StoryEditor
Wywiady
20.10.2023 08:55

Hanna Konopko-Kotarba, Sofidel: Pomimo inflacji konsumenci nie sięgają po najtańsze papiery toaletowe i ręczniki kuchenne

Hanna Konopko-Kotarba, dyrektor ds. operacyjnych, Sofidel Poland / Sofidel Poland
Konsumpcja papierów toaletowych od lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Zmieniają się jednak oczekiwania wobec tych produktów. Konsumenci coraz częściej sięgają po duże rolki papieru dobrego gatunku w opakowaniach papierowych lub foliowych z recyklatu. Cena również ma znaczenie, gdyż konsumenci sprawdzają, co otrzymują za wydane pieniądze – wyjaśnia Hanna Konopko-Kotarba, dyrektor ds. operacyjnych w firmie Sofidel Poland, produkującej papier toaletowy i ręczniki papierowe oraz chustki higieniczne i kosmetyczne, m.in. pod marką Regina.

Jak wygląda obecnie rynek papierów toaletowych i ręczników kuchennych? Jakie trendy są na nim widoczne? Czego oczekują konsumenci? Po jakie produkty sięgają najchętniej i jaka czeka nas przyszłość w tym obszarze?

 

O ile konsumpcja papierów toaletowych pozostaje od lat na podobnym poziomie, to obserwujemy wzrost na rynku ręczników kuchennych, co niewątpliwie jest wynikiem utrwalonych nawyków większej dbałości o higienę po okresie pandemii. Konsumenci dokładnie sprawdzają i oceniają, co otrzymują za wydane pieniądze. Dotyczy to zarówno ilości, jak i jakości produktów. Dzisiaj już np. w kategorii ręczników widać, że konsumenci najchętniej kupują duże rolki. W kategorii papierów toaletowych może jeszcze nie, ale główni producenci w okresie ostatnich 12 miesięcy wprowadzili zmiany w kilku produktach właśnie pod tym kątem.

Dodatkowo obserwujemy wzrost zainteresowania produktami w opakowaniach papierowych i foliowych z recyklatu, co oznacza, że konsumenci przywiązują coraz większą wagę do ekologii i produktów wytworzonych według koncepcji zrównoważonego rozwoju. Doskonale wpisuje się to w naszą strategię rozwoju.

 

Czyli to, po co konsumenci najczęściej sięgają, to duże rolki w ekologicznych opakowaniach. Czy oznacza to, że cena zeszła na dalszy plan?

 

Faktem jest, że konsumenci pomimo inflacji nie sięgają po najtańsze produkty. W ich wyborach kluczowe jest uzyskanie jak najlepszej jakości i najwiekszej ilości po jak najkorzystniejszej cenie.

 

Cena produktów jednak wzrosła m.in. w związku z rosnącymi kosztami celulozy...

 

Faktycznie rok 2022 był wyjątkowo trudny. Praktycznie codziennie obserwowaliśmy wzrost kosztów celulozy - naszego strategicznego surowca. Dodatkowo drastyczny wzrost cen nośników energii w 2022 roku zmusił producentów do rewizji cen swoich produktów. Na przełomie roku sytuacja stabilizowała się, a w ostatnich miesiącach obserwowaliśmy trend zniżkowy. W sposób ciągły i systematyczny monitorujemy ceny nośników energii i surowca strategicznego, aby na bieżąco podejmować decyzje o zabezpieczeniu ich ilości na przyszłość po optymalnych cenach. Takie podejście jest możliwe ponieważ jesteśmy częścią Grupy Sofidel – drugiego w Europie i siódmego na świecie producenta papieru.

 

Zatem nie straszne Wam wahania na rynku surowców. Jakie wyzwania stoją przed Grupą Sofidel?

 

Kluczowe jest dla nas dalsze wzmacnianie wiarygodności poprzez podążanie za ideą zrównoważonego rozwoju, dbałość o pracowników i społeczeństwo. Wielką wagę przywiązujemy do zrównoważonej produkcji. Jako członek UN Global Compact i międzynarodowego programu WWF Climate Savers, do którego przystąpiliśmy w 2008 r. jako pierwsza na świecie firma działająca w sektorze papierów higienicznych, zobowiązaliśmy się do redukcji emisji klimatycznych. Poprzez inwestycje w energię wiatrową, słoneczną i wodną, skojarzone wytwarzanie ciepła i energii elektrycznej, instalację kotłów na biomasę oraz dzięki poprawie efektywności energetycznej naszych zakładów już teraz o 24 proc. zredukowaliśmy bezpośrednią emisję CO2 w porównaniu z rokiem bazowym.

