StoryEditor
Rynek i trendy
22.06.2026 12:25

Firmy kosmetyczne w sieci zasięgów. Jak zaufać twórcy internetowemu?

Loud Kongres / Loud Congress

Na decyzje zakupowe konsumentów w coraz większym stopniu mają wpływ twórcy internetowi, którzy nie tylko pokazują kosmetyki na instagramie czy Tik Toku, ale testują je, a następnie oceniają. Powinni robić to jednak rzetelnie i nie przyjmować krótkich zleceń. Kilka dni na test i dwie “rolki” z łazienki to za mało - cykl odnowy naskórka wynosi minimum 28 dni, a odbiorca oczekuje szczerej puenty!

Raport McKinsey State of Beauty 2026 wskazuje na bezprecedensowe zjawisko: w 2026 roku - połączona sprzedaż kosmetyków na Amazonie i TikToku  osiągnie wartość 4 miliardów dolarów. To oznacza, że może przewyższyć wartość sprzedaży dotychczasowych gigantów stacjonarno-internetowych, takich jak Sephora czy Ulta Beauty. Od 2023 roku tempo wzrostu sprzedaży wynosi ok. 260 proc. i nie słabnie, dlatego także przyszłość komunikacji w branży beauty należy do marek i twórców, którzy potrafią budować zaufanie w wielu kanałach internetowych poprzez wiedzę, uczciwość i długofalową relację z odbiorcami.

-  W świecie przesyconym reklamą coraz większą wartość mają marki, które dobrały odpowiednio osoby, które rekomendują (lub nie) produkty, ponosząc za to odpowiedzialność - oto główny wniosek z panelu „Beauty, zaufanie i rzetelni twórcy”, przygotowanego przez BANDI podczas czerwcowego LOUD Congress. Udział w nim wzięli w nim twórcy internetowi, influencerzy i eksperci znani z działalności edukacyjnej w obszarze pielęgnacji i świadomej konsumpcji: Racja Pielęgnacja, Albicja w Krainie Składów, Czytamy Etykiety, Nikoleta Dolinna (Nikki Beauty Makeup), Eliza Gwiazda. 

Dyskusja dotyczyła zmian zachodzących w komunikacji marek kosmetycznych oraz roli twórców, którzy mając zaufanie społeczności (wyrażone w ilości odbiorców i rozpoznawalności) budują także ich pozycję. 

image

Czy TikTok stanie się nową drogerią pokolenia Z? Platforma uruchomiła TikTok Shop

Konsumenci – z Gen Z na czele – stają się bowiem coraz bardziej świadomi (tzw. ruch skintellectuals). Zamiast ładnego opakowania, oceniają skład i działanie biologiczne. Według danych NielsenIQ (2025), aż 81 proc. przedstawicieli pokolenia Z twierdzi, że przejrzystość składników ma kluczowy wpływ na ich decyzje zakupowe. Najszybciej rosnącym segmentem twórców są osoby posiadające wykształcenie kierunkowe (kosmetolodzy, dermatolodzy, chemicy). Edukacja internetowa napędza popyt na konkretne składniki aktywne – produkty oparte na peptydach, niacynamidzie i wspierające mikrobiom skóry odnotowały wzrost sprzedaży o 18% rdr. - Szczere recenzje typu „przed i po” oraz bezkompromisowe krytyki produktów (w tym trend deinfluencingu, czyli odradzania zakupu przereklamowanych kosmetyków) generują znacznie wyższy zwrot z inwestycji (ROI) niż idealnie wyreżyserowane spoty sponsorskie - podkreślają autorzy raportu. 

Nie liczą się tylko zasięgi

Wpływ twórców internetowych na decyzje zakupowe w beauty nie polega już wyłącznie na generowaniu zasięgu. Coraz ważniejsze są zaufanie, eksperckość, transparentność i edukacyjna wartość treści — szczególnie wśród Gen Z, ale także wśród szerszej grupy konsumentów, którzy traktują social media jako źródło wiedzy. W raporcie „US Social Media Influence in Discovery and Purchase 2025” Mintel wskazał, że TikTok i Instagram nie tylko kształtują trendy beauty, ale też zmieniają sposób, w jaki konsumenci odkrywają, oceniają i kupują produkty.  

image

Amazon królem beauty online w Europie. TikTok Shop najszybciej rosnącym rywalem

W wypowiedziach panelistki - Racji Pielęgnacji - mocno wybrzmiał temat rzetelności influencerów i odpowiedzialności za rekomendacje. 

