StoryEditor
Rynek i trendy
21.05.2020 00:00

Małe galerie nadal odwiedzane są chętniej  

Polska Rada Centrów Handlowych przedstawiła podsumowanie wskaźników odwiedzalności po drugim tygodniu szerszych otwarć obiektów handlowych. Dzienne poziomy odwiedzalności z 90 centrów handlowych z całej Polski w drugim tygodniu otwarć wyniosły zależnie od dnia od 60 proc. do 68 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2019 r. 

Jak pokazują wskaźniki odwiedzalności w drugim tygodniu po ponownym otwarciu obiektów handlowych (11-17 maja) utrzymują się na poziomie od 60 proc. do 68 proc. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Wyniki te różnią się minimalnie zależnie od wielkości obiektu czy regionu. Dane zostały pozyskane od zarządców 90 centrów i parków handlowych w Polsce, których łączna powierzchnia najmu wynosi 3,2 mln mkw., co stanowi reprezentację 26 proc. całości rynku. 

W stosunku do pierwszego tygodnia otwarć, nastąpiło wyrównanie odwiedzin klientów w dni robocze i wynosi ono średnio 67 proc. W sobotę 16 maja odwiedzalność była wyższa o 10 proc. w stosunku do zeszłego tygodnia i wyniosła 60 proc. Wyższe wskaźniki odwiedzalności, podobnie jak w ubiegłym tygodniu, odnotowano w przypadku małych i średnich centrów – 71 proc. wobec tego samego okresu z zeszłego roku. Duże i bardzo duże obiekty notowały odwiedzalność średnio na poziomie 62 proc.

Najwyższą średnią odwiedzalność odnotowano w regionach: Północnym (72 proc.), Południowym (68 proc.) i Północno-Zachodnim (67 proc.), natomiast najniższą w regionach Południowo-Zachodnim (63 proc.) oraz Wschodnim (61 proc.). 

Drugi tydzień otwarcia obiektów handlowych dla szerszego grona klientów pokazał, że Polacy nie zrezygnowali z odwiedzin w galeriach czy parkach handlowych. Notujemy nawet minimalne wzrosty w stosunku do ubiegłego tygodnia. Z niecierpliwością czekamy na wyniki bieżącego tygodnia, po ponownym otwarciu stref gastronomicznych, a także salonów kosmetycznych i fryzjerskich, które zostały uruchomione w nowym reżimie sanitarnym – podkreśla Anna Zachara-Widła, research & education manager PRCH. 

Obiekty handlowe dobrze przygotowały się do nowych wymogów sanitarnych pozwalających na bezpieczne zakupy, dzięki czemu klienci mogą bez obaw odwiedzać centra handlowe. Jeżeli trend ten utrzyma się i klientów będzie więcej, rząd powinien już teraz zaplanować możliwość otwarcia sklepów i usług także w niedziele, co pozwoli na rozłożenie ruchu na poszczególne dni tygodnia. Byłaby to również szansa dla wielu przedsiębiorców na nadrabianie dwumiesięcznych strat, wynikających z zamknięcia placówek. Pozwoli to również na ustabilizowanie sytuacji na rynku pracy. Przypomnijmy, że obecne ograniczenia wciąż obowiązują dla kin i branży rozrywkowej, a one także po otwarciu będą mogły przyjmować ograniczoną liczbę osób w związku z regułami dystansowania. Polacy będą szukać większej swobody do korzystania z różnych typów placówek po tak długim ograniczeniu – dodaje Radosław Knap, dyrektor generalny PRCH.

    

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Rynek i trendy
14.01.2026 14:29
Hackernoon: AI zmienia sposób, w jaki konsumenci wybierają detergenty do prania
Mouse family/Shutterstock

Rozwój wyszukiwania opartego na sztucznej inteligencji istotnie wpływa na zachowania konsumentów, także w kategoriach dotąd postrzeganych jako niskiego zaangażowania. Analiza zapytań generowanych i agregowanych przez systemy AI pokazuje wyraźne odejście od kryteriów takich jak „niska cena” czy „świeży zapach” na rzecz bardziej złożonych oczekiwań obejmujących jakość zapachu, składniki, wpływ na skórę i środowisko. Jeszcze dekadę temu wyszukiwania dotyczące detergentów sprowadzały się do kilku powtarzalnych określeń; dziś dominują pytania precyzyjne, porównawcze i techniczne.

Według danych Hackernoon jednym z najsilniejszych sygnałów widocznych w zapytaniach AI jest rosnące znaczenie zapachów klasy perfumeryjnej. Użytkownicy pytają m.in. o detergenty o „perfumer-grade fragrance” czy o produkty, w których zapach utrzymuje się najdłużej. Zmiana ta wskazuje na przejście od jednowymiarowych nut typu „fresh linen” do kompozycji budowanych z nut głowy, serca i bazy. Algorytmy AI częściej eksponują marki, które potrafią jasno opisać takie parametry i konsekwentnie stosować język znany z rynku perfumeryjnego, co sprzyja wyraźnemu pozycjonowaniu produktów.

Drugim istotnym trendem jest rosnąca wrażliwość konsumentów na skład detergentów. W zapytaniach coraz częściej pojawiają się kwestie braku barwników, parabenów, ftalanów czy chlorowych wybielaczy oraz bezpieczeństwa dla skóry wrażliwej. AI agreguje i wzmacnia te potrzeby, kierując uwagę użytkowników ku produktom opartym na enzymach roślinnych i łagodnych substancjach powierzchniowo czynnych. W tym kontekście czystość składu przestaje być kompromisem kosztem skuteczności, a staje się jednym z kluczowych kryteriów wyboru.

image

Kiedy “zapach świeżego prania” zamienia się w zapaszek; jak konsumenci reagują na coraz mocniej perfumowane produkty?