 

Równocześnie rosną Wasze moce produkcyjne... 

 

W ostatnich latach, dzięki inwestycji w nową maszynę papierniczą, zdolność produkcyjna zakładu Sofidel Poland wzrosła osiągając 90 tys. ton papieru rocznie. W kolejnych latach rozbudowaliśmy budynek hali przetwórczej i zamontowaliśmy dodatkowe linie produkcyjne. Przyszedł zatem czas na rozbudowę zaplecza magazynowego. Oddanie w użytkowanie w 2022 roku w pełni zautomatyzowanego magazynu wysokiego składowania zwieńczyło pewien etap inwestycji, w wyniku których wzrosła efektywność produkcji i procesów logistycznych przy zwiększonej sprzedaży wyrobów gotowych. Dodam jeszcze, że wszystkie inwestycje zostały zrealizowane z zastosowaniem najnowszych technologii, co poprawiło efektywność energetyczną naszego zakładu.

Czytaj też: Sofidel Polska otworzył wysoce zautomatyzowany magazyn papierów toaletowych i ręczników papierowych

Oczywiście rozważamy kolejne inwestycje zarówno pod kątem zwiększenia niezależności energetycznej i dalszej optymalizacji procesów produkcyjnych, aby móc oferować konsumentom produkty zgodne z ich oczekiwaniami i jeszcze wyższej jakości, we wciąż korzystnej dla nich cenie. 

 

Jeśli już jesteśmy przy inwestycjach, warto jeszcze wspomnieć o zagranicznych aktywnociach grupy Sofidel i zakupie nowej maszyny papierniczej w Stanach Zjednoczonych...

 

To prawda. Sofidel inwestuje 185 milionów dolarów w rozbudowę fabryki w Circleville. Dzięki nowej maszynie papierniczej osiągnie ona zdolność produkcyjną na poziomie ponad 200 tys. ton rocznie, co czyni ją najważniejszym zakładem produkcyjnym grupy na świecie. Jest to jak dotąd najnowocześniejszy i najbardziej zrównoważony zakład Sofidela. Nowa maszyna papiernicza rozpocznie pracę w trzecim kwartale 2025 roku. Dzięki tej inwestycji udział grupy w rynku papierów z pewnością wzrośnie.

 

Czy wzorem waszego konkurenta na polskim rynku, czyli firmy Velvet Care, poszukujecie firm z regionu, które mogłyby zostać przez Sofidel kupione?

 

Na przestrzeni lat, grupa Sofidel przechodziła różne fazy rozwoju. Początkowo umacniała swoją pozycję na rynku włoskim i to właśnie tu Sofidel wprowadził markę Regina w 1987 roku, która z biegiem lat stała się autentyczną ikoną wśród towarów konsumpcyjnych we Włoszech. Wraz z rozwojem grupy, marka Regina została wprowadzona w innych krajach europejskich.

W kolejnych latach dominowały inwestycje typu greenfiled (red. tworzenie nowych podmiotów gospodarczych budowanych od początku). I tak było z nami, gdy w 2000 roku Sofidel zainwestował w Ciechanowie, stawiając pierwszą maszynę papierniczą  oraz linie przetwórcze. W kolejnych latach w związku z dynamicznie rozwijającym się rynkiem, grupa dokonywała zakupu już istniejących zakładów produkcyjnych i różnych marek. Tak było np. z marką Hakle, którą w maju tego roku przejął Sofidel w Niemczech. Dzięki temu znacząco wzmacniamy pozycję na niemieckim rynku papierów toaletowych i ręczników kuchennych, a także wchodzimy w nową kategorię, a mianowicie wilgotne chusteczki i papiery toaletowe. Na razie jednak trudno powiedzieć, kiedy te wyroby pokażą się na polskim rynku.

 

W ciechanowskim zakładzie Sofidel ponad połowa produkcji to marki własne sieci handlowych. Można więc powiedzieć, że dzięki Wam konsumenci polubili papiery i ręczniki spod znaku Private Label…

 

Faktycznie udziały merek własnych systematycznie się zwiększają. Sofidel należy do największych ich producentów. W tym kontekście tym bardziej cieszy fakt, że Regina Papier Rumiankowy niezmiennie od lat  cieszy się najwyższą lojalnością wśród wszystkich papierów toaletowych na polskim rynku.

 

Zapach i nadruk sprawiają, że produkt jest niepowtarzalny, ale to z pewnością nie wystarczy.