- Twórca nie powinien być jedynie nośnikiem reklamy, ale osobą, która rozumie produkt, potrafi go przetestować i świadomie opowiedzieć o jego działaniu - mówiła. - Liczby nie zawsze są najważniejsze. Duży zasięg nie musi oznaczać dużej jakości komunikacji, a mniejszy twórca może mieć bardziej zaangażowaną społeczność i większe zaufanie odbiorców.

Między opinią a realnym testem produktu

W branży kosmetycznej rekomendacja wymaga czasu, obserwacji i uczciwego podejścia, szczególnie, gdy mowa o pielęgnacji skóry lub włosów.

image

Sztuczna inteligencja wkracza do łazienek. Co Polki robią z poradami AI?

Albicja w Krainie Składów zwróciła uwagę na znaczenie wiedzy, analizy składów i edukacyjnego podejścia do komunikacji kosmetycznej. W centrum jej perspektywy znalazła się potrzeba tłumaczenia konsumentom, dlaczego dany produkt działa, dla kogo jest odpowiedni i jakie składniki mają rzeczywiste znaczenie. 

- Nie każdy produkt da się ocenić powierzchownie. Sama atrakcyjna komunikacja marketingowa nie wystarcza — potrzebne jest zrozumienie formuły, działania składników i realnych potrzeb odbiorcy - Albicja. Jej zdaniem twórca edukacyjny powinien pomagać konsumentowi podejmować bardziej świadome decyzje, a nie tylko wzmacniać impuls zakupowy.

- Konsument nie zawsze chce słyszeć wyłącznie hasła sprzedażowe — często potrzebuje prostego wyjaśnienia, czy produkt rzeczywiście odpowiada na jego problem. Testowanie produktów ma znaczenie, ale nie każdy typ produktu można ocenić w taki sam sposób. W przypadku kosmetyków ważne są zarówno skład, deklaracje producenta, jak i realne doświadczenie użytkowania - wskazała Czytamy Etykiety. 

Jej zdaniem twórcy powinni mieć odwagę mówić nie tylko o zaletach, ale też o ograniczeniach produktu: tylko taka szczerość buduje wiarygodność.

Jak wybierać produkty i marki do współpracy? 

Ważna jest odpowiedzialność za rekomendację. Twórca powinien wiedzieć, komu poleca produkt i czy rzeczywiście może on odpowiadać na potrzeby jego społeczności - powiedziała Nikoleta Dolinna (Nikki Beauty Makeup) podkreślajac rolę autentyczności i dopasowania komunikacji do społeczności. 

image

Gen Z kupuje rozsądniej, niż myślisz. Nowe badanie podważa popularny mit

Pojawił się też temat form komunikacji — m.in. krótszych formatów, rolek czy treści publikowanych w mediach społecznościowych — oraz tego, jak mówić o kosmetykach tak, aby przekaz był jednocześnie przystępny i odpowiedzialny. Twórca nie powinien być traktowany jednorazowo, wyłącznie jako kanał reklamowy. Dużo większą wartość mają długofalowe relacje, w których twórca naprawdę zna markę, produkt i potrzeby odbiorców.  - Dobry brief od marki powinien dawać twórcy jasność, ale nie odbierać mu autentyczności. Nadmiernie sztywne komunikaty mogą sprawiać, że przekaz staje się sztuczny i mniej wiarygodny - powiedziała Eliza Gwiazda. Dodała, że współpraca z mniejszymi, dobrze dobranymi twórcami może przynieść marce wartościowy feedback i bardziej jakościową relację z odbiorcami niż jednorazowa kampania nastawiona wyłącznie na duży zasięg.

Twórca beauty powinien brać odpowiedzialność za swoje rekomendacje. Rekomendacja kosmetyku nie powinna sprowadzać się do atrakcyjnej prezentacji produktu, lecz powinna wynikać z wiedzy, testów i zrozumienia potrzeb odbiorców.

