StoryEditor
Producenci
29.09.2023 12:06

Sofidel Polska otworzył wysoce zautomatyzowany magazyn papierów toaletowych i ręczników papierowych

<p>Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  </p>

Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  

/ Sofidel
<p>Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  </p>
/ wiadomoscikosmetyczne.pl
<p>Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  </p>
/ wiadomoscikosmetyczne.pl
<p>Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  </p>
/ Sofidel
<p>Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  </p>
<p>Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  </p>
<p>Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  </p>
<p>Magazyn Sofidel w Ciechanowie znajduje się 400 metrów od zakładu produkcyjnego. Palety z gotowymi wyrobami przewożeone sa do niego przez dwie autononomiczne ciężarówki  </p>
Gallery
Nowy magazyn firmy Sofidel Polska zapewnia w pełni zautomatyzowany proces transportu papierów toaletowych i ręczników papierowych. Zwiększyło to liczbę wysyłek i skróciło czas dostaw dla klientów. Równocześnie w magazynie wyeliminowane zostało ryzyko wypadków z udziałem człowieka, a dzięki obniżeniu zawartości tlenu w powietrzu – ryzyko pożarowe.

Sofidel, jedna z wiodących na świecie grup w przemyśle papierniczym, zajmująca się produkcją papieru higienicznego do użytku domowego, znana w Polsce i Europie z marki Regina, otworzyła wysoce zautomatyzowany magazyn w swoim zakładzie w Ciechanowie.

image
Sofidel

Nowy magazyn o powierzchni 11 tys. m2 może obsłużyć 32 tys. palet towarów i został zaprojektowany tak, aby zapewnić wyższą wydajność i standardy bezpieczeństwa. Jest drugim tego typu obiektem wybudowanym przez Sofidel w Europie (po Szwecji), a trzecim na świecie (po Circleville w Ohio w Stanach Zjednoczonych).

image
Sofidel

W magazynie palety towarów są składowane na powierzchni 8,5 tys. m2 rozmieszczonej na ośmiu piętrach. Sześć wózków widłowych sterowanych laserowo działa tutaj bez udziału operatora, a autonomiczne wózki rozmieszczające palety wyrobu gotowego przenoszą je lub odbierają w wyznaczonym przez system sterowania module magazynowym. Takie rozwiązanie pozwala zaoszczędzić do 40 proc. powierzchni do przechowywania. 

image
Sofidel

W normalnych warunkach, przez 7 dni w tygodniu, obsługa produktów jest automatyczna aż do doków załadunkowych ciężarówek, gdzie następnie kontrolę przejmuje operator. Jednak od gotowego produktu do magazynu proces transportu palet jest w pełni zautomatyzowany, bez użycia wózków widłowych. Najpierw transport odbywa się za pomocą autonomicznych wózków, które rozmieszczają palety gotowych produktów w obrębie zakładu produkcyjnego, aby przygotować je do składowania.

image
wiadomoscikosmetyczne.pl

Drugi etap to transport z hali produkcyjnej do nowego magazynu (który znajduje się około 400 metrów od zakładu), odbywa się za pomocą dwóch autonomicznych ciężarówek, sterowanych przez system GPS i transpondery w celu zapewnienia bezpiecznego i niezawodnego przemieszczania się aut. Oba pojazdy mogą obsłużyć do 200 palet produktów na godzinę.

image
Sofidel

Wreszcie, dzięki integracji oprogramowania do planowania zasobów przedsiębiorstwa (ERP) zarządzającego zamówieniami klientów z systemem zarządzania magazynem (WMS) kontrolującym stan zapasów, dział łańcucha dostaw może zarządzać operacjami realizacji zamówień w sposób bardziej wydajny. Dzieje się to na drodze automatycznego przywoływania palet produktów z magazynu do doków załadunkowych, z uproszczeniem logistyki i optymalizacją przychodzących i wychodzących przepływów towarów. Zwiększyło to również liczbę wysyłek i skróciło czas dostaw dla klientów.

 

Bezpieczeństwo w zakresie zapobiegania wypadkom i ryzyku pożarowemu

 

Standardy bezpieczeństwa w nowym magazynie zostały podniesione, dzięki temu że  pracownicy i poruszające się maszyny nie znajdują się w tym samym miejscu. Eliminuje to ryzyko ewentualnyech wypadków.

