StoryEditor
Rynek i trendy
17.07.2020 00:00

Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja: w 2019 roku sieć Hebe uzyskała największy przyrost udziałów w rynku drogeryjnym

Podstawową działalnością spółki Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja jest prowadzenie placówek handlowych pod marką Hebe, oferujących sprzedaż artykułów kosmetyczno – drogeryjnych i wyrobów farmaceutycznych oraz działalność apteczna pod marką Hebeapteka. Firma opublikowała raport z działalności za okres obrotowy od 1 grudnia 2018 do 31 listopada 2019, czyli jeszcze przed pandemią koronawirusa.

1 grudnia 2018 roku spółka posiadała 192 sklepy pod marką Hebe, których liczba w ciągu całego roku obrotowego wzrosła do 238 placówek na terenie całej Polski. Jednocześnie w ciągu roku obrotowego spółka prowadziła działalność apteczną pod szyldem Hebeapteka w łącznej ilości 51 aptek (stan na początek okresu sprawozdawczego), przy czym liczba samodzielnych placówek w trakcie całego roku obrotowego zmniejszyła się o dwie lokalizacje i na dzień bilansowy wyniosła 28 aptek. Pozostałe 21 aptek funkcjonowało w ramach sklepu Hebe, to znaczy w tych samych lokalizacjach.  

Jak zauważyli autorzy sprawozdania, rynek artykułów kosmetycznych w Polsce to rynek dojrzały, na którym działa wielu krajowych i zagranicznych operatorów. "To wciąż rynek bardzo obiecujący, co jest związane z rosnącą świadomością konsumentów oraz wzrostem ich rozporządzalnych dochodów, a to przekłada się na wyższe wydatki na produkty kosmetyczne. W ostatnich latach polski rynek kosmetyków rósł w tempie 3-5 proc. rocznie, będąc jednym z dynamiczniejszych w Europie" - czytamy w raporcie. 

Analizy Retail Institute wskazują, że branża handlowa nadal nie odpracowała poniesionych w 2018 r. spadków frekwencji, spowodowanych m.in. wprowadzonym zakazem handlu w niedziele. W konsekwencji zaostrzenia w 2019 r. przepisów dotyczących zakazu handlu w niedziele, zaobserwowano stratę kolejnych 12,2 mln klientów korzystających w 2018 r. z oferty centrów w niedziele oraz, co jest bardzo zaskakujące, aż 1,1 mln osób w piątki.

Kryzys pandemiczny COVID-19 wpłynął na pogorszenie perspektyw gospodarczych dla Polski, a branża kosmetyczna również nie została pominięta. "Wielu naszych konkurentów było zobowiązanych do zamknięcia lub znacznego ograniczenia ich działalności, począwszy od 16 marca. W tym czasie wszystkie nasze drogerie Hebe pozostały otwarte. Kryzys, jednak spowodował istotny spadek ruchu klientów, który tylko w niewielkim stopniu został zrekompensowany wzrostem wartości średniego koszyka (rzadsze zakupy, ale więcej). Warty podkreślenia jest gwałtowny wzrost sprzedaży online, stąd decyzja firmy aby w najbliższych miesiącach skierować więcej zasobów (inwestycyjnych, ludzkich) w tym obszarze" - czytamy w raporcie, podpisanym m.in. przez prezesa zarządu Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja, Pedro Manuela de Castro Soares dos Santosa.

"Natomiast ekspansja nowych sklepów tymczasowo spowolni. Zainicjowaliśmy program redukcji kosztów (renegocjacja umów najmu z właścicielami, działalność marketingowa, ograniczenie pracowników tymczasowych). Pozwoli nam to w pewnym stopniu złagodzić wpływ, w okresie kiedy działalność naszych sklepach jest ograniczona. Szybko reagujemy na  zmieniającą się sytuację w kraju oraz wszelkie działania legislacyjne i inicjatywy rządu" - czytamy. 

Spółka zainwestowała w bezpieczeństwo pracowników i klientów: ochronna osłona z pleksiglasu dla kasjerów, środki do dezynfekcji rąk, odzież ochronna (rękawiczki i maski na twarz). Jednocześnie ograniczyła część czynności wykonywanych w sklepach oraz  zachęca do korzystania z płatności zbliżeniowych kartą i BLIK. Co więcej, w dniu 15 kwietnia 2020 Grupa Jeronimo Martins zwiększyła kapitał zapasowy o 30 mln.

