świadomość, że nie muszą. Dojrzałe kobiety przeciwnie – przyznają, że bardzo o siebie dbają i bez odpowiedniego przygotowania starają się nie wychodzić z domu.

A mężczyźni? Podobno młode pokolenie odważniej sięga po kosmetyki?

W badaniu nie widać wyraźnych różnic. Młodsi mężczyźni są nieco bardziej otwarci na nowe kosmetyki, ale generalnie, w porównaniu do kobiet, są nieufni w stosunku do nowości. Dla mężczyzn kupowanie kosmetyków to nie jest relaks czy zabawa. Polegają na zewnętrznych i fachowych źródłach rekomendacji. Jeśli zdecydują się na wizytę w gabinecie kosmetycznym i tam otrzymają zalecenie, jakich produktów mają używać, to tylko te kupują. Są bardzo lojalni wobec kosmetyków, z których działania są zadowoleni, nie szukają innych. Myślę, że to cenna wskazówka dla producentów.

Z pewnością. Wygląda na to, że mężczyzn łatwiej związać z marką niż kobiety, które nawet wtedy, gdy są zadowolone ze swoich kosmetyków, rozglądają się za kolejnymi.

Nie wszystkie panie tak robią. W badaniu NeedforBeauty wyróżniliśmy szereg segmentów. Mamy wśród nich „wielbicielki kosmetyków”. To są osoby, którym kupowanie i używanie kosmetyków sprawia największą frajdę. Interesują się kosmetykami, szukają informacji o nich, czytają, oglądają filmy instruktażowe, w perfumerii czy drogerii wdają się w rozmowy z ekspedientkami, chętnie biorą każdą próbkę, dzielą się opiniami o produktach z innymi osobami. W tej grupie konsumentów otwartość na nowości wynosi aż 74 proc.

Na drugim biegunie mamy „niezaangażowanych” – 19 proc. respondentów. Czym są dla nich kosmetyki? Wiedzą, że trzeba je mieć, tak jak prąd i bieżącą wodę. Nie ekscytują się nimi, są ponad to. Są też konsumenci, których nazwaliśmy „naturalnie piękni”. W tej grupie mieści się najwyższy odsetek mężczyzn, bo aż 40 proc.

Nie dziwi mnie to, mężczyźni mają o sobie zawsze dobre zdanie (śmiech).

Cóż ja mam powiedzieć jako mężczyzna… (śmiech).

Nie chciałam być złośliwa (śmiech). Uważam, że powinnyśmy uczyć się od mężczyzn tej samoakceptacji. I co wiemy o tych naturalnie pięknych?

Uważają, że atrakcyjność wynika z naturalności i kosmetyki są im potrzebne w minimalnym stopniu. Najbardziej boją się tzw. chemii w kosmetykach. Kiedy zapytaliśmy ich o ulubione marki, wiodącą okazała się Biały Jeleń, czyli marka neutralna, kojarząca się z naturą, ekologią. Otwartość na nowości w tym segmencie konsumentów wynosi 28 proc.

Czy kosmetyki nas uszczęśliwiają?

O tak! Część osób czerpie ogromną przyjemność z ich kupowania. Łączy się to z otwartością na nowości. Wśród „wielbicielek kosmetyków” przeważają takie uczucia jak zadowolenie, szczęście. „To był dla mnie odpoczynek”, „To był fajnie spędzony czas” – odpowiadają pytane o wrażenia towarzyszące zakupom. Wizyta w drogerii czy perfumerii to dla nich relaks, frajda.  Dla wyszukania nowości są w stanie poświęcić swój czas, pieniądze, angażują się w proces kupowania, testowania. Ich nie trzeba do niczego namawiać, trzeba jedynie dać im znać, że jest możliwość wypróbowania nowości. Ale są też osoby, dla których kupowanie kosmetyków to zajęcie męczące lub równie porywające, co kupowanie przysłowiowych ziemniaków w dyskoncie. Jak łatwo się domyślić, są to konsumenci sklasyfikowani przez nas jako „niezaangażowani”.

Skoro już zahaczyliśmy o dyskont, to gdzie najchętniej kupujemy nowości i kosmetyki w ogóle?

