StoryEditor
Rynek i trendy
17.07.2020 00:00

Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja: w 2019 roku sieć Hebe uzyskała największy przyrost udziałów w rynku drogeryjnym

Podstawową działalnością spółki Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja jest prowadzenie placówek handlowych pod marką Hebe, oferujących sprzedaż artykułów kosmetyczno – drogeryjnych i wyrobów farmaceutycznych oraz działalność apteczna pod marką Hebeapteka. Firma opublikowała raport z działalności za okres obrotowy od 1 grudnia 2018 do 31 listopada 2019, czyli jeszcze przed pandemią koronawirusa.

1 grudnia 2018 roku spółka posiadała 192 sklepy pod marką Hebe, których liczba w ciągu całego roku obrotowego wzrosła do 238 placówek na terenie całej Polski. Jednocześnie w ciągu roku obrotowego spółka prowadziła działalność apteczną pod szyldem Hebeapteka w łącznej ilości 51 aptek (stan na początek okresu sprawozdawczego), przy czym liczba samodzielnych placówek w trakcie całego roku obrotowego zmniejszyła się o dwie lokalizacje i na dzień bilansowy wyniosła 28 aptek. Pozostałe 21 aptek funkcjonowało w ramach sklepu Hebe, to znaczy w tych samych lokalizacjach.  

Jak zauważyli autorzy sprawozdania, rynek artykułów kosmetycznych w Polsce to rynek dojrzały, na którym działa wielu krajowych i zagranicznych operatorów. "To wciąż rynek bardzo obiecujący, co jest związane z rosnącą świadomością konsumentów oraz wzrostem ich rozporządzalnych dochodów, a to przekłada się na wyższe wydatki na produkty kosmetyczne. W ostatnich latach polski rynek kosmetyków rósł w tempie 3-5 proc. rocznie, będąc jednym z dynamiczniejszych w Europie" - czytamy w raporcie. 

Analizy Retail Institute wskazują, że branża handlowa nadal nie odpracowała poniesionych w 2018 r. spadków frekwencji, spowodowanych m.in. wprowadzonym zakazem handlu w niedziele. W konsekwencji zaostrzenia w 2019 r. przepisów dotyczących zakazu handlu w niedziele, zaobserwowano stratę kolejnych 12,2 mln klientów korzystających w 2018 r. z oferty centrów w niedziele oraz, co jest bardzo zaskakujące, aż 1,1 mln osób w piątki.

Kryzys pandemiczny COVID-19 wpłynął na pogorszenie perspektyw gospodarczych dla Polski, a branża kosmetyczna również nie została pominięta. "Wielu naszych konkurentów było zobowiązanych do zamknięcia lub znacznego ograniczenia ich działalności, począwszy od 16 marca. W tym czasie wszystkie nasze drogerie Hebe pozostały otwarte. Kryzys, jednak spowodował istotny spadek ruchu klientów, który tylko w niewielkim stopniu został zrekompensowany wzrostem wartości średniego koszyka (rzadsze zakupy, ale więcej). Warty podkreślenia jest gwałtowny wzrost sprzedaży online, stąd decyzja firmy aby w najbliższych miesiącach skierować więcej zasobów (inwestycyjnych, ludzkich) w tym obszarze" - czytamy w raporcie, podpisanym m.in. przez prezesa zarządu Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja, Pedro Manuela de Castro Soares dos Santosa.

"Natomiast ekspansja nowych sklepów tymczasowo spowolni. Zainicjowaliśmy program redukcji kosztów (renegocjacja umów najmu z właścicielami, działalność marketingowa, ograniczenie pracowników tymczasowych). Pozwoli nam to w pewnym stopniu złagodzić wpływ, w okresie kiedy działalność naszych sklepach jest ograniczona. Szybko reagujemy na  zmieniającą się sytuację w kraju oraz wszelkie działania legislacyjne i inicjatywy rządu" - czytamy. 

Spółka zainwestowała w bezpieczeństwo pracowników i klientów: ochronna osłona z pleksiglasu dla kasjerów, środki do dezynfekcji rąk, odzież ochronna (rękawiczki i maski na twarz). Jednocześnie ograniczyła część czynności wykonywanych w sklepach oraz  zachęca do korzystania z płatności zbliżeniowych kartą i BLIK. Co więcej, w dniu 15 kwietnia 2020 Grupa Jeronimo Martins zwiększyła kapitał zapasowy o 30 mln.

