StoryEditor
Rynek i trendy
21.06.2022 00:00

Euromonitor International: Przewidujemy ciągły, umiarkowany, wzrost wartości rynku kosmetycznego w Polsce w 2022 roku [ANALIZA]

Minęły już ponad dwa lata od chwili, gdy najmniej oczekiwana w historii przesyłka z Chin (mowa oczywiście o wirusie SARS-CoV-2) dotarła do wybrzeży Europy i ostatecznie do Polski. Teraz, gdy pandemia jest w odwrocie, warto przyjrzeć się, co w tym czasie stało się z branżą kosmetyczną i higieny osobistej – mówi Povilas Sugintas, senior consultant, Euromonitor International.

Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda znajomo. Według naszego badania Beauty and Personal Care z 2022 r. osiem największych firm na rynku kosmetycznym w Polsce w 2021 r. to byli ci sami gracze co w 2019 r. Uniknęli oni załamania sprzedaży i utrzymali swoje pozycje. Niemniej pojawiły się pewne zmiany i rekonfiguracje, o których warto wspomnieć.

Najbardziej oczywistą zmianą był szybki rozwój e-commerce. Dostawcy, którzy przed wybuchem pandemii byli jedną nogą w cyfrowej przestrzeni, zagwarantowali sobie ogromną przewagę, podczas gdy inni walczyli o przyspieszenie debiutu w kanale online. W ciągu zaledwie dwóch lat, między 2019 a 2021 r., łączny obrót produktami kosmetycznymi w internecie wzrósł o 30 proc. Przekłada się to na dodatkowe 1,26 mld zł dochodu (to równowartość przychodów firmy Procter and Gamble z branży kosmetycznej i higieny osobistej wypracowanych w Polsce w tym okresie).

Nie ma wątpliwości, że zdolność do wykorzystania nowych technologii jest jednym z kluczowych czynników decydujących o sukcesie w branży kosmetycznej. Jako przykład można podać firmę Mary Kay Cosmetics Poland, która wykorzystuje livestreaming na platformach społecznościowych do angażowania konsumentów i osiągnęła w latach 2019–2021 aż 66 proc. wzrostu przychodów.

Marki, rozszerzając dostępność, wykroczyły poza obecność w mediach społecznościowych. Walcząc o rynek podczas pandemii, współpracowały ze wszystkimi, którzy byli w stanie zapewnić im dystrybucję i widoczność – od platform internetowych począwszy, na sieciach specjalizujących się dotąd w asortymencie spożywczym skończywszy.

Dyskonty zyskały, drogerie straciły

COVID-19 wpłynął na kanały sprzedaży kosmetyków i zmienił układ sił w handlu stacjonarnym. Dwa lata po pandemii dyskonty są bezdyskusyjnie zwycięzcami – wartość sprzedawanych w nich produktów kosmetycznych i higieny osobistej wzrosła w latach 2019–2021 o imponujące 16 proc. Stało się tak również dlatego, że dyskontów w Polsce szybko przybywa.

Sprzedaż tych wyrobów wzrosła również w sklepach osiedlowych. 11 proc. w górę w ciągu dwóch covidowych lat pokazuje, jak ważny dla konsumentów był i jest natychmiastowy dostęp do produktów, czyli zakupy blisko domu.

Tymczasem apteki (16 proc. spadku pod względem wartości), sklepy kosmetyczne (13 proc.) i hipermarkety (12 proc.) muszą jeszcze poczekać, aż osiągną poziom sprzedaży sprzed pandemii. W każdym z tych kanałów sytuacja jest nieco inna. Drogerie i apteki częściowo rekompensują straty w sklepach stacjonarnych dzięki zyskom w obszarze online. Sytuacja hipermarketów jest bardziej niepewna, ponieważ ich oferta produktowa nie jest ani na tyle unikatowa, ani łatwo dostępna, aby przyciągnąć kupujących.

Ogólny spadek popularności galerii handlowych źle wróży też sklepom kosmetycznym mieszczącym się w takich obiektach. Podobnie jak w innych częściach Europy sieci drogeryjne w Polsce trzymają się jednak przekonania, że flagowe stacjonarne punkty w galeriach mają jeszcze przed sobą przyszłość, czego dowodzą kolejne inwestycje Rossmanna, Super-Pharmu i Drogerii Natura. Czy taki model się sprawdzi? Jest zbyt wcześnie, aby to stwierdzić.