Dodatkowo w przestrzeni, która jest odizolowana od reszty budynku, a dostęp do niej jest ograniczony i ściśle monitorowany, stężenie tlenu jest zredukowane do 14 proc. Pozwala to na utrzymanie atmosfery nadającej się do oddychania, ale zapobiega rozwojowi i rozprzestrzenianiu się płomieni. W ten sposób zmniejszono ryzyko pożarowe.

 

Ewolucja stanowisk pracowniczych

 

Przy korzystaniu z wysoko zautomatyzowanych rozwiązań stanowiska pracy w zakładzie Sofidel ewoluują od prostego operatora do kontrolera procesu i kierownika magazynu. Profil umiejętności potrzebnych do obsługi magazynu zmienia się z ręcznego przenoszenia za pomocą wózków widłowych na nadzorowanie zautomatyzowanych maszyn. Pojawiło się zatem zapotrzebowanie na lepiej wyszkolonych specjalistów.

W tym celu Sofidel przeprowadził niezbędne szkolenia dla pracowników zakładu w Ciechanowie, które pozwoliły im podnieść kwalifikacje i obsługiwać bardziej złożone procesy.

image
wiadomoscikosmetyczne.pl

Zakład produkcyjny w Ciechanowie, w którym otwarto nowy magazyn, jest zakładem zintegrowanym,  obejmującym zarówno etap wytwarzania papieru (od masy celulozowej – surowca procesu produkcyjnego – do papieru), jak i etap produkcji gotowych wyrobów papierowych. Moce produkcyjne zakładu potroiły się w ostatnim czasie. Dziś zakład zajmuje powierzchnię 230 tys. m2, zatrudnia 450 osób i produkuje 90 tys. ton papieru rocznie. Firma Sofidel Polska, wchodząca w skład Grupy Sofidel, rozpoczęła działalność w 2001 roku.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
02.04.2026 13:28
Hannah Roberts, e.l.f. Beauty: Kiedy społeczność mówi nam, czego oczekuje – słuchamy, a potem idziemy o krok dalej
Hannah Roberts, Vice President Marketing International w e.l.f. Beautye.l.f. Beauty

Marka e.l.f. Beauty, znana z demokratyzowania dostępu do wysokiej jakości produktów kosmetycznych, coraz śmielej patrzy na polski rynek. Po sukcesach globalnych i innowacyjnych wdrożeniach na platformach takich jak Twitch, firma analizuje potencjał naszego kraju w kluczowych obszarach: od connected commerce przez współpracę z lokalnymi twórcami. O tym, jak amerykańska marka planuje wykorzystać dynamikę lokalnego rynku, zachowując jednocześnie wierność swoim kluczowym wartościom rozmawiamy z Hannah Roberts, Vice President Marketing International w e.l.f. Beauty.

Jakie znaczenie dla globalnej strategii marki e.l.f. Cosmetics ma wejście w segment zapachów we współpracy z H&M i czy planujecie wprowadzenie tej kategorii również na rynek polski w 2026 roku?

W e.l.f. tworzymy razem z naszą społecznością. Kiedy mówi nam, w jakim kierunku chce, abyśmy się rozwijali, słuchamy, a potem idziemy o krok dalej. Wejście w kategorię zapachów jest naturalnym rozwinięciem tego podejścia opartego na współtworzeniu, a współpraca z H&M pozwala nam zaistnieć w kulturze w świeży i nieoczywisty sposób. 

Jeśli nasza społeczność w Polsce będzie tego oczekiwać, sprawdzimy, jak możemy odpowiedzieć na te potrzeby – w sposób, który odzwierciedla nasze wartości: pozytywność, inkluzywność i dostępność.

Jaki model dystrybucji zapachów będzie preferowany w przyszłości: wyłączność u jednego partnera, szeroka dystrybucja w drogeriach czy przede wszystkim sprzedaż online? 

e.l.f. to marka zbudowana na idei demokratyzowania dostępu do tego, co najlepsze w beauty – dla każdego oka, ust i twarzy. Oznacza to, że wszędzie tam, gdzie pojawia się e.l.f., doświadczenie musi być inkluzywne z założenia, niezależnie od tego, czy mówimy o sklepach stacjonarnych, online czy połączonych doświadczeniach zakupowych.

Zamiast wybierać jeden model, skupiamy się na tym, by być tam, gdzie jest nasza społeczność, zapewniając, że dostęp do jakości premium w wyjątkowo przystępnej cenie nigdy nie stanowi bariery.