Według szacunków GFK Polska, w wyniku zmniejszenia konsumpcji spowodowanego masową izolacją i zamknięciem większości sklepów, a także prognozowanego zwiększenia bezrobocia wywołanego kryzysem w wyniku epidemii, wydatki Polaków na handel detaliczny mogą spaść o 8,3 proc., a nawet o 23,7 procent w zależności od gminy. "Jesteśmy świadomi, że nastąpi istotny spadek popytu a odradzanie będzie stopniowe (nastąpi nowa normalność). Oczekujemy, że konsumpcja w naszych sklepach powróci do poprzedniego poziomu do końca IV kwartału 2020 r." - informują autorzy sprawozdania spółki Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja.

Wśród elementów, które będą miały największy wpływ na rynek kosmetyczny w 2020 roku spółka wymienia: kryzys pandemiczny COVID-19, wyjście Wielkiej Brytanii z UE na koniec stycznia 2020 roku i związaną z tym niepewność co do warunki dostaw, handlu i cła po zakończeniu roku, kontynuację ekspansji sieci sklepów drogeryjnych, rosnące znaczenie sprzedaży online, silniejszą zarówno sprzedaż online, jak i offline, przyspieszony trend podążania za modą, szczególnie wśród młodych ludzi, częstszą wymiana kosmetyków, dalszy widoczny trend w kierunku kosmetyków naturalnych i ekologicznych oraz praktycznie całkowity zakaz handlu w niedzielę. 
 
Według PMR Research, w 2020 roku, rynek kosmetyczny powinien wypracować wartość ponad 25,8 mld złotych, natomiast w 2025 roku osiągnie prawie 30 mld zł, rosnąc w tempie 2,4% - 3,3% w nadchodzących latach.  Pod względem struktury sprzedaży rodzimy rynek jest bardzo zbliżony do rynku europejskiego. Według szacunków PMR, w 2019 roku kosmetyki do pielęgnacji ciała i do kąpieli stanowiły największy segment rynku kosmetycznego w Polsce, osiągając udział 24,1%. Kolejnym segmentem z największym udziałem są kosmetyki do pielęgnacji twarzy – 14,1%; perfumy – 13,6%; produkty make-up – 12,1%; kosmetyki do pielęgnacji i stylizacji włosów – 11,9%; produkty do higieny jamy ustnej – 10,1%; dermokosmetyki – 7,3%; kosmetyki do depilacji i golenia – 3,2%; kosmetyki pielęgnacyjne dla dzieci – 3,2%.

Zauważalnym trendem na rynku w 2019 roku był wzrost zainteresowania kosmetykami naturalnymi. Trend ten jest wspierany popularnością zdrowego stylu życia oraz coraz szerszego stosowania kosmetyków wegańskich. Ma to związek ze zmieniającą się świadomością konsumentów, którzy dbają o los zwierząt i wykluczają produkty zwierzęce ze swojej diety, a także możliwość użycia tego typu składników w kosmetykach. Rynek kosmetyków ekologicznych również przeżywa swój rozkwit. Konsumenci więcej i częściej czytają etykiety, analizują skład produktów kosmetycznych i często wybierają te o najwyższej jakości. 

Według PMR Research, w roku 2019 rynek artykułów kosmetycznych (tzw. Health and Beauty) osiągnął przyrost w wysokości 3,9%, a jego szacowana wartość wyniosła ok. 24,8 mld złotych. Prognozowany wzrost w kolejnych latach również wygląda bardzo obiecująco, gdyż szacuje się, że do końca 2025 roku rynek kosmetyczny wzrośnie o 18% w porównaniu do roku 2019.

Podążając za tymi trendami, w 2019 roku sieć Hebe także rozwinęła swoją ofertę w kategorii produktów naturalnych, poszerzając ją o produkty do makijażu.  Aspekt ekologiczny wpływa również na kwestię opakowań. Polacy sięgając po produkty w sklepie zwracają również coraz większą uwagę na ich opakowanie. Zmniejsza się tolerancja wobec nadużywania jednorazowego plastiku. Coraz częściej produkty wybierane są pod kątem przyjaznego opakowania dla środowiska. Filozofia „zero odpadów” będzie zdecydowanie nasilać się w kolejnych latach, nie tylko za sprawą wzrostu świadomości klientów, ale także z powodu wdrażania przez poszczególne kraje europejskie bądź całą UE bardziej restrykcyjnych przepisów w zakresie ochrony środowiska.  