Najwięcej osób otwartych na kosmetyczne nowinki jest wśród tych, którzy kupują w drogeriach i perfumeriach. Chodzą tam nie tylko po to, żeby zrobić zakupy, ale też właśnie po to, żeby zobaczyć, co jest nowego, pooglądać, dotknąć, powąchać, porozmawiać. Nawet jeśli nie kupią – co mało prawdopodobne, bo w tej grupie jest duży odsetek osób, które mówią „wydaję za dużo na kosmetyki, więcej niż powinnam/powinienem” – to po prostu sprawia im to przyjemność.

Najwięcej osób otwartych na nowości jest wśród wielbicieli kosmetyków, kupujących w drogeriach i perfumeriach

A ci mniej otwarci na nowości?

Starają się kupować kosmetyki przy okazji, w hipermarketach, supermarketach, dyskontach. Najczęściej sięgają po produkty pierwszej potrzeby, jak szampon czy mydło, ale nie tylko. I nie zawsze wynika to z ich niezainteresowania nowinkami kosmetycznymi, tylko warunkowane jest czynnikami obiektywnymi. Wśród konsumentów zaopatrujących się w takich sklepach wyodrębniliśmy np. segment „matki Polki”. To kobiety młode, ale niebędące singielkami, zaangażowane w macierzyństwo, które mówią „jak ja bym chciała mieć więcej czasu, żeby o siebie zadbać, żeby pójść do drogerii i skorzystać z tych wszystkich kosmetyków”. Chcą, ale nie mogą. Kupują więc kosmetyki przy okazji zakupów spożywczych. Warto więc zwrócić uwagę, że półki z kosmetykami w dyskontach są rozbudowywane również z myślą o osobach, które mają zbyt dużo obowiązków, żeby móc poświęcić czas na chodzenie po innych sklepach.

    Nie kupują kosmetyków przez internet?

    W przypadku kosmetyków nadal sprzedaż offline przeważa nad online, bo bardzo ważnym czynnikiem są odczucia sensoryczne – dotyk, zapach. Okazuje się, że znaczenie ma też możliwość zobaczenia wszystkich kosmetyków na półce – frajda wynikająca z tego, że jest się w otoczeniu wielu ciekawych, kolorowych produktów, które można od razu ze sobą porównać i wypróbować. W internecie najczęściej jednak oglądamy pojedyncze produkty, ewentualnie wyszukujemy kolejne, co zabiera niemało czasu.

    Czy w przypadku nowości duże znaczenie ma polecenie, opinie wystawiane przez innych użytkowników?

    Ogromne. Najważniejsi są znajomi i rodzina. Istotne jest więc zaufanie, którym obdarza się osobę rekomendującą produkt. Aż jedna czwarta kosmetyków kupionych przez respondentów biorących udział w badaniu została im polecona przez kogoś bliskiego. Widać więc, jak ważne są na tym rynku jakość, rzetelność, profesjonalizm, bo wieści o dobrych i złych produktach roznoszą się błyskawicznie. Siła marketingu szeptanego jest potężna.

    A rekomendacja sprzedawcy, konsultantki, farmaceuty jeszcze się liczy?

    Oczywiście. Co piąty kosmetyk został kupiony przez respondentów pod wpływem polecenia w miejscu sprzedaży przez tego tego typu ekspertów. Widzimy więc, że w drogeriach czy perfumeriach, gdzie jest duży wybór produktów, rola konsultanta czy sprzedawcy jest nadal bardzo ważna. Producenci bardzo szybko nasycają rynek nowościami. Pole wyboru jest więc ogromne.Często za luksusowy kosmetyk trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych, dlatego konsumenci dążą do minimalizacji ryzyka i szukają fachowych opinii.

    Niezależnie od zasobności portfela oczekiwania konsumentów wobec kosmetyków są bardzo podobne. Wśród osób o najwyższych dochodach większego znaczenia nabierają takie cechy: jak wysoka skuteczność,  zaufanie i profesjonalne działanie. Odpowiada to przekonaniu, że aby produkt był dobry, musi odpowiednio kosztować. Nie wierzymy w tanie kosmetyki.

