StoryEditor
Rynek i trendy
04.10.2024 10:00

Kto chętny na rozbiórkę Araba, czyli jak perfumy arabskie zdobyły internet

Charakterystyczną cechą orientalnych perfum jest intensywność i trwałość, co wynika z zastosowania głównie naturalnych olejków eterycznych / fot. Shutterstock

Na grupach na Facebooku zrzeszających fanów i fanki perfum pojawiają się co chwila wpisy typu „Kto chętny na rozbiórkę? mam nowego Araba!”, „Mam dostęp do Asgharali, Ayliroma i Rasht Otr, piszcie co Was interesuje na odlanie”, albo „mam na sprzedaż odlewki Yafooha”. Dla laika brzmią one niezrozumiale, jednak osoby bardziej zorientowane wiedzą doskonale, o co chodzi: kolejna osoba oferuje mniejsze pojemności zapachów arabskich, które na przestrzeni ostatnich kilku lat biją rekordy popularności.

Niesamowitą karierę perfum arabskich można przypisać dwóm znaczącym czynnikom, które zaistniały niemal równocześnie. Pierwszym z nich jest ogromna popularność tureckiego serialu „Wspaniałe Stulecie”, który przyciągnął przed ekrany miliony Polaków. Serial opowiadający o życiu sułtana Sulejmana Wspaniałego oraz jego dworu wprowadził widzów w świat orientu pełen przepychu, egzotycznych zapachów i bogatych rytuałów. Obrazy pełne luksusowych wnętrz, gdzie nieustannie unosiły się wonie kadzideł i perfum, zainspirowały Polaków do odkrywania arabskich perfum. Widzowie, oczarowani pięknem i egzotyką przedstawianych w serialu zapachów, zaczęli szukać sposobów, aby przenieść odrobinę tej magicznej atmosfery do swojego codziennego życia. W rezultacie, perfumy arabskie zaczęły cieszyć się coraz większym zainteresowaniem, a polskie sklepy i perfumerie online zaczęły wprowadzać do swojej oferty te wyjątkowe produkty.

Drugim czynnikiem, który przyczynił się do wzrostu popularności arabskich perfum w Polsce, jest rosnąca diaspora muzułmanów i muzułmanek pochodzenia bliskowschodniego na terenie kraju. Wraz z napływem migrantów, którzy osiedlają się w Polsce, zwiększa się również dostępność i świadomość na temat kultury arabskiej, w tym również tradycyjnych zapachów. Nowi mieszkańcy, którzy przywożą ze sobą swoje zwyczaje i tradycje, wprowadzają Polaków w świat orientalnych perfum, które są nieodłącznym elementem ich codziennego życia.

Wyszukania frazy “perfumy arabskie” wzrosły wg. Google Trends w Polsce o ponad 100% w przeciągu ostatnich 2 lat. Najczęściej towarzyszącymi im zapytaniami były “Lattafa” (marka), “Erba Pura” (woda perfumowana), oraz nazwy sklepów, w których konsumenci i konsumentki poszukiwały tego typu produktu. Nazwy popularnych marek zapachów arabskich, takich jak Xerjoff czy Kayali, również osiągnęły w tym okresie wyniki na poziomie 70-80% wzrostu zainteresowania.

image
Zapachy omańskiej marki Al Haramain Perfumes.
Al Haramain Perfumes
Sklepy prowadzone przez osoby pochodzenia bliskowschodniego zaczęły oferować oryginalne, nieznane statystycznemu klientowi pachnidła, a polscy konsumenci z ciekawością i entuzjazmem zaczęli je poznawać. Połączenie fascynacji orientalną kulturą, wzmożonej przez popularne seriale, oraz bezpośredniego kontaktu z osobami pochodzenia bliskowschodniego, sprawiło, że perfumy arabskie stały się w Polsce nie tylko modnym, ale także coraz bardziej dostępnym i pożądanym produktem. Zapachy z Kuwejtu, Bahrajnu, Arabii Saudyjskiej czy Kataru są teraz niszą samą w sobie.

