StoryEditor
Rynek i trendy
05.09.2024 15:35

GfK: Zaledwie 1,5 proc. wizyt w centrach handlowych służy wyłącznie działaniom omnichannel

Centrum handlowe Blue City w Warszawie (Shutterstock) / Shutterstock

Tradycyjne zakupy wciąż stanowią główny powód wizyt w polskich centrach handlowych, wynika z raportu GfK przygotowanego we współpracy z Polską Radą Centrów Handlowych. Aż 88,5 proc. odwiedzin w galeriach handlowych to zakupy stacjonarne, a jedynie 1,5 proc. wizyt związanych jest wyłącznie z zachowaniami omnichannel. Jednakże strategia łączenia sprzedaży online i offline zyskuje na znaczeniu.

Polacy chętnie korzystają z centrów handlowych, a głównym celem ich wizyt pozostają zakupy stacjonarne – aż 88,5 proc. klientów przychodzi do galerii w celu bezpośredniego nabycia produktów. Konsumentów przyciąga szeroka oferta, różnorodne ceny oraz starannie dobrane marki, dostosowane do potrzeb lokalnego rynku. Warto dodać, że fizyczny kontakt z produktem oraz możliwość skonsultowania się ze sprzedawcą to czynniki, które wciąż mocno przyciągają klientów do zakupów w sklepach stacjonarnych.

Chociaż zakupy tradycyjne dominują, omnichannel – czyli łączenie zakupów online i offline – staje się istotnym elementem strategii sprzedażowej. Według raportu GfK, 10 proc. wizyt w centrach handlowych to połączenie tradycyjnych zakupów z elementami omnichannel, takimi jak odbiór towaru kupionego online lub zwrot produktu. Samo działanie omnichannel, takie jak odbieranie lub zwracanie produktów, nie generuje jednak znaczącego wzrostu odwiedzin – zaledwie 1,5 proc. wizyt w centrach handlowych służy wyłącznie takim działaniom.

Omnichannel jest faktem i na co dzień nie zdajemy sobie sprawy, że jako konsumenci widząc produkt w oglądanym serialu, szukając informacji o nimi w internecie, oglądając go w sklepach stacjonarnych, dokonując zakupu online lub offline, aby ostatecznie zwrócić ten produkt w sklepie stacjonarnym przechodzimy tzw. omnikanałową ścieżkę zakupową.[...] Jeśli jest jeszcze ktoś kto myśli, że omnichannel to wybór pomiędzy online a offline, to podąża ślepą uliczką

 twierdzi Przemysław Dwojak, senior client business partner w GfK – An NIQ Company.

Dane z raportu pokazują, że sklepy w centrach handlowych cechują się wysokim współczynnikiem konwersji, co oznacza, że ponad połowa wizyt w sklepach stacjonarnych kończy się zakupem. W niektórych kategoriach produktowych odsetek ten jest jeszcze wyższy – na przykład dla artykułów dziecięcych wynosi aż 70 proc., dla odzieży 64 proc., a dla produktów wyposażenia wnętrz – 60 proc. Tak wysoka skuteczność sprzedaży sprawia, że galerie handlowe pozostają kluczowym miejscem dla marek, które chcą zwiększać swoją obecność na rynku.  Ponad 60 proc. wydatków zakupowych ma miejsce w galeriach handlowych, podczas gdy sprzedaż online stanowi od 1 proc. do 20 proc. ogółu wydatków. To potwierdza, że mimo rosnącej roli e-commerce, centra handlowe pozostają silnym ogniwem w handlu detalicznym w Polsce.

Czytaj także: Polska Rada Centrów Handlowych: w Q1 2024 roku obroty najemców w centrach handlowych zwiększyły się o 6 proc.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
14.01.2026 14:29
Hackernoon: AI zmienia sposób, w jaki konsumenci wybierają detergenty do prania
Mouse family/Shutterstock

Rozwój wyszukiwania opartego na sztucznej inteligencji istotnie wpływa na zachowania konsumentów, także w kategoriach dotąd postrzeganych jako niskiego zaangażowania. Analiza zapytań generowanych i agregowanych przez systemy AI pokazuje wyraźne odejście od kryteriów takich jak „niska cena” czy „świeży zapach” na rzecz bardziej złożonych oczekiwań obejmujących jakość zapachu, składniki, wpływ na skórę i środowisko. Jeszcze dekadę temu wyszukiwania dotyczące detergentów sprowadzały się do kilku powtarzalnych określeń; dziś dominują pytania precyzyjne, porównawcze i techniczne.

Według danych Hackernoon jednym z najsilniejszych sygnałów widocznych w zapytaniach AI jest rosnące znaczenie zapachów klasy perfumeryjnej. Użytkownicy pytają m.in. o detergenty o „perfumer-grade fragrance” czy o produkty, w których zapach utrzymuje się najdłużej. Zmiana ta wskazuje na przejście od jednowymiarowych nut typu „fresh linen” do kompozycji budowanych z nut głowy, serca i bazy. Algorytmy AI częściej eksponują marki, które potrafią jasno opisać takie parametry i konsekwentnie stosować język znany z rynku perfumeryjnego, co sprzyja wyraźnemu pozycjonowaniu produktów.

Drugim istotnym trendem jest rosnąca wrażliwość konsumentów na skład detergentów. W zapytaniach coraz częściej pojawiają się kwestie braku barwników, parabenów, ftalanów czy chlorowych wybielaczy oraz bezpieczeństwa dla skóry wrażliwej. AI agreguje i wzmacnia te potrzeby, kierując uwagę użytkowników ku produktom opartym na enzymach roślinnych i łagodnych substancjach powierzchniowo czynnych. W tym kontekście czystość składu przestaje być kompromisem kosztem skuteczności, a staje się jednym z kluczowych kryteriów wyboru.

image

Kiedy “zapach świeżego prania” zamienia się w zapaszek; jak konsumenci reagują na coraz mocniej perfumowane produkty?

