StoryEditor
Rynek i trendy
22.11.2013 00:00

Drogerie Polskie – kolejne kroki ku nowoczesnej sieci

Ogólnopolska kampania reklamowa, własne radio, oferty na wyłączność, centralne zarządzanie stanem magazynowym – to tylko niektóre z działań wdrażanych obecnie przez Drogerie Polskie. Wszystkie mają przeprowadzić działające w sieci sklepy na stronę handlu nowoczesnego.

– Nowoczesna sieć to nowoczesne standardy. Ich wprowadzenie to jedyna recepta na sukces – powiedziała podczas ostatniej konferencji handlowej Drogerii Polskich w Szczyrku prezes sieci Teresa Jonas. – Konkurencja – jeśli jeszcze jej nie ma obok naszych sklepów – przyjdzie, to tylko kwestia czasu. Musimy być na to gotowi – dodała. Do standardów obowiązujących w sieciach nowoczesnych franczyzową organizację ma jak najszybciej zbliżyć szereg działań podejmowanych przez jej zarząd. Jest wśród nich na pewno program lojalnościowy oparty na systemie Core Coupon, który pozwala na realizację różnego typu promocji. Kupony informujące o rabatach i nagrodach za zakupy w Drogeriach Polskich od niedawna są drukowane w gazetce reklamowej wydawanej przez sieć w nakładzie 750 tys. egzemplarzy.
– To był bardzo dobry krok. W gazetkach akcje stały się widoczne, klienci do nas wracają, rośnie liczba zrealizowanych kuponów – mówi Michał Gryciuk, właściciel drogerii Mika ze Swarzędza. Takie opinie skłaniają kolejnych właścicieli sklepów do instalowania systemu umożliwiającego drukowanie kuponów. Podczas konferencji przedstawiono także twarde dane świadczące o tym, że program przyniósł uczestniczącym w nim sklepom wartościowy wzrost sprzedaży o 20 proc.
Ogólnopolska kampania wyjątkowych ofert
Podejmowane przez Drogerie Polskie działania przekonały producentów do przygotowania specjalnych ofert cenowych dostępnych tylko dla klientów tej sieci. Farba Casting Creme Gloss za 16,99 zł, szampony Timotei z różą z Jerycha za 3,99 zł, kosmetyki pielęgnacyjne Nivea z serii aqua effect za 7,99 zł – to ich przykłady z listopadowej akcji. Żeby wykorzystać szansę daną przez dostawców i przekonać konsumentów do zakupów w Drogeriach Polskich, zarząd sieci zadecydował o przeprowadzeniu kampanii prasowej w dodatkach telewizyjnych najpopularniejszych dzienników regionalnych należących do grupy Polska Presse - „Tele Magazyn” i „Tele Program”. Reklamy ze specjalnymi ofertami ukażą się w piątkowych wydaniach tych pism (łącznie 730 tys. egzemplarzy i ponad 1,8 mln czytelników).
W komunikowaniu atrakcyjnej oferty produktowej i cenowej oraz budowaniu świadomości marki sieci wśród konsumentów ma także pomóc własna rozgłośnia radiowa Drogerii Polskich. W sklepach emitowany będzie specjalny program muzyczno-informacyjny połączony z blokami reklamowymi, przygotowany przez zewnętrzną firmę na potrzeby sieci i – co szczególnie istotne – zwolniony z opłat typu ZAiKS. Do jego emitowania w sklepie właścicielowi placówki potrzebny jest jedynie najprostszy sprzęt grający, a miesięczne koszty związane z przygotowywaniem programu wzięła na siebie centrala Drogerii Polskich.
Topowe marki i rotacja produktów, czyli zarządzanie kategorią
Do franczyzowej sieci Drogerie Polskie przystąpiło około 300 sklepów. Ponad 50 jest urządzonych w jej barwach, zgodnie ze standardami wyposażenia, zaopatrzenia i zarządzania kategorią. To bardzo ważny element budowania sieci, bo konsument musi mieć odniesienie do określonego wizerunku. Rossmann, Hebe, Drogerie Natura, Super-Pharm – gdziekolwiek w Polsce byśmy ich nie spotkali, z danym szyldem kojarzy się określony wygląd placówek, ich zaopatrzenie, promocje zapowiadane w gazetkach, standard obsługi. Do tego dążą też Drogerie Polskie.