    Zastanawiające jest, że na pierwszym miejscu konsumenci nie wskazują jako swojego źródła informacji blogerek. Można odnieść wrażenie, patrząc choćby na działania producentów, że to one rządzą dziś marketingiem.

    Opinia blogerek jest ważna dla grupy młodych konsumentów. Dla osób w wieku 15-24 lat w wielu kwestiach istotne jest zdanie otoczenia. Wspólne obserwowanie trendów i ich wprowadzanie w życie buduje też ich przynależność do określonej grupy. Dlatego są tak bardzo podatni na rekomendacje. Osoby starsze bardziej polegają na własnym doświadczeniu, ich poczucie własnej wartości nie zależy tak bardzo od opinii otoczenia. Prawda jest taka, że jeśli uda się producentom związać z marką młodych konsumentów, prawdopodobnie będą oni szli z nią przez lata. W sposób szczególny dotyczy to mężczyzn. To dlatego coraz znaczniejszą część budżetów marketingowych stanowią aktywności na blogach.

    Trzeba jednak pamiętać, że w Polsce jest ok. 28 mln użytkowników internetu. Blogi mają po kilka, kilkanaście tysięcy śledzących je osób.To są promile, choć wrażenie faktycznie może być inne. Jedynie 12 proc. respondentów zapytanych o znaczenie poszczególnych źródeł rekomendacji na pierwszym miejscu wymieniło opinie innych użytkowników w internecie. . Wszystko wskazuje na to, że nadal najważniejsza jest rozmowa twarzą w twarz z drugim człowiekiem. 

    Znaczenie poszczególnych źródeł rekomendacji:

    • Polecenie znajomych, rodziny: 23% 
    • Rekomendacje sprzedawcy, konsultantki, farmaceuty: 18% 
    • Rekomendacje, opinie innych użytkowników w internecie: 12% 
    • Rekomendacje kosmetyczki: 9% 
    ZOBACZ KOMENTARZE (0)
    StoryEditor
    Handel
    02.09.2026 15:55
    Inglot pierwszą inwestycją nowego funduszu. Avallon zebrał 171,5 mln euro
    Inglot pierwszą inwestycją Avallon MBO. Fundusz zebrał 171,5 mln euroShutterstock

    Avallon MBO uruchomił czwarty fundusz inwestycyjny i już wskazał jego pierwszą inwestycję. Avallon MBO Fund IV, który w pierwszym zamknięciu zebrał 171,5 mln euro, przejął udziały w polskiej marce kosmetycznej Inglot. Docelowo fundusz może dysponować kapitałem sięgającym 260 mln euro.

    W tym artykule przeczytasz:

    • Inglot otwiera nowy rozdział z inwestorem finansowym
    • Avallon szuka kolejnych marek konsumenckich
    • Poprzedni fundusz inwestował w marki konsumenckie
    • Fundusz chce inwestować w rozwój tradycyjnych biznesów

    Nowy fundusz Avallon MBO będzie inwestował przede wszystkim w średniej wielkości firmy z Polski i Europy Środkowo-Wschodniej. Wśród interesujących dla inwestora obszarów znalazły się marki konsumenckie, e-commerce i przedsiębiorstwa produkcyjne. Pierwszą transakcją Fund IV jest jednak inwestycja szczególnie istotna dla rynku kosmetycznego – przejęcie udziałów w Inglot.

    Inglot otwiera nowy rozdział z inwestorem finansowym

    Inglot jest pierwszą inwestycją czwartego funduszu Avallon MBO. Polska marka kosmetyczna, znana przede wszystkim z produktów do makijażu, ma za sobą ponad 40 lat działalności i rozpoznawalność zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.

    Wejście inwestora finansowego oznacza kolejny etap rozwoju firmy. Avallon deklaruje, że będzie koncentrował się na przedsiębiorstwach o rocznych przychodach na poziomie 20–100 mln euro, wspierając je m.in. w rozwoju, profesjonalizacji i ekspansji.

    W przypadku Inglota inwestycja wpisuje się więc w strategię funduszu dotyczącą marek konsumenckich. Szczegółowe plany dotyczące dalszego rozwoju marki nie zostały w przedstawionych informacjach podane.

    image

    Inglot x Allegro? Nadchodzi nowa era współprac beauty: z marketplace‘ami.