Panelistki podkreślały także, że konsumenci coraz częściej oczekują wyjaśnienia, a nie tylko zachęty do zakupu. Chcą wiedzieć, po co stosować dany produkt, dla kogo jest przeznaczony, jakie ma składniki i czego realnie można się po nim spodziewać.

Transparentność i zaufanie czyli Beauty na Instagramie

Panelistki były zgodne co do tego, że zaufanie buduje się poprzez szczerość, jasne oznaczanie współpracy, mówienie o ograniczeniach produktu oraz unikanie przesadnych obietnic. Twórca, który potrafi powiedzieć również o minusach produktu, bywa bardziej wiarygodny niż ten, który komunikuje wyłącznie zalety, często ma bardziej jakościowy feedback dla marki. 

Jednorazowe kampanie mają ograniczoną wartość, jeśli nie są oparte na dopasowaniu i zaufaniu. Długofalowa współpraca pozwala twórcy lepiej poznać markę, a marce lepiej zrozumieć społeczność twórcy. Brief powinien porządkować współpracę, ale nie powinien zabijać naturalnego języka twórcy. Zbyt sztywne komunikaty mogą sprawić, że przekaz traci autentyczność. Najlepsze efekty daje połączenie jasnych oczekiwań marki z przestrzenią na własny styl twórcy.

Panel pokazał więc, że nie tylko dla Gen Z wiarygodność staje się jednym z najważniejszych elementów decyzji zakupowej. Dlatego skuteczna komunikacja w branży beauty musi być nie tylko atrakcyjna, ale przede wszystkim rzetelna, transparentna i oparta na realnej wartości dla konsumenta.

Decyzje zakupowe w Beauty - mikro-influencerzy i live streaming

Branża beauty rośnie globalnie i szacuje się, że jej wartość w 2026 roku osiągnie ok. 720 miliardów dolarów. Rola tradycyjnych reklam drastycznie spada na rzecz twórców internetowych, edukacji edukatorów („dermfluencerów”) oraz algorytmów. Marki kosmetyczne drastycznie przesuwają budżety (już 34 proc, całkowitych wydatków marketingowych trafia do twórców - podaje NielsenIQ. Sieci ponad 50 mniejszych twórców (micro-influencerów) generują o 44 proc. niższy koszt pozyskania klienta (CPA) niż kampanie z jedną wielką celebrytką. Wynika to z faktu, że zaangażowanie mikro-twórców wynosi średnio 6,8 proc., podczas gdy u mega-influencerów spada do 1,4 proc..

Zakupy podczas transmisji na żywo (live commerce) prowadzone przez influencerów stają się standardem – w Europie już 8% konsumentów deklaruje udział w takich wydarzeniach zakupowych w ciągu ostatniego roku (w USA to 13 proc., a w Chinach aż 41 proc.).

W Polsce również prowadzone są badania pokazujące wpływ influencerów na decyzje zakupowe w branży kosmetycznej. W badaniu Taranty, Ławreszuk i Tomaszewskiej z 2024 r. aż 82 proc. respondentów z Polski z pokolenia Z deklarowało skłonność do zakupu kosmetyku na podstawie rekomendacji influencera, a 61 proc. było gotowych zmienić dotychczasową markę kosmetyczną po takiej rekomendacji. Jednocześnie dla młodych konsumentów kluczowe pozostają konkretne informacje: promocje i oferty specjalne — 52 proc., cena — 45 proc. oraz skład produktu — 45 proc.. 

Oznacza to, że influencer w branży beauty nie pełni już wyłącznie funkcji reklamowej — staje się źródłem edukacji, interpretacji składu, demonstracji efektu i budowania zaufania do marki. 

Ale nadmiar nierzetelnych treści może szkodzić, zwłaszcza młodszym odbiorcom. Badanie z Pediatrics o TikTokowych rutynach skincare pokazało, że beauty content może prowadzić do kosztownych, niepotrzebnych lub drażniących praktyk pielęgnacyjnych, jeśli brakuje w nim eksperckiego filtra. To wzmacnia argument za odpowiedzialną komunikacją i za inicjatywami typu „Rzetelny Influencer”. 