Według szacunków GFK Polska, w wyniku zmniejszenia konsumpcji spowodowanego masową izolacją i zamknięciem większości sklepów, a także prognozowanego zwiększenia bezrobocia wywołanego kryzysem w wyniku epidemii, wydatki Polaków na handel detaliczny mogą spaść o 8,3 proc., a nawet o 23,7 procent w zależności od gminy. "Jesteśmy świadomi, że nastąpi istotny spadek popytu a odradzanie będzie stopniowe (nastąpi nowa normalność). Oczekujemy, że konsumpcja w naszych sklepach powróci do poprzedniego poziomu do końca IV kwartału 2020 r." - informują autorzy sprawozdania spółki Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja.

Wśród elementów, które będą miały największy wpływ na rynek kosmetyczny w 2020 roku spółka wymienia: kryzys pandemiczny COVID-19, wyjście Wielkiej Brytanii z UE na koniec stycznia 2020 roku i związaną z tym niepewność co do warunki dostaw, handlu i cła po zakończeniu roku, kontynuację ekspansji sieci sklepów drogeryjnych, rosnące znaczenie sprzedaży online, silniejszą zarówno sprzedaż online, jak i offline, przyspieszony trend podążania za modą, szczególnie wśród młodych ludzi, częstszą wymiana kosmetyków, dalszy widoczny trend w kierunku kosmetyków naturalnych i ekologicznych oraz praktycznie całkowity zakaz handlu w niedzielę. 
 
Według PMR Research, w 2020 roku, rynek kosmetyczny powinien wypracować wartość ponad 25,8 mld złotych, natomiast w 2025 roku osiągnie prawie 30 mld zł, rosnąc w tempie 2,4% - 3,3% w nadchodzących latach.  Pod względem struktury sprzedaży rodzimy rynek jest bardzo zbliżony do rynku europejskiego. Według szacunków PMR, w 2019 roku kosmetyki do pielęgnacji ciała i do kąpieli stanowiły największy segment rynku kosmetycznego w Polsce, osiągając udział 24,1%. Kolejnym segmentem z największym udziałem są kosmetyki do pielęgnacji twarzy – 14,1%; perfumy – 13,6%; produkty make-up – 12,1%; kosmetyki do pielęgnacji i stylizacji włosów – 11,9%; produkty do higieny jamy ustnej – 10,1%; dermokosmetyki – 7,3%; kosmetyki do depilacji i golenia – 3,2%; kosmetyki pielęgnacyjne dla dzieci – 3,2%.

Zauważalnym trendem na rynku w 2019 roku był wzrost zainteresowania kosmetykami naturalnymi. Trend ten jest wspierany popularnością zdrowego stylu życia oraz coraz szerszego stosowania kosmetyków wegańskich. Ma to związek ze zmieniającą się świadomością konsumentów, którzy dbają o los zwierząt i wykluczają produkty zwierzęce ze swojej diety, a także możliwość użycia tego typu składników w kosmetykach. Rynek kosmetyków ekologicznych również przeżywa swój rozkwit. Konsumenci więcej i częściej czytają etykiety, analizują skład produktów kosmetycznych i często wybierają te o najwyższej jakości. 

Według PMR Research, w roku 2019 rynek artykułów kosmetycznych (tzw. Health and Beauty) osiągnął przyrost w wysokości 3,9%, a jego szacowana wartość wyniosła ok. 24,8 mld złotych. Prognozowany wzrost w kolejnych latach również wygląda bardzo obiecująco, gdyż szacuje się, że do końca 2025 roku rynek kosmetyczny wzrośnie o 18% w porównaniu do roku 2019.

