StoryEditor
Producenci
18.04.2023 00:00

Reklama kampanii dt. świadomości problemów związanych z miesiączką... bez miesiączki, na wniosek TVP i TVN.

Badania na temat ubóstwa menstruacyjnego pokazują, że problem ten jest zaniedbywany od dekad - a dzieci nadal padają jego ofiarą. / materiały prasowe Okresowej Koalicji
Fundacja TakDlaPodpasek.pl wypuściła pierwszą kampanię społeczną w telewizji, która jest apelem do polityków o ustawę umożliwiającą darmowy dostęp do podpasek w każdej szkole. Jednakże, niektóre nadawcze telewizyjne nie wyraziły zgody na emisję pełnej wersji spotów, w której widać krew menstruacyjną, jak ustalił "Presserwis". TVN i TVP zaprotestowały przeciwko przedstawieniu centralnego tematu kampanii.

W poniedziałek 17 kwietnia odbyła się premiera kampanii społecznej opartej na spocie świadomościowym, która była emitowana na antenach kanałów Polsat, TVN i TVP, a także w wielu kanałach tematycznych. Kampania zostanie również udostępniona w mediach społecznościowych, w tym na Facebooku, Instagramie, Tik-Toku oraz w serwisie YouTube. Spot opowiada historię dziewcząt i kobiet, których łączy szkoła oraz problem menstruacji.

Według "Presserwisu", tylko kanały Polsatu nie ocenzurowały wideo, które zostało stworzone w celach edukacyjnych. Kanały TVN i TVP nie chciały wyemitować pełnej wersji z powodu widoczności krwi miesiączkowej. Podobnie zareagowały aplikacje należące do ekosystemu Meta. Pełna nieocenzurowana wersja kampanii jest dostępna tylko na kanale YouTube fundacji. Ta reakcja może dziwić, biorąc pod uwagę, jakie skutki miewają reklamy podpasek czy tamponów, w trakcie których produkty są polewane błękitnymi płynami. Jak powiedziała Julia Kaffka z Akcji Menstruacji Głosowi Wielkopolski: nie wiem, co mają na celu działania marketingowe tego typu, ale wiem, że na pewno nie służą one niczemu dobremu. Jakiś czas temu napisała do nas dziewczyna opowiadająca, że jej koleżanka wpadła w panikę podczas pierwszej miesiączki, bo zobaczyła, że nie krwawi na niebiesko. Niewiele niestety zmieniło się od czasu, kiedy w 1992 r. Anna Patrycy słynnym sloganem – „z pewną taką nieśmiałością” – reklamowała podpaski Always.

W spocie, który jest częścią kampanii fundacji TakDlaPodpasek.pl, zwraca się uwagę na problem braku dostępu do środków higieny menstruacyjnej, z którym borykają się uczennice w Polsce. W obsadzie wystąpiły m.in. Marianna Zydek i Magdalena Cielecka, która pełni rolę narratorki.
 


Badania na temat ubóstwa menstruacyjnego wskazują na zaniedbywanie tego problemu od dekad i brak danych potrzebnych do skutecznego rozwiązania problemu. Wiele kobiet i dziewcząt cierpi z powodu braku dostępu do odpowiednich środków higieny menstruacyjnej, co wpływa na ich zdrowie i samopoczucie. Konieczne są działania edukacyjne i społeczne, aby zwiększyć świadomość i znaleźć skuteczne sposoby pomocy dla osób dotkniętych tym problemem. – Dostęp do środków higieny menstruacyjnej to podstawowe prawo człowieka. Bez niego kobiety i dziewczynki nie mogą żyć z godnością. To oburzające, że dziewczęta na całym świecie nie mają szans na lepszą edukację, a kobiety na pójście do pracy, bo są zbyt biedne, aby mieć okres. Zbyt długo zaniedbywano działania na rzecz rozwiązania tego problemu – mówi na stronie swojej fundacji Dominika Kulczyk, prezeska Kulczyk Foundation.

W sondażu Kantar przeprowadzonym dla Kulczyk Foundation w grudniu 2022 roku, 67 proc. Polek przyznało, że zdarzyło im się nie mieć dostępu do podpasek czy tamponów w szkole podczas miesiączki. Według 64 proc. Polaków i Polek, środki menstruacyjne powinny być dostępne za darmo w szkołach.

Ubóstwo menstruacyjne — wymysł czy palący problem?