Moda na koreański rytuał pielęgnacji skóry była w dalszym ciągu bardzo widoczna w 2019 roku w Polsce. Dzięki temu w ostatnich latach produkty pochodzące z Japonii lub Korei dotarły do naszego kraju na większą skalę i można je łatwo kupić w wielu miejscach. Obecnie sieci drogeryjne oferują naprawdę szeroką gamę tego typu artykułów. Na przykład kosmetyki koreańskie zostały na stałe wprowadzone do asortymentu sieci Hebe i zajmują sporą część powierzchni sklepu (tzw. kilka metrów regałowych). Azjatycki trend pielęgnacji skóry stał się tak wszechobecny, że również na półkach sklepów dyskontowych takich jak Lidl i Biedronka, można znaleźć azjatyckie produkty pielęgnacyjne. Według badania PMR przeprowadzonego w grudniu 2019 r., jeden na sześciu respondentów kiedykolwiek kupił koreańskie kosmetyki. Kobiety i młodzi ludzie robili to częściej, a główną ich motywacją do zakupu były pozytywne opinie przyjaciół i członków rodziny oraz chęć testowania nowości czy rekomendacje na blogach/ vlogach.

Konsumenci kupujący kosmetyki w 2019 roku nadal byli wrażliwi na cenę, ale nie było to najważniejsze kryterium. Liczył się przede wszystkim stosunek jakości do ceny (ważne dla 55% kobiet i 59% mężczyzn). Pośród kobiet było o wiele większe zainteresowanie takimi aspektami, jak naturalne składniki produktów (ważne dla 19% kobiet i 8% mężczyzn) lub ich właściwości lecznicze (ważne dla 45% kobiet i 21% mężczyzn). Mężczyźni zwracali większą uwagę na stosunek jakości do ceny, zapach lub markę. Ważniejsze dla nich było także polskie pochodzenie produktu (ważne dla 4% kobiet i 7% mężczyzn). Konsumenci w wieku 55+ byli najbardziej lojalni wobec marki producenta. 

Sklepy drogeryjno-kosmetyczne (w skrócie nazywane Sdrogeriami) wciąż pozostają największym kanałem dystrybucji artykułów kosmetycznych w Polsce i również najbardziej wyspecjalizowanym w sprzedaży tego typu produktów. W 2019 roku kanał ten stanowił ponad 44 % rynku. Sklepy drogeryjne częściowo tracą swój udział w rynku głównie ze względu na popularność zakupów online, w tym we własnych sklepach internetowych, za sprawą prowadzonej strategii omnichannel.

Firma badawcza GFK Polonia szacuje, że ze względu na ograniczanie wydatków spowodowane masową izolacją i zamknięciem większości sklepów oraz prognozowane bezrobocie spowodowane kryzysem wywołanym przez epidemię (COVID-19), wydatki Polaków w handlu detalicznym, mogą spaść o od 8,3 proc. do 23,7 proc. w zależności od gminy.  

W 2019 r. tempo wzrostu liczby otwarć w segmencie dużych sieci drogeryjnych było utrzymane na poziomie zbliżonym do poprzedniego roku. Wzrost liczby sklepów był głównie osiągnięty dzięki sieci Rossmann, która na koniec listopada 2019 powiększyła się o 65 sklepów, w porównaniu stanu na początek roku. Sieć Hebe zajęła drugie miejsce pod względem wzrostu liczby nowych placówek – w tym samym czasie zostało otwartych 38 nowych sklepów i na dzień bilansowy posiadała 238 placówek na terenie całej Polski.

Sieci Hebe i Rossmann dystansują także pozostałych graczy jeśli chodzi o powszechność zakupów kosmetycznych. Trzecim detalistą z największą liczba otwarć była sieć Kontigo, która na koniec listopada była większa o 15 nowych lokalizacji.  W 2020 roku prognozuje się podobny wzrost liczby nowych otwarć w ramach sieci drogeryjnych. Wśród największych operatorów drogeryjnych, do których oprócz Rossmanna należy też SuperPharm oraz Drogiere Natura, wg szacunków firmy GFK Polonia, w 2019 roku sieć Hebe uzyskała największy przyrost udziałów w ramach rynku drogeryjnego.  

W ciągu roku obrotowego spółka osiągnęła przychody operacyjne w wysokości 1.178.325.545 zł. Koszty działalności operacyjnej wyniosły natomiast 1.230.396.358 zł, powodując stratę operacyjną w wysokości 52.070.813 zł. Przychody finansowe w kwocie 56.774 zł oraz koszty finansowe działalności Spółki wynoszące 5.690.566 zł spowodowały stratę netto w wysokości 57.704.605 zł. 
 
"W zakończonym roku obrotowym, Spółka stawiała na dalszy intensywny rozwój swojej sieci sklepów Hebe poprzez otwieranie nowych placówek. Bardzo znaczącym faktem w rozwoju firmy było otwarcie własnego sklepu internetowego „hebe.pl” w lipcu 2019 roku, dołączając tym samym do grona operatów tzw. omnichannel. Niezmiennie realizowane były główne założenia strategii zapoczątkowanej w 2015 roku, w dalszym ciągu skupiono się na ulepszaniu oferty asortymentowej, na poprawie wyglądu sklepów i obsługi klientów" - czytamy.