Jakie kategorie produktowe będą w 2026 r. priorytetowe dla Polski: makijaż, pielęgnacja, a może nowo rozwijany segment zapachów?

Produkty e.l.f. określane jako „holy grails” wyznaczają kierunek, ponieważ oferują ponadprzeciętną jakość w cenach, które nazywamy mic-drop, i naturalnie budują viralowy efekt. Jednocześnie każdy rynek jest inny. Uważnie śledzimy lokalne trendy i zachowania społeczności w Polsce i na tej podstawie dostosowujemy nasze działania - bo nawet dla globalnej marki to, co naprawdę działa, zawsze jest lokalne.

Czy rozważacie wdrożenie w Polsce innowacyjnych rozwiązań sprzedażowych, takich jak zakupy bezpośrednie na platformach streamingowych (na wzór wdrożenia na Twitch)?

Sposób, w jaki robimy zakupy, staje się coraz bardziej połączony i immersyjny. Od livestreamingu po gaming, widzimy, jak zacierają się granice między rozrywką, społecznością a zakupami. Aktywnie eksplorujemy i testujemy te przestrzenie w czasie rzeczywistym, ponieważ to właśnie w nich kształtuje się dziś kultura - a my chcemy być obecni tam, gdzie nasza społeczność spędza czas i się angażuje.

Jakie cele sprzedażowe lub dynamikę wzrostu zakładacie dla Polski w 2026 r., biorąc pod uwagę ostatnie globalne wzrosty przychodów i EBITDA raportowane przez e.l.f. Beauty?

W e.l.f. podchodzimy do tego w bardzo zdyscyplinowany sposób, analizując wzrost kategorii, dynamikę rynku oraz nasze możliwości osiągania sukcesu lokalnie. Polska jest dla nas ekscytującym rynkiem i widzimy w nim duży potencjał, szczególnie w miarę dalszego budowania świadomości marki i dystrybucji.

image

Czy to będzie kosmetyczny hit 2026? E.l.f. Cosmetics wkracza na rynek perfumeryjny we współpracy z H&M

Jaką rolę w strategii na polskim rynku ma odgrywać e-commerce – czy planujecie wzmocnienie kanału DTC czy raczej współpracę z lokalnymi marketplace’ami i sieciami drogeryjnymi?

Nie traktujemy e-commerce jako osobnego kanału. e.l.f. działa w ramach connected commerce, w pełni połączonego ekosystemu cyfrowego, w którym content, społeczność i konwersja wzajemnie się napędzają. Tak działamy globalnie i Polska nie jest tu wyjątkiem.

Które grupy konsumentek i konsumentów w Polsce uznajecie za kluczowe w 2026 r. i czy planujecie dostosowanie komunikacji do lokalnej specyfiki rynku?

Choć jesteśmy dumni z tego, że według Piper Sandler zajmujemy 1. miejsce wśród Gen Z i Millenialsów w USA, nasze podejście jest znacznie szersze. Jesteśmy dla każdego oka, ust i twarzy. Ta inkluzywność jest fundamentem naszej marki i pozwala nam docierać do szerokiego grona odbiorców, jednocześnie pozostając głęboko zakorzenionymi w kulturze.

Czy w 2026 r. planowane są w Polsce większe kampanie wizerunkowe lub współprace z lokalnymi twórczyniami i twórcami internetowymi?

Współpraca jest wpisana w nasze DNA. Nie tylko nawiązujemy partnerstwa – współtworzymy z twórcami, społecznościami i markami, które nas inspirują i popychają kulturę do przodu. W Polsce będziemy dalej budować grono twórców i partnerów, dzięki którym marka pozostaje bliska lokalnej społeczności i mocno osadzona w kulturze.

Jaką strategię cenową zamierzacie przyjąć w Polsce, szczególnie w kontekście potencjalnego wejścia do segmentu zapachów?

e.l.f. konsekwentnie dostarcza to, co najlepsze w beauty, w najlepszej możliwej cenie – bez kompromisów w zakresie jakości premium. To podejście pozostaje niezmienne, niezależnie od kategorii.

Prowadzimy szczegółowe analizy cenowe na każdym rynku, aby, również wchodząc w nowe segmenty, takie jak zapachy, pozostać wiernymi naszej obietnicy: jakości premium w przystępnych cenach.

Jakie inwestycje – marketingowe, logistyczne lub produktowe – są planowane w Polsce w 2026 r., aby wzmocnić pozycję marki?