 

Lojalność budujemy poprzez aktywności skierowane bezpośrednio do konsumentów, przykładowo są to loterie, konkursy, programy promujące zakup danego produktu. Dodatkowo Sofidel prowadzi kampanie marketingowe, których celem jest nie tylko budowanie świadomości marki Regina i jej promocja, lecz również zwiększanie rozpoznawalności marki. Pamięć o produkcie w połączeniu z jego jakością i zrównoważoną produkcją jest kluczem do utrwalania lojalności konsumentów. Nasze kampanie marketingowe to szereg przemyślanych działań, począwszy od reklamy, poprzez akcje konumenckie, a skończywszy na odpowiedniej ekspozycji naszych produktów na półkach w sklepach.

 

Jaki format sklepów jest dla marki najważniejszy? Jak istotna jest dystrybucja w sieciach drogeryjnych i co z mniejszymi niezależnymi sklepami?

 

Jesteśmy obecnie we wszystkich kanałach sprzedaży i wszystkie kanały dystrybucji są dla nas bardzo ważne. Patrząc na perspektywę rozwoju rynku najszybciej rozwijają się dyskonty i supermarkety. Jednak sieci drogeryjne są także ważnym dla nas kanałem sprzedaży i właśnie dlatego produkty Regina są dostępne w polskich sieciach drogeryjnych. Oczywiście wszystkie działania odbywają się przy odpowiednim wsparciu naszego działu sprzedaży.

 

Grupa Sofidel powstała z firmy założonej we Włoszech w 1966 roku. Obecnie jest jednym z wiodących producentów papieru do użytku higienicznego i domowego na świecie. Jej zakłady zlokalizowane są w 13 krajach. Poza Włochami są także w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Belgii, Niemczech, Szwecji, Polsce, na Węgrzech, w Grecji, Rumunii i USA. Ich zdolności produkcyjne to w sumie ponad milion ton rocznie. Grupa zatrudnia ponad 6,5 tys. pracowników, a jej sprzedaż netto w 2022 r. wyniosła ponad 2,8 mld euro. Najbardziej znaną marką Sofidela jest Regina, obecna na prawie wszystkich rynkach referencyjnych. Inne marki to: Sopalin, Le Trèfle, Hakle, Softis, Nalys, Cosynel, KittenSoft, Lycke, Nicky, Papernet.

 

 

 

 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
12.05.2026 09:46
Magdalena Balicka: Mam nadzieję, że rekrutacja będzie coraz bardziej jakościowa, a mniej ilościowa
mat.pras.

Magdalena Balicka, Associate Manager LHH, specjalizuje się w rekrutacjach na stanowiska eksperckie i menedżerskie. Skupia się na projektach, w których kluczowe znaczenie ma nie tylko pozyskanie kandydatów, lecz przede wszystkim ich trafne dopasowanie do realnych potrzeb biznesowych i aktualnych warunków rynkowych. Na co dzień wspiera firmy z branż kosmetycznych oraz beauty. W rozmowie wyjaśnia nam m.in. to, dlaczego firmy nie domykają rekrutacji pomimo dostępnych kandydatów oraz jak wygląda obecnie ten rynek.

Jak zaczęła się Twoja praca w rekrutacji i co dziś najbardziej definiuje Twoje projekty?

Pewnie zabrzmi to trochę banalnie, ale moja praca jest moją pasją, co zresztą potwierdzi każdy, kto mnie zna (śmiech). Od 12 lat wspieram firmy w procesach rekrutacyjnych. Branża beauty/cosmetics stała się jednym z obszarów, w których pracuję najczęściej, ale moje doświadczenie obejmuje również inne środowiska biznesowe, w których kluczowe jest pozyskiwanie specjalistów i managerów dopasowanych do realnych potrzeb organizacji.

Na co dzień prowadzę rekrutacje na stanowiska, w których kluczowe jest coś więcej niż dopasowanie CV do ogłoszenia, liczy się zrozumienie człowieka, biznesu i momentu, w którym znajduje się firma. Z czasem odkryłam, że najlepiej odnajduję się w projektach wymagających podejścia headhunterskiego i partnerskiego – tam, gdzie kluczowe jest dotarcie do właściwych osób i zbudowanie relacji, niezależnie od tego, czy są one aktywnie otwarte na zmianę.

Na czym polega największy błąd firm w rekrutacji?

Na pewno jest to traktowanie rekrutacji jak odtwórczego procesu. Firmy bardzo często szukają „kopii” poprzedniej osoby albo idealnego CV. Tylko że biznes się zmienia, a wraz z nim potrzeby. Rekrutacja powinna odpowiadać na to, gdzie firma jest i dokąd zmierza, a nie na to, jak było kiedyś.

Czyli CV nie jest najważniejsze?