W wyniku działalności inwestycyjnej wartość brutto majątku trwałego spółki w okresie obrotowym uległa zwiększeniu o 38.762.587 zł. Przeciętne zatrudnienie w Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja w ciągu okresu obrotowego wyniosło 3.056 osób, natomiast na dzień bilansowy 30 listopada 2019 roku spółka zatrudniała 3.342 osoby. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
02.10.2026 15:43
Enzymy w detergentach zyskują na znaczeniu. Rynek ma rosnąć dzięki ekologii i technologii
Kapsułki z detergentem do prania.Mouse family/Shutterstock

Rosnące zapotrzebowanie na biodegradowalne środki czyszczące, rozwój technologii wieloenzymatycznych i zastosowanie detergentów enzymatycznych w ochronie zdrowia zwiększają znaczenie tej kategorii. Według Market Growth Reports globalny rynek detergentów enzymatycznych może wzrosnąć z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r., przy średniorocznym tempie wzrostu (CAGR) na poziomie 6,2 proc. Dane zawarte w materiale wskazują jednak na różne wartości bazowe rynku, zależnie od przyjętej definicji kategorii.

Detergenty enzymatyczne są kategorią środków czyszczących, w których za rozkładanie określonych rodzajów zabrudzeń odpowiadają enzymy, m.in. proteazy, amylazy, lipazy czy celulazy. Ich zastosowanie obejmuje zarówno gospodarstwa domowe, jak i sektor medyczny, przemysł oraz laboratoria. W ostatnich latach rozwój tej kategorii jest powiązany przede wszystkim z poszukiwaniem skutecznych środków czyszczących, które jednocześnie pozwalają ograniczać wykorzystanie agresywnych substancji chemicznych.

Według jednego z ujęć przedstawionych w analizie globalny rynek detergentów enzymatycznych był wart w 2024 r. około 3,2 mld dol. i ma osiągnąć 5,8 mld dol. w 2030 r. Inne dane zawarte w materiale odnoszą się do węższej kategorii i wskazują na wartość 1,5 mld dol. globalnego rynku enzymów detergentowych w 2024 r. Jeszcze inna prognoza zakłada wzrost rynku detergentów enzymatycznych z 424,02 mln dol. w 2026 r. do 717,07 mln dol. w 2035 r. przy CAGR 6,2 proc. Różnice wskazują na odmienne zakresy analizowanych segmentów i definicje rynku.

Szpitale głównym odbiorcą

Największym obszarem zastosowania detergentów enzymatycznych pozostaje ochrona zdrowia. Z przedstawionych danych wynika, że szpitale odpowiadały w 2024 r. za 60,18 proc. udziału w rynku według zastosowania. Produkty enzymatyczne wykorzystywane są m.in. do mycia narzędzi chirurgicznych i endoskopów, czyli na etapie poprzedzającym właściwą dezynfekcję lub sterylizację.

W szerszej segmentacji zastosowania medyczne i związane z ochroną zdrowia odpowiadały za około 54 proc. globalnego rynku, podczas gdy zastosowania gospodarstwa domowego stanowiły około 29 proc. popytu. W USA około 38 proc. całkowitego popytu na detergenty enzymatyczne ma pochodzić z zastosowań w ochronie zdrowia.

image

Rozporządzenie 2026/405 w sprawie detergentów – nowy etap regulacji środków powierzchniowo czynnych

Znaczenie segmentu medycznego wiąże się z właściwościami enzymów. Proteazy mogą rozkładać pozostałości białkowe, amylazy – skrobię, a lipazy – tłuszcze. Pozwala to projektować preparaty przeznaczone do usuwania różnych rodzajów zanieczyszczeń organicznych.

Rozwijane są przy tym formulacje zawierające kilka enzymów. Detergenty dwuenzymatyczne odpowiadały w 2024 r. za 51,15 proc. rynku według typu produktu, co czyniło je największym segmentem. Najczęściej łączą one proteazę i amylazę. Jednocześnie najszybciej rozwijającą się kategorią mają być detergenty wieloenzymatyczne, zawierające trzy lub więcej enzymów.

To właśnie technologie wieloenzymatyczne są jednym z istotnych kierunków prac badawczo-rozwojowych. Według przedstawionych danych około 42 proc. działań związanych z rozwojem produktów koncentruje się na technologiach wykorzystujących wiele enzymów. Ich celem jest zwiększenie skuteczności preparatów wobec różnych rodzajów zabrudzeń oraz umożliwienie ich stosowania w większej liczbie procesów czyszczenia.