Biznes musi znać trendy i je rozumieć 

– LOUD congress powstał jako odpowiedź na ogromną zmianę, którą obserwujemy w mediach, marketingu i kulturze. Dziś to twórcy internetowi, platformy społecznościowe i społeczności online realnie wpływają na decyzje zakupowe, trendy i sposób myślenia młodego pokolenia. Chcemy połączyć świat biznesu z ludźmi, którzy naprawdę rozumieją Gen Z i przyszłość social mediów – mówi Mariusz Mistewicz, prezes agencji influencer marketingu MISTIFY i organizator konferencji, która zgromadziła ponad  200 uczestników – founderów, marketerów, inwestorów, przedstawicieli mediów, marek oraz twórców internetowych. Podczas całego wydarzenia poruszane były tematy związane z creator economy, influencer marketingiem, AI, streamingiem, gamingiem, muzyką, inwestowaniem oraz przyszłością social mediów i komunikacji młodego pokolenia.

Anita Leowska-Skiba
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
10.09.2026 14:54
Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?
Święta we wrześniu? Kalendarze adwentowe 2026 już podbijają beautyCharlotte Tilburry

Do Bożego Narodzenia zostały jeszcze ponad trzy miesiące, a kalendarze adwentowe z kosmetykami już pojawiły się w ofercie marek i sieci beauty. Od luksusowych zestawów Rituals, przez propozycje Douglasa, po kalendarze dostępne w Rossmannie – rynek zaczyna świąteczną sprzedaż coraz wcześniej. Popularność produktów dodatkowo napędzają media społecznościowe, gdzie unboxingi kalendarzy i codzienne otwieranie kolejnych okienek stały się osobnym formatem contentu.

W tym artykule przeczytasz:

  • Kalendarz adwentowy jako beauty experience
  • Dlaczego marki zaczynają sprzedaż już we wrześniu?
  • TikTok dodatkowo nakręca kalendarzową gorączkę
  • 24 dni contentu zamiast jednej reklamy
  • Kalendarze coraz bardziej premium

Kalendarze adwentowe dawno przestały być wyłącznie dziecięcym odliczaniem do świąt. W branży beauty stały się pełnoprawnym produktem sezonowym, który łączy sprzedaż, odkrywanie nowości, kolekcjonowanie i doświadczenie konsumenckie. Choć wrzesień dopiero się rozpoczął, tegoroczne propozycje są już dostępne w polskim e-commerce.

To z jednej strony odpowiedź marek na rosnące zainteresowanie kosmetycznymi kalendarzami, a z drugiej – sposób na rozpoczęcie komunikacji świątecznej na długo przed grudniem.

Kalendarz adwentowy jako beauty experience

Mechanizm jest prosty: 24 okienka, 24 niespodzianki i codzienny rytuał otwierania kolejnego produktu (choć istnieją też warianty z 12 okienkami). W praktyce współczesne kalendarze beauty coraz częściej przypominają jednak miniaturowe zestawy zakupowe lub kolekcjonerskie boxy.

W ofercie Douglasa na 2026 rok znalazły się m.in. kalendarze zawierające produkty do makijażu, pielęgnacji skóry i włosów oraz akcesoria. Douglas Collection oferuje w tym sezonie m.in. Make-Up Advent Calendar, Accessoires Beauty Advent Calendar i Exclusive Beauty Highlights. Ceny wachają się między 165 a 349 złotych. 

Rituals idzie w stronę bardziej premium. Tegoroczny Premium Advent Calendar kosztuje 705 złotych, a wartość produktów producent wycenia na 1020 złotych. Kalendarz ma formę dekoracyjnego pociągu i łączy produkty do ciała, kąpieli oraz domu. Marka oferuje także tańszą wersję Classic za 419 złotych. 

Z kolei Rossmann pokazuje, jak szeroko rozrosła się sama kategoria. W ofercie na 2026 rok znalazły się kalendarze związane z pielęgnacją twarzy i ciała, włosami, makijażem, a także propozycje dla różnych grup wiekowych. Wśród przykładów są m.in. Neboa x Kimoco czy Fluff 24 Days of Delicious Skin.

Swoje kalendarze wydają też marki takie jak Dior, Charlotte Tilburry, Joe Malone czy Yves Saint Laurent.