Elementem nowoczesnego zarządzania placówką jest odpowiedni dobór i ekspozycja asortymentu – tak by kategorie wzajemnie się wspierały (produkty uzupełniające, np. szczoteczki do zębów w pobliżu past), a kupowanie odbywało się w sposób intuicyjny. Chodzi też o szybką rotację produktów, mądre zarządzanie zapasami (przetowarowanie sklepu to poważne zagrożenie dla płynności finansowej) i promocjami (by przynosiły zysk a nie straty) oraz wykorzystywanie potencjału nowości. To wszystko jest możliwe, kiedy zna się zasady, które tym rządzą, czyli category management, i ma się dostęp do rynkowych badań pokazujących topowe marki i produkty w swoich kategoriach. Drogerie Polskie korzystają z pomocy rynkowych liderów, którzy taką wiedzę posiadają. Zarządzanie półką z produktami do higieny jamy ustnej opracowała dla sieci firma Colgate Palmolive, kategorią pielęgnacji i koloryzacji włosów – Henkel Polska (Schwarzkopf), a pielęgnacji twarzy – Nivea Polska. Po kolei, przy współudziale producentów, będą przepracowywane kolejne kategorie. Za wprowadzenie projektów w życie w Drogeriach Polskich odpowiada dyrektor Leszek Rzeszótko. Jak podkreśla, liczba sklepów, które chcą się zmienić zgodnie z wytycznymi sieci, rośnie lawinowo. Obecnie 45 placówek jest w trakcie zmian. Tu również zadziałał efekt dobrych wyników finansowych. W sklepach, które poddały się remodelingowi, po czterech miesiącach od przebudowy obroty w kluczowych kategoriach wzrosły o 20 proc.
Planowanie zakupów
Z odpowiednim zatowarowaniem sklepów wiąże się sprawna obsługa logistyczna, która oznacza dostępność towaru, nowości i pakietów promocyjnych oraz szybkie dostawy. By te warunki mogły być spełnione, dystrybutorzy – w przypadku Drogerii Polskich firmy Błysk, Waldi, Hazbi oraz An-Mar – muszą sprawnie zarządzać zapasami. W kontaktach z detalistami i zbieraniu zamówień pomóc ma aplikacja internetowa, poprzez którą właściciele sklepów (każdy otrzyma swój indywidualny login) będą m.in. określać w jakich ilościach chcą zamówić towary z promocji gazetkowej. Takie informacje trafią do dystrybutorów na 14 dni przed planowaną akcją, aby ci z kolei mogli złożyć odpowiednie zamówienie dla całej sieci Drogerie Polskie u producentów. Podczas ostatniej konferencji handlowej detaliści zostali także poproszeni o wypełnienie kart klienta i wpisanie danych na temat kategorii produktów wiodących w ich sklepach, marek dominujących w asortymencie, źródeł zakupu kosmetyków kolorowych, takich jak Max Factor, Rimmel, Maybelline (L’Oréal postanowił podstawową ofertę tej marki sprzedawać przez dystrybutorów) oraz deklaracji zakupu tzw. paczek promocyjnych z nowościami. – Musimy wiedzieć, kto jest zainteresowany takimi zakupami. Nie możemy wychodzić z założenia, że może się sprzeda, to nie te czasy. Zmierzamy w kierunku nowoczesnych rozwiązań i musimy precyzyjnie wiedzieć, do kogo możemy wysłać towar. Mamy w sieci 300 sklepów i ja jestem partnerem dla producenta, gdy zamawiam 300 paczek, które wjeżdżają na magazyn i wyjeżdżają do sklepów, a nie zostają w nim, bo ktoś się rozmyślił. Nie ma dziś miejsca i czasu na tego typu chybione inwestycje – tłumaczył prosto i dobitnie Krzysztof Duda, dyrektor handlowy firmy dystrybucyjnej Błysk.
Marka własna i kolejne szkolenia
Tak jak było to wcześniej zapowiadane, Drogerie Polskie mocno stawiają na rozwój marki własnej Lavi. Obecnie występują pod nią produkty do pielęgnacji i stylizacji włosów. – To dla naszych sklepów większy zysk, wyższe marże, sposób na budowanie przewagi konkurencyjnej, odróżnienie się na rynku i budowanie lojalności klientów – podkreślała prezes Teresa Jonas, zachęcając detalistów do zaangażowania się w sprzedaż marki własnej, polecania jej konsumentom i eksponowania na półkach w najbardziej widocznych miejscach.
Właścicieli sklepów i personel mają wesprzeć profesjonalne szkolenia z zakresu rozpoznawania potrzeb konsumentów, prezentacji towarów i argumentacji zakupu, skutecznej sprzedaży dodatkowej i wielu innych zagadnień związanych z aktywną obsługą klienta, które można podsumować jednym hasłem – „jak sprzedawać, a nie podawać”. Efekty szkoleń zweryfikuje zewnętrzna firma podczas badania Tajemniczy Klient.