Ekologia wpływa na formulacje

Drugim ważnym czynnikiem rozwoju kategorii jest presja na ograniczanie wpływu środków czyszczących na środowisko. Około 66 proc. zainteresowania rynkowego ma koncentrować się na biodegradowalnych i bardziej przyjaznych środowisku detergentach. Z kolei około 46 proc. producentów ma rozwijać formulacje biodegradowalne i pozbawione fosforanów.

Ważnym kierunkiem są również produkty skoncentrowane. Według danych zawartych w analizie około 41 proc. producentów pracuje nad skoncentrowanymi i oszczędzającymi wodę formulacjami. W przypadku detergentów enzymatycznych może to oznaczać jednoczesne ograniczenie ilości produktu potrzebnego do wykonania procesu czyszczenia oraz zmniejszenie udziału wody w formule i transporcie.

Kategoria korzysta również z rozwoju enzymów pochodzenia biologicznego. Rynek enzymów bio-pochodnych stosowanych w detergentach ma osiągnąć wartość 3,14 mld dol. do 2032 r. Rozwój tego segmentu jest związany zarówno z oczekiwaniami konsumentów dotyczącymi produktów o niższym wpływie środowiskowym, jak i z presją regulacyjną dotyczącą składu i oddziaływania środków czyszczących.

image

Polacy na zakupach chemii domowej. Absolutna dominacja dyskontów!

W 2024 r. około 48 proc. nowych produktów miało obejmować biodegradowalne formulacje o ograniczonej zawartości substancji chemicznych. Jednocześnie około 42 proc. inwestycji miało być kierowanych na poprawę stabilności enzymów i zwiększenie ich skuteczności.

Niższa temperatura, większa skuteczność

Jedną z potencjalnych przewag technologii enzymatycznych jest możliwość skutecznego usuwania części zabrudzeń w niższych temperaturach. Ma to znaczenie szczególnie w segmencie detergentów do prania oraz środków stosowanych w gospodarstwach domowych.

Według przedstawionych danych około 51 proc. konsumentów preferuje produkty enzymatyczne do prania i sprzątania ze względu na skuteczność usuwania plam oraz możliwość czyszczenia w niższej temperaturze. Około 47 proc. preferencji konsumenckich ma być związanych właśnie ze skutecznością usuwania zabrudzeń i działaniem w niskich temperaturach.

Największą część rynku produktowego stanowią natomiast detergenty enzymatyczne w płynie – około 51 proc. preferencji produktowych. Ich popularność wiązana jest z wygodą stosowania i możliwością uzyskania odpowiedniego stężenia preparatu w zależności od zastosowania.

Jednocześnie technologia enzymatyczna ma ograniczenia. Enzymy są szczególnie skuteczne wobec zabrudzeń organicznych, natomiast mogą być mniej przydatne w przypadku osadów mineralnych czy rdzy. Ich działanie zależy również od temperatury i pH. Oznacza to konieczność precyzyjnego projektowania formulacji pod kątem konkretnego zastosowania.

Problemem pozostają także koszty. Około 53 proc. presji kosztowej na rynku ma być związane z ceną formulacji i produkcji enzymów. Procesy biotechnologiczne wymagane do ich wytwarzania są bardziej złożone niż produkcja części tradycyjnych składników detergentowych.

image

74 proc. konsumentów zwraca uwagę na zrównoważony rozwój. Detergenty enzymatyczne zyskują na znaczeniu

Kolejne ograniczenia dotyczą stabilności produktu. Około 36 proc. barier adopcji ma być związanych z przechowywaniem oraz krótszym okresem przydatności części formulacji. Z kolei około 42 proc. konsumentów deklaruje obawy dotyczące potencjalnej wrażliwości skóry i reakcji alergicznych.

Ameryka Północna liderem, Azja-Pacyfik rośnie

Pod względem geograficznym największy udział w rynku ma Ameryka Północna. Według danych zawartych w materiale region odpowiada za około 37 proc. globalnego popytu. Dominującą pozycję zajmują Stany Zjednoczone, gdzie znaczenie detergentów enzymatycznych wynika m.in. z wymogów dotyczących higieny w placówkach medycznych oraz rozwoju technologii czyszczenia.

Około 63 proc. procesów sterylizacji i czyszczenia instrumentów szpitalnych w USA ma obecnie wykorzystywać detergenty enzymatyczne. Jednocześnie zastosowania medyczne odpowiadają za około 38 proc. krajowego popytu na tę kategorię.

Europa pozostaje istotnym rynkiem dzięki rozwiniętej infrastrukturze ochrony zdrowia oraz regulacjom środowiskowym wspierającym stosowanie biodegradowalnych środków czyszczących. Wśród głównych rynków wymieniane są Niemcy, Francja i Wielka Brytania.