 

 

Dlaczego marki zaczynają sprzedaż już we wrześniu?

Wczesna premiera nie jest przypadkowa. Kalendarz adwentowy jest produktem limitowanym i często występuje w ograniczonych nakładach. Dla marek oznacza to możliwość rozpoczęcia sprzedaży jeszcze przed jesiennym szczytem zakupowym, a dla konsumentów – wcześniejszy dostęp do najbardziej wyczekiwanych edycji.

Rituals wprost informuje, że jego kalendarze pojawiają się we wrześniu i zachęca klientów do wcześniejszego zainteresowania się ofertą. Marka podkreśla również, że jej kalendarze co roku szybko się wyprzedają. 

To także produkt, który dobrze wpisuje się w strategię budowania napięcia wokół premiery. Sama zawartość może być częściowo ujawniana, ale jednocześnie marki mogą zostawić przestrzeń na element niespodzianki. W efekcie kalendarz zaczyna żyć w komunikacji jeszcze przed 1 grudnia.

image

60 proc. młodych woli kosmetyki z dyskontów. „Dupe culture” zmienia układ sił na rynku

TikTok dodatkowo nakręca kalendarzową gorączkę

Na popularność kalendarzy adwentowych mocno wpływają media społecznościowe. Szczególnie dobrze działa format unboxingu – twórca pokazuje zawartość kalendarza, otwiera kolejne przegródki i komentuje produkty.

Co ciekawe, w przypadku kalendarzy beauty unboxing może być rozłożony na cały miesiąc. Zamiast jednego filmu prezentującego zawartość całego pudełka twórcy publikują codzienne nagrania z otwierania kolejnego okienka.

Mechanizm został już dobrze wykorzystany przez twórców internetowych. TechCrunch opisywał fenomen filmów z drogimi kalendarzami beauty na TikToku i YouTubie, wskazując, że ich oglądanie działa podobnie jak wirtualne „window shopping”. Widz może śledzić kolejne odkrycia, porównywać produkty i emocjonować się zawartością, nawet jeśli sam nie kupił kalendarza. 

 

@naomimiz Replying to @?????? ? @Cult Beauty 2026 beauty advent calendar unboxing!!!! Who’s shopping this calendar this year? ##beautyadventcalendar##unboxing##beautyreview##makeup##skincare ♬ original sound - Naomi Mizrahi

 

Format nadal jest obecny na platformach społecznościowych. W TikTok Shop funkcjonują dziś nawet dedykowane wyniki dotyczące „Advent Calendar Unboxing” oraz beauty advent calendars.

24 dni contentu zamiast jednej reklamy

Z perspektywy marek kalendarz ma jeszcze jedną istotną przewagę: generuje treści przez cały grudzień.

Jeden produkt może być bohaterem 24 krótkich filmów, serii stories, recenzji czy reakcji twórców. Do tego dochodzi element napięcia – odbiorca nie zawsze wie, co znajdzie się za kolejnym okienkiem. To sprawia, że produkt sam w sobie staje się scenariuszem contentowym.

 

 

W przypadku beauty ma to szczególne znaczenie, ponieważ każda kolejna niespodzianka może być jednocześnie mini-recenzją, rekomendacją i inspiracją zakupową. Kalendarz przestaje więc być tylko opakowaniem na 24 produkty. Staje się formatem komunikacyjnym, który może generować zainteresowanie marką przez cały okres przedświąteczny.

image

Szef Amazona i Charlotte Tilbury wyróżnieni przez króla Karola III

Kalendarze coraz bardziej premium

Tegoroczne propozycje pokazują też, że rynek kalendarzy mocno się rozwarstwia. Obok stosunkowo niedrogich zestawów pojawiają się produkty kosztujące kilkaset, a nwet tysiące złotych, w których liczy się nie tylko liczba kosmetyków, ale również ich wartość, marka i sposób prezentacji.

Widać więc, że kalendarz adwentowy stał się dla branży kosmetycznej czymś więcej niż sezonowym gadżetem. To produkt, który pozwala połączyć sprzedaż limitowanej edycji z doświadczeniem, prezentem, odkrywaniem nowych produktów i co szczególnie ważne – potencjałem do generowania treści w social mediach.