Różne strategie na przetrwanie

Zmieniła się również zawartość przeciętnego kosmetycznego koszyka zakupowego polskiego konsumenta. Oczywistą ofiarą COVID-19 padły kosmetyki kolorowe i zapachowe. Te kategorie pod względem wielkości sprzedaży nadal nie powróciły do poziomów sprzed pandemii. Rynkowi gracze przyjęli wobec tej sytuacji różne strategie.

Z danych Euromonitor International VIA wynika, że średnia jednostkowa cena kosmetyków kolorowych w sklepach internetowych spadła o 3 proc., co czyni ją jedyną kategorią, która stała się bardziej przystępna, ponieważ firmy starały się utrzymać sprzedaż poprzez obniżenie ceny. Zupełnie inne podejście prezentowali sprzedawcy zapachów: średnia cena w tej kategorii (a warto zauważyć, że perfumy to najdroższe produkty na rynku kosmetycznym) wzrosła w tym samym okresie o 30 proc. Pokazuje to, że priorytetem był tu obrót, a nie sprzedaż liczona w sztukach.

Pielęgnacja rządzi

W centrum uwagi wszystkich firm kosmetycznych była kategoria produktów do pielęgnacji skóry. Przetrwała okres oszczędności wywołany pandemią lepiej niż inne, notując niewielki spadek w 2020 r. i powrót do wzrostu w 2021 r. W minionym roku kategoria ta wygenerowała zdecydowanie największy obrót spośród wszystkich segmentów rynku w wysokości 4,7 mld zł. Popyt podbijało wiele czynników. Idealna skóra była ważna zarówno na zdjęciach twarzy zalewających media społecznościowe, jak i podczas spotkań online, które zastąpiły czasowo fizyczne kontakty prywatne i służbowe.

Polacy są również skłonni wydawać więcej na kosmetyki pielęgnacyjne. Według corocznego Euromonitor International Beauty Survey 2021 stosunek jakości do ceny staje się coraz mniej istotny, zwłaszcza dla kupujących w wieku 30–44 lat. Tylko 27 proc. z nich wybrało stosunek jakości do ceny jako ważne kryterium, w porównaniu z 47 proc. pięć lat temu. Rosnąca chęć, by zaszaleć przy kupowaniu kosmetyków, jest jeszcze bardziej zauważalna w grupie wiekowej 45–59 lat (22 proc. spadku wrażliwości cenowej w ciągu ostatnich pięciu lat), co sugeruje korelację między rosnącą liczbą zmarszczek na twarzy a chęcią pozbycia się ich.

Światowa marka nie ma znaczenia

Inną ciekawą cechą polskich konsumentów jest to, że międzynarodowa marka nie jest uważana przez nich za ważny czynnik decydujący o zakupie kosmetyku. Tylko 4 proc. nabywców uznało to za istotne, podobnie jak w innych krajach o silnych tradycjach produkcyjnych, takich jak Korea Południowa i Japonia. Dla porównania czynnik ten jest znacznie ważniejszy w Turcji, Zjednoczonych Emiratach Arabskich czy Indiach. Można to postrzegać jako potwierdzenie jakości lokalnych marek i uznać za poważną przeszkodę dla nowych zagranicznych podmiotów wchodzących na polski rynek.

Co może wyhamować rynek?

W kontekście rozważań o najbliższej przyszłości biznesu kosmetycznego w Polsce pojawiają się dwa ważne czynniki, które będą wpływać na rynek. Pierwszy to zaciskanie pasa przez konsumentów. Gwałtowny wzrost inflacji, najwyższy od dziesięcioleci, oznacza, że ceny detaliczne mogą szybko wzrosnąć. Dotychczas producentom kosmetyków udawało się przenosić koszty na konsumentów, ale w przyszłości będzie to trudniejsze i już widać, że kupujący szukają sposobów na zaoszczędzenie pieniędzy. Produkty premium, katalizator szybkiego wzrostu rynku w ostatnich latach, są szczególnie wrażliwe i będą musiały uzasadnić swoją wysoką cenę.

Drugim czynnikiem ryzyka są skutki wojny na Ukrainie. Według oficjalnych danych do grudnia 2022 r. w Polsce znajdzie się 4,3 mln ukraińskich uchodźców. Choć powinno to prowadzić do zwiększonego popytu na podstawowe produkty, np. do kąpieli i pod prysznic, pielęgnacji włosów, higieny jamy ustnej i z kilku innych segmentów, równie prawdopodobne jest, że obciążenie Polaków jako społeczeństwa spowoduje ograniczenie wydatków na produkty mniej istotne, takie jak zapachy czy kosmetyki do makijażu.