Badania przeprowadzone przez Kulczyk Foundation wykazały, że około pół miliona osób w Polsce doświadcza ubóstwa menstruacyjnego. Temat miesiączki jest wciąż tabu w Polsce i powoduje zawstydzenie, zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn. Pomimo znanych konsekwencji zdrowotnych braku dostępu do bezpiecznych środków higieny miesiączkowej (ból, infekcja bakteryjna z możliwą sepsą, trwałe zniekształcenie układu rozrodczego, nawracające infekcje drożdżakowe, stany lękowe) ubóstwo menstruacyjne jest często pomijane i pomijane ze względu na społeczne i kulturowe stygmaty. W edukacji na temat kobiecego cyklu również brakuje systemowości; poza lekcjami biologii i pogadankami w szkole dla dziewcząt, zwykle prowadzonymi przez przedstawiciela korporacji sprzedającej produkty higieny intymnej, niewiele się dzieje. Z badań firmy Procter & Gamble wynika, że 1/6 uczennic opuściła zajęcia szkolne z powodu braku dostępu do środków higienicznych. W czasie pandemii, gdy szkoły zostały zamknięte i nauczanie przeniosło się do domu, pomoc ze strony szkolnych higienistek została znacznie ograniczona.

Grafika przedstawiająca najczęściej używane zamiast podpasek czy tamponów przedmioty, źródło: Every Month Manchester #100days campaign

Najbiedniejsze kobiety i dziewczynki często używają pociętych starych ubrań lub kawałków kartonu, a te w nieco lepszej sytuacji korzystają z nadal tańszych niż podpaski czy tampony opcji, takich jak wata lub lignina. Ubóstwo menstruacyjne nie ogranicza się tylko do osób ubogich czy bezdomnych. Może ono dotknąć każdą kobietę, która znajduje się w trudnej sytuacji życiowej, np. w przemocowym związku, gdzie jest finansowo zależna od partnera. W takich sytuacjach zakup środków higieny menstruacyjnej może być luksusem, którego sobie nie mogą pozwolić. Nie bez znaczenia jest także sytuacja osób AFAB (assigned female at birth, z przypisaną przy urodzeniu płcią żeńską), które, żyjąc zgodnie ze swoim genderem innym niż żeński, mogą napotykać na akty dyskryminacji czy agresji, próbując zakupić czy pożyczyć od kogoś produkty menstruacyjne.

Praktyczne działania i rozwiązania

Rozwiązaniem częściowym ubóstwa menstruacyjnego może być dostępność darmowych produktów higienicznych także poza szkołami. W Wielkiej Brytanii darmowe produkty menstruacyjne są dostępne na uczelniach i w miejscach ogólnodostępnych, a podobne działania podejmują fundacje Akcja Menstruacja i Kulczyk Foundation w Polsce. Wprowadzenie takiego rozwiązania pozwoliłoby kobietom i dziewczynkom na lepszy dostęp do produktów higienicznych, a także nauczyłoby społeczeństwo, że menstruacja to normalny proces fizjologiczny, a nie temat tabu. W Polsce funkcjonuje także projekt Różowa Skrzyneczka, czyli sieć różowych pudełek naściennych, umiejscowionych w toaletach, przybytkach pożytku publicznego, szkołach, uczelniach, przychodniach i węzłach komunikacyjnych. W skrzyneczkach znajdują się tampony, podpaski i wkładki, z których skorzystać może każdy.
 

Plakat akcji Różowa Skrzyneczka, umieszczany na lub obok skrzynek

Każda wersja kampanijnego spotu zachęca do poparcia apelu do władz w celu rozwiązania problemu braku dostępu do środków higieny menstruacyjnej. Inicjatywę można wesprzeć poprzez stronę internetową TakDlaPodpasek.pl. 8 marca, podczas konferencji prasowej w Sejmie, parlamentarzystki z Koalicji Obywatelskiej, PSL i Lewicy zadeklarowały poparcie dla ustawy przygotowanej przez Okresową Koalicję, która ma na celu rozwiązanie tego problemu. Słowa okres, miesiączka, menstruacja to dla wielu słowa wstydliwe. Ale mamy w naszym społeczeństwie odważne kobiety, które łamią te mity i stereotypy. Zrzeszyły się w Okresowej Koalicji. Jesteśmy przedstawicielkami różnych klubów parlamentarnych, z różnych opcji. Wszystkie popieramy tę inicjatywę. I na pewno będziemy robić wszystko, żeby ten projekt wszedł w życie. Jesteśmy z wami – powiedziała posłanka Marzena Okła-Drewnowicz.