Dokładnie. CV to punkt wyjścia, nie odpowiedź. Najlepsi kandydaci często nie są najbardziej oczywistym wyborem na papierze. Mają inne ścieżki kariery, czasem mniej „książkowe” doświadczenie, ale za to mają coś kluczowego: skuteczność, wyczucie rynku, umiejętność pracy z klientem. Tego nie widać w CV. To trzeba umieć odkryć.

W praktyce bardzo często pracuję z kandydatami pasywnymi, rzadko opieram się na ogłoszeniach. Docieram bezpośrednio do osób, które nie szukają aktywnie pracy, ale są skuteczne w tym, co robią, mają dobre opinie na rynku, a ich działania realnie wpływają na rozwój biznesu.

Jak wygląda Twoja praca od kuchni?

Przede wszystkim zaczynam od biznesu, nie od profilu kandydata. Zadaję klientom pytania, nad którymi wcześniej często nawet się nie zastanawiali, na przykład:

– co ta osoba ma realnie osiągnąć w pierwszych miesiącach?

– dlaczego poprzednia osoba nie zadziałała?

– czego naprawdę potrzebuje zespół?

Dopiero potem buduję profil. Dzięki temu nie szukam „kogoś podobnego”, tylko kogoś właściwego.

Bardzo często trafiają do mnie klienci, którzy sami przez kilka miesięcy nie są w stanie zamknąć rekrutacji. W większości przypadków problem nie polega na braku kandydatów, ale na niedoprecyzowanych potrzebach albo nieskutecznych metodach dotarcia do rynku.

Firmy decydują się oddać proces na zewnątrz, żeby zyskać czas i jakość. Długie, nieskuteczne rekrutacje to realne koszty: brak wyników, przeciążony zespół i stracony potencjał biznesowy. Kiedy zmienia się podejście, nagle okazuje się, że właściwi kandydaci są dostępni.

Współpracujesz głównie z firmami czy kandydatami?

Z obiema stronami, ale zawsze patrzę na całość. Dobra rekrutacja to taka, w której wygrywają obie strony: firma i kandydat. Jeśli jedna z nich jest źle dopasowana, ten układ i tak się rozpadnie.

Jakie kompetencje są dziś kluczowe w branży beauty?

Firmy oczekują przede wszystkim elastyczności i szybkiego reagowania na zmieniające się potrzeby klienta, ale w praktyce oznacza to coś więcej niż sprawność działania, chodzi o umiejętność podejmowania decyzji w oparciu o dane, feedback i realne zachowania klientów.

Rosnące znaczenie ma głębokie rozumienie klienta końcowego, ale już nie na poziomie deklaracji, tylko analityki i obserwacji: co sprawia, że klient wraca, co wpływa na jego lojalność i jak buduje się jego doświadczenie z marką w całej ścieżce kontaktu. Coraz większą wagę mają też kompetencje operacyjne: samodzielność w działaniu, odpowiedzialność za wynik, skuteczna komunikacja nastawiona na rozwiązania oraz umiejętność pracy w środowisku, gdzie tempo zmian jest stałe, a priorytety często się przesuwają.

image

Magdalena Balicka, LHH: Ewolucja potrzeb rekrutacyjnych w sektorze beauty

Co najbardziej zaskakuje Cię w pracy z klientami?

To, jak często problem rekrutacyjny nie jest problemem rekrutacyjnym. Czasem firma mówi: „nie ma kandydatów na rynku”, a w rzeczywistości problemem jest sposób zarządzania, brak jasnych celów albo niespójna oferta. Zaskakuje mnie też długość procesów i niska decyzyjność, firmy czasem nie potrafią jasno określić, kogo i dlaczego chcą zatrudnić.

W takich sytuacjach mówisz klientowi wprost, że problem leży gdzie indziej?

Tak, i to jest moment, w którym zaczyna się prawdziwe partnerstwo. Nie zawsze jest to łatwe, ale jeśli chcemy osiągnąć efekt, trzeba być uczciwym. Moim celem nie jest „zamknąć projekt”, tylko dowieźć właściwą decyzję.

To brzmi bardziej jak rola doradcy, niż rekrutera.

Bo tak to właśnie widzę. Rekruter, który ogranicza się do przesyłania CV, nie wnosi dużej wartości. Dziś ta rola powinna wyglądać inaczej, jako wsparcie biznesu, a nie tylko HR.

Masz swoją metodę pracy?