A skoro konsumenci mogą zobaczyć pierwsze kalendarze już we wrześniu, trudno się dziwić, że marki również nie chcą czekać z ich premierą do grudnia.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
08.09.2026 11:43
Pumpkin spice wraca. Jak marki i drogerie mogą wykorzystać jesienny trend?
Wiadomości Kosmetyczne

Pumpkin spice latte od dawna nie jest już wyłącznie sezonowym napojem. Popularność charakterystycznej mieszanki dyni, kawy, wanilii i korzennych przypraw napędza dziś sprzedaż produktów z wielu kategorii – od żywności i świec po perfumy, pielęgnację i makijaż. Dane z USA pokazują, że zainteresowanie trendem rośnie, a branża kosmetyczna coraz skuteczniej wykorzystuje jego potencjał. Dla marek i sieci handlowych pumpkin spice może być nie tylko sezonową inspiracją produktową, ale również narzędziem zwiększania sprzedaży poprzez limitowane kolekcje, cross-selling i budowanie doświadczeń zakupowych.

Jesień tradycyjnie przynosi powrót produktów limitowanych, sezonowych zapachów i ciepłych, gourmandowych kompozycji. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli tego zjawiska pozostaje pumpkin spice latte (PSL). Napój, który zadebiutował w amerykańskich kawiarniach Starbucks w 2003 roku, przez ponad dwie dekady przekształcił się z produktu sezonowego w pełnoprawny fenomen kulturowy.

Skala zainteresowania widoczna jest w danych dotyczących zachowań konsumentów. Według platformy Yelp, w lipcu wyszukiwania frazy „pumpkin spice latte” wzrosły o 301 proc. rok do roku, a zapytania o „pumpkin latte” zwiększyły się o 256 proc. w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku. Rosnący apetyt na jesienne produkty sezonowe nie ogranicza się jednak do gastronomii. Tensam mechanizm coraz wyraźniej wykorzystują producenci kosmetyków, perfum i artykułów gospodarstwa domowego.

image
Wyniki wyszukiwania "pumpkin spice"
Google Trends

Dla branży beauty szczególnie istotne jest to, że pumpkin spice przestało oznaczać konkretny smak. Dziś jest raczej skrótem myślowym opisującym całą estetykę: ciepło, komfort, słodkie gourmandowe aromaty, jesienne rytuały i tzw. cozy autumn aesthetic. To sprawia, że trend można wykorzystać w wielu segmentach rynku kosmetycznego.

Od smaku do zapachu i doświadczenia

Pumpkin spice jest przykładem trendu, w którym granice między kategoriami produktowymi stopniowo się zacierają. Konsument nie kupuje już wyłącznie określonego smaku czy zapachu – sięga po całe doświadczenie związane z konkretną porą roku, nastrojem i stylem życia.

W przypadku pumpkin spice kluczowe znaczenie mają skojarzenia z ciepłem i przyjemnością. Nuty dyni, kawy, cynamonu, gałki muszkatołowej, wanilii czy karmelu coraz częściej pojawiają się w balsamach do ciała, peelingach, produktach do kąpieli, świecach zapachowych, mgiełkach i perfumach.

To wpisuje się w rozwój szerszego trendu foodie beauty, w którym inspiracją dla kosmetyków stają się produkty spożywcze, napoje i desery. Dla producentów oznacza to możliwość budowania atrakcyjności produktu nie tylko wokół deklarowanych właściwości pielęgnacyjnych, ale również poprzez jego wymiar sensoryczny.

Zapach, konsystencja i skojarzenia wizualne stają się elementami doświadczenia konsumenckiego. Peeling może pachnieć jak deser, balsam przypominać aromat kawiarni, a produkt do kąpieli budować skojarzenie z domowym rytuałem spa. W efekcie kosmetyk zaczyna konkurować nie tylko skutecznością, ale również zdolnością do wywoływania emocji.

Sezonowość jako narzędzie sprzedażowe

Dla biznesu jednym z najważniejszych aspektów trendu pumpkin spice jest jego silny związek z sezonowością. Jesienne kolekcje dają producentom możliwość regularnego odświeżania oferty bez konieczności przebudowy całego portfolio.