Podążając za tymi trendami, w 2019 roku sieć Hebe także rozwinęła swoją ofertę w kategorii produktów naturalnych, poszerzając ją o produkty do makijażu.  Aspekt ekologiczny wpływa również na kwestię opakowań. Polacy sięgając po produkty w sklepie zwracają również coraz większą uwagę na ich opakowanie. Zmniejsza się tolerancja wobec nadużywania jednorazowego plastiku. Coraz częściej produkty wybierane są pod kątem przyjaznego opakowania dla środowiska. Filozofia „zero odpadów” będzie zdecydowanie nasilać się w kolejnych latach, nie tylko za sprawą wzrostu świadomości klientów, ale także z powodu wdrażania przez poszczególne kraje europejskie bądź całą UE bardziej restrykcyjnych przepisów w zakresie ochrony środowiska.  

Moda na koreański rytuał pielęgnacji skóry była w dalszym ciągu bardzo widoczna w 2019 roku w Polsce. Dzięki temu w ostatnich latach produkty pochodzące z Japonii lub Korei dotarły do naszego kraju na większą skalę i można je łatwo kupić w wielu miejscach. Obecnie sieci drogeryjne oferują naprawdę szeroką gamę tego typu artykułów. Na przykład kosmetyki koreańskie zostały na stałe wprowadzone do asortymentu sieci Hebe i zajmują sporą część powierzchni sklepu (tzw. kilka metrów regałowych). Azjatycki trend pielęgnacji skóry stał się tak wszechobecny, że również na półkach sklepów dyskontowych takich jak Lidl i Biedronka, można znaleźć azjatyckie produkty pielęgnacyjne. Według badania PMR przeprowadzonego w grudniu 2019 r., jeden na sześciu respondentów kiedykolwiek kupił koreańskie kosmetyki. Kobiety i młodzi ludzie robili to częściej, a główną ich motywacją do zakupu były pozytywne opinie przyjaciół i członków rodziny oraz chęć testowania nowości czy rekomendacje na blogach/ vlogach.

Konsumenci kupujący kosmetyki w 2019 roku nadal byli wrażliwi na cenę, ale nie było to najważniejsze kryterium. Liczył się przede wszystkim stosunek jakości do ceny (ważne dla 55% kobiet i 59% mężczyzn). Pośród kobiet było o wiele większe zainteresowanie takimi aspektami, jak naturalne składniki produktów (ważne dla 19% kobiet i 8% mężczyzn) lub ich właściwości lecznicze (ważne dla 45% kobiet i 21% mężczyzn). Mężczyźni zwracali większą uwagę na stosunek jakości do ceny, zapach lub markę. Ważniejsze dla nich było także polskie pochodzenie produktu (ważne dla 4% kobiet i 7% mężczyzn). Konsumenci w wieku 55+ byli najbardziej lojalni wobec marki producenta. 

Sklepy drogeryjno-kosmetyczne (w skrócie nazywane Sdrogeriami) wciąż pozostają największym kanałem dystrybucji artykułów kosmetycznych w Polsce i również najbardziej wyspecjalizowanym w sprzedaży tego typu produktów. W 2019 roku kanał ten stanowił ponad 44 % rynku. Sklepy drogeryjne częściowo tracą swój udział w rynku głównie ze względu na popularność zakupów online, w tym we własnych sklepach internetowych, za sprawą prowadzonej strategii omnichannel.

Firma badawcza GFK Polonia szacuje, że ze względu na ograniczanie wydatków spowodowane masową izolacją i zamknięciem większości sklepów oraz prognozowane bezrobocie spowodowane kryzysem wywołanym przez epidemię (COVID-19), wydatki Polaków w handlu detalicznym, mogą spaść o od 8,3 proc. do 23,7 proc. w zależności od gminy.  

W 2019 r. tempo wzrostu liczby otwarć w segmencie dużych sieci drogeryjnych było utrzymane na poziomie zbliżonym do poprzedniego roku. Wzrost liczby sklepów był głównie osiągnięty dzięki sieci Rossmann, która na koniec listopada 2019 powiększyła się o 65 sklepów, w porównaniu stanu na początek roku. Sieć Hebe zajęła drugie miejsce pod względem wzrostu liczby nowych placówek – w tym samym czasie zostało otwartych 38 nowych sklepów i na dzień bilansowy posiadała 238 placówek na terenie całej Polski.