Popularne nuty

Perfumy arabskie to kompozycje zapachowe o niezwykłej głębi i bogactwie, które wyróżniają się na tle innych perfum swoimi unikalnymi nutami zapachowymi. Ich charakterystyczną cechą jest intensywność i trwałość, co wynika z zastosowania głównie naturalnych olejków eterycznych. Wśród najczęściej spotykanych nut zapachowych można znaleźć przyprawy korzenne, takie jak cynamon, kardamon, goździki i szafran. Te przyprawy nadają perfumom arabskim ciepły, pikantny charakter, który kojarzy się z orientalnymi bazarami i egzotycznymi podróżami. Do kompozycji często dodaje się również żywice, takie jak olibanum (żywica kadzidłowca), mirra i benzoina, które wprowadzają głębokie, balsamiczne akcenty oraz nuty kadzidlane, tworząc atmosferę tajemniczości i duchowego uniesienia.

Kolejną istotną grupą nut zapachowych w perfumach arabskich są składniki pochodzenia zwierzęcego i drzewnego, które nadają kompozycjom zmysłową i trwałą bazę. Piżmo, ambra i cywet to klasyczne składniki, które nadają perfumom głęboki, zwierzęcy aromat, często uważany za afrodyzjak. Drewno sandałowe i cedrowe wprowadzają ciepłe, drzewne akcenty, które doskonale komponują się z innymi nutami, wzmacniając ich trwałość i intensywność. Szczególnie cenionym składnikiem jest oud, czyli żywica drzewa agarowego, której zapach łączy w sobie nuty dymne, skórzane i balsamiczne, tworząc niepowtarzalny i niezwykle bogaty bukiet.

Perfumy arabskie często zawierają również nuty kwiatowe, takie jak róża damasceńska, jaśmin i ylang-ylang, które dodają kompozycjom delikatności i elegancji, choć zazwyczaj odgrywają rolę dodatku do bardziej dominujących nut drzewnych i żywicznych. Aromatyczne owoce, takie jak figi, daktyle czy granaty, oraz wanilia i tonka, wprowadzają do perfum słodkie, apetyczne akcenty, które harmonijnie łączą się z pozostałymi składnikami, tworząc kompleksowe i wielowymiarowe kompozycje zapachowe.

Rozbiórki i odlewki

Perfumy arabskie, mimo swojej rosnącej popularności i wyjątkowej jakości, rzadko pojawiają się w ofercie stacjonarnych sklepów perfumeryjnych, które są dobrze znane klientom. Te ekskluzywne zapachy, które są często dostępne tylko w niszowych butikach lub sklepach internetowych, nie są jeszcze szeroko dostępne w tradycyjnych punktach sprzedaży.

Klienci poszukujący autentycznych arabskich perfum muszą więc szukać alternatywnych źródeł, co przyczynia się do kwitnącej kultury „rozbiórek” w mediach społecznościowych. Rozbiórki polegają na zakupie pełnowymiarowego flakonu perfum, który następnie jest rozdzielany na mniejsze porcje i odlewany do specjalnych pojemniczków z atomizerem. Takie odlewki są później odsprzedawane po kosztach lub z niewielkim zyskiem osobom zainteresowanym wypróbowaniem tych egzotycznych zapachów bez konieczności zakupu pełnego flakonu.

 

image
Zapach tureckiej marki Eyüp Sabri Tuncer.
Eyüp Sabri Tuncer

 

Ogłoszenia dotyczące rozbiórek pojawiają się na grupach facebookowych dedykowanych perfumom i miłośnikom orientalnych zapachów po kilkanaście razy dziennie. Takie posty zbierają wielu chętnych, którzy chcą dołączyć do wspólnego zakupu, aby podzielić się kosztem i ryzykiem, jednocześnie zyskując dostęp do luksusowych perfum.

Kultura rozbiórek nie tylko ułatwia dostęp do trudno dostępnych zapachów, ale także buduje społeczność pasjonatów, którzy wymieniają się doświadczeniami i rekomendacjami. Dzięki takim inicjatywom, miłośnicy perfum mogą cieszyć się szeroką gamą zapachów, które inaczej byłyby dla nich nieosiągalne. Rozbiórki stają się coraz bardziej popularne, ponieważ oferują ekonomiczne i praktyczne rozwiązanie dla osób pragnących zanurzyć się w bogatym świecie arabskich perfum bez konieczności ponoszenia wysokich kosztów zakupu pełnowymiarowych flakonów.

