StoryEditor
Producenci
27.11.2017 00:00

Wioletta Rosołowska, L‘Oréal Polska: Konsumenci współtworzą marki

Wioletta Rosołowska – jako pierwsza kobieta trzy lata temu stanęła na czele polskiego oddziału L‘Oréala. W tym roku objęła także stanowisko dyrektora generalnego HUB L‘Oréal Polska i Kraje Bałtyckie. Wcześniej jako pierwsza kobieta i cudzoziemka zasiadała w zarządzie Tchibo GmbH. W 2007 roku „Financial Times Deutschland” uznał ją za jedną z najbardziej wpływowych kobiet w niemieckim biznesie. Wierzy w magię marek i za ogromną wartość uznaje możliwość bezpośredniego dialogu z konsumentami, który umożliwiła digitalizacja. – Możemy adiustować nasze działania w czasie rzeczywistym. Dostajemy natychmiastową odpowiedź, czy się coś klientowi podoba, czy nie. To jest wspaniałe! – mówi w rozmowie o kobietach, dominujących trendach w kosmetycznym świecie i zmieniającej się relacji na linii konsument – marka.

Ponieważ jestem tego warta – slogan wszech czasów, hasło używane w kontekście marki L’Oréal nieprzerwanie od 40 lat. Jak Pani je rozumie?

To motto dotyczy wielu aspektów. Jednym z nich jest to, że to my, nie tylko kobiety, również mężczyźni, dokonujemy wyboru tego, co dla nas ważne i wartościowe, ponieważ uważamy, że na to zasługujemy. Jako marka mówimy: jesteś tego wart jako człowiek, żeby traktować siebie dobrze i wybierać dobre rzeczy. To nie dotyczy sensu stricte wyglądu, ale w ogóle świadomych wyborów, jakich dokonujemy w życiu, żeby miało ono sens i wartość. Dotyczy zadbania o siebie w kontekście wewnętrznym i zewnętrznym, również samorozwoju. Jeśli ja jako kobieta traktuję siebie dobrze, stawiam się na równym poziomie, otoczenie, środowisko inaczej będzie na mnie reagować. Chodzi więc o moje postrzeganie siebie.

Choć tym hasłem posługiwano się do reklamowania produktów z kategorii beauty, podobno było odbierane jako głos pokolenia kobiet, rodzącego się feminizmu. Wydaje się, że w kontekście pozycji kobiet w świecie nadal jest aktualne. Ciągle kobiety nie są traktowane tak, jak powinny.

To bardzo szerokie zagadnienie, nie generalizowałabym. Gdybyśmy ograniczyły się do biznesu i popatrzyły na statystyki to Polki nie są ani uprzywilejowane, ani pokrzywdzone. Statystycznie nie zarabiamy mniej niż mężczyźni, nie jesteśmy też w mniejszości w strukturze zatrudnienia czy zajmowania kierowniczych stanowisk. Choć oczywiście bywa różnie w zależności od branży, jakiej się przyglądamy. Brakuje na przykład reprezentacji kobiet w nauce. Im wyżej w hierarchii zawodowej i naukowej, tym mniej kobiet. Stąd między innymi nasz program „For Women in Science”, poprzez który wspieramy kobiety – naukowców w rozwoju ich kariery wierząc w siłę różnorodności zespołów badawczych

Czy kobietom jest trudniej w biznesie?

Myślę, że formułując pytania dotyczące kobiet w biznesie, nie ujmujemy całości tego tematu. Bo różnorodność to nie tylko płeć. De facto chodzi o różnorodność w sposobie myślenia, która bierze się także z osobistej historii życiowej, religii, doświadczeń, rasy i wielu innych czynników. Różnorodność w kontekście obecnego świata ma ogromne znaczenie, ponieważ następuje bardzo dynamiczna zmiana modeli biznesowych, zmiana zachowań konsumentów, co wymaga od nas bardzo kreatywnego podejścia, posiadania określonej strategii, a zarazem zachowania w niej elastyczności. Jednolity, zunifikowany sposób myślenia długofalowo jest po prostu dla biznesu niebezpieczny.  

Wejście kobiet do biznesu na pewno spowodowało zmiany w sposobie pracy. To, że myślimy inaczej niż mężczyźni, inaczej się komunikujemy powoduje, że dynamika pracy zespołu jest inna. Jest to duże wyzwanie dla liderów przyzwyczajonych do jednolitych zespołów w sposobie myślenia – jak nimi zarządzać, gdy są o wiele bardziej zróżnicowane.

Zarządza Pani polskim oddziałem L’Oréala od trzech lat. Jak podsumowałaby Pani ten okres?

Bardzo rozwijający, jeśli chodzi o moje umiejętności zarządzania, a także rozumienie konsumenta. Bardzo pozytywny w kontekście relacji z ludźmi. Zarazem bardzo dynamiczny, ponieważ taka jest branża kosmetyczna. Poziom innowacji jest ogromny, w niektórych kategoriach 40 proc. obrotu jest realizowane przez nowości. Był to też okres wymagający w kontekście adaptacji do innej kultury organizacyjnej.

Co czuła Pani, dołączając do rodziny L’Oréal – największego koncernu kosmetycznego na świecie z ponad 100-letnią tradycją? Satysfakcję, euforię, strach przed odpowiedzialnością?

L’Oréal to wspaniałe kategorie i marki. Operujemy też wieloma modelami biznesowymi, nie wszystkie firmy z naszej branży mają własną sieć sklepów czy e-commerce. Jest to więc nieprawdopodobnie interesujące i rozwojowe. Dołączyłam do firmy w momencie transformacji obejmującej wiele obszarów, w tym digitalizację, i byłam tym pozytywnie podekscytowana. Każda zawodowa zmiana niesie też oczywiście ze sobą pewne poczucie ryzyka i jest wyzwaniem, ale z mojego doświadczenia wynika, że zmiana jest przede wszystkim motorem rozwoju. To jest wartość sama w sobie.

