StoryEditor
Rynek i trendy
14.11.2023 10:12

Łukasz Łukasiewicz, SwipBox: Cena wcale nie jest najważniejsza podczas zakupów online [KOMENTARZ EKSPERCKI]

Łukasz Łukasiewicz, operations manager, SwipBox Polska / mat. prasowe
W 2026 r. wartość brutto polskiego rynku handlu e-commerce wyniesie 162 mld zł. Oznacza to średnioroczny wzrost o 12 proc. Najszybciej będzie rosła sprzedaż produktów spożywczych oraz z kategorii zdrowie i uroda. Głównym czynnikiem motywującym do robienia zakupów w sieci jest całodobowa dostępność. Wielu respondentów docenia też to, że nie muszą jechać do sklepu oraz mają nieograniczony czas na poszukiwanie produktów. Cena zajmuje dopiero 3. miejsce wśród powodów skłaniających do zakupów w sieci – zauważa Łukasz Łukasiewicz, operations manager, SwipBox Polska.

Raport „E-commerce w Polsce” przygotowany przez IAB Polska, PBI i Gemius pokazuje, że zakupy online cieszą się największą popularnością wśród respondentów z dużych miast (powyżej 200 tys. mieszkańców) – 34 proc. Z kolei w średnich i małych miastach z takiego rozwiązania korzysta odpowiednio 22 proc. i 23 proc. badanych. Najmniej liczna grupa ankietowanych to mieszkańcy wsi – 21 proc. Badania wskazują, że kobiety częściej robią zakupy online niż mężczyźni, ale jest to niewielka różnica – 52 proc. w stosunku do 48 proc.. Cena nie jest natomiast najbardziej istotnym czynnikiem, wpływającym na decyzje zakupowe.

 

Kto kupuje w internecie?

 

Zakupy w Internecie to domena e-konsumentów z wyższym wykształceniem (40 proc.), co może mieć związek z ich sytuacją materialną. Kupujący online zazwyczaj mają 35-49 lat (33 proc.), ale zaraz za nimi znajdują się respondenci 50+ (30). To osoby, które cenią wygodę i dysponują odpowiednimi zasobami finansowymi.

Z analizy przeprowadzonej przez PwC wynika, że w 2026 r. wartość brutto polskiego rynku handlu e-commerce wyniesie 162 mld zł. Oznacza to średnioroczny wzrost o 12 proc. Najszybciej będzie rosła sprzedaż produktów spożywczych oraz z kategorii zdrowie i uroda. Już w 2020 r. kanał online miał 14 proc. udziału w wartości sprzedaży detalicznej w Polsce, na co wpływ miała między innymi pandemia i przyspieszony rozwój platform e-commerce.

Przeprowadzone na potrzeby analizy PwC badanie konsumentów pokazuje, że ponad 74 proc. Polaków po zakończeniu pandemii utrzymało poziom zakupów internetowych, a 10 proc. zwiększyło go. Obecnie około 150 tys. polskich przedsiębiorstw prowadzi sprzedaż swoich produktów i usług przez Internet. Korzystają oni zarówno z własnych sklepów, jak też z popularnych wśród konsumentów platform typu marketplace. Eksperci PwC podkreślają, że w porównaniu do zachodnioeuropejskich krajów Polska ma nadal relatywnie małą liczbę sklepów internetowych, dlatego w kolejnych latach ich liczba ma szansę znacznie wzrosnąć. To efekt nowych przyzwyczajeń konsumenckich, a także pojawianie się na rynku nowych graczy.

 

Cena to nie wszystko

 

Z raportu „E-commerce w Polsce” wynika, że 75 proc. internautów kupuje w polskich sklepach online, natomiast co trzeci ankietowany sfinalizował transakcję w serwisie zagranicznym. Wysoka inflacja istotnie wpływa na rynek e-commerce w Polsce, coraz mniej kupujemy pod wpływem impulsu. Należy jednak podkreślić, że takie zjawisko sporadycznie obserwuje się u konsumentów z wyższym wykształceniem, ponieważ rzadziej doświadczają oni trudności finansowych.