Tradycja czy nowoczesność?

– Mówicie państwo o sobie jako o handlu tradycyjnym. To jest pewna sprzeczność, ponieważ w trakcie prezentacji pokazano modele zarządzania biznesem, które są domeną bardzo zaawansowanego handlu nowoczesnego – system kuponowy, zarządzanie kategorią, szkolenia z zakresu psychologii sprzedaży. Istotne jest również samo posiadanie świadomości, jak ważną rolę pełnią te elementy. To wszystko powoduje, że aspirujecie państwo do tego, aby być rozpoznawani jako nowoczesna, franczyzowa sieć drogeryjna – stwierdził Bogusław Czernicki, national key account manager w Colgate Palmolive, podsumowując konferencję Drogerii Polskich z perspektywy producenta. Dodał także, iż miał okazję współpracować z dystrybutorami i przyglądać się ich działaniom w krajach podobnych do polskiego modelu, takich jak Portugalia, Hiszpania, Włochy, gdzie nie ma w kategorii health & beauty przykładu franczyzy miękkiej, która odniosłaby sukces. Jeśli funkcjonują sieci franczyzowe, to są oparte tylko i wyłącznie na modelu twardym, który zbiera i wdraża najlepszą wiedzę od wielu producentów, ponieważ nikt, nawet pomimo wieloletniego doświadczenia, przy takim skomplikowaniu świata, nie jest w stanie zarządzać kategoriami na zasadzie własnego wyczucia rynku. – Pewnie dzisiaj w modelu, jaki reprezentują drogeryjne sieci wywodzące się z rynku tradycyjnego, czyli tzw. franczyzy miękkiej lub grupy zakupowej, detalistom jest łatwiej, wygodniej. Tylko czy to jest model na przyszłość? Działamy na bardzo konkurencyjnym rynku. To co jeszcze dziś daje sklepom możliwość funkcjonowania, za chwilę będzie absolutnie niewystarczające. A dla producentów partnerem jest taka strona, która wywiązuje się z poczynionych podczas negocjacji ustaleń, bo za tym idą konkretne inwestycje – podsumował Bogusław Czernicki. Jaką drogę państwo wybieracie? – to było pytanie retoryczne.
Katarzyna Bochner
fot. T.Boguta/materiały prasowe DP


ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Włosy
13.08.2026 16:55
Włosy jak lustro. Skąd wziął się trend na „glass hair” i jak go osiągnąć?
Włosy jak tafla wody. Kosmetyki i zabiegi, które pomagają osiągnąć efekt glass hairShutterstock

Gładkie, niemal idealnie równe pasma, które odbijają światło jak lustro, od kilku sezonów są jednym z najmocniejszych kierunków w pielęgnacji włosów. „Glass hair”, „liquid hair”, a dziś także „mirror hair” opisują w gruncie rzeczy tę samą zmianę podejścia. Włosy mają nie tylko wyglądać na wystylizowane, ale przede wszystkim sprawiać wrażenie zdrowych, zadbanych i maksymalnie lśniących. Efekt można osiągnąć w domu, choć wymaga on czegoś więcej niż jednego nabłyszczającego kosmetyku. Można też sięgnąć po zabiegi fryzjerskie – ale w ich przypadku spektakularny efekt ma swoją cenę.