Sieci Hebe i Rossmann dystansują także pozostałych graczy jeśli chodzi o powszechność zakupów kosmetycznych. Trzecim detalistą z największą liczba otwarć była sieć Kontigo, która na koniec listopada była większa o 15 nowych lokalizacji.  W 2020 roku prognozuje się podobny wzrost liczby nowych otwarć w ramach sieci drogeryjnych. Wśród największych operatorów drogeryjnych, do których oprócz Rossmanna należy też SuperPharm oraz Drogiere Natura, wg szacunków firmy GFK Polonia, w 2019 roku sieć Hebe uzyskała największy przyrost udziałów w ramach rynku drogeryjnego.  

W ciągu roku obrotowego spółka osiągnęła przychody operacyjne w wysokości 1.178.325.545 zł. Koszty działalności operacyjnej wyniosły natomiast 1.230.396.358 zł, powodując stratę operacyjną w wysokości 52.070.813 zł. Przychody finansowe w kwocie 56.774 zł oraz koszty finansowe działalności Spółki wynoszące 5.690.566 zł spowodowały stratę netto w wysokości 57.704.605 zł. 
 
"W zakończonym roku obrotowym, Spółka stawiała na dalszy intensywny rozwój swojej sieci sklepów Hebe poprzez otwieranie nowych placówek. Bardzo znaczącym faktem w rozwoju firmy było otwarcie własnego sklepu internetowego „hebe.pl” w lipcu 2019 roku, dołączając tym samym do grona operatów tzw. omnichannel. Niezmiennie realizowane były główne założenia strategii zapoczątkowanej w 2015 roku, w dalszym ciągu skupiono się na ulepszaniu oferty asortymentowej, na poprawie wyglądu sklepów i obsługi klientów" - czytamy.

W wyniku działalności inwestycyjnej wartość brutto majątku trwałego spółki w okresie obrotowym uległa zwiększeniu o 38.762.587 zł. Przeciętne zatrudnienie w Jeronimo Martins Drogerie i Farmacja w ciągu okresu obrotowego wyniosło 3.056 osób, natomiast na dzień bilansowy 30 listopada 2019 roku spółka zatrudniała 3.342 osoby. 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Biznes
07.07.2026 09:03
Algorytmy AI polecają wybrane kosmetyki. Sprawdź jak zyskać przewagę w wyszukiwarkach
Modele językowe zmieniają nawyki zakupowe konsumentów w sektorze beautyShutterstock

Modele językowe zmieniają nawyki zakupowe konsumentów w sektorze beauty. Najnowsze dane agencji Foundation pokazują, które marki najczęściej zyskują rekomendacje algorytmów. O sukcesie decyduje zaufanie społeczności oraz silna pozycja w konkretnej kategorii.

Przemysł kosmetyczny wchodzi w zupełnie nową erę pozyskiwania lojalnych klientów. Współcześni konsumenci coraz częściej rezygnują z tradycyjnego wpisywania haseł w wyszukiwarkę Google na rzecz zadawania bezpośrednich pytań sztucznej inteligencji. Algorytmy tworzą gotowe listy zakupowe, analizując w ułamku sekundy opinie w sieci. Stąd producenci muszą błyskawicznie dostosować swoje strategie do nowych realiów cyfrowych.

Jak informuje Cosmetics Business, widoczność w algorytmach AI nie wynika z przypadku, a programy premiują konkretne podmioty. Analiza ponad 1335 wzmianek w popularnych modelach językowych pokazuje jasną zależność rynkową. Systemy polecają firmy, które zbudowały najwyższy autorytet w danej dziedzinie, zamiast promować wielkie, uniwersalne korporacje o bardzo rozmytym profilu.

Wyszukiwarki doskonale segregują asortyment w zależności od precyzyjnych potrzeb użytkowników. W kategorii produktów budżetowych najczęściej pojawiają się e.l.f., Maybelline, NYX oraz L‘Oréal Paris. Z kolei segment luksusowy zdominowały marki Giorgio Armani, Charlotte Tilbury i NARS, co odzwierciedla realne, zakorzenione podziały finansowe na rynku kosmetycznym.