Najwyższą dynamikę wzrostu ma natomiast wykazywać region Azji-Pacyfiku. Jego udział w globalnym popycie szacowany jest na około 33 proc. Rozwój rynku wspierają inwestycje w ochronę zdrowia, urbanizacja oraz rosnąca świadomość dotycząca higieny gospodarstw domowych. Szczególnie istotne są Chiny, Indie i Japonia.

Dla producentów enzymów i detergentów oznacza to możliwość rozwoju zarówno w segmencie profesjonalnym, jak i konsumenckim. Jednocześnie wejście na rynki medyczne wiąże się z koniecznością spełnienia wymogów dotyczących bezpieczeństwa, skuteczności i zgodności produktów z lokalnymi regulacjami.

Inwestycje w biotechnologię

Rozwój rynku przekłada się na inwestycje w technologie enzymatyczne. Według danych przedstawionych w analizie w 2024 r. na badania i rozwój technologii enzymatycznych na świecie przeznaczono ponad 420 mln dol. Środki kierowane są m.in. na zwiększenie stabilności enzymów, poprawę ich aktywności w różnych temperaturach i zakresach pH oraz opracowywanie nowych kombinacji enzymatycznych.

image

UOKIK: Skontrolowano oznakowania detergentów, 16 proc. partii z nieprawidłowościami

Około 45 proc. inwestycji strategicznych ma być związanych z zaawansowanymi badaniami nad enzymami i technologiami zrównoważonego czyszczenia. Z kolei około 37 proc. aktywności partnerskiej koncentruje się na rozwiązaniach dla zrównoważonego czyszczenia w ochronie zdrowia i przemyśle.

Na konkurencyjnym rynku działają zarówno globalne firmy z sektora chemicznego i biotechnologicznego, jak i wyspecjalizowani producenci środków do zastosowań medycznych. Wśród wymienianych przedsiębiorstw znajdują się m.in. Ecolab, Getinge, Ruhof, Lion Corporation i Micro-Scientific. Około 57 proc. rynku ma być skoncentrowane w rękach ugruntowanych przedsiębiorstw z branży chemicznej i biotechnologicznej, podczas gdy około 39 proc. wzrostu konkurencji ma pochodzić od regionalnych producentów ekologicznych detergentów.

Dla sektora kosmetycznego rozwój tej technologii jest istotny przede wszystkim jako element szerszego trendu w kierunku biodegradowalnych składników, niższych temperatur procesów mycia, koncentratów i formulacji o ograniczonym wpływie środowiskowym. Jednocześnie dane dotyczące rynku detergentów enzymatycznych należy interpretować z uwzględnieniem różnic w definicjach kategorii – przedstawione prognozy obejmują bowiem różne zakresy produktowe, od samych enzymów detergentowych po szerzej definiowany rynek gotowych detergentów enzymatycznych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
01.10.2026 12:24
Najpierw Boo Basket, potem Halloween. Jesienne trendy napędzają sprzedaż kosmetyków
Jesień zaczyna się na TikToku. Tak rodzi się nowy sezon beautyInstagram

Halloween przez lata pozostawało w polskim handlu raczej pojedynczym wydarzeniem. Dziś coraz trudniej patrzeć na nie wyłącznie przez pryzmat jednego wieczoru i sprzedaży kostiumów czy słodyczy. W beauty jesień zaczyna działać jak osobny sezon sprzedażowy, a Halloween jest tylko jednym z jego punktów kulminacyjnych. Wcześniej pojawiają się jesienne trendy makijażowe, zapachy kojarzone z "cozy season”, powrót do intensywniejszej pielęgnacji i coraz popularniejszy w mediach społecznościowych trend Boo Basket.

W tym artykule przeczytasz:

  • „Code Orange” pokazuje, że Halloween zaczyna się wcześniej
  • Jesienny reset zaczyna się od pielęgnacji
  • Potem zmienia się kolor półki...
  • Czym jest Boo Basket?
  • Jesień pachnie wanilią, cynamonem i pumpkin spice
  • Halloween jako mini-peak w większym Golden Quarter
  • Nie każdy jesienny trend będzie kolejnym Black Friday
  • Magazyn też musi być gotowy na „spooky season”

„Code Orange” pokazuje, że Halloween zaczyna się wcześniej

Dobrym przykładem jest trend „Code Orange”, który rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych. Hasło służy użytkownikom do sygnalizowania, że w sklepach pojawiły się już produkty związane z Halloween, jesienią i tzw. spooky season. Sam moment wprowadzenia sezonowego asortymentu staje się więc treścią, którą konsumenci wyszukują, nagrywają i udostępniają.