W L’Oréal rozwijamy modele, które poznałam w poprzedniej firmie, np. własne sklepy i własny e-commerce. Ta wiedza i doświadczenie są bardzo przydatne. Podobnie jak fakt, że zarządzałam kilkoma krajami, ponieważ L’Oréal Polska tworzy w tej chwili HUB z krajami bałtyckimi.

Do L’Oréal przeszła Pani z najwyższego stanowiska menedżerskiego w firmie Tchibo, z imponującymi osiągnięciami w branży FMCG. Często mówi się, że branży spożywczej i kosmetycznej nie jest ze sobą po drodze, że trudno odnieść do siebie specyfikę szybko rotujących, niezbędnych ludziom produktów i emocjonalnego świata kosmetyków. Czy faktycznie te dwa światy się od siebie różnią, czy Pani raczej tę magię kosmetyków odczarowuje, bo biznes to biznes i niezależnie od branży rządzi się twardymi prawami?

Pasja to jest to, co jest fundamentalne i wspólne dla każdego, kto chce odnieść sukces w biznesie, bez względu na to, w jakiej firmie się pracuje. Druga rzecz – to umiejętności zarządzania. Zawsze pozostają ważne. Kolejne ogniwo to konsument – na początku i na końcu jest on. Orientacja na konsumenta jest fundamentalna. Podobnie jak respekt i szacunek do klientów. Są więc elementy spójne, bez względu na to, w jakiej branży i firmie działamy.

W L’Oréal rozwijamy modele, które poznałam w poprzedniej firmie, np. własne sklepy i własny e-commerce. Ta wiedza i doświadczenie są bardzo przydatne. Podobnie jak fakt, że zarządzałam kilkoma krajami, ponieważ L’Oréal Polska tworzy w tej chwili HUB z krajami bałtyckimi.

Są oczywiście różnice między żywnością a kosmetykami. Inne są motywacje konsumentów, inne ścieżki zakupów. Niektóre trendy trwają o wiele krócej i znikają, bo kategorie kosmetyczne są bardzo dynamiczne. Digitalizacja jest wprowadzana na większą skalę w naszych kategoriach niż w żywności i ma ogromne znaczenie.

To co pozostaje wspólne, to jakość produktów, naturalność oraz to, że konsument nadal kocha marki. Ta koncepcja „lovebrands” ma ogromne znaczenie w każdej kategorii. Natomiast nigdy nie odczarowałabym magii kosmetyków, bo one pozwalają nam w jakimś sensie zmieniać siebie. I to jest niezwykłe.

Internet prowadzi nas do konsumenta. Jakie ten współczesny konsument stawia dziś wyzwania przed producentami i markami?

Internet jest niesamowitym narzędziem, które pozwala na nieustanny dialog z konsumentami. Korzystamy z opinii konsumentów publikowanych w internecie oraz wykorzystujemy wpływ influencerów, jeszcze zanim produkty znajdą się na rynku.

Rozwijamy sprzedaż internetową. W ubiegłym roku rozpoczęliśmy sprzedaż online produktów marki Kiehl’s, NYX Professional Makeup, a jeszcze wcześniej Urban Decay. W tym roku wystartowała platforma My demacenter, na której sprzedajemy marki Vichy i La Roche-Posay, a eksperci udzielają porad z zakresu dermokosmetyków.

Internet dla nas to nie tylko sprzedaż, ale też wykorzystanie nowych technologii do stworzenia inteligentnych i szybkich rozwiązań, przez które zacieśniamy relacje z konsumentami. Ich przykładem jest np. aplikacja Makeup Genius, czyli wirtualny doradca-wizażysta. Aplikacja, pobrana już przez 20 mln użytkowników, pozwala wykonać wirtualny makijaż w czasie rzeczywistym i testować wszystkie gamy produktów L’Oréal. Inny przykład to aplikacja Matrix Color Lounge – narzędzie, które ułatwia wybór koloru włosów. Dzięki niej można tworzyć wirtualne metamorfozy, niejako „przymierzyć” odcienie z palety kolorów Matrix.

Kiedyś marka zwracała się do klienta w pewnym sensie z pozycji siły. Teraz jest coraz bardziej partnerska. Mówimy wręcz o współtworzeniu marki.

Powiedziała Pani, że konsumenci kochają marki. Czy faktycznie tak nadal jest? Owszem konsumenci, znają marki, cenią, ale nie mają do nich bezkrytycznego stosunku, nie czują się nimi onieśmieleni. Nie boją się pytać, oceniać, a nawet oskarżać. Nie są lojalni. Można szybko zyskać uznanie i natychmiast je stracić albo stać się wrogiem.

Zdecydowanie kupujemy marki, a nie produkty. Wizerunek marki ma ogromne znaczenie. Marka sensu stricte ma ogromną wartość, bo jest związana z określoną filozofią, modelami zachowań, osobistym doświadczeniem. Taki jest globalny trend i taki sam panuje w Polsce. Natomiast marka, która nie potrafi budować relacji – a buduje się je m.in. poprzez interesujące produkty, innowacje, dialog, zaangażowanie konsumentów, do mediów społecznościowych – nie ma szansy na sukces.

Konsument jest nielojalny w tym sensie, że bariery zmiany marki są bardzo niskie – na jego zachowania wpłynęła chociażby możliwość robienia zakupów online. Porównuje ofertę, ceny, sam podejmuje decyzje. W tym kontekście budowanie wizerunku marek ma jeszcze większą wartość. To, co oferuje marka poprzez konkretne doświadczenia, jakość, emocjonalną więź, zaangażowanie, ma ogromne znaczenie dla sukcesu biznesowego. Jestem o tym przekonana.

Sposób komunikacji z marką zmienił się, to czujemy wszyscy. 20-30 proc. wydatków mediowych kierowanych jest już do digitalu, na social media. Bycie „every day on” w relacji z konsumentem wymaga innego działania ze strony firmy i marketingu. I to jest w tej chwili dla nas największym wyzwaniem.