Jak drogeria może „rozebrać” ten trend?

Obserwowany trend rosnącej popularności perfum arabskich stanowi nie tylko dowód na zmieniające się gusta konsumentów, ale również otwiera nowe możliwości biznesowe dla drogerii. Sklepy stacjonarne i sieci perfumeryjne, dostrzegając zainteresowanie klientów orientalnymi zapachami, mogą z powodzeniem wykorzystać tę okazję do rozszerzenia swojej oferty produktowej. Wprowadzenie półki czy wystawki dedykowanej wyłącznie perfumom arabskim może przyciągnąć nowych klientów oraz zwiększyć lojalność obecnych. Taka inicjatywa pozwoli nie tylko na zaspokojenie rosnącego popytu, ale także na edukację konsumentów na temat bogactwa i różnorodności zapachów orientalnych.

Drogerie mogą również organizować specjalne wydarzenia, takie jak dni tematyczne, warsztaty zapachowe czy spotkania z ekspertami, co dodatkowo zwiększy zainteresowanie i zaangażowanie klientów.

 

 

Ponadto, drogerie mogą zmonetyzować popularność perfum arabskich poprzez różnorodne formy sprzedaży. Oprócz pełnowymiarowych flakonów, warto rozważyć wprowadzenie zestawów próbek lub miniatur, które pozwolą klientom na wypróbowanie różnych zapachów przed podjęciem decyzji o zakupie większego opakowania. Możliwość zakupienia odlewek, podobnych do tych sprzedawanych w ramach „rozbiórek” na mediach społecznościowych, może również przyciągnąć uwagę konsumentów, którzy preferują mniejsze inwestycje finansowe na początek. Wdrożenie programów lojalnościowych i specjalnych ofert dla stałych klientów również może okazać się skutecznym narzędziem w budowaniu długotrwałych relacji z klientami.

Sklepy mogą również nawiązać współpracę z influencerami i blogerami specjalizującymi się w tematyce perfum, co pozwoli na skuteczniejszą promocję nowych produktów i dotarcie do szerszej grupy odbiorców. Wykorzystując te strategie, drogerie mogą nie tylko zwiększyć swoje przychody, ale także umocnić swoją pozycję na konkurencyjnym rynku perfumeryjnym, stając się pierwszym wyborem dla miłośników arabskich zapachów.

Potencjał rynku

Rynek perfum w Arabii Saudyjskiej ma według Renub Research osiągnąć wartość 3 374,72 mln dolarów do 2032 roku. Co jest tego przyczyną? Rozwijający się sektor turystyczny w Arabii Saudyjskiej odgrywa kluczową rolę w zwiększaniu popytu na perfumy. W 2023 r. kraj ten odwiedziło ponad 100 mln turystów, zarówno zagranicznych, jak i krajowych, co spowodowało wzrost zainteresowania tradycyjnymi arabskimi zapachami wśród turystów oraz globalnymi markami wśród miejscowych.

Arabia Saudyjska może również pochwalić się dużą liczbą aktywnych użytkowników mediów społecznościowych; arabscy influencerzy wykorzystują  masowo swoją obecność w mediach społecznościowych do promocji zapachów. Perfumy z krajów sąsiednich lub kulturowo zbliżonych korzystają z tej fali popularności, podkreślając swoje podobieństwa do faktycznie arabskich zapachów lub korzystając z faktu, że mniej świadomi konsumenci za arabskie zapachy biorą wszelkie kompozycje bliskowschodnie lub z grupy przyprawnych.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
13.10.2026 16:05
Sephora zwiększa udziały w rynku. LVMH ujawnia wyniki za trzeci kwartał
LVMH poniżej oczekiwań analityków. Sephora i kosmetyki na plusieShutterstock

LVMH zakończył trzeci kwartał 2026 roku ze wzrostem sprzedaży organicznej o 1 proc., poniżej oczekiwań analityków. Podczas gdy segment mody i wyrobów skórzanych tracił, na znaczeniu zyskiwały perfumy, kosmetyki kolorowe i sprzedaż detaliczna Sephory. Wyniki pokazują, że poszczególne części rynku luksusowego radzą sobie dziś bardzo różnie.