Ewentualne pojawienie się kolejnej fali COVID-19 prawdopodobnie nie będzie miało głębokiego wpływu na sektor. Producenci wyciągnęli wnioski i dostosowali się do rzeczywistości, przede wszystkim poprzez rozszerzenie swoich możliwości działania online.

Podsumowując, przewidujemy ciągły, aczkolwiek umiarkowany, wzrost wartości rynku kosmetycznego w Polsce o 5,4 proc. w 2022 r.*, a następnie o 4,2 proc. w 2023 r.* Dla przyszłości branży ważny będzie popyt konsumencki, na który wpłyną inflacja i obciążenie społeczeństwa wojną na Ukrainie.

*prognozy nie uwzględniają zwiększonej niepewności związanej z wydarzeniami na Ukrainie

Autor artykułu: Povilas Sugintas, senior consultant, Euromonitor International
www.euromonitor.com
Powyższy artykuł pochodzi z nr 3/2022 magazynu "Wiadomości Handlowe". Zamów wydanie drukowane lub e-wydanie.

Przeczytaj również: Segment kosmetyków naturalnych rośnie i będzie rósł szybciej niż cały rynek [PMR]
 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
08.01.2026 13:10
IKW: Niemiecki rynek kosmetyczny rośnie mimo słabej koniunktury
Agata Grysiak

Niemiecki przemysł kosmetyczny i chemii gospodarczej ponownie odnotował wzrost. Z wyliczeń IKW wynika, że wartość sprzedaży sektora zwiększyła się w 2025 roku o 2,9 proc., osiągając poziom 35,6 mld euro. Jeszcze lepiej wypadła sprzedaż krajowa, która wzrosła o 5,5 proc. do 23,9 mld euro, podczas gdy eksport zanotował niewielki spadek. Od 2020 roku branża rośnie średnio o 4,4 proc. rocznie, co potwierdza jej odporność na kryzysy w warunkach osłabionej gospodarki.

Struktura popytu pokazuje, że produkty codziennego użytku pozostają kluczowe dla stabilności rynku. Do najsilniej rosnących kategorii należą preparaty do pielęgnacji skóry i twarzy, których sprzedaż zwiększyła się o 11 proc., oraz kosmetyki do pielęgnacji włosów, notujące wzrost o 8 proc. Najczęściej kupowane są one w drogeriach stacjonarnych, jednak sprzedaż internetowa osiągnęła już 7-procentowy udział w rynku, co wskazuje na stopniową zmianę kanałów dystrybucji.

Jednocześnie branża mierzy się z rosnącymi barierami po stronie kosztowej i regulacyjnej. Wysokie ceny energii i pracy oraz napięcia geopolityczne ograniczają potencjał rynków zbytu. Badanie przeprowadzone na zlecenie IKW pokazuje, że 90 proc. firm uznaje biurokrację w Niemczech za poważne obciążenie, a 75 proc. ocenia kraj jako mało atrakcyjną lokalizację dla rozwoju działalności. W Niemczech działa ponad 1 tys. małych i średnich przedsiębiorstw kosmetycznych oraz około 60 dużych firm, które łącznie zapewniają około 178 tys. miejsc pracy.

image

IndexBox: Europejski rynek środków piorących czeka umiarkowany wzrost wartości przy stabilnym wolumenie

Pomimo trudnych warunków sektor pozostaje aktywny innowacyjnie. Przedsiębiorstwa inwestują w rozwój formuł wegańskich, receptur oszczędzających zasoby oraz opakowań nadających się do recyklingu. Władze branżowe wskazują jednak na potrzebę zmian regulacyjnych na poziomie unijnym, w tym uproszczeń w przepisach kosmetycznych i dopuszczenia etanolu jako składnika, aby ograniczyć koszty i poprawić konkurencyjność producentów działających w Niemczech.