W tym artykule przeczytasz:

  • Od glass skin do glass hair
  • „Liquid hair” to kolejny etap tej samej historii
  • Tafla zaczyna się pod prysznicem

  • Nie więcej kosmetyków, tylko lepiej dobrane

  • Dlaczego lato jest dla „glass hair” wyzwaniem?

  • Keratyna: szybki sposób na gładkość, ale nie dla każdego

  • Japońskie prostowanie: wady i zalety

  • „Glass hair” nie musi oznaczać idealnie prostych włosów

  • Tafla jako nowy język "zdrowych włosów”

Od glass skin do glass hair

Historia „glass hair” jest mocno związana z koreańską filozofią beauty. Najpierw popularność zdobyła „glass skin”, czyli skóra o tak intensywnym, równomiernym blasku, że wygląda niemal jak pokryta szkłem. Ten sposób myślenia szybko przeniósł się na pielęgnację włosów.

Nie chodziło już wyłącznie o prostowanie czy używanie dużej ilości produktów nabłyszczających. Kluczowa stała się kondycja włosów: nawilżenie, wygładzenie powierzchni, ograniczenie puszenia i wieloetapowa pielęgnacja. W koreańskim podejściu lśniące włosy są raczej efektem ubocznym dobrej kondycji niż celem osiąganym za wszelką cenę.

Trend „glass hair” został szczególnie mocno spopularyzowany przez media społecznościowe i gwiazdy. Początkowo charakterystyczny był przede wszystkim dla perfekcyjnie gładkich bobów. Z czasem zaczął funkcjonować jako określenie całej estetyki wyjątkowo zadbanych, lśniących włosów. Według źródeł branżowych trend pojawił się już około 2018 roku, a jego kolejne warianty – „liquid hair” czy „mirror hair” – pokazują, że moda na maksymalny połysk nie zamierza szybko zniknąć.

„Liquid hair” to kolejny etap tej samej historii

„Glass hair” i „liquid hair” bywają stosowane zamiennie, choć można wskazać między nimi subtelną różnicę. Glass hair jest bardziej geometryczne. Włosy są bardzo gładkie, proste i mają niemal lustrzaną powierzchnię. Liquid hair ma być bardziej miękkie i „płynne”. Pasma układają się jak strumień, a ich powierzchnia odbija światło bez wrażenia sztywności.

W 2026 roku trend przesuwa się jeszcze dalej w stronę „mirror hair”, czyli efektu włosów przypominających wypolerowane lustro. To estetyka mocno związana z powrotem do bardziej dopracowanego, luksusowego wyglądu fryzury. Jednocześnie zmienia się sposób jego osiągania. Coraz większy nacisk kładzie się na pielęgnację, a nie samo używanie prostownicy.

image

Hebe wprowadza pięć specjalistycznych linii produktów do profesjonalnej pielęgnacji włosów pod marką własną

Tafla zaczyna się pod prysznicem

Największy błąd w myśleniu o efekcie tafli? Traktowanie go jako wyłącznie kwestii stylizacji.

Włosy z uszkodzoną, nierówną powierzchnią łuski słabiej odbijają światło. Są matowe, szorstkie i łatwiej się puszą. Dlatego droga do „glass hair” zaczyna się od podstaw: odpowiedniego oczyszczania, odżywiania i ochrony włosów.

W praktyce oznacza to regularne stosowanie odżywki, okresowe sięganie po maskę oraz pilnowanie równowagi między proteinami, emolientami i humektantami. Proteiny, takie jak keratyna czy jedwab, pomagają wzmacniać włosy, emolienty wygładzają ich powierzchnię, a humektanty odpowiadają za utrzymanie odpowiedniego poziomu nawilżenia. 