W tym artykule przeczytasz:

  • Wyniki LVMH nie spełniły oczekiwań
  • Perfumy i kosmetyki Diora oraz Guerlain na plusie
  • Sephora rośnie szybciej niż reszta grupy
  • Moda traci, beauty pozostaje bardziej odporne
  • Co wyniki LVMH mówią o rynku beauty?

Wyniki LVMH nie spełniły oczekiwań

Grupa LVMH, właściciel m.in. Parfums Christian Dior, Guerlain i sieci Sephora, odnotowała w trzecim kwartale 2026 roku przychody w wysokości 18,5 mld euro. Sprzedaż organiczna wzrosła o 1 proc. rok do roku, podczas gdy konsensus analityków cytowany przez Reutersa zakładał wzrost o 1,3 proc. Po dziewięciu miesiącach roku przychody grupy wyniosły 57,1 mld euro, co oznacza wzrost organiczny o 2 proc.

Wyniki nie spełniły oczekiwań rynku, a akcje LVMH spadły we wtorkowym handlu w Paryżu. Na kondycję grupy nadal wpływa osłabiony popyt na dobra luksusowe w Chinach. Nie wszystkie segmenty biznesu radziły sobie jednak równie słabo. Dział Perfumes & Cosmetics oraz Selective Retailing, do którego należy Sephora, wykazały wzrost w ujęciu organicznym.

Perfumy i kosmetyki Diora oraz Guerlain na plusie

Segment Perfumes & Cosmetics wygenerował w trzecim kwartale 2,01 mld euro przychodów, notując 1-procentowy wzrost organiczny. Po trzech kwartałach sprzedaż wyniosła 5,92 mld euro i pozostawała stabilna w ujęciu organicznym.

W przypadku Parfums Christian Dior wyniki wspierały premiery zapachowe, w tym J’adore Intense, Sauvage Extrait i Dior Addict. Marka odnotowała również dobre rezultaty w makijażu, szczególnie w liniach Forever i Backstage.

Wzrost raportował także Guerlain, któremu sprzyjała oferta zapachów oraz pomadka Rouge G. Wyniki pokazują, że innowacje produktowe i rozwój rozpoznawalnych linii pozostają istotnymi czynnikami sprzedaży w segmencie prestiżowych kosmetyków.

image

Armani szykuje się do rozmów z L’Oréal, LVMH i EssilorLuxottica. W grze 15 proc. udziałów

Sephora rośnie szybciej niż reszta grupy

Mocniejszym punktem wyników LVMH okazał się Selective Retailing. Segment ten zwiększył sprzedaż organiczną o 8 proc. w trzecim kwartale, a jednym z jego głównych motorów wzrostu pozostaje Sephora.

Sieć zyskuje udział w rynku dzięki szerokiej ofercie znanych marek, ekskluzywnym premierom i poszerzaniu asortymentu. Wśród wymienionych przez grupę nowości znalazły się produkty Rhode oraz chińskich marek kosmetycznych. Sephora kontynuuje również ekspansję geograficzną – w ostatnim okresie rozwijała działalność w Belgii i Chorwacji.

Wynik segmentu pokazuje znaczenie specjalistycznej dystrybucji beauty w strukturze LVMH. W przeciwieństwie do części rynku dóbr luksusowych, która pozostaje pod presją słabszego popytu, Sephora może korzystać z zainteresowania konsumentów różnorodną ofertą kosmetyczną, nowymi markami i produktami dostępnymi na wyłączność.

Moda traci, beauty pozostaje bardziej odporne

Kontrast między poszczególnymi działami LVMH jest wyraźny. W trzecim kwartale sprzedaż organiczna w segmencie Fashion & Leather Goods spadła o 5 proc., podczas gdy rynek oczekiwał spadku o 1,8 proc. Wyhamował również wzrost w zegarkach i biżuterii.