Zmieniły się też relacje konsument – marka. Kiedyś marka zwracała się do klienta w pewnym sensie z pozycji siły. Teraz jest coraz bardziej partnerska. Mówimy wręcz o współtworzeniu marki. Konsumenci stają się współkreatorami niektórych rozwiązań, produktów, trendów. Następuje też permanentna weryfikacja jakości, składników, haseł reklamowych. Konsument jest coraz bardziej wymagający, ale jest to niezwykle ciekawe, wręcz atrakcyjne z naszego punktu widzenia.

A ta relacja nie zamienia się przypadkiem w konsumencki szantaż – albo będziecie robić to, co chcemy, albo przestajecie dla nas istnieć?

W ogóle nie mamy takiego poczucia. Wręcz przeciwnie. Konsument jest dla nas priorytetowy, w każdym wymiarze. To w jakiej jesteśmy z nim relacji jest najważniejsze. Proszę sobie wyobrazić, że my dostajemy natychmiastową odpowiedź, czy się coś klientowi podoba, czy nie. To jest wspaniałe! Możemy adiustować nasze działania w czasie rzeczywistym. Wprowadzamy produkty i natychmiast widzimy, czy one się sprzedają. Każdego dnia otrzymujemy raporty z obszaru e-commerce z całego świata. Dostajemy jakościowe komentarze, możemy zobaczyć jaki trend pojawia się w danej kategorii. To ma ogromną wartość dla prowadzenia biznesu. Jest to oczywiście potężne wyzwanie, co z tą wiedzą robimy i na ile jesteśmy elastyczni, żeby ją wykorzystać, ale jest to nieprawdopodobna siła.

Są oczywiście tematy drażliwe, które pokazują jedynie, że klient potrzebuje edukacji, rzetelnej wiedzy. Jednak, żeby ją przyjął musi nam zaufać. W związku z tym to, jak my prowadzimy z nim dialog, ma fundamentalne znaczenie.

Takim tematem, ogniskiem zapalnym jest testowanie kosmetyków na zwierzętach. Co jakiś czas jesteście atakowani za obecność w Chinach, które wymagają testowania produktów na zwierzętach. To problem etyczny i wizerunkowy.

L’Oréal nie testuje żadnych swoich produktów ani składników na zwierzętach, a także nie zlecamy takich testów innym podmiotom. Było to możliwe dzięki opracowaniu technologii Episkin, czyli sztucznej skóry, która powstała w laboratoriach L’Oréal. To właśnie na tym syntetycznie stworzonym naskórku przeprowadzane są w tej chwili badania naszych kosmetyków pod kątem bezpieczeństwa i skuteczności stosowania.

Jeśli chodzi o Chiny to wykorzystujemy naszą obecność na tym rynku, by szerzyć wiedzę na temat alternatywnych metod testowania kosmetyków. Dzięki naszej obecności i innowacji władze Chin zaakceptowały alternatywne metody badań dla takich produktów, jak żele pod prysznic, szampony czy kosmetyki do makijażu.

Wielu mówi: ustalony porządek się skończył, konsumenci są znudzeni tym, co było. Wchodzą nowe, niszowe marki i teraz jest ich czas. Czy czuje Pani presję wynikającą z tego, że konsumenci chcą ciągle „świeżej krwi”?

Marki, które mają ciekawą i wiarygodną historię do opowiedzenia, mogą liczyć na lojalność konsumentów. Mamy szczęście posiadać w portfolio L’Oréal Polska wiele takich marek. Budujemy je w oparciu o wspomnianą już ideę „lovebrands”, która stawia konsumenta w centrum działań. Czasy, w których zwracało się uwagę jedynie na ilość kontaktów z konsumentami, dawno minęły. Dlatego w naszej definicji „lovebrands” stawiamy na jakość tych kontaktów i podejmowanie decyzji na podstawie wskaźników zaangażowania konsumentów. A konsumenci pragną przede wszystkim unikalnych produktów i doświadczeń, które pozwolą im na wyróżnienie się. Mogę z całym przekonaniem powiedzieć, że L’Oréal to lider innowacji w zakresie unikalnych rozwiązań. Stale inwestujemy w badania naukowe. Tworzymy innowacje we wszystkich obszarach, w jakich funkcjonujemy: w zakresie technologii, marketingu, produktów. Wystarczy wspomnieć choćby plastry UV, które pomagają racjonalnie korzystać ze słońca, czy bioprinting włosów opracowany z firmą Poiets.

L’Oréal wspiera start-upy. Jakimi innowacjami jesteście najbardziej zainteresowani?

Współpracujemy z inkubatorem start-upów technologicznych Founders Factory. Co roku wybieramy w tym projekcie pięć przedsiębiorstw, które tworzą rozwiązania dla branży beauty, będziemy je wspierać finansowo i merytorycznie. Na początku tego roku taką szansę dostały pierwsze start-upy, w tym polska firma Cosmose założona przez Mirona Mironiuka. Wykorzystuje ona zaawansowane technologicznie lokalizacje, które pozwalają sprzedawcom na kierowanie reklam online do klientów sklepów stacjonarnych.

Zmiany demograficzne związane ze starzeniem się społeczeństw sprawiają, że coraz bardziej zacierają się różnice między kategoriami produktów takich jak kosmetyki, farmaceutyki, żywność, napoje – wszystko jest ukierunkowane na zdrowy styl życia.

Jakie główne trendy konsumenckie wynikające ze zmian gospodarczych, socjologicznych, demograficznych będą Pani zdaniem rządzić w najbliższym czasie rynkiem kosmetycznym?

Jednym z najważniejszych globalnych trendów jest ten związany z doświadczeniem – konsumenci nie oczekują już jedynie samego produktu, ale unikalnych doświadczeń związanych z marką. Doświadczenie marki przesuwa się na doświadczenie w miejscu sprzedaży. Odpowiadamy na ten trend takimi działaniami, jak np. Studio Koloru, które stworzyliśmy w drogeriach sieci Rossmann. To specjalnie zaaranżowana przestrzeń, gdzie konsumentki mogą teraz dużo łatwiej i szybciej znaleźć produkt do koloryzacji włosów dla siebie. Salon Emotion to z kolei projekt zbudowany z naszymi partnerskimi salonami fryzjerskimi, w których prowadzona jest głęboka diagnoza w zakresie pielęgnacji i koloryzacji włosów.