Zmiany zachodzą także po stronie konsumentów. Badanie przeprowadzone przez YouGov na zlecenie IKW pokazuje spadek deklarowanego poczucia odpowiedzialności środowiskowej oraz rosnące przekonanie o niedostatecznym docenieniu jednostki. W efekcie marki coraz częściej stawiają na budowanie więzi emocjonalnych zamiast komunikacji opartej na poczuciu obowiązku. Przykłady współpracy dm z Sheglam wskazują na rosnące znaczenie doświadczeń i stylu życia, przy jednoczesnym utrzymaniu trendów związanych ze zdrowiem, samooptymalizacją i zrównoważonym rozwojem.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
08.01.2026 10:41
Marketing produktów sexual wellness w kanałach tradycyjnych [ROCZNIK WK 2025/26]
mat.pras.

W marcu 2025 na LinkedInie pojawił się wpis Wojciecha Popieli, który zauważył, że przy próbach obejrzenia wibratorów w aplikacji mobilnej Rossmanna… wibruje cały telefon. Jedna z komentatorek stwierdziła: “Będę rzigoł (pisownia oryginalna) [...] od takich rzeczy to ja będę miała męża, a nie jakieś gówno”. Ta sytuacja w pewnym sensie idealnie ilustruje stan rynku sexual wellness w zderzeniu z kanałami tradycyjnymi – jaka jest wypadkowa postępującej liberalizacji dyskursu społecznego i miksu fascynacji z obrzydzeniem tematem? Odpowiedź stoi na półkach drogerii i w bolesnych wyznaniach specjalistów ds. marketingu.

Gallup & Robinson, firma zajmująca się badaniami reklamy i marketingiem, twierdzi, że w ciągu ponad 50 lat testowania skuteczności reklam z pełną mocą udowodniła, iż wykorzystanie erotyki jest techniką znacząco skuteczną w komunikacji z rynkiem, “choć jedną z bardziej ryzykownych dla reklamodawcy. Obciążona tabu i zmiennymi postawami, seksualność jest techniką reklamową z czerwonej kategorii [...] sprzedawco, miej się na baczności; a wszystko to czyni ją jeszcze bardziej intrygującą”. 

Badania te doprowadziły do spopularyzowania przekonania, że „seks się sprzedaje” – co de facto często (choć nie zawsze, patrz: blachotrapez reklamowany nagim biustem) oznacza, że benefitem zakupu danego produktu ma być podniesienie atrakcyjności seksualnej konsumenta. A co, gdy trzeba sprzedać… seks? A konkretnie lepszy, zdrowszy seks? Wtedy sytuacja staje na głowie i powiedzenie wprost o tym, co ma być benefitem danego produktu, staje się Rubikonem nie do przejścia. Seksem i modelką gnącą się jak w wyobrażającym orgazm “Szale” Podkowińskiego sprzedajemy nową wodę perfumowaną i krwiście czerwoną szminkę, ale seksu seksem sprzedać się już nie da. Czemu? 

To materiał na cały doktorat, ale dość rzec, że kobieca seksualność ciężko żeni się z marketingiem, jeśli nie ma być sprowadzona do roli przedmiotowej. Podmiotowość klientki jako istoty seksualnej burzy status quo, w którym kobieta jest obiektem pożądania, a mężczyzna pożąda (i jej, i samej aktywności). Dlatego mówienie wprost o przyjemności i pożądaniu konsumentki utrudnia wprowadzenie produktu do sieci – narusza porządek, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Ba, często mówi się wręcz, że to same klientki nie chcą nawet ruszać produktów, które na kartoniku czy doypacku mają nadrukowaną bezpośrednią komunikację dotyczącą bycia czymś, co ma zwiększać satysfakcję z seksu. 

Jednocześnie te same klientki całkowicie akceptują nawiązania do seksualności na produktach całkowicie odciętych od tej sfery życia ludzkiego (tu uśmiecha się do nas kultowy róż Narsa o wdzięcznej nazwie Orgasm). Czy to prawda? Z pewnością, chociaż działa tutaj niewątpliwie pętla informacji zwrotnej: im mniej jest możliwości sięgnięcia po wprost erotyczny produkt, tym mniej jest konsumentek, które to robią, i tym mniej jest takich SKU na półkach… i mniej klientek ma szansę zobaczyć inną kobietę, która po prostu zdejmuje z regału wibrator i idzie z nim do kasy jak z szamponem. 

image

Agata Ptak, Lula Pink: Estetyka sex shopowa nie sprzeda się w drogeriach [FBK 2025]

W ten sposób znajdujemy się w sytuacji, w której opakowanie np. żelu pod prysznic i lubrykantu wydają się nieraz zostać zamienione miejscami. Lubrykant spowija pozbawiony grafiki design komunikujący luksusowy minimalizm i zachowawczość, ale nie przeznaczenie towaru… a żel pod prysznic (dla niej) obiecuje rozpalać (jego) zmysły i być afrodyzjakiem (czytaj: wabikiem na niego). Mówiąc inaczej – komunikacja “nasz produkt służy do tego, żeby ktoś Cię brał pod uwagę jako partnerkę seksualną” jest w normie, ale komunikacja “nasz produkt służy do tego, żebyś była usatysfakcjonowaną partnerką seksualną” jest nadal w awangardzie. To mówi wiele o nas jako społeczeństwie, ale i stanowi dla zespołów marketingu przyczynek do migren.