Presja jest szczególnie widoczna w Azji. Sprzedaż grupy w regionie spadła o 5 proc. rok do roku, a słabszy popyt w Chinach pozostaje jednym z głównych problemów branży luksusowej. Według informacji przytoczonych przez Investing.com znaczenie mają m.in. zaostrzone kontrole podatkowe wobec zamożnych konsumentów w Chinach. Na sytuację sektora wpływają również niepewność gospodarcza i rosnące koszty związane z napięciami geopolitycznymi.

Na tym tle perfumy, kosmetyki i specjalistyczna sprzedaż detaliczna wypadają relatywnie lepiej. Nie oznacza to, że segment beauty jest odporny na spowolnienie. Dziewięciomiesięczna sprzedaż Perfumes & Cosmetics pozostała na stabilnym poziomie organicznym.

image

LVMH sprzedaje kolejną markę. Patou wraca do poprzedniego właściciela

Co wyniki LVMH mówią o rynku beauty?

Rezultaty za trzeci kwartał wskazują na dwa obszary, które wspierają działalność beauty LVMH: rozwój produktów w segmencie prestiżowym oraz siłę wyspecjalizowanej dystrybucji. Premiery zapachów i wyniki makijażu Diora, a także oferta Guerlain, wspierają sprzedaż marek własnych. Sephora z kolei może przyciągać klientów dzięki połączeniu uznanych producentów, nowych brandów i ekskluzywnych premier.

Jednocześnie wzrost sprzedaży Sephory nie zrównoważył słabszych wyników całej grupy. LVMH pozostaje silnie uzależniony od kondycji dóbr luksusowych, a spadek w największym segmencie – modzie i wyrobach skórzanych, obciąża całościowy rezultat.

Wyniki za trzeci kwartał pokazują więc nie tyle jednolite osłabienie rynku luksusowego, ile rosnące różnice między jego kategoriami. W przypadku LVMH beauty i specjalistyczny handel detaliczny pozostają obszarami wzrostu, choć na razie nie wystarczają, by zneutralizować presję w pozostałych częściach biznesu.

Aurelia Obrochta
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
12.10.2026 15:19
Eye patch gate: co się stało, czemu, i co to mówi konsumentom i konsumentkom
O co chodzi z Eye patch gate?Fenty Skin/Huda Beauty

Fenty Skin, Glow Recipe i Huda Beauty w odstępie kilku dni pokazały niemal identyczne opakowania hydrożelowych płatków pod oczy. Internet szybko zaczął pytać, kto od kogo skopiował rozwiązanie. Okazało się jednak, że za pozornie przełomową innowacją stoi najprawdopodobniej wspólny dostawca opakowań. Historia pokazuje, jak niewielka może być dziś granica między własną innowacją a rozwiązaniem dostępnym w katalogu producenta.

17 września Fenty Skin zaprezentowała Dew N Plump Fresh-Sliced Hydrogel Eye Patches. Produkt zwrócił uwagę nie tylko formułą, ale przede wszystkim sposobem aplikacji. Hydrożel znajduje się w szczelnie zamkniętym pojemniku, a po przekręceniu mechanizmu z opakowania wysuwa się pojedynczy, świeżo odcięty płatek pod oczy. Rozwiązanie miało być odpowiedzią m.in. na problem higieny, konieczności pobierania płatków ze słoiczka za pomocą szpatułki, oraz wylewania się serum, w którym płatki są zanurzone. Płatki były "temperowane".

Kilka dni później okazało się, że podobne rozwiązanie pojawiło się także u konkurencji. 20 września twórcy internetowi zaczęli pokazywać Glow Recipe Exopeptide Caffeine Brightening and Depuffing Fresh Slices Eye Mask. Opakowanie wykorzystuje ten sam charakterystyczny mechanizm dozowania. 22 września indyjska twórczyni Prableen Kaur Bhomrah zaprezentowała z kolei produkt Huda Beauty Undereye Jelly Patches, również wykorzystujący cylindryczny pojemnik i system odcinania pojedynczych płatków.

W mediach społecznościowych pojawiło się więc pytanie...

...kto skopiował kogo?