Koncept kolejnej naszej marki – Kiehl’s – opiera się o spersonalizowany dobór kosmetyków do indywidualnych potrzeb skóry. Z kolei produkty NYX dostępne są w firmowych butikach opartych na interaktywności i wykorzystaniu treści tworzonych przez użytkowników, wyświetlanych na zainstalowanych w sklepie ekranach i tabletach.

Innym ważnym trendem jest personalizacja. Konsumenci poszukują doświadczeń i produktów dopasowanych do ich indywidualnych potrzeb, stylu życia i otoczenia. L’Oréal jest pierwszą firmą na świecie, która zaczęła badać potrzeby skóry i włosów kobiet z różnych stron świata, co pozwala nam tworzyć kosmetyki z uwzględnieniem specyfiki różnych kontynentów, stref klimatycznych itp.

Natomiast zmiany demograficzne związane ze starzeniem się społeczeństw sprawiają, że coraz bardziej zacierają się różnice między kategoriami produktów takich jak kosmetyki, farmaceutyki, żywność, napoje – wszystko jest ukierunkowane na zdrowy styl życia. To trend, który my nazywamy holistycznym wellnessem.

Bardzo silnym zjawiskiem jest też moda na kosmetyki naturalne i organiczne.

Zdecydowanie tak. Kładziemy nacisk na składniki pochodzenia naturalnego w kosmetykach L’Oréal, takie jak woda termalna czy glinki. Rozwijamy też segment kosmetyków odpowiadających na trend naturalności. Przykładem takich produktów jest marka Botanical Fresh Care. To kosmetyki do pielęgnacji włosów nasycone roślinnymi substancjami aktywnymi, marka zainicjowana w wyniku wprowadzenia nowej formy współpracy między rolnikami, dostawcami, naukowcami i inżynierami. Surowce zostały starannie wyselekcjonowane zarówno ze względu na ich właściwości, jak i  wysoką jakość oraz stosowny proces ekstrakcji. Butelki inspirowane tradycyjnymi flakonami używanymi przez botaników są wykonane z w 100 proc. odzyskanego i podlegającego recyklingowi materiału PET.

Inny przykład to produkty z linii Aura Botanica marki Kerastase, które są w 97 proc. oparte o naturalne składniki. Zupełnie wyjątkowa jest też gama produktów Matrix Biolage R.A.W. – zawiera składniki pochodzenia naturalnego ze zrównoważonych i odpowiedzialnych dostaw, których rzetelność podlega też zewnętrznej weryfikacji.

Czy jesteśmy w Polsce na czasie z trendami świata beauty?

Większość występuje w Europie i w Polsce, różnią się jedynie nasileniem. Szczególnie silne trendy w naszej części świata to digitalizacja, poszukiwanie doświadczeń, unikalność, personalizacja, holistyczny wellness oraz poszukiwanie naturalności.

W odróżnieniu od Europy Zachodniej, w Polsce mniej widoczny jest trend związany z różnorodnością i mieszaniem się kultur, a także etycznych wyborów, szczególnie jeśli dotyczą one ekologii i zrównoważonego rozwoju. Europejski konsument przywiązuje też dużo większą wagę do minimalizowania swojego wpływu na środowisko niż konsument polski.

Czy Polki, jako konsumentki, wyróżniają się czymś na tle innych kobiet w Europie?

Nie ma różnicy między Polkami a innymi Europejkami, jeśli chodzi o standardy podejścia do wyglądu, piękna, do dbania o siebie. Pewne różnice w potrzebach konsumentek wynikają ze stref klimatycznych, w jakich żyjemy. W Polsce zmienność pogody, różnice temperatur wpływają na wysoką wrażliwość skóry, w związku z tym właściwa pielęgnacja ma ogromne znaczenie i musi być bardzo systematyczna. Polki z reguły mają też delikatne i cienkie włosy – produkty pielęgnacyjne muszą być dopasowane do ich struktury. Konsumentki w Polsce cechuje też bardzo mocne zaangażowanie w relacje i w dialog z marką.

W najbliższych latach w samą fabrykę w Polsce planujemy zainwestować niemal 250 mln zł. Prognozowana produkcja w horyzoncie 3 lat ma przekroczyć 400 mln sztuk rocznie.

Jakie znaczenie dla grupy L’Oréal globalnie ma Polska? Na ile jesteśmy ważnym rynkiem, patrząc nie tylko na obroty, ale i miejsce produkcji czy tranzytu na kraje ościenne?

Polska jest bardzo ważnym rynkiem w naszej strukturze – jesteśmy obecni w Polsce od 25 lat. Pojawiliśmy się tutaj, gdy tylko to było możliwe. Systematycznie inwestujemy nad Wisłą. Nasze działania świadczą o dużym zaangażowaniu i chęci rozwijania polskiego rynku kosmetycznego. To właśnie w Polsce znajduje się największa fabryka L’Oréal na świecie, z której kosmetyki trafiają do 33 krajów, głównie na rynek europejski. Od rozpoczęcia działalności, czyli od 1997 roku, fabryka ponad 45-krotnie zwiększyła roczną produkcję, z 7 mln sztuk do 380 mln sztuk w 2016 roku.

W najbliższych latach w samą fabrykę planujemy zainwestować niemal 250 mln zł, z czego ponad połowę w działania z zakresu zrównoważonego rozwoju. W kolejnych latach planowane są dalsze inwestycje.. Prognozowana produkcja w horyzoncie 3 lat ma przekroczyć 400 mln sztuk rocznie.

Jakie główne cele stoją przed Panią i zespołem L’Oréal Polska? Czy e-commerce i sklepy firmowe to najważniejszy z nich? W jakie nowe obszary chce Pani wprowadzić firmę i w jakim okresie?