Ważny jest także etap domykania łuski. Pomóc mogą kosmetyki o lekko kwaśnym pH, wody lamelarne czy produkty określane jako laminujące. Ich zadaniem jest wygładzenie powierzchni włosa, dzięki czemu światło odbija się od niej bardziej równomiernie.

Nie więcej kosmetyków, tylko lepiej dobrane

W efekcie tafli łatwo przesadzić. Duża ilość olejku, silikonowego serum czy maski nie oznacza automatycznie większego połysku. Włosy mogą zamiast tego stać się ciężkie, pozlepiane i wyglądać na przetłuszczone.

Dlatego końcowy etap powinien być lekki. Serum lub olejek można potraktować jak „top coat” – kosmetyczne wykończenie, które wygładza powierzchnię i podbija odbijanie światła. Równie ważna jest termoochrona, szczególnie jeśli włosy są suszone lub prostowane.

Samo suszenie również ma znaczenie. Specjaliści od efektu tafli rekomendują jest nawiew kierowany od nasady w stronę końców oraz unikanie bardzo wysokiej temperatury. Takie podejście pozwala ograniczyć puszenie i ułatwia wygładzenie włosów.

image

Pierwszy milion na TikTok Shop. Fryzjerka zarobiła fortunę dzięki livestreamom

Dlaczego lato jest dla „glass hair” wyzwaniem?

Paradoksalnie okres, w którym lśniące włosy wyglądają najlepiej, jest dla nich jednym z trudniejszych. Słońce, wysoka temperatura, wiatr, wilgoć czy słona woda mogą zwiększać przesuszenie i puszenie.

Dlatego letnia wersja efektu tafli powinna opierać się nie tylko na nabłyszczaniu, ale także na ochronie. Warto ograniczyć nadmiar stylizacji na gorąco, stosować produkty termoochronne i zabezpieczać końcówki. Znaczenie ma również sposób osuszania włosów. Delikatniejszy materiał, np. mikrofibra, może ograniczyć mechaniczne uszkodzenia.

To właśnie dlatego w ostatnich miesiącach na rynku pojawia się coraz więcej produktów pozycjonowanych wokół „gloss”, „shine”, „lamination” czy „mirror effect”. Przykładem jest nowa linia Gloss Hair in Balance marki OnlyBio, której komunikacja również została zbudowana wokół efektu gładkich, mocno lśniących pasm. Marka wskazuje w niej m.in. na olej tsubaki, ekstrakt z papai i aminokwasy.

Inny popularne produkty to m.in. Spray Color Wow Dream Coat, woda lamelarna Neboa Express Effect lub HDRÈY Glass Hair Glass Elixir.

Keratyna: szybki sposób na gładkość, ale nie dla każdego

Jeżeli domowa pielęgnacja nie daje oczekiwanego efektu, kolejnym krokiem mogą być zabiegi salonowe. Jednym z najbardziej znanych jest keratynowe wygładzanie włosów.

W tym przypadku celem jest przede wszystkim zmniejszenie puszenia, wygładzenie powierzchni włosa i ułatwienie stylizacji. Zabieg może dać bardzo wyraźny efekt „tafli”, ale nie należy mylić go z regeneracją włosa. To procedura nastawiona przede wszystkim na zmianę jego wyglądu i zachowania podczas stylizacji, podczas gdy regularna pielęgnacja ma wspierać jego kondycję bez zmieniania naturalnego skrętu.

Jest też druga strona. Nadmiar protein w pielęgnacji może prowadzić do tzw. przeproteinowania – włosy stają się wówczas sztywne, matowe i trudniejsze do ułożenia. Tym bardziej nie warto traktować keratyny jako uniwersalnego rozwiązania na każdy rodzaj włosów.

image

Marka OnlyBio wchodzi na rynek wydawniczy z kompendium wiedzy o trychologii

Japońskie prostowanie: wady i zalety

Jeszcze dalej idzie japońskie prostowanie włosów, znane również jako thermal reconditioning. To nie jest po prostu mocniejsza wersja keratynowego wygładzania. Zabieg chemicznie zmienia strukturę włosa, wykorzystując preparat i wysoką temperaturę do zerwania, a następnie ponownego uformowania wiązań dwusiarczkowych. Efekt jest trwały na poddanych zabiegowi partiach włosów – zmienia się dopiero wraz z odrostem.