Będziemy robić to, co robimy najlepiej – zaskakiwać i zachwycać naszą społeczność. Oznacza to hot premiery produktowe, momenty, które budują buzz, kampanie osadzone w kulturze oraz znaczące innowacje. Polska to rynek, który nas ekscytuje, dlatego możecie spodziewać się działań odważnych, przełamujących schematy i w 100 procentach w stylu e.l.f. Watch this space.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.04.2026 11:52
Marka własna vs. brand-gigant. Jak Balea wyprzedziła Nivea w sercach konsumentów?
Jak to się stało, że kosmetykom marki własnej Balea (drogerie DM) udało się wyprzedzić kultowe niebieskie opakowania Nivea?ai

Przez dekady w sektorze FMCG obowiązywała niepisana zasada: marka własna (private label) jest tania, a brand producencki – jakościowy. Wybór produktu z logo sieci drogerii był podyktowany oszczędnością, ale nigdy prestiżem czy wyższą satysfakcją. Jednak dane z 2025 i początku 2026 roku nie pozostawiają złudzeń: ta era dobiegła końca. Analiza BrandIndex od YouGov pokazuje, że marka Balea, należąca do drogerii DM, stała się dla konsumentów w Niemczech bardziej relewantna niż ikoniczna Nivea.

Dane, które budzą niepokój w centrali Beiersdorf

Zestawienie wyników obu marek w badaniu YouGov BrandIndex ujawnia fascynującą zmianę w postrzeganiu wartości przez klienta. Choć Nivea (jej właściciel to koncern Beiersdorf) pozostaje globalnym symbolem pielęgnacji, jej przewaga topnieje w niemal każdym kluczowym segmencie, a w niektórych – została już bezpowrotnie utracona.

Jeszcze w 2021 roku Nivea prowadziła w rankingu satysfakcji klienta (Net-Score 63 pkt.), wyprzedzając Baleę o 1,6 pkt. Najnowsze dane pokazują całkowite odwrócenie ról:

  • Balea: 65,3 pkt.
  • Nivea: 61,8 pkt.

Stosunek ceny do jakości (price-performance)

Tutaj przepaść powiększa się najbardziej. W 2021 roku obie marki dzieliły zaledwie 3 punkty. Dziś percepcja Nivea w tym obszarze spadła do poziomu 31,1. Natomiast Balea poszybowała w górę, osiągając 42,7 pkt. Konsumenci nie tylko uważają Baleę za tańszą, ale coraz częściej postrzegają cenę Nivea jako nieuzasadnioną w stosunku do oferowanych korzyści.

Mimo niemal stuprocentowej rozpoznawalności marki Nivea (92,1 proc.), to Balea (76,9 proc. rozpoznawalności) wygrywa w bezpośredniej deklaracji zakupowej. Wśród osób znających obie marki, 23,3 proc. wybiera Baleę, podczas gdy na Nivea decyduje się 21 proc.

Dlaczego Balea wygrywa? Strategia „prawdziwej marki”

Sukcesu Balei nie można zredukować wyłącznie do inflacji i szukania oszczędności. Jak zauważa ekspertka rynku FMCG, Silke Reuter, DM dokonało czegoś, co nie udało się wielu innym sieciom: zbudowało z marki własnej markę lifestylową.

Balea nie jest już postrzegana jako marka własna w tradycyjnym sensie. Produkty są atrakcyjne, mają świetny design i opakowania, które konsumenci z dumą prezentują na Instagramie czy TikToku – podkreśla ekspertka.

Kluczowe filary sukcesu marki Balea:

  • Design, który nie krzyczy „tanio”: w przeciwieństwie do marek typu entry price (jak Edeka - Gut & Günstig), Balea stawia na estetykę opracowywaną przez topowe agencje. Granica wizualna między produktem premium a marką własną uległa zatarciu.
  • Innowacja zamiast kopiowania: Balea nie jest naśladowcą brandów. Sieć DM konsekwentnie rozwija własne receptury i unikalne kategorie produktowe, od odżywek po specjalistyczne kremy z filtrem, budując autorytet ekspercki.
  • Szybkość reakcji (speed-to-market): marka własna potrafi wdrożyć trend (np. konkretny składnik aktywny jak niacynamid czy ceramidy) znacznie szybciej, niż korporacje z dłuższymi ścieżkami decyzyjnymi.
  • Agresywna strategia półkowa: DM nie waha się usuwać produktów znanych marek z półek, by zrobić miejsce dla Balei. Konsument, nie mając alternatywy w swojej ulubionej drogerii, sięga po markę własną, przekonuje się do jej jakości i... zostaje przy niej na stałe.
    image

    Sławomir Kołodziej, Kaufland: Nie chcemy konkurować o konsumenta z drogeriami

Paradoks jakości: percepcja vs. rzeczywistość

Warto zwrócić uwagę na istotny niuans: Nivea nadal prowadzi w kategorii „postrzegana jakość” (55 pkt wobec 42,5 pkt Balei). Dlaczego więc przegrywa w satysfakcji i sprzedaży?