Digitalizacja jest na pewno jednym z najważniejszych elementów transformacji L’Oréal. To zarówno zwiększanie naszego udziału w e-commerce, jak i poszukiwanie nowych rozwiązań w zakresie komunikacji z konsumentami w kanałach online.

Sklepy firmowe to drugi z filarów naszego rozwoju. Tutaj przodują takie marki jak Kiehl’s oraz NYX – oba to unikalne projekty nastawione na wyjątkowe doświadczenia klienta w miejscu sprzedaży. Pierwszy salon Kiehl’s został otwarty w Polsce w 2014 roku, w ubiegłym roku otworzyliśmy 6 salonów – w tym trzy marki NYX. W tym roku przybędzie 6 sklepów NYX i 2 butiki Kiehl’s w największych miastach w Polsce.

Niedawno objęła Pani także funkcję dyrektora generalnego L’Oréal Baltic. Co to oznacza w praktyce dla firmy i odbiorców, partnerów biznesowych?

Zmiana ta oznacza bliższą współpracę pomiędzy Polską a krajami bałtyckimi oraz lepsze skoordynowanie działań i usprawnienie funkcjonowania obu organizacji. Dzięki powstaniu HUB L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie będziemy mieć możliwość szybszego podejmowania decyzji i reagowania na potrzeby konsumentów. To oznacza dla nas pracę z kilkoma modelami biznesowymi i na różnych rynkach.

Branża kosmetyczna jest wyjątkowa, na całym świecie rośnie o kilka procent rocznie. W Polsce, w zależności od statystyk o 5 do 7 proc. Szacujemy, że kanał e-commerce w Polsce wart jest 2 mld zł, a na świecie 1,7 mld euro tylko w kategoriach beauty. W ostatnich latach dynamika wzrostu sprzedaży internetowej wynosiła 20 proc. To pokazuje, jakie zmiany są przed nami.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
27.07.2026 16:43
Od TikToka do Sephory. Marki najpierw zdobywają miliony klientów w sieci, później trafiają na półki
Wejście do Sephory jest pierwszą dużą współpracą stacjonarną FlutterHabitadobe stock

Jeszcze niedawno obecność w Sephorze, Douglasie, Rossmannie czy Boots była dla młodej marki przepustką do rozpoznawalności. Dziś ta kolejność coraz częściej się odwraca. Najpierw marka zdobywa popularność na TikToku, buduje własną społeczność, testuje produkty i rozwija sprzedaż bezpośrednią w social commerce (direct-to-consumer). Dopiero później wchodzi do tradycyjnego retailu – już nie jako nieznany start-up, ale biznes z potwierdzonym popytem, gotową bazą klientek i milionowymi wynikami finansowymi.

Najnowszym przykładem jest FlutterHabit. Marka rzęs DIY, która rozwijała się przez własny e-sklep, Amazon i TikTok Shop. Właśnie kilka dni temu po sprzedaży ponad 18 mln par produktów w ciągu ostatniego roku zadebiutowała w ponad 500 perfumeriach Sephora w USA.

Nie jest to jednak odosobniony przypadek, ale część większej zmiany w strategii sieci kosmetycznych. Handel coraz uważniej śledzi to, co sprzedaje się i angażuje użytkowników na TikToku, a następnie przenosi "internetowe fenomeny" do sklepów stacjonarnych.

Trend ten widać także w Polsce, chociaż nie zawsze jest to klasyczna droga od DTC (direct-to-consument) do retailu. Np. w segmencie rzęs dyi (czyli do samodzielnego założenia) marka Stars from the Stars została stworzona przy udziale twórców TikToka i od początku rozwijana we współpracy z Rossmannem. Everybody London, dostępne w Rossmannie, oraz debiutująca szerzej w Hebe Poppy Head posługują się sferą wizualną, częstotliwością premier i modelem komunikacji charakterystycznym dla marek projektowanych pod social media.

image

Marki beauty inwestują miliony w influencerów. Kampanie kosztują fortunę

- Coraz częściej to właśnie zdolność produktu do wywołania reakcji na TikToku decyduje, czy otrzyma on miejsce w ofercie dużej sieci. Sephora, Ulta czy Boots nadal potrzebują marek o ugruntowanej pozycji, ale coraz częściej szukają również brandów, które przyciągną do sklepów młodszych konsumentów wychowanych w mediach społecznościowych.​- wskazują eksperci. 

Droga od virala na TikToku, przez sprzedaż we własnym e-sklepie i social commerce, aż po debiut w Sephorze, Ulcie, Boots czy Rossmannie stała się dziś Świętym Graalem młodych firm kosmetycznych.

Nie jest już pojedynczym fenomenem, lecz dojrzałym mechanizmem rynkowym, którego przykłady widać również w Polsce.

TikTok staje się laboratorium sprzedażowym marek

Dla sieci handlowej popularność na TikToku jest czymś więcej niż zasięgiem. Platforma pozwala obserwować, które produkty przyciągają uwagę, jak konsumenci ich używają, jakie pytania zadają i czy zainteresowanie przekłada się na sprzedaż. TikTok Shop dokłada do tego twarde informacje o konwersji, wartości koszyka i częstotliwości ponownych zakupów.

Marka wchodząca do retailu po kilku latach sprzedaży DTC ma już przetestowaną ofertę, rozpoznawalne bestsellery i własną sieć twórców. Retailer nie musi od początku budować zainteresowania. Przejmuje produkt, którego klientki już szukają, a następnie zwiększa jego dostępność i skalę sprzedaży.

image

Niezależne marki podbijają TikTok Shop. W rok sprzedały kosmetyki za 500 mln dolarów

Ten model dobrze pokazuje brytyjska marka P.Louise, która zbudowała silną pozycję dzięki mediom społecznościowym i transmisjom sprzedażowym na TikTok Shop. W 2025 r. osiągnęła 2,71 mln dolarów GMV w ciągu jednego dnia sprzedaży na platformie. W maju 2026 r. zadebiutowała w 36 sklepach Boots oraz na boots.com. - Było to jej pierwsze duże wejście na brytyjskie ulice handlowe. Marka podkreślała, że po latach budowania społeczności online klientki mogą wreszcie dotknąć, przetestować i zobaczyć produkty na żywo - tak opisał to portal BeautyMatter.