Społeczność wygrywa z reklamą

Wyniki audytu całkowicie burzą dotychczasowe przekonania wielu menedżerów odpowiedzialnych za marketing. Okazuje się, że tradycyjne treści tworzone bezpośrednio przez producentów mają znikomy wpływ na decyzje sztucznej inteligencji. Jak podaje Cosmetics Business, bazy własne marek odpowiadały jedynie za 7 proc. analizowanych materiałów, z których czerpały popularne boty.

Prawdziwym zwycięzcą okazują się publikacje redakcyjne oraz niezależny cyfrowy PR. Tak zwane media zdobyte generują aż 44 proc. odnośników w rekomendacjach algorytmów. Systemy szukają potwierdzenia jakości w niezależnych artykułach, recenzjach dziennikarskich oraz eksperckich testach konsumenckich, które budują autentyczną wiarygodność.

Największą niespodzianką dla branży pozostaje jednak potęga platformy internetowej Reddit. Forum dyskusyjne stało się najczęściej cytowanym punktem odniesienia w całym zestawieniu. Jak informuje Cosmetics Business, wpisy zwykłych użytkowników oraz ich codzienne wymiany opinii wyprzedziły prestiżowe, globalne magazyny modowe i lifestyle, takie jak Vogue czy Allure.

image

Unilever stawia na algorytmy. Sztuczna inteligencja tworzy nowe kosmetyki

– Platformy AI w ogromnym stopniu opierają się na potwierdzeniu wiarygodności przez niezależne źródła. Choć publikacje redakcyjne nadal mają ogromne znaczenie, widzimy obecnie, że równie istotne stają się dyskusje prowadzone przez społeczność. Widoczność zdobywają marki, o których mówią zaufani wydawcy, sprzedawcy oraz konsumenci – a nie tylko te, które mówią same o sobie – podkreśla Olivia Ford, Performance Lead w Foundation.

Różne algorytmy to odmienne źródła

Warto zaznaczyć, że poszczególne systemy technologiczne drastycznie różnią się pod względem doboru informacji. ChatGPT chętnie wybiera renomowane magazyny modowe. Gemini sprawnie łączy oficjalne bazy produktowe z artykułami prasowymi. Perplexity stawia na oferty sklepów online, a Claude szuka mniej oczywistych, niszowych producentów z mniejszym budżetem.

Zestawienie czterech popularnych programów ujawnia zaskakujący brak spójności danych w sieci. Tylko 40 rekomendacji pokrywało się we wszystkich modelach dla tego samego zapytania. Świadczy to o pilnej potrzebie dywersyfikacji działań w sieci, budowania stałego zaangażowania konsumentów oraz pozycjonowania produktów w swojej wąskiej specjalizacji.

Źródło: Cosmetics Business

image

AI w branży beauty i prawny bumerang. Jak budować markę w erze algorytmów, by nie narazić się na wielomilionowe straty?

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
E-commerce
06.07.2026 07:00
K-beauty opuszcza niszę. Masowa ekspansja zmieni reguły gry na polskim rynku kosmetycznym
Zapachy napędzają ekspansję K-beautyShutterstock

Koreańskie kosmetyki przeszły drogę od specjalistycznych e-sklepów i TikToka do półek Rossmanna, Hebe, Douglasa, Super-Pharmu, Allegro i Zalando. Segment wart jest już setki milionów złotych, rośnie szybciej niż cały rynek i wchodzi w kategorie, w których dotąd dominowały polskie marki – pielęgnację twarzy i włosów.

Według raportu OC&C z kwietnia 2026 r. sprzedaż koreańskich marek w masowym kanale drogeryjnym w Polsce sięga już prawie 330 mln zł, a segment w ostatnich latach rósł w tempie ponad 60 proc. rocznie. Koreańskie marki kontrolują już  aż 10 proc. rynku produktów do pielęgnacji twarzy, ale ekspansję widać też w innych kategoriach. 

- Wśród najszybciej rozwijających się kategorii obserwujemy przede wszystkim produkty do codziennej pielęgnacji, takie jak sera, kosmetyki z wysoką ochroną SPF, maseczki do twary – szczególnie hydrożelowe – oraz toner pady, które stały się jednym z najbardziej charakterystycznych produktów K-Beauty. Coraz większą popularnością cieszą się również formuły bazujące na składnikach aktywnych spopularyzowanych przez koreańską pielęgnację, takich jak PDRN, Centella Asiatica (Cica), ekstrakty z ryżu czy kolagen – wylicza nam ekspert sieci drogerii Douglas.