Z punktu widzenia osoby marzącej o idealnie gładkich włosach zaletą jest właśnie trwałość. Włosy stają się proste, mniej podatne na puszenie i łatwiejsze w codziennej stylizacji. Mogą też zachowywać połysk i gładkość mimo wilgoci.

Cena za ten efekt może być jednak wysoka. Zabieg może osłabiać lub przesuszać włosy, szczególnie jeśli są już zniszczone rozjaśnianiem, koloryzacją albo innymi procesami chemicznymi. Nie jest też dobrym rozwiązaniem dla osób, które lubią regularnie przechodzić z prostych włosów w fale i loki. Eksperci cytowani w materiale wskazują również, że bardzo cienkie lub mocno rozjaśniane włosy nie powinny być poddawane tak intensywnemu procesowi.

To zabieg wymagający czasu, precyzji i późniejszej pielęgnacji. Nowy odrost będzie miał naturalną strukturę, dlatego zabieg wymaga okresowych poprawek – zwykle co 6–12 miesięcy.

„Glass hair” nie musi oznaczać idealnie prostych włosów

Najciekawsza zmiana w trendzie polega jednak na tym, że jego współczesna wersja odchodzi od prostoty rozumianej jako całkowite pozbycie się naturalnej struktury włosa.

Kluczowy jest połysk i gładkość, niekoniecznie włosy wyprostowane do granic możliwości. Efekt tafli można uzyskać także na delikatnych falach. W praktyce oznacza to, że trend jest znacznie bardziej uniwersalny, niż sugerowały jego pierwsze odsłony.

To również dobrze wpisuje się w szerszą zmianę w kategorii haircare. Pielęgnacja włosów coraz bardziej przypomina pielęgnację skóry. Pojawiają się wieloetapowe rutyny, sera, esencje, produkty „barierowe”, składniki aktywne i zabiegi skoncentrowane na jakości włosa, a nie wyłącznie na jego stylizacji. W 2026 roku obserwujemy wręcz dalsze przenikanie języka skin care do hair care

Tafla jako nowy język "zdrowych włosów”

Popularność „glass hair” mówi więc o czymś więcej niż o kolejnej fryzjerskiej modzie z TikToka. Połysk stał się wizualnym skrótem oznaczającym zdrowie, zadbanie i jakość włosa. Im bardziej równomierna powierzchnia pasm, tym mocniej odbijają one światło – a właśnie to daje charakterystyczny efekt tafli.

Nie trzeba jednak od razu umawiać się na chemiczne prostowanie ani budować dziesięciostopniowej rutyny. Dla większości włosów większą różnicę zrobi konsekwentne, dopasowane oczyszczanie, odżywianie, ochrona przed temperaturą i wilgocią oraz odpowiednie wykończenie.

 

Źródło: Vogue.com, Topestetic.pl

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
13.08.2026 15:42
Zjedz sobie urodę: shoty, soki, słodkie suplementy
Wiadomości Kosmetyczne

Jeszcze kilka lat temu suplementy wspierające kondycję skóry, włosów i paznokci kojarzyły się głównie z tabletkami kupowanymi w aptece. Dziś coraz częściej przypominają produkty z półki premium w drogerii lub modne napoje funkcjonalne. Kolagen w kolorowej butelce, shot z adaptogenami, napój na piękną cerę czy saszetki z ceramidami – kategoria nutrikosmetyków rozwija się w szybkim tempie.

Granica między kosmetykami, suplementami i żywnością funkcjonalną coraz bardziej się zaciera. Producenci przekonują, że piękna skóra zaczyna się od środka, a konsumenci wydają się chętnie przyjmować tę narrację.