Na początku września na TikToku znajdowało się już 128,1 tys. postów z hashtagiem #CodeOrange, a na Instagramie 255 tys. postów oznaczonych „Code Orange”.

Media społecznościowe potrafią dziś skrócić drogę między odkryciem produktu a zakupem. Użytkownik widzi, że dany sklep wprowadził jesienną kolekcję, kosmetyki w halloweenowych opakowaniach albo nowe zapachy, przekazuje tę informację dalej, a zainteresowanie kolejnymi produktami zaczyna narastać.

W przypadku beauty sezonowość nie ogranicza się przy tym do produktów z nadrukowanymi dyniami czy kosmetyków do charakteryzacji.

Jesienny reset zaczyna się od pielęgnacji

Zmiana sezonu oznacza również zmianę potrzeb skóry. Po lecie konsumenci mogą szukać bardziej odżywczych kremów, łagodniejszych produktów oczyszczających i kosmetyków wspierających barierę hydrolipidową. Do jesiennej pielęgnacji pasują składniki takie jak ceramidy, gliceryna czy kwas hialuronowy, a wraz z mniejszą ekspozycją na słońce część konsumentów wraca także do produktów zawierających retinoidy.

Równolegle rośnie zainteresowanie zabiegami profesjonalnymi odpowiadającymi na problemy, które stają się bardziej widoczne po lecie – przesuszenie, utrata blasku czy skutki ekspozycji na słońce.

image

Pumpkin spice wraca. Jak marki i drogerie mogą wykorzystać jesienny trend?

Potem zmienia się kolor półki...

Jesień przynosi również wyraźną zmianę w makijażu. Na półkach pojawiają się odcienie miedzi, bordo, śliwki, jagodowych czerwieni i głębokiego brązu. Cięższe, jesienne kolory nie muszą jednak oznaczać mocnego makijażu. Popularność zyskują również transparentne i lekkie wykończenia, które pozwalają wprowadzić jesienną paletę do codziennego makijażu.

Media społecznościowe dokładają do tego kolejne mikrotrendy. Przykładem może być „eyemaxxing”, w którym kolorystyka makijażu oczu jest dobierana m.in. pod kątem koloru tęczówki. Brązy i miedzie są często wykorzystywane przy niebieskich oczach, a śliwki, burgundy i głębokie fiolety przy zielonych.

Każdy z tych trendów może generować popyt na inne produkty. Jeden konsument będzie szukał nowego cienia do powiek, inny pomadki w kolorze burgundu, a jeszcze inny palety, którą można wykorzystać do stworzenia halloweenowego looku.

Czym jest Boo Basket?

Do tego sezonowego miksu dochodzi jeszcze jeden trend, który mocno wykorzystuje potencjał kategorii beauty – Boo Basket.

Idea jest prosta, zamiast jednego dużego prezentu przygotowuje się jesienny koszyk pełen drobnych upominków. Mogą znaleźć się w nim słodycze, świece, skarpetki czy kubek, ale bardzo często także kosmetyki – produkty do kąpieli, maseczki, balsamy do ciała, produkty do włosów, makijaż czy zapachy. 

 

 

Boo Basket nie jest propozycją prezentu na konkretną okazję jak np. Święta Bożego Narodzenia czy Walentynki. Jest po prostu prezentem "na jesień", często dawanym bez większego powodu. Nie ogranicza go też płeć. Jesienne koszyki dla mężczyzny - chłopaka, brata czy ojca stają się równie popularne co damskie wersje. Jego siła tkwi również w samej formie. Koszyk jest przygotowywany indywidualnie, fotografowany i publikowany w mediach społecznościowych. Pojedyncze produkty zaczynają funkcjonować więc nie tylko jako kosmetyki, ale również jako element większej, wizualnej kompozycji. 

 

 

To szczególnie korzystne dla produktów o niższej i średniej cenie. Nie trzeba kupować drogiego zestawu prezentowego – można skomponować własny koszyk z kilku produktów, które razem tworzą gotowy prezent.

W przypadku beauty dobrze sprawdzają się tu kosmetyki o wyraźnym zapachu, atrakcyjnym opakowaniu lub kojarzące się z jesienią. Wanilia, cynamon, dynia, karmel czy korzenne nuty wpisują się w szerszy trend „cozy season”, który w mediach społecznościowych buduje zainteresowanie jesiennymi rytuałami. Boo Basket może więc dodatkowo wydłużać sezon zakupowy. 

Jesień pachnie wanilią, cynamonem i pumpkin spice

Zapachy są zresztą jednym z segmentów, które szczególnie dobrze wykorzystują jesienną narrację.