W obszarze zrównoważonego rozwoju dane liczbowe odgrywają coraz większą rolę w widoczności marek w odpowiedziach generowanych przez AI. Przykładem są formuły biodegradowalne w 85 proc. oraz opakowania w 100 proc. nadające się do recyklingu, wykonane w 60 proc. z materiałów pochodzących z recyklingu poużytkowego. Takie parametry są łatwo przyswajalne dla algorytmów i odpowiadają na rosnącą liczbę zapytań dotyczących ekologii, koncentracji produktów i kompatybilności z nowoczesnymi pralkami.

AI uwypukla również znaczenie trwałości zapachu i wysokiej wydajności technicznej detergentów. Badania wskazują, że blisko 45 proc. osób poniżej 45. roku życia traktuje zapach jako element wyrażania tożsamości, a udział deklaracji dotyczących długotrwałości zapachu w kategorii perfum wzrósł z 11 proc. do 35 proc. w ostatnich latach. W efekcie systemy AI coraz częściej łączą detergenty w kapsułkach, rozpuszczalne w niskich temperaturach i precyzyjnie dozowane, z segmentem premium.

ZOBACZ KOMENTARZE (0)
StoryEditor
Apteki
14.01.2026 08:48
Raport In-Pulse: Polacy kupują leki przy okazji zakupów spożywczych
Ponad połowa konsumentów kupuje leki na zapas, by później sięgać po nie w razie potrzeby - wynika z badania In-PulseKarolina Grabowska Kaboompics

Badanie firmy In-Pulse wskazuje, że aż 95 proc. Polaków kupuje leki bez recepty zanim jeszcze odwiedzi lekarza. Ich apteczki domowe są pełne, a do zakupów zachęcają liczne reklamy leków. OTC najczęściej kupowane są w drogeriach oraz impulsowo przy kasach sklepów spożywczych.

Polacy kupują leki bez recepty najczęściej tam, gdzie jest im najwygodniej – zazwyczaj jest to sklep detaliczny, a nie apteka. To na “zwykłe” sklepy jako podstawowe źródło zakupu OTC wskazuje prawie połowa badanych przez In-Pulse. Sklepy detaliczne wyprzedziły w badaniu tradycyjne oraz sieciowe apteki stacjonarne, które wybiera 42 proc. ankietowanych. Z aptek internetowych korzysta zaledwie 3 proc. Polaków. 

Ponad połowa zakupów leków OTC odbywa się przy okazji zakupów spożywczych lub drogeryjnych, a większość produktów OTC nabywana jest w sklepach i drogeriach, a nie w aptekach. Jednocześnie ponad połowa konsumentów deklaruje posiadanie zapasu leków w domu, podczas gdy ok. 45 proc. kupuje je dopiero w momencie pojawienia się potrzeby – mówi Patrycja Herbowska-Tytro, ekspertka firmy In-Pulse.

Suplement z dyskontu

Podobnie wygląda w przypadku nabywania witamin i suplementów. Tu królują sklepy i apteki stacjonarne, ale kanały online radzą sobie nieco lepiej, łącznie zdobywając 13 proc. rynku. 

Badanie ujawnia ciekawy trend: kobiety częściej niż mężczyźni kupują leki i suplementy w internecie, co może wskazywać na większą skłonność do porównywania cen i czytania opinii.

image

Gdzie klienci aptek płacą najwięcej? Czy warto kupować leki online? [Raport]

Główną motywacją do zakupu leków OTC są najczęściej codzienne dolegliwości bólowe: po “coś na ból głowy” sięga ponad 40 proc. Polaków, a ok. 30 proc. – korzysta z leków na przeziębienie. W najstarszej grupie badanych konsumentów (65+) odsetek osób leczących przeziębienie preparatami OTC jest szczególnie wysoki. 

Mimo narzekań na wydatki, ponad połowa konsumentów kupuje leki na zapas, by później sięgać po nie w razie potrzeby.

Lek czy lekarz?

Zdecydowana większość badanych konsumentów przyznała, że przy poważniejszych objawach przynajmniej czasami kupuje lek OTC zamiast umówić wizytę u lekarza, którą odkłada tak długo, jak się da. Jedynie 12 proc. badanych twierdzi, że w poważnej sytuacji zawsze idzie od razu do specjalisty. Przy lżejszych dolegliwościach motywacją do odwiedzenia lekarza są objawy utrzymujące się przez trzy dni. 

Co ciekawe, to mężczyźni są odrobinę bardziej skłonni do konsultacji lekarskiej niż kobiety, które częściej wybierają samoleczenie.

Farmaceuta często zastępuje lekarza, a reklamy – diagnozę. Rynek leków OTC i suplementów rośnie jak nigdy wcześniej. To już nie chwilowy trend, ale wyraźny sygnał, że zdrowie przenosi się z gabinetów lekarskich do sklepów, aptek i zakupowych koszyków – podkreśla Patrycja Herbowska-Tytro z In-Pulse. 

Zapasy i zakupy impulsowe

Z badań wyłania się dualny model zachowań Polaków – z jednej strony planowanie i „chomikowanie” podstawowych leków, a z drugiej impulsywne zakupy wynikające z dostępności OTC w kanale masowym. Eksperci In-Pulse wskazują, że potwierdza to kluczową rolę widoczności i obecności leków bez recepty w handlu spożywczym i drogeryjnym. Sklepy i drogerie nie są zatem nie tylko awaryjnym uzupełnieniem lub zastępstwem apteki, ale pełnoprawnym miejscem budowania sprzedaży i udziałów rynkowych.

Marzena Szulc
ZOBACZ KOMENTARZE (0)
14. styczeń 2026 23:39