Podobną drogę przeszła Rhode Hailey Bieber. Marka rozpoczęła działalność w 2022 r. jako biznes DTC, oparty na limitowanych dropach, społeczności i produktach błyskawicznie zdobywających popularność w social mediach. Przed wejściem do Sephory generowała już ponad 200 mln dolarów rocznej sprzedaży. Jej przejęcie przez e.l.f. Beauty za kwotę mogącą sięgnąć 1 mld dolarów pokazało, jaką wartość mogą osiągnąć marki zbudowane bez tradycyjnej dystrybucji. 

W kategorii rzęs podobnym przykładem jest Glamnetic. Marka powstała w 2019 r. i zdobyła rozpoznawalność dzięki magnetycznym rzęsom oraz komunikacji prowadzonej w mediach społecznościowych. Dziś jej produkty są dostępne m.in. w Sephorze, Ulcie, Target i na Amazonie. FlutterHabit wchodzi więc na drogę, którą przeszły już inne cyfrowe marki beauty: od internetowego rozwiązania konkretnego problemu do szerokiej, wielokanałowej dystrybucji.

Po sprzedaży 18 mln par rzęs DYI marka FlutterHabit trafia do Sephory

Markę FlutterHabit założyli Kasey i Tim Jacksonowie w 2019 r., inwestując około 12 tys. dolarów w pierwszą partię produktów. Chcieli zaproponować klientkom tańszą i mniej czasochłonną alternatywę dla profesjonalnego przedłużania rzęs w salonach kosmetycznych. W ciągu niespełna roku sprzedaż przekroczyła 1 mln dolarów.

FlutterHabit rozwijał się przede wszystkim w modelu direct-to-consumer, a następnie za pośrednictwem Amazona i TikTok Shop. W 2023 r. marka została przejęta przez Performance Beauty Group, do której należą również m.in. Grande Cosmetics, Lilly Lashes, Velour Lashes, Babe Original i Bondi Boost.

image

Paryski Haute Couture Fashion Week 2026 wyznacza nowe trendy beauty. Co z wybiegów trafi do kosmetyczek konsumentów?

Wejście do Sephory jest pierwszą dużą współpracą stacjonarną FlutterHabit. Marka zadebiutowała w ponad 500 perfumeriach w USA oraz na sephora.com. To pierwszy brand z segmentu domowych przedłużeń rzęs DIY w ofercie sieci. Produkty są aplikowane od spodu naturalnych rzęs, a efekt może utrzymywać się przez kilka dni.

Do sprzedaży trafiły najpopularniejsze zestawy rzęs STICKtionary i PrepTECH, pianka do mycia rzęs Foam a Friend wraz ze szczoteczką oraz nowy preparat do usuwania rzęs Lash Off. Ceny wynoszą od 16 do 28 dolarów.

Marka przetestowana przez własną społeczność

Za decyzją Sephory stoją nie tylko zasięgi FlutterHabit, ale także wyniki potwierdzające powtarzalność biznesu:

  • wzrost przychodów w 2026 r. o 50 proc. rok do roku;
  • jedna trzecia sprzedaży bezpośredniej pochodząca z subskrypcji;
  • ponad 30 modeli i premiery wprowadzane co trzy–sześć miesięcy;
  • społeczność ponad 30 tys. osób na Facebooku, wykorzystywana jako panel konsumencki;
  • ceny produktów od 16 do 28 dolarów.

Szczególnie istotny jest udział subskrypcji. Pokazuje, że FlutterHabit nie opiera się wyłącznie na jednorazowych, viralowych zakupach. Jedna trzecia sprzedaży we własnym kanale pochodzi od klientek regularnie uzupełniających zapasy. Marka chciałaby w przyszłości dołączyć także do programu automatycznego odnawiania zamówień Sephory.

FlutterHabit ma ponad 30 modeli rzęs i wprowadza kolejne co trzy–sześć miesięcy. Ważnym źródłem informacji o potrzebach klientek jest grupa na Facebooku skupiająca ponad 30 tys. osób. Marka pyta jej członkinie o oczekiwane nowości, ulubione produkty oraz elementy wymagające poprawy. Pod wpływem opinii społeczności część limitowanych modeli została włączona do stałej oferty.

Social media pełnią więc jednocześnie funkcję kanału komunikacji, sprzedaży, obsługi klienta, badania konsumenckiego oraz laboratorium rozwoju produktów. To właśnie ten pakiet – a nie sam viral – staje się dla sieci handlowych najcenniejszy.

Polskie marki: kilka różnych dróg z internetu do dużej sieci

W Polsce zmiana również jest widoczna, ale warto rozdzielić kilka modeli. Nie każda młoda marka obecna dziś w Rossmannie czy Hebe zaczynała na TikToku i nie każda najpierw zbudowała duży biznes DTC. Wspólne jest to, że cyfrowa społeczność i zdolność tworzenia angażujących treści coraz częściej wspierają negocjacje z retailem.

image

Drogeria przyszłości nie musi rywalizować z AI i TikTokiem. Jak kupuje pokolenie Alfa? Oto nowe drogi wzrostu beauty

Your KAYA: od subskrypcji i edukacji do Rossmanna

Your KAYA jest jednym z najczytelniejszych polskich przykładów. Zaczynała jako start-up e-commerce z produktami higienicznymi oferowanymi m.in. w modelu subskrypcyjnym. Marka budowała społeczność wokół edukacji, ciałopozytywności i przełamywania tabu. Następnie weszła do Rossmanna, najpierw z artykułami higienicznymi, a później z coraz szerszą ofertą pielęgnacji i makijażu. Retail dał jej zasięg poza grupą odbiorców możliwych do efektywnego pozyskania we własnym e-commerce.