    Avallon szuka kolejnych marek konsumenckich

    Inwestycja w Inglot może być istotnym sygnałem dla polskiego rynku beauty. Marki kosmetyczne i szerzej – firmy z sektora dóbr konsumpcyjnych – znajdują się wśród obszarów, którymi interesuje się nowy fundusz.

    Avallon chce inwestować zarówno w wykupy menedżerskie, jak i transakcje z właścicielami firm rodzinnych. W kręgu zainteresowania są także przedsiębiorstwa znajdujące się w procesie sukcesji, profesjonalizacji lub konsolidacji.

    Fundusz zamierza również wspierać firmy w cyfryzacji i ekspansji zagranicznej.

    Poprzedni fundusz inwestował w marki konsumenckie

    Avallon ma już doświadczenie w inwestycjach w firmy związane z szeroko rozumianym rynkiem konsumenckim. Avallon MBO III, zamknięty w 2021 roku z kapitałem 137 mln euro, zainwestował m.in. w Clovin, producenta chemii gospodarczej z markami Purox i Dr.Practi, oraz MPPK Group, właściciela marek karm dla zwierząt Wiejska Zagroda i Pan Mięsko.

    W portfelu znalazł się również SAT, właściciel sieci S’portofino.

    Nowy fundusz będzie jednak dysponował większym kapitałem. Pierwsze zamknięcie Avallon MBO Fund IV przyniosło 171,5 mln euro, a docelowo fundusz może osiągnąć wartość 260 mln euro.

    To oznacza większe możliwości inwestycyjne i potencjalnie kolejne transakcje na polskim rynku marek konsumenckich.

    image

    Inglot dołącza do Too Good To Go. Kosmetyki trafiły do Paczek Niespodzianek

    Fundusz chce inwestować w rozwój tradycyjnych biznesów

    Jednym z akcentów nowej strategii Avallon jest również cyfryzacja firm spoza sektora technologicznego. Inwestor wskazuje na potencjał automatyzacji, oprogramowania i wykorzystania danych w tradycyjnych przedsiębiorstwach.

    Avallon chce także wykorzystywać fundusz do wspierania ekspansji zagranicznej spółek portfelowych.

    Z punktu widzenia branży kosmetycznej oznacza to, że Inglot może być nie tylko pojedynczą inwestycją w markę beauty, ale pierwszym przykładem szerszego zainteresowania funduszu tym segmentem rynku. Na kolejne ruchy Avallon MBO Fund IV warto więc patrzeć także przez pryzmat tego, czy do jego portfela trafią następne polskie marki kosmetyczne lub inne firmy związane z sektorem beauty.

     

    Więcej na ten temat możesz przeczytać na portalu Wiadomości Handlowe.

    Aurelia Obrochta
    ZOBACZ KOMENTARZE (0)
    StoryEditor
    Producenci
    02.09.2026 15:11
    Oriflame ma nowego CEO. Kenneth Benaim Campbell zastępuje Annę Malmhake
    Oriflame

    Oriflame ogłosiło zmianę na stanowisku dyrektora generalnego. Ze skutkiem natychmiastowym funkcję CEO obejmuje Kenneth Benaim Campbell, menedżer z ponad 30-letnim doświadczeniem w międzynarodowym biznesie, w tym 27-letnią karierą w strukturach L’Oréal. Zastępuje Annę Malmhake, która po trzech latach zdecydowała się ustąpić ze stanowiska. Zmiana następuje w okresie transformacji firmy, która wkrótce będzie obchodzić 60-lecie działalności.

    Kenneth Benaim Campbell został nowym Chief Executive Officer Oriflame. Zarząd spółki podkreśla, że decyzja o jego powołaniu była jednomyślna, a nowy CEO ma poprowadzić firmę przez kolejny etap rozwoju i realizacji strategii transformacyjnej.