Produkty limitowane mogą zwiększać poczucie ograniczonej dostępności i zachęcać konsumentów do szybszego podejmowania decyzji zakupowych. Jednocześnie sezonowe premiery tworzą naturalny pretekst do komunikacji marketingowej oraz ekspozycji produktów zarówno w handlu tradycyjnym, jak i e-commerce.

Pumpkin spice może być przy tym wykorzystywane nie tylko jako nazwa pojedynczego produktu. Marki mogą budować wokół tego motywu całe jesienne kolekcje obejmujące kilka kategorii: żel pod prysznic, peeling, balsam, mgiełkę do ciała i świecę zapachową. Taki model sprzyja zwiększaniu wartości koszyka poprzez sprzedaż produktów komplementarnych.

Dla producentów kontraktowych trend może natomiast stanowić okazję do przygotowania gotowych koncepcji sezonowych dla marek własnych sieci handlowych. Zamiast oferować wyłącznie pojedynczą formulację, dostawca może zaproponować kompletną platformę produktową obejmującą recepturę, zapach, opakowanie i koncepcję komunikacyjną.

Szansa dla drogerii: gotowy pretekst do cross-sellingu

Trend pumpkin spice może być również interesującym narzędziem dla sieci drogeryjnych. Kluczowe znaczenie ma jednak odejście od klasycznego eksponowania produktów wyłącznie według kategorii.

Jesienna ekspozycja tematyczna może łączyć produkty różnych producentów i segmentów. Obok balsamu o zapachu wanilii i przypraw korzennych mogą znaleźć się perfumy gourmand, paleta cieni w odcieniach miedzi i terakoty, świeca zapachowa oraz produkt do kąpieli. W ten sposób sprzedawca nie promuje pojedynczej kategorii, ale buduje kompletny „jesienny rytuał”.

To potencjalnie zwiększa możliwości cross-sellingu. Konsument, który pierwotnie szuka produktu do pielęgnacji ciała, może zostać zainteresowany także produktem zapachowym lub kosmetykiem kolorowym wpisującym się w tę samą estetykę.

Szczególnie istotny może być potencjał sprzedaży online. W e-commerce trend można wykorzystać do tworzenia landing page’y sezonowych, kategorii tematycznych oraz gotowych zestawów produktowych. Zamiast prezentować klientowi kilkaset balsamów czy perfum, detalista może stworzyć selekcję produktów pod hasłami „cozy autumn”, „pumpkin spice mood” czy „jesienne rytuały beauty”.

Dla drogerii oznacza to również możliwość wykorzystania treści edukacyjnych i inspiracyjnych. Artykuły, krótkie materiały wideo czy instrukcje tworzenia Pumpkin Spice Latte Makeup mogą generować ruch i jednocześnie prowadzić bezpośrednio do kart konkretnych produktów.

Pumpkin spice także w makijażu

Wpływ trendu widoczny jest również w segmencie kosmetyków kolorowych. Tzw. Pumpkin Spice Latte Makeup opiera się na palecie ciepłych odcieni kojarzonych z jesienią – pomarańczach, terakocie, brązach, miedzi i złocie.

Trend wykorzystuje przede wszystkim produkty umożliwiające budowanie efektu rozświetlonej, ciepłej cery: bronzery, róże w odcieniach brzoskwiniowych i ceglastych, metaliczne cienie do powiek oraz błyszczyki w kolorach karmelu i nude.

W tym przypadku pumpkin spice nie oznacza konkretnego składnika czy technologii. Funkcjonuje jako punkt odniesienia dla całej palety kolorystycznej i określonego typu makijażu. Dla producentów jest to o tyle korzystne, że trend można wykorzystać bez konieczności opracowywania zupełnie nowych produktów. Często wystarczające może być stworzenie sezonowej komunikacji lub zestawienia istniejących SKU w nowy sposób.

To istotna wskazówka również dla detalistów. Wykorzystanie trendu nie musi oznaczać oczekiwania na premierę kolejnej limitowanej kolekcji. Drogeria może stworzyć własną kurację produktową lub ekspozycję tematyczną z produktów, które już posiada w asortymencie.