Na poniższej mapce widnieje lista miejsc, gdzie można bezpłatnie zaopatrzyć się w takie produkty, zarówno w ramach projektu Różowa Skrzyneczka, jak i innych.
 

Agencja Havas Warsaw była odpowiedzialna za działania kreatywne w kampanii, w tym za stworzenie spotu. Reżyserką spotu była Monika Kmita, za produkcję odpowiadała firma Dynamo Film, postprodukcję zapewniła firma Delapost, a za dźwięk odpowiedzialna była firma Rytmika. Zakupem mediów zajął się Havas Media — agencja mediowa.

Czytaj także: Padsharing. Powstała sieć wsparcia dla kobiet potrzebujących środków menstruacyjnych

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Prawo
24.06.2026 15:45
UE zaostrza przepisy dotyczące etykiet kosmetyków. Branża ma czas tylko do końca lipca
Rewolucja na etykietach kosmetyków. UE wprowadza zmianyShutterstock

Od 31 lipca 2026 roku w Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe zasady znakowania kosmetyków, które mogą wymusić aktualizację tysięcy opakowań. Zmiany obejmują przede wszystkim produkty zapachowe i olejki eteryczne. Lista substancji zapachowych wymagających obowiązkowego oznaczenia na etykiecie wzrośnie z 26 do około 82 pozycji. Dla producentów oznacza to konieczność szybkiego dostosowania składów INCI i dokumentacji.

W tym artykule przeczytasz:

  • Koniec z grupą  „26 alergenów”. Jakie substancje znajdują się na nowej liście?
  • Olejki eteryczne pod szczególną lupą
  • Nie wszystkie alergeny są widoczne od razu
  • Branża nie dostanie dodatkowego czasu. Co z już wyprodukowanymi kosmetykami?
  • To wyzwanie szczególnie dla producentów perfum i kosmetyków naturalnych

Koniec z grupą  „26 alergenów”. Jakie substancje znajdują się na nowej liście?

Nowe przepisy wynikają z Rozporządzenia Komisji (UE) 2023/1545, które zmienia załącznik III do rozporządzenia kosmetycznego 1223/2009. To największa reforma zasad znakowania alergenów zapachowych od ponad 20 lat.

Dotychczas producenci musieli deklarować 26 substancji potencjalnie uczulających. Od 31 lipca liczba ta wzrośnie do około 82 substancji i grup substancji.

Nowe wymagania obejmą m.in.:

  • wanilinę,
  • mentol,
  • octan linalilu,
  • beta-kariofilen,
  • salicylan metylu,
  • anetol,
  • karwon,
  • damascenon,
  • limonen,
  • linalol,
  • geraniol,
  • eugenol i izoeugenol.

image

Resorcinol z klasyfikacją ED HH – konsekwencje regulacyjne dla sektora kosmetycznego

Olejki eteryczne pod szczególną lupą

Zmiany dotyczą nie tylko pojedynczych składników, ale również naturalnych ekstraktów i olejków eterycznych. Obowiązek deklaracji może objąć m.in. olejki:

  • bergamotowy,
  • lawendowy,
  • różany,
  • ylang-ylang,
  • miętowy,
  • eukaliptusowy,
  • goździkowy,
  • geraniowy,
  • paczulowy,
  • balsam peruwiański.

To szczególnie istotne dla segmentu kosmetyków naturalnych i produktów premium, które często komunikują wysoką zawartość składników pochodzenia roślinnego.

Nie wszystkie alergeny są widoczne od razu

Regulacje obejmują również tzw. prehapteny i prohapteny, czyli związki, które stają się alergenami dopiero pod wpływem utleniania lub kontaktu ze skórą. Od teraz będą traktowane tak samo jak ich aktywne formy i również będą podlegały obowiązkowemu oznaczeniu.

Progi stężeń pozostają bez zmian:

  • 0,001 proc. dla produktów pozostających na skórze (leave-on),
  • 0,01 proc. dla produktów spłukiwanych (rinse-off).

Po ich przekroczeniu składniki muszą zostać wymienione na etykiecie pod dokładną nazwą INCI.

image

Alert: Omnibus VIII wchodzi w życie – co warto wiedzieć

Branża nie dostanie dodatkowego czasu. Co z już wyprodukowanymi kosmetykami?