Fenty Skin odpowiedziało na sytuację memem inspirowanym tym ze Spider-Manem wskazującym na drugiego Spider-Mana. Pozostałe marki podchwyciły żart, a dyskusja szybko przesunęła się z potencjalnego kopiowania receptur na źródło samej technologii.

Okazało się bowiem, że rozwiązanie było dostępne wcześniej. 16 lipca 2026 r. Wonder Bath opublikowała na swojej stronie informację o premierze Slice Serum. Marka oferuje trzy warianty produktu – Pore Tightening, Dark Spot Toning i Volume Lifting – każdy po 60 płatków. 

Jeszcze istotniejszy jest fakt, że według późniejszych ustaleń medialnych dostawca opakowania miał oferować ten sam mechanizm wielu markom. Business of Fashion podał, że rozwiązanie było prezentowane w Korei Południowej już od października 2025 r., a Wonder Bath jako pierwsza wykorzystała je komercyjnie w lipcu 2026 r.

Nie chodziło więc o identyczną recepturę. Chodziło o możliwość wykorzystania tego samego rozwiązania technologicznego przez różne firmy.

Producent kontraktowy staje się częścią innowacji

To właśnie ten element „Eye Patch Gate” jest z biznesowego punktu widzenia najważniejszy. Współczesna marka kosmetyczna coraz rzadziej musi samodzielnie posiadać cały łańcuch kompetencji niezbędnych do stworzenia produktu.

Może zlecić produkcję zewnętrznemu producentowi, kupić gotową bazę formulacyjną, wykorzystać składniki opracowane przez dostawcę surowców, a opakowanie zamówić u wyspecjalizowanego producenta. W efekcie produkt trafiający na półkę może być własnością marki przede wszystkim na poziomie brandingu, pozycjonowania i komunikacji, podczas gdy część jego technologicznego zaplecza jest współdzielona z innymi klientami tego samego ekosystemu dostawców.

Skala tego modelu jest znacząca. Według Grand View Research globalny rynek kontraktowej produkcji produktów personal care był wart 24,2 mld dol. w 2025 r., a w 2026 r. ma osiągnąć 25,8 mld dol. Prognoza zakłada wzrost do 45,4 mld dol. w 2033 r., co oznacza średnioroczne tempo wzrostu na poziomie 8,4 proc. w latach 2026–2033. Region Azji i Pacyfiku odpowiadał za 38,6 proc. przychodów tego rynku w 2025 r. 

Podobną skalę pokazują dane GlobalData. Według tej firmy globalny rynek kontraktowej produkcji personal care wygenerował w 2025 r. 23,8 mld dol. przychodów, rosnąc w latach 2020–2025 średnio o 5,4 proc. rocznie. 

Różnice między szacunkami wynikają m.in. z odmiennego zakresu analizowanych usług i segmentów rynku, ale oba źródła wskazują na ten sam kierunek: outsourcing produkcji kosmetyków i produktów personal care jest dużym i rosnącym segmentem globalnego rynku.

W Europie Grand View Research szacuje wartość rynku kontraktowej produkcji personal care na 4,67 mld dol. w 2025 r., wobec 4,67 mld dol. w 2024 r. Według prognozy do 2030 r. rynek ma osiągnąć 6,71 mld dol., przy CAGR na poziomie 6,4 proc. Co ważne, badanie obejmuje nie tylko samą produkcję. W strukturze rynku znajdują się również usługi custom formulation i R&D oraz packaging. To dokładnie ten obszar, który w przypadku „Eye Patch Gate” okazał się kluczowy.

Opakowanie z katalogu

Według ustaleń Marie Claire najbardziej prawdopodobnym źródłem wykorzystanego rozwiązania jest południowokoreańska firma Samhwa. Magazyn wskazał konkretny komponent: Samhwa 100 ml PP Fresh-Slice Hydrogel Eye Patch Dispenser, oznaczony kodem SEP-F100M-01-A-IP. Według publikacji mechanizm umożliwia odcinanie pojedynczego płatka po przekręceniu elementu opakowania, a pojemnik ma mieścić około 60–70 porcji. Podawane przez Marie Claire minimum zamówienia wynosi 5000 sztuk, przy czasie realizacji około sześciu tygodni. 