W obszarze zrównoważonego rozwoju dane liczbowe odgrywają coraz większą rolę w widoczności marek w odpowiedziach generowanych przez AI. Przykładem są formuły biodegradowalne w 85 proc. oraz opakowania w 100 proc. nadające się do recyklingu, wykonane w 60 proc. z materiałów pochodzących z recyklingu poużytkowego. Takie parametry są łatwo przyswajalne dla algorytmów i odpowiadają na rosnącą liczbę zapytań dotyczących ekologii, koncentracji produktów i kompatybilności z nowoczesnymi pralkami.

AI uwypukla również znaczenie trwałości zapachu i wysokiej wydajności technicznej detergentów. Badania wskazują, że blisko 45 proc. osób poniżej 45. roku życia traktuje zapach jako element wyrażania tożsamości, a udział deklaracji dotyczących długotrwałości zapachu w kategorii perfum wzrósł z 11 proc. do 35 proc. w ostatnich latach. W efekcie systemy AI coraz częściej łączą detergenty w kapsułkach, rozpuszczalne w niskich temperaturach i precyzyjnie dozowane, z segmentem premium.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Apteki
14.01.2026 08:48
Raport In-Pulse: Polacy kupują leki przy okazji zakupów spożywczych
Ponad połowa konsumentów kupuje leki na zapas, by później sięgać po nie w razie potrzeby - wynika z badania In-PulseKarolina Grabowska Kaboompics

Badanie firmy In-Pulse wskazuje, że aż 95 proc. Polaków kupuje leki bez recepty zanim jeszcze odwiedzi lekarza. Ich apteczki domowe są pełne, a do zakupów zachęcają liczne reklamy leków. OTC najczęściej kupowane są w drogeriach oraz impulsowo przy kasach sklepów spożywczych.

Polacy kupują leki bez recepty najczęściej tam, gdzie jest im najwygodniej – zazwyczaj jest to sklep detaliczny, a nie apteka. To na “zwykłe” sklepy jako podstawowe źródło zakupu OTC wskazuje prawie połowa badanych przez In-Pulse. Sklepy detaliczne wyprzedziły w badaniu tradycyjne oraz sieciowe apteki stacjonarne, które wybiera 42 proc. ankietowanych. Z aptek internetowych korzysta zaledwie 3 proc. Polaków. 

Ponad połowa zakupów leków OTC odbywa się przy okazji zakupów spożywczych lub drogeryjnych, a większość produktów OTC nabywana jest w sklepach i drogeriach, a nie w aptekach. Jednocześnie ponad połowa konsumentów deklaruje posiadanie zapasu leków w domu, podczas gdy ok. 45 proc. kupuje je dopiero w momencie pojawienia się potrzeby – mówi Patrycja Herbowska-Tytro, ekspertka firmy In-Pulse.

Suplement z dyskontu

Podobnie wygląda w przypadku nabywania witamin i suplementów. Tu królują sklepy i apteki stacjonarne, ale kanały online radzą sobie nieco lepiej, łącznie zdobywając 13 proc. rynku. 

Badanie ujawnia ciekawy trend: kobiety częściej niż mężczyźni kupują leki i suplementy w internecie, co może wskazywać na większą skłonność do porównywania cen i czytania opinii.

image

Gdzie klienci aptek płacą najwięcej? Czy warto kupować leki online? [Raport]

Główną motywacją do zakupu leków OTC są najczęściej codzienne dolegliwości bólowe: po “coś na ból głowy” sięga ponad 40 proc. Polaków, a ok. 30 proc. – korzysta z leków na przeziębienie. W najstarszej grupie badanych konsumentów (65+) odsetek osób leczących przeziębienie preparatami OTC jest szczególnie wysoki. 

Mimo narzekań na wydatki, ponad połowa konsumentów kupuje leki na zapas, by później sięgać po nie w razie potrzeby.

Lek czy lekarz?

Zdecydowana większość badanych konsumentów przyznała, że przy poważniejszych objawach przynajmniej czasami kupuje lek OTC zamiast umówić wizytę u lekarza, którą odkłada tak długo, jak się da. Jedynie 12 proc. badanych twierdzi, że w poważnej sytuacji zawsze idzie od razu do specjalisty. Przy lżejszych dolegliwościach motywacją do odwiedzenia lekarza są objawy utrzymujące się przez trzy dni. 

Co ciekawe, to mężczyźni są odrobinę bardziej skłonni do konsultacji lekarskiej niż kobiety, które częściej wybierają samoleczenie.

Farmaceuta często zastępuje lekarza, a reklamy – diagnozę. Rynek leków OTC i suplementów rośnie jak nigdy wcześniej. To już nie chwilowy trend, ale wyraźny sygnał, że zdrowie przenosi się z gabinetów lekarskich do sklepów, aptek i zakupowych koszyków – podkreśla Patrycja Herbowska-Tytro z In-Pulse. 

Zapasy i zakupy impulsowe

Z badań wyłania się dualny model zachowań Polaków – z jednej strony planowanie i „chomikowanie” podstawowych leków, a z drugiej impulsywne zakupy wynikające z dostępności OTC w kanale masowym. Eksperci In-Pulse wskazują, że potwierdza to kluczową rolę widoczności i obecności leków bez recepty w handlu spożywczym i drogeryjnym. Sklepy i drogerie nie są zatem nie tylko awaryjnym uzupełnieniem lub zastępstwem apteki, ale pełnoprawnym miejscem budowania sprzedaży i udziałów rynkowych.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. styczeń 2026 17:14