    Campbell wnosi do Oriflame ponad trzy dekady doświadczenia w zarządzaniu międzynarodowymi organizacjami. Szczególnie istotne dla nowej funkcji jest jego doświadczenie zdobyte w branży beauty. Przez 27 lat pracował w L’Oréal, gdzie zajmował stanowiska kierownicze na kilku kontynentach i odpowiadał za działalność firmy zarówno na rynkach dojrzałych, jak i rozwijających się.

    W trakcie kariery w koncernie kosmetycznym zarządzał biznesem na tak zróżnicowanych rynkach jak Niemcy, Hiszpania, Wielka Brytania, Meksyk, Tajwan, Chiny i Indie. Jego doświadczenie obejmuje więc Europę, Azję oraz Amerykę Łacińską, a także prowadzenie działalności w krajach o odmiennej dynamice wzrostu i strukturze konsumenckiej.

    Bezpośrednio przed dołączeniem do Oriflame Kenneth Benaim Campbell pełnił funkcję President for Europe and North America w Lipton Teas & Infusions. Odpowiadał tam za działalność jednego z największych globalnych biznesów napojowych opartych na markach konsumenckich. Jak podkreśla Oriflame, zarządzał organizacją w okresie transformacji i wzrostu.

    image

    Oriflame: nauka o długowieczności zmienia podejście branży beauty do starzenia się skóry

    Robert Bensoussan, przewodniczący rady dyrektorów Oriflame, wskazał, że o wyborze nowego CEO zdecydowało połączenie jego doświadczenia w branży kosmetycznej, międzynarodowej perspektywy oraz kompetencji w zakresie budowania marek i transformacji organizacji.

    – Kenneth jest wyjątkowym międzynarodowym liderem z głęboką znajomością branży beauty, szerokim doświadczeniem globalnym i udokumentowanymi osiągnięciami w budowaniu marek, rozwijaniu zespołów oraz osiąganiu wyników. Rada jednomyślnie uważa, że jest właściwą osobą, aby poprowadzić Oriflame przez kolejną fazę rozwoju i wzrostu – przekazał Bensoussan.

    Zmiana po trzech latach kadencji

    Kenneth Benaim Campbell zastępuje Annę Malmhake, która zdecydowała się odejść ze stanowiska CEO i President po trzech latach kierowania firmą. Jej kadencja przypadła na okres istotnych zmian w strukturze finansowej i strategicznej Oriflame.

    Pod kierownictwem Malmhake spółka zakończyła proces rekapitalizacji oraz uruchomiła strategię transformacji biznesu. Robert Bensoussan podziękował ustępującej CEO za prowadzenie firmy w okresie refinansowania i wzmacniania działalności operacyjnej.

    Nowy dyrektor generalny podkreśla z kolei, że jednym z kluczowych czynników, które skłoniły go do przyjęcia stanowiska, był specyficzny model biznesowy Oriflame oraz globalna społeczność przedsiębiorców działających w systemie sprzedaży bezpośredniej.

    – Najbardziej przyciągnęły mnie unikalny model przedsiębiorczości firmy, silne dziedzictwo w branży beauty, utalentowani ludzie oraz globalna społeczność Beauty Entrepreneurs. Chcę współpracować z zespołami na całym świecie, aby wykorzystać dotychczasowe postępy i odblokować kolejne możliwości rozwoju – zaznaczył Kenneth Benaim Campbell.

    Zmiana na stanowisku CEO następuje w szczególnym momencie dla firmy. Oriflame zbliża się do 60. rocznicy powstania, a priorytetami na kolejny etap pozostają wzmacnianie biznesu, wsparcie dla sieci Beauty Entrepreneurs oraz przyspieszenie realizacji planów transformacyjnych.

    Powołanie menedżera, którego 27 z ponad 30 lat międzynarodowej kariery związanych było z L’Oréal, może jednocześnie sygnalizować, że Oriflame chce w kolejnej fazie rozwoju mocniej wykorzystać doświadczenia z zarządzania globalnymi markami kosmetycznymi. Przed nowym CEO stoi zadanie przełożenia tego doświadczenia na dalszą transformację firmy działającej w specyficznym modelu sprzedaży bezpośredniej i na kilkudziesięciu rynkach na świecie.

    ZOBACZ KOMENTARZE (0)
    03. wrzesień 2026 15:41