Piękno zamknięte w butelce

Spacerując dziś alejką z napojami lub suplementami, łatwo odnieść wrażenie, że część produktów mogłaby równie dobrze znaleźć się na półce z kosmetykami. Opakowania przypominają luksusowe sera do twarzy, a komunikacja marketingowa koncentruje się na poprawie jędrności skóry, redukcji zmarszczek, mocniejszych włosach czy zdrowszych paznokciach.

“Według szacunków IndexBox, popyt na suplementy kolagenowe w Polsce będzie rósł w latach 2026–2035 w tempie ok. 6–9% CAGR, przy czym wzrost ten ma być wspierany przez rosnącą popularność koncepcji „beauty from within”, rozwój e-commerce oraz zmianę oczekiwań konsumentów wobec produktów premium i transparentnego pochodzenia surowców. Bardzo istotnym zjawiskiem, które obecnie obserwujemy na rynku, jest wyraźna zmiana kanałów dystrybucji.

Sprzedaż produktów z tej kategorii stopniowo przesuwa się ze stacjonarnych aptek w stronę e-commerce, a to właśnie dynamiczny rozwój nutrikosmetyków jest jednym z kluczowych kół zamachowych tej transformacji. Konsumenci poszukujący zaawansowanej pielęgnacji od wewnątrz znacznie chętniej dokonują zakupów online, gdzie mają dostęp do szerszej oferty, opinii oraz innowacyjnych formuł – obecnie kanał e-commerce odpowiada już za blisko 40% transakcji w obszarze suplementacji urodowej.” - dr Katarzyna Suchoszek, wiceprezeska Krajowej Rady Suplementów i Odżywek

Jeszcze niedawno symbolem tej kategorii był przede wszystkim wymieniony powyżej kolagen. Dziś portfolio producentów jest znacznie szersze i obejmuje m.in. kwas hialuronowy, ceramidy, witaminy antyoksydacyjne, biotynę, cynk, koenzym Q10, adaptogeny czy ekstrakty roślinne. Coraz częściej produkty łączą również funkcje beauty z obietnicami poprawy snu, redukcji stresu czy wsparcia odporności, wpisując się w szeroki trend wellness.

To nie przypadek. Współczesny konsument coraz częściej postrzega zdrowie, wygląd i dobre samopoczucie jako elementy jednego stylu życia, a nie odrębne potrzeby.

Trend napędzany przez media społecznościowe

Popularność nutrikosmetyków trudno analizować bez uwzględnienia wpływu mediów społecznościowych. TikTok, Instagram czy YouTube pełne są materiałów przedstawiających codzienne rytuały obejmujące nie tylko pielęgnację skóry, ale także picie kolagenu czy suplementację składników mających poprawić wygląd.

Eksperci zwracają uwagę, że konsumenci coraz częściej szukają prostych rozwiązań, które można łatwo włączyć do codziennej rutyny. Gotowy shot lub napój funkcjonalny jest pod tym względem znacznie wygodniejszy niż kolejne tabletki czy proszki wymagające przygotowania.

Jednocześnie media społecznościowe przyczyniają się do popularyzacji nowych składników aktywnych. To właśnie tam wielu konsumentów po raz pierwszy spotyka się z pojęciami takimi jak adaptogeny, ceramidy czy peptydy kolagenowe.

Rynek, który szybko rośnie

Rosnąca liczba premier produktowych oraz coraz szersza dystrybucja pokazują, że producenci dostrzegają potencjał tej kategorii. O ile początkowo nutrikosmetyki były domeną marek suplementacyjnych, dziś własne linie rozwijają również firmy kosmetyczne oraz producenci żywności funkcjonalnej.

W efekcie produkty trafiają do coraz większej liczby kanałów sprzedaży – od aptek, przez drogerie i sklepy internetowe, aż po sieci convenience oraz supermarkety.

“Polki coraz chętniej i częściej sięgają po produkty, które działają np. na skórę, włosy i paznokcie “od środka” i robią to świadomie, korzystając z szerokiego spektrum dostępnych rozwiązań. Nasza oferta z jednej strony adresuje ich aktualne potrzeby, z drugiej inspiruje. Staramy się kreować nowe trendy, a nasze klientki, ze swoją otwartością na nowości i dzielenie się z nami uwagami, są w tym przedsięwzięciu wspaniałym partnerem. W obrębie tej kategorii obserwujemy ostatnio nawet dwucyfrowe wzrosty „rok-do-roku”. 