Nowe wymogi zaczną obowiązywać już 31 lipca 2026 roku i nie przewidziano ogólnego okresu przejściowego dla nowych produktów.

Oznacza to, że wszystkie kosmetyki wprowadzane na rynek UE po tej dacie będą musiały być zgodne z nowymi przepisami już w momencie przekraczania granicy celnej.

Produkty znajdujące się już w obrocie przed 31 lipca 2026 roku mogą pozostać na rynku do 31 lipca 2028 roku. Po tym terminie niezgodne zapasy będą musiały zostać wycofane.

To wyzwanie szczególnie dla producentów perfum i kosmetyków naturalnych

Największe zmiany odczują producenci perfum, kosmetyków zapachowych i marek wykorzystujących olejki eteryczne. Konieczne może okazać się przeanalizowanie receptur, aktualizacja dokumentacji produktowej, a w wielu przypadkach również przeprojektowanie opakowań.

Nowe przepisy mają zwiększyć bezpieczeństwo konsumentów i poprawić transparentność informacji o składnikach, ale dla branży oznaczają kolejną falę kosztów i obowiązków regulacyjnych.

 

Źródło: cosmeticsbusiness.com

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
24.06.2026 14:26
"Hair Skinification" i trychokosmetyki. Od niszy do masowego fenomenu [WYWIAD]
Marta Iwanowska-Giler, dyrektor ds. kreacji OnlyBio.lifeOnlyBio

Obserwujemy dziś wyraźny trend traktowania skóry głowy z taką samą powagą jak skóry twarzy - tzw. skinifikację włosów. Choć cały rynek kosmetyków do pielęgnacji w Polsce rośnie, kategoria „scalp care”, dynamicznie rozszerzająca swoją obecność na półkach sklepowych, jest jednym z najbardziej wyrazistych przejawów jego premiumizacji i specjalizacji - mówi Marta Iwanowska-Giler, dyrektor ds. kreacji w firmie OnlyBio.

Czy specjalistyczne peelingi, wcierki i olejki to już standard w koszyku przeciętnego Polaka, czy wciąż domena wąskiej grupy „włosomaniaczek”?

Marta Iwanowska-Giler: Zdecydowanie, w naszej ocenie „hair skinification” przestało być chwilowym trendem, a zmianą w podejściu do pielęgnacji włosów. Konsumenci coraz lepiej rozumieją, że kondycja włosów zaczyna się od zdrowej skóry głowy, dlatego zaczynają traktować ją z taką samą uwagą. Nawet patrząc szerzej na rozwój hair care, zdecydowanie widać, że peelingi, wcierki czy inne produkty stricte do skóry głowy zajmują już większą część półki w drogeriach, więc nie są już wyborem wyłącznie najbardziej świadomych włosomaniaczek. Coraz częściej trafiają do koszyków osób, które do tej pory ograniczały pielęgnację do szamponu i odżywki. 

image

Kosmetyki inspirowane słodyczami. Jak legalnie korzystać z cudzych znaków towarowych?

Czy marka OnlyBio wpasowała się w trend czy wykreowała większy popyt na kosmetyki trychologiczne? 

Od kilku lat konsekwentnie i bardzo intensywnie rozwijamy kategorię pielęgnacji włosów, a pozycja, jaką dziś w niej zajmuje OnlyBio, pokazuje, że ten kierunek odpowiada na potrzeby konsumentów. Wspomnę tylko, że dziś jesteśmy obecni nie tylko w kategorii pielęgnacji włosów, ale również w pielęgnacji ciała, rąk oraz w pielęgnacji włosów i ciała dla dzieci. Tak szerokie portfolio nie powstało przypadkiem, bo widzimy, że konsumenci oczekują skutecznych i łatwo dostępnych rozwiązań pielęgnacyjnych w wielu kategoriach. A to, jak rozwija się nasza oferta i jak jest odbierana przez rynek, utwierdza nas w przekonaniu, że dobrze odczytujemy potrzeby konsumentów i potrafimy na nie odpowiadać.

image

Trzy trendy w pielęgnacji włosów na 2026 rok wg Hebe

Jak udało się przenieść niszową, gabinetową wiedzę trychologiczną na masową półkę drogerii w cenach dostępnych dla każdego? Co było największym ryzykiem przy tym kroku?