Resibo, Miya Cosmetics i Veoli Botanica: różne drogi do szerokiej dystrybucji

Resibo wyrosło z jednego produktu stworzonego z osobistej potrzeby założycielki, a we wczesnym etapie rozwijało sprzedaż i rozpoznawalność bez wsparcia masowej dystrybucji. Dziś marka jest obecna stacjonarnie i online w Hebe.

Miya Cosmetics także należy do pokolenia młodych polskich marek rozwijanych przy silnym wsparciu internetu, ale nie jest czystym przykładem przejścia DTC–retail: od początku budowała model omnichannel, łącząc własny sklep z obecnością w sieciach drogeryjnych.

Veoli Botanica przez lata budowała pozycję w internecie i specjalistycznym kanale beauty, a w 2025 r. rozszerzyła dystrybucję na wszystkie sklepy stacjonarne Hebe. W tych przypadkach szeroki retail jest etapem skalowania marek, które wcześniej miały już rozpoznawalność i wyrazistą tożsamość.

BasicLab: edukacja składnikowa i social commerce

BasicLab reprezentuje model marki zbudowanej na eksperckiej edukacji o składnikach aktywnych i świadomej pielęgnacji. Firma rozwinęła własny e-commerce i obecność m.in. w Super-Pharm oraz DOZ. W 2026 r. znalazła się wśród pierwszych marek kosmetycznych korzystających z polskiej wersji TikTok Shop, gdzie postawiła na transmisje LIVE, edukację i bezpośredni kontakt ze społecznością. Nie ma natomiast podstaw, by przypisywać jej obecność jednocześnie w Rossmannie, Hebe i Sephorze.

Nanolash: polski punkt odniesienia w rzęsach DIY

W samej kategorii rzęs najbliższym polskim punktem odniesienia jest Nanolash, marka związana ze spółką Trendmarkt. Oferuje pełny system DIY: kępki, bonder, sealer, aplikator i remover. Produkty można znaleźć m.in. w ofercie internetowej Douglasa i DOZ oraz u partnerów marketplace Hebe. Nie należy jednak automatycznie utożsamiać obecności w serwisie Hebe z szeroką dystrybucją na półkach wszystkich drogerii stacjonarnych.

Drogeria sama wchodzi na TikToka

Zmieniają się nie tylko marki. Sieci coraz mocniej organizują ofertę wokół produktów popularnych w social mediach. Hebe prowadzi internetowe sekcje Instashop i Viral Shop, w których łączy asortyment z trendami z Instagrama i TikToka. Rossmann wykorzystuje viralowe produkty w komunikacji, materiałach inspiracyjnych i premierach skierowanych do młodszych klientów.

W 2026 r. TikTok Shop wystartował w Polsce, a wśród pierwszych partnerów i marek znalazły się podmioty z branży beauty. BasicLab rozpoczął transmisje LIVE, a Rossmann i Hebe zostały wskazane jako sieci przygotowujące sprzedaż na platformie. Granica pomiędzy oglądaniem krótkiego filmu, zakupem w social commerce i wizytą w drogerii zaczyna się zacierać.

Retail nie jest już końcowym, odseparowanym etapem ścieżki zakupowej. Może pojawić się jednocześnie jako konto na TikToku, sklep na platformie, aplikacja lojalnościowa, marketplace i fizyczna półka. Wygrywa ten podmiot, który najszybciej zamienia cyfrowy sygnał zainteresowania w dostępny produkt, nie tracąc przy tym jakości selekcji.

 

Komentarz redakcji: Odwrócony model ryzyka

Wejście FlutterHabit do Sephory pokazuje, że TikTok i tradycyjny handel nie muszą ze sobą konkurować. Pełnią inne funkcje na ścieżce zakupowej. TikTok pozwala marce szybko dotrzeć do odbiorców, pokazać działanie produktu i wygenerować zainteresowanie. Użytkownicy SM oraz TikTok Shop sprawdzają, czy zainteresowanie przekłada się na zakup. Sklep stacjonarny zwiększa dostępność, pozwala przetestować produkt i dociera do klientek, które nie kupują bezpośrednio w social mediach.

Kiedyś wprowadzenie nieznanej marki było przede wszystkim ryzykiem detalisty.

Dziś młody brand może przyjść do sieci z historią sprzedaży, retencją, danymi o bestsellerach, społecznością i gotowym ekosystemem treści.

Dla handlowców stacjonarnych i online współpraca z marką wykreowaną w sieci oznacza więc mniejsze ryzyko. Zmienia to również sposób, w jaki sieci wybierają marki. O sukcesie na półce nie decydują już wyłącznie historia producenta, budżet marketingowy i tradycyjne badania rynku. Coraz większe znaczenie mają dynamika wzrostu w social mediach, sprzedaż na platformach społecznościowych, siła społeczności i zdolność marki do regularnego dostarczania nowych treści oraz premier.

Nie oznacza to, że każdy viral zasługuje na półkę. Popularność może zniknąć równie szybko, jak się pojawiła, a gwałtowny wzrost ujawnia problemy z dostawami, jakością i obsługą klienta. Dlatego dla sieci najcenniejsze nie są same wyświetlenia, lecz połączenie kilku sygnałów: sprzedaży, powtarzalności zakupów, jakości produktu, zdolności operacyjnej i lojalności społeczności.

FlutterHabit spełnia te warunki: ma 18 mln sprzedanych par, rosnące przychody, znaczący udział subskrypcji i aktywną grupę klientek wykorzystywaną do rozwoju produktów. Dlatego jego wejście do Sephory jest czymś więcej niż historią o rzęsach. To ilustracja nowego porządku w beauty, w którym TikTok może stworzyć popyt, DTC udowodnić jego wartość, a retail zamienić cyfrowy fenomen w markę masową.