Głównym czynnikiem motywującym do robienia zakupów w sieci jest całodobowa dostępność, tak deklaruje ponad 75 proc. ankietowanych. Wielu respondentów docenia to, że nie muszą jechać do sklepu, a także ma nieograniczony czas na poszukiwanie produktów. Cena zajmuje 3. miejsce wśród powodów skłaniających do zakupów w sieci. Sklepy internetowe proponują produkty w atrakcyjniejszej cenie, co docenia wielu klientów, zwłaszcza w czasach wysokiej inflacji.

Klienci coraz częściej zwracają uwagę na formę dostawy, szczególnie wtedy, gdy mieszkają w małych miejscowościach lub ich styl życia uniemożliwia im oczekiwanie na kuriera. Badania pokazują, że ponad 80 proc. ankietowanych korzysta z automatów paczkowych, ponieważ mogą odebrać paczkę o dowolnej porze.  Konsumenci oczekują, że kurierzy będą dostarczali paczki od godz. 8 do godz. 20, najpóźniej 22. Oprócz tego ankietowani zwracają uwagę, czy istnieje możliwość darmowego zwrotu przez automat, kurierem lub w sklepie stacjonarnym.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
09.02.2026 15:37
PayPo: Kosmetyki i perfumy na 2. miejscu najbardziej popularnych planowanych prezentów walentynkowych
Jak co roku oferta drogerii i perfumerii zajmuje szczytowe miejsca na listach walentynkowych prezentów.TANYARICO

Polacy podchodzą do walentynek 2026 roku w sposób wyraźnie bardziej zachowawczy finansowo – wynika z analizy przygotowanej przez PayPo. Tylko 7 proc. badanych deklaruje, że planuje wydać na prezent walentynkowy więcej niż 501 zł. Eksperci zwracają uwagę, że tegoroczne podejście do święta zakochanych można określić jako „bez zakupowej presji”, a decyzje konsumenckie są podporządkowane racjonalnemu planowaniu wydatków.

Jeśli chodzi o strukturę prezentów, na pierwszym miejscu znalazły się kwiaty, wskazywane przez 29 proc. respondentów. Niewiele mniejszą popularnością cieszą się kosmetyki i perfumy, które wybiera 28 proc. badanych. Trzecie miejsce zajmują czekoladki – 24 proc. wskazań. Dane te pokazują, że Polacy stawiają głównie na klasyczne, łatwo dostępne upominki, które nie wymagają wysokich nakładów finansowych.

W dalszej kolejności 17 proc. ankietowanych planuje zakup biżuterii, natomiast 12 proc. deklaruje, że zdecyduje się na prezent wykonany własnoręcznie. Ten ostatni wynik zwraca uwagę na rosnące znaczenie personalizacji i zaangażowania emocjonalnego, niezależnie od wartości materialnej podarunku. Równolegle 10 proc. badanych wybiera drobne gadżety, takie jak kubki czy ramki na zdjęcia.

image
PayPo

Mniejszą, ale wciąż istotną grupę stanowią osoby sięgające po vouchery i karty podarunkowe – 8 proc. wskazań – oraz inne niewielkie upominki, m.in. książki, również na poziomie 8 proc. Jednocześnie 7 proc. Polaków deklaruje, że w ogóle nie planuje kupować prezentu walentynkowego, co dodatkowo potwierdza dystans wobec konsumpcyjnego charakteru tego święta.

Analiza budżetów pokazuje, że najczęściej deklarowane przedziały wydatków to 51–100 zł oraz 101–200 zł – po 29 proc. wskazań dla każdego z nich. Kolejne 17 proc. respondentów planuje zmieścić się w kwocie do 50 zł, traktując prezent jako symboliczny dodatek do wspólnego spędzania czasu, a nie centralny element walentynek.