image
Opakowanie "temperowanych" płatków pod oczy, za: Marie Claire
Samhwa

Te dane należy jednak traktować jako ustalenia medialne, a nie oficjalne potwierdzenie przez wszystkie zainteresowane marki, że korzystają z dokładnie tego samego dostawcy. Mechanizm pokazuje jednak, jak może działać współczesny rynek opakowań kosmetycznych. Dostawca rozwija rozwiązanie, a następnie oferuje je wielu klientom. Każdy z nich może zamówić własną wersję wizualną, napełnić opakowanie inną formułą i stworzyć zupełnie inną historię marketingową.

Samo opakowanie nie determinuje więc receptury.

W przypadku produktów będących przedmiotem „Eye Patch Gate” różnice są widoczne w komunikowanych składnikach i funkcjach. Glow Recipe pozycjonuje swój produkt wokół eksopetydów i kofeiny. Fenty Skin wykorzystuje m.in. niacynamid oraz składniki charakterystyczne dla swojej komunikacji. Wonder Bath oferuje trzy warianty odpowiadające różnym potrzebom skóry. Oficjalna strona marki potwierdza obecność 60 płatków w każdym z wariantów.

Ważne, żeby to podkreślić i komunikować: wspólna technologia opakowania nie oznacza wspólnej technologii kosmetycznej.

R&D kontra szybkość wejścia na rynek

„Eye Patch Gate” pojawił się w momencie, gdy globalny rynek beauty znajduje się pod presją jednoczesnego wzrostu i coraz większego nasycenia. Według najnowszej analizy McKinsey globalny rynek beauty ma rosnąć średnio o 5 proc. rocznie do 2030 r., osiągając wartość około 590 mld dol.

Jednocześnie tempo wzrostu jest niższe niż w poprzednim okresie. W raporcie z 2025 r. McKinsey wskazywał, że światowy rynek beauty rósł w latach 2022–2024 średnio o 7 proc. rocznie. Firma prognozowała następnie spowolnienie do około 5 proc. rocznie do 2030 r. Dla producentów oznacza to presję na regularne dostarczanie nowości. Im większa konkurencja, tym większą wartość ma skrócenie czasu pomiędzy identyfikacją trendu a premierą produktu.

To z kolei zwiększa znaczenie producentów kontraktowych.

Zlecenie części prac na zewnątrz pozwala marce ograniczyć nakłady na własną infrastrukturę produkcyjną i szybciej wprowadzać produkty na rynek. Grand View Research wskazuje właśnie na przechodzenie marek na bardziej „asset-light” modele biznesowe jako jeden z czynników napędzających rozwój kontraktowej produkcji personal care.

Model ten ma jednak drugą stronę. Jeżeli wiele firm korzysta z tych samych dostawców, skraca się dystans pomiędzy konkurencyjnymi premierami. W efekcie kilka marek może równocześnie wprowadzić produkt o podobnym wyglądzie, funkcjonalności czy sposobie aplikacji. Nie musi to być rezultat kopiowania. Może być efektem tego, że wszystkie firmy obserwują te same trendy i korzystają z tych samych dostawców.

Kto posiada innowację?

Właśnie tutaj pojawia się największy problem „Eye Patch Gate”.

Huda Kattan, założycielka Huda Beauty, publicznie sugerowała, że kilka marek otrzymało od dostawcy zapewnienia dotyczące wyłączności opakowania. Jej zdaniem okazało się później, że dostawca oferował rozwiązanie także innym klientom. ELLE cytowało również stanowisko założycielek Glow Recipe, Sarah Lee i Christine Chang, które podkreślały, że opakowanie jest tylko jednym elementem całego produktu, a formuły marek są różne.

Jeżeli informacje o obietnicach wyłączności są prawdziwe, problem nie dotyczy więc samego kopiowania, lecz zarządzania prawami do technologii i komunikowania jej przez dostawcę.