Dynia jako składnik i storytelling

Trend pumpkin spice ma również wymiar składnikowy. Sama dynia oraz pozyskiwany z jej pestek olej są wykorzystywane w kosmetyce ze względu na zawartość lipidów, witamin i związków antyoksydacyjnych.

Ekstrakty z dyni zawierają m.in. witaminy A, C i E, a także minerały i związki o potencjale antyoksydacyjnym. Z kolei olej z pestek dyni jest źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych i może być stosowany w formulacjach przeznaczonych do pielęgnacji skóry suchej.

Z perspektywy marketingowej daje to markom możliwość połączenia dwóch warstw komunikacji. Pierwszą jest przyjemność sensoryczna związana z zapachem i estetyką produktu, drugą – storytelling dotyczący rzeczywistego wykorzystania surowca roślinnego.

Warto jednak rozdzielać te dwa aspekty. Nie każdy kosmetyk pachnący pumpkin spice zawiera ekstrakt z dyni, a inspiracja zapachem nie powinna być automatycznie przedstawiana jako właściwość pielęgnacyjna. Dla marek, zwłaszcza w coraz bardziej restrykcyjnym otoczeniu regulacyjnym dotyczącym komunikacji produktowej, transparentne rozróżnienie między inspiracją sensoryczną a działaniem składników może mieć coraz większe znaczenie.

Od kultowego napoju do perfum

Najbardziej wyraźnym przykładem ekspansji pumpkin spice poza kategorię żywności jest wejście tego motywu do perfumerii. W 2025 roku Starbucks Romania wprowadził EAU de PSL, określane jako pierwsza na świecie woda perfumowana inspirowana kultowym Pumpkin Spice Latte.

Kompozycja unisex została zbudowana wokół nut kawy, liści herbaty i słodzonego mleka skondensowanego. W sercu zapachu pojawiają się cynamon, gałka muszkatołowa i akord waty cukrowej, natomiast bazę tworzą wanilia, fasola tonka i piżmo.

Ten przykład pokazuje, jak daleko może sięgać komercyjny potencjał rozpoznawalnego produktu spożywczego. Pumpkin spice latte przestało funkcjonować wyłącznie jako smak – stało się kodem kulturowym, który można przełożyć na zapach, kolor, opakowanie i całe doświadczenie konsumenckie. Na portalu Fragrantica znajduje się obecnie, bagatela, ok. 200 zapachów z wariantami nuty dyni i dyniowego ciasta.

Trend, który może wyjść poza jedną jesień

Dla branży kosmetycznej pumpkin spice jest interesującym studium przypadku szerszego zjawiska. Konsumenci coraz częściej poszukują produktów, które pozwalają im celebrować codzienne rytuały i tworzyć określony nastrój. W tym modelu kosmetyk ma być nie tylko funkcjonalny, ale również sensoryczny i emocjonalny.

Największą szansę na wykorzystanie tego trendu mają marki, które nie ograniczą się do umieszczenia dyni na etykiecie. Potencjał biznesowy tkwi w budowaniu spójnego doświadczenia – od zapachu i konsystencji, przez opakowanie, aż po sposób prezentacji produktu w punkcie sprzedaży.

Dla drogerii oznacza to możliwość tworzenia sezonowych kategorii zakupowych i zwiększania sprzedaży produktów komplementarnych. Dla producentów – okazję do testowania limitowanych serii i szybszego reagowania na trendy. Z kolei dla marek własnych może to być stosunkowo prosty sposób na wprowadzenie do oferty produktu o wyraźnym, sezonowym pozycjonowaniu.

Dane Yelp, wskazujące na wzrost wyszukiwań „pumpkin spice latte” o 301 proc. oraz „pumpkin latte” o 256 proc. rok do roku, pokazują, że zainteresowanie kulturowym fenomenem PSL nie słabnie. Dla sektora beauty kluczowe pytanie nie brzmi więc już, czy trend inspirowany jedzeniem może sprzedawać kosmetyki. Coraz ważniejsze staje się to, które marki i detaliści potrafią najszybciej przełożyć sezonowe emocje konsumentów na konkretną ofertę, ekspozycję i doświadczenie zakupowe.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
20. wrzesień 2026 19:35