W kategorii pielęgnacji włosów od początku chcieliśmy pokazać, że skuteczna pielęgnacja oparta na wiedzy trychologicznej nie musi być zarezerwowana dla gabinetów specjalistycznych. Chcieliśmy przełożyć tę wiedzę na produkty dostępne na drogeryjnej półce tak, aby były skuteczne, przystępne cenowo i jednocześnie łatwe do zrozumienia dla konsumenta. Myślę, że w tym przypadku kluczowym wyzwaniem było znalezienie równowagi między eksperckim podejściem a prostą komunikacją. Zależało nam na tym, aby nie upraszczać samej wiedzy, ale mówić o niej w sposób zrozumiały.

Od lat konsekwentnie stawiamy nie tylko na rozwój produktów, ale również na edukację. Dobrym przykładem jest wydana w tym roku książka „Trychomania. Moja pierwsza książka o włosach”, przygotowana we współpracy z lekarzami, naukowcami, trychologami i kosmetologami. Traktujemy ją jako naturalne rozwinięcie działań, które prowadzimy od lat. Bardzo zależy nam na tym, aby rzetelna wiedza o pielęgnacji włosów i skóry głowy była dostępna dla każdego.

Czy współczesny konsument kupuje oczami i zapachami, czy faktycznie czyta składy (INCI)?

Myślę, że dzisiejszy konsument nie wybiera już między wyglądem, zapachem i składem - naprawdę oczekuje jednego i drugiego. Zapach, konsystencja czy wygląd produktu nadal mają ogromne znaczenie i często decydują o pierwszym zakupie, a dziś już nie musimy wybierać pomiędzy ładnym a skutecznym produktem. Jednocześnie coraz więcej osób czyta składy, interesuje się składnikami aktywnymi i chce rozumieć, dlaczego dany produkt działa a dzisiejszy rynek pozwala na to, by produkt był skuteczny, miał dobry skład i do tego pięknie pachnął.

Jak zmieniły się wymagania klientów na przestrzeni ostatnich 2-3 lat w kontekście transparentności marek?

Ponadto konsumenci są bardziej wymagający wobec marek, bo oczekują prostego i uczciwego komunikowania składu oraz działania produktów, bez zbędnych obietnic i skomplikowanego języka. Dla nas to bardzo pozytywna zmiana, bo świadomy konsument podejmuje lepsze decyzje zakupowe, dlatego od lat stawiamy na edukację i transparentną komunikację.

Przez lata trychologia kojarzyła się z drogimi kuracjami w klinikach. Czy skuteczna walka z łupieżem, przetłuszczaniem się skóry czy wypadaniem włosów musi rujnować portfel?

My obserwujemy dziś trzy główne problemy skóry głowy, z którymi konsumenci szukają pomocy: nadmierne wypadanie włosów, przetłuszczanie się skóry głowy oraz łupież i różnego rodzaju podrażnienia/przesuszenia. Oczywiście, dużej mierze są one efektem współczesnego stylu życia, w tym przewlekłego stresu, nieodpowiedniej diety czy zaburzeń hormonalnych. Jednocześnie nie powiedziałabym, że problemów jest dziś znacząco więcej. Myślę, że przede wszystkim wzrosła świadomość konsumentów, którzy szybciej zauważają niepokojące objawy i częściej szukają profesjonalnego wsparcia. I przede wszystkim nie tuszują problemów w pierwszej kolejności, tylko szukają przyczyny.

Czy epidemia problemów z łysiejącą skórą głowy to efekt cywilizacyjny (stres, dieta), czy po prostu wynik lepszej diagnostyki?

Trzeba wziąć pod uwagę,że kosmetyk ma swoje możliwości, ale i ograniczenia. Szampon, wcierka czy peeling są niezbędną bazą do uzyskania zdrowych i mocnych włosów, jednak jeśli problem jest przewlekły i zaawansowany, pojawia się nagle lub towarzyszą mu inne objawy, warto poszerzyć diagnostykę i skonsultować się ze specjalistą. Zdrowie skóry głowy jest ściśle związane z ogólnym stanem organizmu, dlatego zawsze podkreślamy, że pielęgnacja to jeden z elementów holistycznego podejścia pielęgnacji włosów i skóry głowy.