Dla marek oznacza to konieczność znacznie dokładniejszego definiowania ekskluzywności w umowach. „Wyłączność” może oznaczać bowiem wiele różnych rzeczy: wyłączność geograficzną, czasową, wyłączność w określonej kategorii produktu albo wyłączność konkretnej formy wizualnej. Bez precyzyjnych zapisów rozwiązanie może jednocześnie funkcjonować w kilku konkurencyjnych portfolio.

To problem szczególnie istotny dla marek D2C i mniejszych firm. Duża marka może zainwestować w autorskie laboratorium, własny zespół R&D i długoterminowe badania. Mniejszy podmiot często musi korzystać z infrastruktury partnerów zewnętrznych. Granica między „własną innowacją” a „innowacją kupioną od dostawcy” staje się wówczas płynna.

Przewaga nie kończy się na formule

Historia „Eye Patch Gate” nie oznacza, że produkcja kontraktowa ogranicza innowacyjność. Wręcz przeciwnie. Dostawcy wyspecjalizowani w formulacji, opakowaniach i produkcji mogą pozwalać mniejszym markom na dostęp do technologii, których samodzielnie nie byłyby w stanie opracować.

Problem pojawia się wtedy, gdy dostęp do tej samej technologii otrzymuje wielu konkurentów, a każda marka próbuje przedstawić ją jako własny przełom. W takiej sytuacji przewaga musi zostać zbudowana gdzie indziej. Może nią być rzeczywiście autorska receptura, opatentowana technologia, własne badania skuteczności, unikalny system dozowania albo doświadczenie użytkownika. Równie ważne pozostają marka, społeczność, dystrybucja i wiarygodność.

To szczególnie istotne przy rosnącej wiedzy konsumentów. McKinsey wskazuje, że jednym z kluczowych problemów branży jest dziś większa ostrożność klientów wobec obietnic marek i koncentracja na rzeczywistej wartości produktu. W badaniu z 2025 r. 54 proc. ankietowanych menedżerów beauty wskazało niepewny popyt konsumentów lub ograniczone wydatki jako największe ryzyko dla przyszłego wzrostu branży.

W takich warunkach samo nowe opakowanie może nie wystarczyć.

Lekcja dla producentów i marek

Eye patch gate jest więc czymś więcej niż internetową ciekawostką dotyczącą kilku wariantów płatków pod oczy. Pokazuje strukturę współczesnego rynku kosmetycznego, na którym coraz więcej kompetencji znajduje się poza samymi markami.

Dostawca surowca może opracować składnik. Laboratorium kontraktowe może przygotować bazę formulacyjną. Producent opakowania może opracować mechanizm dozowania. Producent kontraktowy może połączyć wszystkie elementy w gotowy produkt. Marka pozostaje właścicielem relacji z konsumentem i odpowiada za to, jak te elementy zostaną połączone i przedstawione na rynku. Skala tego modelu będzie prawdopodobnie rosła wraz z samym rynkiem kontraktowym. Globalna wartość tego sektora jest już liczona w dziesiątkach miliardów dolarów, a prognozy zakładają dalszy wzrost. 

Dla branży kosmetycznej oznacza to zmianę definicji innowacji. Nie wystarczy już znaleźć dostawcę nowego opakowania i jako pierwsza marka wprowadzić je na rynek. Trzeba wiedzieć, kto jeszcze ma dostęp do tej technologii, na jakich zasadach jest ona oferowana i czy deklarowana ekskluzywność rzeczywiście istnieje.

W przeciwnym razie „pierwszy na rynku” może się okazać zaledwie „pierwszym w swojej firmie/segmencie”. W przypadku Eye patch gate internet wykonał za branżę kosmetyczną audyt w ciągu kilku dni. Konsumenci znaleźli wcześniejszy produkt Wonder Bath, marki zaczęły publicznie komentować wspólnego dostawcę, a dyskusja o kopiowaniu zamieniła się w dyskusję o tym, kto naprawdę posiada innowację.

To ważny sygnał dla całego sektora: w świecie, w którym ta sama technologia może trafić jednocześnie do kilku marek, przewagę coraz trudniej zbudować na samym produkcie. Tym bardziej liczą się własne R&D, realna różnica technologiczna, dobrze zabezpieczone umowy z dostawcami oraz wiarygodność komunikacji.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. październik 2026 00:39