Dodatkowym sygnałem skali jest rotacja – Allegro odnotowuje wzrost sprzedaży K-beauty na poziomie plus 78 proc. rok do roku, a sieci handlowe zamiast traktować te marki jako „egzotyczną” podkategorię, tworzą dla nich dedykowane półki, landing page‘e i poradniki zakupowe.

Zdaniem eksperów choć Polscy producenci wciąż kontrolują ponad połowę rynku, to dynamika azjatyckiej konkurencji zaczyna naruszać ich dotychczasowy monopol na masową innowacyjność.

K-Beauty: Cztery kanały, jedna strategia

K-beauty funkcjonuje już równolegle w czterech typach kanałów sprzedaży:

  • drogerie masowe (Rossmann, Hebe),
  • perfumerie selektywne i apteko-drogerie (Douglas, Super-Pharm),
  • marketplace‘y np. Allegro, Amazon 
  • platformy modowe (Zalando).

Granice między nimi zacierają się jednak coraz szybciej. Widać, że to nie jest zwykły import „ładnych opakowań”, lecz nowy model konkurencji, łączący atrakcyjną cenę, estetykę premium, składniki aktywne i viralowość.

Zalando wiodąca europejska platforma technologiczna dla mody i lifestylu, ogłosiła właśnie trategiczne rozszerzenie swojej oferty K-beauty, w której trendowe marki (Beauty of Joseon, Torriden) sąsiadują z tradycyjnymi markami luksusowymi (Armani, Sunday Riley) jako równorzędni partnerzy lifestylowi. 

- Jest to odpowiedź na wyraźną zmianę w zachowaniach konsumentów, którzy coraz częściej sięgają po pielęgnację opartą na zaawansowanych składnikach, przemyślanych formułach i wieloetapowych rutynach. K-beauty, jeszcze niedawno postrzegana jako nisza, dziś jest jednym z istotnych motorów napędowych globalnego rynku kosmetycznego i wyznacza trendy w zakresie formuł i innowacji produktowych - czytamy w komunikacie Zalando. 

- Dzięki dalszemu rozwojowi kategorii K-beauty odpowiadamy na wyraźną zmianę w podejściu klientów do pielęgnacji skóry, która coraz częściej koncentruje się na rutynach, składnikach aktywnych i długoterminowych efektach. Tworzymy inspirującą przestrzeń do odkrywania nowości, wprowadzając także produkty do K-make-upu – mówi Virginie Duigou, Head of Beauty Buying w Zalando.

W ramach tej inicjatywy platforma wprowadziła m.in. zestaw startowy, K-beauty, dedykowaną strefę tematyczną oraz harmonogram premier poszukiwanych marek. Na Zalando można teraz odkryć koreańskie marki takie jak m.in. Haruharu Wonder, Torriden, RoundLab, Abib, SOME BY MI, Dr.Jart+ oraz Beauty of Joseon. Cała sekcja „K-Beauty haul” liczy już 94 produkty - tylko sama marka COSRX ma na platformie kilkanaście pozycji w cenach 55–167 zł.

Zalando komunikuje kategorię językiem „glass skin” i estetyki – bardzo podobnym do narracji TikToka i Instagrama.

- Poprzez rozwój asortymentu, nawiązywanie partnerstw na wyłączność oraz rozbudowę strefy contentowej, wzmacniamy ofertę beauty, tworząc doświadczenie zakupowe, które łączy wysokiej jakości produkty, angażujące treści i aktualne trendy kulturowe  – dodaje Virginie Duigou z Zalando.

Drogerie tworzą osobne półki z koreańskimi produktami 

Lider sprzedaży drogeryjnej, Rossmann od dawna prowadzi osobną sekcję koreańskich kosmetyków z markami takimi TIRTIR, Beauty of Joseon, Biodance, Medicube, Arencia, Anua, Dr. Althea, Eqqualberry, FWEE i ROM&ND. Ale ekspansja kosmetyków made in Korea widoczna jest w wynikach finansowych sieci za 2025 r. - w ubiegłym roku Rossmann zanotował wyraźny wzrost importu z Azji. 