Na szczęście skuteczna pielęgnacja nie zawsze musi dziś oznaczać od razu kosztownych wizyt czy bardzo drogich kuracji. Specjalistyczna wiedza trafiła na półki drogerii, dzięki czemu konsumenci mają dostęp do zaawansowanych produktów w przystępnych cenach. Kluczowe znaczenie ma właściwy dobór kosmetyków, regularność ich stosowania i świadoma pielęgnacja, a nie cena pojedynczego produktu. Dodam, że trycholodzy sami często we współpracy z podopiecznym zaczynają od zmiany pielęgnacji i nawyków, i to już w wielu przypadkach daje duże efekty.

Czy produkty drogeryjne są równie skutecz, co te apteczne czy te z sektora premium?

Jeśli chodzi o segmenty w kategorii pielęgnacji włosów, patrzyłabym dziś na podział między kosmetykami drogeryjnymi a premium przez pryzmat skuteczności. Dobrze opracowane produkty drogeryjne są w stanie bardzo efektywnie odpowiadać na codzienne potrzeby skóry głowy i włosów. Segment premium częściej wyróżnia się personalizacją czy dodatkowymi doświadczeniami, natomiast sama skuteczność coraz częściej wynika z jakości formulacji i właściwego dopasowania produktu do potrzeb użytkownika, a nie z jego ceny.

Czy planują Państwo ekspansję zagraniczną lub współpracę z partnerami z rynku Unii Europejskiej?

Tak, zdecydowanie - rozwój na rynkach zagranicznych jest dla nas naturalnym kierunkiem. Konsekwentnie budujemy obecność OnlyBio poza Polską i dostrzegamy duży potencjał szczególnie na rynkach europejskich. Świadoma pielęgnacja włosów i skóry głowy rozwija się nie tylko w Polsce, dlatego nasze podejście znajduje zainteresowanie również wśród zagranicznych partnerów i konsumentów. Jednocześnie do ekspansji podchodzimy z dużą uważnością. Zależy nam nie tylko na obecności w kolejnych krajach, ale przede wszystkim na budowaniu marki w oparciu o te same wartości, które są dla nas kluczowe od początku: skuteczne formulacje, przystępność cenową, edukację i transparentną komunikację. Wierzymy, że właśnie takie podejście ma potencjał, by dobrze odnaleźć się również na innych europejskich rynkach.

Dziękuję za rozmowę. 

Polski segment produktów do pielęgnacji włosów to dynamicznie rosnąca część całego rynku kosmetyków

Z raportu Centrum Analiz PKO BP „Branża kosmetyczna 06.2026: Sytuacja bieżąca i prognozy do 2031” z 23 czerwca 2026 roku wynika, że:

  • w strukturze polskiej produkcji kosmetyków szampony i preparaty do włosów zajmują bardzo mocną pozycję – odpowiadają za około 9% wartości całej produkcji sprzedanej (ustępując miejsca jedynie pielęgnacji skóry, która generuje 45 proc.) 
  • szampony odpowiadają za 11,3% sprzedaży kosmetyków
  •  z kolei koksmetyki do pielęgnacji włosów (odżywki, lakiery, pasty) stanowią obecnie 8,1% rynku
  • „pielęgnacja osobista” (do której zalicza się klasyczna pielęgnacja włosów) to wciąż największy segment rynku kosmetycznego na świecie z udziałem 43,5%
  • co ciekawe, w polskim eksporcie na wymagające rynki (np. azjatyckie) preparaty do włosów to nawet ponad 40% wysyłanych za granicę produktów kosmetycznych.

Trend trychologiczny (Science-led beauty)

Choć słowo „trychologia” rzadko pojawia się w tabelach makroekonomicznych, PKO BP wyraźnie zaznacza, że:

  • motorami wzrostu rynku są produkty oparte na dowodach naukowych (science-led)
  • konsumenci masowo przesuwają zainteresowanie z ogólnego mycia włosów na zaawansowaną pielęgnację i leczenie skóry głowy (tzw. trend skinification of hair).
  • sprzedaż rośnie m.in. dzięki dynamicznemu rozwojowi powiązanego rynku dermokosmetyków, którego wartość w Polsce przekroczyła 3 mld zł. 

Trychokosmetyki są silnie napędzane przez rynek usług -  Aż 78 proc. specjalistów działających w Polsce rozpoczęło swoją działalność niedawno (w latach 2019–2025). Popyt na specjalistyczne preparaty rośnie równolegle z tym boomem.

Oferta trychokosmetyków dzieli się na produkty profesjonalne (dostępne w gabinetach u trychologów) oraz te z półki "masstige" (dostępne w drogeriach i aptekach). 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
24. czerwiec 2026 20:52