Tak, opartą na głębokiej selekcji i weryfikacji kandydatów, nie tylko pod kątem doświadczenia, ale też dopasowania do konkretnego środowiska. Sprawdzam referencje i bardzo często pracuję na rekomendacjach oraz własnej sieci kontaktów w branży, co znacząco zwiększa trafność procesów. Dlatego też duża część moich klientów wraca po pierwszym projekcie z kolejnymi rekrutacjami. Często zaczynamy od jednego stanowiska, a kończy się na budowie większej części zespołu.

Jak widzisz przyszłość rekrutacji w branży beauty?

Mam nadzieję, że rekrutacja będzie coraz bardziej jakościowa, a mniej ilościowa. Firmy zaczynają rozumieć, że nie chodzi o to, żeby mieć dużo CV, tylko żeby mieć właściwych ludzi. Coraz większe znaczenie będzie miała specjalizacja i realne zrozumienie biznesu.

Jak można dziś zdefiniować “dobrą rekrutację”? Czym się wyróżnia? 

Dobra rekrutacja zaczyna się od bardzo precyzyjnego zrozumienia potrzeb firmy oraz realiów rynku, w którym ta firma funkcjonuje. Kluczowe jest nie tylko to, kogo firma „chce”, ale też to, kogo realnie można pozyskać i jakie kompetencje faktycznie przełożą się na wynik biznesowy.

Moją rolą jest połączenie tych dwóch perspektyw: wewnętrznej i rynkowej oraz przełożenie ich na skuteczny proces pozyskania właściwych osób.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Wywiady
11.05.2026 10:19
Strategia Henkel w Polsce: Zielona misja vs. twarde realia rynku [WYWIAD WIDEO]
Aleksandra Gawlas-Wilińska, Marketing Director Henkel Consumer Brandsmat. własne

Pogodzenie ambitnych celów klimatycznych z rosnącą wrażliwością cenową to dziś największy sprawdzian dla gigantów FMCG. Aleksandra Gawlas-Wilińska, Marketing Director Henkel Consumer Brands, w rozmowie podczas warszawskiego kongresu Retail Trends 2026, analizuje „ekologiczny paradoks” polskich konsumentów i wskazuje, gdzie szukać nowych marż – od dynamicznego segmentu męskiego po rosnącą w siłę grupę „silversów” i trend longevity.

Aleksandra Gawlas-Wilińska wyróżniła kilka kluczowych obszarów, które definiują obecnie strategię producenta kosmetyków i chemii gospodarczej oraz zachowania klientów na europejskim i na polskim rynku. Pierwszym z nich jest ekologiczny paradoks, czyli rozbieżność między deklaracjami a finalną decyzją przy półce.

Zdaniem ekspertki z Henkla – choć wrażliwość na zmiany klimatyczne w Polsce systematycznie rośnie – bariera cenowa wciąż pozostaje istotnym czynnikiem. Polski konsument szuka produktów „zielonych”, ale nie jest jeszcze gotowy płacić za nie wyższej ceny; priorytetem pozostaje działanie produktu oraz jego cena.

Kolejnym ważnym filarem strategii jest holistyczne podejście do cyklu życia produktu, które wykracza poza mury fabryki. Henkel nie skupia się wyłącznie na tym, jak produkt powstaje, ale również na tym, jak jest użytkowany – podkreśla ekspertka.

Nasze fabryki dążą do bycia „net zero”, a opakowania są projektowane tak, by w 100 proc. nadawały się do recyklingu. Jednak idziemy o krok dalej i edukujemy konsumentów, by samo korzystanie z naszych produktów było jak najmniej energochłonne. Zachęcamy do prania w niskich temperaturach, używania cykli eko w zmywarkach, a nawet stosowania odżywek do włosów bez spłukiwania, co pozwala realnie oszczędzać wodę – wyjaśnia Aleksandra Gawlas-Wilińska.

Ekspertka zwraca też uwagę, że kluczem do sukcesu jest obecnie precyzyjne targetowanie i poszukiwanie wzrostów w nieoczywistych dotąd segmentach. – Henkel stara się analizować rynek pod kątem trendów przyszłości, które wykraczają poza tradycyjną segmentację – wskazuje Aleksandra Gawlas-Wilińska.

W rozmowie poruszono również kwestie nowych źródeł przychodów, takich jak:

  • dynamiczny rozwój kategorii męskiej: czy mężczyźni faktycznie kupują więcej produktów do pielęgnacji?
  • potencjał „silversów”: jak skutecznie zaadresować potrzeby starszego pokolenia, które dysponuje coraz większą siłą nabywczą?
  • trend longevity: w jaki sposób koncerny FMCG odpowiadają na potrzebę długowieczności i zdrowego starzenia się?

Obejrzyj pełny wywiad:

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
13. maj 2026 05:22