Jego główny konkurent w Polsce, drogerie Hebe także ma wydzielony segment. Znajdziemy tam populrane marki tj. Beauty of Joseon, Missha czy Biodance z cenami startującymi od 14,79 zł za maskę Biodance i 49,99 zł za BB cream Missha. 

Hebe stale powiększa portfolio K-Beauty. W czerwcu sieć ogłosiła wprowadzenie do sprzedaży we współpracy z Gaboną - głównie online - kolejnych czterech marek: Colorgram, Black Rouge, Laka oraz Bring Green, które mają szansę przyciągnąć uwagę fanek lekkich tekstur, błysku, koloru i dopracowanej pielęgnacji. Podobnie jak Douglass czy Zalando - postawiła na marki makijażowe, reprezentujące najnowsze trendy. 

PureHeals to inna koreańska marka kosmetyków, która na stałe zagościła w Hebe, a krem i ampułka z seriiCentella z wąkrotką azjatycką doskonale wpasowały się w codzienne rytuały polskich konsumentek. 

- Koreanki cenią ją od lat za wyjątkowe właściwości kojące, zdolność do szybkiej regeneracji skóry i wsparcie naturalnej bariery ochronnej. Ten kultowy składnik K-Beauty pozostaje nieustannie na topie, a coraz więcej Polek włącza kosmetyki z centellą do swojej codziennej rutyny - mówią nam przedstawiciele marki. 

W sieci perfumerii Douglas dostępne są także marki droższe takie jak SKIN1004 i COSRX. 

- Segment K-Beauty pozostaje jedną z najszybciej rozwijających się kategorii w portfolio Douglas. Obecnie oferujemy około 40 starannie wyselekcjonowanych koreańskich marek, a ich liczba systematycznie rośnie. Co istotne, coraz więcej z nich wprowadzamy również do perfumerii stacjonarnych. Dzięki temu klienci mogą nie tylko kupić produkty, ale także przetestować je na miejscu i skorzystać z wiedzy oraz rekomendacji naszych konsultantek. W efekcie znaczenie kanału stacjonarnego w tej kategorii sukcesywnie wzrasta - mówi ekspert perfumerii DOUGLAS. 

Ekspnsja widoczna jest w sieci drogeryjno-aptecznej Super-Pharm, dwucyfrowe wzrosty sprzedaży odnowowujemy w segmencie e-commerce: Notino, Cossibelle czy Allegro. 

Masstige, nie premium – mechanizm cenowy K-Beauty?

konkurentów. Koreańskie nowości w Rossmannie czy Hebe demokratyzują luksus. Polskie marki muszą konkurować już nie tylko składem, ale przede wszystkim marketingiem wizualnym. Produkty wyglądają premium dzięki minimalistycznym opakowaniom, estetyce apteczno-dermatologicznej, składnikom aktywnym i narracji „rytuału”, ale ich ceny pozostają konkurencyjne wobec marek premium. Do tego dochodzi atrakcyjny storytelling składnikowy: glass skin, wąkrota azjatycka, fermenty, PDRN, śluz ślimaka, SPF, bariera hydrolipidowa.

To zjawisko ma swoją nazwę – masstige (mass + prestige), znane też jako accessible premium.

To zagrożenie dla P-Beauty, ponieważ polskie marki długo budowały przewagę na formule „dobra jakość za rozsądną cenę” – a teraz tę przestrzeń zajmuje konkurencja z silniejszym storytellingiem.

- Koreańskość w branży beauty nie odnosi się już tylko do kraju pochodzenia, ale oznacza rutynę pielęgnacyjną utożsamianą z jakością i skutecznością. Koreańska filozofia pielęgnacji twarzy w ostatnich latach bardzo mocno zakorzeniła się w Polsce i zmieniła zachowania konsumentów, a także wymusiła na producentach zmianę podejścia do tworzenia kosmetyków – komentuje raport Agnieszka Przybył, manager w OC&C Strategy Consultants. 