Polskie przykłady pokazują, że lokalny rynek podąża w podobnym kierunku. Różnica polega na tym, że w Polsce duże sieci często uczestniczą w budowaniu marek już na etapie premiery. Model FlutterHabit pokazuje kolejny etap: marka może najpierw samodzielnie udowodnić swoją siłę w social commerce, a dopiero później negocjować wejście do retailu z dużo mocniejszej pozycji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Opakowania
24.07.2026 13:24
PPWR zmienia rynek opakowań. Branża beauty pokazuje nowe rozwiązania
Branża kosmetyczna przygotowuje się na PPWR. Monomateriały i refille w centrum uwagi (fot. Shutterstock)Shutterstock

Opakowania projektowane z myślą o gospodarce obiegu zamkniętego i przenośne formaty. To najważniejsze trendy zaprezentowane przez Icons Beauty Group podczas targów MakeUp in Paris. Producent pokazał rozwiązania przygotowane z myślą o unijnym rozporządzeniu PPWR, które od sierpnia 2026 roku zacznie obowiązywać producentów w całej Unii Europejskiej.

W tym artykule przeczytasz:

  • PPWR zmieni zasady projektowania opakowań
  • Monomateriał zamiast wielowarstwowych opakowań
  • Opakowanie ma angażować zmysły
  • Małe formaty odpowiadają na mobilny styl życia
  • Funkcjonalność i zgodność z regulacjami coraz ważniejsze

Choć podczas targów nie zabrakło nowości produktowych, w centrum uwagi znalazły się opakowania odpowiadające na zmieniające się wymagania regulacyjne i oczekiwania konsumentów. Coraz większe znaczenie mają dziś nie tylko estetyka czy funkcjonalność, ale również możliwość recyklingu, wykorzystanie surowców wtórnych oraz ograniczanie ilości materiałów opakowaniowych.

PPWR zmieni zasady projektowania opakowań

Jednym z głównych tematów prezentacji Icons były rozwiązania zgodne z unijnym rozporządzeniem Packaging and Packaging Waste Regulation (PPWR).

Nowe przepisy weszły w życie 11 lutego 2025 roku, a ich stosowanie rozpocznie się zasadniczo od 12 sierpnia 2026 roku. Rozporządzenie zastąpi dotychczasową dyrektywę i będzie obowiązywać bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej.

Oznacza to konieczność projektowania opakowań przez producentów, zgodnie z zasadami gospodarki o obiegu zamkniętym. Regulacje obejmują m.in. wymogi dotyczące recyklingowalności, udziału materiałów pochodzących z recyklingu, ograniczania ilości opakowań, rozwoju systemów ponownego użycia i refill oraz nowych zasad znakowania.

Choć część obowiązków będzie wdrażana etapami do 2038 roku, firmy już teraz przygotowują portfolio do nowych wymagań.

image

Firmy kosmetyczne i handel w strachu przed PPWR. Dlaczego "pełna zgodność" wprowadza w błąd? Są wytyczne KE i stanowisko PZPK

Monomateriał zamiast wielowarstwowych opakowań

Jednym z rozwiązań prezentowanych przez Icons był Powder Spray Tube – opakowanie przeznaczone m.in. do suchych szamponów w proszku i innych kosmetyków aplikowanych w formie sprayu.

Jest ono wykonane z jednego rodzaju tworzywa – polipropylenu, dzięki czemu łatwiej poddaje się recyklingowi niż konstrukcje wielomateriałowe. Producent oferuje je również z wykorzystaniem surowców pochodzących z recyklingu poużytkowego (PCR).

To właśnie monomateriałowe opakowania są dziś uznawane za jeden z kierunków rozwoju branży w kontekście nadchodzących wymogów PPWR.

Opakowanie ma angażować zmysły

Podczas targów producent zaprezentował również kolekcję Jelly Applicator, wykorzystującą miękkie silikonowe końcówki, które mają zapewniać bardziej komfortową, przypominającą aplikację żelu aplikację kosmetyku.

Rozwiązanie dostępne jest w formatach sztyftów, aplikatorów typu wand oraz kredek i może być wykorzystywane w kosmetykach do ust, policzków czy twarzy.

Trend określany jako sensory packaging zyskuje na znaczeniu w branży beauty. Producenci coraz częściej projektują opakowania nie tylko jako element ochrony produktu, ale także narzędzie budujące doświadczenie użytkownika podczas aplikacji.

image

Regulacyjny paraliż europejskiego sektora beauty? Liderzy branży ostrzegają przed ekspansją K-beauty

Małe formaty odpowiadają na mobilny styl życia

Drugim wyraźnym kierunkiem widocznym podczas wydarzenia MakeUp in Paris były kompaktowe opakowania przeznaczone do stosowania poza domem.

Icons zaprezentował m.in. nowe 15-mililitrowe opakowania typu "tottle" w kształcie kamienia i serca oraz bezpowietrzny dozownik Airless Push Button Dropper dostępny w pojemnościach 10 i 15 ml. Konstrukcja umożliwia dozowanie produktu jedną ręką i może być wykorzystywana w przypadku różnych formulacji kosmetycznych.

Rosnąca popularność takich rozwiązań odzwierciedla rozwój segmentu produktów podróżnych oraz kosmetyków przeznaczonych do używania w ciągu dnia.

Funkcjonalność i zgodność z regulacjami coraz ważniejsze

Prezentacja Icons podczas MakeUp in Paris pokazuje, że rozwój opakowań kosmetycznych coraz silniej wyznaczają dwa czynniki: doświadczenie użytkownika oraz wymagania regulacyjne. O ile jeszcze kilka lat temu innowacje koncentrowały się głównie na designie, dziś producenci muszą równocześnie uwzględniać możliwość recyklingu, wykorzystanie materiałów z odzysku oraz zgodność z przepisami PPWR. To właśnie ten ostatni aspekt wywołuje w branży najwięcej emocji. 

 

Więcej o przepisach PPWR pisaliśmy w artykule: Komisja Europejska publikuje wytyczne do PPWR – kluczowe interpretacje dla rynku opakowań kosmetycznych

 

Źródło: Gcimagazine.com

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. sierpień 2026 13:08