Wyższe wydatki pojawiają się zdecydowanie rzadziej. Budżet w przedziale 201–500 zł deklaruje 12 proc. badanych, natomiast tylko 7 proc. planuje przekroczyć próg 501 zł. Jednocześnie aż 69 proc. respondentów uważa, że kosztowny prezent nie jest ani dobrym, ani koniecznym sposobem okazywania uczuć. W ich opinii kluczowe znaczenie ma gest i intencja, a nie wartość finansowa podarunku.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
09.02.2026 13:06
Boom nostalgii lat 90.: które marki mogą na nim realnie zyskać i dlaczego
Lata 90 wracają z pełną siłą — co to oznacza dla branży beauty?DALL-E

Boom nostalgii na lata 90. stał się jednym z wyraźnych trendów konsumenckich w latach 2024–2026. Według danych NielsenIQ globalne wydatki na produkty inspirowane estetyką i markami lat 90. rosły w tempie dwucyfrowym w wybranych kategoriach FMCG, mody i beauty, a konsumenci z pokoleń Millennials i Gen Z wskazywali „nostalgię” jako jeden z trzech kluczowych czynników wpływających na decyzje zakupowe. W Europie Środkowo-Wschodniej trend ten jest szczególnie widoczny w kategoriach o niskiej barierze cenowej, gdzie powrót znanych marek redukuje ryzyko zakupowe.

Jednym z głównych beneficjentów boomu są marki kosmetyczne z silnym dziedzictwem z lat 90., takie jak Maybelline czy L’Oréal Paris. Obie marki funkcjonowały w masowej świadomości konsumentów już w okresie transformacji rynkowej w Polsce i Europie. Z danych L’Oréal Group wynika, że w latach 2023–2025 sprzedaż produktów make-up w liniach klasycznych rosła szybciej niż innowacyjne submarki premium, a segment „heritage brands” generował stabilne, jednocyfrowe wzrosty nawet w okresach spowolnienia konsumpcji.

Na nostalgii korzystają także marki zapachowe, które wracają do archiwalnych kompozycji i identyfikacji wizualnych. Przykładem są Calvin Klein oraz Tommy Hilfiger, których kultowe zapachy z lat 90. regularnie pojawiają się w rankingach sprzedaży sieci perfumeryjnych. Według danych Circana (dawniej IRI) w 2025 r. sprzedaż zapachów „classic re-launch” w Europie Zachodniej była średnio o 18–22 proc. wyższa niż premier nowych marek w tym samym segmencie cenowym.

W Polsce szczególnie wyraźnie widać potencjał marek lokalnych, takich jak Miraculum, właściciel brandów pamiętanych z lat 90. Dane finansowe spółki pokazują, że w 2025 r. jej przychody wzrosły o 12,7 proc. rok do roku, przy czym największą dynamikę notowały linie odwołujące się do tradycyjnych receptur i klasycznego pozycjonowania. Nostalgia w tym przypadku działa jako substytut zaufania do marki w czasach presji inflacyjnej.

Boom nostalgii nie ogranicza się wyłącznie do kosmetyków. W modzie i obuwiu korzystają na nim globalne marki sportowe, takie jak Nike i Adidas, które systematycznie recyklingują w formie reedycji modele z lat 90. Według raportu McKinsey & Company klasyczne linie sneakersów odpowiadały w 2024 r. za ponad 40 proc. sprzedaży obuwia lifestyle w segmencie masowym, a ich marżowość była wyższa niż w przypadku nowych, eksperymentalnych projektów.

Kluczowym powodem, dla którego to właśnie te marki zyskują, jest skala rozpoznawalności i dostępność cenowa. Badania GfK pokazują, że konsumenci deklarują większą skłonność do zakupu produktów „znanych z młodości” w przedziale cenowym do 50–70 zł, co szczególnie sprzyja markom masowym. Nostalgia działa tu nie jako trend estetyczny, lecz jako mechanizm ograniczający niepewność zakupową w warunkach spowolnienia gospodarczego.

W perspektywie lat 2026–2027 analitycy spodziewają się dalszej monetyzacji nostalgii, ale głównie przez marki, które potrafią połączyć archiwalne DNA z aktualnymi wymogami regulacyjnymi i jakościowymi. Dane Bain & Company wskazują, że konsumenci coraz częściej oczekują, by „produkty z przeszłości” spełniały współczesne standardy bezpieczeństwa, składu i zrównoważonego rozwoju. To oznacza, że największymi beneficjentami boomu lat 90. pozostaną marki z kapitałem historycznym i zapleczem operacyjnym, a nie nowe projekty jedynie stylizowane na retro.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
09. luty 2026 16:12