[...]

Warszawiacy i Warszawianki doskonale znajdą zagłębie na alei, nomen omen, Jana Pawła II, gdzie kolorowe witryny nijak nie wstydzą się eksponować erotycznego towaru w każdym kolorze dostępnym ludzkiemu zakresowi widzenia barw… i zrozumiałe jest, czemu dbające o rodzinno-everymanowski wizerunek drogerie mogą nie chcieć być z tym rejonem stolicy kojarzone. Jak powiedziała Christal Yuen, dziennikarka Healthline, “Wibratory mają przeważnie intensywny różowy lub fioletowy kolor, który krzyczy: "Nie zapomnij mnie ukryć!", i rzeczywiście coś w tym jest.

Wymienione wcześniej zmiany są zatem nie tylko odpowiedzią na oczekiwania konsumentek, ale również, a może nawet przede wszystkim, odpowiedzią na wymagania ostrożnych sieci handlowych. Co prawda oznacza to, że mamy do czynienia z regułą dwóch kroków wprzód i jednego w tył – progres w zawartości, regres w formie – ale nie da się ukryć, że obecność lubrykantu w drogerii jest per saldo obiektywnie dobrym zjawiskiem dla zdrowia dziesiątek tysięcy klientek. 

Nie ma co ukrywać, zdrowie intymne to jest element wellbeingu, który przecież już szturmem wszedł do drogerii i perfumerii w formie suplementów diety, świec do aromaterapii czy innych tego typu produktów.

[...]

Kolejnym wyzwaniem jest widoczność produktów w sklepach stacjonarnych. Wiele drogerii i perfumerii, mimo rosnącej otwartości na tę kategorię, wciąż traktuje ją jako temat wrażliwy (a wręcz drażliwy), umieszczając gadżety w mniej eksponowanych miejscach lub ograniczając ich obecność do wybranych punktów sprzedaży. Często sprzedawcy nie są odpowiednio przeszkoleni w zakresie sexual wellness, co dodatkowo utrudnia promocję i rekomendację produktów klientom. 

W krajach zachodnich marki erotyczne często współpracują ze sprzedawcami, organizując szkolenia i dostarczając materiały edukacyjne, co pomaga przełamywać bariery w sprzedaży. W Polsce ten proces dopiero się rozpoczyna, a ekspozycja produktów wciąż pozostaje wyzwaniem.

[...]

 

Ile ero jest w ero?

Współczesny rynek produktów z kategorii sexual wellness i drogerii erotycznej przechodzi dynamiczne zmiany – w dużej mierze związane z rosnącą świadomością konsumentów oraz stopniową normalizacją tego segmentu w mainstreamowych kanałach sprzedaży. Jednak proces wprowadzania tych produktów do drogerii i perfumerii wciąż wiąże się z wieloma wyzwaniami. Kluczowym problemem pozostaje percepcja społeczna i stereotypy, dotyczące akcesoriów erotycznych, które w świadomości wielu klientów i partnerów handlowych wciąż są obciążone tabu. Marki i dystrybutorzy napotykają opór zarówno ze strony sprzedawców detalicznych, jak i reklamodawców, co wymusza konieczność dostosowania strategii marketingowych, designu opakowań oraz komunikacji produktowej. 

Istotnym elementem tego procesu jest prezentowanie gadżetów erotycznych jako narzędzi poprawiających zdrowie i samopoczucie, a nie wyłącznie jako przedmiotów związanych z seksualnością w jej klasycznym, często kontrowersyjnym ujęciu.

 

Powyższy materiał jest częścią szerszego opracowania, opublikowanego w roczniku Wiadomości Kosmetycznych 2025/26.

Ten 160-stronicowy magazyn z okładką autorstwa uznanej graficzki Oli Niepsuj można można nabyć tutaj 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
08. styczeń 2026 21:30