Od pewnego czasu utrzymuje się silna pozycja preparatów z kolagenem oraz dbających o skórę, włosy i paznokcie. Od czasów pandemii, do liderów regularnie dołączają produkty ułatwiające dobry sen.” - Konrad Kowalczyk, lider ds. komunikacji marketingowej, Rossmann

Sklepowa półka zmienia swoje oblicze

Jeszcze kilka lat temu produkty wspierające urodę od środka stanowiły niewielki segment w aptekach. Obecnie coraz częściej pojawiają się również w drogeriach, gdzie są prezentowane obok kosmetyków pielęgnacyjnych, oraz w sklepach spożywczych, w których trafiają do stref z napojami funkcjonalnymi lub produktami prozdrowotnymi.

Dla detalistów jest to atrakcyjny segment nie tylko ze względu na rosnący popyt, ale również możliwość budowania wyższej wartości koszyka zakupowego. Dynamiczny rozwój rynku rodzi jednak pytania o skuteczność oferowanych produktów. O ile część składników – przy odpowiednim stosowaniu i w określonych grupach konsumentów – posiada udokumentowane działanie, eksperci podkreślają, że nie każdy produkt reklamowany jako “beauty drink” przyniesie spektakularne efekty.

Specjaliści przypominają również, że suplement diety nie jest lekiem, a jego zadaniem jest uzupełnienie codziennej diety, a nie zastępowanie zdrowego stylu życia czy odpowiedniej pielęgnacji.

"Od początku 2026 roku w naturalny sposób zwiększyliśmy asortyment w wybranych segmentach związanych z nutrikosmetykami i suplementami diety ze względu na rosnące zainteresowanie klientów tą kategorią. Dotyczy to między innymi produktów wybieranych z myślą o kondycji włosów, skóry, paznokci, a także produktów z segmentów związanych ze snem, pamięcią czy przemianą materii. Do najpopularniejszych propozycji wśród naszych klientów należą kolagenowe beauty shoty, choć popyt na niektóre produkty ma charakter sezonowy.

Coraz częściej konsumenci postrzegają pielęgnację kompleksowo, wybierając rozwiązania wspierające organizm od wewnątrz. Stają się przy tym bardziej świadomi, wnikliwie analizują składy, szukając dopasowania do codziennego stylu życia, a w przypadku shotów doceniają prostotę składu, wygodną formę i smak. Dlatego kładziemy duży nacisk na odpowiedzialną komunikację, zarówno w kontekście użytych składników, jak i gotowych preparatów.

Łącznie w drogeriach dm oferujemy kilkaset pozycji w ramach tych kategorii." - Grzegorz Gerus, dyrektor obszaru zakupów i marketingu drogerii dm w Polsce

Co dalej?

Wiele wskazuje na to, że nutrikosmetyki pozostaną jedną z najszybciej rozwijających się kategorii na styku branży kosmetycznej, spożywczej i suplementacyjnej. Coraz większą rolę mogą odgrywać produkty wielofunkcyjne, odpowiadające jednocześnie na potrzeby związane z urodą, snem, stresem czy energią.

Prawdopodobnie będziemy obserwować dalsze poszerzanie oferty gotowych napojów i shotów, personalizację suplementacji oraz rozwój produktów premium opartych na składnikach o coraz lepiej udokumentowanym działaniu.

Jednocześnie wraz z dojrzewaniem rynku coraz większego znaczenia nabierać będą transparentność komunikacji, jakość badań potwierdzających skuteczność składników oraz edukacja konsumentów. To właśnie od zaufania do marek i wiarygodności deklarowanych efektów może zależeć, czy boom na beauty drinks okaże się chwilową modą, czy trwałą zmianą w sposobie myślenia o pielęgnacji – takiej, która zaczyna się nie tylko przed lustrem, ale również na sklepowej półce.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. sierpień 2026 08:58