Po letnich, świeżych i cytrusowych kompozycjach konsumenci zaczynają szukać zapachów cieplejszych i bardziej otulających. Pumpkin spice, wanilia, chai, cynamon czy inne korzenne nuty wpisują się w estetykę „cozy season”. Trend może przechodzić między kategoriami. Ten sam konsument może zainteresować się perfumami o waniliowym zapachu, a następnie sięgnąć po balsam do ciała, żel pod prysznic czy świecę utrzymane w podobnej nucie.

image

French Touch 2026: kosmetyki i salony fryzjerskie w jesiennej akcji promocyjnej

Halloween jako mini-peak w większym Golden Quarter

W tym kontekście Halloween można traktować jako mini-peak w ramach szerszego okresu wzmożonego handlu.

Tradycyjny kalendarz retailowy ma dobrze znane punkty kulminacyjne: Black Friday, Cyber Monday i okres przedświąteczny. W beauty pomiędzy nimi pojawia się jednak coraz więcej mniejszych momentów, które mogą wygenerować krótkotrwały, ale intensywny wzrost zainteresowania.

Najpierw jest powrót do jesiennej pielęgnacji. Potem zmiana kolorystyki makijażu i zapachów. Następnie pojawiają się Boo Baskets, halloweenowe kolekcje i kosmetyki do charakteryzacji. Chwilę później rynek wchodzi już w okres świątecznych zestawów, kalendarzy adwentowych i prezentów. Halloween jest pod tym względem szczególne, bo popyt może być bardzo skoncentrowany. Konsument potrzebujący kosmetyku na imprezę czy makijażu na konkretną okazję ma określony termin zakupu. Decyzja zakupowa może więc zostać podjęta znacznie szybciej niż w przypadku produktu kupowanego „przy okazji”.

Nie każdy jesienny trend będzie kolejnym Black Friday

Wyzwaniem nie jest więc samo przygotowanie się na Halloween. Większym problemem może być kumulacja wielu niewielkich pików popytu, które następują po sobie w krótkich odstępach.

Historyczne wyniki sprzedaży nadal pozostają ważnym punktem odniesienia, ale w przypadku trendów napędzanych przez TikToka czy Instagram nie zawsze wystarczą. Wczesne sygnały mogą pojawić się w mediach społecznościowych, zanim przełożą się na zamówienia.

„Code Orange” może sygnalizować wcześniejsze zainteresowanie Halloween. Popularność określonego zapachu może zapowiadać wzrost popytu na całą grupę produktów. Z kolei trend taki jak Boo Basket może zwiększyć sprzedaż wielu drobnych produktów, które osobno nie musiałyby zostać uznane za sezonowe. Do tego dochodzą pogoda, kampanie marketingowe, premiery nowych produktów i działania twórców internetowych.

W praktyce retailer potrzebuje więc nie tylko prognozy, ale również szybkiej informacji o tym, co dzieje się już na półce i w magazynie.

image

Unboxingi, TikTok i 24 okienka. Skąd fenomen kalendarzy adwentowych?

Magazyn też musi być gotowy na „spooky season”

Sezonowość jest wyzwaniem również dla logistyki. W przypadku produktów halloweenowych okno zakupowe może być krótkie, a klient oczekuje dostawy przed konkretną imprezą, weekendem czy wydarzeniem. Potrzebna jest więc odpowiednia liczba pracowników, elastyczność w kompletowaniu zamówień oraz możliwość szybkiego przesuwania priorytetów, kiedy jeden produkt zaczyna sprzedawać się szybciej, niż zakładano. Automatyzacja może przejąć część powtarzalnych zadań magazynowych, ale przy krótkich pikach równie istotna pozostaje możliwość szybkiego reagowania przez zespoły operacyjne.

Znaczenie ma również dostępność usług kurierskich. W przypadku zakupu halloweenowego dostawa dzień po wydarzeniu nie jest już opóźnieniem – produkt traci dla konsumenta swoją wartość.

Jesienny sezon beauty zaczyna się wcześniej

Halloween coraz trudniej traktować jako pojedynczą datę w kalendarzu handlowym. Jest raczej jednym z momentów szerszego jesiennego sezonu, którego początek można zauważyć już we wrześniu.

Oznacza to więcej okazji do zakupów dla kategorii beauty, ale również krótszy czas pomiędzy kolejnymi zmianami zainteresowania. Jesienna półka nie jest już wyłącznie kwestią wymiany ekspozycji. Coraz częściej jej zawartość jest kształtowana przez trendy, które pojawiają się w mediach społecznościowych i w ciągu kilku tygodni przechodzą z ekranu telefonu do sklepu.

 

Źródło: Cosmeticsbusiness

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
02. październik 2026 17:04