Kto stoi za boomem K-beauty w Polsce?

Liderem i weteranem importu marek azjatyckich do Polski jest firma Eurus, która wprowadziła na rynek i dystrybuuje w Hebe i Rossmannie marki takie jak Mediheal (ikona masek w płachcie) oraz a także posiada koreańskie marki własne jak Kimoco (produkcja w Korei) oraz Revoss.

Co istotne – Kimoco (Kimoco Beauty), marka aktualnie podbijająca Rossmanna liniami Glass Skin, jest marką własną Eurusu. To strategiczny ruch: polski dystrybutor, bazując na latach doświadczeń z rynkiem koreańskim, stworzył brand skrojony pod europejskiego konsumenta – zakorzeniony w filozofii azjatyckiej pielęgnacji, ale zarządzany przez polski kapitał.Obecnie sprzedaje produkty także w USA. Pokazuje to, jak P-Beauty zaczyna samo adaptować logikę K-beauty, by utrzymać konkurencyjność.

Najbardziej widoczny gracz K-Beauty w Polsce to Gabona, którego portfolio obejmuje kilkanaście koreańskich marek dostępnych w Hebe (One-Day‘s You, Hidehere, Velvety), DOZ i Super-Pharm (Atopalm, Zeroid, Real Barrier, Derma-B), Douglasie (Dr. Melaxin, Barulab, Real Barrier), a także w mniejszych drogeriach jak Bio Planet, Naturze i Dr. Max.

Inni importerzy to m.in. SkinCare – europejski oficjalny importer/dystrybutor marek Purederm, Farmstay, Bergamo czy Ottie. Marki CLIV, PureHeals i Soqu będące w sprzedaży w Hebe dostarcza Merkury SA. Z kolei AMGS Investment/Shibushi to główny dystrybutor koreańskich marek luksusowych i premium.

Nowy front: koncerny farmaceutyczne wchodzą w dermokosmetyki

Co ciekawe obecnie koreańskie firmy farmaceutyczne coraz aktywniej rozszerzają działalność produkując kosmetyki dermatologiczne. Sięgają po receptury inspirowane badaniami klinicznymi napędza wzrost segmentu dermokosmetyków w Korei i ich eksport.

Przedstawiciele firmy Dongkook Pharmaceutical, Daewoong Pharmaceutical wskazują wzrostowy trend i popyt na pielęgnację skóry opartą na badaniach naukowych jako kluczową szansę rozwoju dla całej branży. Producenci leków - Daewoong Pharmaceutical, Yuhan Corporation i Hanmi Science przekładają wyniki badań farmaceutycznych, opatentowane składniki i technologie na produkty kosmetyczne dostępne w masowej sprzedaży. Wykorzystują doświadczenie w pielęgnacji ran, badaniach nad czynnikami wzrostu i witaminami, by rozwijać własne linie – każda z tych firm ma już markę kosmetyczną dostępną na rynkach globalnych.

Zdaniem autorki: Co ekspansja K-Beauty oznacza dla rynku? 

Wzrost segmentu o ponad 60 proc. rocznie przy jednoczesnej ekspansji do kolejnych kanałów (marketplace‘y modowe, perfumerie selektywne) sugeruje, że walka o półkę pielęgnacyjną w najbliższych latach będzie się zaostrzać.

Produkty kosztują w drogeriach zwykle 50–130 zł za krem/serum, są droższe od wielu dobrych polskich produktów, ale są w zasięgu portfela przeciętnego klienta. Warto jednak podkreślić, że to nie jest puste pozycjonowanie, ponieważ marki koreańskie bazują na wysokich stężeniach cenionych składników (śluz ślimaka, centella asiatica, fermenty, woda ryżowa, peptydy), a azjatycka technologia formulacji jest uznawana za jedną z najbardziej zaawansowanych na świecie. 

K-beauty w Polsce przestaje być chwilową modą i staje się trwałym elementem struktury rynu. Dla polskich producentów i dystrybutorów kluczowym pytaniem nie jest, czy konkurować z K-beauty,  ale jak wykorzystać jej logikę– czego przykładem jest strategia Eurusu z marką własną Kimoco. 

 

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
07. lipiec 2026 16:02