Odpowiedzią jest psychologia zakupów codziennych. Silke Reuter zauważa, że przeciętny konsument poświęca na wybór kremu rano około 3,5 sekundy. Różnice w składzie czy działaniu między marką za 3 euro a tą za 8 euro są w codziennym użytkowaniu dla laika niemal niewyczuwalne. Jeśli jakość Balei jest „wystarczająco dobra”, to cena i wizerunek stają się decydujące.

Co więcej, marki takie jak Balea, Isana (Rossmann) czy Cien (Lidl) często opuszczają te same linie produkcyjne (np. zakłady Dalli-Werke). Fakt, że Balea radzi sobie znacznie lepiej niż Isana, dowodzi, że to nie zawartość tubki, ale zarządzanie marką i ekosystemem sklepu stanowią o zwycięstwie.

Czy „niebieska puszka” jest już martwa? Wyzwania dla Nivea

Dla Beiersdorf wnioski są brutalne: sama rozpoznawalność marki już nie pomaga. Eksperci sugerują, że Nivea musi przestać polegać na nostalgii. Legendarna niebieska puszka kremu, choć ikoniczna, może być postrzegana przez młodsze pokolenia jako relikt przeszłości.

Nivea musi stworzyć innowację, która sprawi, że konsument zrozumie, dlaczego marka przemysłowa jest nadal lepszym wyborem. Ścieżka środka już nie działa – potrzebna jest albo wyraźna przewaga cenowa (mało prawdopodobne), albo miażdżąca przewaga technologiczna. Obecnie, niebieska puszka jest być może nieco... martwa – diagnozuje Silke Reuter, ekspertka od zarządzania marką.

Sytuację pogarszają nowi gracze i „edukatorzy z mediów społecznościowych” (np. influencerzy), którzy poddają składy obu marek surowej ocenie. W świecie clean beauty Nivea musi udowodnić swoją wartość merytoryczną, by uzasadnić wyższą marżę.

image

Barbara Schmehl i Grzegorz Gerus, DM: Atrakcyjne ceny to coś więcej, niż szybkie promocje

Czego uczy nas starcie Balea vs. Nivea?

  1. Zagrożenie ze strony retailera: sieci handlowe dysponują danymi o sprzedaży w czasie rzeczywistym i kontrolują „ostatni metr” przed klientem (półkę); marka własna zyskuje dzięki temu przewagę operacyjną, której nie da się nadrobić samym budżetem reklamowym
  2. Koniec taniego wizerunku produktu: inwestycja w opakowanie i design marki własnej to najlepiej wydane pieniądze w procesie budowania marży
  3. Kognitywne ułatwienie: jeśli marka własna jest dostępna w każdym segmencie (od mydła po serum), buduje lojalność horyzontalną; dzięki temu klient ufa bardziej całościowo marce Balea
  4. Ewolucja marki przemysłowej: giganci tacy jak Nivea muszą przestać konkurować obecnością, a zacząć konkurować rozwiązaniem wyzwań, których marka własna nie potrafi zaadresować (np. zaawansowane badania kliniczne, trendy longevity czy AI-skincare).

Jak przewidują eksperci, rok 2026 w branży beauty upłynie pod znakiem dalszej profesjonalizacji marek własnych. Przypadek Balea pokazuje, że przy odpowiedniej strategii uczeń jest w stanie nie tylko dorównać mistrzowi, ale zacząć dyktować warunki na boisku, które dotąd należało do globalnych korporacji. To starcie gigantów pokazuje, jak bardzo zmieniają się reguły gry w FMCG.

(Źródło: Analiza na podstawie artykułu „Handelsmarke vs. Marke: Wo Balea Nivea überholt hat”, portal absatzwirtschaft.de)

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
03. kwiecień 2026 04:36